Prawda

Wtorek, 23 maja 2017 - 18:46

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Religia zdrowego rozsądku


Daniel C. Dennett 2016-08-01


Postanowiłem przypomnieć tekst Daniela Dennetta z jego książki Breaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon. Amerykański filozof rozważa odwieczny dylemat ateisty: czy namawiać innych do porzucenia religii, czy jest to słuszne, czy nie odbieramy ludziom poczucia sensu życia, nadziei, szczęścia? Odpowiedź wcale nie jest  prosta. Przypominając sobie ten tekst zwróciłem uwagę na przytoczone zdanie katolickiego gwiazdora filmowego, Mela Gibsona – „Nie ma zbawienia poza Kościołem”. Katecheci wszelkiej maści nie mają żadnych dylematów, o czym bardzo dobitnie świadczył jeden z numerów kwartalnika „Fronda”. Czy okładka kwartalnika „Fronda” była cyniczna, czy tylko świątobliwa? Nie wiem, ale bardziej ciekawe wydają mi się rozważania Daniela Dennetta.

Według badań opinii publicznej większość ludzi na świecie mówi, że religia odgrywa bardzo ważną rolę w ich życiu. Wielu powiedziałoby, że ich życie bez religii nie miałoby sensu. Kusi zaakceptowanie ich deklaracji, oznajmienie, że nic więcej nie można tu powiedzieć — i ciche odejście na palcach. Kto chciałby manipulować przy czymś, co nadaje sens ludzkiemu życiu? Jeśli jednak robimy to, świadomie ignorujemy pewne poważne pytania. Czy każda religia może nadać życiu znaczenie w sposób, jaki powinniśmy honorować i respektować? A co z ludźmi, którzy wpadają w sidła przywódców kultów lub dają się nabrać na przekazanie oszczędności swojego życia religijnym oszustom? Czy ich życie nadal ma sens, mimo że ich konkretna "religia" jest oszustwem?


W filmie dokumentalnym "Marjoe" z 1972 roku, przedstawiającym fałszywego ewangelistę Marjoe Gortnera, widzimy biednych ludzi opróżniających swoje portfele i kieszenie na tacę, z oczyma błyszczącymi łzami szczęścia, zachwyconych, że otrzymują "zbawienie" z rąk charyzmatycznego oszusta. Od czasu, kiedy zobaczyłem ten film, dręczyło mnie pytanie: kto popełnia bardziej naganny akt — Gortner, który kłamie ludziom, by dostać ich pieniądze, czy filmowcy, którzy odsłaniają kłamstwa (przy entuzjastycznym współudziale Gortnera), ograbiając w ten sposób dobrych ludzi z sensu, jaki znaleźli w życiu? Rozważmy życie, jakie mogliby mieć (wyobrażam sobie szczegóły, których nie ma w filmie): John przerwał naukę przed maturą, pracuje na stacji benzynowej i ma nadzieję, że któregoś dnia będzie go stać na motocykl; jest fanem Dallas Cowboys i lubi wypić kilka piw oglądając mecz w telewizji. Lucille, która nigdy nie wyszła za mąż, kieruje nocną zmianą zapełniaczy półek w supermarkecie i mieszka w skromnym domu, gdzie zawsze mieszkała, opiekując się swoją starą matką. Żadne fantastyczne możliwości nie czekają w przyszłości ani na nich ani na większość innych w uszczęśliwionej kongregacji, którą widzimy, ale mieli bezpośredni kontakt z Jezusem i są zbawionymi na całą wieczność, ukochanymi członkami społeczności ponownie narodzonych. Rozpoczęli nowy rozdział w życiu podczas niezmiernie dramatycznej ceremonii i mogą odświeżeni i podniesieni na duchu stawić czoła swojemu bezbarwnemu życiu. Ich życie stanowi teraz opowieść i jest to opowieść z tych Najpiękniejszych Historii. Czy można sobie wyobrazić cokolwiek innego, co mogliby kupić za banknot 20-dolarowy, który kładą na tacę, co byłoby choćby w przybliżeniu równie dla nich cenne?


Oczywiście, pada odpowiedź. Mogliby darować swoje pieniądze uczciwej religii, która rzeczywiście użyje ich ofiary, by pomóc innym, będącym w jeszcze większej potrzebie. Albo mogliby przyłączyć się do świeckiej organizacji, która spożytkuje ich wolny czas, energię i pieniądze, by skutecznie złagodzić niektóre nieszczęścia na świecie. Być może główną przyczyną tego, że w dużych częściach Ameryki religie gromadzą najwięcej ludzi i zbierają najwięcej pieniędzy jest to, że ludzie rzeczywiście chcą pomóc innym — świeckie organizacje zaś nie potrafią współzawodniczyć z religiami o oddanie zwykłych ludzi. Jest to ważne, ale to jest łatwa część odpowiedzi i pozostawia nienaruszoną część drugą: co zrobić z tymi, co do których jesteśmy szczerze przekonani, że padają ofiarą oszustwa? Czy mamy pozostawić im iluzje, w których znajdują pociechę, czy też ujawnić prawdę?


Oczywiście, podobne dylematy znamy aż zbyt dobrze z nieco innych kontekstów. Czy uroczej starszej pani w domu starców mamy powiedzieć, że jej syn właśnie został skazany na karę więzienia? Czy niezdarny 12-latek, który uniknął usunięcia z drużyny baseballowej ma się dowiedzieć o tym, jak zmuszano trenera, żeby go zatrzymał? Mimo drastycznych różnic opinii w innych kwestiach moralnych, wydaje się istnieć coś zbliżonego do powszechnej zgody, że wtrącanie się do podnoszących jakość życia iluzji innych jest okrutne i nikczemne, chyba że te iluzje same powodują jeszcze większe zło. Niezgoda dotyczy tego, czym jest to większe zło — a to prowadzi do załamania się całego rozumowania. Utrzymywanie tajemnic przed ludźmi dla ich własnego dobra może być często mądrym posunięciem, ale potrzeba tylko jednej osoby, by tajemnica wydała się i wynikiem jest oblepiająca maź hipokryzji, kłamstw oraz gorączkowych, choć bezowocnych, prób odciągnięcia uwagi.


A gdyby Gortner podstępem przekonał grupę uczciwych kaznodziei ewangelicznych, by wykonywali jego brudną robotę? Czy ich niewinność zmienia wartość równania i nadaje prawdziwy sens życiu tych, których zachęcają oni do składania ofiary na ich tace? Czy też wszyscy kaznodzieje ewangeliczni są równie fałszywi jak Gortner? Z pewnością tak uważają muzułmanie, chociaż na ogół są zbyt dyskretni, by to głośno powiedzieć. Rzymscy katolicy zaś uważają, że żydzi są równie omamieni, a protestanci myślą, że katolicy marnują czas i energię na w dużej mierze fałszywą religię. Wszyscy muzułmanie? Wszyscy katolicy? Wszyscy protestanci? Wszyscy żydzi? Oczywiście, że nie. W każdej wierze jest hałaśliwa mniejszość, która zdradza prawdę, jak katolicki gwiazdor filmowy Mel Gibson, który w wywiadzie dla "The New Yorker" w 2003 roku na pytanie Petera J. Boyera czy protestanci pozbawieni są wiecznego zbawienia odpowiedział:

"Nie ma zbawienia dla tych, którzy są poza Kościołem. Wierzę w to. Powiedzmy to tak — moja żona jest świętą. Jest znacznie lepszym człowiekiem ode mnie. Naprawdę. Jest członkiem kościoła episkopalnego. Modli się, wierzy w Boga, zna Jezusa, wierzy w to wszystko. I nie jest sprawiedliwe, że jej to nie czeka, bo jest lepsza niż ja. Ale takie jest orzeczenie z góry. W to wierzę."

Takie stwierdzenia wprawiają w głębokie zażenowanie dwie grupy katolików: tych, którzy w to wierzą, ale uważają, że najlepiej jest o tym nie mówić, i tych, którzy w to zupełnie nie wierzą — niezależnie od tego, co orzeka "góra". A która grupa katolików jest większa lub ma więcej wpływów? Jest to całkowicie niewiadome i obecnie niepoznawalne, część owej oblepiającej mazi.


Tak samo nie wiadomo ilu muzułmanów naprawdę wierzy, że wszyscy niewierni zasługują na śmierć, a bezsprzecznie to właśnie mówi Koran. Sądzę, że większość muzułmanów szczerze twierdzi, iż nie należy zważać na nakaz zabijania apostatów, ale, łagodnie mówiąc, niepokoi fakt, że strach przed uznaniem za apostatę wydaje się być główną motywacją w świecie islamu.


Jedną z przyczyn takiego zamaskowania własnego credo jest chęć uniknięcia — a przynajmniej opóźnienia — kolizji między sprzecznymi wiarami, która zobowiązałaby pobożnych do zachowań dalece bardziej nietolerancyjnych niż to dziś akceptują. (Zawsze warto przypomnieć sobie, że niezbyt dawno temu ludzi wyganiano, torturowano czy wręcz tracono za herezję i apostazję w najbardziej "cywilizowanych" miejscach w chrześcijańskiej Europie.)


Jaka więc postawa panuje dzisiaj wśród tych, którzy mówią o sobie, że są religijni, ale energicznie propagują tolerancję? Istnieją trzy główne opcje:

  • Nieszczery makiawelizm: Jako kwestia strategii politycznej — czas jeszcze nie dojrzał do szczerej deklaracji wyższości religijnej, a więc powinniśmy grać na zwłokę i nie budzić licha póki śpi w nadziei, że wyznawców innej wiary da się z czasem łagodnie nawrócić.
  • Prawdziwa tolerancja: Nie ma znaczenia, jaką religię wyznajesz, jeśli tylko jakąś wyznajesz.
  • Dobrotliwe zaniechanie: Religia jest zbyt cenna dla wielu ludzi, by ją odrzucić, mimo że w rzeczywistości nie czyni żadnego dobra i jest po prostu pustą spuścizną historyczną. Stać nas na utrzymywanie jej, aż sama spokojnie wygaśnie kiedyś w niedającej się przewidzieć przyszłości.

Nie ma sensu pytać ludzi, którą opcję wybierają, ponieważ krańcowości są tak niedyplomatyczne, że z góry możemy przewidzieć, iż większość ludzi wybierze wersję ekumenicznej tolerancji, niezależnie od tego, czy w nią wierzą czy nie.


Złapaliśmy się więc w pułapkę hipokryzji i nie widać z niej jasnego wyjścia. Czy jesteśmy jak te rodziny, w której dorośli udają, że wierzą w Świętego Mikołaja ze względu na dzieci, a dzieci udają, że nadal wierzą w Świętego Mikołaja, żeby nie popsuć zabawy dorosłym? Gdyby tylko nasze obecne kłopotliwe położenie było tak niewinne, czy wręcz komiczne, jak to! W dorosłym świecie religijnych wierzeń ludzie umierają i są zabijani, umiarkowani zaś milczą, zastraszeni nieprzejednaniem radykałów, wielu zaś wyznawców boi się przyznać, w co właściwie wierzą, bo nie chcą złamać serca babci lub obrazić sąsiadów do takiego stopnia, że zostaną wygnani z miasta, albo jeszcze gorzej.


Jeśli to jest owo cenne nadanie sensu naszemu życiu przez wyznawanie takiej czy innej religii, to korzyść jest znikoma. Czy nie możemy dokonać niczego lepszego? Czy nie jest tragedią, że tak wielu ludzi na całym świecie wbrew swej woli zostaje zwerbowana do konspiracji milczenia?


Jakie istnieją alternatywy? Są ludzie umiarkowani, którzy czczą tradycję, w jakiej się wychowali, po prostu dlatego, że jest to ich tradycja i są gotowi, choć z wahaniem, walczyć o jej szczegóły po prostu dlatego, że na rynku idei ktoś powinien bronić każdej tradycji dopóki nie będziemy w stanie oddzielić dobrej tradycji od lepszej i zgodzić się na najlepszą, jaką możemy znaleźć. Jest to podobne do lojalności wobec drużyny sportowej, która także może nadawać życiu sens — jeśli nie będzie traktowana zbyt poważnie. Jestem fanem Red Sox po prostu dlatego, że wychowałem się w okręgu Bostonu i mam wiele szczęśliwych wspomnień Teda Williamsa, Jimmy Piersalla, Carla Yastrzemskiego, Pudge’a Fiska i Wade’a Boggsa, między innymi. Moje przywiązanie do Red Sox jest entuzjastycznie, ale niefrasobliwie arbitralne i bez złudzeń. Red Sox to moja drużyna nie dlatego, że naprawdę są Najlepsi; są Najlepsi (w moich oczach), ponieważ są moją drużyną.


Jest to rodzaj miłości, ale nie tej zaciekłej miłości, która wiedzie ludzi do kłamania, torturowania i zabijania.


Aby osiągnąć taką umiarkowaną pozycję trzeba jednak rozluźnić własną wiarę w prawdy absolutne, które wydają się być jedną z głównych atrakcji wielu wyznań religijnych. Nie jest łatwo być moralnym człowiekiem i wydaje się, że w dzisiejszych czasach jest to jeszcze trudniejsze. W dawnych czasach złagodzenie skutków zła — chorób, głodu, wojny — całkowicie przekraczało możliwości zwykłych ludzi. Ponieważ niczego nie mogli na to poradzić, z czystym sumieniem mogli ignorować katastrofy po drugiej stronie globu, jeśli w ogóle o nich wiedzieli. Życie zgodnie z kilkoma prostymi, lokalnie stosowanymi maksymami mniej lub bardziej gwarantowało, że człowiek żył tak dobrym życiem, jakie było możliwe w owych czasach. Tak już dłużej nie jest.


Dzięki technologii to, co niemal każdy może zrobić, pomnożyło się tysiąckrotnie, ale nasze moralne zrozumienie, co powinniśmy zrobić, nie dotrzymywało kroku temu rozwojowi. Możesz mieć dziecko z probówki, albo możesz zażyć pigułkę wczesnoporonną, żeby nie mieć dziecka; możesz zaspokajać swój popęd seksualny we własnym pokoju przez ściąganie plików z pornografią z internetu, albo możesz kopiować ulubioną muzykę zamiast kupowania jej; możesz trzymać swoje pieniądze na tajnym rachunku w raju podatkowym albo kupić akcje w firmie tytoniowej wyzyskującej ubogie kraje trzeciego świata; i możesz zakładać miny, szmuglować broń nuklearną w walizce, produkować gaz paraliżujący lub zrzucać "inteligentne bomby" z maksymalną precyzją. Albo możesz załatwić, by twój bank co miesiąc wysyłał automatycznie 100 dolarów na kształcenie 10 dziewczynek w kraju muzułmańskim, które w innym wypadku nie nauczyłyby się czytać i pisać, albo na dożywianie 100 głodujących ludzi, albo na opiekę medyczną nad chorymi na AIDS w Afryce. Możesz użyć internetu do zorganizowania ruchu obywatelskiego, pilnującego zagrożenia dla środowiska lub sprawdzającego uczciwość i sprawność urzędników państwowych — albo też do szpiegowania swoich bliźnich. No więc co powinniśmy robić?


W obliczu tak prawdziwie trudnych pytań jest całkowicie rozsądne szukanie zestawu prostych odpowiedzi. H.L. Mencken cynicznie powiedział: "Na każdy złożony problem jest prosta odpowiedź… i jest ona błędna". Ale może to on się mylił! Może jedna Złota Reguła albo Dziesięć Przykazań, albo jakaś inna krótka lista absolutnie niezbywalnych nakazów i zakazów znakomicie rozwiązuje wszystkie kłopotliwe sytuacje, kiedy zrozumie się, jak ich używać. Nikt jednak nie zaprzeczy, że jest dalece nieoczywiste, jak można interpretować każdą z tych reguł czy zasad, żeby pasowała do wszystkich dylematów. "Nie będziesz zabijał" cytują wszyscy religijni przeciwnicy kary śmierci, jak również jej zwolennicy. Zasada świętości życia ludzkiego brzmi orzeźwiająco jasno i kategorycznie: każde życie ludzkie jest równie święte, równie nienaruszalne; jak z królem w szachach — nie można na nie wyznaczyć żadnej ceny, bo stracenie go oznacza stracenie wszystkiego. W rzeczywistości jednak wszyscy wiemy, że życie nie jest i nie może być jak szachy. Mnóstwo ingerujących "gier" rozgrywa się równocześnie. Co mamy zrobić, kiedy chodzi o więcej niż jedno życie ludzkie? Jeśli każde życie jest nieskończenie cenne i żadne nie jest cenniejsze niż inne, jak mamy na przykład rozdzielić te kilka dostępnych nerek nadających się do przeszczepu? Nowoczesna technologia pogarsza tylko starodawne problemy. Salomon dokonywał trudnych wyborów z wyjątkową mądrością, a każda matka, która miała mniej żywności niż potrzeba dla jej dzieci (już nie mówiąc o dzieciach sąsiada) stała twarzą w twarz z trudnością stosowania zasady świętości życia ludzkiego.


Z pewnością niemal każdy stawał przed dylematem moralnym i potajemnie marzył: "Gdyby tylko ktoś — ktoś, komu ufam — powiedział mi, co zrobić!" Czy nie byłoby to moralnie dwuznaczne? Czy nie jesteśmy odpowiedzialni za własne decyzje moralne? Tak, ale zalety moralnego rozumowania "zrób to sam" mają swoje granice i jeśli po sumiennym zastanowieniu się decydujemy, że moralną decyzją jest przekazanie dalszych decyzji moralnych w ręce zaufanego eksperta, to podjęliśmy własną decyzję moralną. Postanowiliśmy wykorzystać podział pracy umożliwiony przez cywilizację i uzyskać pomoc specjalistów.


Przyklaskujemy mądrości takiego działania we wszystkich innych ważnych obszarach podejmowania decyzji (nie próbuj być własnym lekarzem; prawnik, który reprezentuje sam siebie, ma głupca za klienta, i tak dalej). Także w wypadku decyzji politycznych, jak na przykład jak mamy głosować, można bronić zasady delegowania. Kiedy razem z żoną idę na zebranie samorządu miejskiego, wiem, że ona badała wszystkie kwestie o tyle staranniej ode mnie, że zawsze idę za jej radą i głosuję tak, jak mi mówi, że mam głosować. Nawet jeśli nie jestem pewien dlaczego, mam mnóstwo dowodów wskazujących na to, że gdybyśmy poświęcili czas i energię na przedyskutowanie sprawy, przekonałaby mnie, że jej opinia jest poprawna. Czy nie zaniedbuję w ten sposób moich obywatelskich obowiązków? Nie sądzę, ale polega to na tym, że mam dobre powody do ufania jej osądowi. Miłość nie wystarcza.


Dlatego też ci, którzy żywią ślepą wiarę w poprawność moralnego nauczania swojej religii, stanowią problem: Jeśli nie rozważyli sumiennie i samodzielnie, czy ich pastorzy, księża, rabini czy imamowie warci są takiej delegacji władzy nad ich życiem, to przyjmują postawę niemoralną.


Jest to, być może, najbardziej szokujący wniosek z mojego badania roli, jaką religia odgrywa w naszym życiu, i nie cofam się przed nim, mimo że może obrazić wielu ludzi uważających, iż są głęboko moralni. Powszechnie przyjmuje się, że akceptowanie nauczania moralnego własnej religii bez żadnych pytań jest zachowaniem wzorowym, ponieważ — ujmując to prosto — jest to słowo Boga (interpretowane, jak zawsze, przez specjalistów, którym przekazało się pełną władzę). Twierdzę coś wręcz przeciwnego, a mianowicie, że każdego, kto oświadcza, iż dany aspekt moralnego przekonania nie podlega dyskusji ani negocjacjom, po prostu dlatego, że jest to słowo Boga, lub że Biblia tak powiada, lub dlatego, że "w to wierzą wszyscy muzułmanie (hindusi, sikhowie), a ja jestem muzułmaninem (hindusem, sikhiem)" powinno się traktować jako człowieka, który uniemożliwia nam poważne traktowanie jego poglądów. Unikają oni w ten sposób dyskusji o moralności, niechcący przyznając, że nie są to ich poglądy i te poglądy nie zasługują na wysłuchanie.


Argumentacja jest prosta. Załóżmy, że mam przyjaciela o imieniu Fred, który (w mojej starannie wyważonej opinii) zawsze ma rację. Jeśli powiem ci, że jestem przeciwny badaniu komórek macierzystych, ponieważ "mój przyjaciel Fred mówi, że to jest złe, a więc nie mamy o czym rozmawiać", spojrzysz na mnie, jakbym zwyczajnie niczego nie rozumiał. Nie podałem ci żadnej przyczyny, której uznania mógłbym od ciebie oczekiwać. Załóżmy, że wierzysz, iż badanie komórek macierzystych jest złem, ponieważ tak powiedział ci Bóg. Nawet jeśli masz rację, nawet jeśli Bóg istnieje i osobiście powiedział ci, że badania komórek macierzystych są złem — nie możesz oczekiwać, że inni, którzy nie podzielają twojej wiary lub doświadczenia, zaakceptują to jako powód. Fakt, że twoja wiara jest tak silna, iż nie możesz argumentować inaczej (jeśli rzeczywiście nie możesz), pokazuje tylko że jesteś głuchy na perswazję moralną, że jesteś rodzajem zautomatyzowanego niewolnika memu, którego nie potrafisz ocenić. A jeśli odpowiadasz, że możesz, ale nie będziesz rozpatrywał powodów za i przeciwko temu przekonaniu (ponieważ jest to słowo boże i byłoby świętokradztwem samo rozważanie, czy może to być błąd), oznajmiasz, że świadomie odmawiasz przestrzegania minimalnych choćby warunków racjonalnej dyskusji. Tak czy inaczej, twoja deklaracja o przekonaniach, w które głęboko wierzysz, to część problemu, a nie część rozwiązania, i wszyscy inni będziemy musieli szukać najlepszego sposobu jak rozwiązać problem bez twojej pomocy.


Proszę zauważyć, że moja postawa nie zawiera żadnego braku szacunku i żadnego przesądzania możliwości, że Bóg ci to powiedział. Jeśli Bóg ci powiedział, to częścią twojego problemu jest przekonanie innych, do których Bóg (jeszcze) nie przemówił. Jeśli odmawiasz lub nie jesteś w stanie nawet spróbować przekonać innych, to pod pozorem okazywania miłości, sprawiasz zawód Bogu. Możesz się wycofać z dyskusji — masz do tego prawo — ale nie wiń nas, że nie „kupujemy" twoich argumentów. Wielu głęboko religijnych ludzi było zawsze gotowych do poddania swoich przekonań pod sąd rozsądnych dochodzeń i perswazji. Nie będą mieli oni żadnego problemu z moimi obserwacjami — oprócz stanięcia przed dyplomatyczną decyzją, czy dołączyć do mnie w próbach przekonania swoich mniej rozsądnych współwyznawców, że swoim nieprzejednaniem pogarszają sprawę własnej religii. Jest to jeden z najtrudniejszych do rozwiązania problemów moralnych w dzisiejszym świecie. Każda religia — poza nieistotną garstką prawdziwie toksycznych kultów — ma zdrową populację ludzi skłaniających się do ekumenizmu i chętnych do wyciągnięcia ręki do ludzi innych wyznań bądź nie mających żadnego wyznania, i rozpatrzenia moralnych dylematów świata na racjonalnej podstawie.


Tacy ludzie dobrej woli są jednak wyjątkowo nieskuteczni we wpływaniu na bardziej radykalnych członków własnej wiary. W wielu wypadkach są nimi przerażeni i mają do tego podstawy. Umiarkowani muzułmanie byli jak dotąd całkowicie niezdolni do zwrócenia muzułmańskiej opinii publicznej przeciwko wahabitom i innym ekstremistom, ale umiarkowani chrześcijanie, żydzi i hindusi byli równie nieudolni w przeciwstawianiu się oburzającym żądaniom i działaniom własnych elementów radykalnych.


Pora, by rozsądni wyznawcy wszystkich wyznań znaleźli odwagę i siły, by odwrócić tradycję szacunku dla ślepej miłości do Boga — w każdej tradycji. Nie jest ona szacowna, nie jest wręcz wybaczalna. Jest karygodna. Należy powiedzieć ludziom, którzy trzymają się tej tradycji, że istnieje tylko jeden sposób na respektowanie jakiegokolwiek domniemanie przez Boga danego edyktu moralnego — sumienne rozważenie go w pełnym świetle rozumu, przy pomocy wszystkich dowodów, jakie możemy znaleźć. Żaden Bóg, którego cieszy pokaz bezrozumnej miłości, nie jest wart czci.


Tekst jest zaadaptowany z książki Breaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon, Viking, 2006. Pierwotnie publikowany w "The Chronicle of Higher Education". Publikacja za zgodą Autora.



Daniel C. Dennett

Ur. 1942, jeden z czołowych filozofów nauki, badacz świadomości, filozofii umysłu oraz sztucznej inteligencji; dyrektor Center for Cognitive Studies na Uniwersytecie Tufts. Absolwent Harvardu i Oxfordu. Członek m.in. Amerykańskiej Akademii Nauk i Sztuk, Academia Scientiarum et Artum Europaea, American Association for Artificial Intelligence, American Philosophical Association (przewodniczący w latach 1999-2000). Ważniejsze książki: "Content and Consciousness" (1969), "Brainstorms" (1978), "Elbow Room: The Varieties of Free Will Worth Wanting" (1984), "The Intentional Stance" (1985), "The Intentional Stance" (1987), "Consciousness Explained" (1991), "Darwin's Dangerous Idea. Evolution and the Meanings of Life" (1995), "Kinds of Minds: Towards to Understanding of Consciousness" (1996; wyd. pol. "Natura umysłów", przeł. W. Turopolski, Warszawa 1997), "Brainchildren: Essays on Designing Minds (Representation and Mind)" (1998), "Freedom Evolves" (2003), antologia filozoficzno-literacka "The Mind's I: Fantasies and Reflections on Self and Soul" (1981, wraz z D. Hofstadterem), Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne (2006). Opublikował ponad 100 artykułów filozoficzno-naukowych.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj















Krytyka
Hili: Trochę to wszystko ostatnio zaniedbane.
Ja: Łatwiej krytykować niż zabrać się za wyrywanie chwastów.

Więcej

Turcja:
obłęd i melancholia
Piotr Ibrahim Kalwas


Ece Temelkuran krzyczy o swoim kraju. Jej książka to rozpaczliwy, pełen gniewu i buntu krzyk skierowany do wolnego świata. To najlepsza książka o Turcji, jaką czytałem. Niesamowicie mocne świadectwo opresji i przemocy jakie rozgrywają się w tym fascynującym kraju. To jest Turcja! – krzyczy Ece – tu morduje się kobiety tylko za to, że chcą być kobietami, że chcą być wolne. Wiemy, że kobiety w Turcji, tak jak i w innych krajach muzułmańskich nie mają łatwo, ale czy ktoś w Polsce i na Zachodzie wie, że w ostatnich siedmiu latach wzrost tzw. „zabójstw honorowych” popełnianych na kobietach przekroczył tysiąc czterysta procent? Ece krzyczy, że kraj mężczyzn wypowiedział Turczynkom wojnę.

Więcej

Widziane z Indonezji:
Ameryka i rzeczywistość
Jacobus E. Lato

Indonezyjscy islamiści w Dżakarcie, skandują “Allahu Akbar” podczas demonstracji 21 lutego, na której żądano usunięcia gubernatora Dżakarty, Ahoka, któremu zarzucano bluźnierstwo. (Zdjęcie: Ed Wray/Getty Images)<br />

Kiedy 19 kwietnia wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence przyjechał do Indonezji (to była jego pierwsza wizyta zagraniczna), zapewne nie chciał, aby jego ciepłe gesty i miłe słowa były odebrane przez ludzi. do których je kierował, jako kontrowersyjne.


"W waszym narodzie, podobnie jak w moim, religia łączy, a nie dzieli” – powiedział Pence do indonezyjskiego prezydenta, Joko Widodo, a następnego dnia przemawiając w Ratuszu Dżakarty Pence wychwalał Indonezję, kraj z większością muzułmańską, za „jej tradycję umiarkowanego islamu”, którą nazwał „wzorem dla świata”.

Więcej
Blue line

Konceptualny penis
obnażony
Jerry A. Coyne


Minęło 21 lat od kiedy fizyk Alan Sokal wysłał sfingowany artykuł do pisma studiów kulturowych “Social Text”. W artykule: Transgressing the Boundaries: Towards a Transformative Hermeneutics of Quantum Gravity [Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce grawitacji]  utrzymywał, że grawitacja kwantowa jest konstruktem społecznym i używał na poparcie swojej tezy dziwacznych cytatów postmodernistycznych uczonych. Niemal natychmiast po opublikowaniu artykułu Sokal ujawnił, że była to mistyfikacja.

Więcej

Groźby, które Trump
powinien usłyszeć
Bassam Tavil

Na spotkaniu z prezydentem Autonomii Palestyńskiej, Mahmoudem Abbasem w Betlejem w przyszłym tygodniu prezydent USA,  Donald Trump mógłby odłożyć na stronę słodkie słówka prawione przez Abbasa i jego rzeczników i posłuchać zamiast tego niepokojących prawd wypowiadanych przez innych Palestyńczyków, takich jak Hamas i Islamski Dżihad. Na zdjęciu: Trump i Abbas wygłaszają wspólne oświadczenie 3 maja 2017 w Waszyngtonie. (Zdjęcie: Olivier Douliery-Pool/Getty Images)

Kiedy prezydent USA, Donald Trump, przygotowuje się do drugiego spotkania z prezydentem Autonomii Palestyńskiej (AP), Mahmoudem Abbasem, w Betlejem w następnym tygodniu, dwie palestyńskie grupy terrorystyczne oznajmiły, że administracja USA planuje “zlikwidowanie sprawy palestyńskiej”.

Ostrzeżenia Hamasu i Islamskiego Dżihadu są skierowane nie tylko do Trumpa i jego nowej administracji, ale także do Abbasa i każdego przywódcy arabskiego, który ośmiela się “zmawiać” z USA.

Więcej
Blue line

Proca z celownikiem
laserowym
Lucjan Ferus

Jeszcze bez laserowegio celownika, ale już blisko.

Uprzedzę na wstępie, iż poniższy tekst nie będzie opisem jakiegoś paradokumentalnego filmu (jak np. ten o poszukiwaniach i rzekomym odkryciu szczątków arki Noego, zrealizowanego w formie dokumentu), mającego przekonać oglądających, iż znaleziono procę Dawida,którą posłużył się w pojedynku z Goliatem, i która jak się okazało miała zainstalowany celownik laserowy. Miłośnicy teorii Ericha von Danikena na pewno byliby zachwyceni takim „odkryciem”,.. ale nic z tych rzeczy.

Więcej

Problemem jest
islamska nienawiść
Raymond Ibrahim


Kłamstwo zakrywa prawdę. Nigdy nie było szansy na przyznanie, zajęcie się i złagodzenie szpetnych, ale ukrytych prawd. Jest bowiem prostym truizmem, że jedno z największych kłamstw naszych czasów – twierdzenie, że przemoc popełniona w imię islamu nie ma nic wspólnego z islamem – uczyniło wewnętrznie słaby islam zmorą nowoczesnego świata, bez żadnych oznak ulgi na horyzoncie. Jest więc konieczne ujawnienie głównej strategii używanej przez kłamców w rządzie, w mediach i w świecie akademickim: 1) Ignorować ogólne ale chroniczne, codzienne doniesienia o przemocy muzułmańskiej przeciwko nie-muzułmanom na całym świecie;...

Więcej
wwi_book

Badanie zaszczepionych
i nieszczepionych
Steven Novella


Jedną z podstawowych umiejętności krytycznego myślenia w naszym nowoczesnym społeczeństwie jest uświadomienie sobie, że nie wszystkie badania naukowe są sobie równe. Badania rozciągają się do bezwartościowych do rygorystycznych i nie wszystkie „badania” są nawet rzeczywistymi badaniami lub przeglądem wcześniejszych wyników badawczych.

Więcej

ONZ do dysydentów islamskich:
“Będziecie to uwielbiali”
Giulio Meotti

Four Seasons Hotel w Rijadzie

Czemu ma mnie ominąć długi weekend w Four Seasons Hotel w Rijadzie, "przestronne marmurowe łazienki chlubią się głębokimi wannami” i czekają na mnie?  

Tak myślało 2100 delegatów z 400 zachodnich organizacji pozarządowych, przyjmując zaproszenie na forum o “Młodzieży i jej wpływie społecznym”, które odbyło się w ubiegły weekend, pod patronatem ONZ. Uczestniczki proszone były o noszenie abaji, długiej, przypominającej kaftan szaty, która zakrywa kobiety saudyjskie. Mężczyzn poproszono, by nie podawali lewej ręki, co jest niegrzeczne według islamu.

Więcej

Sto lat
komunizmu
Ben Sixsmith


Jedno musimy bolszewikom przyznać: ich sukces w zdobyciu władzy był osłupiający. Ta banda obdartych działaczy i intelektualistów przechwyciła panowanie nad Rosją w 1917 r. i obroniła swoje rządy w krwawej wojnie domowej. Nikt nie może zaprzeczyć sile ich przekonania, skali ich odwagi ani błyskotliwości ich talentów. Sprawowanie władzy było jednak czymś innym. Rewolucjoniści marzyli, że plony zrodzą się  z ich zapału, ale w większości wypadków ogień pozostawił tylko zdewastowaną i jałową ziemię.

Więcej

Brudny secret
Islamskiego Państwa
Seth J. Frantzman

Członek irackiej policji federalnej przeprowadza inspekcję fabryki używanej przez Państwo Islamskie do produkcji kul moździerzowych w zachodnim Mosulu. (zdjęcie: REUTERS)

Tarcza tnąca marki WIDO leżała na wystawie w dzielnicy Dżadida w Mosulu.

Pasuje do 9-kilogramowej piły tarczowej, którą sprzedaje firma w Suzhou we wschodnich Chinach.

Zdziwiło mnie, kiedy byłem na reportażu w Mosulu na początku maja, że w jakiś sposób przebyła całą drogę do Iraku, przez linie frontu armii irackiej i przez zaporę koalicji 68 państw walczących w Państwem Islamskim do sklepu z narzędziami w Mosulu.

Więcej
Blue line

Nie rzuciło mi się
w oczy
Paulina Łopatniuk

Czerniak wewnątrz gałki ocznej (tak, usuniętej i przekrojonej na pół) – nierównomiernie wybarwiony guzowaty twór; AFIP, PEIR Digital Library (Pathology image database); domena publiczna

Że nowotwory zdarzają się też w gałce ocznej, zapewne każdy wie albo przynajmniej się domyśla. W końcu właściwie wszędzie się zdarzają – jeśli coś jest żywe, najprawdopodobniej może nowotworzyć. Że nowotwory mogą do gałki ocznej przerzutować – choć to niby również nie jest tak do końca niespodzianka (przerzutować wszak też mogą w końcu właściwie wszędzie, choć miewają niekiedy różne “preferencje”) – pewnie już mało komu przemknęło przez myśl.

Więcej

Palestyńczycy potrzebują
prawdziwego poparcia
Bassam Eid

Drugi pałac prezydencki w budowie. Blisko 30 procent budżetu PA to płace i wyposażenie ok. 70 tysięcy pracowników różnych służb bezpieczeństwa. Około 13 procent Palestyńczyków żyje w skrajnej nędzy. Drugi pałac prezydencki budowany jest ze środków Ministerstwa Finansów. Jak powiedział Haitham Daraghmeh, dyrektor generalny planowania AP: „My, Palestyńczycy,  dążymy do ustanowienia własnego państwa, a to oznacza również oficjalne instytucje podobne jak w innych krajach. Fakt, że jesteśmy pod okupacją, nie usprawiedliwia zaniedbywania filarów państwowości i ich wymagań i przyjmowania gości w odpowiedni sposób.”

Dzięki rozmowom z moimi rodakami, Palestyńczykami, wiem, że przeciętny Palestyńczyk najbardziej troszczy się o jedzenie na stole i edukację dla swoich dzieci. Przeciętny Palestyńczyk bardziej chce godności niż tożsamości. Palestyńczycy chcą zatrudnienia dla siebie i swoich dzieci. Palestyńczycy chcą gospodarki, która dostarcza sensownych miejsc pracy. Nie robi się niczego, by zbudować infrastrukturę ekonomiczną na terytoriach palestyńskich, ponieważ nie ma chętnych do inwestowania na Zachodnim Brzegu, nie wspominając już o Gazie. Praktycznie rzecz biorąc, nie ma kontrolowanego przez Palestyńczyków przemysłu na Zachodnim Brzegu ani w Gazie.

Więcej
Blue line

Biolog ewolucyjny błądzi
pisząc o doborze płciowym
Jerry Coyne


“New York Times” opublikował artykuł o doborze płciowym u ptaków Richarda O. Pruma, profesora ornitologii, ekologii i biologii ewolucyjnej w Yale’s Peabody Museum of Natural History. Prum wydał nową książkę, The Evolution of Beauty: How Darwin’s Forgotten Theory of Mate Choice Shapes the Animal World — and Us, którą dopiero zamierzam przeczytać. Na razie jednak dał nam pojęcie, o tym, co pisze, w swoim artykule, a jest ono zarówno błędne, jak dezorientujące, ponieważ wypacza dobór naturalny i nowoczesną teorię ewolucyjną.

Więcej

Czy Izrael i państwa Zatoki
są sojusznikami?
Seth Frantzman


Ostatni rok przyniósł nową narrację, że Izrael i państwa Zatoki oraz Arabia Saudyjska są częścią nowego sojuszu. „Wall Street Journal” opublikował niedawno kolejną wersję tej opowieści. Podobno Izrael i państwa Zatoki działają razem przeciwko Iranowi. Inny artykuł o tym zawierał także dość dziwaczne twierdzenie: “Nie ma niczego, co mogłoby powstrzymać kombinację izraelskich pieniędzy i umysłu saudyjskiego”. Czy aby nie powinno to być odwrotnie? Zanim jednak sympatycy Izraela  wezmą stronę Zatoki i zaczną wysiłek lobbowania, by zaprzeczać łamaniu praw człowieka w tych krajach, i zaczną wymachiwać flagą Kataru, może być dobrze rozpatrzyć kilka spraw.

Więcej

Prezydent
nie wszystkich Polaków
Andrzej Koraszewski


Mamy prezydenta, który studiował prawo, więc moglibyśmy się spodziewać, że nauczono go na tych studiach precyzyjnego formułowania myśli. Wśród licznych jego wypowiedzi, jego stwierdzenie, że  „Prezydent nigdy nie będzie prezydentem wszystkich Polaków w tym rozumieniu, że zaspokoi oczekiwania i widzimisie każdego obywatela...” wydaje się wskazywać, że jednak nie był najlepszym studentem. Zdanie, że żaden polityk nie może zadowolić wszystkich, nie jest tym samym, co stwierdzenie, że żaden prezydent nie będzie prezydentem wszystkich Polsków.

Więcej

Turcja bombarduje
ziemię ojczystą Jazydów
Uzay Bulut


Zaledwie kilka godzin po obchodach z okazji 102 rocznicy ludobójstwa Ormian, 24 kwietnia 2017 r., tureckie samoloty wojskowe zrzuciły bomby na ziemię ojczystą Jazydów w Sindżar (Szingal), 25 kwietnia około godziny 2 w nocy czasu miejscowego, według informacji z tego regionu. Naloty zabiły co najmniej 70 ludzi, a jedna z bomb trafiła w posterunek kurdyjskiej Peszmergi w Sindżarze, zabijając co najmniej pięciu żołnierzy i poważnie raniąc jeszcze kilku. Jazydzi mówią, że byli poddani 72 masakrom ludobójczym. Najnowsze ludobójstwo, popełnione przez ISIS, jest 73. i nadal trwa.  Dziesiątki tysięcy Jazydów jest wysiedleńcami i uchodźcami w kilku krajach. Terroryści z ISIS nadal kupują, sprzedają i gwałcą setki jazydzkich dziewcząt i kobiet – ci sami mężczyźni, którzy zamordowali ich mężów i ojców.

Więcej

Wielka Brytania powinna przyjąć
Zasadę Innowacyjności
Matt Ridley


List otwarty do posła George’a Freemana, przewodniczącego rządowego komitetu d/s strategii.


   "Drogi George, jako były inwestor w biotechnologię jesteś żarliwym orędownikiem innowacji. Przeciętnie biorąc, innowacje wyciągały 137 tysięcy ludzi ze skrajnej biedy absolutnie każdego dnia przez ostatnich 25 lat..."

Więcej

Z takimi “syjonistami”,
kto potrzebuje wrogów?
Ben-Dror Yemini

Scena z zamachu terrorystycznego ISIS w Stambule. Turcja popiera Hamas, niemniej uderzył w nią terror. Według Schockena, widocznie Erdoğan także jest syjonistą (Zdjęcie: Reuters)

Kilka dni temu Amos Schocken, wydawca “Haaretz”, tweetował, że istnieje związek między “terrorem islamskim w Europie i europejskim poparciem dla syjonizmu od ponad 100 lat”. Wyjaśnił dalej, że dla terrorystów “ważne” jest “zrównoważenie” rzekomej pro-syjonistycznej postawy Europy i terroryści “pomagają to osiągnąć”.

Jak miło z ich strony. Chcą tylko bardziej sprawiedliwej polityki, która jest nieco mniej syjonistyczna. I choć prawdą jest, że Europejczycy finansują niezliczone antysyjonistyczne NGO, i choć ich przerażająca propaganda oraz „działalność równoważąca” kosztuje życie wielu niewinnych ofiar, Schocken gotów jest dostarczyć usprawiedliwienia. 

Więcej
Biblioteka

Szwedzi
namiętnie krytykują Izrael
Seth Frantzman

Karykatura opublikowana w najbardziej szacownym dzienniku szwedzkim „Dagens Nyheter”

Pani Minister Spraw Zagranicznych Szwecji, Margot Wallström, z zadowoleniem przyjęła najnowszą rezolucję UNESCO, potępiającą działania Izraela w Jerozolimie i określającą Izrael jako okupanta Jerozolimy. Co więcej, Szwecja była siłą napędową tej rezolucji UNESCO i próbowała skłonić inne państwa UE do poparcia jej i potępienia Izraela. W oświadczeniu opublikowanym przez rząd Szwecji czytamy: “Podczas negocjacji Szwecja konsekwentnie dążyła do jedności UE w sprawie tej rezolucji i była gotowa na ustępstwa, by zachować tę jedność”. I dalej: „Jednak, ponieważ UE, niestety, nie była w stanie pozostać jednomyślna, Szwecja zagłosowała za rezolucją”. Było to jedyne państwo UE, które głosowało za tą rezolucją.

Więcej

Grzechy religii: koncepcja
„chorego człowieczeństwa”
Lucjan Ferus

Prezydent Duda z Matką Boską w klapie.

Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie trzy niewinne pytania, jakie zadała mi ostatnio wnuczka, która jak się okazało została sprowokowana pewną wypowiedzią jej drugiej babci, skierowaną pod moim adresem. Kiedy odwoziłem ją do domu, po feriach świątecznych spędzonych u tamtej babci, spytała mnie w pewnej chwili:

 - Dziadku, dlaczego ty właściwie nie chodzisz do kościoła? Babcia Zosia skarżyła się, że nawet na msze za dziadka Stasia nie pofatygowałeś się ani razu. Powiedziała też, że pójdziesz za to do piekła po śmierci.
- Nie boisz się tego? – a po chwili zastanowienia dodała:
- To jest możliwe w ogóle? 

Więcej
Blue line

Gdzie się podziali
antyfaszyści?
Andrzej Koraszewski

Berlin 1933 – palenie książek.

Minęła kolejna rocznica zakończenia drugiej wojny światowej, siedemdziesiąta druga, gdyby ktoś pytał, mało kto pytał, odnotowano, że w Moskwie była kiepska pogoda i defilada nie ściągnęła normalnych przy takiej atrakcji tłumów. Powoli przestajemy świętować tamto zwycięstwo i chyba słusznie, bo jak długo można. Tu i ówdzie pojawia się niepokój, że powraca niechęć do demokracji i fascynacja ideą władzy silnych ludzi. Na ulicach miast maszerują oddziały z hasłami „Śmierć wrogom ojczyzny” w strojach dziwnie przypominających tych, którzy przyszli w 1939. Wśród artykułów poświęconych rocznicy zwycięstwa nad nazizmem zatrzymał mnie właściwie tylko jeden, kanadyjskiego pisarza pochodzącego z Pakistanu, muzułmanina, organizatora i przywódcy liberalnego odłamu muzułmanów w Kanadzie, Tareka Fataha.

Więcej

Nowa książka o CRISPR
i edytowaniu genów
Jerry Coyne


Według krążących pogłosek książka Jennifer Doudna i Samuela Sternberga jest bardzo dobra (ukaże się 13 czerwca).

Mogliście słyszeć o profesor z Berkeley,
Jennifer Doudna, jednej z pionierek używania nowej techniki CRISPR do edytowania komórek – “edytowania genomu”; współautor, Samuel Sternberg studiował u Doudna po doktoracie, a teraz pracuje dla firmy biotechnologicznej.

Więcej

50 lat demonizacji
i wypaczania prawdy
Elder of Ziyon


Dwa niedawne artykuły w “Forward” o wojnie sześciodniowej ilustrują jak trująca jest fałszywa narracja palestyńska. “The Forward” odgrzebał cudowny esej Elie Wiesela napisany tuż po wojnie. Fragmenty: "Przyszłe pokolenia prawdopodobnie nie uwierzą w to. Nauczycielom będzie bardzo trudno przekonać uczniów, że to sie zdarzyło..."

Więcej

Szarlatan handlujący
fałszywą nadzieją
Orac

No i powtarza się. Burzyński znowu wyłudza pieniądze od pacjentów chorych na raka, jakby ponownie był rok 1999. Miałem nadzieje, że już nigdy nie zobaczę takich tytułów. Niemniej tutaj mamy artykuł z gazety z Phoenix, a dopiero co widziałem podobny z Wielkiej Brytanii

Wracają wspomnienia. Czuję się, jakby to znowu był rok 2012 i jakbym zajmował się szarlatanem znanym jako doktor Stanisław Burzyński z Houston. Jak pamiętacie, jest on polskim lekarzem żyjącym w USA, który odkrył peptydy we krwi, nazwane przez niego “antyneoplastonami” i twierdzi, że są to endogenne supresory raka.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Dyktat najbardziej
nietolerancyjnych
Andrzej Koraszewski

Przywłaszczenie historii
i inwersja rzeczywistości
Vic Rosenthal

Czy kiedykolwiek
lepiej jest nie wiedzieć?
B. Boutwell i B. Winegard, J. Anomaly

Czy spotkał się pan
z Chelsea Manning?
Ben-Dror Yemini

Kogo obchodzi
Izrael?
Andrzej Koraszewski

Czy przestaniemy
być mięsożerni?
Matt Ridley

Błazen w studio
wiadomości
Steven Novella

Państwo palestyńskie
czy tyrania islamska?
Giulio Meotti

Poświąteczna refleksja:
wymuszanie wdzięczności
Lucjan Ferus

Tak się umiera
w Bangladeszu
Andrzej Koraszewski

Nietoperze używają sonaru,
by zlokalizować kwiaty kaktusa
Jerry Coyne

Wychowujemy nasze dzieci
w kulturze pokoju
A materiałów MEMRI

Planuj zamiast biadolić
o zmianie klimatu
Seth J. Frantzman

Nowe deklaracje
Hamasu
Bassem Tawil

Brazylia rozwiązuje
śmierdzący problem
Abigail Klein Leichman

Blue line
Polecane
artykuły

Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu