Myśl o żydowskiej Palestynie: nie dla salonowych Żydów

Albert Einstein wziął udział w pierwszej zbiórce pieniędzy na IPO goszcząc organizatorów w Waldorf Astoria w Nowym Jorku.

“Palestyna” jest ważnym tematem dla większości liberałów. Nie ma więc powodu sądzić, że inaczej jest z liberalnymi Żydami. Być może jest nawet ważniejsza i dlatego artykuł w najnowszym biuletynie American Friends of the Israel Philharmonic Orchestra (IPO), wzbudził moją ciekawość. “Świętujemy 85 lat wspaniałej muzyki!” głosił tytuł o IPO.

 

Mój mózg zobaczył liczbę “85” i wypluł “czyli przed powstaniem państwa”, czyli „przed powstaniem Izraela”. Dumałam sobie: „Jeśli IPO została założona w Izraelu przez powstaniem państwa, musiała nazywać się jakoś inaczej. ‘Palestyńska Orkiestra Filharmoniczna’?”

W biuletynie nie było żadnej wzmianki o zmianie nazwy i zaciekawiło mnie to. Nie tylko sprawa nazwy, ale historia IPO. Wszystko sprzed powstania państwa to moja działka. Ponadto pamiętałam coś o tym, że Filharmonię założył Bronisław Huberman, by ratować żydowskich muzyków z Holocaustu.  Ciekawe. Chciałam odświeżyć pamięć.


I, oczywiście, kiedy kliknęłam na biuletyn, żeby wejść na ich stronę, znalazłam chronologię z krótkim akapitem wstępnym, zatytułowanym: „Droga do nowej muzyki: historia powstania IPO”.


Akapit zaczyna się :

Izraelską Orkiestrę Filharmoniczną założył w 1936 roku Bronisław Huberman, by ratować życie żydowskich muzyków w Europie przed Holocaustem.  

“Hmmm – pomyślałam. – W 1936 roku nie nazywałaby się “Izraelska”, więc musiała zostać założona pod jakąś inną nazwą”.

Poprawniej to zdanie powinno brzmieć: “W 1936 roku Izraelską Orkiestrę Filharmoniczną założył jako [tutaj oryginalna nazwa] Bronisław Huberman…” itd.

Może jednak jestem przewrażliwiona, zbyt małostkowa. Burza w szklance wody.

Skończyłam czytanie wprowadzenia i przeszłam do chronologii. Jest wspomnienie o 1934 roku z prostą nazwą “Orkiestra”. Dalej jednak czytelnik otrzymuje informację, że:

Albert Einstein wziął udział w pierwszej zbiórce pieniędzy na IPO goszcząc organizatorów zbiórki w Waldorf Astoria w Nowym Jorku.

„No dobrze – pomyślałam. – Teraz to jest kompletny absurd. To ma być historia!”

Zmiana nazwy powinna być udokumentowana, także w prostej chronologii. Przejrzałam resztę chronologii i nie było jej. Przejrzałam resztę tej strony internetowej i nie było jej nadal. Ta strona internetowa została starannie oczyszczona z jakiegokolwiek wspomnienia nazwy “Palestyna”.

Po przeprowadzeniu niewielkich badań zrozumiałam, dlaczego. Biuletyn i strona internetowa, do jakiej mnie doprowadził, są produktami American Friends of the Israel Philharmonic Orchestra, mieszczącej się w Ameryce organizacji, która zbiera fundusze na IPO. Właśnie strona internetowa tego zbierającego fundusze działu odmawia powiedzenia słowa na „P”.  

Witryna internetowa samej IPO, informuje od razu w pierwszym zdaniu w dziale “Nasza historia”:

26 grudnia 1936 roku narodziła się Filharmonia Palestyny.

Nie wyglądało na zwykłe przeoczenie to, że American Friends of the IPO opuścili pierwotną nazwę, którą, jak się okazuje, nie było “Palestyńska Orkiestra Filharmoniczne”, ale “Filharmonia Palestyny”. Pominięcie musiało być zamierzone. Musiało chodzić o to, żeby nikogo nie urazić. AFIPO bardzo starało się nie używać słowa “Palestyna” w żydowskim kontekście. Musieli sądzić, że ich liberalni, żydowscy darczyńcy dostaliby apopleksji. O “Palestynie” musi się myśleć jako o czymś, co z mocy prawa należy do Arabów, a przeszłość trzeba wymazać.

Pomyślcie o tym w ten sposób: jeśli jest się liberałem, danie “Palestyńczykom” państwa w granicach Izraela jest częścią niezbywalnego credo sprawiedliwości społecznej i czymś absolutnie koniecznym. Tym bardziej dla liberalnych Żydów, którzy czują nieprzemożną, niemal patologiczną potrzebę stworzenia arabskiego państwa Palestyna na żydowskiej ziemi. Są zmuszeni do przedstawiania moralnej równoważności tam, gdzie ona nie istnieje: “My mamy państwo. Oni także zasługują na państwo” – twierdzą uparcie, gotowi poświęcić żydowską ziemię, aby ich wizerunek był  koszerny w oczach gojów.

Pierwszy koncert 26 grudnia 1936 r. Dyrygent Arturo Toscanini (po lewej) ściska dłoń Bronisława Hubermana (zdjęcie z Central Zionist Archives).

Być może sądzą, że jeśli tylko będą wydawali się bezstronni w sprawie podziału ich/naszej ziemi, świat będzie wiedział, że są dobrymi Żydami. To byłaby dla nich ulga, bo zawsze czują ten wielki ciężar, to brzemię, które czyni z nich niewolników opinii publicznej. Zawsze rozważają: ile muszą protestować przeciwko Izraelowi – dać cokolwiek mamy – by usunąć to brzemię – w celu zdobycia akceptacji normatywnego, nieżydowskiego społeczeństwa?


Ich bolesne rozważania są jednak daremne. Brzemię zawsze pozostanie, ciążąc na ich ramionach, brzemię, które związuje ich z ich tożsamością Żydów. Nigdy nie zostanie zdjęte. Jeśli zapomną, że brzemię tam jest, goje im szybko przypomną.


A jak długo brzemię istnieje, związując ich z ich historią i samym centrum ich istoty, będą kupczyli koncepcją palestyńskiej państwowości jak cukierkami dla dzieci lub narkotykami dla narkomanów. Podsuwają tę koncepcję na półmisku, chociaż decyzja nie należy do nich, chociaż nie mają żadnego prawa rozdawać tego, co Bóg dał Dzieciom Izraela. Chociaż nie mają żadnego prawa pomniejszać tego, co jest suwerennym państwem Izrael. Niektórzy z nich, w głębi ducha, nadal o tym wiedzą. Chcą jednak po prostu być lubiani i akceptowani (biedactwa). Nawet jeśli oznacza to pomijanie lub wymazywanie prawdy.  


Bowiem wszyscy wiedzą, że Izrael przed powstaniem państwa był nazywany “Palestyną” i że o wszystkich instytucjach mówiło się “palestyńskie” to lub „palestyńskie” tamto. Dokument tożsamości wydany w Brytyjskim Mandacie mojemu kuzynowi, który służył w Palmachu, wymienia jego narodowość jako “Palestyńczyk”. Inny kuzyn pracował dla Anglo-Palestine Bank. “Jerusalem Post” nazywała się poprzednio “Palestine Post”.

Bilety wstępu do Palestyńskiej Filharmonii.

Dzisiaj jednak nie wolno liberalnemu Żydowi mówić o tym, a w wypadku strony AFIPO, czytać o tym. Używanie słowa „Palestyna” w żydowskim kontekście przed powstaniem państwa mogłoby (uchowaj Boże) nadać legitymacji myśli, że Palestyna nigdy nie należała do Arabów, nigdy nie była państwem i z pewnością nigdy nie była arabskim państwem. To nie jest coś, na co chcą pozwolić liberalni Żydzi, a jeśli próbujesz pokazywać im fakty, odepchną cię. Nie chcą spotykać się z prawdą.


Fasada jest wszystkim. Cienka politura społecznej akceptacji nałożona na żydowską krew jest wszystkim, czego pragną, chociaż krew jest coraz bardziej rozcieńczona i zróżnicowana innymi liniami krwi, niesplamionymi przez tysiące lat historii udręki.  


Chcą być wolni. Wierzą, że są wolni.


Niemal mogą poczuć tego smak.

(To jest wspaniała przyprawa do wieprzowiny.)


The Thought of Jewish Palestine: Not for Artsy Jews (Judean Rose)

Elder of Ziyon, 15 grudnia 2021

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Judean Rose jest znaną izraelską blogerką. 

(1)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version