Prawda

Piątek, 20 października 2017 - 09:14

« Poprzedni Następny »


W obronie pesymizmu


Jeffrey Herf 2015-07-16


Lekcja z historii Niemiec dla naszego stosunku do Iranu dzisiaj: traktuj poważnie ideologię innych

Od 1979 r. przywódcy Republiki Islamskiej Iranu powiedzieli wiele nikczemnych rzeczy o państwie Izrael, włącznie z tym, że chcą zobaczyć to, co nazywają „rakiem”, usunięte z Bliskiego Wschodu. Powtarzają znaną już litanię obelg, na którą składa się propaganda nazistowska, ideologia islamistyczna i osobliwa irańska wizja dominacji światowej. Zlanie się tego potoku obelg z pragnieniem Iranu posiadania broni jądrowej doprowadziło wielu obserwatorów, włącznie ze mną, do obawy, że stoimy przed widmem drugiego Holocaustu. Nie uważamy tak dlatego, że jesteśmy z natury pesymistami, ani dlatego, że czynimy uproszczone porównania między epoką nazizmu a naszą. Uważamy tak, ponieważ widzimy wystarczające podobieństwa między latami poprzedzającymi Holocaust, a naszymi czasami, by błądzić po stronie pesymizmu. Teraz, jak wówczas, średnich rozmiarów mocarstwo przechodzące proces raptownej modernizacji stworzyło potężny ruch, który akceptuje technikę nowoczesności, odrzuca jej wartości liberalne i kieruje nienawiść na Stany Zjednoczone, Żydów i, tak, również komunistów.


Niemniej w Waszyngtonie i w stolicach Europy, a nawet ze strony niektórych byłych oficerów izraelskiej służby bezpieczeństwa, słychać głosy, że nasze obawy są nieuzasadnione i wręcz nieco histeryczne, ponieważ, ostatecznie, Irańczycy mają państwo i, podobnie jak wszystkie władze państwowe, dbają o własne przeżycie. Tak, Irańczycy mówią nienawistne i absurdalne rzeczy o Wielkim Szatanie i Małym Szatanie, ale optymiści w Waszyngtonie argumentują, że te absurdy współzawodniczą ze zdolnością do racjonalnego myślenia i analizą kosztów i zysków, jakie okazywały w przeszłości inne mocarstwa nuklearne. Debata irańska nigdy nie odbywała się w kategoriach prawicy i lewicy w żadnym konwencjonalnym sensie tych terminów. Chodziło o to, czy przywódcy rządu Stanów Zjednoczonych wierzą, że przywódcy irańscy wierzą w to, co powtarzają raz za razem i czy nasi przywódcy zakładają, że przywódcy Iranu są równie cyniczni i – w wąskim sensie tego terminu – równie racjonalni, jak wszyscy inni przywódcy, którzy rozumieją, że użycie broni nuklearnej pociąga za sobą bardzo wysokie ryzyko popełnienia narodowego samobójstwa. U swojego sedna debata o Iranie jest debatą o tym, jak interpretujemy podstawowe przekonania reżimu irańskiego i czy traktujemy je poważnie jako coś, co kieruje polityką Iranu.


Hitler nie żyje. Niemcy nazistowskie zniknęły. Możemy być pewni, że Hitler “nigdy więcej” nie zniszczy dwóch trzecich populacji Żydów w Europie. Pytaniem jest, czy reżim irański użyje broni nuklearnej w przyszłym ataku na państwo Izrael, a może także na Stany Zjednoczone – bowiem w nowoczesnej historii ci, którzy nienawidzili Żydów, zawsze również nienawidzili Stanów Zjednoczonych. Niemniej w obliczu tak ponurej perspektywy wielu intelektualistów i polityków, którzy wyrażają pesymizm co do nieodwracalnej zmiany klimatycznej spowodowanej aktywnością człowieka, sprzeciwiają się energii jądrowej, bo jest, ich zdaniem, zbyt niebezpieczna, i uważają globalizację ekonomiczną bardziej za przekleństwo niż błogosławieństwo, zamieniają się w zadziwiających optymistów, kiedy chodzi o Iran i bombę. Nazywają swój optymizm „realizmem” i zakładają, że wszystko ułoży się świetnie, chyba że Stany Zjednoczone zrobią coś „głupiego”, jak użycie siły militarnej do zniszczenia obiektów nuklearnych Iranu lub nasilenia sankcji gospodarczych, jeśli Iran nie zgodzi się na inspekcje „wszędzie i w każdej chwili”.

 

Chociaż Hitler nie żyje i nie ma już Niemiec nazistowskich, problem niedoceniania roli ideologii w polityce jak najbardziej pozostał z nami. Warto przypomnieć kilka kluczowych faktów o tym, co mówili Hitler i naziści i jak Alianci reagowali. Po pierwsze, przy wielu okazjach, poczynając od 1939 r., Hitler publicznie oznajmiał, że zamierza „eksterminować rasę żydowską w Europie”. Nadał światową sławę niemieckim rzeczownikom oznaczającym eksterminację i anihilację (Vernichtung and Ausrottung). Wbrew obiegowej mądrości nie czynił tajemnicy ze swej polityki wobec Żydów ani nie używał eufemizmów. Mówił często i otwarcie o swoim zamiarze eksterminacji Żydów. Jak dobrze wiadomo, 30 stycznia 1939 r. Hitler po raz pierwszy wygłosił przepowiednię, co stałoby się, gdyby przedmiot polityczny, który nazywał „międzynarodowym żydostwem… raz jeszcze” pchnął świat do wojny. Wynikiem, powiedział, byłaby „eksterminacja rasy żydowskiej w Europie”. 30 stycznia 1941 r. w przemówieniu w Reichstagu powtórzył wersję tej przepowiedni i przewidział, że “rola żydostwa w Europie będzie skończona… Dzisiaj mogą oni [Żydzi] nadal śmiać się [z tego twierdzenia], tak jak śmiali się z moich wcześniejszych przepowiedni”.  Niemniej Hitler twierdził, że „teraz nasza wiedza rasowa szerzy się od narodu do narodu”, co daje nadzieję, że „ci, którzy nadal są naszymi przeciwnikami, pewnego dnia rozpoznają największego wroga wewnętrznego i uczynią z tego wspólną z nami sprawę: przeciwko międzynarodowej eksploatacji żydowskiej i korumpowaniu narodów!”

 

Następnego dnia artykuł redakcyjny “New York Times” pod tytułem Kiedy Hitler grozi, był ilustracją trudności, jakie mieli redaktorzy tej gazety z poważnym traktowaniem idei Hitlera. Jest to klasyczny przykład mentalności realisty. Napisali, że

 “w Niemczech i poza Niemcami nikt na świecie nie oczekuje prawdy od Adolfa Hitlera. Przez osiem lat dzierżył władze absolutną nad swoim narodem, którego głos zagłusza, tak jak to było wczoraj w Sportpalast, mechaniczny wrzask kliki partyjnej. Przez cały ten czas nie było ani jednego precedensu, który dowiódłby, że albo dotrzymuje obietnicy, albo spełnia groźbę. Jeśli w jego historii jest jakakolwiek gwarancja, to jest to w rzeczywistości to, że nie zrobi rzeczy, o których mówi, że zrobi. Przez osiem lat był jedynym rzecznikiem Niemiec, któremu nigdy nie zaprzeczano – i dzisiaj słowo Niemiec jest bezwartościowe”.  

Wiemy teraz, że redaktorzy „New York Times” mylili się. Hitler dotrzymał wielu obietnic i spełnił wiele ze swych gróźb. Cytuję ten artykuł, ponieważ zwyczaj myślenia i definicja politycznego wyrafinowania, ewidentne w Kiedy Hitler grozi, pozostają częścią naszego politycznego i intelektualnego świata dzisiaj. Ale dlaczego niektórzy z najinteligentniejszych, dobrze poinformowanych i wyrafinowanych obserwatorów popełnili tak gruby błąd? Dlaczego, na przykład, Franz Neumann, dyrektor Departamentu Badań i Analiz w urzędzie rządu USA ds. Służb Strategicznych, pisał w 1944 r. w pracy Behemoth: The Structure and Practice of National Socialism, że naziści nie zabiją Żydów, ponieważ potrzebują ich jako kozła ofiarnego, by odwrócić uwagę od frustracji spowodowanych przez kapitalizm? Dlaczego zresztą Neville Chamberlain sądził, że można ugłaskać Hitlera pozwoleniem na pochłonięcie terytoriów z niemieckojęzyczną ludnością? Dlaczego Stalin wierzył, że Hitler dotrzyma warunków paktu o nieagresji, jaki podpisał w 1939 r., a więc nie napadnie na Związek Radziecki w 1941 r.? I odwrotnie, dlaczego Winston Churchill miał rację w sprawie zamiarów Hitlera, kiedy tak wielu innych ludzi myliło się?


W połowie lat 1970. niemiecki historyk, Karl Dietrich Bracher, napisał, że historia narodowego socjalizmu była historią niedoceniania, które było powszechne w całym spektrum politycznym w ostatnich latach Republiki Weimarskiej, a potem także w okresie appeasement i przy pakcie o nieagresji. Powód tych całkowicie mylnych interpretacji leży głęboko u sedna naszej tradycji intelektualnej i konwencjonalnego rozumienia tego, co to znaczy być wyrafinowanym obserwatorem historii i polityki. W tradycji zachodniej, odzwierciedlonej w pismach między innymi Tucydydesa, Niccolo Machiavellego, Thomasa Hobbesa i Karola Marksa, wyrafinowanie lub “realizm” w oglądzie świata oznacza odmowę poważnego traktowania idei innych jako wskazówek do ich czynów. Oznacza widzenie idei innych jako narzędzi, instrumentów, technik i metod w służbie innych, niewypowiedzianych, ale w rzeczywistości znacznie bardziej podstawowych celów. Dla realisty i wyrafinowanego światowca poważne traktowanie idei innych, szczególnie, kiedy te idee obrażają nasze pojmowanie zdrowego rozsądku, jest oznaką naiwności i łatwowierności. Marks powiedział nam, ze idee są w istocie zaledwie ideologią maskująca interes klasowy. Hobbes i myśliciele realistyczni w polityce międzynarodowej lekceważyli oświadczenia ideologiczne jako jedynie puch w porównaniu do rzekomo oczywistej definicji interesu narodowego. Historyk francuski, Michel Foucault, sugerował post-marksistowskiej lewicy, że wszystkie idee są racjonalizacjami o zachowaniu władzy, szczególnie władzy ciemiężących społeczeństw Zachodu. Politycy w demokracji liberalnej, przyzwyczajeni do pokojowego cynizmu, który jest paliwem kompromisów w parlamentach i kongresach, chyba rzadko kiedy spotkali fanatyka, gotowego odejść od dobrej umowy. Cynizm tak w teorii, jak w praktyce w naszej tradycji skłania nas do nie traktowania poważnie poglądów fanatyków.

 

Te podstawowe elementy zachodniej tradycji politycznej przyczyniły się do historii narodowego socjalizmu, historii jego niedoceniania i lekceważenia jego głośno wyrażanych idei. Poważne traktowanie idei Hitlera, wiara, że spełni swoje groźby, oznaczało, że się wychodziło na łatwowiernego głupca, gotowego wierzyć, że ludzie tacy jak Hitler rzeczywiście wierzą w nonsensy, jakie wypowiadają. Churchilla, jak pamiętamy, lekceważono jako człowieka XIX wieku – romantyka, człowieka niewyrobionego, nie w pełni nowoczesnego – właśnie dlatego, że poważnie traktował groźby Hitlera. 

 

Wśród historyków myśli i polityki nowoczesnej Europy pokolenia poprzedzającego moje pokolenie, włącznie z uczonymi takimi jak George Mosse, François Furet, Saul Friedlander i Karl Bracher, wyłonił się inny pogląd na te sprawy. Zarówno ich pokolenie, jak i moje, ich dziedzice i następcy, patrzymy na lekceważenie przyczynowej wagi idei w polityce jako na coś, co nazywamy „skrzywieniem racjonalistycznym”. Nie rozumiemy przez to skrzywienia na korzyść rozumu, ale raczej skrzywienie na korzyść myśli, że istoty ludzkie są zasadniczo racjonalne w tym sensie, w jakim termin ten rozumiany jest we współczesnej ekonomii: że ich naczelnym pragnieniem jest przeżycie i prosperowanie – bycie szczęśliwym, zdrowym i cieszenie się pełnym, długim życiem. Tak więc, kiedy wbrew wszelkim dowodom fanatycy twierdzą, że Żydzi kierują światem lub z dumą oznajmiają, że kochają śmierć bardziej niż życie, skłonność tych, którzy są pod wpływem potężnych nurtów myśli Zachodu, prowadzi wielu do twierdzenia, że ci fanatycy w żaden sposób nie mogą wierzyć w takie bzdury. My, historycy argumentujemy, że – szczególnie w świetle wydarzeń w Europie w XX wieku – takie niedocenianie roli ideologii opiera się na niedającym się obronić optymistycznym pojmowaniu natury ludzkiej. Pomija freudowskie rozumienie pragnień świadomych i nieświadomych, które doprowadzają ludzi do wiary w najrozmaitsze urojenia. Dla historyka o długoterminowej perspektywie jest to ignorowanie rozmaitych wierzeń religijnych, które wywierały głęboki wpływ na politykę, od wojen religijnych XVII wieku do wojen religii świeckich XX wieku – i wpływ ten powrócił teraz, kiedy znowu narasta fanatyzm religijny.

 

Widziane z perspektywy podróży przez niektóre kwestie pojęciowe, którymi zajmowali się historycy Niemiec, napięcie między prezydentem Barackiem Obamą a premierem Benjaminem Netanjahu, istotnie powtarza debaty z lat 1930., kiedy chłodni racjonaliści sądzili, że Hitlera da się powstrzymać i ugłaskać, podczas gdy emocjonalny Churchill brzmiał jak głos z mniej wyrafinowanej epoki. Prezydent, produkt elitarnych instytucji intelektualnych naszego kraju, uważa, że ideologia reżimu irańskiego jest odrażająca, niemniej nie wierzy, że przeszkadza ona racjonalności, tak jak on ją rozumie. Premier, przy wielu okazjach powołujący się na Churchilla, traktuje poważnie słowa Irańczyków, kiedy mówią publicznie, że chcą zniszczyć państwo Izrael. Dzisiejszy „New York Times” bierze stronę prezydenta w tym samym duchu wyrafinowania i światowości, w jakim wyrażał sceptycyzm wobec twierdzeń, że Hitler spełni swoje groźby.

 

Jednym z najbardziej niezwykłych aspektów wzrostu rozmaitych permutacji radykalnego islamu, które wywołują pamięć o nazizmie, jest to, że – jak naziści – islamiści publicznie deklarują swoje mordercze zamiary, by usłyszeli je wszyscy. Nie trzeba ryzykować życia, by wydrukować angielskie tłumaczenie wypowiedzi ajatollaha Chameneiego do jego zwolenników lub dokładne cytaty z Karty Hamasu z 1988 r. Te dokumenty są bez trudu dostępne na wielu stronach internetowych. Niemniej, podobnie jak bardzo słynne i bardzo publiczne teksty Hitlera i Goebbelsa, one także są zbyt rzadko przedmiotem ścisłej interpretacji tekstowej. Podobnie jak w przemówieniach Hitlera i esejach Goebbelsa, prawda o ich zamiarach ukrywa się w pełnym świetle. Tak więc, kiedy w 2006 r. opublikowałem  


The Jewish Enemy: Nazi Propaganda during World War II and the Holocaust
, czytanie niektórych słynnych tekstów stanowiło nowość dla innych uczonych i ogólnej publiczności. W tej pracy starałem się rozszerzyć naszą wiedzę przez szczegółowe omówienie nazistowskiej, antysemickiej interpretacji II wojny światowej jako „wojny żydowskiej”, rozpoczętej i nasilonej przez międzynarodowy spisek żydowski z korzeniami w Waszyngtonie, Londynie i Moskwie, którego celem była rzekomo eksterminacja narodu niemieckiego. Reakcją nazistów było przedstawianie zamordowania Żydów jako aktu samoobrony.

 

Moje szczegółowe omówienie nazistowskiej interpretacji II wojny światowej zostało przyjęte w kręgach historyków jako ważny dodatek do naszej wiedzy o Trzeciej Rzeszy. Poprzednio historycy nie zwracali uwagi na powtórzenie przez Hitlera jego słynnej przepowiedni, ani na publiczne oznajmienie przez Josepha Goebbelsa, że w listopadzie 1941 r. Żydzi „podlegają teraz stopniowej eksterminacji, jaką planowali dla nas”. Nowością także – jako przedmiot badań naukowych – były plakaty co tydzień rozprowadzane po całych Niemczech, z których wiele powtarzało publiczne zapewnienia Hitlera o jego zdecydowaniu eksterminowania Żydów Europy. Prawda o determinacji Hitlera zamordowania Żydów europejskich ukrywała się w pełnym świetle przez siedemdziesiąt lat, podczas gdy wielu uczonych kierowało uwagę na coś innego. Być może skrzywienie racjonalistyczne, przekonanie, że Hitler nie myślał naprawdę tego, co mówił publicznie, zniechęcało do bliższego zbadania tego, co on i inni mówili o swoich planach, a kiedy już rozpoczęli ich realizację, dlaczego właściwie mordowali Żydów Europy.

 

Chociaż nazizm został pokonany, impuls antysemicki przetrwał, najbardziej jawnie w tradycji islamizmu. Ponadto, przez większość trwania zimnej wojny, Związek Radziecki i jego sojusznicy prowadzili kampanię międzynarodową przeciwko „syjonizmowi i imperializmowi”, która równała się staraniom o zniszczenie moralnej legitymacji Izraela i pomocy tym, którzy próbowali zniszczyć go siłą zbrojną. Po części nałóg obecnej ery do używania eufemizmów i odmowa uczciwego mówienia o radykalnym antysemityzmie w islamskiej postaci, są darami komunistów i radykalnej lewicy z okresu zimnej wojny, przekazanymi radykalnym islamistom, dziedzicom tej nienawiści. Wojna polityczna świeckiej lewicy z tamtych lat zmiękczyła Zachód i osłabiła jego obronę. Jest ironią, że mimo zwycięstwa Zachodu w zimnej wojnie, najbardziej reakcyjne idee znalazły schronienie pod parasolem obronnych lewicowego antyimperializmu, a ostatnio za oskarżeniami o rasizm i „islamofobię”. W rezultacie mamy główną ironię ostatnich lat, a mianowicie, że – z ważnymi wyjątkami – polityczne centrum i prawica, bardziej niż liberałowie i lewica, krytykują ideologię islamistyczną, zestaw idei bardziej podobny do nazizmu i faszyzmu niż do komunizmu.

 

Poważne traktowanie idei innych, szczególnie, kiedy są one dla nas odrażające, nie jest wyrazem rasizmu ani islamofobii. Wręcz przeciwnie, pokazuje to nasze pragnienie równego traktowania wszystkich, zajmujących się polityką i unikania protekcjonalności nieodłącznej od wiary, że inni nie myślą w rzeczywistości tego, co mówią lub że nie musimy specjalnie zważać na to, co oni właściwie mówią. Zrozumienie, dlaczego ktoś działa, nie jest równoznaczne z empatią lub zgadzaniem się z jej/jego przekonaniami. Jest to raczej słuszne przyznanie, że inni, zarówno nasi wrogowie, jak nasi przyjaciele, mają przekonania, które kierują ich działaniem. Hitler był wyjątkowy pod wieloma względami, ale nie był niezwykłym człowiekiem w historii w kwestii działania na podstawie głębokich przekonań. Poprzednie pokolenia miały trudności z potraktowaniem tych absurdów z całą powagą, na jaką zasługiwały. Nie mamy żadnej wymówki, powtarzając ich grube błędy ani optymistycznie zapewniając samych siebie, że wszystko ułoży się świetnie.

 

In defense of pessimism

The American Interest, 30 czerwca 2015

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



Jeffrey C. Herf

Amerykański historyk, socjolog i politolog specjalizujący się w nowożytnej historii Europy, a szczególnie Niemiec. Profesor Herf związany jest z University of Maryland.

Jego najbardziej znane książki to:

  • Nazi Propaganda for the Arab World, Yale University Press, 2009.
  • “Western Strategy and Public Discussion: The "Double Decision" Makes Sense”. Telos 52 (Summer 1982). New York: Telos Press.
  • Reactionary Modernism: Technology, Culture and Politics in Weimar and the Third Reich (Cambridge University Press, 1984).  Książka tłumaczona na grecki, włoski, japoński portugalski i hiszpański.
  • War By Other Means: Soviet Power, West German Resistance and the Battle of the Euromissiles (The Free Press, 1991.
  • Divided Memory: The Nazi Past in the Two Germanys (Harvard University Press, 1997.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. w obrinie pesymizmu krystyna 2015-07-18








Marzenie
Ja: Śpisz?
Hili: Nie, marzę o japońskich przysmakach.

Więcej

“Słodki handel” Monteskiusza
i “dyplomacja Boga” Cobdena
Matt Ridley

Anarchiści i antyglobaliści wypowiadają się za silnym państwem opiekuńczym i przeciw obrzydliwemu konsumeryzmowi.

“Gra w ultimatum” jest szatańskim wynalazkiem ekonomistów, do badania ludzkiego egoizmu. Jeden z graczy ma podzielić się otrzymaną sumą pieniędzy z innym graczem, ale cała suma przepada, jeśli ten drugi gracz odmawia przyjęcia oferty. Ile powinno się zaofiarować? Kiedy poproszono ludzi z plemienia Machiguenga w Peru, by zagrali w tę grę, zachowywali się egoistycznie, chcąc dzielić się tylko drobną częścią niespodziewanej gotówki. Nie tak daleko od nich, Achuarowie w Ekwadorze byli znacznie hojniejsi, oferując drugiemu graczowi niemal połowę pieniędzy – i tak samo, mniej więcej, reagują ludzie w świecie rozwiniętym.

Więcej

Izraelscy Arabowie
przełamują milczenie
Ben-Dror Yemini

Poglądy członków delegacji nie są poglądami małej i wyalienowanej mniejszości. Sondaże pokazują, że 51 procent Arabów jest dumna z bycia Izraelczykami. (Pierwsza z prawej to Dima Tayeh, drugi to Bassam Eid, słynny palestyński dysydent, do którego żaden dziennikarz \

Poddawani groźbom i zastraszaniu, delegacja młodych Arabów włącza się do walki przeciwko BDS, reprezentując milczącą większość izraelskich Arabów, którzy stali się integralną częścią Izraela w każdej niemal dziedzinie. Dzięki nim walka o równość, sprawiedliwość społeczną i pojednanie między narodami ma lepszą szansę na zwycięstwo. 

W niedzielę delegacja młodych Arabów izraelskich dołączyła do walki przeciwko kłamstwu o apartheidzie i oszczerstwom BDS. Ta delegacja  jest zdecydowanie odświeżającą zmianą, która wywołuje nie tylko zaciekawione i przyjazne reakcje, ale także groźby i kampanię oszczerstw.

Więcej
Blue line

Niemal
pięciokilogramowa żaba
Jerry A. Coyne 


Żaba, która mogła połknąć małego dinozaura teropoda? No cóż, kto wie? Była wystarczająco duża i ważyła solidne 4,5 kilograma. To zwierzę o pomysłowej nazwie Beelzebufo, opisano po raz pierwszy w 2008 r., ale nowy artykuł w PNAS Susan Evans i in. opisuje gatunek Beelzebufo ampinga w oparciu o większą liczbę skamieniałości z Madagaskaru. Nazwa podana jest i opisana w następujący sposób:

Etymologia. Nazwa rodzajowa oparta jest na Belzebub (po grecku) diabeł, i Bufo (po łacinie) ropucha, w odniesieniu do rozmiaru i prawdopodobnie wyglądu tego płaza bezogonowego.

Więcej

Szwecja
Kraj podwójnych standardów
Judith Bergman

Członkowie neonazistowskiego Nordyckiego Ruchu Oporu (NRM) podczas wcześniejszego marszu w Falun, w Szwecji, 1 maja 2017. (Zdjęcie: Edaen/Wikimedia Commons)

Kraj, który cenzuruje rzekomo obraźliwe słowa w książkach dla dzieci – szwedzcy wydawcy i biblioteki ocenzurowały, między innymi, klasyczną książkę Astrid Lindgren o Pippi Pończoszance – najwyraźniej znalazł poprawną politycznie zamianę.
Farfar har fyra fruar ("Dziadek ma cztery żony") i Mormor är inget spöke ("Babcia nie jest duchem"), dwie książki napisane przez szwedzkiego autora Oscara Trimbela, które niedawno pokazano na targu książek w Goteborgu. Pierwsza książka jest o "Asli, która nigdy nie była w Somalii, ale teraz jedzie tam z ojcem, żeby spotkać swoje cztery babcie”. Szwedzkie dzieci najwyraźniej mają dowiedzieć się, że praktyka poligamii – nielegalna w Szwecji – jest całkowicie normalna.

Więcej
Blue line

Rakka zdobyta,
Erdogan w Warszawie
Andrzej Koraszewski


Pozornie niezwiązane ze sobą wiadomości. Nie wiemy o czym rozmawiali prezydenci Polski i Turcji. Pewnie głównie o interesach. Prezydent Turcji jest dziś jednym z najbardziej niebezpiecznych dyktatorów na świecie i głową państwa, które jest najbardziej kłopotliwym członkiem NATO. Islamista, nie tylko dziedzic tych, którzy popełnili ludobójstwo Ormian, ale również kontynuator. O prześladowaniach tureckich Kurdów dowiadujemy się od tureckiej opozycji. Erdogan jest również największym przeciwnikiem niepodległości Kurdów irackich i zbrojnie zwalcza Kurdów syryjskich.

Więcej

Nazywam się
Rachel ‘X’
David Collier


Śmierć Rachel Corrie była tragiczna, ale był to wypadek stworzony przez terrorystów, którzy zawsze mogą liczyć na antyizraelskich propagandzistów, by wykrzywić umysły wrażliwej młodzieży. Snuje się kłamstwa, podsyca się nienawiść, a w rezultacie młodzi głupcy stają, by bronić terrorystów przeciwko liberalnym demokracjom pośrodku strefy konfliktu. Jednym z tych ludzi była Rachel Corrie.
2 października 1938 r. arabscy „uczestnicy zamieszek” wkradli się do dzielnicy żydowskiej w Tyberiadzie. Najpierw przecięli druty telefoniczne, by nie można było wezwać pomocy. Potem zabrali się za masakrowanie cywilów...

Więcej
wwi_book

Uroczy wykres, który
opowiada naszą historię
Matthew Cobb


Natknąłem się na ten piękny wykres w artykule w piśmie “Cell” w tym tygodniu. Pokazuje malejące poziomy zmienności genetycznej w 51 populacjach ludzi na całej planecie, wykreślone wobec odległości każdej z tych populacji od Afryki Wschodniej.

Dane na wykresie pochodzą z artykułu z 2008 r. w “Science” autorstwa Jun Li i współpracowników, którzy badali ludzką zmienność genetyczną. 

Więcej

Islam, feminizm
i Koran
Maryam Assaf

Chociaż nie jest to powiedziane explicite, muzułmańscy mężczyźni winią w ten sposób kobiety za swoje potrzeby seksualne, kiedy zmuszają je do noszenia hidżabu i nikabu, żeby nie uwiodły ich swoimi ciałami i nie wywołały pożądania. (Zdjęcie: Peter Macdiarmid/Getty Images)

Ostatnio muzułmańskie “feministki” z Zachodu, takie jak Linda Sarsour lub Yasmin Abdel-Magied, twierdzą, że islam jest “feministyczną religią”, która respektuje prawa kobiet. “Islam dla mnie - mówi Abdel-Magied, autorka sudańsko-australijska – jest najbardziej feministyczną religią”. 

Te samozwańcze adwokatki wydają się próbować przekonać innych, że islam dotrzymuje kroku nowoczesności, prawom człowieka i demokratycznym wartościom. To, niestety, jest kłamstwo, które wydaje się powtarzane po to, by ułatwić asymilację islamu w krajach zachodnich i poprawić jego wizerunek.

Więcej

Pszenica GM
dla wrażliwych na gluten
Steven Novella


Celiakia jest poważnym zaburzeniem, które dotyka około 1% populacji na całym świecie. Chorobę powoduje reakcja immunologiczna na gliadynę, która jest częścią glutenu, białka znajdującego się w pszenicy, życie i jęczmieniu. Gluten jest tym białkiem, który nadaje chlebowi gąbczastość i pozwala na rośnięcie ciasta. Ludzie z celiakią wytwarzają przeciwciała na gliadynę, które powodują zapalenie wyściółki jelita cienkiego i wiele bolesnych i szkodliwych objawów. 

Więcej

Chcecie zamknąć mi usta?
Idźcie na koniec kolejki!
Raheel Raza

(Illustrative photo: Pixabay/Aykapog)

“Aby uniknąć krytyki, nie mów niczego, nie rób niczego, bądź nikim”.


Pewne kręgi na lewicy, prawdopodobnie pod wpływem wielu $$$$, mówią, że jestem anty-muzułmanką. Te organizacje nawet same nie są muzułmańskie, jak więc ośmielają się kwestionować moją wiarę, moje stosunki z innymi muzułmanami, którzy są moją rodziną i moimi przyjaciółmi, oraz moje prawo krytykowania tych muzułmanów, którzy szargają moją wiarę?

Więcej
Blue line

Moja ambiwalentna
krytyka religii II.
Lucjan Ferus


„Religia jest pobożną, mimowolną, nieświadomą iluzją. Kapłaństwo, kler jest polityczną, świadomą, wyrafinowaną iluzją, jeśli nie od samego początku, to w miarę rozwoju religii” pisał Feuerbach.  Z przedstawionych wcześniej argumentów wynikałoby, że bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja: „w miarę rozwoju religii”.

Zatem zasadne będzie w tym miejscu pytanie: kiedy kapłani wszechczasów (tak ogólnikowo nazywam stan kapłański) zorientowali się, że to nie człowiek służy interesom bogów, lecz jest dokładnie odwrotnie: to idea bogów/ Boga służy interesom człowieka?

Więcej

Nieuczciwy artykuł
redakcyjny z “Ha’aretz”
Vic Rosenthal

Życie palestyńskich elit w okupowanej Palestynie.

"Ha’aretz", głos izraelskiej lewicy, tuż przed Jom Kippur opublikował artykuł redakcyjny z zamiarem postraszenia tych, którzy sprzeciwiają się likwidacji żydowskich społeczności w Judei i Samarii i ustanowieniu tam państwa palestyńskiego. Warto go bliżej zanalizować, ponieważ nadal istnieją ludzie, szczególnie poza Izraelem, którzy mogą potraktować go poważnie. Oto ten artykuł w całości z moimi komentarzami:

Orędownicy rozwiązania w postaci dwóch państw – innymi słowy większość w Izraelu i na całym świecie, lub prawie – nie może pozostać niewzruszona w obliczu przyspieszającej spirali śmierci, która dzieje się na naszych oczach pod nieodpowiedzialnym przywództwem premiera Benjamina Netnajahu.

Izraelczycy odpowiadali od czasu do czasu “tak” na pytania w rodzaju: "Gdyby przyniosło to pokój i bezpieczeństwo, czy poparłbyś wycofanie się z terytoriów i ustanowienie państwa palestyńskiego?" Ha'aretz rozumie to jednak inaczej.

Więcej
Blue line

Czy Oświecenie
przygasa?
Matty Ridley


Mel Brooks powiedział w zeszłym tygodniu, że komedia stała się niemożliwa w tym wieku cenzury i że dzisiaj nie udałoby mu się zrobić filmu “Płonące siodła” z 1974 r. W niedawnym sondażu odkryto, że 38 procent Brytyjczyków i 70 procent Niemców uważa, że rząd powinien mieć prawo blokowania wypowiedzi, które są obraźliwe wobec mniejszości. Jeśli masz wygłosić przemówienie z okazji rozdania dyplomów na uniwersytecie w USA  i nie przyciągasz wrzeszczącej tłuszczy, to najwyraźniej jesteś nikim.

Więcej

Państwo w państwie
w niby państwie
Khaled Abu Toameh 

Hezbollah i Hamas muszą zaśmiewać się, bo pod słabymi i bezsilnymi rządami widzą, jak rośnie ich potęga. Po lewej: przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallah (Paula Bronstein/Getty Images). Po prawej: przywódca Hamasu Ismail Haniyeh (Muhammad Alostaz/PPM via Getty Images).

Najnowsze "pojednanie" między Autonomią Palestyńską (AP) a Hamasem przybliża stworzenie państwa w państwie w Strefie Gazy. AP i Hamas będą teraz dwoma odrębnymi minipaństwami w Strefie Gazy.


Jest to podobne do sytuacji w Libanie, gdzie Hezbollah ma odrębne, własne minipaństwo.


Na modłę państwa Hezbollah ma w Libanie własną armię i terytorium. Ta sytuacja, która trwa od dziesięcioleci, wścieka wielu libańskich polityków.

Więcej

Palestyńska normalizacja
– z Hamasem, nie z Izraelem
Bassam Tawil

Marsz izraelskich i palestyńskich kobiet na rzecz pokoju. 8 października 2017 (Zdjęcie Ha’aretz)

Kiedy w tym tygodniu palestyńskie kobiety wzięły udział w marszu o pokój z izraelskimi kobietami, wielu Palestyńczyków potępiło je w najostrzejszych słowach, wzywając do ukarania ich. Palestyńskie kobiety, które uczestniczyły w marszu 8 października, zorganizowanym przez grupę o nazwie Kobiety walczą o pokój, zostały potępione przez wielu spośród swoich ludzi jako „zdrajczynie” i „dziwki”.
Natomiast rozmowy pojednawcze z Hamasem wielu Palestyńczyków wychwalało ich jako „bohaterstwo odważnych ludzi”.

Więcej

Zdumiewająca, mordująca
ptaki modliszka
Jerry A. Coyne


Artykuły Natalie Angier o nauce w “New York Times” zawsze są dobrą lekturą, bo umie ona nie tylko znaleźć ciekawą opowieść, ale także świetnie pisze. Jedno i drugie pokazała w niedawnym artykule – kliknij na zrzut z ekranu poniżej – głównie o coraz obfitszej dokumentacji modliszek zjadających ptaki. Mogliście słyszeć, że kręcą się w pobliżu karmników dla kolibrów, gdzie łapią te małe ptaszki i je zjadają, ale dobierają się nie tylko do kolibrów:

Więcej

“Szlachetna dzikuska”
przemówiła
Nushin Arbabzadah


Fala terroru islamistycznego w 2015 r. skłoniła amerykańską stację radiową do skontaktowania się ze mną. Zapytali, czy chciałabym skomentować fakt, że media wydają się poświęcać więcej uwagi zamachom terrorystycznym w Europie niż zamachom na Bliskim Wschodzie. Czy może być tak, że media wiedziały, iż ludzie nie nastawią radia, żeby wysłuchać wiadomości o nowych zamachach w miejscach takich jak Bagdad i Bejrut? Co jest w kulturze amerykańskiej, że ludzie okazują sympatię mieszkańcom Paryża, ale nie mieszkańcom Bejrutu?

Więcej

Odkrycie Ameryki zawdzięczamy
islamowi i muzułmanom
Robert Spencer


Dwunastego października świat świętuje Dzień Kolumba. W tym dniu musimy pamiętać, że bez islamu Stany Zjednoczone nie istniałyby.

Tak jest: bez islamu Stany Zjednoczone, jakie znamy, nie istniałyby.
Nie, Reza Aslan nie rąbnął mnie kamieniem w głowę  i nie przechwycił pisania tekstów w Jihad Watch, podszywając się pod moje nazwisko. 


Każde dziecko szkolne wie, lub wiedziało, zanim programy szkół publicznych przestawiono na nauczanie o mikroagresji i różnorodności i przestały dzieciom zawracać głowę sprawami marginalnymi, takimi jak historia, że w 1492 r. Krzysztof Kolumb popłynął przez błękitny ocean i odkrył Amerykę.

Więcej
Biblioteka

Indie otwierają laboratorium
homeopatyczne
Steven Novella


Kontynuując walkę z pseudonauką w medycynie często zadaję sobie pytanie – jak daleko może to wszystko dojść? Mówię o tym również z innymi i niektórzy uspokajają, że nie powinniśmy martwić się, bo na długą metę nauka zwycięży. Nauka działa na autokorekcie i z czasem pseudonauka zostanie zmarginalizowana. Mam nadzieję, że ten optymistyczny pogląd okaże się poprawny, ale dowody mnie nie uspokajają.

Popatrzmy na niedawny artykuł w “Hindustan Times”, napisany bez cienia sceptycyzmu lub ironii, który opisuje najnowocześniejsze laboratorium otwarte przez rząd Indii do badania homeopatii.

Więcej

Kiedy wilk
pilnuje owiec
Fiamma Nirenstein


Jeden z czołowych arabsko-izraelskich polityków w Knesecie, Ahmad Tibi, był wniebowzięty i powiedział z zachwytem: “Tak wygląda dyplomatyczne tsunami”. To się zgadza, bo upadek organu, który powinien być poświęcony obronie świata przed terroryzmem, jest rzeczywiście katastrofą naturalną i ujawnia skrajnie nieszczęsny stan dzisiejszej współpracy między krajami. Zdumiewający jest fakt, że 76 procent państw członkowskich Interpolu, międzyrządowej organizacji umożliwiającej współpracę policji, która została ustanowiona, by chronić obywateli świata przed nielegalnymi działaniami, a więc wśród jej najważniejszych zadań jest ochrona przed terroryzmem, głosowana za przyjęciem „Państwa palestyńskiego” jako pełnego członka.

Więcej
Blue line

W oparach
religijnej magii
Andrzej Koraszewski


Racjonalizm okazał się utopią. Oświecenie przygasa, a nigdy nie dawało nad Wisłą mocnego światła. Młodość spędziłem w oparach komunistycznego absurdu, jesień życia spędzam w oparach absurdu religijnej i nie tylko religijnej magii, wśród ludzi, którzy żyją w głębokim przekonaniu, że lepiej być uzdrowionym niż wyleczonym i to nawet jeśli to dążenie do uzdrowienia miałoby skończyć się przedwczesną śmiercią.

Romantyzm uzdrowienia ma tak  przemożny urok, że utrata rozumu nie wydaje się być stratą, którą warto się przejmować. Chyba modlić się trzeba, ale nie o rozum modlą się rodacy.

Więcej

Morderca, wraca (zbyt późno)
do więziennej celi
Frimet i Arnold Roth


Kolejny beneficjent katastrofalnej umowy o zwolnienie Shalita z 2011 r. został znowu skazany przez sąd izraelski. Media nie zwróciły na to uwagi, nawet tutaj, w Izraelu.

Więcej

Roboty będą uprawiać
ziemię
Matt Ridley


Zebranie plonu z “wolnego od ludzkich rąk pola” przy Harper Adams University dostało się na czołówki prasy technicznej i prasy rolniczej na całym świecie. Roboty-traktory, drony i robot-kombajn zasiały, nawiozły, opryskały i zebrały plon jęczmienia bez tego, by stopa ludzka stanęła na tym polu.


Plon był niski, a koszt wysoki, ale pokazano obraz przyszłości. Mechanizacja rolnictwa zmierza szybko do punktu, w którym pewne rośliny można uprawiać niemal bez wkładu ludzkiej pracy. W pewnym sensie jest to jedynie kulminacja trendu, jaki zaczął się od wołu ciągnącego pług, który zastąpił ludzi wymachujących motykami, a potem ten trend trwał kiedy młockarnia zastąpiła cep, traktor zastąpił konie, a kombajn tłum ludzi na polu.

Więcej

Mowa obronna na rzecz
kurdyjskiej niepodległości
Alan M. Dershowitz

Ludzie głosują w referendum 25 września 2017 r. w Kirkuku w irackim Kurdystanie. (Zdjęcie: Chris McGrath/Getty Images)

Ponad 90% kurdyjskiej populacji Iraku głosowała za niepodległością. Choć referendum nie jest wiążące, odzwierciedla wolę grupy mniejszościowej, która ma długą historię prześladowań i bezpaństwowości. Referendum w sprawie niepodległości jest ważnym krokiem ku naprawieniu historycznej niesprawiedliwości wobec populacji kurdyjskiej po I wojnie światowej. Niemniej, choć miliony wyszły na ulice, by świętować, droga do ustanowienia niepodległego Kurdystanu dopiero zaczyna się. Iracki premier, Haider Al-Abadi, już powiedział: “narzucimy rządy Iraku na wszystkich obszarach KRG”. Tymczasem inni prawodawcy iraccy wezwali do wniesienia oskarżenia przeciwko przedstawicielom kurdyjskim, którzy zorganizowali referendum. 

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Moja ambiwalentna
krytyka religii
Lucjan Ferus

Żydowskie matki
i palestyńscy ojcowie
Ryan Bellerose

Przełyk Barretta,
czyli bez paniki, ale…
Paulina Łopatniuk

Prawdziwe znaczenie
“Nigdy więcej”
Vic Rosenthal

Nie rydzykujmy
Polski
Andrzej Koraszewski

Mohammad Bakri,
wróg Palestyńczyków
Ben-Dror Yemini

Czy  dzieci mogą “odziedziczyć
wspomnienia Holocaustu”?
Jerry A. Coyne

Walczymy z radykałami,
nie z muzułmanami
Yehuda Bauer

Wszystkiego najlepszego
w dniu 60. urodzin
Matthew Cobb

Muzułmańscy reformatorzy
potrzebują ochrony policyjnej
Giulio Meotti

Najbardziej orwellowska
instytucja świata
Andrzej Koraszewski

Islamskie reguły
w duńskich szkołach
Judith Bergman

Huragany zdarzały się
i zdarzają się
Matt Ridley

Zamykają dziennikarzy
za ujawnianie korupcji
Khaled Abu Toameh

Relikty religijnego myślenia,
Część II.
Lucjan Ferus

Blue line
Polecane
artykuły

Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk