Dlaczego Izrael jest tak nieudolny w wydalaniu Arabów?

Demonstracja przeciw wydalaniu odmawiających płacenia czynszu lokatorów z Sheikh Jarrah w sierpniu 2010 roku. (Dzicy lokatorzy nadal tam mieszkają) Źródło: Wikipedia

Gdyby naprawdę istniał „trwający od dziesięcioleci wysiłek” rządu, aby „zmusić” arabskich mieszkańców do wyjazdu, z pewnością dawno by ich nie było.

 

Czy coś wiecie o tym, że Izrael obecnie przeprowadza „systematyczne masowe wydalanie” palestyńskich Arabów ze swojego terytorium? Nie, ja też nie.

 

Jednak niektóre prominentne grupy na żydowskiej lewicy wysuwają takie twierdzenie – w ten sposób podnosząc interesujące pytanie: dlaczego Izraelczycy, którzy są tak zaawansowani w kwestiach nowoczesnej technologii, medycyny, nauki i wojska, są tak niewiarygodnie nieudolni, jeśli chodzi o wypędzenie Arabów?

7 czerwca dwie amerykańskie żydowskie grupy lewicowe — Partners for Progressive Israel i J Street — współsponsorowały webinarium zatytułowane „Starania w terenie na rzecz zapobiegania masowym wypędzeniom”.


Dla tych, którzy nie rozpoznają nazwy, Partners for Progressive Israel (PPI) jest powiązana z lewicową izraelską Partią Merec, która jest częścią obecnego rządu. „Partnerzy” to także jedna z organizacji wchodzących w skład Amerykańskiego Ruchu Syjonistycznego. (Jednak J Street została odrzucona z powodu lobbowania przeciwko Izraelowi).


W reklamie webinarium PPI i J Street powiedziały, że protestują przeciwko „wypędzeniu Palestyńczyków z Szejk Dżarrah, Masafer Jatta i Negewu”, co opisali jako „punkt kulminacyjny systematycznych, trwających dziesięciolecia starań o wydalenie Palestyńczyków z tego obszaru w celu scementowania izraelskiej kontroli”.


Przeanalizujmy to.


„Szejk Dżarrah” to mieszana arabsko-żydowska dzielnica we wschodniej Jerozolimie, znana po hebrajsku jako Szimon Hacadik, ponieważ tam znajduje się grób tego rabinicznego mędrca – w swoim czasie głowy Sanhedrynu.


Gdyby naprawdę istniały jakieś „trwające dziesięciolecia starania” rządu izraelskiego, by „zmusić” arabskich mieszkańców z tej czy innej dzielnicy do odejścia, z pewnością dawno by ich nie było. Zamiast tego populacja arabska w okolicy z biegiem lat wzrosła. Lewicowy Sąd Najwyższy w Izraelu zezwolił rządowi na eksmisję niewielkiej liczby nielegalnych dzikich lokatorów, którzy przez wiele lat okupowali kilka mieszkań należących do Żydów i nigdy nie płacili właścicielom czynszu.


Można się założyć, że gdyby prezes Partners for Progressive Israel lub przewodniczący J Street przestali płacić czynsz za swoje mieszkania, lokalne władze nie tolerowałyby ich nielegalnej obecności przez tyle lat.


„Masafer Yatta” to obszar w kontrolowanej przez Izrael części Judei i Samarii, znanej jako Obszar C, gdzie wielu nielegalnych arabskich dzikich lokatorów założyło szałasy w strefach strzelania (poligonach) izraelskiej armii. Można by pomyśleć, że PPI i J Street byliby zadowoleni, gdyby ci dzicy lokatorzy zostali bezpiecznie przeniesieni, zamiast ryzykować, że zostaną przypadkowo postrzeleni. Ale najwyraźniej nie o nich im chodzi.


Podczas webinarium 7 czerwca jedna z prelegentek – Rebecca Strober ze skrajnie lewicowej grupy „Breaking the Silence” – przedstawiła interesującą teorię spiskową dotyczącą kontrowersji wokół Masafer Yatta. Powiedziała, że ówczesny minister obrony Ariel Szaron stworzył strefy strzelania w 1982 roku, aby Izrael miał uzasadnienie, by zmusić palestyńskich Arabów do przeniesienia się ze Strefy C, która jest kontrolowana przez Izrael, do Strefy A, która jest kontrolowana przez Władze Palestyńskie.


Z tą teorią Strober jest tylko jeden mały problem. Obszary A i C nie istniały w 1982 roku. Zostały ustanowione w ramach porozumienia Oslo II w 1995 roku. Ups!


Innym problemem związanym z oskarżeniem o wygnanie z Masafer Jatta jest to, że żaden funkcjonujący rząd nie potrzebowałby „dziesiątek lat” na przeprowadzenie „masowego wydalenia” względnie niewielkiej garstki ludzi. Chyba że, oczywiście, Izraelczycy są po prostu zdumiewająco nieudolni w przeprowadzaniu wypędzeń.


Wreszcie jest „Negew”, gdzie, jak twierdzą PPI i J Street, Izraelczycy również dokonują „wypędzenia Palestyńczyków”. Po raz kolejny dotyczy to niewielkiej liczby nielegalnych „lokatorów” arabskich. To, co czyni tę szczególną sytuację interesującą, to fakt, że Izrael stworzył wiele miasteczek dla Beduinów na Negewie i zaoferował, że stworzy ich więcej, aby każdy, którego nielegalna budowla została zlikwidowana, miał dokąd się udać.


Ale PPI i J Street nie wydają się zbytnio zainteresowani rzeczywistymi warunkami mieszkaniowymi Beduinów, których bronią. Są zbyt skupieni na wysuwaniu oszczerczych oskarżeń przeciwko Izraelowi o „masowe wypędzenia”. I przez cały czas populacja arabska, która rzekomo została poddana „masowym wysiedleniom”, nadal rośnie i rośnie.


Ostatnia ironia: jak już wcześniej zauważyłem, PPI jest powiązany z Meretz, która jest częścią obecnego rządu izraelskiego. Jeśli ten rząd jest rzeczywiście zaangażowany w „masowe wypędzenie” palestyńskich Arabów, jak twierdzi PPI, to dlaczego PPI nie żąda, aby Meretz wycofał się z tak brutalnego reżimu? Dlaczego PPI nie grozi zerwaniem swoich powiązań z Meretz, skoro jest współwinna tak okropnych działań? Jak ludzie z PPI mogą brać udział w kreowaniu polityki, którą potępiają?


Why is Israel so inept at expelling Arabs?

JNS Org., 10 czerwca 2022

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Stephen Flatow


Amerykański prawnik, który zainicjował szereg procesów przeciwko Islamskiej Republice Iranu w związku ze sponsorowaniem terroryzmu przez to państwo. Jego córka zginęła w zamachu terrorystycznym w 1995 roku. Wielokrotnie pomagał rządowi USA zidentyfikować organizacje, które pośredniczyły w nielegalnym przekazywaniu pieniędzy do Iranu.   

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version