To komunizm, a nie embargo USA, jest powodem kubańskiego cierpienia

Protestujący ryzykują aresztowanie, kiedy demonstrują przeciwko rządowi kubańskiego prezydenta, Miguela Diaz-Canela, w Hawanie 11 lipca 2021 r.
Kiedy w zeszłym tygodniu tysiące kubańskich obywateli wyszło na ulice w protestach przeciwko nędzy, ruinie opieki zdrowotnej i niekończących się brakach żywności, musieli wiedzieć, że rząd zareaguje. Komunistyczny reżim natychmiast wysłał swoje paramilitarne Czarne Berety, by zaatakowały protestujących i zaciągnęły wielu z nich do więzienia. Cubalex, pozarządowa organizacja, która promuje prawa człowieka na Kubie, stworzyła specjalne listy dla osób, które zostały zatrzymane lub zniknęły. We wtorek było na nich ponad 530 nazwisk.

Nie tylko materialne problemy skłoniły tak wielu Kubańczyków do publicznego protestu. Protestujący krzyczeli: "Abajo la dictadura" ("precz z dyktaturą") i "Libertad!" Niektórzy wymachiwali amerykańskimi flagami. "Te protesty – jak napisała znana kubańska dysydentka, Yoani Sánchez - są napędzane pragnieniem wolności”.  


Determinacja, by zdławić to pragnienie, jest powodem, dla którego rząd zareagował tak brutalnymi represjami. To dzieje się zawsze, kiedy Kubańczycy odważają się występować przeciwko morderczej jednopartyjnej dyktaturze narzuconej przez braci Castro 62 lata temu.  


Poprzednim razem kubańscy władcy spotkali się z tak silnym, antyrządowym ruchem tektonicznym w 2002 roku, ale nie odbywał się on na ulicach tylko na papierze. Tego roku ponad 25 tysięcy Kubańczyków dołączyło do Varela Project, podpisując petycję zorganizowaną przez Oswaldo Payá, założyciela Chrześcijańskiego Ruchu Wyzwolenia Kuby. Żądano wolności słowa i zgromadzeń, uczciwych wyborów, zwolnienia więźniów politycznych i legalizacji prywatnej przedsiębiorczości. Payá oparł kampanię na Artykule 88 kubańskiej konstytucji, który wymaga, by proponowane prawo zostało przedłożone do publicznego głosowania, jeśli 10 tysięcy obywateli podpisze petycję z poparciem dla tego prawa. Zamiast tego rząd napadał na dziesiątki ludzi zbierających podpisy i wiosną 2003 roku aresztował dziesiątki działaczy praw człowieka, dziennikarzy i intelektualistów i skazał ich na więzienie.  


Kubańczycy wiedzą, co ryzykują występując przeciwko dyktaturze. Co powoduje, że ich bohaterstwo w zeszłym tygodniu jest tak bardzo nadzwyczajne.


Wielu ludzi na Zachodzie
 podziwiało ten heroizm. Prezydent Biden poparł to “wezwanie do wolności” i potępił “dziesięciolecia represji i ekonomicznych cierpień, jakim [protestujący] są poddani przez autorytarny reżim Kuby”. Podobne opinie wyrażali czołowi członkowie Kongresu. “Posłuchajcie ich krzyków rozpaczy” - mówił senator Bob Menendez, demokrata z  New Jersey, który przewodniczy senackiej komisji spraw zagranicznych. „Poprzyjcie ich żądania przez zapewnienie, że nie pozwolimy na utrwalenie represji tego reżimu na kolejne dziesięciolecia”.


Ze strony postępowej lewicy jednak, która od dawna idealizuje rewolucję Castro i usprawiedliwia jej porażki, przyszło inne przesłanie. Idąc w ślady prezydenta Kuby, lewicowcy twierdzili, że winne nędzy Kubańczyków są ekonomiczne restrykcje USA. Organizacja Black Lives Matter wydała ostre oświadczenie, w którym potępiła nie tyranów w Hawanie, ale „okrutne i nieludzkie” embargo Ameryki. Reprezentantka Alexandria Ocasio-Cortez wskazała na "absurdalnie okrutne" embargo jako na amerykański "wkład do cierpień Kubańczyków na wyspie". Demokratyczni Socjaliści Ameryki, zamieścili banner "Cuba sí, bloqueo no!" i żądali, by Waszyngton “zakończył blokadę”.

W rzeczywistości nie ma żadnej "blokady" — Kuba handluje z dziesiątkami krajów bez żadnych przeszkód ze strony Stanów Zjednoczonych. Jeśli chodzi o embargo USA, nie dotyczy ono żywności ani humanitarnych produktów, co wyjaśnia, dlaczego Stany Zjednoczone co miesiąc eksportują na Kubę towary warte milionów dolarów. Według Departamentu Stanu cały eksport na Kubę w 2018 roku wynosił 276 milionów dolarów. W 2019 roku wzrósł do 286,5 miliona dolarów.


Twardogłowa lewica może pocieszać się wyobrażaniem sobie, że Waszyngton leży u podstaw nędzy i cierpień na tej wyspie, ale jest powód, dla którego tłumy odważnych Kubańczyków skandowały na ulicach w zeszłym tygodniu "Precz z dyktaturą!", a nie “Precz z embargo!" Wiedzą, że ich męczarnie są spowodowane przez bezwzględnych despotów, którzy od ponad sześćdziesięciu lat nie zatrzymali się przed niczym, by trzymać ich w kajdanach.  


Podczas wizyty na Kubie w 2002 roku spotkałem się z Payá, którego „Varela Project” zbierał wówczas podpisy pod prodemokratyczną petycją. Kiedy spytałem go o zdanie w sprawie embargo USA, pomyślał chwilę, zanim odpowiedział: "Tiende tu mano a Cuba, pero primero pide que le desaten las manos a los cubanos". Wyciągnijcie ręce do Kuby — ale najpierw zdejmijcie kajdany z naszych.


Payá nie dożył obecnego wybuchu prodemokratycznych tęsknot. Dziewięć lat temu, 22 lipca 2021r. zginął w wypadku samochodowym w podejrzanych okolicznościach.


Communism, not the US embargo, is the cause of Cuban Suffering

Boston Globe, 21 lipaca 2021

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jeff Jacoby

Amerykański prawnik i dziennikarz, publicysta “Boston Globe” od 1994 roku. 

 

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version