Dlaczego Żydzi i Polacy nadal spierają się o Holocaust?

Muzeum Auschwitz-Birkenau,  bez uczestników w dorocznym Marszu Żywych w Jom HaSzoa, 20-21 kwietnia 2020. Zdjęcie: Marcin Kozłowski, March of the Living.
Jest to spór, w którym nie ma bohaterów, jak również spór, którym w nieco bardziej racjonalnym świecie nikt by się nie zajmował. To jest chyba jedyny sposób scharakteryzowania coraz bardziej skomplikowanej awantury o to, co niektórzy Polacy robili podczas Holocaustu, którą wskrzeszono akurat na tegoroczne obchody Jom HaSzhoa.

Najnowszy rozdział tej trwającej „debaty” historycznej zaczął się od sprawy sądowej wokół czynów człowieka o nazwisku Edward Malinowski z wsi Malinowo we wschodniej Polsce.  Według książki opublikowanej w 2018 roku, która omawiała niedawno odkryte świadectwo, Malinowski, który był sołtysem w tej wsi zanim Niemcy zajęli Polskę w 1939 roku, zaprowadził nazistowskich okupantów do lasu, gdzie ukrywało się 22 Żydów. W rezultacie, według tej relacji, Niemcy zabili wszystkich 22 Żydów.


Żyjąca krewna Malinowskiego, która poprzednio uważała go za człowieka, który pomagał Żydom w ucieczce przed Niemcami, pozwała do sądu o zniesławienie dwoje historyków i autorów książki -  Jana Grabowskiego i Barbarę Engelking. Polski sąd orzekł winę autorów i nakazał złożenie przeprosin, równocześnie odmówił powódce odszkodowania, jakiego żądała. Autorzy odwołali się od wyroku sądu.


Kontekstem tej sprawy jest trwający w Polsce spór o uchwalone prawo mówiące, że publiczne twierdzenie, iż “naród polski”, albo “republika polska” byli odpowiedzialni za nazistowskie zbrodnie, pociąga za sobą karę grzywny lub więzienia.

 

To prawo było reakcją na próby traktowania Polaków jako sprawców Holocaustu, a nie jako  ofiar morderczej okupacji niemieckiej. Była to jednak połączone z próbami wybielenia historii polskiego antysemityzmu przed, podczas i po II wojnie światowej mimo dowodów, że były liczne wypadki Polaków kolaborujących z okupantami kraju i pomagających przy mordowaniu Żydów. Pod tym względem karanie historyków, którzy opowiedzieli sprawę Malinowskiego, jest wyrazem historycznego rewizjonizmu, którego celem jest ukrywanie prawdy o przeszłości.  


Uchwalenie tego prawa skomplikowało stosunki Polski z Izraelem, jak również stanowi dziwny kontrast wobec polskich starań o honorowanie dziedzictwa jego zamordowanej, żydowskiej populacji. Niemal 300 tysięcy ludzi, z których większość stanowią młodzi Żydzi z całego świata, którzy odwiedzili Auschwitz (przed pandemią koronawirusa) jako część dorocznego Marszu Żywych – dosłownie idąc 3,2 kilometra drogą z Auschwitz do Birkenau – także pokazuje, że Polska jest otwarta na edukacyjną turystykę, która upamiętnia żydowskie życie.


Polskie wybielanie przeszłości rzeczywiście czasami przechodzi w antysemickie sugestie. Równocześnie, niektórzy krytycy tych rewizjonistycznych zabiegów wpadają w zbyt daleko idące uogólnienia na temat polskiego antysemityzmu, co wywołuje zrozumiałą urazę wielu Polaków.


W 2019 roku na linii Izrael i Polska pojawiła się cała seria dyplomatycznych incydentów wokół tej sprawy, przy czym premier Benjamin Netanjahu musiał częściowo odwołać oświadczenie o polskim współudziale w Holocauście. W następstwie tego minister spraw zagranicznych Izraela, Katz, zacytował słowa nieżyjącego już premiera, Icchaka Szamira, którego rodzinę zamordowali polscy sąsiedzi i który potem powiedział, że Polacy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”, co wywołało kolejną wymianę gorzkich słów.

 

Niemniej ten najnowszy incydent w ciągnącej się walce wokół tego polskiego prawa ilustruje także niebezpieczeństwa nazbyt daleko idącego uogólniania przy opisywaniu wydarzeń z przeszłości.


W zeszłym miesiącu magazyn “The New Yorker” opublikował artykuł dziennikarki Mashy Gessen o sprawie Malinowskiego, pod pierwotnym tytułem: The Historians Under Attack for Poland’s Role in the Holocaust: To exonerate the nation of the murders of Three Million Jews, the Polish government will go so far as to prosecute scholars for defamation [Historycy atakowani za odkrywanie roli Polski w Holokauście: By oczyścić naród z zarzutu zamordowania trzech milionów Żydów rząd polski posuwa się do oskarżania badaczy o zniesławienie.]

 

Wydaje się, że ten artykuł rozpoczął na nowo wojnę o historię Holocaustu.


Polacy, jak również wielu Żydów, włącznie z American Jewish Committee, byli oburzeni rewizjonizmem w samym tytule tego artykułu. Mówienie o “roli Polski w Holocauście” sugeruje, że albo rząd, albo naród polski jako całość byli w jakiś sposób współwinni nazistowskim planom eksterminacji. To jest po prostu fałsz. Choć indywidualni Polacy mogli kolaborować z Niemcami, być współwinnymi żydowskiej śmierci, a nawet sami zabijać Żydów, Polska tego nie robiła. Sugerowanie, że Polska próbuje uniewinnić się z „zamordowania trzech milionów Żydów”, jest jeszcze bardziej skandaliczne.  

 

Choć polskie władze znalazły się po złej stronie próbując czasem przeczyć, że jacykolwiek indywidualni Polacy denuncjowali lub zabijali Żydów, niektórzy z atakujących te próby sami zapominają o historycznych faktach. W odróżnieniu od wielu innych okupowanych krajów, takich jak Francja, nie było w Polsce kolaboracyjnego rządu. Również odmiennie niż w znacznej części pozostałej Europy Polacy zaciekle przeciwstawiali się Niemcom przez cały czas wojny. Ucierpieli także więcej niż jakikolwiek inny okupowany kraj, choć nie tak bardzo jak Żydzi.  


Z trzech milionów Żydów, którzy żyli w Polsce przed wojną – wielu w miastach takich jak Warszawa i Kraków – niemal 90 procent zginęło w Zagładzie. Jest jednak również prawdą, że aż trzy miliony Polaków – 10 procent nieżydowskiej populacji – zginęło w wyniku niemieckich prześladowań (włącznie z około 150 tysiącami obywateli polskich, których zabił Związek Radziecki w okresie kolaboracji z nazistami).  


Mówienie o Auschwitz jako o “polskim obozie śmierci”, jak błędnie powiedział swego czasu były prezydent Barack Obama, zamiast o nazistowskim obozie zagłady, zbudowanym na polskiej ziemi, jest zniesławieniem narodu. Tym samym są również próby twierdzenia, że trzy miliony polskich Żydów zabili głównie Polacy.

 

Tekst Gessen zawiera także inne błędy i wypaczenia. Równie polaryzujący był sposób, w jaki artykuł z “The New Yorker” demonizował Polaków i próbował wiązać argumenty o Holocauście z rewizjonizmem w sprawie amerykańskiej historii. Dla Gessen, analizy polskiej współwiny są analogiczne do błędnych i szkalujących starań o przedstawienie Stanów Zjednoczonych jako nieodwracalnie rasistowskiego narodu, co jeszcze bardziej komplikuje i wypacza dyskusję. Gessen, zaciekła krytyczka byłego prezydenta, Donalda Trumpa i prawicowego rządu polskiego, gorliwie wyciąga niewłaściwe analogie między amerykańskim rasizmem i polskim antysemityzmem – porównanie, które trudno uznać za uhonorowanie pamięci Szoah, a z pewnością jest wypaczeniem rzeczywistości i może jeszcze bardziej zatruć stosunki między Żydami i Polakami. Gessen skarżyła się, że dostała groźby po tym artykule, to jednak nie zmienia faktu, że artykuł jest pełen błędów. 

 

Jest także prawdą, że ponowne spieranie się o te wydarzenia w taki sposób prowadzi donikąd i jest w zasadzie bezsensownym sporem, który nie pomaga w chronieniu Żydów przed nadal potężną groźbą antysemityzmu i ma niewiele wspólnego z sytuacją w Polsce 80 lat temu.


Obsesyjne i niemądre pragnienie Polski, by zaprzeczać temu, że wśród Polaków byli kolaboranci, jest winne rozpoczęciu tego sporu. Ale gotowość, z jaką niektórzy zapominają, że – mimo dziedzictwa polskiego antysemityzmu – za Holocaust odpowiedzialni są Niemcy, a nie Polacy, pomaga w podgrzewaniu tego sporu.


Nie powinniśmy również zapominać, że podobnie jak inne wschodnioeuropejskie kraje, Polska próbowała popierać Izrael w odróżnieniu od stanowiska zajętego przez rzekomo bardziej oświecone narody Europy Zachodniej. To w Europie Zachodniej, a nie we współczesnej Polsce, zjadliwa postać antysemityzmu związana w niemałej mierze z nienawiścią do Izraela przekształciła się w autentyczne zagrożenie dla żydowskiego życia.


Polskie próby wymazania pewnych tragicznych i niemiłych elementów ze swojej historii są równie kontrproduktywne, jak i niemądre. Niemniej ci, którzy próbują przedstawić Polskę  jako centrum współczesnego antysemityzmu i ignorują lub racjonalizują nienawiść do Żydów w innych miejscach, szczególnie w innych częściach Europy i w świecie muzułmańskim, także nie mają racji. Najważniejszym sposobem honorowania ofiar Zagłady jest zapewnienie bezpieczeństwa tym Żydom, którzy żyją dzisiaj, a nie powtarzanie bitew z przeszłości.  


Why are Jews and Poles still arguing about the Holocaust?

JNS.Org., 6 kwietnia 2021

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Jonathan S. Tobin

Amerykański dziennikarz, redaktor naczelny JNS.org, (Jewish News Syndicate). Komentuje również na łamach National Review, New York Post, The Federalist, w prasie izraelskiej m. in. na łamach Haaretz.

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version