Mam niedobre wrażenie, że ideologiczne meandry Radosława Sikorskiego mają jeden stały punkt. I nie jest to bynajmniej antysowietyzm czy - szerzej - antykomunizm. W latach jego młodości można było mieć radykalnie antysowieckie poglądy, bez wspierania islamskich fanatyków. Nawet bardzo zielone osoby trzy razy by się zastanowiły, zanim uznałyby, że afgańskim talibom chodzi o coś lepszego, niż ówczesny ustrój ich kraju. Jeśli takie młodziaki płci obojga kojarzyły z grubsza Iran, to zwykle po drugim namyśle dochodziły do wniosku, że jest wprost przeciwnie i wobec tego jakoś tak niestosownie jest życzyć talibom sukcesów. Radosław Sikorski takich rozterek nie przeżywał.
Po czterdziestu latach i wielu woltach politycznych nadal nie ma wątpliwości, komu tu życzyć sukcesów, choć tym razem jego faworyci są protegowanymi tej samej mocy, która usprawiedliwiała dawną wrogość. Tym razem jednak protektorat polityczny nie wymaga już takich koncesji społecznych, jakie musiał czynić prosowiecki reżim Afganistanu. Mniejsza o to, czy islamizm jest postsowiecki, czy antysowiecki - to on ma być uprzywilejowany.
Wydaje się, że nie jest...
Z: Sławomir Szymański
2025-10-09 11:58
... Ponieważ powróciwszy z Izraela uczestnicy flotylli zażądali jego dymisji, ponieważ był uprzejmy chłodno odnieść się do ich rejsu, a ponadto ponieważ odpowiada ich zdaniem za nienałożenie sankcji na Izrael, który, co ważne, został expressis verbis nazwany przez koleżankę posła Sterczewskiego "syjonistycznym tworem" co jest dowodem na to, że nie jest jej obcy ani statut Hamasu, ani duch wystąpień Gomułki lub Moczara w 1968
Po czterdziestu latach i wielu woltach politycznych nadal nie ma wątpliwości, komu tu życzyć sukcesów, choć tym razem jego faworyci są protegowanymi tej samej mocy, która usprawiedliwiała dawną wrogość. Tym razem jednak protektorat polityczny nie wymaga już takich koncesji społecznych, jakie musiał czynić prosowiecki reżim Afganistanu. Mniejsza o to, czy islamizm jest postsowiecki, czy antysowiecki - to on ma być uprzywilejowany.