Prawo powrotu w stare koleiny

Ilhan Omar (Zdjęcie: Wikipedia)
Jak wszyscy wiedzą Izraelczycy kradną Iranowi chmury deszczowe. Świat został o tym poinformowany przez irańskiego generała brygady Ghlama Rezę Dżalaliego, który powiedział, że irańskie badania naukowe potwierdziły tę tezę. To stare doniesienie z 2 lipca 2018, a wiec sprzed trzech lat, od tego czasu liczba izraelskich zbrodni wzrosła niepomiernie. Ostatnio Rada Studentów Yale ogłosiła światu, że Izrael jest państwem ludobójczym, prowadzi czystkę etniczną i ma system apartheidu. Pośrednio wyniki badań studentów jednego z najlepszych amerykańskich uniwersytetów potwierdza korespondent „Gazety Wyborczej” w Waszyngtonie, który informuje czytelnikow tej gazety o nowym izraelskim wynalazku, którego zdjęcia opulikowały Narodowe Brygady Oporu w Gazie. Jak się dowiadujemy chodzi o półautonomiczny pojazd wojskowy, który zaczął patrolowanie granicy z Gazą. Jak informuje waszyngtoński korespondent polskiej gazety, jest to wyposażony w karabin maszynowy cud techniki, może podejmować decyzję sam, ale ta opcja jest chyba zablokowana i to operator wydaje zdalny rozkaz rozpoczęcia czystki etnicznej.

Może nie tak wybitny korespondent to ujmuje, pisze jednak na marginesie szczegółów technicznych nowego izraelskiego wynalazku, że:

„Mieszkańcy Strefy Gazy, domagając się zakończenia okupacji, co pewien czas protestują wzdłuż ogrodzenia oddzielającego ich od Izraela. Przedstawiciele izraelskiego wojska tłumaczyli, że protestujący rzucali w stronę rozmieszczonych na skałach żołnierzy kamieniami, ładunkami wybuchowymi i bombami zapalającymi. Część z nich miała też próbować się przebić przez płot graniczny i nielegalnie dostać na terytorium Izraela.”

Gdyby czytelnik polskiej gazety chciał się dowiedzieć jaki kryptonim miały te „protesty”, jak wyglądały, co znaczą słowa „miała próbować się przebić” oraz dlaczego Hamasowi zależało na maksymalniej ilości własnych ofiar cywilnych, to tego akurat waszyngtoński koresponedent nie może nam powiedzieć, bo mu na to nie pozwala klauzula sumienia.


Pisze natomiast, że „armia [izraelska] odpowiadała ostrą amunicją. Podczas gwałtownej fali protestów wiosną 2018 r. ponad 11 tys. Palestyńczyków zostało rannych, a stu zabitych. Ofiary w większości zostały postrzelone przez snajperów.”


Możemy się tylko domyślać, co to będzie kiedy zamiast snajperów strzelać będzie autonomiczny, uzbrojony w karabin maszynowy, pojazd patrolujący granicę z Gazą.    

 

Tak więc zachwycony nowym cudem izraelskiej techniki dziennikarz, odnotowuje tylko na marginesie, że stojący na czele Narodów Zjednoczonych António Guterres stwierdził, że autonomiczne maszyny-zabójcy są moralnie odrażające, a tysiąc naukowców podpisało petycję wzywającą do całkowitego zakazu użycia takiej broni. (Najwyraźniej popierają raczej zamachy nożowe, zamachowców-samobójców i ostrzeliwanie miast rakietami.) Waszyngtoński korespondent założonej niegdyś w ogniu solidarności gazety dodaje, że światowe mocarstwa, w tym Izrael, sprzeciwiają się takiemu zakazowi.  


Tymczasem urodzony w Bejrucie kanadyjski profesor psychologii ewolucyjnej Gad Saad niespodziewanie zaprosił przedstawicielkę Partii Demokratycznej w amerykańskim Kongresie, Ilhan Omar, na wspólną wycieczkę do Somalii. To reakcja na jej wypowiedź na Twitterze, w której polityczka zapewnia, że walka z niesprawiedliwością i przeciw nierówności jest w samym centrum wiary [religijnej], a w szczególności wiary muzułmańskiej. Profesor Saad odpisał, że śni mu się po nocach wspólna podróż do kraju, w którym urodziła się pani Omar, żeby razem powłóczyć się po tym pięknym kraju, gdzie Żydzi, chrześcijanie i hindusi współżyją w cudownej koegzystencji, dodając, że Stany Zjednoczone powinny przyjąć etos tolerancji panujący w Mogadiszu.


Pani Omar jako amerykańska polityczka domaga się zakazu pomagania Izraelowi, ma również szereg innych pomysłów, w tym oczywiście żarliwe poparcie Islamskiej Republiki Iranu.


Robert Stefanicki w kilka miesięcy po tym, jak irański generał brygady oskarżał Izrael o kradzież deszczowych chmur, informował z Waszyngtonu czytelników polskiej gazety, że Arabia Saudyjska napadła na Ilhan Omar oskarżając ją o powiązania z Bractwem Muzułmańskim i inne niecne rzeczy, dając do zrozumienia, że to wszystko są brudne oszczerstwa ciskane w kierunku kryształowej postaci, o której z zachwytem pisał:

Ilhan Omar urodziła się w stolicy Somalii, do USA dotarła jako dziecko, w 2016 r. z ramienia Demokratów zdobyła mandat do stanowego zgromadzenia w Minnesocie, a w listopadowych wyborach uzupełniających – do Kongresu. Nie dziwi, że ta mocno lewicowa muzułmanka jest obiektem ataku konserwatywnych mediów i proizraelskich komentatorów.”

Mógłby się człowiek zastanawiać jak też waszyngtoński korespondent nadwiślańskiej gazety definiuje lewicowość, ponieważ członkowie wszystkich bliskowschodnich organizacji popieranych przez tę lewicową amerykańska polityczkę mają skłonność do pozdrawiania się nazistowskim salutem.


Można również pytać czy redakcja „Gazety Wyborczej” świadomie włączyła się w ogólnoświatowy nurt poparcia ostatecznego rozwiązania, czy to tylko owczy pęd?       


Tak czy inaczej trudno o wątpliwości, że rosną szeregi”krytyków Izraela”, z których jedni posługują się nożami, koktajlami Mołotowa i rakietami, inni piórem, a jeszcze inni walczą na arenie politycznej. Kilka dni temu mieszkający w Jerozolimie wschodniej Bassem Eid napisał artykuł pod tytułem: „Pora, by Ilhan Omar i cała ‘Brygada’ dowiedziały się prawdy o Izraelu i Hamasie”. W tym artykule czytamy między innymi:

„Jestem Palestyńczykiem, który dorastał w obozie dla uchodźców UNWRA niedaleko od Jerozolimy i przez całe życie działałem na rzecz praw człowieka. Pozwólcie, że powiem tak prosto, jak to możliwe: Ilhan Omar nie wie, o czym mówi. Co gorsza, od lat Ilhan Omar nie zajmuje się argumentami i faktami, ale po prostu rzucaniem brudnych, antysemickich epitetów, które są lustrzanym odbiciem antysemityzmu „białych suprematystów”, a tych podobno potępia. 


Polityczki takie jak Omar, Rashida Tlaib i Alexandria Ocasio-Cortez poświęcają znaczną część czasu na atakowanie Izraela za rzekome krzywdy, jakie wyrządza Palestyńczykom. Jeśli naprawdę obchodzą je Palestyńczycy, powinny skierować swoją uwagę gdzie indziej. W dzisiejszych czasach olbrzymia większość cierpień, jakich doznają Palestyńczycy, jest bezpośrednim wynikiem korupcji Autonomii Palestyńskiej i wpływów grupy terrorystycznej Hamas.”

Taka obelga ze strony jakiegoś paskudnego Palestyńczyka, gdyby tylko się o niej dowiedział, mogłaby bardzo urazić waszyngtońskiego korespondenta „Gazety Wyborczej” i tych, którzy mu powierzyli zadanie informowanie nas o Ameryce.

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version