Prawda

Czwartek, 28 marca 2024 - 14:55

« Poprzedni Następny »


Uśmiech nowej twarzy podobno nowej lewicy


Andrzej Koraszewski 2015-02-20


Mimo ćwierćwiecza wolności odmawiamy uznania możliwości, że państwo (samorząd, policja, urząd, szkoła, szpital) może być czymś przyjaznym i że w warunkach demokracji możemy mieć na to wpływ. Jest jeszcze gorzej, nie przyznajemy, że mimo powodów do narzekań, są również zauważalne zmiany pozytywne. Urzędy są bardziej przyjazne, urzędnicy częściej życzliwi, to samo możemy powiedzieć o policji, szkole, szpitalach. Dlaczego tak rzadko dostrzegamy przyjazny uśmiech władzy?

Szukając czegoś w Internecie dostrzegłem kątem oka tytuł książki ”Władza i społeczeństwo”, przypomniało mi to moje pierwsze spotkanie z socjologami szwedzkimi, podczas którego użyłem tego zwrotu tak, jak go „od zawsze” używamy na gruncie języka polskiego. Natychmiast wywiązała się dyskusja o semantyce, gdyż brzmi to jak pojęcia rozłączne, a nawet przeciwstawne, a to byłoby zaprzeczeniem rzeczywistości, gdyż władza z natury rzeczy jest częścią składową tego, co nazywamy społeczeństwem. Wywiązała się wówczas długa i ciekawa dyskusja o tym, czy semantyczna niechlujność polskich socjologów ma swoje źródło w długiej historii władzy zewnętrznej wobec polskiego społeczeństwa, czy z braku jakichkolwiek tradycji demokratycznych (to ostatnie sugerowano w dyskretny sposób, żeby nie urazić cudzoziemca).     


Moi szwedzcy koledzy dość zasadnie argumentowali, że nawet władza kolonialna czy okupacyjna też stanowi integralną część społeczeństwa, organizuje je i wspiera się na jakichś grupach. Władza nie może być przeciwstawieniem społeczeństwa, może być uważana za wroga ludu, lub klasy robotniczej, jeśli ktoś chce używać terminologii marksistowskiej, może dyskryminować grupy etniczne lub religijne, ale nie można przeciwstawiać władzy społeczeństwu, bo wychodzi z tego paradoks.


Ta zakorzeniona w naszym języku zbitka sugeruje, że społeczeństwo to my, a władza to oni. Książka Teresy Torańskiej „Oni” była fenomenalnym przykładem tej głęboko zakodowanej obcości władzy, która dla większości polskiego społeczeństwa była znacznie starsza niż komunizm i którą większość społeczeństwa zachowała po odzyskaniu wolności.


Przekonanie, że społeczeństwo to my, a władza to „oni” prawdopodobnie przyjmuje najbardziej paranoidalne formy w Internecie. Internetowe komentarze nie dostarczają próby losowej postaw Polaków. Możemy podejrzewać, że jest to silnie wypaczony obraz i dałoby się zbadać, jakie typy osobowości mają skłonność do częstego komentowania publikacji w sieci. Nawet bardzo pobieżny ogląd postaw komentujących internautów ukazuje obraz władzy jako czegoś całkowicie zewnętrznego wobec społeczeństwa, często o cechach obcych religijnie i etnicznie (np. władza to Żydzi i ludzie manipulowani przez Żydów), kosmopolici na usługach Amerykanów lub Unii Europejskiej, chciwi, nieuczciwi, karierowicze, uprawiający nepotyzm.


Jeśli ten obraz polityka w oczach internautów jest kompletnie karykaturalny, to trudno oprzeć się wrażeniu, że solidna analiza artykułów prasowych przyniosłaby obraz dość podobny, z nieco tylko złagodzonym słownictwem.


W zasadzie określenie „władza” odnosi się do całej struktury administracyjnej państwa, do struktur samorządowych, ale również do sił porządkowych, służby zdrowia i szkolnictwa, itp. Przedstawicielem władzy jest każdy, kto tak lub inaczej może egzekwować od nas poszanowania przepisów prawnych i może (faktycznie lub tylko w naszym przekonaniu) nadużywać swoich uprawnień.


Tak definiowana władza stanowi dużą część społeczeństwa (a zapewne badania wykazywałyby, że członkowie tej grupy równie często przeciwstawiają władzę społeczeństwu jak reszta). „Oni” to ludzie, którzy mogą mnie do czegoś zmusić powołując się na prawo i korzystając ze swojej pozycji w takim czy innym aparacie.


Mimo ćwierćwiecza wolności odmawiamy uznania możliwości, że państwo (samorząd, policja, urząd, szkoła, szpital) może być czymś przyjaznym i że w warunkach demokracji możemy mieć na to wpływ. Jest jeszcze gorzej, nie przyznajemy, że mimo powodów do narzekań, są również zauważalne zmiany pozytywne. Urzędy są bardziej przyjazne, urzędnicy częściej życzliwi, to samo możemy powiedzieć o policji, szkole, szpitalach. Dlaczego tak rzadko dostrzegamy przyjazny uśmiech władzy?


Kilka dni temu Stefan Bratkowski na łamach „Studia Opinii” pisał o Bogu. Sam Bratkowski przedstawia się jako ateista przyjazny wobec religii, a w tym sympatycznym felietonie pisze o uśmiechu jako „przymiocie boskim”, wyraża żartobliwie swoje przekonanie, że Bóg lubi dowcipy i nie uważa ich za prowokacje. Felieton ilustruje zdjęcie dwunastu panów cierpiących na zatwardzenie. Bratkowski o zdjęciu nie wspomina, kto wie, czy nie zostało ono wybrane i dołączone jako ilustracja tekstu przez Redaktora. Tak czy inaczej dwunastu biskupów na zdjęciu jest faktycznie doskonałą ilustracją powagi władzy.



Władza nadęta (niezależnie czy będzie to urzędnik gminy, czy marszałek województwa, biskup czy ksiądz wikary) wpada w kategorię „onych” ponieważ obywatel przestaje czuć się obywatelem, a staje się petentem, któremu swoją władzę okazuje człowiek cierpiący na zatwardzenie, patrzący z góry i okazujący swoją przewagę pozycji. (Urzekającym przykładem odwrotności władczego traktowania drugiego człowieka był często spotykany w Londynie widok policjanta, kucającego obok leżącego na ulicy bezdomnego, żeby nie mówić do niego z góry.)


Władza pochodząca od Boga wydaje się być z definicji bardziej napuszona, niż władza ludowa. Z takiego założenia wyszedł znajomy socjolog w końcu lat 60. ubiegłego wieku i postanowił zbadać jak przez robotników odbierani są dyrektorzy z awansu, którzy rozpoczynali swoje kariery zawodowe jako robotnicy.  Okazało się, że w większości  przypadków stosunek do tych dyrektorów był bardziej negatywny niż do przełożonych, którzy sami nigdy nie pracowali „przy maszynie”. Źródłem tych negatywnych postaw częściej były narzekania na arogancję i ”chęć pokazania swojej władzy”, niż na niekompetencję. Innymi słowy, jak potem przekonywał ów znajomy w dyskusji o wynikach tych badań, dyrektorzy z awansu często przyjmowali najgorsze wzory sprawowania władzy przeniesione z systemu feudalnego. 


Wzory postaw w relacjach między władzą a obywatelem wydają się być kluczem do przyjaznego państwa. Nie ma szans na zawsze uśmiechniętą władzę (a co więcej, zasadnie oczekujemy, że władza będzie czasem strzelać), ale władza uśmiechnięta nie tylko jest możliwa teoretycznie, zdarza się w życiu codziennym znacznie częściej niż gotowi jesteśmy to przyznać.   


Wielokrotnie pisałem, że Janusz Palikot miał niepowtarzalną szansę założenia partii politycznej o tej samej nazwie co komisja sejmowa, której przewodniczył, a która okazała się niepowodzeniem. Wybrał eksponowanie swojego nazwiska i mamienie pawim ogonem.


Jesteśmy u progu kampanii prezydenckiej, której wyników nie możemy jeszcze przewidzieć, chociaż z dużą dozą prawdopodobieństwa można oczekiwać, że nie wygra ich wieczny kandydat na prezydenta –Janusz Korwin-Mikke. Ten kandydat zapowiada z mrożącym krew w żyłach uśmiechem, że będzie dążył do zmiany konstytucji, stawiania przed sądami wymyślonych przez niego zdrajców narodu i rozprawi się z demokracją. Chwilowo sondaże nie wróżą mu sukcesu, więc zapewne po raz kolejny ten polityk skorzysta tylko z niepowtarzalnej (między wyborami) okazji długiej sesji telewizyjnej. Zupełnie inny uśmiech prezentuje Magdalena Ogórek, niespodziewana kandydatka naszej zagubionej lewicy. Jest to ciepły, młodzieńczy uśmiech, na który bez trudu możemy, odpowiedzieć uśmiechem, a nawet propozycją  przybicia piątki, zapominając, że to gra o najpoważniejsze stanowisko w państwie.


Krytycy powiadają, że ta kandydatura jest niepoważna. Istotnie kandydatka jest nie tylko uśmiechnięta, ale zgoła roześmiana. W zależności od kryteriów oceny możemy faktycznie przyznać, że kandydatura jest mało poważna. Chciano pokazać nową twarz lewicy i to akurat się udało. Pomysłodawcy sprawiają wrażenie, jakby określenie „nowa twarz” potraktowali dosłownie i nawet nie podjęli intelektualnego wysiłku, żeby określenie „nowa twarz lewicy” nabrało jakiegokolwiek sensu poza młodością i uśmiechem konkretnego człowieka.


Lekcja nowej lewicy brytyjskiej nie wydaje się specjalnie udana, chociaż zapewne jest warta dyskusji, gdyż Tony Blair nie bez powodu był uważany za najlepszego ucznia pani Thatcher i dopiero on dokończył rozprawę z tyranią związków zawodowych, których przywileje w nowym świecie globalnej konkurencji (bez dominującej przewagi technologicznej) stały się śmiertelnym zagrożeniem. Brytyjska lewica i polska lewica to dwie różne lewice, ale jednej i drugiej trudno zdefiniować swoje miejsce w świecie zanikającego proletariatu.


Od 120 lat parlamentarna lewica zachodnia cywilizowała drapieżny kapitalizm. Jej cywilizacyjna misja nie była jednym ciągiem sukcesów, bo miała trwałe tendencje etatystyczne i uwielbiała przekształcać niezbędne zmiany strukturalne w uświęcone przywileje. Bez wątpienia największym sukcesem było przekształcenie konfliktu interesów grupowych w spory parlamentarne, z poszanowaniem reguł negocjacji i bez odwoływania się do przemocy. Fryderyk Engels zdążył jeszcze przed śmiercią przenieść się z lewicy rewolucyjnej do lewicy parlamentarnej (czego mu Lenin nigdy nie wybaczył). Chwilami odnosi się wrażenie, że nasza lewica nie dotarła jeszcze do poważnego rozgraniczenia lewicy parlamentarnej od nieparlamentarnej i woli o tym nie dyskutować.    


Kazimiera Szczuka dołączyła ostatnio do partii Palikota (zamienionej w Twój Ruch), deklarując na marginesie protestów rolników i górników, że lubi protesty. Sam Palikot lubi uważać się za lewicę, chociaż też ma poważne problemy z wyjaśnieniem wyborcom, co przez to rozumie. Oświadczenie „lubię protesty” wydaję sie być również wyrazem braku zaufania do rozstrzygnięć parlamentarnych. (W przypadku partii politycznych  mających skromne nadzieje na zdobycie solidnej pozycji w parlamencie jest to postawa dość częsta.)                                                                               


Z lewicą skupioną wokół SLD jest trochę inaczej, ale nie wiadomo do końca jak. Oczywiście wysunięcie kandydatury młodej, roześmianej kobiety na najwyższe stanowisko w państwie nie musi być od razu usługą kompleksową z odpowiedzią na pytanie, ku czemu zmierza nowoczesna polska lewica w ćwierć wieku po obaleniu komunizmu i rozpoczęciu długiego marszu od socjalizmu do kapitalizmu.


Przynajmniej jak dotąd, Magdalena Ogórek nie stała się nową twarzą czegokolwiek, jako że ruch jako ruch jak był bez wyrazu, tak został bez wyrazu i promienny uśmiech nie przyniósł odpowiedzi na pytanie, co parlamentarna lewica miałaby do zaproponowania wyborcom.  


Można sobie wyobrazić, że na początek polska parlamentarna lewica chciałaby dokładniejszego sprecyzowania ról konstytucyjnych i powiedzenia wyborcom, co jest, a co nie jest w gestii prezydenta i co w ramach tych kompetencji mogłaby zaproponować pani prezydent z ramienia parlamentarnej lewicy. Przypomnijmy, że Donald Tusk otwarcie odmówił ubiegania się o prezydenturę, informując że preferuje władzę wykonawczą od reprezentacyjnej. SLD nie ma takiego wyboru, a udział w kampanii prezydenckiej wydaje się być zaledwie ćwiczeniem w zakresie PR.


Teoretycznie mogłoby to być ważne ćwiczenie o gotowości respektowania konstytucyjnych ograniczeń, bez powielania funkcji władzy wykonawczej. W pewnym sensie Magdalena Ogórek przekazała taki sygnał, mówiąc o potrzebie ograniczenia kosztów prezydenckiej administracji. Zapewne to ćwiczenie byłoby dla SLD bardziej zyskowne, gdyby kandydatka prezentowała dążenie parlamentarnej lewicy, iżby urząd prezydenta był narzędziem wzmacniania parlamentaryzmu, żeby konflikty społeczne rozwiązywane były raczej w drodze parlamentarnej, a nie poprzez uliczne protesty, jak również, żeby władza była bardziej przyjazna wobec obywatela, częściej uśmiechnięta i częściej skłonna do traktowania go jak obywatela, a nie jak petenta.


Uśmiech Magdaleny Ogórek mógłby się okazać cenną bronią na drodze do przełamania nawyku używania zbitki „władza i społeczeństwo” i okazją do wystąpienia przeciwko czwartej władzy, głęboko przekonanej, że jej główną misją jest nieustanne szkalowanie trzech pierwszych. Odkrycie, że od ćwierć wieku jesteśmy wolnym krajem, mogłoby być odkryciem Ameryki i nie tylko poprawić jakość naszego życia w kontaktach z władzą, ale i zmniejszyć koszty oraz zwiększyć efektywność ustalania i wprowadzania w życie koniecznych zmian.                   

           


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj




Komentarze
1. Półprawdy Mirosław Chrzanowski 2015-02-25


Znasz li ten kraj

Znalezionych 386 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

„Moje życie jest klęską”   Koraszewski   2020-09-14
„Uwaga, tu obywatelki i obywatele, to jest legalne zgromadzenie!”. Powolne budowanie mostów ponad podziałami.   Górska   2020-12-19
„WSZYSCY WIEDZĄ”   Kłys   2018-03-05
“Ewa” i Pola. Głos kobiet żydowskich   Walter   2023-06-14
Doktor Dolittle i zielony kanarek    Garczyński-Gąssowski   2020-12-12
Czy można reaktywować Komisję Edukacji Narodowej   Koraszewski   2019-01-14
O seksie, moralności i religii   Koraszewski   2017-08-06
 Byłem z Romanem na ty   Koraszewski   2021-11-09
 Nie tylko błazen   Koraszewski   2014-07-20
Apel Stowarzyszenia Miłośników Logiki Nieformalnej   Kruk   2017-08-18
Bóg Kościołem upupiony   Koraszewski   2020-03-05
Ból głowy po święcie pracy   Kruk   2022-05-02
Biblia Dobrej Zmiany(plagiat)Marcin Kruk    Kruk   2018-12-28
Burdel w Izbie Gminnych Lordów   Koraszewski   2016-09-15
Błędy lekkie, ciężkie i śmiertelne   Koraszewski   2016-04-07
Chrześcijańskie wartości w pisowskim sosie   Koraszewski   2020-10-26
Chwała Bogu, mamy święto maryjne   Kruk   2019-05-03
Czy mamy wpływ na cokolwiek?    Koraszewski   2015-02-11
Czy Polacy wybiją się...   Koraszewski   2017-03-02
Czy politycy byli głusi, czy zagubieni?   Koraszewski   2016-04-15
Do posłanki co dyskutować chciała   Koraszewski   2016-11-19
Dowcipy, memy, przysłowia    Koraszewski   2018-06-02
Groza reedukacji narodowej   Koraszewski   2021-02-27
Idioci bez granic   Kruk   2014-11-21
Infantylizmofilia czy chrześcijańska myśl światła?   Koraszewski   2017-04-14
Inscenizacja kłamstwa, czyli nowa sztuka sakralna   Koraszewski   2015-03-05
Intronizacja Chrystusa, czyli powiedzcie Allahu akbar   Koraszewski   2016-11-23
Jak sztuczna inteligencja wyssała antysemityzm z  mlekiem matki   Koraszewski   2019-03-03
Kobieta superpatronką roku 2017   Koraszewski   2016-11-07
List otwarty do Prymasa PolskiArcybiskupa Wojciecha Polaka   Koraszewski   2016-04-19
Mroczny cień udrapowanych autorytetów   Koraszewski   2017-08-23
Narodowy socjalista pisze do mnie list   Koraszewski   2017-01-11
O Polskę parlamentarną, czyli kilka myśli po lekturze informacji o projekcie.   Koraszewski   2016-06-09
O płodności intelektualnego onanizmu   Kruk   2017-03-14
Ogień narodowy, czyli patriotyzm patologiczny   Koraszewski   2017-03-10
Państwo na prawach bożych,czyli długa droga od Józefa Kępy do Beaty Kempy   Koraszewski   2015-12-14
PAP ma Alę, Ala ma Hamas   Koraszewski   2015-04-07
Pluralizm nieporozumień   Koraszewski   2014-01-12
Powrót fundamentalnych wartości   Pietrzyk   2016-01-19
Pośladkowy poród IV Rzeczpospolitej   Koraszewski   2014-11-22
Przypowieść o Janie i Fortepianie   Kruk   2017-11-21
Samorządna i niezależna   Koraszewski   2014-05-06
Stowarzyszenia Konstytucyjnych Demokratów nie ma   Koraszewski   2015-12-02
Uchodźcy a sprawa polska   Koraszewski   2017-07-08
Utopia, czyli dlaczego historia niczego nas nie uczy?   Ferus   2016-04-17
Wolna prasa, wolność słowa, wolność handlu    Koraszewski   2018-08-24
Z notatnika starego państwowca   Koraszewski   2020-10-17
Świąteczny prezent dla Prezesa   Kruk   2015-12-24
Raz na ludowo   Łukaszewski   2020-08-11
Zawieszony w prawach członka   Kruk   2021-07-21
Zupa z gwoździa do trumny z św. pamięci wkładką   Kruk   2017-11-01
Czy Polacy wybiją się na uczciwość?   Koraszewski   2013-12-04
A ja was zjadacze chleba i tak dalej   Kruk   2015-12-31
Adoracja Jezusa Użytkowego   Kruk   2018-04-28
Agenci propagandy nienawiści   Koraszewski   2023-11-05
Antagonizm polsko-ukraiński w cieniu igraszek Kremla   Koraszewski   2014-11-03
Antyaborcyjne paranoje, albo teoria krzyczącego zarodka   Pietrzyk   2016-04-25
Atak gendera   Kruk   2014-01-05
Awangarda umysłowego proletariatu   Kruk   2016-11-21
Bób, Hummus, Włoszczyzna   Koraszewski   2019-10-02
Bal w Świątyni Opaczności Narodowej   Koraszewski   2018-11-02
Bezdroża wiary i niewiary   Koraszewski   2014-01-22
Bitwa o historię i nauki ścisłe   Koraszewski   2016-09-20
Bliźni gorszego sortu i problem moralności   Koraszewski   2021-04-10
Bluźniercy, bałwanochwalcy i inni   Kruk   2018-01-30
Burzliwe życie brakujących ogniw   Kruk   2015-12-08
Byk, niedźwiedź i trzy krzyże   Koraszewski   2014-07-07
Być Polką – duma czy wstyd? Refleksje na tle obchodów stulecia odzyskania niepodległości   Górska   2018-11-14
Byłam w niebie, mówi ośmioletnia Ania   Kruk   2018-03-07
Błąd sprzed 30 lat, za który nadal płacimy   Koraszewski   2019-01-19
Cała Polska myśli o pięcie   Kruk   2018-06-14
Cała władza w ręce marginesu   Koraszewski   2018-11-28
Chuć w narodzie, czerep nadal rubaszny, dusza anielska trzepocze sztucznymi rzęsami   Kruk   2021-04-20
Chłopiec, którego zabito, ponieważ był Żydem   Koraszewski   2018-07-15
Cicho płynie solidarność   Koraszewski   2022-03-09
Co państwu dolega?   Koraszewski   2016-06-07
Codzienne obowiązki sołtysa honoris causa   Koraszewski   2021-06-26
Coma, czyli różne sposoby walki o życie   Szczęsny   2014-08-11
Costaguana dla Costaguańczyków   Koraszewski   2017-07-23
Cyrkowe fikołki, teatralne gesty i realne działania opozycji   Górska   2020-11-30
Czarny Poniedziałek był tylko początkiem długiego marszu   Koraszewski   2016-10-24
Czego się boi pani Dulska?   Koraszewski   2014-01-07
Czy dzisiejsza Polska jest demokracją?   Koraszewski   2019-01-24
Czy leci z nami psychiatra?   Koraszewski   2016-05-10
Czy można zrozumieć pamięć i tożsamość?   Koraszewski   2021-10-25
Czy musimy tolerować nienawiść i wezwania do nietolerancji?   Koraszewski   2015-11-12
Czy naród może zakochać się w demokracji?   Koraszewski   2018-05-16
Czy Polscy wybiją się i na co teraz?   Koraszewski   2019-09-28
Czy przywódcy organizacji rolniczych są największymi wrogami rolników?   Koraszewski   2022-10-15
Czy suweren jest blondynem?   Koraszewski   2017-06-30
Czy warto być Polakiem – wyjaśniamy   Koraszewski   2021-06-18
Czy wicepremier zarządzi wcześniejsze wybory?   Koraszewski   2021-04-14
Człowiek, katolik, przecie nie ssak   Koraszewski   2019-01-09
Człowieku, zbliża się Dzień Darwina   Koraszewski   2023-02-04
Demokracja umarła, niech żyje demokracja   Koraszewski   2021-04-30
Diabeł hasa po Księżych Górkach   Kruk   2019-11-21
Dla kogo feralna okaże się trzynastka?   Koraszewski   2019-08-31
Dlaczego film Holland jest zły   Wójcik   2023-09-20
Dlaczego nie chcę być polskim inteligentem   Koraszewski   2016-01-04
Do siego roku   Kruk   2013-12-31

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk