Przeprowadzka „Listów z naszego sadu”

„Listy z naszego sadu” w nowym miejscu w sieci: https://andrzejkoraszewski.substack.com/  


Niebawem minie pół roku od śmierci Małgorzaty. Uparłem się, że „Listy” będą działały tak, jakby nadal była. Nie do mnie należy ocena, czy udaje mi się utrzymać ten sam  poziom. Wymagało to jednak przeorganizowania całej pracy. Nowy sposób codziennych przeglądów, mniej moich własnych tekstów, bo mi na własne pisanie chwilowo nie starcza czasu, stopniowa przeprowadzka na Substack.

Ćwierć wieku temu Henryk Rubinstein, który założył w Szwecji firmę Textalk zaproponował mi założenie własnej gazety. Skorzystałem z jego propozycji (i oferty udostępnienia programu)  i założyłem szkolną gazetkę w gimnazjum, w miasteczku, w którym zamieszkałem. Uwielbiałem ten program, dzieciaki również świetnie się bawiły. Firma Henryka rozwijała się w niesamowitym tempie, a tamten program leżał odłogiem i nikt go nie unowocześniał.


Kiedy we wrześniu 2013 roku dojrzeliśmy z Małgorzatą do stworzenia własnej strony internetowej Henryk nie tylko dał nam darmowy program, ale pomógł z opracowanie layoutu i osobiście pilnował, żeby to dobrze wyglądało.


Lubiliśmy to oprogramowanie, ale jak wszyscy wiedzą technika idzie naprzód i czytelnicy coraz częściej mieli powód do narzekania, że program chodzi zbyt wolno, że czasem nie chce się otwierać, że źle się go czyta w telefonie. Jako administrator też miałem czasem sporo problemów, więc teraz, kiedy w moim dniu pracy liczy się każda minuta, nie było innej rady jak zdobyć się na radykalną decyzję.


Od pewnego czasu publikuję „Listy z naszego sadu” zarówno w starym programie od Henryka jak i na Substacku. Od pierwszego stycznia nowe teksty będą już tylko na Substacku. (A stare „Listy” zostaną dla tych, którzy lubią wracać do przeszości.)


Uczę się teraz administracji w nowym programie, jest sympatyczny i łatwiejszy w obsłudze. Trochę mi żal, bo byłem przywiązany do starego wyglądu „Listów”, ale po prostu nie było innej rady.


Oczywiście moją główną troską jest zachowanie formuły „Listów z naszego sadu”, tak jak zaplanowaliśmy ją sobie razem z Małgorzatą. Ci którzy nas regularnie śledzili widzą, że ta formuła ewoluowała, że od wielu lat wzrastała liczba tekstów poświęconych antysemityzmowi i narastającej nienawiści do Izraela. Od ludobójczej napaści Hamasu w październiku 2023 roku, praktycznie porzuciliśmy sprawy nauki i religii, koncentrując się na tym, co wydawało nam się w dzisiejszy świecie najważniejsze. 

 

17 czerwca zostałem z tym wszystkim sam. To nie jest tak całkiem prawda. Dzięki temu, że Małgorzata zbudowała sieć kontaktów z autorami, względnie szybko mogę dotrzeć, do tekstów, które są wiarygodne, dobrze napisane i ważne. W pewnym sensie nadal robimy to razem, mimo, że Jej nie ma.           


Sam Substack jest stosunkowo nową platformą, ale przyciągnął już tysiące autorów. Mnie osobiście odpowiada jego formuła biznesowa. Jest za darmo, ale zarabia na płatnych subskrybentach, potrącając 10 procent od wpłat. Jako administrator i autor mogę w ogóle nie pobierać opłat, mogę tylko część udostępniać za darmo, a część za opłatą, mogę wreszcie zaapelować o wpłaty, do tych, którzy mogą i uznają, że warto. Wybrałem to ostatnie. Dostęp do wszystkiego co publikuję będzie darmowy, natomiast będę wdzięczny za wpłaty, które będę przeznaczał na płatne subskrypcje źródeł, które powinienem śledzić. Znaczna część Małgorzaty emerytury szła na obsługę „Listów”, więc teraz mogę jak ten Gierek zapytać: towarzysze, pomożecie?


Tak, czy inaczej, dostęp do „Listów z naszego sadu” jest i będzie wolny. Nie zamierzam również stosować psychologicznego szantażu. Kto może i chce wpłaci, a ja się pięknie pokłonię i podziękuję.                                        


Nie, to nie jest najważniejsza sprawa w tym wszystkim. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby nie zgubić tych czytelników, którzy „Listy z naszego sadu” czytają i żeby pozyskać nowych. To ostatnie zależy od tego, czy zdołam utrzymać tempo, a przede wszystkim, czy poziom „Listów” nie będzie gorszy niż był kiedy redagowaliśmy je razem z Małgorzatą.


Oczywiście Hili nadal pozostaje Redaktor Naczelną. Już teraz przygląda się uważnie, wypowiada krytyczne uwagi i zaprasza wszystkich do swojej nowej redakcji.

 

Jestem oburzona. Link powinien brzmieć: Hili’s Substuck

A jest: https://andrzejkoraszewski.substack.com/               

(1)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Małgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Henryk Rubinstein
Go to web version