Masakra Żydów na plaży w Sydney

Przez lata „antysyjoniści” ciągle zapewniali, że nie są antysemitami.


To twierdzenie zawsze było fałszywe. Ich retoryka naśladuje klasyczny antysemityzm („Syjoniści kontrolują media”, „Rząd okupowany przez syjonistów”), a podstawą ich przekazu jest próba oddzielenia żydowskiej tożsamości narodowej od judaizmu jako religii – co samo w sobie stanowi istotę antysemityzmu.


Mimo to, ich zaprzeczenia są akceptowane przez media i polityków, którzy chcą, by „progresywiści” byli postrzegani jako wyznawcy uprawnionych postulatów politycznych, a nie nienawiści.

To, czego jesteśmy dziś świadkami, to nie krytyka polityki Izraela, ale upowszechnienie antysemityzmu pod płaszczykiem „antysyjonizmu”. Syjonizm nie jest już traktowany jako ideologia podlegająca debacie, lecz jako z definicji zbrodnicza tożsamość. Wszystko, co „syjonistyczne”, zostaje zredefiniowane jako ludobójcze z samego założenia. To nie jest wypowiedź polityczna – to moralna zgoda na przemoc.


Nie istnieje ruch wzywający do fizycznego usuwania z przestrzeni publicznej sympatyków Chin, Arabii Saudyjskiej, Rosji czy Korei Północnej. Istnieje natomiast coraz silniejszy ruch domagający się wykluczenia „syjonistów” z przestrzeni publicznej – i to żądanie stało się częścią głównego nurtu.


Hasła takie jak „Zglobalizować intifatę” i „Opór wszystkimi konieczymi środkami” nie są metaforyczne. Historycznie rzecz biorąc, intifada oznaczała ataki wymierzone w ludność cywilną. Twierdzenia, że są to slogany pokojowe, to jedynie zasłona dymna mająca uchronić przed konsekwencjami prawnymi – nie uczciwy opis intencji.


Wraz z eskalacją tej retoryki, rozszerzył się krąg celów.


Aktywiści antysyjonistyczni celowo przenieśli swoją działalność z izraelskich placówek dyplomatycznych na instytucje żydowskie. Synagogi stały się celami ataków, usprawiedliwianych post factum nieustannie zmieniającymi się racjonalizacjami: synagoga zorganizowała wydarzenie „syjonistyczne”; sama synagoga jest „syjonistyczna”; synagoga nie potępiła Izraela jako państwa ludobójczego. Ten schemat jest jednoznaczny. Żydzi są atakowani, a „syjonizm” służy jako wymówka.


Antysemici doskonale rozumieją ten przekaz. I działają zgodnie z nim.


Przed przerażającą masakrą na plaży Bondi – podczas której zamordowano rabina Chabadu i co najmniej jedenaście innych osób zgromadzonych na obchody Chanuki – narastająca liczba ataków na Żydów w Australii pod przykrywką antysyjonizmu była nie do przeoczenia. Doroczny raport Rady Wykonawczej Żydostwa Australijskiego o antysemityzmie za lata 2024–2025 jasno to pokazuje:

Atak na przyjęcie chanukowe nie był odosobnionym incydentem. To ogniwo długiego ciągu wydarzeń. Kierunek ten był przewidywany i przed nim ostrzegano w Australii od lat.


Antysyjoniści – również ci nominalnie żydowscy – mają krew na rękach. Tak samo jak media i politycy, którzy uparcie starają się oddzielać „antysyjonizm” od antysemityzmu, wytyczając linię, która nigdy nie istniała.


W 2023 roku podczas demonstracji antyizraelskiej przed Operą w Sydney niektórzy uczestnicy twierdzili, że słyszeli okrzyk „Żydzi do gazu”. Taki publiczny apel byłby nielegalny w świetle australijskiego prawa. Policja wszczęła dochodzenie i uznała, że okrzyk brzmiał „Gdzie są Żydzi?”


Tego rodzaju groźby wobec Żydów są uznawane za legalne.


Hasła „Zglobalizować intifadę” i „Opór wszystkimi koniecznymi środkami” są równie groźne, równie odrażające i równie podżegające do nienawiści jak „Żydzi do gazu”. Nie ma między nimi żadnej różnicy. A jednak tolerowanie „pro-palestyńskich” haseł właśnie doprowadziło do  tragedii na plaży Bondi.


Najwyższy czas, aby media i klasa polityczna zmierzyły się z rzeczywistością: te protesty nie mają nic wspólnego z pokojem, prawami człowieka ani sprawiedliwością. Pełnią funkcję struktur przyzwolenia, które zachęcają do ataków na Żydów, jednocześnie osłaniając się językiem moralności.


Link do oryginału: https://elderofziyon.blogspot.com/2025/12/there-is-direct-undeniable-line-from.html

Elder of Ziyon, 14 grudnia 2025


P.S. Kiedy przeglądamy polskie doniesienia na temat tego terrorystycznego zamachu uderza brak kontekstu, brak takich słow jak „antysemityzm”, „terror”, „islam”. Zaatakowali jacyś sprawcy w czarnych ubraniach, na bardzo sławnej plaży kogoś, kto świętował Chanukę.


Oczywiście żadnemu dziennikarzowi polskich mendiów nie przyszłoby nawet do głowy, żeby poinformować czytelników, że kierownany przez notorycznego antysemitę Anthonego Albanese socjalistyczny rząd Australii jest dziś równie antysyjonistyczny jak ZSRR w 1968 roku.  

(1)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Małgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Henryk Rubinstein
Go to web version