Honor/hańba i arabskie reakcje na porozumienie Izrael-ZEA

Podobnie jak ze wszystkim innym w świecie arabskim, aby zrozumieć wydarzenia zeszłego tygodnia trzeba spojrzeć na nie przez pryzmat arabskiej mentalności honoru/hańby.


Od co najmniej lat 1940. Ubiegłego wieku istniał silny mit arabskiej jedności. Jest to kompletny nonsens, ale fałszywość tego mitu nie miała żadnego wpływu na jego znaczenie, z dosłownie każdą arabską konstytucją podkreślającą, że kraj jest częścią większego narodu arabskiego. Choć nie brakowało wewnątrz arabskich sporów, a nawet wojen, rzadko kiedy świat arabski publicznie pokazywał podziały.

Stało się punktem honoru pokazywanie światu nie-arabskiemu mitu o arabskiej jedności.


Nikt nie odniósł większych korzyści z tego mitu niż palestyńscy przywódcy, ponieważ jedyną kwestią, co do której mógł zgodzić się świat arabski, była nienawiść do Izraela. Zenit sukcesu tego mitu przypadł na lata 1970., kiedy palestyńskie porywanie samolotów w połączeniu z arabskim embargo naftowym skłoniło Europę i większość świata do poddania się terrorowi i wyniesienia sprawy palestyńskiej na forum międzynarodowe, a przede wszystkim na forum ONZ.


Egipski traktat pokojowy z Izraelem był wielkim ciosem dla tej jedności, ale z czasem świat arabski nauczył się żyć z tym wiedząc, że Egipt – bardzo antysemicki kraj – nie normalizował stosunków z Izraelem i utrzymywał pokój dla własnych interesów. Po chwilowym zamieszaniu przyjęto ponownie Egipt jako pełnego członka pozornie zjednoczonego kolektywu arabskiego.


Pęknięcia w arabskiej jedności w sprawie Izraela zaczęły pojawiać się wraz z procesem z Oslo i palestyńską odmową zaakceptowania państwa. Powiększyły się podczas Wiosny Arabskiej. Poszczególne kraje arabskie miały wewnętrzne problemy i kraje Zatoki irytowały się na palestyńskie żądania coraz większych ilości pieniędzy. OWP odmawiała choćby rozmów z Izraelem, a arabscy przywódcy musieli pilnować się przed rewolucjami, podczas gdy ceny ropy naftowej spadały na łeb na szyję.    


Wówczas decyzja administracji Obamy zbliżenia się do Iranu i rzucenia państw Zatoki wilkom na pożarcie spowodowała, że zrozumieli nie tylko, iż Palestyńczycy są ciężarem, ale że Izrael może być przyjacielem.


Honor jest ważny, ale nie jest ważniejszy od instynktu samozachowawczego.  


Do palestyńskich przywódców to nie dotarło. Byli pokazowym dzieckiem arabskiej jedności i wierzyli, że to się nigdy nie zmieni. Ich media także dzisiaj podkreślają najmniejszą, propalestyńską demonstrację lub wypowiedź podrzędnych publicystów i reagują gniewnie na każdą krytykę, zawsze podkreślając jedność arabskiego świata w poparciu dla ich sprawy i to jak haniebne jest odwracanie się od palestyńskiej sprawy.


Istotnie, Palestyńczycy mówią o umowie Izrael-ZEA jako o “haniebnej umowie”, próbując apelować do arabskiego poczucia hańby – głównie po to, żeby zniechęcić inne kraje arabskie do pójścia w ślady ZEA.  


Palestyńczycy zaprzestali kooperacji z Izraelem w celu naciskania na Izrael, by zatrzymał plan “aneksji. Ten plan został zdjęty ze stołu na przewidywalną przyszłość – ale Palestyńczycy nie czynią żadnego kroku dla przywrócenia kooperacji z Izraelem, co dzieje się kosztem dobra własnej ludności. Jedynym powodem jest to, że byłoby haniebne zrobienie czegoś, co mogłoby wyglądać na korzystne dla Izraela, mimo że szkodzi im samym znacznie bardziej.  


Hańba działa jednak na obie strony. Nie jest chyba przypadkiem, że ZEA zdecydowały się na ogłoszenie umowy w miesiąc po tym, jak Palestyńczycy publicznie odrzucili transport z pomocą z Emiratów, zawierający środki przeciwko COVID-19, podobno dlatego, że samolot wylądował w Tel Awiwie. To była olbrzymia obraza wobec ZEA.


Druga strona arabskiej hańby jest widoczna na innych polach. Teraz, kiedy ZEA publicznie wystąpiły za normalizacją stosunków z Izraelem, inne kraje arabskie nie chcą krytykować Emiratów – z powodu tej samej chęci utrzymania złudzenia jedności! A mając wybór między publicznym popieraniem niepaństwowego bytu „Palestyny” a popieraniem bardzo realnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, niemal wszystkie wolą dobre stosunki z ZEA.


Dlatego też Liga Arabska nie zbiera się, by potępić ZEA, jak tego żądali palestyńscy przywódcy. W przeszłości mogli doprowadzić do “sesji nadzwyczajnej” Ligi Arabskiej, kiedy tylko chcieli, ale ta organizacja również potrzebuje mitu o arabskiej jedności i nie zgodzi się na podział, na który teraz nalega OWP.  


To byłoby źródłem hańby.


Izrael i USA muszą zawsze pamiętać o mentalności honor/hańba, kiedy mają do czynienia ze światem arabskim, ponieważ tak samo, jak świat arabski dawno zrozumiał korzyści sprzymierzania się z potężnym światem chrześcijańskim, potrafią oni przełknąć swój antysemityzm, by sprzymierzyć się z państwem żydowskim, kiedy leży to w ich interesie.  

 

Honor/shame and Arab reactions on the Israel-UAE agreement

Elder of Ziyon, 21 sierpnia 2020

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Elder of Ziyon

Amerykański bloger zajmujący się głównie antysemityzmem w amerykańskich mediach i w amerykańskiej polityce. 

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version