Analiza najnowszej propagandowej publikacji ONZ

Navi Pillay

Najnowsza antyizraelska „Komisja Śledcza” („COI”) ONZ opublikowała 7 czerwca swój pierwszy raport. Sam raport jest w większości powtórzeniem zarzutów przeciwko Izraelowi opublikowanych w poprzednich raportach ONZ, ale błędem byłoby odrzucenie raportu jako kompletnego niewypału.


Służy on jako mapa drogowa dla kampanii antyizraelskiej propagandy, którą COI będzie latami kontynuowała. Komisja ma duży budżet i mandat do składania sprawozdań dwa razy w roku. Wstępny raport potwierdza, że COI podejdzie do swojej misji z gorliwością najbardziej radykalnych antyizraelskich aktywistów.

Raport zaczyna się od błędnych założeń i z góry ustalonych wniosków, które służą określonemu celowi przekształcenia konfliktu w wątpliwe narracje, takie jak „sprawiedliwość społeczna”. Zamiast czekać z zaangażowaniem się w jakąkolwiek poważną analizę „pierwotnych przyczyn”, COI już obwieściła, że przyczyną konfliktu jest „systematyczna dyskryminacja” i „okupacja”, pomimo tego, że konflikt zaczął się jeszcze przed ogłoszeniem niepodległości przez Izrael.


Po ustaleniu wniosków przed przeprowadzeniem jakiegokolwiek dochodzenia, COI przechodzi do pisania na nowo historii – wymazując odpowiedzialność Palestyńczyków – aby zagłuszać konflikt za pomocą z góry przyjętej narracji. Jak twierdzi raport, nigdy nie było zagrożenia dla przetrwania Izraela. Nie było żadnych propozycji państwowości składanych Palestyńczykom. Nie ma antysemityzmu. Jest tylko wielki zły Izrael narzucający swoją wolę niewinnym, pokojowym ofiarom palestyńskim.


Wreszcie, po swoistym ustawieniu dyskursu i wymazaniu roli odgrywanej przez Palestyńczyków, COI powtarza niejasne, bezzasadne, szablonowe zarzuty przeciwko Izraelowi, nie badając ich prawdziwości.


Rezultatem jest dzieło bezpodstawnej propagandy, wyraźnie zaprojektowane przez antyizraelskich aktywistów, a nie przez uczciwych, bezstronnych śledczych. Jest to dzieło propagandowe napisane tak, by oszukać publiczność o dobrych intencjach, której jednak brak wiedzy.


Poniżej znajduje się analiza nieuczciwości raportu, która ma pomóc w informowaniu opinii publicznej. Uzbrojona w świadomość oszukańczych gier prowadzonych przez członków komisji ONZ, opinia publiczna będzie mogła łatwiej formułować własne wnioski.


Z góry ustalone wnioski i fałszywe założenia


Sama COI przyznaje, że nie przeprowadziła jeszcze własnego śledztwa ani analizy prawnej, ale to nie powstrzymało członków komisji przed przyjęciem wniosku, że „pierwotnymi przyczynami” konfliktu są „systematyczna dyskryminacja” i „okupacja”. Przedstawiając konflikt w tych kategoriach – jeszcze zanim przeprowadziła jakiekolwiek własne śledztwo – COI filtruje konflikt przez wypaczoną, stronniczą soczewkę. Zanim jeszcze zebrała wszystkie istotne informacje, wykluczyła całe kategorie dowodów.


Trzeba uczciwie powiedzieć, że sam mandat określał z góry, jakie są te „pierwotne przyczyny”:

„Przewodniczący Rady Praw Człowieka postanawia pilnie powołać niezależną, międzynarodową komisję śledczą, w celu zbadania… wszystkich pierwotnych przyczyn nawracających napięć, niestabilności i przedłużania się konfliktów, w tym systematycznej dyskryminacji i represji w oparciu o tożsamość narodową, etniczną, rasową lub religijną; 

Tutaj Rada Praw Człowieka poprosiła o „zbadanie… wszystkie pierwotnych przyczyn”, a następnie odpowiedziała na własne pytanie „w tym systematyczna dyskryminacja…”. Innymi słowy, Rada Praw Człowieka nie poprosiła COI o uczciwe zbadanie podstawowych przyczyn konfliktu. Poprosiła COI o takie przedstawienie „faktów”, aby pasowały do z góry ustalonego wniosku.


Każdy poważny prawnik spojrzałby na ten język i natychmiast zrozumiał, że jest to niepoważne śledztwo, w którym uczestnictwo może plamić nazwisko. Niemniej jednak trzej członkowie komisji już pokazali, że z radością wyświadczą przysługę Radzie Praw Człowieka. Posunęli się nawet o krok dalej, twierdząc, że mandat wymagał od COI „pełnego uwzględnienia intersekcjonalnych form dyskryminacji, w tym dyskryminacji ze względu na płeć, zarówno jako czynnika napędzającego, jak i podstawowej przyczyny konfliktu”.


Jakąkolwiek wartość może mieć stosunkowo nowa koncepcja „intersekcjonalności”, reprezentuje ona tylko jedną teoretyczną i całkowicie nieadekwatną soczewkę, przez którą można analizować konflikt.


Zamiast uczciwej próby znalezienia rozwiązań, takie sformułowanie pokazuje, że komisja jest całkowicie skoncentrowana na konkretnej narracji. Wystarczą dla nich wybrane fakty, które pasują do tego z góry przyjętego wyjaśnienia.

Ido Avigal, izraelskie dziecko zabite przez palestyńskie rakiety terrorystyczne w maju 2021 roku.

Omawianie sprawy pierwotnych przyczyn w innych miejscach raportu idzie ślepo drogą tej samej narracji. W odniesieniu do konfliktu w maju 2021 r. raport powtarza zarzuty, że „eskalacja została wywołana” przez „zbliżającą się eksmisję” w Szejk Dżarrah, „napięcia etniczne” i „użycie siły przez Izrael przeciwko Palestyńczykom we Wschodniej Jerozolimie podczas Ramadanu”. (Oczywiście nie wspominając o przypadkach przemocy Palestyńczyków w Jerozolimie wobec Izraelczyków). Nie wspomina się o rywalizacji wewnątrzpalestyńskiej, odwołanych palestyńskich wyborach i znaczącym wzroście podżegania do przemocy i nienawiści przez palestyńskich oficjeli w poprzednich tygodniach.


Czego jeszcze brakuje w ich dyskusji na temat tego, co mogło „wywołać” wojnę w 2021 roku? Brakuje 154 rakiet wystrzelonych na izraelskich cywilów 10 maja, napaści która rozpoczęła rzeczywiste działania wojenne.


Druga główna uwaga COI dotycząca „pierwotnych przyczyn” znajduje się na stronie 16, w której członkowie komisji mówią nam:

„To, co stało się sytuacją trwałej okupacji, interesariusze palestyńscy i izraelscy przedstawili Komisji jako jedyny wspólny problem, który stanowi podstawową przyczynę powtarzających się napięć, niestabilności i przedłużania się konfliktu zarówno na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich, w tym we Wschodniej Jerozolimie, i w Izraelu”.

Przytaczanie „okupacji” jako przyczyny konfliktu jest jak przywoływanie stanu wojny jako przyczyny konfliktu zbrojnego. „Okupacja”, w użytym tu sensie prawnym, jest dosłownie wynikiem  konfliktów, a nie przyczyną. Konflikt na Ukrainie nie jest wynikiem okupacji przez Rosję Krymu, Ługańska i Doniecka. Okupacja tych terytoriów jest wynikiem konfliktu.


W tym przypadku Judea i Samaria zostały zajęte przez Jordanię podczas wojny o niepodległość między Izraelem a otaczającymi ją armiami arabskimi w latach 1948-49. Izrael zdobył te terytoria w wojnie obronnej prawie dwie dekady później, w wojnie sześciodniowej z 1967 roku.


To, czy Judea i Samaria są terytoriami „okupowanymi”, jak twierdzą członkowie komisji, jest dyskusyjne. Co ciekawe, podczas gdy raport stwierdza w akapicie 15 – w taki sposób, aby pokazać, że wiedzą, iż „okupacja” nie jest przyczyną, ale w rzeczywistości skutkiem wojny – że „okupacja terytorium w czasie wojny… nie pozbawia okupowanego państwa ani jego państwowości, ani suwerenności”, komisja nigdy nie próbuje zidentyfikować, jakie  „państwo [było] okupowane” w 1967 (lub lata wcześniej), jakie cechy posiadała „państwowość” ani czy faktycznie miało „suwerenność” (w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa) nad tymi terytoriami.


Bezsporne jest jednak to, że kontrola Izraela nad terytorium nie była przyczyną konfliktu, ale wynikiem konfliktu, który miał na celu wymazanie państwa żydowskiego z mapy. Ten konflikt nigdy się nie zakończył, jak pokazuje Karta Hamasu wzywająca do zniszczenia Izraela.


Ale nawet zakładając, że terytoria są „okupowane”, argumentowanie, że to „okupacja” powoduje konflikt, jest postawieniem wozu przed koniem, nie tylko w sensie prawnym, ale także faktycznym. Weźmy pod uwagę, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny została założona w 1964 roku, trzy lata przed przejęciem przez Izrael kontroli nad Judeą i Samarią. Fatah, frakcja przywódcy Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, zaczęła przeprowadzać ataki terrorystyczne w tym samym roku.


Nawet całkowicie dokładne informacje, kiedy są przefiltrowane przez narracje stworzone przez COI – obwiniające tylko „dyskryminację” i „okupację” – powodują mocno zniekształcony obraz konfliktu.


Przypisywanie sprawczości tylko Żydom


Po przedstawieniu sytuacji wyłącznie w kategoriach „dyskryminacji” i „okupacji”, raport pozbawia Palestyńczyków jakiejkolwiek sprawczości i odpowiedzialności. Narracja COI domaga się, aby konsekwencje przypisywano tylko działaniom Izraela, podczas gdy Palestyńczyków przedstawiono jako liście na wietrze.


Sam raport ustala te ramy, przyznając, że jego uwaga była „w przeważającej mierze skierowana na Izrael” z powodu „asymetrycznego charakteru konfliktu”. Perwersja moralna i zdumiewający idiotyzm (czasem trzeba nazwać rzeczy po imieniu) tego argumentu jest szokująca. Nikt nie argumentowałby, że w konflikcie między międzynarodową koalicją a Państwem Islamskim asymetria siły w jakiś sposób powodowała, że kwestie moralności i odpowiedzialności spadały tylko na międzynarodową koalicję. Jednak dokładnie to sugeruje COI w tym kontekście.


Pisanie na nowo prawnych i politycznych dokumentów


Jednym ze sposobów, w jaki COI wypacza historię, aby ignorować odpowiedzialność Palestyńczyków, jest pomijanie kluczowych sformułowań w ważnych dokumentach prawnych i politycznych dotyczących konfliktu.


Zobaczmy, jak raport omawia rezolucję 242 ONZ, przyjętą po wojnie sześciodniowej w 1967 roku:

„W rezolucji 242 (1967), przyjętej jednogłośnie 22 listopada 1967 roku, Rada Bezpieczeństwa wezwała do wycofania izraelskich sił zbrojnych z ‘terytoriów okupowanych w niedawnym konflikcie’, co było zgodne z zasadami Karty Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mimo to Izrael nie położył kresu okupacji, co pozwoliłoby narodowi palestyńskiemu cieszyć się prawem do samostanowienia”.

W rzeczywistości rezolucja 242 zawierała dwa warunki „sprawiedliwego i trwałego pokoju”. COI wspomniał tylko o jednym z nich. Drugi:

„Wygaśnięcie wszelkich roszczeń lub stanów wojowniczych oraz poszanowanie i uznanie suwerenności, integralności terytorialnej i niezależności politycznej każdego państwa na tym obszarze oraz ich prawa do życia w pokoju w bezpiecznych i uznanych granicach, wolnych od zagrożeń lub aktów siły”;

Wymazując fakt, że izraelskie „wycofanie się” jest uwarunkowane jego prawem do „życia w pokoju w bezpiecznych i uznanych granicach, wolnych od gróźb lub aktów siły”, COI wymazuje palestyńską odpowiedzialność. Sam Izrael nie może po prostu położyć kresu okupacji bez zajęcia się ciągłym zagrożeniem bezpieczeństwa, co uznała nawet ONZ w listopadzie 1967 roku.


Warto zauważyć, że wypaczenie rezolucji 242  nie jest jedynym sposobem, w jaki COI mówi półprawdy na temat dokumentów i stanowisk ONZ. Członkowie komisji odwołują się do niesławnego raportu Goldstone'a, że izraelska blokada Gazy to „kara zbiorowa” (paragraf 42). Komisja nie informuje jednak czytelników, że raport ONZ  („Sprawozdanie panelu śledczego Sekretarza Generalnego w sprawie incydentu z flotyllą 31 maja 2010 r.”), w którym faktycznie zbadano kwestię blokady, stwierdził, że jest ona całkowicie legalna i proporcjonalna w odpowiedzi na zagrożenia dla bezpieczeństwa Izraela.


Po raz kolejny, wymazując te fakty i przedstawiając jedynie linię Goldstone'a, COI skupia odpowiedzialność tylko na Izraelu, ignorując przemoc Palestyńczyków.


To samo dotyczy dokumentów prawnych, takich jak porozumienia z Oslo. Raport stwierdza: „Całe terytorium, podzielone w porozumieniach z Oslo na obszary A, B i C, miało być stopniowo przekazywane Palestyńczykom. Umowy te nigdy nie zostały w pełni zrealizowane: Strefa C…pozostaje pod pełną kontrolą Izraela…” To stwierdzenie jest po prostu fałszywe. Nigdzie Porozumienia z Oslo nie stwierdzają, że całe terytorium ma zostać przekazane Palestyńczykom.


COI nie wspomina również o palestyńskich obowiązkach wynikających z porozumień. Na przykład, zgodnie z Memorandum z Wye River z 1998 r., przywódcy palestyńscy mieli „ogłosić swoją politykę zerowej tolerancji dla terroru i przemocy” oraz zakazać „wszelkich form podżegania do przemocy lub terroru”. Zamiast tego AP dosłownie zachęca do terroryzmu, a politycy nieustannie podżegają do przemocy.


Pominięcie palestyńskiej przemocy i dyskryminacji


Innym sposobem, w jaki raport zaciemnia obraz rzeczywistości, jest ignorowanie szerzącej się dyskryminacji i przemocy Palestyńczyków, jednocześnie oskarżając Izrael o to samo zachowanie.


Raport fałszywie przedstawia izraelskie prawo państwa narodowego i prawo powrotu jako dyskryminację, pomimo tego, że to pierwsze nie ma wpływu na czyjeś prawa, a drugie jest wyraźnie zgodne z prawem międzynarodowym, jak już wykazała CAMERA. Jednocześnie Karta Narodowa Palestyny zawiera język podobny do tego, który znajduje się w prawie o państwie narodowym („Palestyna jest ojczyzną arabskiego narodu palestyńskiego”; „Palestyńczycy to ci arabscy obywatele…”). Jednak nigdzie COI nie wyraził zaniepokojenia wersją palestyńską, tak jak to zrobił prawem izraelskim.


Lukrując ten antyizraelski tort, komisja także rażąco kłamie, twierdząc, że palestyńskim  mieszkańcom Wschodniej Jerozolimy odmawia się izraelskiego obywatelstwa. Tymczasem przywódcy palestyńscy domagają się judenrein Judei i Samarii. Twierdzenie COI jest całkowitym odwróceniem prawdy.

 

Palestyńczycy palą Gwiazdę Dawida z wbudowaną swastyką przed izraelskim osiedlem Evjatar.

Podczas gdy COI wielokrotnie ogłasza, że koncentruje się na dyskryminacji, w raporcie nie można znaleźć ani słowa na temat zinstytucjonalizowanej dyskryminacji Palestyńczyków wobec Żydów. Autonomia Palestyńska ma cały system nagród finansowych zaprojektowany, by nagradzać nie tylko Palestyńczyków, ale także arabskich Izraelczyków za mordowanie Żydów. Palestyńczykom, którzy sprzedają ziemię Żydom, grozi dożywocie, a nawet kara śmierci. Przewodniczący AP, Mahmoud Abbas, sprzeciwia się „ brudnym stopom ” Żydów. Karta Hamasu cytuje Protokoły mędrców Syjonu i pisze o „nazizmie” Żydów. Ta otwarta i zinstytucjonalizowana nienawiść i podżeganie nie jest ani razu poruszona w raporcie.


Wzorzec atakowania Izraela przy jednoczesnym ignorowaniu sprawczości palestyńskiej jest zakorzeniony wszędzie. W akapicie 47 COI obwinia Izrael za „polityczną fragmentację społeczeństwa palestyńskiego”, nie wspominając o tym, że „rozdrobnienie” zaczęło się, gdy Hamas przemocą przejął Strefę Gazy po jednostronnym wycofaniu się Izraela z tego terytorium.


Twierdzi on o „znacznym wzroście częstotliwości występowania i dotkliwości przemocy ze strony osadników”, a dopiero później wspomina, jakby mimochodem, że „były też ataki skierowane przeciwko izraelskim cywilom przez Palestyńczyków na początku 2022 roku”. Jak CAMERA wskazała w innym miejscu (patrz strony 14-16), nawet wykorzystując dane dotyczące ataków osadników z bardzo krytycznych organizacji, takich jak Yesh Din, dane sugerują, że liczba brutalnych ataków osadników stanowi zaledwie ułamek procenta liczby ataków palestyńskich w Judei i Samarii.


Przez pomijanie tych aktów nienawiści, podżegania i przemocy Palestyńczyków i oskarżając tylko Izrael o takie zachowanie, członkowie komisji wyraźnie ujawniają swój brak zainteresowania odkrywaniem prawdy. Interesuje ich tylko oczernianie państwa żydowskiego.


Ignorowanie izraelskich ofert pokoju i odrzucania ich przez Palestyńczyków


Być może najbardziej absurdalnie, COI uważa, że kontynuacja konfliktu jest całkowicie odpowiedzialnością Izraela. Według raportu, „jedynym powszechnym problemem, który stanowi podstawową przyczynę”, przytaczaną przez wszystkich „interesariuszy”, z którymi spotkali się członkowie komisji, była „trwała okupacja”. Fakt, że każdy „interesariusz”, z którym się spotkali, powiedział to, pokazuje tylko rzecz oczywistą: że COI jest zainteresowana wysłuchaniem tylko jednej strony.


Ale raport idzie o krok dalej.


W tym, co być może jest najbardziej rażącym przejawem braku powagi tej komisji, raport „odnotowuje siłę dostępnych prima facie wiarygodnych dowodów, które przekonująco wskazują, że Izrael nie ma zamiaru zakończenia okupacji…”.


Poza wspomnianym powyżej błędnym odniesieniem do Porozumień z Oslo, nigdzie indziej COI nie odnosi się do żadnej z ofert pokoju lub państwowości odrzuconych przez Palestyńczyków. Komisja może jedynie twierdzić, że istnieją „wiarygodne dowody prima facie”, przez dosłowne ignorowanie gigantycznych stosów dowodów, że jest inaczej.


Od planu podziału ONZ z 1947 roku, przez negocjacje w Camp David z 2000 roku, po ofertę Olmerta z 2008 roku (której odrzuceniem przywódcy AP chwalili się) i każdą ofertę pomiędzy nimi, Palestyńczycy konsekwentnie odrzucali państwowość i pokój, gdy mieli ku temu realną okazję. Inne kroki, takie jak jednostronne wycofanie się Izraela ze Strefy Gazy, dalekie od wykazania „braku zamiaru zakończenia okupacji”, pokazują zamiast tego wyraźną wolę Izraela do wymiany ziemi za pokój i umożliwienie palestyńskiej państwowości.


Ale, jak wyraźnie pokazuje jej pierwszy raport, COI jest zainteresowany tylko dowodami, które pasują do jej z góry przyjętej narracji. Ta narracja nie może tolerować istnienia izraelskich gestów pokojowych ani nie może pozwolić czytelnikom dowiedzieć się o palestyńskim odrzuceniu pokoju.


Recykling niejasnych zarzutów i przypisywanie nikczemnych celów


Po ustaleniu ram z błędnymi założeniami i wcześniej przyjętymi wnioskami oraz wymazaniu odpowiedzialności Palestyńczyków, COI kończy swój projekt propagandowy przez zwrócenie przeżutych oskarżeń ONZ, na które COI nie dostarcza żadnych nowych dowodów. W systemie ONZ takie niejasne, nieuzasadnione zarzuty są powtarzane w kółko, prane w kolejnych raportach, ukrywając fakt, że zarzuty opierają się przede wszystkim na słabych, jeśli w ogóle rzeczywistych dowodach.


Weźmy tylko twierdzenie z akapitu 41, w którym COI mówi nam, że „wysoki komisarz zauważył również widoczną niezdolność do weryfikacji, czy cele były celami wojskowymi” podczas konfliktu w maju 2021 roku. Śledząc to twierdzenie wstecz, znajdujemy tylko inne całkowicie niepotwierdzone oświadczenie Wysokiego Komisarza. Wysuwając to twierdzenie, ONZ nigdzie nie przyznała, że po prostu nie ma wiedzy o tym, co wiedział Izrael w momencie, gdy przeprowadzał te uderzenia. To po prostu stwierdzenie „widocznej porażki”, ponieważ nie ma wiedzy, że jest inaczej, co jest czymś w rodzaju sądu pozwalającego prokuratorowi na przedstawienie sprawy, a następnie nakazującym ławie przysięgłych orzekać w sprawie winy oskarżonego bez wysłuchania argumentów obrony.


W innym miejscu raport powtarza twierdzenie z Raportu Goldstone'a, że Izrael jest zaangażowany w „systematyczne wysiłki” mające na celu „utrudnianie i kontrolowanie palestyńskich procesów demokratycznych, także przez aresztowanie wybranych przedstawicieli politycznych…” Twierdzenie to przypisuje Izraelowi nikczemne zamiary: chce zapobiec demokracji palestyńskiej. Cały czas ignorując fakt, że ci „wybrani przedstawiciele polityczni” należą do uśpionego ciała ustawodawczego, które nie spotkało się od półtorej dekady nie z powodu Izraela, ale dlatego, że Hamas przejął nad nim kontrolę, a następnie przywódca AP Mahmoud Abbas wydał dekret prezydencki, który ubezwłasnowolnił Palestyńskie Zgromadzenie Legislacyjne.


Co więcej, jak wskazała CAMERA w innym miejscu (patrz strony 21-23), zarzut, że Izrael aresztuje „wybranych przedstawicieli politycznych”, pomija fakt, że zatrzymani politycy przeprowadzali mordercze ataki terrorystyczne lub są członkami organizacji uznanych za terrorystyczne przez międzynarodowe organy, a wielu z nich znajduje się indywidualnie na liście terrorystów Departamentu Stanu USA. Zamiast zobaczyć oczywiste wyjaśnienie w postaci kwestii bezpieczeństwa, COI przypisuje Izraelowi – bez żadnych dowodów – nikczemne motywacje.

Rina Shnerb, 17-letnia izraelska dziewczyna, która zginęła w operacji terrorystycznej przeprowadzonej przez członków grupy terrorystycznej LFWP, którzy byli również pracownikami kilku organizacji pozarządowych.

Komisja znalazła również w innych miejscach wyłącznie złe zamiary. W akapicie 56, raport „z niepokojem odnotował nasilające się ataki i wysiłki na rzecz uciszenia obrońców praw człowieka”, po czym odniósł się do uznania za terrorystyczne sześciu organizacji powiązanych z organizacją terrorystyczną Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny. Raport sugeruje, że desygnacje były „oparte na niejasnych i nieuzasadnionych powodach”, chociaż w żadnym momencie nie zajmuje się obfitymi publicznie dostępnymi dowodami ich powiązań z LFWP. Twierdzenie, że desygnacje służą wyłącznie „uciszaniu obrońców praw człowieka”, jest całkowicie oparte na zmyśleniach.


To prawie tak, jakby członkowie komisji nie mogli pojąć, że Izraelczycy mają ten sam podstawowy instynkt, co każda inna grupa ludzi – chronić się przed tymi, którzy mogą im zaszkodzić. Być może po prostu nie chcą przyznać, że Izraelczycy mają podstawowe ludzkie instynkty.


Po prostu powtarzając w kółko wcześniejsze zarzuty ONZ, takie jak te, ciała tacy jak COI starają się stworzyć fałszywe wrażenie wiarygodności i rzetelności. Jak ujęła to ekspertka ONZ Anne Bayefsky, „nadrzędnym standardem ‘dowodu’, że państwo żydowskie jest rzekomo moralnym afrontem dla ludzkości, jest to: ONZ tak powiedziała”.


Jednak powtarzanie bezpodstawnych twierdzeń w nieskończoność nie czyni tych twierdzeń prawdziwymi.


Niemniej skuteczność tych bezpodstawnych twierdzeń opiera się na tym, że czytelnicy w rzeczywistości nie przyjrzą się sami tym zarzutom. Tym, co naprawdę powoduje, jest to, że przedstawianie z góry ustalonych wniosków, błędnych założeń i wymazywanie sprawczości palestyńskiej tworzy silnie wrogie środowisko wobec Izraela. Pozornie wiarygodne zarzuty ze strony pozornie niezależnego organu zasilają te narracje.


Dlatego tak ważne jest, by ci, którzy cenią rzetelność faktów i osiągnięcie pokoju, nieustannie demaskowali te fałszywki, czy to z mediów, czy z ONZ.


Disentangling the UN’s latest propaganda publication

Camera-UK, 19 czerwca 2022

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

 

Davit Litman – amerykański prawnik, badacz i analityk.

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version