Prywatnie przyjęłam dwa punkty orientacyjne jako rodzaj testu. Jeden w październiku 2024; drugi w kwietniu tego roku. Pierwszy był dość prosty: byłam bardzo zainteresowana, jakie artykuły i reportaże pokażą się 07.X. Drugi dotyczył przyjazdu do Polski dwojga uwolnionych ofiar porwania. Wyszło, jak wiadomo. A nawet gorzej - bo niezauważenie obecności Agam Berger i Eliego Sharabi to był błąd, nawet z punktu widzenia dezinformacji. Ta bowiem nie może dostarczać zbyt oczywistych dowodów swojego istnienia. Oba testy i pod tym względem zostały oblane: tak, media intencjonalnie dezinformują i to tak, że można wskazać zamiar i cel. A skoro to już nawet nie budzi obawy ani nie zawstydza, to znak, że wyraźnie media skupiły się na pracy propagandowej, odpuszczając sobie na dobre informację.
Te wieloletnie "serie incydentów" pozwalają w siebie wierzyć tylko tym, którzy postanowili zachować wiarę.
Wróciłam do starej powieści - "Mała doboszka" była wydana w 1983. roku. Cała "narracja palestyńska" pozostała bez zmian.
Te wieloletnie "serie incydentów" pozwalają w siebie wierzyć tylko tym, którzy postanowili zachować wiarę.
Wróciłam do starej powieści - "Mała doboszka" była wydana w 1983. roku. Cała "narracja palestyńska" pozostała bez zmian.