Dramatyczny wzrost cen paliw kopalnych jest bolesny, ale daje niewielkie korzyści w walce z globalnym ociepleniem

Ceny energii mogą w tym roku wzrosnąć na całym świecie o 50 procent - twierdzi AP


Od trzydziestu lat działacze klimatyczni walczą o to, by paliwa kopalne były tak drogie, żeby ceny zmusiły ludzi do porzucenia ich. To marzenie staje się rzeczywistością: ceny energii wymknęły się spod kontroli i wkrótce będzie jeszcze gorzej. Jednak nie jesteśmy bliżej rozwiązania problemu zmian klimatycznych.

W gospodarkach uprzemysłowionych koszty energii wzrosły w ubiegłym roku o 26%, a w tym roku wzrosną globalnie o kolejne 50%. Podczas gdy zachodnie rządy obwiniają o to wojnę Rosji z Ukrainą, ceny już rosły z powodu polityki klimatycznej mającej zdławić inwestycje w paliwa kopalne. Od czasu podpisania porozumienia paryskiego z 2015 roku 1200 największych światowych korporacji energetycznych zmniejszyło inwestycje kapitałowe w ropę i gaz o ponad dwie trzecie. Ogromne wzrosty cen są nieuniknionym skutkiem wypychania coraz większej ilości energii z coraz bardziej wygłodzonego systemu.


Podejście związane z polityką klimatyczną, polegające na próbie odepchnięcia konsumentów i przedsiębiorstw od paliw kopalnych za pomocą podnoszenia cen, jest bolesne, ale z dwóch powodów daje niewielkie korzyści klimatyczne.


Po pierwsze, energia słoneczna i wiatrowa wciąż są w stanie zaspokoić jedynie ułamek światowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Nawet przy ogromnych dotacjach i wsparciu politycznym energia słoneczna i wiatrowa dostarczyły zaledwie 9% światowej energii elektrycznej w 2020 roku. Ogrzewanie, transport i ważne procesy przemysłowe powodują znacznie większe zużycie innej energii niż energia elektryczna. Oznacza to, że energia słoneczna i wiatrowa dostarczają zaledwie 1,8% światowych dostaw energii. A elektryczność jest najłatwiejszym składnikiem do dekarbonizacji: nie poczyniliśmy jeszcze znaczącego postępu w zakresie zazielenienia pozostałych czterech piątych światowej energii.


Po drugie, nawet w bogatych częściach świata jest jasne, że niewiele osób jest gotowych zapłacić olbrzymią cenę osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla netto. Gwałtownie rosnące ceny pogłębiają ubóstwo energetyczne w gospodarkach uprzemysłowionych, a ceny będą rosły jeszcze dalej. Niemcy są na dobrej drodze do wydania  ponad pół biliona dolarów na politykę klimatyczną do 2025 roku, ale zdołały jedynie zmniejszyć zależność od paliw kopalnych z 84% w 2000 roku do 77% obecnie. McKinsey szacuje, że osiągnięcie zerowej emisji dwutlenku węgla będzie co roku kosztować Europę 5,3% jej PKB w postaci aktywów niskoemisyjnych — w przypadku Niemiec ponad 200 miliardów dolarów rocznie. To więcej niż Niemcy wydają rocznie na edukację i policję, sądy i więzienia razem wzięte.


Zachodni przywódcy nie mogą dalej bez sprzeciwu forsować drogich strategii. Wraz ze wzrostem cen energii rośnie ryzyko niezadowolenia i konfliktów, jak to, co widziała Francja w ruchu protestu „żółtych kamizelek”.


Dla najbiedniejszych krajów, w których żyje kilka  miliardów ludzi, rosnące ceny energii są jeszcze poważniejsze, ponieważ blokują drogę wyjścia z ubóstwa i sprawiają, że nawóz nie jest dostępny dla rolników, zagrażając produkcji żywności. Zamożni w bogatych krajach mogą być w stanie wytrzymać koszty takiej polityki klimatycznej, ale wschodzące gospodarki, takie jak Indie czy kraje Afryki o niskich dochodach, nie mogą sobie pozwolić na poświęcenie eliminacji ubóstwa i rozwoju gospodarczego w celu przeciwdziałania zmianom klimatu.


Globalnie niezdolność zielonej energii do konkurowania z energią z tradycyjnych źródeł oznacza, że świat jest na dobrej drodze, aby pozostać zależny od paliw kopalnych. Analizując wszystkie obecne i obiecywane polityki klimatyczne, Międzynarodowa Agencja Energii stwierdza, że do 2050 r. paliwa kopalne nadal będą zapewniać dwie trzecie światowego zużycia energii, co stanowi jedynie niewielki spadek w porównaniu z obecnymi 79%.


A wady zielonej energii powodują, że emisje dwutlenku węgla wciąż rosną. W ubiegłym roku odnotowano najwyższe światowe emisje w historii. W tym roku prawdopodobnie znów będą wyższe. Polityka klimatyczna załamuje się. Narzucając ceny paliw kopalnych, politycy stawiają wóz przed koniem. Zamiast tego musimy sprawić, by zielona energia była znacznie tańsza i bardziej efektywna.


Ludzkość polegała na innowacjach, aby rozwiązać inne wielkie wyzwania. Nie rozwiązaliśmy problemu zanieczyszczenia powietrza, zmuszając wszystkich do zaprzestania jazdy samochodami, ale wymyślając katalizator, który drastycznie obniża zanieczyszczenie. Nie zmniejszyliśmy głodu, mówiąc wszystkim, żeby jedli mniej, ale poprzez Zieloną Rewolucję, która umożliwiła rolnikom produkcję znacznie większej ilości żywności.


Jednak innowacje w rozwój zielonej energii były zaniedbywane przez trzy dekady. W 1980 roku bogaty świat wydawał ponad 8 centów z każdych 100 dolarów PKB na rozwój  technologii niskoemisyjnych. Ponieważ polityka klimatyczna koncentrowała się na podnoszeniu cen paliw kopalnych, wydatki na zielone badania spadły o połowę do mniej niż 4 centów z każdych 100 dolarów.


Naukowcy z Copenhagen Consensus, w tym trzech ekonomistów laureatów Nagrody Nobla, wykazali, że najskuteczniejszą możliwą polityką klimatyczną jest pięciokrotne zwiększenie wydatków na badania i rozwój zielonej energii aż do 100 miliardów dolarów rocznie. To nadal byłoby znacznie mniej niż 755 miliardów dolarów, które świat wydał tylko w zeszłym roku na niewydajną zieloną technologię.


Nie wiemy, gdzie nastąpią przełomy. Mogą pojawić się w postaci energii jądrowej, która może zapewnić niezawodną energię przez całą dobę, w przeciwieństwie do nieciągłości energii słonecznej lub wiatrowej, ale pozostaje znacznie droższa niż paliwa kopalne. Przy większej liczbie prac badawczo-rozwojowych energia jądrowa „czwartej generacji” mogłaby zapewnić znacznie tańszą i bezpieczniejszą energię. Musimy jednak szukać przełomów we wszystkich obszarach technologii energetycznych, od tańszej energii słonecznej i wiatrowej z ogromnym i bardzo tanim magazynowaniem po wydobycie CO₂, syntezę, biopaliwa drugiej generacji i wiele innych potencjalnych rozwiązań.


Takie innowacje przyniosą duże korzyści społeczne w nadchodzących dziesięcioleciach, a następne innowacje zostaną zbudowane na poprzednich. Niestety, wiele korzyści pojawi się po wygaśnięciu patentów, dlatego firmy niechętnie inwestują. Zamiast tego potrzebujemy publicznych inwestycji w innowacje.


Najlepszym przykładem innowacji klimatycznych zmieniających zasady gry jest 10-letnia inwestycja publiczna w gaz łupkowy o wartości 10 miliardów dolarów zapoczątkowana przez prezydenta George'a W. Busha, która ostatecznie doprowadziła do tego, że firmy energetyczne przyjęły tę technologię. Nie pomyślana jako polityka klimatyczna, torowała drogę do gwałtownego wzrostu produkcji taniego gazu, wypierając węgiel. Gaz emituje około połowy CO₂; był to główny powód, dla którego Ameryka odnotowała największą redukcję emisji w ciągu ostatniej dekady.


Nie rozwiążemy zmian klimatycznych, czyniąc energię z paliw kopalnych niedostępną, ale obniżając ceny zielonych technologii, aby każdy mógł na nie przejść.


Fossil-fuel price spikes are causing pain but little climate payoff

New York Post, 19 czerwca 2022

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska 

Björn Lomborg

 

Dyrektor Copenhagen Consensus Center i profesor nadzwyczajny w Copenhagen Business School. Jego najnowsza książka nosi tytuł “How Much Have Global Problems Cost the World? A Scorecard from 1900 to 2050.”
 
(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version