Ochrona amerykańskich dzieci przed dzisiejszymi aktywistami edukacji

Profesor Jason Hill.

Od redakcji „Listów z naszego sadu”

Poniższy artykuł jest dyskusyjny lub jak kto woli bardzo dyskusyjny. Autor proponuje ni mniej ni więcej tylko likwidację państwowych szkół, likwidację ministerstwa edukacji, prywatyzację nauki od przedszkola do uniwersytetu. Pisze, że edukacja w rękach rządu, staje się rządową indoktrynacją, niszczeniem samodzielnego myślenia, blokowaniem jednostkowego rozwoju. Autor przyjechał do Ameryki z Jamajki mając lat dwadzieścia, zrobił studia, został profesorem filozofii, zajmuje się etyką. Jest również gejem i deklaruje się jako konserwatywny demokrata. Jego tezy mogą budzić zdumienie, a nawet oburzenie. Warto się jednak z nimi zapoznać. Czy zgadamy się z wnioskami Autora? Nie. Edukacja rządowa jest jednak zagrożeniem dla młodego pokolenia tak w Ameryce jak i w Polsce, nie wiadomo jak to zmienić. Trudno o wątpliwości, że szkoły społeczne działają lepiej.         

Przyjaciel opowiedział mi coś, co spowodowało, że dreszcz przeszedł mi po plecach. Jest starej szkoły lewicowym “liberałem” i stanowczym zwolennikiem publicznej edukacji. Wszystkie jego dzieci chodzą do publicznych szkół. Ostro sprzeciwia się promowaniu prywatnych szkół, bo uważa, że prowadzi to do większego rozwarstwienia społeczeństwa, ponieważ ubodzy biali i czarni będą nieproporcjonalnie dyskwalifikowani w dostępie do szkół prywatnych.


W dobrej wierze zawsze powierzał edukację swoich dzieci temu, co ja nazywam “szkołami rządowymi”. Był przekonany, że jego dzieci otrzymają solidną edukację od przedszkola po liceum.


Podczas pandemii COVID-19 musiał jednak monitorować zajęcia szkolne swoich dzieci. Bezrobocie zostawiło mu więcej czasu, by dyskretnie przysłuchiwać się lekcjom – szczególnie lekcjom młodszego syna, ucznia klasy 6.


Zaszokowało go, kiedy natknął się na zadanie omawiane podczas lekcji angielskiego, w którym wszyscy biali uczniowie podczas lekcji online przez zoom mieli położyć rękę obok brązowej torby papierowej. Nie wiedział, jak jego syn, uczeń szóstej klasy, zdobył taką papierową torbę. Nauczyciel zapytał dzieci, czy zauważyły różnicę koloru ich skóry i brązowej torby. Wszyscy przytaknęli, a niektórzy powiedzieli to głośno. Nauczyciel zapytał, czy kolor torby jest podobny do koloru kilku uczniów identyfikowanych jako czarni. Syn mojego przyjaciela spojrzał na ekran i przycisnął ikonę potwierdzającą. Wtedy nauczyciel oznajmił z pełną moralną wyższością i nieprzejednaniem:

Jeśli twój kolor skóry różni się od koloru papierowej torby, to jesteś częścią problemu znanego w Ameryce jako systemowy rasizm, który zadaje nienaprawialne szkody wszystkim czarnym i brązowym ludziom w Ameryce. Ponadto, jeśli twój kolor skóry różni się od koloru brązowej torby i jesteś identyfikowany jako biały, cieszysz się czymś, co nazywa się biały przywilej, co znaczy, że codziennie praktykujesz rasizm nie wiedząc o tym.

Każdy uczeń, który miał inny kolor skóry niż kolor brązowej, papierowej torby, był kolektywnie winny. Nauczyciel zapytał następnie klasę, czy słyszeli kiedyś słowo „reparacje”.  


Instynktownie, z jakiegoś atawistycznego poczucia konieczności rodzicielskiej obrony dziecka mój przyjaciel zamknął pokrywę laptopa i powiedział synowi, żeby na chwilę poszedł do swojego pokoju. Powiedział mi, że stał z dłonią przyciskającą zamknięty laptop, trzęsąc się z irytacji.


W rozmowie powiedziałem mu, że wmawianie winy implikuje złe postępowanie, a ponieważ jego syn w wieku dwunastu lat nie wyrządził żadnej krzywdy żadnemu czarnemu człowiekowi, zrodzi się w nim poczucie urazy. Z czasem, kiedy będzie dojrzalszy umysłowo, a oskarżenia powtarzane przeciwko niemu będą skodyfikowane w normę kulturową, będzie uważał, że jest prawdziwą przyczyną wszystkich szkód wyrządzanych czarnym ludziom. Powiedziałem mu, że taka nauka zaczyna zagnieżdżać coś złowieszczego i ponurego w psychice jego syna.


Twój syn, powiedziałem mu, będzie miał coraz większą urazę wobec czarnych ludzi. Początkowo będzie to łagodne; odrobina pogardy podsycanej narastającym poczuciem własnej wyższości i mocy, dzięki której on na podstawie swojej białości może spowodować tak wiele szkód i on, dzięki tej samej magicznej mocy białości, może złagodzić tak wiele nieszczęścia i cierpienia czarnych. To nie może się skończyć dobrze. Program szkolny jego syna będzie wdrażany przez bandy czarnych i białych postępowych nihilistów, którzy będą nawoływali do unicestwienia “białości”, co jego umysł pojmie jako: unicestwienie wszystkich białych ludzi na świecie z nim włącznie. Istnieje niebezpieczeństwo, że jego syn stanie się nie tylko rasistą, ale zwolennikiem białej supremacji. Uwierzy, że zostanie zwolennikiem białej supremacji jest jego jedyną możliwością obrony własnego życia przed wczesnymi etapami napaści skierowanymi na niego – zaczynając od pozornie niewinnego porównania jego koloru skóry z brązową torbą z papieru. A wszystko to z powodu białych liberałów udających antyrasistów.


Ostrzegłem go, by uważał na dalszą edukację dziecka. Nie jest za późno na przejęcie odpowiedzialności i kontroli nad jego rozwojem przez zabranie go z miejsca, które jest zagrożeniem bezpieczeństwa niszczącym naszą, amerykańską cywilizację: z rządowych szkół i uniwersytetów naszego kraju.


Niewątpliwie czytelnicy śledzą informacje o tym, jak nasze szkoły publiczne zalewane są tym, co jest znane jako “Kulturowo Odpowiedzialne Nauczanie”. Nauczyciele mają obowiązek wprowadzania w klasie “aktywnej edukacji obywatelskiej”, wprowadzając uczniów w aktywizm na rzecz rozmaitych spraw.


Okręg szkolny w San Diego przeprowadził “szkolenie o białym przywileju” dla białych nauczycieli, którym powiedziano, że są rasistami, ponieważ są biali i mają rasistowskie myśli. Kazano im wstydzić się za to, że nauczają na ukradzionej ziemi rdzennych Indian.


Publiczne szkoły w Seattle także miały rasowe sesje szkoleniowe dla nauczycieli, gdzie jednoznacznie oskarżano ich o codzienne mordowanie dusz czarnych dzieci przez systemowo zinstytucjonalizowaną, anty-czarną, sankcjonowaną przez państwo przemoc. Im także powiedziano, że z natury są rasistami tylko dlatego, że mają białą skórę i że muszą świadomie odrzucić swoją “białość”. Powiedziano im, że każdy sprzeciw wobec oskarżenia o rasizm,  niezależnie od tego, jak dobrze uzasadniony lub zakorzeniony w faktach, będzie odrzucony jako odbicie ich białości i będzie dowodem ich białej wątłości.


Te historie są serwowane obok kursów dekolonizacji, w których Shakespeare, Homer, Chaucer i inni klasycy są usuwani w Stanach Zjednoczonych z programów licealnych i uniwersyteckich (nie nadążam za wszystkimi). Zaczęło się to od Rutgers University, gdzie stwierdzono, że gramatyka jest rasistowska, a potem rozciągnięto to na nauki ścisłe i matematykę – to także są rasistowskie dyscypliny, oznajmiono.  


Jest oczywiste, że dzisiejsi kulturowi aktywiści są winni masowego krzywdzenia dzieci w naszych klasach szkolnych. Zdławili niezależne myślenie, logikę, rozum i udało im się złamać umysły naszych dzieci. Uzurpowali sobie cel edukacji i przenieśli go od prawdziwej nauki do marksistowskiej indoktrynacji i niszczenia wartości, które podtrzymują amerykańską cywilizację. Wykorzystują dzieci jako polityczne pionki, broń masowego zniszczenia i uprzedmiotowione narzędzia w swojej wojnie przeciwko Stanom Zjednoczonym.


Wypowiedzieli wojnę dzieciom tego kraju i ich umysłom – otwarcie, wulgarnie i z premedytacją.


Pora zastosować wobec ich starań nieprzejednany kontratak. Wiemy, gdzie oni są i kim oni są.


Bitwa jest przede wszystkim filozoficzna. Musimy bronić naszych zasad i naszych niepodważalnych wartości, które definiują Amerykę: naszego wolnorynkowego kapitalizmu, naszej Konstytucji i jej karty praw, filozofii indywidualizmu, rozumu i amerykańskiej wyjątkowości.


Dla zniszczenia tego ruchu musimy przede wszystkim znieść publiczną edukację, zlikwidować wszystkie rządowe szkoły i nasze publiczne uniwersytety, które stały się zagrożeniem naszego bezpieczeństwa narodowego i ośrodkami indoktrynacji dla antyamerykańskich, marksistowskich i postmodernistycznych ideologii. Nasze dolary z podatków nie mogą dłużej finansować tych instytucji.


Przyszły sekretarz edukacji i przyszli przywódcy muszą przygotować likwidację ministerstwa edukacji. Edukację trzeba oddać ponownie w ręce rodziców i – mówiąc wprost – powinna zostać sprywatyzowana, Jeśli, jak mówią Nowi Przywódcy Kulturowi, państwowi nauczyciele są rasistami – to, w porządku, wszystkich trzeba zwolnić z pracy.


Prywatne instytucje nauczania nie powinny dłużej otrzymywać żadnego finansowania od federalnego rządu ani od żadnych stanowych instytucji rządzących. Fundusze upoważniają do narzucania programów aktywistów.


Tak, to jest kontrowersyjne stanowisko. Jestem gotów rozważyć koncepcję wydawania szkolnych bonów do wykorzystania na kształcenie dziecka w prywatnej szkole. To także jest sporna kwestia wśród rozsądnych ludzi, ponieważ chodzi o publiczne fundusze na kształcenie dziecka. Niektórzy więc będą argumentować, że bony nadal angażują państwo w edukację. Wydaje mi się, że bezpieczniejszą alternatywą i bardziej opartą na moralnej zasadzie, głoszącej że ludzie są odpowiedzialni za wybory prokreacyjne, jakich dokonują oni – a nie społeczeństwo – jest wprowadzenie ulg podatkowych dla wszystkich rodziców. Do zakwalifikowania się wystarczy posiadanie dziecka lub dzieci, które chce się kształcić w prywatnej szkole. Część dochodu potrzebna do posłania dziecka do takiej szkoły nie byłaby opodatkowana. Z pewnością byłby to bodziec dla ludzi, by nie mieć więcej dzieci niż mogą wykształcić. Dla konkurujących na wolnym rynku szkół prywatnych w ich finansowym interesie będzie objęcie swoim działaniem szerokich warstw społeczeństwa. Widzieliśmy, że pojawienie się prywatnych uniwersytetów online otworzyło możliwości edukacji dla tych, których poziom dochodów nie pozwalał na naukę na tradycyjnych uniwersytetach z wysokim czesnym,.


Sądzę, że rozmowa o dwóch naszkicowanych tutaj możliwościach jest dobrym sposobem na rozpoczęcie wykorzeniania rządowych szkół w naszej republice.  


Aby walczyć w tej wojnie trzeba zacząć od korzeni przez pokonanie strategii i metod działania przeciwnika. O możliwych strategiach będę pisać w kolejnych artykułach na ten temat. Obecnie po prostu chcę zniszczyć te brązowe torby papierowe, zamknąć na zawsze te rządowe szkoły i oddać amerykańskie dzieci ponownie ich rodzicom. One są niewinne. Przyszłość należy do nich. I zasługują na możliwość zrobienia z niej i ze swoich umysłów czegoś wspaniałego.


Protecting American Children from Today’s Educational Activists

Frontpage.mag, 25 lutego 2021

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

Jason D. Hill

Profesor filozofii na DePaul University w Chicago. Specjalizuje się w dziedzinie etyki, filozofii społecznej i politycznej. Jest autorem wielu książek, m.in. “We Have Overcome: An Immigrant’s Letter to the American People”. Jason D. Hill przyjechał do Stanów Zjednoczonych z Jamajki w wieku 20 lat, jest krytykiem kultury cierpiętnictwa, która jego zdaniem nie sprzyja emancypacji grup dawniej dyskryminowanych.

Twitter @JasonDhill6.

(1)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version