Nie, to nie jest o „rasie”

Amerykanie potrzebują urlopu od używania słowa „rasistowski”, przynajmniej w związku z Izraelem, ponieważ nie mają najmniejszego pojęcia, o czym mówią, a jest to obraźliwe jak diabli. Szczególnie ze strony tych, którzy mają nadzieję na prezydenturę:  


Ten stosunek [USA-Izrael], jeśli ma być udany, musi wykroczyć poza premiera, który jest rasistą, bo ostrzegał przed Arabami idącymi do urn wyborczych, który chce postawić wyzwanie każdej perspektywie pokojowej, bo grozi zaanektowaniem Zachodniego Brzegu, i który związał się ze skrajnie prawicową, rasistowską partią w celu utrzymania się przy władzy. – 
Beto O’Rourke

Po prostu wierzę, że Stany Zjednoczone powinny zajmować się Bliskim Wschodem na wyrównanym boisku. Innymi słowy, celem musi być staranie o zbliżenie ludzi do siebie, nie zaś popieranie tylko jednego kraju, którym obecnie kieruje prawicowy – ośmielam się powiedzieć – rasistowski rząd. – Bernie Sanders

 

Wiem, że Amerykanie mają obsesję na punkcie rasy. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę historyczne fakty: połowa kraju miała gospodarkę opartą na niewolnictwie do 1865 roku, bezwzględna, prawnie sankcjonowana dyskryminacja wobec potomków tych niewolników trwała do lat 1960., a nienawiść rasowa – ze strony tak białych, jak czarnych – nadal jest szeroko rozpowszechniona w amerykańskim społeczeństwie.

 

To jest amerykański problem. To nie jest problem Izraela, choć problem Izraela także jest zakorzeniony w historii. Jest to historia pełnego przemocy arabsko-muzułmańskiego odrzucenia żydowskiej suwerenności na jakimkolwiek obszarze, za czym oręduje dzisiaj kierownictwo Arabów palestyńskich reprezentowane przez OWP i Hamas.


Problem Izraela nie jest związany z rasą. Żydzi i Arabowie są sobie bliżsi genetycznie niż Żydzi – także Żydzi aszkenazyjscy – i Europejczycy. Nie jest związany z kolorem skóry. Żydzi i Arabowie mają wszystkie kolory skóry. Nie jest to także konflikt etniczny, ponieważ Żydzi i Arabowie potrafią współżyć zgodnie ze sobą i robią to – mimo wielu różnic kulturowych - w Izraelu w środowiskach, gdzie wpływy OWP i Hamasu są słabe. 


Nasz konflikt jest pełnym przemocy konfliktem politycznym. W odróżnieniu jednak od podobnych konfliktów na całym świecie, naszemu nie pozwala się na zakończenie. Naród żydowski ma duchowe, historyczne, prawne, rdzenne i moralne prawa do tego, co nazywamy Ziemią Izraela i broniliśmy tych praw w szeregu wojen. Są jednak dwie główne przyczyny, dla których nie można zakończyć tego konfliktu.  

 

Jedną przyczyną jest to, że świat zachodni nie jest szczęśliwy na myśl o niepodległym, żydowskim państwie. Ogólnie rzecz biorąc, nie lubi idei etnicznego państwa narodowego, a szczególnie nie lubi idei żydowskiego państwa. Przyswoił sobie rozwiniętą przez KGB narrację o narodzie palestyńskim, a według tej narracji samo istnienie państwa żydowskiego odmawia „praw człowieka” temu narodowi. Tak więc Zachód pcha nieustannie różne „rozwiązania”, a Arabowie odrzucają nieustannie wszystkie propozycje, które pozwalają na dalsze istnienie państwa żydowskiego.


Wojny powodują przesunięcia populacji. Trzy miliony Niemców wysiedlono z Czechosłowacji po II Wojnie Światowej. Nie mieli „prawa powrotu” i świat to rozumie.  Około 800 tysięcy Żydów zostało zmuszonych do opuszczenia krajów arabskich po 1948 roku. Większość przybyła do Izraela. Nikt nie marzył, że mogą mieć „prawo powrotu” do Bagdadu lub Aleksandrii. Nikt nie założył specjalnej agencji ONZ, by opiekowała się nimi i ich potomkami aż to „prawo” będzie można zrealizować. Ale Zachód hołubi arabskich uchodźców z wojny 1948 roku i podtrzymuje ich fantazjowanie o powrocie.


Mieszanie się Zachodu jest problematyczne, ale druga przyczyna jest poważniejsza. Żydzi są głupi. Tak, dobrze słyszeliście. Bardzo wychwalany żydowski umysł, który dał tak wiele Nagród Nobla, nie był w stanie wykoncypować, że jeśli ktoś próbuje cię zabić, najbardziej moralną rzeczą jest walka z nim.


Ja wiem, to jest w Talmudzie: ”Kiedy ktoś przychodzi cię zabić, powstań i zabij go pierwszy.” (Sanhedrin 72a). Ale nie robimy tego. Arabowie etnicznie wyczyścili do ostatniego Żyda terytoria, które okupowali z 1948 roku, ale my nie zrobiliśmy tego samego (wbrew arabskiej propagandzie, bardzo niewielu Arabów, którzy w owym czasie uciekli z Izraela, było wygnanych siłą). Jordańczycy pogwałcili porozumienie o zawieszeniu broni i odmówili pozwolenia Żydom na odwiedzanie ich miejsc świętych w Jerozolimie i Hebronie. Zamienili synagogi w stajnie i rozwalili żydowskie groby, żeby z kamieni nagrobnych budować toalety. Z drugiej strony,  Żydzi przyznali z czasem Arabom w Izraelu pełne obywatelstwo, żeby mogli wybrać do Knesetu członków, którzy popierają terroryzm wobec Żydów.


W 1967 roku przyszli znowu, żeby nas zabić i tym razem my opanowaliśmy Jerozolimę i całą Judeę i Samarię oraz Gazę. Nadal jednak nie wykopaliśmy ich, a nawet oddaliśmy im kontrolę nad Wzgórzem Świątynnym, najświętszym miejscem judaizmu. I co za niespodzianka – nie wolno nam modlić się tam i oni wydarli tony ziemi spod góry, niszcząc żydowską historię, może nawet artefakty z pierwszej Świątyni! A my wiedzieliśmy o tym i nie powstrzymaliśmy ich.

 

Żydzi są głupi, bo myślą, że są ”lepsi” od swoich wrogów według jakichś zachodnich/chrześcijańskich standardów, których nie przestrzega sam pełen hipokryzji Zachód. Ci, którzy napisali Talmud, mieli rację.  


Nie brak nienawiści w naszym regionie, ale to nie jest rasizm. I jest to głównie nienawiść do Żydów ze strony Arabów. Istnieją Żydzi, którzy nienawidzą Arabów, zazwyczaj z powodu złego doświadczenia, takiego jak strata matki lub dziecka z powodu terroryzmu, ale rząd, media, kulturalny establishment wysyłają przesłanie miłości i tolerancji od chwili powstania państwa z nasileniem od okresu Oslo w latach 1990. OWP i Hamas działali dokładnie odwrotnie od czasu ojca palestyńskiego nacjonalizmu, Hadż Amina el-Husseiniego, który w latach 1920. podżegał do pogromów, a potem spędził II Wojnę Światową w Berlinie, gdzie zachęcał Hitlera do zabicia tak wielu Żydów, jak to możliwe, zorganizował dywizję SS z bośniackich muzułmanów i nadawał antyżydowską propagandę po arabsku na Bliski Wschód.


Uczeń Husseiniego, Jaser Arafat, od początku ustanowił system edukacyjny Autonomii Palestyńskiej, nastawiony na uczenie nienawiści do Żydów i przemocy; zapoczątkował politykę otaczania czcią i płacenia terrorystom, którzy mordują Żydów. Jego następca, Mahmoud Abbas, kontynuował to i rozszerzał. Obecnie wśród palestyńskich Arabów istnieje całe pokolenie potencjalnych morderców, którzy widzą Żydów nie jako ludzi, ale tylko jako obiekty nienawiści, nikczemne potomstwo małp i świń. Dzisiaj palestyński nastolatek, który dostanie burę od rodziców, może wziąć nóż i zarżnąć Żyda na ulicy, żeby się zrehabilitować.


Nienawiść do Żydów, która płonie tak gorąco wśród palestyńskich Arabów, hodowana przez lata przez palestyńskie kierownictwo i tolerowana, a nawet finansowana przez Zachód, jest jednym, najważniejszym czynnikiem, który nie pozwala na pokojowe zakończenie konfliktu.  


To jednak nie pasuje do światopoglądu Berniego i Beto. Oni martwią się o prawa człowieka palestyńskich Arabów, ale nie zauważają, że prawo do życia Żydów w Izraelu jest zagrożone przez dziesiątki krajów, w tym kilka uzbrojonych po zęby rakietami skierowanymi na Izrael. Uważają, że Izrael nie zaoferował Palestyńczykom wystarczająco dużo, mimo faktu, że Izrael kilka razy oferował znacznie więcej niż go było na to stać, ale Palestyńczycy odrzucili te oferty – bowiem żadna oferta, która pozwala na dalsze istnienie państwa żydowskiego nie jest dla nich do przyjęcia. 


Żydzi zachowywali się głupio, ale narastanie prawicowej polityki w Izraelu, co opłakują Bernie i Beto, pokazuje, że wreszcie mądrzeją.


Amerykańscy politycy Demokratów powinni zrobić to samo.


No, it’s not about „race”

27 kwietnia 2019

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

Vic Rosenthal

Urodzony w Stanach Zjednoczonych, studiował informatykę i filozofię na  University of Pittsburgh. Zajmował się rozwijaniem programów komputerowych. Mieszka obecnie w Izraelu. Publikuje w izraelskiej prasie. Jego artykuły często zamieszcza Elder of Ziyon

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version