Prawda

Wtorek, 12 grudnia 2017 - 03:34

« Poprzedni Następny »


Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji


Andrzej Koraszewski 2017-04-03


Dawniej wiara góry przenosiła. Oczywiście trzeba było do tego ogromnie dużo wiary. Teraz wiara siedzi w różnych laboratoriach i gapi się w mikroskopy, albo zajmuje się innymi głupstwami. Strażnicy wiary są głęboko przeciwni temu okropnemu konsumeryzmowi. Od czasu rewolucji przemysłowej obserwujemy rewolucyjne zmiany w strukturze zatrudnienia. Szybko zaczęło topnieć zatrudnienie w rolnictwie (z czasem zaczęło topnieć również w przemyśle). W drugiej połowie XX wieku ten proces nabrał szaleńczego wręcz tempa i pod koniec ubiegłego stulecia, rolnictwo nie tylko przestało być główną dziedziną wiążącą siłę roboczą, ale w najbardziej rozwiniętych krajach zatrudnienie w rolnictwie spadło najpierw poniżej 10 procent, a następnie poniżej 5 procent.

Oczywiście, kiedy próbujemy wiązać zmiany w świadomości społecznej z rozwojem gospodarczym, warto przypomnieć, że Reformacja miała miejsce w czasach przyspieszonej urbanizacji, również spowodowanej wzrostem produkcji rolnej i możliwością utrzymania znacznie większej liczby ludzi nie zajmujących się bezpośrednio produkcją żywności.

 

Urbanizacja wiązała się z dostępem sporej grupy ludzi świeckich do chociażby elementarnej edukacji. Pojawienie się prasy drukarskiej spowodowało dotarcie tez Lutra do czytającej publiczności „lotem błyskawicy”. Struktura społeczna owej „czytającej publiczności” ulegała wówczas szybkiej przemianie. Czytać i pisać umieli już nie tylko kapłani i arystokracja, ale ta osobliwa sztuka zaczęła się rozpowszechniać wśród mieszczan i szlachty.

 

Przerażenie budziła utrwalona na papierze krytyka Kościoła, ale również fakt, że nie tylko miasta podnosiły głowy. Buntowała się część kleru, część arystokracji, buntowali się chłopi. Walił się cały porządek społeczny, a niebawem jeden kraj po drugim zaczął wycofywać się z watykańskiej wspólnoty. Kontrreformacja jest nadal dla historyków fascynującym okresem, dla Polski była wydarzeniem tragicznym, wypychając nas w cywilizacyjną zapaść zakończoną politycznym niebytem.

 

W ostatniej dekadzie rządów Zygmunta Augusta obserwujemy wielką kontrofensywę katolicyzmu. W roku 1558 zawitał w Polsce pierwszy przedstawiciel ówczesnego Opus Dei, zakonu jezuitów. Wydaje się, że nawet duchowieństwo katolickie potraktowało go podejrzliwie. Dopiero w kilka lat później kardynał Hozjusz zwrócił się do generała jezuitów, Lainiza, z prośbą o przysłanie do Polski kilku przedstawicieli tego zakonu. Zygmunt August był raczej niechętny tym pomysłom i ich działalność była początkowo dość ograniczona. Partii katolickiej udało się jednak doprowadzić do wygnania z kraju tych księży cudzoziemskich, którzy nie uznawali tajemnicy Trójcy Świętej (antytrynitarzy).

 

Stefan Czarnowski, jeden z najlepszych polskich socjologów pisał, że przebudzenie katolicyzmu w Polsce stworzyło okazję do pojawienia się całego szeregu polityków, głównie demagogów, wykorzystujących wzrastającą siłę katolicyzmu głównie do walki o stanowiska.

„Katolicyzm polski — pisze — jako całość, sprowadza się do zachowywania zewnętrznych reguł chrześcijańskich: postów, udziału w nabożeństwach, modłów, procesji, pielgrzymek. Szlachcic polski chętnie czyni pod tym względem nawet więcej, niż wymaga Kościół. Umartwia się, biczuje, pada na twarz, odbywa boso pielgrzymki. (...) Równocześnie tęgo pije, nie żałuje sobie uciech zmysłowych i bez litości gnębi swoich poddanych." (Stefan Czarnowski, „Reakcja katolicka w Polsce w końcu XVI i na początku XVII wieku”, Dzieła, tom II, s. 161. PWN, Warszawa 1956.)

Szybki wzrost ekonomicznej potęgi magnatów, zamożniejszej szlachty i miejskiego patrycjatu niepokoił masy szlacheckie, tym bardziej, że rosnące znaczenie broni palnej czyniło przestarzałym pospolite ruszenie. Masy szlacheckie obawiały się wzrostu potęgi króla, wprowadzenia podatków na regularną armię, ograniczenia swobód szlacheckich, a wreszcie przechwycenia władzy politycznej przez magnaterię. Obawiano się również wzrostu potęgi Kościoła katolickiego.

 

To stare czasy, po których przyszły dwa stulecia postępującej degrengolady.  Ostatecznie Polska zniknęła z mapy Europy w czasach Oświecenia, Rewolucji Francuskiej, i jeszcze ważniejszej Rewolucji Amerykańskiej. Mieliśmy garść ludzi obserwujących świat i mieliśmy społeczeństwo ukształtowane przez kontrreformacyjne zacofanie. Ci ludzie Oświecenia w zasadzie wiedzieli co powinno być zrobione, żeby się zacząć z tego bagna wyciągać, i byli bezradni wobec przemożnej siły dyktatury ciemniaków mającej poparcie ogłupionego społeczeństwa.

  

Oczywiście Kontrreformacja nie była ruchem lokalnym, obejmowała cały świat chrześcijański i dotarła do Polski z zewnątrz, trafiając tu na podatny grunt. Czytając kilka dni temu artykuł Tomasza Piątka na temat Ordo Iuris, brazylijskiej sekty, zdobywającej coraz mocniejszy grunt w Polsce, zastanawiałem się nad rzucającymi się w oczy podobieństwami, szukając równocześnie tego, co jest w tym wszystkim odmienne.

 

Ostatnie dziesięciolecia, to galopująca rewolucja naukowa. Człowiek dotarł na księżyc, wcześniej złamał tajemnicę kodu życia, odkrył techniki pozwalające na zwielokrotnienie wydajności produkcji rolnej, dokonał rewolucji w medycynie, radykalnie przedłużając ludzkie życie, choroby trapiące ludzkość od zarania dziejów przestały zbierać swoje straszliwe żniwo. Rewolucja w transporcie, rewolucja w komunikacji, rewolucja w produkcji materialnej, powodująca, że towary uważane do niedawna za luksusowe, stały się powszechnie dostępne. Obszary głodu zaczęły się kurczyć, równocześnie rosła świadomość, że jedynym naprawdę liczącym się bogactwem jest ludzki potencjał.  

 

Postęp był jednoznacznie skorelowany z wypychaniem religii (ale również innych ideologii totalitarnych) z areny politycznej. Innowacje wprowadzano najsprawniej tam, gdzie królowała wolność. Kontratak przyszedł z regionu, który łączył głębokie zacofanie, wielką pobożność i posiadanie zasobów, od których postęp reszty świata był w ogromnym stopniu uzależniony.

 

Świat muzułmański żył pamięcią minionej wielkości, frustracją niedawnych klęsk, miał dramatycznie niski poziom wykształcenia społeczeństwa, najwyższy poziom zatrudnienia w rolnictwie i siedział na rosnących górach pieniędzy.   

 

Wcześniej Turcja próbowała dogonić i przegonić wchodząc na drogę nacjonalizmu, Egipt na przełomie lat 20. i 30. stworzył ruch będący połączeniem nacjonalizmu i islamu, po wojnie kilka państw arabskich próbowało radzieckiej drogi doganiania i przeganiania (zachowując we wdzięcznej pamięci nazistowską ideologię), Arabia Saudyjska i Iran próbowały importować nowoczesność za petrodolary, nie zaprzątając sobie głowy problemem przebudowy struktury społecznej.

Kluczem do nowoczesności jest wieś — pisał Ryszard Kapuściński opisując upadek szacha Iranu - Szach upajał się wizją elektrowni atomowych, sterowanych komputerami taśm produkcyjnych i wielkiej petrochemii. Ale w kraju zapóźnionym są to tylko atrapy nowoczesności. W takim kraju większość ludzi żyje na biednej wsi, z której ucieka do miasta. Tworzą oni młodą energiczną siłę, która mało umie (są to często ludzie bez kwalifikacji, analfabeci), ale ma duże ambicje i jest gotowa walczyć o wszystko. W mieście znajduje się zasiedziały układ, tak czy inaczej związany z istniejącą władzą. Więc najpierw rozejrzą się, trochę zadomowią, zajmą wyjściowe pozycje i - ruszają do szturmu. Do walki wykorzystują tę ideologię, którą wynieśli ze swojej wsi — zwykle jest nią religia.

Czy powstanie Islamskiej Republiki Iranu w 1979 roku było początkiem światowego kontrataku religii przeciw nauce, sekularyzmowi w polityce i laicyzacji społeczeństw?


Tego typu cezury są zawsze umowne, a jednak to od rewolucji irańskiej zaczyna się zwycięski marsz radykalnego islamu. Ta rewolucja właściwie zaczęła się w Paryżu od pielgrzymek zachodniej lewicy osieroconej najpierw przez Związek Radziecki, a potem przez Mao Zedonga. Kandydatem na nowego Lenina  był irański imigrant, który mówił pokornie, że "Islam jest religią, w której pacierz jest złączony z polityką, a polityka jest rodzajem pacierza”.


To hasło mogło przekonać pobożnego demokratę, ówczesnego prezydenta USA, Jimmy Cartera, ale coś w tym duchownym było magnesem również dla ateistycznych bojowników walki z kolonializmem, imperializmem i demokracją.


Jak pisał włoski dziennikarz Giulio Meotti:

„Na paryskim wygnaniu w Neauphle- le-Chateau, w domu na wzgórzu leżącym kilka kilometrów od stolicy Francji, dniami i nocami odwiedzali Chomeiniego dziennikarze i intelektualiści lewicy. Na całe tygodnie dom Neauphle-le-Chateau i przylegający do niego namiot-meczet zamieniały się w kwaterę główną rewolucji islamskiej i w jej międzynarodowe centrum prasowe. Pomiędzy filiżanką herbaty a kawałkiem nugatu pełni zapału zwolennicy Ajatollaha starali się wyjaśnić reszcie świata wzniosłe idee Chomeiniego.”



Organ francuskich komunistów nie owijał niczego w bawełnę i nazwał go Leninem naszych czasów. Inni ważyli słowa i na przykład ambasador administracji Cartera przy ONZ, Andrew Young, mówiło o “świętym, socjaldemokratycznym świętym”, William Sullivan, porównał imama do Gandhiego, Michel Foucault pisał o Chomeinim jako architekcie “pierwszej Wielkiej  Insurekcji przeciwko systemom globalnym”, Jean-Paul Sartre, już po przejęciu władzy w Iranie, osobiście udał się do Teheranu, by poprzeć nowego wodza narodów.


Mało kto w tym doborowym towarzystwie wielbicieli zauważył, że po raz pierwszy od dłuższego czasu powróciła idea budowy królestwa bożego na ziemi, chociaż wątpliwe, aby ta właśnie cecha opiewanej przez poetów irańskiej rewolucji umknęła uwadze kardynałów w Watykanie.


Osobne pytanie, co umknęło uwadze pobożnego amerykańskiego prezydenta i jego doradców? Co prawda nowy Lenin od razu wyjawił, że jego wrogiem jest Ameryka, zachodni imperializm i demokracja, co poparł czynnie, zezwalając studentom na okupację amerykańskiej ambasady w Teheranie, ale nikt w Waszyngtonie nie potraktował tego jako poważnego zagrożenia. Tymczasem Armia Czerwona wkroczyła do Afganistanu i należało pomóc muzułmańskim mudżahedinom, żeby, jak to w notce dla Cartera wyjaśniał Zbigniew Brzeziński, „wciągnąć sowietów w świętą (dla muzułmanów) wojnę”. Dowcip się udał, święta wojna została wygrana, rozpoczął sie długi spór, kto zbierze owoce pierwszego od stuleci muzułmańskiego zwycięstwa nad Zachodem. (Że co, że Rosja to nie Zachód? To zależy od punktu widzenia.) Od tamtego zwycięstwa, morale ekstremistów muzułmańskich poszybowało pod niebiosa (przypominając niektórym historykom, że podobny efekt obserwowano po wojnie rosyjsko-japońskiej).


Kalifatu nie zbudowano w ciągu jednego dnia, na Zachodzie wielu ze złośliwym rozbawieniem przyglądało się jak „święta wojna” wciąga Amerykę w grzęzawisko, tymczasem ważniejsze rzeczy działy się za kulisami, rosła potęga finansowa producentów ropy naftowej, a spora część tych pieniędzy trafiała w ręce najbardziej radykalnych ugrupowań muzułmańskich. Przekonanie o wyższości politycznego islamu nad zachodnią demokracją i wpajane poczucie pewności, że islam podbije świat, zyskiwało coraz większą popularność w młodym pokoleniu. Śmierć za wiarę znów stała się modna (co budziło niekłamaną zazdrość niektórych chrześcijan). Z pełną mocą powróciła również idea teokratycznego totalitaryzmu.  


Idea dogonienia i przegonienia wydaje się w systemach totalitarnych powtarzać, pragnienie posiadania nowoczesnych technologii nie ma nic wspólnego z myślą o poprawie jakości życia obywateli, a wszystko z marzeniem o imperialnych podbojach, a w ostateczności o podboju świata. Komunizm obiecywał braterstwo i szczęście klasy robotniczej, nazizm zwycięstwo germańskiej rasy, islamofaszyzm obiecuje zwycięstwo boga i panowanie nad niewiernymi. Idea powieszenia czarnej flagi nad Białym Domem w połączeniu z obietnicą raju, jeśli się zginie na drodze do tego celu, wydaje się dla milionów bardziej atrakcyjna niż idea społeczeństwa, w którym ludzie czują się bezpiecznie i wszyscy mają co jeść.


Jest to wojna przeciw konsumeryzmowi na rzecz panowania, wojna o zbawienie wieczne, przeciw przyziemnemu szczęściu na ziemi, wojna o wartości moralne rozumiane jako wyższość prawa bożego nad stanowionym.


Czy islamofaszyzm jest islamską kontrreformacją i czy odniósł sukces? Reformacji w islamie nie było, ale westernizacja i laicyzacja zaczęły wkraczać do społeczeństw muzułmańskich. Wraz z Internetem pojawiło się zagrożenie przyspieszoną laicyzacją, powszechna  oświata zagrażała tradycyjnym islamskim wartościom. Islamofaszyzm okazał się wielkim sukcesem. Spowodował ogromne nasilenie się konfliktów wewnątrz islamu, wyniszczenie mniejszości religijnych, zahamowanie rozwoju, kosztował miliony ofiar tak wśród muzułmanów, jak i wśród niemuzułmanów, ale wzrósł poziom religijności i poziom zastraszenia tych, którzy nie traktowali wiary wystarczająco poważnie.


Tymczasem w chrześcijańskim świecie pojawiły się ruchy fundamentalistyczne, szermowały głównie hasłem obrony życia, domagały się zmian prawa, wkraczały coraz energiczniej na scenę polityczną. Czy mamy tu tylko współwystępowanie, czy również zależność przyczynową? Na to pytanie nie ma i nie może być jednoznacznej odpowiedzi. Po niezwykle liberalnym Soborze Watykańskim II przyszła reakcja sił konserwatywnych w Kościele katolickim. Fundamentalizm budzi się również w kręgach kościołów protestanckich, gdzie obserwowaliśmy dwie równoległe tendencje – szybkiej liberalizacji, wraz z uznaniem kapłaństwa kobiet oraz oszalałego kreacjonizmu, ruchów pro-life i pochwały wszelkiej ciemnoty i zabobonów. Wrogość między fundamentalizmem islamskim i chrześcijańskim nie oznacza braku związków. Publikacje kreacjonistów chrześcijańskich i muzułmańskich to wzajemne plagiaty, nie ma jeszcze chrześcijańskiej wersji szariatu, ale już działają bandy spod znaku „klauzuli sumienia”, a organizacje w rodzaju Ordo Iuris zyskują coraz większe zainteresowanie. Teleewangeliści korzystają z najnowszych technik medialnych dla szerzenia najbardziej obskuranckich idei i znajdują miliony odbiorców. Wspólna dla radykalnego islamu i radykalnego chrześcijaństwa jest niechęć do uznania praw kobiet, niechęć do nauki, nienawiść do demokracji.


Podczas gdy w USA kobiety zdobywają od paru lat więcej doktorskich tytułów niż mężczyźni, w Pakistanie dziewczynki idące do szkoły oblewa się kwasem solnym, a w Polsce władze z rydzykowego nadania potępiają walkę z przemocą wobec kobiet.


Przyszłość należy do tych, którzy będą umieli korzystać z ludzkiego potencjału intelektualnego, walka o nasz duchowy rozwój zmierza w kierunku przeciwnym i odnosi sukcesy. Już raz byliśmy na tym filmie.

P.S. Wczoraj, w niedzielę 2 kwietnia, biskup Kazimierz Górny błogosławił Młodzież Wszechpolską na Jasnej Górze, porównując ją do Szarych Szeregów. Doniesienie nie informuje, czy dobry biskup powiedział, kto jest okupantem, ale maszerujące potem ulicami Częstochowy oddziały ONR wydawały się wszystko wiedzieć.      

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Antytrynitarze przetrwali kontrreformacje. Bolp 2017-05-30








Niewygoda
Hili: Nie jest mi tu wygodnie.
Ja: To dlaczego tam siedzisz? 
Hili: Żeby potem cieszyć się wygodą fotela.

Więcej

Władca much
– lekcja wychowawcza
Marcin Kruk


Czasem na lekcjach wychowawczych opowiadam książki. Oni lubią słuchać, ja lubię opowiadać, więc wszyscy mamy wrażenie, że miło spędzamy ze sobą czas. Kto wie, może to o to chodzi. Nie wiem, co im chciałem przekazać, może to, że obrazy przetworzone na słowa mówią nam więcej niż słowa przetworzone na obrazy. (Unikam oglądania filmów na podstawie książek, które były dla mnie ważne.) Dlaczego postanowiłem im opowiedzieć właśnie „Władcę much”? Pewnie przypadek, musiało mi się gdzieś coś skojarzyć, a ponieważ zbliżał się czas zaplanowania kolejnej lekcji wychowawczej, więc pomyślałem, że opowiem im tę książkę.

Więcej

Gdyby Izrael
był normalnym krajem
David Gerstman

Dom w Sderot ostrzelany rakietą w nocy z 8/9 grudnia 2017 z Gazy.

Gdyby Izrael był normalnym krajem, to fakt, że Stany Zjednoczone umieszczą swoją ambasadę w jego stolicy, nie byłoby wiadomością wartą nagłaśniania. Gdyby Izrael był normalnym krajem, fakt, że jego partner do negocjacji systematycznie grozi przemocą, wywołałby oburzenie.

Gdyby Izrael był normalnym krajem, fakt, że jego wrogowie przechwytują międzynarodowe organizacje, by zaprzeczyć jego historii, stanowiłby obrazę dla każdego bezstronnego człowieka.

Gdyby Izrael był normalnym krajem, każdy byłby oburzony, że inny kraj nakazuje swoim sportowcom poddanie się w meczach, by nie musieli stawać do zawodów z izraelskimi sportowcami. Ludzie byliby także oburzeni, że w niektórych państwach sportowcy izraelscy nie mogą podać kraju, który reprezentują. Tak jest zazwyczaj dla krajów, które łamią reguły zawodów, nie dla kraju, którego największym grzechem jest to, że istnieje. Gdyby Izrael był normalnym krajem, jego lekarze, którzy leczą tysiące obywateli wrogiego kraju, podczas gdy reszta świata pozwala setkom tysięcy na śmierć z powodu przemocy, otrzymaliby pokojową Nagrodę Nobla.

Więcej
Blue line

Fałszywi prorocy,
Część VI.
Lucjan Ferus


Jest to dalszy ciąg streszczenia książki Gunthera Pape, która nosi tytuł Byłem Świadkiem Jehowy i przedstawia „z pierwszej ręki” osobiste doświadczenia jej autora, związane z członkowstwem w tym ruchu, mającym wielki wpływ na jego życie.Ta część cyklu zaczyna się od rozdziału pt. „Budzą się we mnie pierwsze wątpliwości”. Autor wpierw opisuje ciężkie i pełne niebezpieczeństw życie w obozie uchodźców w Ulzen. Potem osiedlenie się w małej miejscowości przy granicy szwajcarskiej, gdzie można było wreszcie podjąć działalność typową dla Świadków Jehowy.

Więcej

Dlaczego Trump ma rację
Jerozolima jest stolicą Izraela
Alan M. Dershowitz

Prezydent Donald Trump pokazuje podpisaną \

Decyzja prezydenta Trumpa uznania, że Jerozolima jest stolicą Izraela, jest doskonałą odpowiedzią na mroczną decyzję prezydenta Obamy, by zmienić amerykańską politykę przez ukartowanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zadeklarowała, że najświętsze miejsca judaizmu są „okupowanym terytorium” i „jawnym złamaniem prawa międzynarodowego”. To prezydent Obama zmienił status quo i utrudnił osiągniecie pokoju przez wręczenie Palestyńczykom potężnego narzędzia nacisku w przyszłych negocjacjach i usuwając bodźce do zawarcia kompromisowego pokoju.


Od dawna było stałą polityką zagraniczną Ameryki wetowanie jednostronnych rezolucji Rady Bezpieczeństwa, które deklarowały, że najświętsze miejsca judaizmu są nielegalnie okupowane. Decyzja Obamy, by zmienić tę politykę, nie była oparta na amerykańskich interesach ani nie była w interesie pokoju. Zostało to zrobione jako osobista zemsta na premierze Netanjahu i akt złośliwości odchodzącego prezydenta.


Było to także zaprojektowane – w sposób niedozwolony – by związać ręce prezydentowi-elektowi. Prezydent Trump postępuje słusznie, mówiąc Narodom Zjednoczonym, że Stany Zjednoczone odrzucają teraz tę jednostronną rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Więcej
Blue line

Ci, którzy oddali życie
za przekonania
Andrzej Koraszewski


Na tej wystawie zabrakło portretu Herostratesa, szewca z Aleksandrii, który oddał życie za wieczną niesławę, a który poprawnie ocenił, że miejsce w historii może mu zapewnić tylko wielka zbrodnia. O czym mowa? W Berlinie pokazano „dzieło” grupy artystów, którzy postanowili pokazać twarze tych, którzy oddali życie za swoje przekonania. Można tam zobaczyć obok siebie morderców, świętych i obrońców praw człowieka. Zamierzona prowokacja mająca na celu zmuszenie do refleksji, czy pogoń za sławą? 
Duńska grupa „Drugie oko tygrysa” prezentowała już ten artystyczny projekt w Kopenhadze, teraz jednak wzbudził większe zainteresowanie.

Więcej

Reakcja palestyńska
na przemówienie Trumpa
Bassam Tawil

Garść Palestyńczyków, których sfilmowano w Betlejem, kiedy palili wizerunki prezydenta Trumpa 6 grudnia, pokazano tak, jakby byli częścią masowego protest ogarniającego palestyńskie społeczności. (Zrzut z ekranu z CBS News)

Zaledwie trzy godziny po tym, jak prezydent USA Donald Trump zadzwonił do prezydenta Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmouda Abbasa, by poinformować go o zamiarze przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, szereg fotoreporterów otrzymało telefony z Betlejem.


Dzwonili palestyńscy “aktywiści”, którzy zapraszali fotoreporterów, by przyjechali do miasta i udokumentowali „ważne wydarzenie”. Kiedy fotoreporterzy przybyli, odkryli, że “ważnym wydarzeniem” była garść palestyńskich “aktywistów”, którzy chcieli spalić plakaty z wizerunkiem Trumpa na oczach kamer.  

Więcej
wwi_book

Biotechnologia jest pilnie
potrzebna w Afryce
Matt Ridley

Wyżywienie wielu Afrykanów zależy od kukurydzy, ale zagraża jej szybko szerzący się szkodnik WAYNE HUTCHINSON/GETTY IMAGES

Afrykę prześladuje jeszcze groźniejszy wróg niż Robert Mugabe. Na początku zeszłego roku gąsienica ćmy Spodoptera frugiperda, rdzenna dla obu Ameryk, pojawiła się w Nigerii. Szybko rozprzestrzeniła się po niemal całej Afryce. To dość przerażająca wiadomość, zagrażająca zniweczeniem części bezprecedensowej poprawy afrykańskich standardów życia, jakie nastąpiły w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Dla wielu Afrykanów kukurydza jest podstawowym pożywieniem, a kukurydza jest ulubionym pożywieniem Spodoptera frugiperda.

Więcej

Czy Donald Trump podważył
watykański paradygmat?
Andrzej Koraszewski

Mieszkańcy wschodniej części Jerozolimy oglądają na żywo przemówienie Trumpa. <br />(Zdjęcie z dziennika <span>Yedioth</span><span> Ahronoth</span>)

Polskie media doniosły, że Donald Trump przeniósł stolicę Izraela z Tel Awiwu do Jerozolimy. Ucieszyłem się, bo mógł przenieść stolicę Polski z Warszawy do Gniezna, w końcu do tego typa wszystko jest podobne. Na szczęście przypomniałem sobie, że Jerozolima jest stolicą Izraela od maja 1948 roku, zaś sprawdzając inne doniesienia dowiedziałem się, że „USA uznały Jerozolimę za stolicę Izraela”. Szukam, czy któryś z dziennikarzy naszych mediów zdoła przypomnieć, dlaczego świat zachodni ma wątpliwości, gdzie jest stolica Izraela? Wygląda jednak na to, że tego akurat w Polsce nie udało się ustalić.
Żeby wyjaśnić jak to się stało, że państwa zachodenie mają swoje ambasady w Tel Awiwie a nie w stolicy Izraela, trzeba się cofnąć do spotkania Theodora Herzla z papeżem Piusem X w styczniu 1904 roku. Herzl próbował pozyskać papieża dla idei odbudowy państwa żydowskiego i papież zgodził się na audiencję. W swoim dzienniku po tej audiencji Herzl 
zapisał:

"W krótkich słowach przedstawiłem mu moją prośbę. On jednak, być może rozgniewany tym, że odmówiłem ucałowania jego ręki, odpowidział szorstko i stanowczo..."

Więcej

Okrutne zabawy
wielorybów
Bruce Lyon

Nurek – ale ten nie był ofiarą.

W połowie października wybrałem się na obserwowanie wielorybów rejsem z Sanctuary Cruises z Moss Landing w Kalifornii. Na każdej wyprawie z nimi do Monterey Bay widzimy coś specjalnego i tym razem było tak samo. W rejsie brało udział kilkoro kolegów, biologów ewolucyjnych i oni także oglądali to widowisko (John Thompson i jego żona Jill, i wizytujący wykładowca z Hiszpanii, Pedro Jordano). John i Pedro są czołowymi ekspertami co-ewolucji.

Więcej

Czy “Guardian”
zawsze musi kłamać?
Aron White

Arabskie studentki i absolwentki Technionu, jednej z najlepszych uczelni na świecie. [Źródło:  http://iataskforce.org/activities/view/301

Stało się polityczną ortodoksją mówienie o obecnym rządzie Izraela jako “najbardziej prawicowym w historii Izraela”. „Guardian” używa tego określenia izraelskiego rządu nie tylko na swoich stronach z opiniami, ale także na stronach wiadomości.

Przede wszystkim, jak nawet dziennikarz “Guardiana” kiedyś przyznał, nazywanie partii lub rządu “prawicowym” jest w rzeczywistości tylko słowem-kodem oznaczającym „zły”.

Więcej
Blue line

Afryka:
droga naprzód
Ahmed Charai 

Nikki Haley (w 2014 r.) (Zdjęcie: defenseimagery.mil)

To, co niedawno stało się w Zimbabwe jest symptomatyczne dla sytuacji na całym afrykańskim kontynencie. Mającemu 93 lata Robertowi Mugabe ("ostatniemu Mohikaninowi” wojen o niepodległość w Afryce), pokazano drzwi. Nie było powszechnej rewolty – to wojskowi i członkowie jego własnej partii politycznej z najwyższych szczebli zdecydowali, że mają dość “Starego Lwa”.
Scenariusz jego odejścia był wykonany po mistrzowsku, bez żadnego rozlewu krwi i bez żadnej przemocy.

Więcej

Dżihadystyczny terror
nie potrzebuje wymówek
Ben-Dror Yemini


Synaj - najbardziej śmiercionośny zamach terrorystyczny od czasu zamachów 9/11 na Stany Zjednoczone 16 lat temu. Zamordowano co najmniej 305 osób. Gdyby w zamachu terrorystycznym w europejskim mieście zginęło 30 osób, zamach byłby najprawdopodobniej znacznie bardziej nagłośniony przez globalne media. Ponieważ jednak to muzułmanie zmasakrowali muzułmanów nie znaczy to wiele dla świata. Świat jest znacznie mniej poruszony. Jeszcze gorszy jest fakt, że po masakrze natychmiast przyszły wyjaśnienia: Beduini na Synaju, zdaniem komentatorów, są gorzej traktowani przez egipski rząd. Biedactwa. Oni po prostu tylko reagują.

Więcej
Blue line

Senator fatalista
i jego wyznania
Andrzej Koraszewski

Senator Jan Maria Jackowski wszystkim poleca  żarliwie „Drogę” – książkę założyciela Opus Dei.

Spór o aborcję jest sporem o człowieka, to spór o to, czy uczyć dzieci definicji człowieka jako istoty biologicznej, czy jako istoty bożej. Jeśli jest to bowiem istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga, to jak wiadomo, Bóg był Bogiem od poczęcia, czyli od chwili połączenia się plemnika z jajeczkiem. Mechanikę rozmnażania płciowego mieliśmy we krwi, ale jego tajemnicę odkryto stosunkowo niedawno i w związku z tym wymagane były pewne korekty w niezmiennej nauce Kościoła. Człowiek jako istota raczej boska niż biologiczna posiada duszę, więc dzięki nowoczesnej medycynie udało się ustalić, kiedy dusza wnika w człeka. Święty Tomasz z Akwinu zapewniał, że dusza wnika w płód męski po 40 dniach od poczęcia zaś w płód żeński w 80 dni od poczęcia. Religia nie może jednak być sprzeczna z nauką i nowocześni ojcowie Kościoła zaobserwowali bezzwłoczne wnikanie duszy w zygotę, gdy tylko jest szansa (i to bez różnicy płci, rasy i wyznania rodziców).

Więcej

Barbie w hidżabie: użyteczni
idioci kulturowego dżihadu
Judith Bergman

(Zrzut z ekranu: Facebook via BBC/YouTube)

Firma Mattel, w serii "sheroes", wypuściła nową lalkę Barbie. Jest w pełnym hidżabie wzorowanym na amerykańsko-muzułmańskiej szablistce olimpijskiej Ibtihaj Muhammad, pierwszej Amerykance, która brała udział w zawodach olimpijskich z głową zakrytą hidżabem, co – najwyraźniej – jest zdaniem firmy Mattel czymś, co powinny naśladować małe dziewczynki na całym świecie. I, oczywiście, co otwiera możliwość sprzedania milionów tych lalek na rosnącym rynku muzułmańskim.

Według oświadczenia z Mattel:

"Barbie świętuje Ibtihaj nie tylko za jej osiągnięcia jako Olimpijki, ale za przyjęcie tego, co ją wyróżnia” – powiedziała Sejal Shah Miller, wiceprezes Global Marketing for Barbie. "Ibtihaj jest inspiracją dla niezliczonych dziewczynek, które nigdy nie były reprezentowane, i przez honorowanie jej historii mamy nadzieję, że ta lalka przypomina im, że mogą być, kim chcą, i dokonać, czego chcą”.

Więcej

Hybrydowa specjacja
zięb z Galápagos
Jerry A. Coyne 


Definiuję “specjację” w tym poście tak, jak robią to autorzy, czyli “powstawanie reprodukcyjnych barier między populacjami, które żyją na tym samym obszarze, nie pozwalających im albo na krzyżowanie się, albo tworzenie płodnych hybryd, jeśli się krzyżują”. Większość biologów uważa, że specjacja – powstawanie tych barier – wymaga długich okresów geograficznej izolacji między populacjami, pozwalając im na rozejście się przez dobór naturalny lub dryf genetyczny bez zanieczyszczania wymianą genów między grupami. Kiedy to zróżnicowanie dojdzie do pewnego punktu, może powstać bariera reprodukcyjna jako produkt uboczny ewolucyjnej dywergencji i wtedy mamy nowe gatunki. (Jeśli mamy być pewni, że są to rzeczywiste „biologiczne gatunki”, powinny móc koegzystować po zejściu się na tym samym obszarze lub, jako jednokierunkowy test, dawać bezpłodne lub nienadające się do życia hybrydy, kiedy krzyżuje się je przymusowo w zoo. 

Więcej

Liban: czyli “oszukaj
i niczego nie zmieniaj”
Amir Taheri

Przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah (po prawej) spotyka się z ówczesnym irańskim prezydentem Mahmoudem Ahmadineżadem podczas wizyty Ahmadineżada w Libanie 14 października 2010 r. (Zdjęcie: Hezbollah Media Office via Getty Images)

Liga Arabska zwołuje nadzwyczajne spotkanie w sprawie Libanu. Francja i Stany Zjednoczone zgadzają się współpracować, by powstrzymać libański Hezbollah. Rosja mówi o poparciu dla kompromisu. Rząd Iranu oficjalnie zaprasza wszystkich, by „połączyli dyplomatyczne wysiłki”, podczas gdy nieoficjalnie straszy ogniem piekielnym za wszystkie próby ograniczenia Hezbollahu.

Te niedawne nagłówki prasowe o Bliskim Wschodzie przypominają mi Przygody słynnego Emira Arsalana", popularnej łotrzykowskiej powieści perskiej z XIX wieku.


W pewnym momencie, tytułowy bohater, szukając na świecie wielkiej piękności, Farroch-Laka, która może być tylko fantazją, czuje się, jakby jego życie było nieustanną powtórką dokładnie tych samych zdarzeń i obrazów.


Powieść zawiera metaforę teorii Pitagorasa o wiecznym powtarzaniu się, według której, cokolwiek zdarzy się, już zdarzyło się wiele razy w przeszłości.

Więcej

Fałszywi prorocy.
Część V
Lucjan Ferus


„OSTRZEŻENIE dla Czytelników będących ŚWIADKAMI JEHOWY, którzy nie chcą narazić swej wiary na uzasadnione wątpliwości. „Żarty” się skończyły (czyli lekki styl narracji), teraz będzie bardziej poważnie. Zatem od tego odcinka do końca cyklu nie polecam im czytania tych tekstów. Pamiętajcie, iż Was ostrzegałem! L.F”.

Więcej

Kiedy stworzono
"naród palestyński"?
Jean Patrick Grumberg


Brytyjski “Guardian” informował 1 listopada 2017 r., przed 100. rocznicą Deklaracji Balfoura, że prezydent Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmoud Abbas wezwał Wielką Brytanię, by “odpokutowała” za stulecie “cierpienia”, jakie ten dokument rzekomo spowodował “narodowi palestyńskiemu”. Abbas powtórzył twierdzenia, jakie wypowiada od 2016 r., by uzasadnić surrealistyczny pozew sądowy, jakim grozi Wielkiej Brytanii za jej poparcie dla “stworzenia ojczyzny dla narodu [Żydów], którego wynikiem, jak twierdzi, było “wydziedziczenie i trwające prześladowania innego [narodu]”.
"Palestyńczykami" byli Żydzi, którzy żyli, obok muzułmanów i chrześcijan w ziemi zwanej Palestyną, która była pod brytyjską administracją od 1917 do 1948 r. A podczas trwania Mandatu Brytyjskiego wszyscy ludzie urodzeni tam mieli w paszportach stempel “Palestyna”.

Więcej
Biblioteka

Zrób sobie test
ciążowy, Krzysiu
Paulina Łopatniuk 


Zaczyna już poniekąd stawać się tradycją, że tekst miał być o czymś zupełnie innym, ale nie wyszło. To był bardzo długi miesiąc – trochę bardziej niż planowałam zaabsorbowały mnie przygotowania do Comic Conu (patokrówki, mam nadzieję, smakowały?), a teraz w dodatku przyczepiła się do mnie jakaś infekcja. Na zupełnie nowy długi tekst nie ma szans. Ale może uda się z czymś krótszym lub prostszym. 
Taka na przykład legenda miejska, która miejską legendą wcale tak do końca nie jest.

Więcej

Turcja islamizuje Danię
budując meczety
Judith Bergman

Turecki prezydent Tayyip Erdogan widzi Turków żyjących na Zachodzie jako forpocztę islamu. W tym roku powiedział Turkom żyjącym na Zachodzie: \

"Islam nie może być ani ‘umiarkowany’ , ani ‘nieumiarkowany’. Islam jest tylko jeden – powiedział turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan 9 listopada - Niedawno pojęcie ‘umiarkowanego islamu’ zdobyło uwagę. Ale patent na to pojęcie powstał na Zachodzie... Teraz znowu próbują wpychać tę ideę. Tym, czego naprawdę chcą, jest osłabienie islamu..."

Więcej
Blue line

Idem per idem, czyli polska
droga do demokracji
Andrzej Koraszewski 


Podczas gdy Kościół jest awangardą umysłowego proletariatu i ciężko pracuje na niwie, nie stroniąc od niedzielnego handlu fałszywymi towarami, inteligencja poszukuje innego narodu, ponieważ ten co jest, jest ni priczom.  Teraz życie stało się lepsze, więc określenie ni priczom jest anachronizmem. Makaronizmy mamy anglosaskie, super-duper, i bez nich bylibyśmy jak bez ręki, nie było rady trzeba było zrecyklingować ojczysty język, żeby się trochę uasertywnić. Nawet Kościół matka nasza ostrzega przed skrótem LOL, który tłumaczy jako Lucifer Our Lord.

Więcej

Czy Izrael musi
płacić za pokój?
Vic Rosenthal

Miss Izraela, Rana Raslan (1999)

Najbardziej podstawową regułą w rozmowach z Saudyjczykami i ich przyjaciółmi jest uznanie, że Izrael nie musi nic płacić za pokój, zupełnie nic. Nic. Zilch. Zero. Nada. – Dr Mordechai Kedar

Dr Kedar mówi o Arabii Saudyjskiej i innych państwach Zatoki, ale dotyczy to także wszystkich kontaktów zagranicznych Izraela. Tak wiele razy w stosunkach z Europą, USA i oczywiście krajami arabskimi, możliwość zawarcia porozumienia uzależnia się od ustępstw w „sprawie palestyńskiej”.  A co to znaczy? Zazwyczaj oznacza akceptowanie do pewnego stopnia „palestyńskiej narracji”, a mianowicie, że my, Żydzi, przyszliśmy nagle i wywłaszczyliśmy „rdzennych” palestyńskich Arabów, a teraz, jeśli chcemy, by dali nam spokój (nie mówiąc już o tym by traktowali nas jako normalny naród, a nie diabelskie nasienie), musimy im to wynagrodzić.

Więcej

Szopy pracze są inteligentne,
ale bywają kłopotliwe
Steven Novella


Zwierzęca inteligencja jest fascynująca z wielu powodów, a nie najmniej ważnym jest to, że zmusza badaczy do starannego przemyślenia tego, czym jest inteligencja. Porównanie może także dostarczyć wglądu w to, co stanowi inteligencję człowieka.

Więcej

Meczety: piasek
w trybach integracji
Stefan Frank

W meczecie w Magdeburgu 24 listopada 2017

Debacie na temat migrantów w Niemczech i Austrii żaden inny termin nie towarzyszy częściej niż „integracja”. Ale meczet – instytucja, która jest najważniejsza dla wielu muzułmańskich imigrantów, nie przykłada się do wysiłków integracyjnych. Często wręcz aktywnie je zwalcza.

Takie jest ustalenie oficjalnego austriackiego badania, a także prywatnych badań przeprowadzonych przez niemieckiego dziennikarza.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Nauczyciel-ateista
w szkole
Andrzej Koraszewski

Zachęcanie do posługiwania się
dziećmi-terrorystami
Alan M. Dershowitz

Energia wiatrowa i słoneczna
kosztem środowiska
Matt Ridley

Charles Manson i  Ahlam Tamimi:
kto jest większym potworem?
Frimet i Arnold Roth

Chomsky i mit
natychmiastowej ekspertyzy
Seth J. Frantzman

Niemożliwa umowa
stulecia
Ze'ev B. Begin

Fałszywi prorocy.
Część  IV. Suplement.
Lucjan Ferus

Rzeczywistym wrogiem
Izraela jest Rosja
Erez Linn

“Medyczny apartheid”
w Południowej Afryce
Leo Igwe

Cywilizacja zniszczona
przez obojętność Zachodu?
Giulio Meotti

Prawo Amary
(ważne dla dzienikarzy) 
Matt Ridley

Hipokryzja odwołań
i bojkotów
Ben-Dror Yemini

Hej, wy,
naród…
Andrzej Koraszewski

Czego uczą
w islamskich szkołach
Uzay Bulut 

Ewolucja przyłapana
na gorącym uczynku
Steven Novella

Blue line
Polecane
artykuły

modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk