Prawda

Sobota, 21 kwietnia 2018 - 15:49

« Poprzedni Następny »


Religia zdrowego rozsądku


Daniel C. Dennett 2016-08-01


Postanowiłem przypomnieć tekst Daniela Dennetta z jego książki Breaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon. Amerykański filozof rozważa odwieczny dylemat ateisty: czy namawiać innych do porzucenia religii, czy jest to słuszne, czy nie odbieramy ludziom poczucia sensu życia, nadziei, szczęścia? Odpowiedź wcale nie jest  prosta. Przypominając sobie ten tekst zwróciłem uwagę na przytoczone zdanie katolickiego gwiazdora filmowego, Mela Gibsona – „Nie ma zbawienia poza Kościołem”. Katecheci wszelkiej maści nie mają żadnych dylematów, o czym bardzo dobitnie świadczył jeden z numerów kwartalnika „Fronda”. Czy okładka kwartalnika „Fronda” była cyniczna, czy tylko świątobliwa? Nie wiem, ale bardziej ciekawe wydają mi się rozważania Daniela Dennetta.

Według badań opinii publicznej większość ludzi na świecie mówi, że religia odgrywa bardzo ważną rolę w ich życiu. Wielu powiedziałoby, że ich życie bez religii nie miałoby sensu. Kusi zaakceptowanie ich deklaracji, oznajmienie, że nic więcej nie można tu powiedzieć — i ciche odejście na palcach. Kto chciałby manipulować przy czymś, co nadaje sens ludzkiemu życiu? Jeśli jednak robimy to, świadomie ignorujemy pewne poważne pytania. Czy każda religia może nadać życiu znaczenie w sposób, jaki powinniśmy honorować i respektować? A co z ludźmi, którzy wpadają w sidła przywódców kultów lub dają się nabrać na przekazanie oszczędności swojego życia religijnym oszustom? Czy ich życie nadal ma sens, mimo że ich konkretna "religia" jest oszustwem?


W filmie dokumentalnym "Marjoe" z 1972 roku, przedstawiającym fałszywego ewangelistę Marjoe Gortnera, widzimy biednych ludzi opróżniających swoje portfele i kieszenie na tacę, z oczyma błyszczącymi łzami szczęścia, zachwyconych, że otrzymują "zbawienie" z rąk charyzmatycznego oszusta. Od czasu, kiedy zobaczyłem ten film, dręczyło mnie pytanie: kto popełnia bardziej naganny akt — Gortner, który kłamie ludziom, by dostać ich pieniądze, czy filmowcy, którzy odsłaniają kłamstwa (przy entuzjastycznym współudziale Gortnera), ograbiając w ten sposób dobrych ludzi z sensu, jaki znaleźli w życiu? Rozważmy życie, jakie mogliby mieć (wyobrażam sobie szczegóły, których nie ma w filmie): John przerwał naukę przed maturą, pracuje na stacji benzynowej i ma nadzieję, że któregoś dnia będzie go stać na motocykl; jest fanem Dallas Cowboys i lubi wypić kilka piw oglądając mecz w telewizji. Lucille, która nigdy nie wyszła za mąż, kieruje nocną zmianą zapełniaczy półek w supermarkecie i mieszka w skromnym domu, gdzie zawsze mieszkała, opiekując się swoją starą matką. Żadne fantastyczne możliwości nie czekają w przyszłości ani na nich ani na większość innych w uszczęśliwionej kongregacji, którą widzimy, ale mieli bezpośredni kontakt z Jezusem i są zbawionymi na całą wieczność, ukochanymi członkami społeczności ponownie narodzonych. Rozpoczęli nowy rozdział w życiu podczas niezmiernie dramatycznej ceremonii i mogą odświeżeni i podniesieni na duchu stawić czoła swojemu bezbarwnemu życiu. Ich życie stanowi teraz opowieść i jest to opowieść z tych Najpiękniejszych Historii. Czy można sobie wyobrazić cokolwiek innego, co mogliby kupić za banknot 20-dolarowy, który kładą na tacę, co byłoby choćby w przybliżeniu równie dla nich cenne?


Oczywiście, pada odpowiedź. Mogliby darować swoje pieniądze uczciwej religii, która rzeczywiście użyje ich ofiary, by pomóc innym, będącym w jeszcze większej potrzebie. Albo mogliby przyłączyć się do świeckiej organizacji, która spożytkuje ich wolny czas, energię i pieniądze, by skutecznie złagodzić niektóre nieszczęścia na świecie. Być może główną przyczyną tego, że w dużych częściach Ameryki religie gromadzą najwięcej ludzi i zbierają najwięcej pieniędzy jest to, że ludzie rzeczywiście chcą pomóc innym — świeckie organizacje zaś nie potrafią współzawodniczyć z religiami o oddanie zwykłych ludzi. Jest to ważne, ale to jest łatwa część odpowiedzi i pozostawia nienaruszoną część drugą: co zrobić z tymi, co do których jesteśmy szczerze przekonani, że padają ofiarą oszustwa? Czy mamy pozostawić im iluzje, w których znajdują pociechę, czy też ujawnić prawdę?


Oczywiście, podobne dylematy znamy aż zbyt dobrze z nieco innych kontekstów. Czy uroczej starszej pani w domu starców mamy powiedzieć, że jej syn właśnie został skazany na karę więzienia? Czy niezdarny 12-latek, który uniknął usunięcia z drużyny baseballowej ma się dowiedzieć o tym, jak zmuszano trenera, żeby go zatrzymał? Mimo drastycznych różnic opinii w innych kwestiach moralnych, wydaje się istnieć coś zbliżonego do powszechnej zgody, że wtrącanie się do podnoszących jakość życia iluzji innych jest okrutne i nikczemne, chyba że te iluzje same powodują jeszcze większe zło. Niezgoda dotyczy tego, czym jest to większe zło — a to prowadzi do załamania się całego rozumowania. Utrzymywanie tajemnic przed ludźmi dla ich własnego dobra może być często mądrym posunięciem, ale potrzeba tylko jednej osoby, by tajemnica wydała się i wynikiem jest oblepiająca maź hipokryzji, kłamstw oraz gorączkowych, choć bezowocnych, prób odciągnięcia uwagi.


A gdyby Gortner podstępem przekonał grupę uczciwych kaznodziei ewangelicznych, by wykonywali jego brudną robotę? Czy ich niewinność zmienia wartość równania i nadaje prawdziwy sens życiu tych, których zachęcają oni do składania ofiary na ich tace? Czy też wszyscy kaznodzieje ewangeliczni są równie fałszywi jak Gortner? Z pewnością tak uważają muzułmanie, chociaż na ogół są zbyt dyskretni, by to głośno powiedzieć. Rzymscy katolicy zaś uważają, że żydzi są równie omamieni, a protestanci myślą, że katolicy marnują czas i energię na w dużej mierze fałszywą religię. Wszyscy muzułmanie? Wszyscy katolicy? Wszyscy protestanci? Wszyscy żydzi? Oczywiście, że nie. W każdej wierze jest hałaśliwa mniejszość, która zdradza prawdę, jak katolicki gwiazdor filmowy Mel Gibson, który w wywiadzie dla "The New Yorker" w 2003 roku na pytanie Petera J. Boyera czy protestanci pozbawieni są wiecznego zbawienia odpowiedział:

"Nie ma zbawienia dla tych, którzy są poza Kościołem. Wierzę w to. Powiedzmy to tak — moja żona jest świętą. Jest znacznie lepszym człowiekiem ode mnie. Naprawdę. Jest członkiem kościoła episkopalnego. Modli się, wierzy w Boga, zna Jezusa, wierzy w to wszystko. I nie jest sprawiedliwe, że jej to nie czeka, bo jest lepsza niż ja. Ale takie jest orzeczenie z góry. W to wierzę."

Takie stwierdzenia wprawiają w głębokie zażenowanie dwie grupy katolików: tych, którzy w to wierzą, ale uważają, że najlepiej jest o tym nie mówić, i tych, którzy w to zupełnie nie wierzą — niezależnie od tego, co orzeka "góra". A która grupa katolików jest większa lub ma więcej wpływów? Jest to całkowicie niewiadome i obecnie niepoznawalne, część owej oblepiającej mazi.


Tak samo nie wiadomo ilu muzułmanów naprawdę wierzy, że wszyscy niewierni zasługują na śmierć, a bezsprzecznie to właśnie mówi Koran. Sądzę, że większość muzułmanów szczerze twierdzi, iż nie należy zważać na nakaz zabijania apostatów, ale, łagodnie mówiąc, niepokoi fakt, że strach przed uznaniem za apostatę wydaje się być główną motywacją w świecie islamu.


Jedną z przyczyn takiego zamaskowania własnego credo jest chęć uniknięcia — a przynajmniej opóźnienia — kolizji między sprzecznymi wiarami, która zobowiązałaby pobożnych do zachowań dalece bardziej nietolerancyjnych niż to dziś akceptują. (Zawsze warto przypomnieć sobie, że niezbyt dawno temu ludzi wyganiano, torturowano czy wręcz tracono za herezję i apostazję w najbardziej "cywilizowanych" miejscach w chrześcijańskiej Europie.)


Jaka więc postawa panuje dzisiaj wśród tych, którzy mówią o sobie, że są religijni, ale energicznie propagują tolerancję? Istnieją trzy główne opcje:

  • Nieszczery makiawelizm: Jako kwestia strategii politycznej — czas jeszcze nie dojrzał do szczerej deklaracji wyższości religijnej, a więc powinniśmy grać na zwłokę i nie budzić licha póki śpi w nadziei, że wyznawców innej wiary da się z czasem łagodnie nawrócić.
  • Prawdziwa tolerancja: Nie ma znaczenia, jaką religię wyznajesz, jeśli tylko jakąś wyznajesz.
  • Dobrotliwe zaniechanie: Religia jest zbyt cenna dla wielu ludzi, by ją odrzucić, mimo że w rzeczywistości nie czyni żadnego dobra i jest po prostu pustą spuścizną historyczną. Stać nas na utrzymywanie jej, aż sama spokojnie wygaśnie kiedyś w niedającej się przewidzieć przyszłości.

Nie ma sensu pytać ludzi, którą opcję wybierają, ponieważ krańcowości są tak niedyplomatyczne, że z góry możemy przewidzieć, iż większość ludzi wybierze wersję ekumenicznej tolerancji, niezależnie od tego, czy w nią wierzą czy nie.


Złapaliśmy się więc w pułapkę hipokryzji i nie widać z niej jasnego wyjścia. Czy jesteśmy jak te rodziny, w której dorośli udają, że wierzą w Świętego Mikołaja ze względu na dzieci, a dzieci udają, że nadal wierzą w Świętego Mikołaja, żeby nie popsuć zabawy dorosłym? Gdyby tylko nasze obecne kłopotliwe położenie było tak niewinne, czy wręcz komiczne, jak to! W dorosłym świecie religijnych wierzeń ludzie umierają i są zabijani, umiarkowani zaś milczą, zastraszeni nieprzejednaniem radykałów, wielu zaś wyznawców boi się przyznać, w co właściwie wierzą, bo nie chcą złamać serca babci lub obrazić sąsiadów do takiego stopnia, że zostaną wygnani z miasta, albo jeszcze gorzej.


Jeśli to jest owo cenne nadanie sensu naszemu życiu przez wyznawanie takiej czy innej religii, to korzyść jest znikoma. Czy nie możemy dokonać niczego lepszego? Czy nie jest tragedią, że tak wielu ludzi na całym świecie wbrew swej woli zostaje zwerbowana do konspiracji milczenia?


Jakie istnieją alternatywy? Są ludzie umiarkowani, którzy czczą tradycję, w jakiej się wychowali, po prostu dlatego, że jest to ich tradycja i są gotowi, choć z wahaniem, walczyć o jej szczegóły po prostu dlatego, że na rynku idei ktoś powinien bronić każdej tradycji dopóki nie będziemy w stanie oddzielić dobrej tradycji od lepszej i zgodzić się na najlepszą, jaką możemy znaleźć. Jest to podobne do lojalności wobec drużyny sportowej, która także może nadawać życiu sens — jeśli nie będzie traktowana zbyt poważnie. Jestem fanem Red Sox po prostu dlatego, że wychowałem się w okręgu Bostonu i mam wiele szczęśliwych wspomnień Teda Williamsa, Jimmy Piersalla, Carla Yastrzemskiego, Pudge’a Fiska i Wade’a Boggsa, między innymi. Moje przywiązanie do Red Sox jest entuzjastycznie, ale niefrasobliwie arbitralne i bez złudzeń. Red Sox to moja drużyna nie dlatego, że naprawdę są Najlepsi; są Najlepsi (w moich oczach), ponieważ są moją drużyną.


Jest to rodzaj miłości, ale nie tej zaciekłej miłości, która wiedzie ludzi do kłamania, torturowania i zabijania.


Aby osiągnąć taką umiarkowaną pozycję trzeba jednak rozluźnić własną wiarę w prawdy absolutne, które wydają się być jedną z głównych atrakcji wielu wyznań religijnych. Nie jest łatwo być moralnym człowiekiem i wydaje się, że w dzisiejszych czasach jest to jeszcze trudniejsze. W dawnych czasach złagodzenie skutków zła — chorób, głodu, wojny — całkowicie przekraczało możliwości zwykłych ludzi. Ponieważ niczego nie mogli na to poradzić, z czystym sumieniem mogli ignorować katastrofy po drugiej stronie globu, jeśli w ogóle o nich wiedzieli. Życie zgodnie z kilkoma prostymi, lokalnie stosowanymi maksymami mniej lub bardziej gwarantowało, że człowiek żył tak dobrym życiem, jakie było możliwe w owych czasach. Tak już dłużej nie jest.


Dzięki technologii to, co niemal każdy może zrobić, pomnożyło się tysiąckrotnie, ale nasze moralne zrozumienie, co powinniśmy zrobić, nie dotrzymywało kroku temu rozwojowi. Możesz mieć dziecko z probówki, albo możesz zażyć pigułkę wczesnoporonną, żeby nie mieć dziecka; możesz zaspokajać swój popęd seksualny we własnym pokoju przez ściąganie plików z pornografią z internetu, albo możesz kopiować ulubioną muzykę zamiast kupowania jej; możesz trzymać swoje pieniądze na tajnym rachunku w raju podatkowym albo kupić akcje w firmie tytoniowej wyzyskującej ubogie kraje trzeciego świata; i możesz zakładać miny, szmuglować broń nuklearną w walizce, produkować gaz paraliżujący lub zrzucać "inteligentne bomby" z maksymalną precyzją. Albo możesz załatwić, by twój bank co miesiąc wysyłał automatycznie 100 dolarów na kształcenie 10 dziewczynek w kraju muzułmańskim, które w innym wypadku nie nauczyłyby się czytać i pisać, albo na dożywianie 100 głodujących ludzi, albo na opiekę medyczną nad chorymi na AIDS w Afryce. Możesz użyć internetu do zorganizowania ruchu obywatelskiego, pilnującego zagrożenia dla środowiska lub sprawdzającego uczciwość i sprawność urzędników państwowych — albo też do szpiegowania swoich bliźnich. No więc co powinniśmy robić?


W obliczu tak prawdziwie trudnych pytań jest całkowicie rozsądne szukanie zestawu prostych odpowiedzi. H.L. Mencken cynicznie powiedział: "Na każdy złożony problem jest prosta odpowiedź… i jest ona błędna". Ale może to on się mylił! Może jedna Złota Reguła albo Dziesięć Przykazań, albo jakaś inna krótka lista absolutnie niezbywalnych nakazów i zakazów znakomicie rozwiązuje wszystkie kłopotliwe sytuacje, kiedy zrozumie się, jak ich używać. Nikt jednak nie zaprzeczy, że jest dalece nieoczywiste, jak można interpretować każdą z tych reguł czy zasad, żeby pasowała do wszystkich dylematów. "Nie będziesz zabijał" cytują wszyscy religijni przeciwnicy kary śmierci, jak również jej zwolennicy. Zasada świętości życia ludzkiego brzmi orzeźwiająco jasno i kategorycznie: każde życie ludzkie jest równie święte, równie nienaruszalne; jak z królem w szachach — nie można na nie wyznaczyć żadnej ceny, bo stracenie go oznacza stracenie wszystkiego. W rzeczywistości jednak wszyscy wiemy, że życie nie jest i nie może być jak szachy. Mnóstwo ingerujących "gier" rozgrywa się równocześnie. Co mamy zrobić, kiedy chodzi o więcej niż jedno życie ludzkie? Jeśli każde życie jest nieskończenie cenne i żadne nie jest cenniejsze niż inne, jak mamy na przykład rozdzielić te kilka dostępnych nerek nadających się do przeszczepu? Nowoczesna technologia pogarsza tylko starodawne problemy. Salomon dokonywał trudnych wyborów z wyjątkową mądrością, a każda matka, która miała mniej żywności niż potrzeba dla jej dzieci (już nie mówiąc o dzieciach sąsiada) stała twarzą w twarz z trudnością stosowania zasady świętości życia ludzkiego.


Z pewnością niemal każdy stawał przed dylematem moralnym i potajemnie marzył: "Gdyby tylko ktoś — ktoś, komu ufam — powiedział mi, co zrobić!" Czy nie byłoby to moralnie dwuznaczne? Czy nie jesteśmy odpowiedzialni za własne decyzje moralne? Tak, ale zalety moralnego rozumowania "zrób to sam" mają swoje granice i jeśli po sumiennym zastanowieniu się decydujemy, że moralną decyzją jest przekazanie dalszych decyzji moralnych w ręce zaufanego eksperta, to podjęliśmy własną decyzję moralną. Postanowiliśmy wykorzystać podział pracy umożliwiony przez cywilizację i uzyskać pomoc specjalistów.


Przyklaskujemy mądrości takiego działania we wszystkich innych ważnych obszarach podejmowania decyzji (nie próbuj być własnym lekarzem; prawnik, który reprezentuje sam siebie, ma głupca za klienta, i tak dalej). Także w wypadku decyzji politycznych, jak na przykład jak mamy głosować, można bronić zasady delegowania. Kiedy razem z żoną idę na zebranie samorządu miejskiego, wiem, że ona badała wszystkie kwestie o tyle staranniej ode mnie, że zawsze idę za jej radą i głosuję tak, jak mi mówi, że mam głosować. Nawet jeśli nie jestem pewien dlaczego, mam mnóstwo dowodów wskazujących na to, że gdybyśmy poświęcili czas i energię na przedyskutowanie sprawy, przekonałaby mnie, że jej opinia jest poprawna. Czy nie zaniedbuję w ten sposób moich obywatelskich obowiązków? Nie sądzę, ale polega to na tym, że mam dobre powody do ufania jej osądowi. Miłość nie wystarcza.


Dlatego też ci, którzy żywią ślepą wiarę w poprawność moralnego nauczania swojej religii, stanowią problem: Jeśli nie rozważyli sumiennie i samodzielnie, czy ich pastorzy, księża, rabini czy imamowie warci są takiej delegacji władzy nad ich życiem, to przyjmują postawę niemoralną.


Jest to, być może, najbardziej szokujący wniosek z mojego badania roli, jaką religia odgrywa w naszym życiu, i nie cofam się przed nim, mimo że może obrazić wielu ludzi uważających, iż są głęboko moralni. Powszechnie przyjmuje się, że akceptowanie nauczania moralnego własnej religii bez żadnych pytań jest zachowaniem wzorowym, ponieważ — ujmując to prosto — jest to słowo Boga (interpretowane, jak zawsze, przez specjalistów, którym przekazało się pełną władzę). Twierdzę coś wręcz przeciwnego, a mianowicie, że każdego, kto oświadcza, iż dany aspekt moralnego przekonania nie podlega dyskusji ani negocjacjom, po prostu dlatego, że jest to słowo Boga, lub że Biblia tak powiada, lub dlatego, że "w to wierzą wszyscy muzułmanie (hindusi, sikhowie), a ja jestem muzułmaninem (hindusem, sikhiem)" powinno się traktować jako człowieka, który uniemożliwia nam poważne traktowanie jego poglądów. Unikają oni w ten sposób dyskusji o moralności, niechcący przyznając, że nie są to ich poglądy i te poglądy nie zasługują na wysłuchanie.


Argumentacja jest prosta. Załóżmy, że mam przyjaciela o imieniu Fred, który (w mojej starannie wyważonej opinii) zawsze ma rację. Jeśli powiem ci, że jestem przeciwny badaniu komórek macierzystych, ponieważ "mój przyjaciel Fred mówi, że to jest złe, a więc nie mamy o czym rozmawiać", spojrzysz na mnie, jakbym zwyczajnie niczego nie rozumiał. Nie podałem ci żadnej przyczyny, której uznania mógłbym od ciebie oczekiwać. Załóżmy, że wierzysz, iż badanie komórek macierzystych jest złem, ponieważ tak powiedział ci Bóg. Nawet jeśli masz rację, nawet jeśli Bóg istnieje i osobiście powiedział ci, że badania komórek macierzystych są złem — nie możesz oczekiwać, że inni, którzy nie podzielają twojej wiary lub doświadczenia, zaakceptują to jako powód. Fakt, że twoja wiara jest tak silna, iż nie możesz argumentować inaczej (jeśli rzeczywiście nie możesz), pokazuje tylko że jesteś głuchy na perswazję moralną, że jesteś rodzajem zautomatyzowanego niewolnika memu, którego nie potrafisz ocenić. A jeśli odpowiadasz, że możesz, ale nie będziesz rozpatrywał powodów za i przeciwko temu przekonaniu (ponieważ jest to słowo boże i byłoby świętokradztwem samo rozważanie, czy może to być błąd), oznajmiasz, że świadomie odmawiasz przestrzegania minimalnych choćby warunków racjonalnej dyskusji. Tak czy inaczej, twoja deklaracja o przekonaniach, w które głęboko wierzysz, to część problemu, a nie część rozwiązania, i wszyscy inni będziemy musieli szukać najlepszego sposobu jak rozwiązać problem bez twojej pomocy.


Proszę zauważyć, że moja postawa nie zawiera żadnego braku szacunku i żadnego przesądzania możliwości, że Bóg ci to powiedział. Jeśli Bóg ci powiedział, to częścią twojego problemu jest przekonanie innych, do których Bóg (jeszcze) nie przemówił. Jeśli odmawiasz lub nie jesteś w stanie nawet spróbować przekonać innych, to pod pozorem okazywania miłości, sprawiasz zawód Bogu. Możesz się wycofać z dyskusji — masz do tego prawo — ale nie wiń nas, że nie „kupujemy" twoich argumentów. Wielu głęboko religijnych ludzi było zawsze gotowych do poddania swoich przekonań pod sąd rozsądnych dochodzeń i perswazji. Nie będą mieli oni żadnego problemu z moimi obserwacjami — oprócz stanięcia przed dyplomatyczną decyzją, czy dołączyć do mnie w próbach przekonania swoich mniej rozsądnych współwyznawców, że swoim nieprzejednaniem pogarszają sprawę własnej religii. Jest to jeden z najtrudniejszych do rozwiązania problemów moralnych w dzisiejszym świecie. Każda religia — poza nieistotną garstką prawdziwie toksycznych kultów — ma zdrową populację ludzi skłaniających się do ekumenizmu i chętnych do wyciągnięcia ręki do ludzi innych wyznań bądź nie mających żadnego wyznania, i rozpatrzenia moralnych dylematów świata na racjonalnej podstawie.


Tacy ludzie dobrej woli są jednak wyjątkowo nieskuteczni we wpływaniu na bardziej radykalnych członków własnej wiary. W wielu wypadkach są nimi przerażeni i mają do tego podstawy. Umiarkowani muzułmanie byli jak dotąd całkowicie niezdolni do zwrócenia muzułmańskiej opinii publicznej przeciwko wahabitom i innym ekstremistom, ale umiarkowani chrześcijanie, żydzi i hindusi byli równie nieudolni w przeciwstawianiu się oburzającym żądaniom i działaniom własnych elementów radykalnych.


Pora, by rozsądni wyznawcy wszystkich wyznań znaleźli odwagę i siły, by odwrócić tradycję szacunku dla ślepej miłości do Boga — w każdej tradycji. Nie jest ona szacowna, nie jest wręcz wybaczalna. Jest karygodna. Należy powiedzieć ludziom, którzy trzymają się tej tradycji, że istnieje tylko jeden sposób na respektowanie jakiegokolwiek domniemanie przez Boga danego edyktu moralnego — sumienne rozważenie go w pełnym świetle rozumu, przy pomocy wszystkich dowodów, jakie możemy znaleźć. Żaden Bóg, którego cieszy pokaz bezrozumnej miłości, nie jest wart czci.


Tekst jest zaadaptowany z książki Breaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon, Viking, 2006. Pierwotnie publikowany w "The Chronicle of Higher Education". Publikacja za zgodą Autora.



Daniel C. Dennett

Ur. 1942, jeden z czołowych filozofów nauki, badacz świadomości, filozofii umysłu oraz sztucznej inteligencji; dyrektor Center for Cognitive Studies na Uniwersytecie Tufts. Absolwent Harvardu i Oxfordu. Członek m.in. Amerykańskiej Akademii Nauk i Sztuk, Academia Scientiarum et Artum Europaea, American Association for Artificial Intelligence, American Philosophical Association (przewodniczący w latach 1999-2000). Ważniejsze książki: "Content and Consciousness" (1969), "Brainstorms" (1978), "Elbow Room: The Varieties of Free Will Worth Wanting" (1984), "The Intentional Stance" (1985), "The Intentional Stance" (1987), "Consciousness Explained" (1991), "Darwin's Dangerous Idea. Evolution and the Meanings of Life" (1995), "Kinds of Minds: Towards to Understanding of Consciousness" (1996; wyd. pol. "Natura umysłów", przeł. W. Turopolski, Warszawa 1997), "Brainchildren: Essays on Designing Minds (Representation and Mind)" (1998), "Freedom Evolves" (2003), antologia filozoficzno-literacka "The Mind's I: Fantasies and Reflections on Self and Soul" (1981, wraz z D. Hofstadterem), Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne (2006). Opublikował ponad 100 artykułów filozoficzno-naukowych.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj












Alergia
Hili: Mam alergię.
Ja: Na co?
Hili: W tej chwili na wszystko poza śmietanką.

Więcej

Wciągamy religię
w każdy aspekt naszego życia
Nader Hamami


Tunezyjski akademik Nader Hamami powiedział, że muzułmańska tradycja prawoznawstwa nie chce dopuścić do swobodnego, odpowiedzialnego i indywidualnego myślenia, które jest kamieniem węgielnym nowoczesnej myśli. „Żyjemy w XXI wieku z przedkopernikańską mentalnością, mentalnością, która poprzedza nowoczesność, która poprzedza wartości indywidualizmu, wolności i odpowiedzialności” – powiedział w egipskiej telewizji Al-Ghad TV 13 lutego.

Więcej

Palestyńczycy torturowani;
media milczą
Bassam Tawil

Na zdjęciu: Dr Ammar Dwaik (pośrodku), dyrektor generalny Niezależnej Komisji Praw Człowieka (Zdjęcie: ICHR)

Co dzieje się, kiedy Palestyńczycy mówią, że byli torturowani i naruszono ich wolności obywatelskie? Jeśli wskazują na Izrael jako sprawcę, media międzynarodowe prześcigają się w staraniach o dostarczenie tej informacji do najszerszej możliwie publiczności. Na tym sprawa się nie kończy. Organizacje praw człowieka i agendy ONZ potępiają Izrael za „łamanie” praw człowieka Palestyńczyków, a Rada Bezpieczeństwa zwołuje sesję nadzwyczajną, by potępić Izrael.

Więcej
Blue line

Mumia z Atakama
nie jest kosmitą
Steven Novella


W 2016 r. Steven Greer upublicznił swój film dokumentalny, Sirius, w którym próbuje pokazać głęboki spisek, by ukryć prawdę o kosmitach i darmowej energii. Część tego filmu dotyczyła możliwych dowodów na istnienie kosmitów, włącznie z mumią z pustyni Atakama, piętnastocentymetrową mumią czegoś, co wydawało się być zdeformowanym płodem. Greer i inni entuzjaści UFO sądzili, że mumia wygląda jak kosmita ze stożkowatą głową i dziwną budową. Z pewnością jest w tej mumii wiele anomalii, ale tylko wskazywanie na anomalie nie daje naukowych wniosków. Autorzy filmu zadali sobie wiele trudu, by podkreślić, że mumia nie jest mistyfikacją, ale pozostałościami żywego stworzenia.

Więcej

Finansowanie nauki
wysadzania się w powietrze
Douglas Murray

Zdjęcie: Zrzut z ekranu ilustracji do artykułu w Sunday Times pokazującego finansowanie przez rząd brytyjski palestyńskiej oświaty, która promuje przemoc, a szczególnie dżihad i zachęca do męczeństwa.

Badania przeprowadzone w 2016 roku przez OECD pokazały, że Wielka Brytania jest ostatnia na liście państw rozwiniętych pomagających finansowo w zwalczaniu analfabetyzmu w krajach rozwijających się. To samo badanie pokazało, że Brytyjczycy są przedostatni na liście wspierających nauczanie matematyki w Trzecim Świecie. (Niestety, również wśród brytyjskich studentów uniwersytetów jeden na dziesięciu ma kłopoty z rozumieniem czytanych tekstów i z matematyką.)

Więcej
Blue line

Feministyczna geografia
w Dartmouth
Jerry A. Coyne


Znana amerykańska uczelnia, Dartmouth University, ma na swojej stronie bibliotecznej długi dział, który nazywa “krótką definicją feministycznej geografii“. Wydaje się, że jest to wprowadzenie do tej dziedziny, jak również lista zasobów dla ludzi, którzy chcą zapoznać się z tą dyscypliną. Czytając to znajdziecie zwykłe obskuranckie i postmodernistyczne opisy, przesycone okropnym żargonem i straszące brakiem zrozumiałych zdań. Opis jest jednak wystarczająco jasny, by zrozumieć, że celem tej dziedziny jest nie tylko wniesienie feministycznej perspektywy do badań geograficznych, ale obalenie męskiej perspektywy, która obejmuje obiektywność w nauce. 

Więcej

Kto jest “uchodźcą”?
Żydzi a Palestyńczycy
Alan M. Dershowitz

Żydzi, którzy wiele lat temu przybyli do Izraela z Maroka, nie są już uchodźcami. Ani nie są nimi Palestyńczycy. Zdjęcie: Wikimedia Commons.

Wizyta w Maroku pokazuje, że roszczenia Palestyńczyków do “prawa powrotu” nie mają historycznej, moralnej ani prawnej podstawy.


Żydzi żyli w Maroku przez stulecia, zanim islam przybył do Casablanki, Fezu i Marrakeszu. Żydzi wraz z Berberami byli podstawą gospodarki i kultury. Obecnie ich historyczną obecność można zobaczyć głównie w setkach żydowskich cmentarzy i opuszczonych synagog, które są wszechobecne w miastach i miasteczkach w całym Maghrebie.

Odwiedziłem dom Majmonidesa, obecnie restaurację. Ten wielki żydowski filozof i lekarz nauczał na uniwersytecie w Fez. Inni żydowscy intelektualiści pomogli ukształtować kulturę Afryki Północnej od Maroko do Algierii, Tunezji i Egiptu. Przez te stulecia Żydzi zawsze byli mniejszością, ale ich obecność była odczuwana we wszystkich dziedzinach życia.


Obecnie są garstką w Maroku i zniknęli z innych krajów. Jedni dobrowolnie przenieśli się do Izraela po 1948 r. Wielu zmuszono do ucieczki groźbami, pogromami i dekretami prawnymi, i pozostawili za sobą nieruchomości warte miliardy dolarów oraz groby swoich przodków.

Więcej
wwi_book

Płońsk
miasto otwarte
Andrzej Koraszewski 


Dziwne miejsce na mapie Polski, miasto, w którym każdego roku pamięta się o dacie likwidacji tamtejszego getta, a uczniowie w tamtejszych szkołach znają tę datę, miasto dumne jest z tego, że tu właśnie urodził się pierwszy premier Izraela, Dawid Ben Gurion, miasto, którego burmistrz informuje na swojej stronie Facebooka, że ukazała się nowa książka księdza Adama Bonieckiego, ale informuje również o błąkającym się na ulicy psiaku, który albo szuka swojego domu, albo nowego domu i o urodzinach Andersena, które są Międzynarodowym Dniem Książki dla Dzieci, więc są znakomitą okazją, żeby dzieciom poczytać.

Więcej

Tajemny świat
Autonomii Palestyńskiej
Bassam Tawil

Na zdjęciu: “Prezydencki pałac” Mahmouda Abbasa za 17,5 miliona dolarów w pobliżu Ramallah. W obliczu krytyki tego projektu, Abbas postanowił zamienić pałac w olbrzymią bibliotekę narodową. (Zdjęcie: Palestinian Economic Council for Development and Reconstruction)

Raport opublikowany w ubiegłym tygodniu oferuje rzadki wgląd w tajny świat Autonomii Palestyńskiej (AP), która została utworzona w 1994 r. zgodnie z Porozumieniami z Oslo podpisanymi między Izraelem a OWP.

Od tego czasu AP, kierowana obecnie przez Mahmouda Abbasa, otrzymała miliardy dolarów w ramach pieniędzy pomocowych od USA, UE i innych krajów-darczyńców.

Można by oczekiwać, że zachodni darczyńcy obudzą się i zauważą, że palestyńscy przywódcy sprzeniewierzają pieniądze zachodnich podatników.

Więcej

Dlaczego odmawiamy
dostrzegania jaśniejszej strony
Steven Pinker


Według najnowszych danych ludzie żyją dziś dłużej i są zdrowsi, lepiej odżywieni, bogatsi, inteligentniejsi, bezpieczniejsi, bardziej powiązani z innymi – a równocześnie coraz posępniejsi na temat stanu świata. Kiedyś politolog John Mueller tak podsumował historię Zachodu: “Wydaje się, że ludzie po prostu przyjmują niezwykłą poprawę ekonomiczną i sprawnie znajdują nowe troski, o które można się martwić”. Jak możemy wyjaśnić pesymizm w świecie postępu?

Więcej

Bliskowschodnie dziennikarstwo
stadne: wszyscy zgadzają się
Richard Landes 


Jedną z ulubionych odpowiedzi dziennikarzy na zarzut stronniczości i uprzedzeń jest powtarzanie: “Jak długo wywołujemy równą złość obu stron, robimy dobrą robotę”. Jest to także ulubiona odpowiedź wśród dziennikarzy relacjonujących z konfliktu między Izraelem a jego sąsiadami. „Jesteśmy na właściwym kursie, bo obie strony się skarżą”. I istotnie, jest obszerny zbiór skarg “obu stron”, że prasa faworyzuje “drugą stronę”. W końcu, jak powiedział pewien korespondent „New York Timesa”, to wszystko jest o „walczących ze sobą narracjach” z“ziemi niewielu faktów”.

Więcej
Blue line

Wolność, rynek, innowacje
i wstawanie z kolan
Andrzej Koraszewski


Rosyjski publicysta, Fiodor Łukianow, pisze na łamach dziennika „Kommiersant”, że liberalizm nie zakorzenił się w Rosji. Wyjaśnia ten brak zainteresowania liberalizmem pragnieniem wstania z kolan, potrzebą odzyskania swojej pozycji w świecie, innymi słowy wielkomocarstwowymi aspiracjami Putina i jego wyborców. Łukianow pisze również o międzynarodowym handlu, ale raczej w aspekcie dąsów Putina na sankcje i lekceważenie Rosji.
Przypomniało mi to artykuł Kseni Zubachewej z 2016 roku pod znamiennym tytułem „Co uniemożliwia Rosji, by stała się gospodarką innowacyjną?” Artykuł napisany na marginesie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, które zajmowało się m. in. pytaniem, jak techologiczne innowacje zdeterminują rozwój Rosji w najbliższych dekadach.

Więcej

Antysemityzm szaleje
w Turcji
Uzay Bulut


Członek parlamentu z ramienia rządzącej w Turcji partii wini Żydów za zamordowanie JFK, Żydzi są obwiniani za kurdyjskie referendum i za zaplanowanie nieurodzaju w ubiegłym roku. Jest tego oczywiście dużo więcej.


Kiedy zamieszkałe głównie przez Kurdów miasto Afrin, w północnej Syrii wpadło 18 marca 2018 w ręce tureckich wojsk, wielu tureckich użytkowników Twittera świętowało, wyrażało swoją radość wypisując antysemickie epitety pisali o kurdyjskich wojownikach PKK jako o “żydowskich sługusach”, żydowskich bękartach”, “kundlach Ormian i Żydów” i krypto-Żydach, - Ormianach – pontyjskich Grekach”, i temu podobne.

Więcej
Blue line

Człowiek w labiryncie iluzji.
Część VI.
Lucjan Ferus


Jest to ostatnia część cyklu opartego na książce Darryla Reanney’a Śmierć wieczności. Przyszłość ludzkiego umysłu, a zarazem ostatnia część napisanego wg niej mojego tekstu w 2009 r., zatytułowanego „Non omnis moriar”. Nadszedł więc czas na przedstawienie końcowych wniosków.

Więcej

Izraelski dylemat
afrykańskich migrantów
Sara Cowen i Daniel Pomerantz


Między 2006 a 2012 rokiem fala około 40 tysięcy afrykańskich uchodźców i migrantów ekonomicznych weszła do Izraela przez granicę egipską. Ogólnie sądzi się, że starający się o azyl pochodzą z Erytrei i Sudanu, choć trudno wykazać to z pewnością. Stworzyło to konflikt w społeczeństwie izraelskim. Niepokój z powodu rosnącej liczby przestępstw i o demograficzny charakter Izraela jako państwa żydowskiego spowodował poparcie dla deportacji. Tymczasem liczne protesty przeciwko deportacji podkreślają moralne zobowiązania Izraela wobec ludzi w potrzebie. 11 grudnia 2017 r. Kneset zatwierdził prawo, które wymaga, by ministerstwo spraw wewnętrznych deportowało afrykańskich azylantów z Izraela (głównie do Ruandy i Ugandy).

Więcej

Nieograniczona tania energia
zmieniłaby społeczeństwo
Matt Ridley

Stara kopalnia cyny w Kornwalii; ta kraina jest źródłem litu do fuzji jądrowej GETTY IMAGES

Do 2004 r. Wielka Brytania była netto eksporterem energii. Dzisiaj importuje niemal połowę swojej energii. Część tego, w postaci węgla i płynnego gazu ziemnego, pochodzi bezpośrednio z Rosji, która dostarcza także jednej trzeciej gazu do Europy przez rurociągi.

Bezprecedensowe „ostrzeżenie o niedoborach gazu” z 2 marca było ostrym przypomnieniem naszej zależności od importu. Na czym więc polega problem? Ludzkość na mnóstwo opcji zaopatrywania cywilizacji w energię w XXI wieku.

Więcej

“Obowiązek
nienawidzenia Brytanii”
Douglas Murray

Londyńska policja przed stacją metra Parsons Green po terrorystycznym zamachu bombowym Ahmeda Hassana 15 września 2017. (Image source: Edwardx/Wikimedia Commons)

Ahmed Hassan został w ubiegłym tygodniu skazany na minimum 34 lata  więzienia. We wrześniu zeszłego roku wsiadł do londyńskiego metra na linii District i zostawił w pociągu zrobioną przez siebie bombę. Na stacji Parson's Green urządzenie wybuchło. Na szczęście dla podróżnych, wśród których było wiele dzieci jadących do szkoły, wybuchł tylko detonator bomby. Stworzył kulę ognistą, która przebiegła pod dachem wagonu, przypalając włosy wielu pasażerów i powodując paniczną ucieczkę od miejsca wybuchu. Główny materiał wybuchowy bomby jednak, który był wypchany szrapnelami, włącznie ze śrubami, gwoźdźmi i nożami, nie wybuchł. Gdyby to zrobił Zjednoczone Królestwo widziałoby – po raz czwarty w ciągu kilku miesięcy – dziesiątki martwych ofiar, w tym dzieci, wynoszonych w czarnych workach.

Więcej

Niziutkie ciśnienie
i Nuż w bżuhu
Marcin Kruk


Spadło, czułem, że spadło i zmierzyłem. Faktycznie spadło, więc mówię do Ani, że coś niziutkie. Ania, jak zwykle spokojna zapytała – ile. Mówię, że 89 na 57. Przyznała, że to trochę mało i zaleciła przeczytanie wiadomości. Nie wiedziałem, które mogą mi pomóc, a Ania powiedziała, że też nie jest pewna, bo ona ich wszystkich unika ze względu na wysokie ciśnienie. Wybrałem wiadomości.gazeta.pl.  Czytam i mówię do Ani, że Macierewicz dał wywiad. Ania zapytała, czy coś powiedział, więc informuję ją, że powiedział, iż nie wie kto ich zabił, ale wie, co ich zabiło.

Więcej

Tchórzliwy profesor
i aktywiści, którzy uciekli
David Collier


Jednego dnia pojechałem do Glasgow i z powrotem. To było dość męczące i nie tak miał wyglądać ten dzień. O godzinie 19:00 na University of Strathclyde miałem wziąć udział w debacie z profesorem Henrym Maitlesem. Jeszcze zanim skontaktowano się ze mną, bym występował u nich broniąc twierdzenia, że Izrael nie jest państwem apartheidu, Henry Maitles już zgodził się wystąpić przeciwko tej tezie.

Jeszcze zanim wyruszyłem do Glasgow wiedziałem już, że Henry Maitles wycofał się. Potem dowiedziałem się, że „Szkoccy przyjaciele Palestyny” nie chcieli wyznaczyć żadnego zastępcy. Powiedziano mi jednak, że znajdą oponenta. Przez dwa dni kontaktowano się z kilkoma miejscowymi, antyizraelskimi akademikami i żaden z nich nie chciał lub nie mógł zająć tego miejsca.

Więcej
Biblioteka

Australijski arcybiskup odmawia
informowania o pedofilii księży
Jerry A. Coyne

Szubrawiec, arcybiskup Denis Hart

Jest zdumiewające, że po tylu pedofilskich skandalach i ukrywaniu niezliczonych przestępstw przez Kościół katolicki, nadal są hierarchowie, ludzie tacy jak arcybiskup Melbourne Denis Hart, który otwarcie mówi, że chce zamiatać pedofilię pod dywan, uważając, że wystarcza konfesjonał. Jego wykręty ciągną się już od pół roku i o ile wiem, nie zmienił stanowiska i nadal jest przeklętym arcybiskupem Melbourne.
Jak donosiła strona YourNewsWire.com oraz The Guardian, Hart, , odpowiedział na raport Australijskiej Komisji Królewskiej w sprawie Instytucjonalnej Odpowiedzialności za Seksualne Wykorzystywanie Dzieci.

Więcej

Ludobójcze rozruchy
czy demonstracje pokojowe?
Bennet Ruda (Daled Amos)


Obalimy granicę [z Izraelem] i wydrzemy im serca z ciał.
Przywódca Hamasu Jahja Sinwar, 6 kwietnia 2018, w Al Dżazira TV

Pokojowa demonstracja ma osiągnąć kulminację 15 maja – w dniu niepodległości Izraela 
NBC News, 5 kwietnia 2018


Jak zawsze, kiedy rozgrzewa się konflikt między palestyńskimi Arabami a Izraelem, znów widzimy drugą, równoległą historię: stronniczość mediów przeciwko Izraelowi. 
Weźmy, na przykład, “New York Times”...

Więcej
Blue line

„Globalna Spójność”:
nonsens na globalną skalę
Orac


Scientific Reports jest otwartym pismem on line publikowanym przez Nature Publishing Group i na tym polega problem. Problem wynika z tego, że wielu maniaków i szarlatanów widzi wątpliwej jakości naukę publikowaną w Scientific Reports i wierzy, że jest to odpowiednik „Nature”, jedno z najsłynniejszych i o największym wpływie pism naukowych, jakie istnieją. Zauważyłem Scientific Reports półtora roku temu, kiedy zobaczyłem opublikowane w tym piśmie badanie, które w zasadzie było torturowaniem myszy w imię pseudonauki. Wówczas przedstawiłem analogię, która zdecydowanie nie była pochlebna dla Scientific Reports. W zasadzie powiedziałem, że Scientific Reports chciało być jak odpowiedź “Nature” na “PLoS”, ale w rzeczywistości jest odpowiedzią na “Medical Hypotheses”, pisma słynnego z publikowania “spekulatywnych” artykułów o tym, jak szczepionki powodują autyzm i wielu innych naukowo podejrzanych tematów.

Więcej

Jestem syjonistą,
bo jestem lewicowcem
Fred Maroun


Zachodnia lewica jest coraz bardziej antyizraelska, ale dzisiejsza polityczna lewica jest tylko wypaczoną i fałszywą wersją prawdziwej lewicy.


Bycie na lewicy oznacza popieranie praw robotników, praw kobiet, praw LGBT, powszechnej opieki medycznej i rządowego interwencjonizmu w gospodarkę. Pod wszystkimi tymi względami, być może, poza ostatnim, Izrael daleko wyprzedza wszystkie inne kraje na Bliskim Wschodzie. Właściwie, nie ma nawet miary, według której można położyć Izrael i jego sąsiadów na tej samej skali. Tylko biorąc pod uwagę te kryteria, trzeba być w wielkim błędzie jako lewicowiec, by nie popierać Izraela.   

Więcej

Wreszcie
Sensowna dyskusja o “rasie”
Jerry Coyne i Greg Mayer


A przez “sensowną” rozumiem oczywiście dyskusję, która idzie zgodnie z moimi poglądami.
Często pisałem, że choć nie ma zamkniętych i silnie genetycznie odgraniczonych „ras” ludzkich, istnieją znaczące i statystycznie diagnostyczne różnice między populacjami, grupami etnicznymi czy jakkolwiek zechcesz je nazwać. Jest to sprzeczne z powszechnym, lewicowym poglądem, że rasy są wyłącznie „konstruktem społecznym” i nie mają żadnej biologicznej rzeczywistości.

Więcej

Szwedzka minister spraw
zagranicznych nie jest antysemitką
Stephen M. Flatow

Margot Wallström i bojownik o wolność i demokrację.

Unia Europejska  sponsoruje nielegalne budowle, o których wiedzą, że Izrael je zburzy, a potem minister spraw zagranicznych Szwecji oświadcza, że “dalsze wyburzenia hamuje proces pokojowy”. Czy może być większa chucpa?

“Jeśli jestem oskarżona o to, że jestem antysemitką za promowanie rozwiązania w postaci dwóch państw, to uważam, że to szkodzi debacie” – oświadczyła wyniośle szwedzka minister spraw zagranicznych w tym tygodniu.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Nocna rozmowa z biskupem
o sensie życia
Andrzej Koraszewski 

Nieodwzajemniona miłość
Erdogana do Arabów
Burak Bekdil

Człowiek w labiryncie
iluzji (Część V)
Lucjan Ferus

Spotkanie na szczycie
Turcja-Iran-Rosja
Seth J. Frantzman

Co łączy Alt-Right
i Regresywną Lewicę
Jonathan Anomaly

Chrześcijanie Nigerii dzisiaj,
chrześcijanie Europy jutro
Giulio Meotti

Rolnictwo biodynamiczne:
antropozofia dla farm
Orac

Apartheid
w Judei i Samarii
Fred Maroun 

Mózg i kodowanie
predyktywne
Steven Novella

Muzułmańscy dysydenci
przeciw nienawiści
Andrzej Koraszewski 

Dziwaczne życie
seksualne żabnicy
Jerry A. Coyne

Co naprawdę znaczy
wizyta saudyjskiego księcia?
Ahmed Charai

Pseudonauka
i pseudoinformacja
Andrzej Koraszewski

Gdzie Alt-Right gubi się
w sprawie Żydów
Jonathan Anomaly i Nathan Cofnas

Człowiek w labiryncie
iluzji  (Część IV)
Lucjan Ferus

Blue line
Polecane
artykuły

WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk