Krytycy Izraela są pełni odrazy wobec żydowskiej suwerenności i siły militarnej

Uczestniczki 180 kursu pilotów wojskowych Izraelskich Sił Lotniczych przed wręczeniem dyplomów 25 czerwca 2020. Źródło: Biuro rzecznika IDF.

Po wydarzeniach takich jak niedawna wojna Hamasu z Izraelem, ludzie w sposób nieunikniony zadają pytanie, dlaczego stosunkowo niewielkie potyczki z udziałem Izraela przyciągają tak wiele uwagi świata, podczas gdy stokrotnie bardziej krwawe i geopolitycznie ważniejsze konflikty ledwo powodują poniesienie brwi świata.


Myślę, że odpowiedź jest oczywista, choć rzadko prezentowana: wielu ludzi – włącznie z wieloma żydowskimi i chrześcijańskimi syjonistami – urzeka to, że Żydzi mają wreszcie  suwerenne  państwo i militarną siłę. Jednak suwerenność i siła Izraela napawają odrazą znacznie większe masy ludzi.

Zacznijmy od tego, że tradycyjna katolicka teologia zakładała, że Żydzi są skazani na wędrowanie po ziemi, bezpaństwowi i bezdomni, jako kara za odrzucenie Jezusa. Widok Żydów panujących w Ziemi Świętej nad chrześcijanami i muzułmanami jest pigułką trudną do przełknięcia i Kościół katolicki potrzebował dziesięcioleci, by zacząć udawać, że się z tym pogodził. Choć Kościół mówi, że pogodził się z tym, wielu tradycyjnych chrześcijan zgłasza swój sprzeciw.


Tymczasem bardziej liberalni chrześcijańscy teolodzy pozostają przywiązani do koncepcji, że męczeństwo (jak to przecierpiane przez Jezusa), jest najwyższą cnotą. Ci liberałowie przyznają i żałują niesprawiedliwych cierpień przez wieki zadawanych Żydom w chrześcijańskim świecie. Jednak widzą to cierpienie jako pewien symbol, z Żydami jako męczennikami za grzechy chrześcijan, tak jak Jezus był męczennikiem za grzechy świata.


Koszmar Holocaustu skłaniał do przypisania Żydom nowej roli: mieli używać swojego męczeństwa, by stać się proroczym głosem na rzecz pokoju, wręcz pacyfizmu, i pracować dla zbawienia ludzkości. Zdecydowanie nie było ich rolą zbudowanie potężnego państwa z potężną armią, zdolną do dokonywania militarnych czynów. Żydzi, odmawiający roli ofiary, są – jak na ironię – postrzegani jako zdrada chrześcijańskich ideałów. Dlatego też chrześcijańscy krytycy Izraela tak często oskarżają Żydów, że nie nauczyli się niczego z Holocaustu; dla nich Holocaust jest opowieścią o chrześcijańskim grzechu i możliwym odkupieniu przez działania ofiar; los żydowskiego narodu jako narodu jest w najlepszym przypadku nieistotny.


Co ciekawe, wielu żydowskich lewicowców znajduje się w podobnej ideologicznej łodzi jak chrześcijańscy liberałowie, chociaż podstawy są marksistowskie zamiast chrześcijańskich. Od kiedy powiedział to sam Karol Marks, istnieje silny nurt lewicowej myśli, która twierdzi, że Żydzi nie są żadną grupą etniczną, a jedynie żałosnymi azjatycko-europejskimi nomadami, którzy zaistnieli jako grupa tylko po to, by służyć interesom klasowym najpierw feudalnych władców, a potem kapitalistów. Nie mają ani uprawnionej religii (żadna religia nie jest uprawniona), ani uprawnionej kultury (bo Żydzi), ani żadnego prawa do samostanowienia.   


Nie mając żadnego innego prawomocnego powodu istnienia, jedynym sposobem dla Żydów do uzasadnienia ich dalszej egzystencji jako kolektywu jest użycie ich żydowskiego doświadczenia niesprawiedliwości jako powodu do działań w różnych ruchach wyzwolenia – jak długo nie obejmuje to żydowskiego ruchu wyzwolenia – syjonizmu. Żydowski nacjonalizm jest wyłącznie reakcyjnym nacjonalizmem opartym na głupim sentymentalizmie lub, co gorsza, rasistowską koncepcją żydowskiej wyższości. Dlaczego właściwie żydowska solidarność jest rasistowska, ale solidarność żadnej innej grupy etnicznej nie jest, nigdy nie zostaje wyjaśnione, ale co najmniej znaczy to, że Izrael nie ma żadnego prawa do prawomocnego użycia siły w samoobronie, ponieważ sam Izrael nie może być prawomocny.  


W świecie muzułmańskim dominującą narracją jest to, że Mahomet po okazaniu militarnej sprawności przez zmasakrowanie miejscowych żydowskich plemion w Arabii, łaskawie pozwolił Żydom na pokojowe życie pod arabską suwerennością. Według zaakceptowanego mitu, Żydzi i muzułmanie żyli potem w cudowniej harmonii pod muzułmańskimi rządami przez kolejne tysiąc dwieście lat, aż zakłócił to syjonizm.


W efekcie niepodległość i militarna potęga Izraela uderza w dwa spokrewnione mity. Jednym jest, że muzułmańskie rządy nad żydowskimi dhimmi było dobrotliwe i dlatego Żydzi bliskowschodni nie mieli powodu do starania się i otrzymania niezależności. Drugim jest, że muzułmanie jako faworyzowana przez Boga grupa religijna, zawsze będą panować nad Żydami, a nie odwrotnie. Widok żydowskiej armii raz za razem pokonującej muzułmańskich przeciwników (w odróżnieniu od zwycięstw Mahometa nad Żydami w Koranie), destabilizuje światopogląd wielu muzułmanów.


Ponadto, Mahomet rozpoczął swoje imperium na ograniczonym terytorium i z małą armią, by szybko rozszerzyć je na niemal cały Bliski Wschód i Afrykę Północną. Niewątpliwie istnieje wśród nich ukryty strach, że Izrael jest zaledwie czubkiem góry lodowej żydowskiego ekspansjonizmu. Jest to, oczywiście, niezrozumienie syjonizmu i judaizmu, ale przeciętny muzułmanin niewiele wie o judaizmie. Jest więc dla muzułmanów naturalne zakładanie, że judaizm jest tak ekspansjonistyczny i uniwersalistyczny jak islam.


Wreszcie, warto zanotować, że antyizraelskie pomysły nie wyłoniły się spontanicznie, ale są produktami sponsorowanych przez państwa antysemickich kampanii, które trwały przez dziesięciolecia, a prowadziły je Watykan, carska Rosja, nazistowskie Niemcy, ZSRR i rozmaite arabskie i muzułmańskie państwa. Propaganda ZSRR odrzucająca Izrael jako nielegalne kolonialne państwo założone przez “syjonistów”, którzy nie mają żadnego prawa do reprezentowania narodu żydowskiego, miało szczególnie długotrwały wpływ na światową opinię publiczną. Młodzi lewicowcy powtarzają dzisiaj slogany organów sowieckiej propagandy, takich jak “Izwiestia” i “Prawda” sprzed pięćdziesięciu lat i nie są nawet świadomi tego, skąd pochodzą te slogany.  


Najważniejszym wnioskiem z tego wszystkiego jest to, że krytyki użycia przez Izrael siły wojskowej nie da się zmniejszyć przez zmianę “zachowania” Izraela. Podstawowym źródłem krytyki nie jest to, jak Izrael używa siły, ale ideologicznie podbudowana odraza wobec faktu, że Żydzi w ogóle używają siły militarnej poprzez swoje własne, suwerenne państwo. Dlatego też, kiedy krytycy Izraela twierdzą, że Izrael używa “nieproporcjonalnej” siły, nigdy nie daje się ustalić, jaki poziom siły zaakceptowaliby ci krytycy. Skoro dla nich odrażające jest samo istnienie Izraelskiej Armii Obronnej, a Izrael jest uznany za z samej natury nielegalny, żadne użycie siły nie będzie do zaakceptowania.  


Israel’s Critics are Repulsed by Jewish Sovereignty and Military Power

Times of Israel, 4 lipca 2021

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

David E. Bernstein

 

Amerykański profesor prawa, wykładowca konstytucjonalizmu w Antonin Scalia Law School, na George Mason University.  

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version