Prawda

Środa, 25 stycznia 2017 - 02:21

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Uchodźcy: List od zapomnianego Żyda


David Harris 2016-12-04


Jestem zapomnianym Żydem.


Moje korzenie liczą niemal 2600 lat, moi przodkowie dokonali przełomowego wkładu w cywilizację świata i byłem obecny na Bliskim Wschodzie od Afryki Północnej do Żyznego Półksiężyca. Widzicie, jestem Żydem z arabskiego świata. Nie, to nie jest całkowicie ścisłe. Wpadłem w pułapkę semantyczną. Wyprzedziłem podbój arabski w każdym kraju, w którym żyłem. Kiedy najeźdźcy arabscy podbili Afrykę Północną, ja  byłem tam już od ponad sześciu stuleci.  


Dzisiaj nie znajdziecie śladu po mnie w większości tego olbrzymiego regionu.


Próbujcie szukać mnie w Iraku.


Pamiętacie wygnanie babilońskie ze starożytnej Judei po zniszczeniu Pierwszej Świątyni w 586 r. p.n.e.? Pamiętacie tętniącą życiem społeczność żydowską, która dała Talmud Babiloński?


Czy wiecie, że w dziewiątym wieku, pod rządami muzułmanów, Żydzi w Iraku zostali zmuszeni do noszenia żółtych łat na ubraniu – pierwowzór osławionych żółtych łat nazistowskich – i byli poddani innym działaniom dyskryminującym? Lub że w jedenastym i czternastym wieku nałożono na nas przygniatające podatki, zniszczono wiele synagog i spotykały nas surowe represje?   


Zastanawiam się, czy słyszeliście o Farhud, zamieszkach w Bagdadzie w czerwcu 1941 r. Jak informował specjalista AJC, George Gruen,:

“W przypływie niekontrolowanej przemocy zabito między 170 a 180 Żydów, ponad 900 raniono, a 14,5 tysiąca Żydów doznało strat materialnych z powodu grabieży lub zniszczenia ich sklepów, warsztatów i domów. Chociaż rząd w końcu przywrócił porządek... Żydów wypchnięto z administracji rządowej, ograniczono ich liczbę w szkołach, więziono, narzucano wysokie grzywny i konfiskowano własność, oskarżając na najbardziej kruchych podstawach o przynależność do jednego z dwóch zakazanych ruchów. Komunizm i syjonizm często zrównywano. W Iraku choćby otrzymanie listu od Żyda z Palestyny [przed 1948 r.] wystarczało do aresztowania go i odebrania mu własności”.

W Iraku było nas 135 tysięcy Żydów w 1948 r. i byliśmy niezmiernie istotnym czynnikiem w każdym dosłownie aspekcie życia społeczeństwa irackiego. Dla zilustrowania naszej roli popatrzcie, co Encyclopedia Judaica pisze o Żydach irackich: “W XX wieku żydowscy intelektualiści, pisarze i poeci dali ważny wkład w język i literaturę arabską, pisząc książki i liczne eseje”.


W 1950 r. zarówno ja, jak i inni Żydzi iraccy już przeżyliśmy odbieranie obywatelstwa, konfiskatę majątku i – najbardziej złowróżbnie – publiczne wieszanie. Rok wcześniej premier iracki Nuri Saaid powiedział brytyjskiemu ambasadorowi w Ammanie o planie wygnania całej społeczności żydowskiej i umieszczenia nas u granic Jordanii. Ambasador opowiedział potem o tym epizodzie w swoich pamiętnikach zatytułowanych From the Wings: Amman Memoirs, 1947-1951.


W cudowny sposób w 1951 r. 100 tysięcy spośród nas wydostało się z Iraku dzięki nadzwyczajnej pomocy Izraela, ale mając niewiele więcej niż koszulę na grzbiecie. Izraelczycy nazwali tę akcję ratunkowa Operacją Ezry i Nehemiaha.


Ci z nas, którzy zostali, żyli w nieustannym strachu – strachu przed przemocą i  szubienicą, jak to zdarzyło się 27 stycznia 1969 r., kiedy dziewięciu Żydów powieszono w centrum Bagdadu pod sfingowanymi oskarżeniami, a setki tysięcy Irakijczyków wiwatowało podczas tej egzekucji. Reszta z nas uciekła w taki lub inny sposób, włącznie z moim przyjacielem, który znalazł schronienie w Iranie, rządzonym wówczas przez Szacha.


Obecnie nie ma w Iraku właściwie żadnych Żydów, nie ma pomników, muzeów ani żadnego przypomnienia naszej obecności na ziemi irackiej przez dwadzieścia sześć stuleci.


Czy podręczniki w szkołach irackich wspominają o naszej tam obecności, o naszym pozytywnym wkładzie w rozwój społeczeństwa i kultury irackiej? Mowy nie ma. 2600 lat wymazano, wytarto, jak gdyby ich nigdy nie było. Czy możecie wyobrazić sobie siebie na moim miejscu i odczuć przeszywający ból straty i niewidzialności?


Jestem zapomnianym Żydem.


Osiedliłem się po raz pierwszy w ziemi, która obecnie jest Libią, za rządów egipskiego władcy Ptolemeusza I Sotera (323-282 BCE), według historyka żydowskiego z pierwszego wieku, Józefa Flawiusza. Moi pradziadowie i prababki żyli na tej ziemi bez przerwy przez ponad dwa tysiąclecia, nasza liczba wzrosła dzięki Berberom, którzy przeszli na judaizm, Żydom hiszpańskim i portugalskim, którzy uciekali przed Inkwizycją i Żydom włoskim, którzy przekraczali Morze Śródziemne.   


Zetknąłem się z antyżydowskim prawem włoskich faszystów, którzy okupowali Libię. Przetrwałem zamknięcie 2600 Żydów w obozie prowadzonym przez Oś w 1942 r. Przeżyłem deportację 200 Żydów do Włoch w tym samym roku. Mozoliłem się na pracach przymusowych w Libii podczas wojny. Byłem świadkiem zamieszek muzułmańskich w 1945 i w 1948 r., w których zabito niemal 150 Żydów libijskich, zraniono setki i pozbawiono domów tysiące.


Patrzyłem niepewnie, jak Libia stawała się niepodległym krajem w 1951 r. Zastanawiałem się, co stanie się z tymi sześcioma tysiącami nas, pozostałości po 39 tysiącach Żydów, którzy kiedyś tworzyli dumną społeczność – to jest, do czasu aż pogromy wygnały ludzi, wielu do nowo założonego państwa Izrael.   


Dobrą wiadomością było to, że w nowopowstałym państwie Libii istniała konstytucyjna ochrona grup mniejszościowych. Złą wiadomością było to, że była ona całkowicie ignorowana.


W ciągu dziesięciu lat niepodległości mojego kraju rodzinnego nie mogłem głosować, zajmować stanowiska publicznego, służyć w armii, nie mogłem otrzymać paszportu, kupić nieruchomość, nabyć własności większościowej w jakimkolwiek nowym przedsiębiorstwie lub uczestniczyć w nadzorze spraw naszej społeczności.


W czerwcu 1967 r. kości zostały rzucone. Ci z nas, którzy pozostali, mając mimo wszystko nadzieję, że sytuacja poprawi się w kraju, do którego byliśmy głęboko przywiązani i który czasami był dla nas dobry, nie mieli innego wyboru poza ucieczką. Wojna sześciodniowa stworzyła na ulicach wybuchową atmosferę. Zabito osiemnastu Żydów i żydowskie domy i sklepy spalono doszczętnie.


Ja i cztery tysiące innych Żydów wyjechaliśmy tak, jak tylko było można, większość z nas z jedną walizką i odpowiednikiem kilku dolarów.


Nigdy nie pozwolono mi wrócić. Nigdy nie odzyskałem tego, co pozostawiłem w Libii, mimo obietnic rządowych. W rezultacie wszystko zostało mi ukradzione – domy, meble, sklepy, instytucje społeczności, co chcesz. A co jeszcze gorsze, nigdy nie mogłem odwiedzić grobów moich krewnych. To bolało szczególnie. W istocie powiedziano mi, że za pułkownika Kaddafiego, który przechwycił władzę w 1969 r., żydowskie cmentarze zrównano buldożerami, a nagrobków użyto do budowania dróg.


Jestem zapomnianym Żydem.


Moje doświadczenia – dobre i złe – żyją nadal w mojej pamięci i robię, co w mojej mocy, by przekazać je dzieciom i wnukom, ale ile mogą oni wchłonąć?  Jak bardzo mogą identyfikować się z kulturą, która wydaje się jak relikt z odległej przeszłości – coraz dalsza i nieuchwytna? To prawda, napisano kilka książek i artykułów o mojej przeszłości, ale – przyznajmy – nie są one bestsellerami.


W każdym razie, czy te książki mogą konkurować z systematycznym działaniem przywódców Libii, by wymazać wszystkie ślady mojej obecności tam przez dwa tysiąclecia? Czy te książki mogą konkurować ze światem, który dosłownie nie zwraca uwagi na koniec mojego istnienia?


Spójrzcie na indeks “New York Times” za rok 1967, a sami zobaczycie, jak ta szacowna gazeta opisywała tragiczny zgon starożytnej społeczności. Oszczędzę wam kłopotu poszukiwania – jest tam tylko kilka mizernych linijek, tylko tyle poświęcono tej sprawie.  


Jestem zapomnianym Żydem.


Jestem jednym z setek tysięcy Żydów, którzy kiedyś żyli w krajach takich jak Irak i Libia. W sumie było nas blisko 900 tysięcy w 1958 r. Dzisiaj jest nas mniej niż 5 tysięcy, głównie w dwóch umiarkowanych krajach – Maroku i Tunezji.  


Kiedyś byliśmy tętniącymi życiem społecznościami w Adenie, Algierii, Egipcie, Libanie, Syrii, Jemenie i innych krajach, z korzeniami idącymi wstecz dwa tysiące lat i więcej. Teraz nie ma niemal nikogo.


Dlaczego nikt nie mówi o nas i o naszej historii? Dlaczego świat nieustannie, obsesyjnie mówi o uchodźcach palestyńskich z wojen 1948 i 1967 na Bliskim Wschodzi – które to wojny, co nie jest nieważne, rozpoczęli ich arabscy bracia – ale całkowicie ignoruje uchodźców żydowskich z wojen 1948 i 1967 r.?


Dlaczego daje się światu wrażenie, że istnieje tylko jedna populacja uchodźców z konfliktu arabsko-izraelskiego, lub – ściślej – konfliktu Arabów z Izraelem, kiedy w rzeczywistości istnieją dwie populacje uchodźców i nas było nieco więcej niż Palestyńczyków?


Spędziłem wiele bezsennych nocy, próbując zrozumieć tę niesprawiedliwość.


Czy powinienem winić siebie?


Być może my, Żydzi z krajów arabskich, zbyt biernie zaakceptowaliśmy nasz los. Może nie pochwyciliśmy możliwości opowiedzenia naszej historii. Spójrzcie na Żydów z Europy. Stworzyli artykuły, książki, wiersze, sztuki teatralne, obrazy i filmy, by opowiedzieć swoją historię. Przedstawiali okresy radości i okresy tragedii i zrobili to w sposób, który pochwycił wyobraźnię wielu nie-Żydów. Być może byłem zbyt fatalistyczny, zbyt zaszokowany, zbyt niepewny moich talentów artystycznych lub literackich.


Nie mogę być jednak jedynym powodem mojego niechcianego statusu zapomnianego Żyda. Nie jest tak, że nie próbowałem zrobić choćby trochę szumu; próbowałem. Organizowałem spotkania i petycje, aranżowałem wystawy, apelowałem do Narodów Zjednoczonych i spotykałem się z przedstawicielami wszystkich właściwie rządów zachodnich. Jakoś jednak wzięte razem było to mniejsze niż suma wszystkich części. Nie, nadal jestem zbyt uprzejmy. Prawdą jest, że wszystko to wpadało w próżnię.


Nie, nie powinienem obwiniać siebie, chociaż mogłem zrobić więcej w imię historii i sprawiedliwości.


Właściwie istnieje znacznie ważniejszy czynnik, który to wyjaśnia.


My, Żydzi z krajów arabskich, pozbieraliśmy kawałki naszego roztrzaskanego życia – po naszym pospiesznym odjeździe – po zastraszaniu, przemocy i dyskryminacji – i poszliśmy dalej.


Większość z nas pojechała do Izraela. Pierwsze lata po przyjeździe nie zawsze były łatwe – zaczynaliśmy od dna i pracowaliśmy nad wspinaczką w górę. Przyjechaliśmy mając rozmaite wykształcenie i niewiele dóbr materialnych. Mieliśmy jednak coś, co podtrzymywało nas podczas trudnego procesu przystosowywania się i akulturacji: naszą dumę Żydów, naszą głęboko zakorzeniona wiarę, naszych rabinów i obyczaje i nasze oddanie dla przetrwania i dobra Izraela.


Niektórzy z nas – gdzieś między jedną trzecią a jedną czwartą – zdecydowali się pójść gdzie indziej.   


Żydzi z francuskojęzycznych krajów arabskich skłaniali się ku Francji i Quebecku. Żydzi z Libii stworzyli społeczności w Rzymie i Mediolanie. Żydzi egipscy i libańscy rozeszli się po całej Europie i Ameryce Północnej, kilku osiedliło się w Brazylii. Żydzi syryjscy emigrowali do Stanów Zjednoczonych, szczególnie do Nowego Jorku, jak też do Meksyku i Panamy. I tak to poszło.


Wszędzie, gdzie osiedliliśmy się, zaczynaliśmy pchać nasz wózek i tworzyliśmy dla siebie nowe życie. Nauczyliśmy się miejscowego języka, jeśli go jeszcze nie znaliśmy, znaleźliśmy pracę, posłaliśmy dzieci do szkoły i tak szybko, jak tylko mogliśmy, zbudowaliśmy własne zgromadzenia, by zachować rytuały specyficzne dla naszej tradycji.  


Nigdy nie umniejszałbym trudności ani pomijał tych, którzy z powodu wieku, złego stanu zdrowia lub biedy, nie dawali rady, ale na ogół w bardzo krótkim czasie postawiliśmy gigantyczne kroki, tak w Izraelu, jak gdzie indziej.


Może jestem zapomnianym Żydem, ale mój głos nie zamilknie. Nie może, bo gdyby to zrobił, stałby się wspólnikiem historycznego negacjonizmu i rewizjonizmu.  


Będę mówił, bo nie pozwolę, by konflikt Arabów z Izraelem definiowany był niesprawiedliwie przez pryzmat tylko jednej populacji uchodźców, Palestyńczyków.


Będę mówił, bo to, co zdarzyło się mnie, dzieje się obecnie, z niesamowitym podobieństwem, innej grupie mniejszościowej w tym regionie, chrześcijanom i Jazydom, i raz jeszcze widzę, jak świat odwraca wzrok, jakby negacja mogła rozwiązać cokolwiek.


Będę mówił, bo odmawiam bycia zapomnianym Żydem.


In Honor of Jewish Refugees from Arab Lands: Letter from a Frogotten Jew

29 listopada 2016

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska



David Harris:


Amerykański prawnik i dziennikarz, dyrektor American Jewish Committee. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku odegrał czołową rolę w organizacji emigracji Żydów ze Związku Radzieckiego, walnie przyczynił się do anulowania niesławnej rezolucji ONZ zrównującej syjonizm z rasizmem. Autor wielu artykułów i książek.      





(Są polskie napisy, nalezy kliknąć na prostokątną ikonę u dołu, po prawej stronie.) 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. 'Zapomniany Żyd' Leon Weintraub 2016-12-20












A za oknem zima
Hili: To nadal nie wygląda jak wiosna.
Ja: Ciągle jest styczeń.
Hili: Właśnie widzę.

Więcej

Niezwykłe pasikoniki
naśladujące liście
Jerry Coyne


Nowy artykuł w “Journal of Orthhoptera Research” Sigfrida Ingrischa et al. opisuje odkryte niedawno i opisane pasikoniki z Sabah (w Malezji). Jestem dzisiaj zajęty, ale rzućcie okiem na streszczenie, w którym autorzy notują przypominające żyłki struktury, które zakrzywiają się ku tyłowi przednich skrzydeł, czyniąc je podobnymi do żyłkowanych liści.

Więcej

Za co uniwersytetom
płacą kraje islamskie?
Giulio Meotti


Rozważmy, co zdarzyło się w ciągu minionych dwóch miesięcy: organizacja studencka na University of Manchester przegłosowała bojkot Izraela, University of London zaprosił mówcę, by opowiedział o “nazistowskim Izraelu”, a na University College London tłum nie dopuścił do zebrania żydowskich studentów. To nie są Niemcy 1933 r.,
ale Anglia 2016 r.

Więcej
Blue line

Pandy trzymają się
mocno
Bjorn Lomborg


Pandy wielkie należą do ulubionych zwierząt świata, stając się sensacjami na filmach w Internecie, po prostu przez kichnięcie lub urocze tarzanie się po ziemi. W roku, w którym niewiele jest powodów do radości, są dobre wieści dla wszystkich, którzy kochają pandy.

Te wieści przyszły, kiedy International Union for Conservation of Nature usunęła je z listy gatunków  zagrożonych – zmniejszając ocenę grożącego im niebezpieczeństwa do gatunku „narażonego”.

Więcej

Nie ma reformatorów
w reżimie irańskim
Seth Frantzman

Protest przeciwko niedawnej egzekucji 20 Kurdów w Iranie. (zdjęcie: REUTERS)

Nigdy jeszcze tak wielu reformatorów nie zrobiło tak mało, mając tak wiele do zrobienia. Jeśli czytasz wiadomości o Iranie, spotykasz się z niekończącą się narracją, która głosi, że „reformatorzy” zwyciężają. Kiedy Hassan Rouhani wygrał wybory prezydenckie w 2013 r., „Guardian” ogłosił „niespodziewane zwycięstwo umiarkowanego kandydata”. Nie ma jednak reformatorów w Iranie. Są tylko militaryści, teokraci, nacjonaliści i kaci.

Więcej
Blue line

Rozum i Wiara
Część XVII
Lucjan Ferus


Wiara: I co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że wytkniesz mi błędy, jakie rzekomo ostatnio popełniłam, nawymyślasz od najgorszych i zakończysz rozmowę, ot tak sobie, jak gdyby nigdy nic? A nie chciałbyś poznać mojego zdania w tej kwestii? Nie interesuje cię, co ja mam do powiedzenia w swojej obronie? Na dobrą sprawę powinieneś mnie przeprosićza to moje niby „zeszmacenie się”. Nie wiem, do jakiego chodziłeś przedszkola, że nie nauczyli cię dobrych manier. A szkoda, bo przydałyby ci się choćby teraz.

Więcej

Świat ma dość muzułmańskiego
ekstremizmu religijnego
Ahmad Al-Sarraf

Frank Wolf, amerykański republikański kongresman, który przez lata walczył o wolność religii i o wolność od religii.

 

Krótko przed świętami Bożego Narodzenia, po sześciu miesiącach zwłoki, prezydent Obama podpisał ustawę o międzynarodowej wolności religijnej. Uchwalona w maju przez Kongres ustawa, była zaproponowana przez republikańskiego senatora Franka Wolfa. Frank Wolf jest od wielu lat zaangażowany w walkę o prawa prześladowanych mniejszości religijnych (jest m.in. współprzewodniczącym Ahmadiyya Muslim Caucus, grupy reagującej na prześladowania muzułmanów Ahmadi). 

Więcej
wwi_book

Dziewiczy lasek
na skraju miasteczka
Marcin Kruk


Wszedłem do gabinetu Prezesa i powiedziałem „Niech będzie pochlebiony”. Prezes odpowiedział; „Na wieki wieków” i sądziłem, że nie dosłyszał, jednak mowa ciała wyprowadziła mnie z błędu. Jego braki intelektualnego uzębienia wypełniły się złotem słonecznej radości. Wskazał mi krzesło i zapytał co słychać. Powiedziałem, że ludzie mówią o jego najnowszym sukcesie. Uśmiechnął się skromnie i patrzył wyczekująco. Odbierają pozytywnie, mówią, że mocno powiedziane, ogólnie rzecz biorąc, nastrój jest bojowy, czekają na wskazówki.

Więcej

Palestyńczycy: Gloryfikowanie
masowych morderców
Bassam Tawil

Obraz zamieszczony niedawno na Twitterze gloryfikuje Jahję Ajjasza, masowego mordercę z Hamasu, organizatora fali zamachów samobójczych, które zabiły i zraniły setki Izraelczyków. Obraz pokazuje twarz Ajjasza na tle autobusu  izraelskiego, który został wysadzony przez palestyńskiego zamachowcę-samobójcę w latach 1990.

Młodzież palestyńską wzywa się do pójścia w ślady Jahji Ajjasza, masowego mordercy z Hamasu, organizatora fali zamachów samobójczych, które zabiły i zraniły setki Izraelczyków.

Ekspertyza Ajjasza w produkowaniu bomb zarobiła mu przydomek „Inżynier” i zrobiła z niego bohatera wielu Palestyńczyków.

Tego producenta bomb zabiły izraelskie siły bezpieczeństwa 5 stycznia 1996 r., kończąc tym samym jeden z najkrwawszych rozdziałów palestyńskiego terroryzmu przeciwko Izraelowi.

Więcej

Ile komórek
ma twoje ciało?
Carl Zimmer

E.M.Unit, Royal Free Hospital School of Medicine/Wellcome Trust Photo Library/Creative Commons

Proste pytanie zasługuje na prostą odpowiedź. Ile komórek ma twoje ciało?


Niestety, komórki nie potrafią wypełnić formularza spisu powszechnego, a więc nie mogą same ci tego powiedzieć. A chociaż jest wystarczająco łatwo spojrzeć przez mikroskop i policzyć pewne typy komórek, ta metoda także nie jest praktyczna. Pewne typy komórek łatwo jest zobaczyć, podczas gdy inne – takie jak poplątane neurony – splatają się w kompletną niewyraźność. Nawet gdybyś liczył dziesięć komórek na sekundę, zabrałoby dziesiątki tysięcy lat policzenie do końca. A dodatkowo byłyby pewne problemy logistyczne przy liczeniu wszystkich. 

Więcej

"Progresywni" idealizują
rakiety terroru
Elder of Ziyon

Zrzut z ekranu

Filmowiec Martin Ginestié w 2015 r. wyprodukował film pod tytułem "In Defense of the Rocket" [W obronie rakiety]. I tym właśnie ten film jest  - broni i idealizuje palestyński ostrzał rakietowy skierowany na izraelskich cywilów. Film obraża inteligencję na dwóch poziomach.
Reżyser najpierw daje do zrozumienia, że Izrael bombarduje Gazę bez żadnego powodu oraz że rakiety są naturalną reakcją na załamanie się procesu pokojowego, który Izrael zabił swoimi niczym nieuzasadnionymi atakami. Rakiety Palestyńczyków pokazuje dopiero po pokazaniu zbombardowanych budynków w Gazie.

Więcej
Blue line

Spacer do krańca
wiśniowego sadu
Andrzej Koraszewski


Pyta pan kim jestem, zdziwi się pan, jestem oportunistą. Nie, nie w tym sensie w jakim ten termin jest używany w słownikach. Ciekawa sprawa ze słowami, podobnie jak geny ich funkcja może się zmieniać, mają długą historię, z której znamy zaledwie maleńkie fragmenty.

Więcej

Dysydenci arabscy
i wojna o pokój
Z materiałów MEMRI


Rada Bezpieczeństwa  w ciągu jednego miesiąca dwukrotnie spotkała się w sprawie pilnego potępienia Izraela, przedstawiciele 70 państw spotkali się na konferencji w Paryżu, żeby potępić Izrael zanim będzie za późno, papież Franciszek spotkał się z prezydentem „Palestyny”, żeby go zapewnić, że kocha pokój. Pomniejszych imprez w tej dziedzinie sportu nawet nie warto wymieniać. Tymczasem w samym świecie arabskim tu i ówdzie odzywają się głosy, na które walczący o pokój świat nie zwraca uwagi. 

Więcej
Blue line

Stulecie
marksizmu-leninizmu
Matt Ridley


Ludzie potrafią być zadziwiająco tępi. Praktyka medycznego upuszczania krwi trwała, mimo że przez stulecia pełno było dowodów, że czyni więcej szkody niż pożytku.
Praktyka komunizmu czyli politycznego upuszczania krwi, jak to powinno być nazywane, której setną rocznicę od rewolucji bolszewickiej będziemy mieli w tym roku, także nie potrzebuje więcej testów. Za każdym razem robi więcej szkód niż pożytku.

Więcej

Masakra ludzi
za ich styl życia
Burak Bekdil


Zeszły rok był bez wątpienia annus horribilis dla Turcji. Prezydent Recep Tayyip Erdogan Powiedział, że w walkach Turcji z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) 1178 osób zginęło między lipcem 2015 a grudniem 2016. Zamachy bombowe Państwa Islamskiego (ISIS) pochłonęły kolejne 330 ofiar. Te liczby nie obejmują 248 ludzi, którzy zginęli podczas krwawej próby zamachu 15 lipca, ani 9,5 tysiąca domniemanych członków PKK, których zabiły tureckie siły bezpieczeństwa. Turcja twierdzi także, że od lipca 2015 r. zabiła 1,8 tysiąca członków ISIS. Te liczby dają całkowitą liczbę 13 056 ofiar śmiertelnych w Turcji w ciągu mniej niż 17 miesięcy.

Więcej

Selektywne używanie
narzędzi wśród mrówek
Jerry Coyne

Okaz A. senilis (matka)

Posługiwanie się narzędziami, jak zapewne wiecie kiedyś uważane za unikatowo ludzkie zjawisko, jest obecnie szeroko udokumentowane wśród naczelnych i ptaków. Możecie jednak nie wiedzieć, że widziano je także u niektórych owadów, takich jak osy, które używają kamyczków do zamknięcia norek po złożeniu jaj. Widziano także mrówki, które używają tego, co znajdą w środowisku, by przetransportować płynną żywność do mrowiska; mrówki, które to robią mają nierozszerzające się ciała, nie mogą więc po prostu wessać żywności, by zwrócić ją dla swoich koleżanek w mrowisku.

Więcej

Spojrzenie Araba
na pokojowy szczyt
Fred Maroun

Foto: Fred Maroun

Bezwartościowa i kosztowna konferencja “pokojowa” w Paryżu zakończyła się wspólną deklaracją. Nawet główny organizator, niezmiernie niepopularny prezydent francuski, François Hollande, przyznał, że konferencja była bezużyteczna, kiedy powiedział: “świat nie może narzucić rozwiązania na konflikt izraelsko-palestyński”.

Więcej

Elegia dla Not Exactly
Rocket Science
Ed Yong


Wszystko kończy się, a więc zacznijmy od końca. Zamykam ten blog ze skutkiem natychmiasto- wym. Nigdzie jednak nie odchodzę; od 2015 r. pracuję w redakcji “The Atlantic” jako korespondent naukowy i od teraz w pełni skupiam się na pisaniu dla tego pisma.


Zakończywszy, wróćmy do początku. Zacząłem ten blog - Not Exactly Rocket Science – w sierpniu 2006 r., właściwie z ciekawości.

To była moja pierwsza poważna wyprawa w dziedzinę pisania o nauce.

Więcej

Anty-izraelski festiwal
nienawiści w Irlandii
Denis MacEoin

University College Cork w Irlandii. (Zdjęcie: Bjørn Christian Tørrissen/Wikimedia Commons)

Uchwalenie przez Radę Bezpieczeństwa Rezolucji 2334 w dniu 23 grudnia 2016 r. wsadziło kij w niejedno mrowisko[1]. Przez ogłoszenie, że osiedla izraelskie nie mają żadnego prawnego podbudowania i są "jaskrawym naruszeniem prawa międzynarodowego", rezolucja wręczyła Palestyńczykom broń równie silną, jak każda inna, jakiej używali przeciwko państwu żydowskiemu w licznych atakach fizycznych od ponad stulecia. Już od wielu lat wojna prawna zastąpiła wojnę (choć nie terror) jako wybrana przez Palestyńczyków metoda zmierzająca do wyeliminowania Izraela; ta nowa rezolucja, choć tylko doradcza, jest wielkim krokiem na drodze do ogłoszenia nie tylko osiedli, ale całego Izraela za nielegalny.

Więcej
Biblioteka

Refleksje sprzed lat:
„Spisek sykstyński”
Lucjan Ferus


Jest to dalszy ciąg cyklu pod wspólnym tytułem „Refleksje sprzed lat”, w którym chcę przypomnieć i przedstawić niektóre zapiski z początku lat 90-tych, którymi przez parę lat zapełniałem bruliony, notując swoje ówczesne przemyślenia z różnych dziedzin nauki, kultury i oczywiście religii. Poniższy tekst należy do tej ostatniej dziedziny.

Więcej

Pięć sposobów na rezolucję 
Rady Bezpieczeństwa ONZ
Eugene Kontorovich

Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ głosują w siedzibie Narodów Zjednoczonych 23 grudnia 2016 za rezolucją potępiającą Izrael za jego praktykę  budowania osiedli na Zachodnim Brzegu i we wschodniej Jerozolimie. (Manuel Elias/The United Nations via Associated Press)

Decyzja USA, by pozwolić na uchwalenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającą osiedla izraelskie, spotkała się z potępieniem ze strony obu partii, w tym czołowych działaczy na rzecz osiągnięcia rozwiązania w postaci dwóch państw, takich jak Demokraci Dennis Ross i George Mitchell.

Oczywiście, celem administracji Obamy było zablokowanie polityki zagranicznej prezydenta-elekta Donalda Trumpa. Najbardziej bezpośrednim sposobem odrzucenia Rezolucji 2334 Rady Bezpieczeństwa jest odrzucenie opinii, jaką ona wyraża i działanie wbrew jej rekomendacjom.

Trump prawdopodobnie będzie starał się cofnąć to posunięcie, nie tylko z powodu znaczącej różnicy opinii politycznej, ale także, by odrzucić koncepcję, że prezydent może związać swojego następcę działaniem za pośrednictwem ONZ bardziej niż przez ustawy i dekrety prezydenckie. Trump nie może bezpośrednio uchylić tej rezolucji.

Więcej
Blue line

Genetyczna
księga zmarłych
Richard Dawkins


Odpowiedź na ankietę „Edge”: 2017 :
Jaki termin lub koncepcja naukowa powinny być szerzej znane?
Dobór naturalny wyposaża każde żywe stworzenie w geny, które umożliwiły jego przodkom – dosłownie nieprzerwanej ich linii – przeżyć w ich środowiskach. Stopień, do jakiego obecne środowisko przypomina środowisko przodków, jest stopniem, do jakiego współczesne zwierzę jest dobrze wyposażone do przeżycia i przekazania tych samych genów. „Adaptacje” zwierzęcia, jego szczegóły anatomiczne, instynkty i biochemia wewnętrzna są serią kluczy, które doskonale pasują do zamków stanowiących środowiska jego przodków.

Więcej

Dyplomacja strachu,
nowe groźby palestyńskie
Elder of Ziyon



Ponad dziesięć lat temu napisałem artykuł pod tytułem The Diplomacy of Fear (Dyplomacja strachu). Przez dziesięciolecia świat arabski szczególnie, a świat muzułmański ogólnie, używał gróźb jako głównego nacisku, by nagiąć Zachód do swojej woli.

Groźby zazwyczaj nie są bezpośrednie; większość przyjmuje postać “jeśli nie zrobicie tego, co chcemy, ulica arabska wybuchnie” lub “terroryści będą mieli wymówkę”. Innymi słowy, jeśli arabskie zbirokracje nie dostaną tego, czego chcą od Zachodu, to będą bezsilne i nie potrafią powstrzymać irracjonalnych sił w swoich granicach przed zaszkodzeniem interesom Zachodu.

Więcej

Mistyfikacja Sokala 
Dwadzieścia lat później
Jerry Coyne

Alan Sokal

Minęło dwadzieścia lat od “sprawy Sokala” znanej także jako “Sokal hoax”, kiedy to fizyk i matematyk Alan Sokal wysłał do pisma “Social Text” fikcyjnie postmodernistyczny artykuł o wyłamującym szczęki tytule Transgressing the boundaries: Towards a transformative hermeneutics of quantum gravity [Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce grawitacji kwantowej ]. W artykule używał prawdziwych cytatów profesorów nauk społecznych i innych uczonych postmodernistycznych, żeby pokazać, że dziedzina grawitacji kwantowej pełna jest patriarchatu i głęboko zanieczyszczona postawami społecznymi. W rzeczywistości jego zamiarem było pokazanie, że nauki humanistyczne (nie wszystkie!) są zakażone głębokim subiektywizmem o sposobach dochodzenia do prawdy, jak również głęboką podejrzliwością wobec nauk ścisłych.

Więcej

Rozwiązanie
w postaci 50 państw
Andrzej Koraszewski

Zapożyczone od EoZ z tekstem dostosowanym do potrzeb tego artykułu.

Chwilami trudno pozbyć się wrażenia, że świat kręci się wokół Izraela i konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Rada Bezpieczeństwa gwiżdże na wojny i zagrożenia, zajmuje się osiedlami (oczywiście żydowskimi osiedlami, bo jakimi ma się zajmować), Rada Praw Człowieka z Arabią Saudyjską na czele, zajmuje się taśmowym potępianiem praw człowieka przez Żydów, odchodzący prezydent największego mocarstwa świata obwieszcza, że Izrael nie może być równocześnie państwem demokratycznym i żydowskim, że musi coś wybrać.

Nikt nie pyta, czy Francja może być państwem francuskim i demokratycznym równocześnie, ale w przypadku Żydów wiadomo, że sprawy mają się przecież zupełnie inaczej. Francuzi właśnie organizują wielką konferencję na rzecz rozwiązania w postaci dwóch państw. Gdzie? Jak to gdzie? Każde dziecko wie gdzie. Unii Europejskiej grozi rozpad, ale konferencji o rozwiązaniu w postaci 28 państw jakoś nikt nie zapowiada. Kto wie, może powinna to być najpilniejsza sprawa dla nas, Europejczyków, ale wymagałoby to naruszenia chrześcijańskich tradycji naszej europejskiej cywilizacji, a na to zgody nie ma.

Przeczytałem właśnie artykuł amerykańskiego przedsiębiorcy z Ohio o rozwiązaniu w postaci 50 państw.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Wtedy sprawy przybrały
interesujący obrót
Göran Adamson

Hamasowski Fatah nie chce
żadnego państwa
Khaled Abu Toameh

Pochwała ignorancji,
czyli wiem, że nie wiem
Simon Cullen

Narodowy socjalista
pisze do mnie list
Andrzej Koraszewski

Drugie prawo
termodynamiki
Steven Pinker

Dlaczego nie ma
państwa Palestyna?
David Collier

Znaki czasu na Jasnej Górze
i gdzie indziej
Andrzej Koraszewski

Chrześcijanie karzą obrońcę
chrześcijan na Bliskim Wschodzie
Fred Maroun

Wystarczy zadawać
pytania?
Lucjan Ferus

Małe kłamstewka
Wielkiej Brytanii
Douglas Murray

Adam i Ewa: dwoje, czy więcej
niż dwoje przodków?
Jerry Coyne

Przemówienie noworoczne
do świata muzułmańskiego
Nonie Darwish

Przemieszczanie się było
kluczowe dla sukcesu Europy
Matt Ridley

Cywilizowani barbarzyńcy
i niespodziewani przyjaciele
Forest Rein

Żaba mortal combat
i lewatywa z kawy
Wojciech Szczęsny

Blue line
Polecane
artykuły

Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu



Tracąc moją religię?



Ewolucja pomogła im...



Konstytucyjni demokraci



PAP ma Alę, Ala ma Hamas


Homeopatia



Więcej żywności