Prawda

Czwartek, 18 kwietnia 2024 - 23:22

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Czy naród może zakochać się w demokracji?


Andrzej Koraszewski 2018-05-16


Wybiło nas na niepodległość, pytanie czy wygrzebiemy się na demokrację. Na niepodległość wybiło nas po dwakroć i nie tylko skorzystaliśmy z okazji, ale dokonywaliśmy czynów mężnych, iżby okazję trochę wesprzeć. Zawdzięczamy naszą dzisiejszą niepodległość powolnemu rozpadowi Związku Radzieckiego, przegranej przez ZSRR wojnie w Afganistanie, stanowczości Reagana, Gorbaczowowi, ale również KOR-owi, „Solidarności” i innym. Nie zapominajmy również o Janie Pawle II, który bez wątpienia morale w narodzie podbudował, a w komunistycznej władzy pewnie osłabił.

Niepodległość przyniósł nam koniec zimnej wojny, tak jak za pierwszym razem odzyskaliśmy niepodległość, kiedy skończyła się  pierwsza wojna światowa. Niepodległość oznaczała wolność, z której zagospodarowaniem mieliśmy problemy sto lat temu i z której zagospodarowaniem mamy problemy teraz, od blisko 30 lat. 


Kosząc trawę trawiłem umieszczone w tytule artykułu Piotra Burasa i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz pytanie. Po co nam dzisiaj Unia? Ciekawe pytanie, chociaż nie mając talentów jasnowidza nie jestem w stanie powiedzieć, co nam obecność w Unii da w przyszłości, więc wolę zastanawiać się nad pytaniem, co nam już dała.  


Moim skromnym zdaniem, to właśnie Unii Europejskiej zawdzięczamy cud nad Wisłą, czyli skok cywilizacyjny, jakiego nie doświadczyliśmy nigdy w całej historii naszego państwa.


Dane nie pozostawiają wątpliwości, chociaż ludzie odczucia mają różne i ktoś może powiedzieć, że bez tej Unii Europejskiej bylibyśmy znacznie dalej, a kto inny, że nam się należało, bośmy są przedmurze, a jeszcze inny, że Unia dała nam za mało, a w dodatku nie tym co trzeba, zaś jeszcze inni zapewniają, że Polska jest w ruinie, co może być efektem czytania gazet bez wychodzenia z domu.  


Autorzy pytania „po co nam Unia” twierdzą, że mniej ważne są rozliczne fundusze, lub model modernizacji, że ważniejsza jest idea europejskiej wspólnoty. „To wybór cywilizacyjny” – piszą i chociaż w zasadzie zgadzam się z tym stwierdzeniem, obawiam się, że mogę to rozumieć trochę odmiennie.  


By wyjaśnić po co dziś i jutro potrzebna nam Unia, autorzy przypominają historię powstania tego ponadnarodowego stowarzyszenia, ale z tej opowieści nie dowiadujemy się o szczególnej roli Ameryki w tym procesie.


Kiedy powstała Wspólnota Węgla i Stali, brytyjscy politycy uznali, że jest to francusko-niemiecki spisek przeciwko brytyjskim interesom i że pchający do tego amerykańscy politycy zdradzili swojego sojusznika. Na zaproszenie do tej wspólnoty, Churchill odpowiedział, że on bardzo lubi Belgów i Francuzów, ale nie będzie się zniżał do ich poziomu. Kto wie, może warto w tym miejscu przypomnieć, że jest taka teoria, mówiąca, iż dwie wojny światowe były bratobójczymi wojnami między narodami europejskimi o hegemonię w kolonialnym świecie i że była to przede wszystkim rzucona dwukrotnie przez Niemcy rękawica Wielkiej Brytanii, jako największej kolonialnej potędze świata. Po dwukrotnej druzgoczącej klęsce Niemcy zrozumieli, że współpraca może być korzystniejsza od podbojów. (Pomogła w tym zrozumieniu najciekawsza okupacja w historii ludzkości.) Zanim jednak te europejskie wspólnoty zaczęto budować, mieliśmy po zakończeniu drugiej wojny światowej radzieckie zagrożenie i containment, czyli amerykańską politykę powstrzymania. Mało kto dziś pamięta, że bezpośrednio po wojnie prostalinowskie partie komunistyczne Włoch i Francji dysponowały grubo ponad 20 procentowym poparciem (a socjaliści w tych krajach nie byli tak socjaldemokratyczni jak w krajach protestanckich, zaś i ci w krajach protestanckich nadal marzyli o nacjonalizacji i socjalistycznej gospodarce i przyjaźnie zerkali na wujaszka Stalina). Plan Marshalla był pierwszym krokiem zmierzającym do przekonania Europejczyków, że zamiast brać się za łby muszą ze sobą współpracować.


Kiedy zastanawiamy się nad pytaniem, jak Unia Europejska wymusiła cud nad Wisłą, punktem wyjścia musi być Wspólna Polityka Rolna, którą związani z Fundacją Batorego autorzy całkowicie pomijają.    


Marzenia Europejczyków o europejskiej jedności oparte były na górnolotnych deklaracjach, Amerykanie próbowali to wszystko sprowadzać na ziemię. Duma narodowa nie wyparowała podczas wojny i Schumanowi dostało się strasznie za bezczelność rozmawiania z Adenauerem po niemiecku, zaś Brytyjczycy uważali, że próby przezwyciężenia tradycyjnej polityki gospodarczej są głupie i szkodliwe, a kiedy zdecydowano się na Wspólną Politykę Rolną doszli do wniosku, że Europejczycy zachorowali na totalną sklerozę. Tymczasem to właśnie ta część przyszłej Unii Europejskiej okazała się najważniejszym instrumentem wyrównywania poziomu gospodarczego, a dla nas później drogą do tego, byśmy się stali nieco bardziej europejskim narodem.

„Jeśli chcemy Polski europejskiej – czytamy w tym artykule -  to musimy wiedzieć, jakiej Unii potrzebujemy, w jakim kierunku chcemy ją zmieniać i jak głęboko pragniemy być w niej zakorzenieni. Czas wrócić do widzenia polskiej obecności w Unii przez pryzmat strategicznego wyboru systemowego.”

Co znaczy „Polska europejska”? Autorzy nie podają żadnej definicji owej „europejskości”. Jak pisał kiedyś Józef Chałasiński, inteligenckie elity zacofanych europejskich krajów, takich jak Polska lub Rosja, zawsze były niebywale europejskie. Jednak europejskość inteligenckich elit zacofanych krajów oznaczała zachwyt dla europejskiej literatury i sztuki, podziw dla uniwersytetów, zazdrość, że mają taki fajny przemysł. Prawdziwy polski, czy rosyjski inteligent czuł się w Paryżu czy w Londynie jak u siebie w domu, a w swoim własnym kraju jak na wygnaniu. To, że ta godna podziwu europejskość może mieć jakiś związek z inną strukturą społeczną, w której wieś nie jest oddzielona cywilizacyjną przepaścią od miasta, nawet jeśli docierało, to zazwyczaj obracało się w niechęć i pogardę do tej naszej wsi, która do naszej pięknej europejskości nie dorasta. Ot buraki, które nam prawdziwym Europejczykom tylko wiochę robią. 


Historia opisująca spory o wprowadzenie Wspólnej Polityki Rolnej jest długa i fascynująca i pokazuje jak stopniowo część polityków zaczynała rozumieć, że nie ma szans na Europę dwóch światów, średniowiecza i nowoczesności. Tam gdzie rolnictwo nie jest częścią nowoczesności, tam nowoczesność zmienia się w kulisy potomkinowskie. W krajach protestanckich ten proces wyrównywania poziomów cywilizacyjnych dokonywał się od stuleci, kraje katolickie miały jakiś kłopot ze zrozumieniem, że ekonomiczna dyskryminacja producentów żywności może produkować ustawiczną zapaść cywilizacyjną, że wieś w obłąkanym tempie produkuje nadwyżki źle wykształconej siły roboczej, co powoduje zarówno niską opłacalność modernizacji w przemyśle, jak i coraz potężniejszą klientelę dla wszelkiej maści demagogów.      


Kosząc trawę zastanawiałem się, czy nasza Unia Wolności rozumiała Unię Europejską, czy jej członkowie wyłącznie tęsknili do jakiejś mgliście zdefiniowanej, ogromnie romantycznej europejskości, którą gotowi byli witać machając kolorowymi chorągiewkami? Co nam dała Unia Europejska? Kto wie, może na pierwszym miejscu należy właśnie wymienić skokowe przekształcenie struktury społecznej. Obserwuję to zjawisko patrząc na domy wybudowane przez rolników, którzy na starość zostali w nich sami, ponieważ dzieci, skończyły uniwersytety i poszły w świat. Dzięki Unii Europejskiej po raz pierwszy polska wieś wyprodukowała więcej wykwalifikowanej  niż niewykwalifikowanej siły roboczej, produkując równocześnie znacznie więcej żywności niż kiedykolwiek i stając się znaczącym rynkiem dla przemysłu. Tak, to dzięki Unii Europejskiej i wbrew Unii Wolności zbliżyliśmy się do Europy, do tej Europy, która wyrosła z Reformacji, która zniosła stany, otworzyła drzwi gospodarce rynkowej, wydała (na polskiej ziemi) dzieła Comeniusa, a wreszcie przetarła drogę do nowoczesnej demokracji parlamentarnej, oddalając widmo komunistycznej rewolucji.      


Autorzy artykułu „Po co nam dzisiaj Unia?” uważają, że obecność w Unii jest gwarancją naszej demokracji. Nie jestem pewien. Demokracji nie można narzucić ani wymusić z zewnątrz. Nie można się również na demokrację wybić, na demokrację trzeba się wygramolić. I tu pytanie, czy potrafimy zagospodarować cud, który się zdarzył dzięki Unii Europejskiej? Mamy wolność, mamy skok cywilizacyjny, nie mamy umiejętności parlamentarnego prowadzenia sporów. Unia Europejska może krytykować niszczenie instytucji demokratycznych w Polsce czy w innym kraju członkowskim, ale demokracji nas nie nauczy ani jej nie wymusi. Mamy już zmodernizowaną strukturę społeczną i nadal mamy stanową mentalność i cierpimy z powodu trudności zrozumienia, jak właściwie demokracja tworzy ład przez akceptację parlamentarnego rozstrzygania sporów.


Na nasze nieszczęście nie tylko jesteśmy opóźnieni w rozwoju, ale na domiar złego uczymy się demokracji w czasach postmodernizmu i ucieczki od oświeceniowego racjonalizmu. Szacunek dla faktów został zastąpiony kultem narracji, co jest wodą na młyny wszelkiej maści populistów.


Czy zatem powinniśmy łączyć próbę wygramolenia się na demokrację z obecnością w Unii Europejskiej? Aczkolwiek nie sądzę, aby Polsce wyjście z Unii wyszło na zdrowie, to łączenie tych dwóch spraw może być błędem. Demokracji musimy się uczyć sami, pamiętając, że podobnie jak dom, trzeba budować ją od fundamentów, a nie od dachu. (A to oznacza uczenie się parlamentaryzmu od przedszkola i szkoły, uczenie się parlamentaryzmu w rodzinie i w miejscu pracy, porządkowanie sposobu dyskutowania w Internecie i uczenie się oczekiwań bardziej racjonalnego prowadzenia sporów na arenie politycznej.)


Piotr Buras i Katarzyna Pełczyńska Nałęcz wyrażają obawę, że krytyczne spojrzenie na Unię Europejską zdominowało niemal cały dyskurs o Unii:

„Unia Europejska ma niewątpliwie wiele wad i niedostatków – negowanie ich byłoby wyrazem naiwności. Ogromna część krytyki pod adresem UE nie ma jednak wiele wspólnego z rzeczywistymi źródłami problemów, które nurtują dzisiaj społeczeństwa europejskie. Mimo to krytyczny język zainfekował w Polsce debatę publiczną i spowodował, iż członkostwo w UE jest coraz częściej postrzegane jako problem, a nie przywilej.”

Istotne jest pytanie skąd biorą się lęki, na ile są uzasadnione, na ile są mitami, jak o nich rozmawiać? Jak sądzę, ważne jest powtarzanie, że Unia jest dobrowolnym stowarzyszeniem, nikt nas do niego nie zmuszał i nikt nas nie zamierza przemocą trzymać. W ostatnich latach centralnym źródłem lęków jest sprawa migrantów. Ta sprawa ujawnia bardziej niż inne trudności z odpowiedzią na pytanie, czym właściwie jest Unia Europejska, czy jest nadal ponadnarodowym stowarzyszeniem zajmującym się głównie kwestiami gospodarczymi, czy już jest państwem federacyjnym? Wielu marzyło o Stanach Zjednoczonych Europy, dla wielu innych był to postrach. Niesamowity sukces Unii Europejskiej skłonił pierwotnie krytyczne kraje, takie jak Wielka Brytania czy Szwecja, do zmiany stanowiska i wstąpienia do tej organizacji. Konkurencyjna organizacja, EFTA (Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu), poniosła porażkę i funkcjonuje dziś głównie jako pomost do Unii dla krajów, które postanowiły pozostać poza Unią Europejską. Sama Unia Europejska zaczęła zmierzać w kierunku państwa federacyjnego, z wspólną walutą, wspólną polityką zagraniczną, próbą ujednolicenia systemów podatkowych i prawnych. Ostrożność skłaniała do wprowadzania tych kroków tylnymi drzwiami i unikania jak ognia otwartego postawienia sprawy. W efekcie nie wiadomo czym ta Unia jest, jakie kompetencje mają władze unijne i gdzie się te kompetencje kończą. Ta niejasność jest źródłem niepokojów, spiskowych teorii i atutową kartą przeciwników Unii. Nie można przekonywać do Unii podtrzymując niejasność. Sprawa migrantów ujawniła to z całą ostrością. Omijanie autentycznych problemów, twierdzenie, że polityczny islam nie jest zagrożeniem, że mówienie o nim jest islamofobią, że migranci to wyłącznie nieszczęśliwi uchodźcy z obszarów, gdzie toczy się wojna, to  może prowadzić do zamknięcia się w sprzecznych narracjach i w chwili obecnej wydaje się prowadzić do nasilenia się postaw antyunijnych.


W pewnym sensie podobnie przedstawia się kwestia informowania o decyzji wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Twierdzenia, że za tą decyzją opowiedzieli się wyłącznie źle wykształceni ludzie, którzy nie mają żadnych racjonalnych argumentów, przemilczanie nie tylko historycznego stosunku Brytyjczyków do Unii, ale również wszystkich argumentów związanych z zarzutami o biurokratycznym i niedemokratycznym charakterze unijnych władz, przemilczanie argumentów pokazujących, jak biurokratyczne regulacje blokują innowacyjność, to wszystko odbierane jest jak manipulacja i w efekcie może wzmacniać postawy antyunijne. Autorzy omawianego artykułu stawiają pytanie „jakiej Unii chcemy?”

„Polscy krytycy Unii z obozu rządzącego – czytamy w tym artykule - nie tyle odrzucają jej kształt instytucjonalny lub sposób funkcjonowania, ile widzą w niej mechanizm, za pomocą którego mają być w Polsce aplikowane rzekomo obce nam normy i wartości.”

I znów wypada się zgodzić, ale natychmiast pojawia się pytanie, dlaczego ten sposób rozumowania krytyków z obozu rządowego trafia do tak znacznej części społeczeństwa? Czy po części nie dlatego, że racjonalne elementy krytyki są chowane pod dywan, bo tak nam strasznie zależy na przekonaniu ludzi do Unii?        

„Sens naszej obecności w Unii nadaje jednak przede wszystkim zwrot ku Zachodowi, który dokonał się za sprawą obrania drogi na integrację z UE („powrót do Europy”). Zwrot ten był po końcu komunizmu tyleż oczywisty, co przełomowy, a ponadto daleko wykraczający poza geopolitykę.”

Przepraszam najmocniej, ale co to znaczy „zwrot ku Zachodowi”. Może to miało jakiś sens przy podziale na socjalistyczny, niedemokratyczny Wschód i kapitalistyczny, demokratyczny Zachód. Zachód mógł być naszym marzeniem, ale rzeczywistość nie oznaczała, że istniał jakiś jednolity, pięknie kapitalistyczny i idealnie demokratyczny Zachód. Kiedyś głosiłem hasło, że Polsce potrzebna prawdziwa socjaldemokracja i solidna wiedza o tym, jak z nią walczyć. Skandynawska trzecia droga była bardzo ciekawa, cywilizowała kapitalizm i skończyła się degrengoladą państwa nadopiekuńczego i społeczeństwa przekonanego, że państwo ma wszystko załatwić i wszystko dać, a prawo ma dekretować, że ma być dobrze.


Amerykańska demokracja oparta była w znacznym stopniu na tradycjach brytyjskich przeniesionych do społeczeństwa bezklasowego. Pora zejść z tego wysokiego konia abstrakcyjnych marzeń o mitycznym Zachodzie i zacząć rozmowę o konkretach.


Demokracja jest sztuką takiego spierania się, żeby coś z tego wynikało, a to jest możliwe kiedy umiemy sprecyzować problem i zmusić dyskutantów do słuchania, co mówią inni, z zamiarem osiągnięcia jakiegoś kompromisu. Dotyczy to również naszych sporów o obecność w Unii Europejskiej i tego jakiej Unii chcemy. Krótko mówiąc, nie lękajcie się mówić do rzeczy, a powoli może się uda na tę demokrację wygramolić. Jedne pewne, ani Matka Boska, ani Unia Europejska w tym gramoleniu się na demokrację nam nie pomoże. Musimy najpierw zejść na ziemię i zacząć raczkować.                                                                          


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Znasz li ten kraj

Znalezionych 386 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Agenci propagandy nienawiści   Koraszewski   2023-11-05
Modne słowo: narracja   Koraszewski   2023-10-06
Jaka religia, jaki ateizm?   Koraszewski   2023-10-02
Płacimy za grzechy dziadów   Koraszewski   2023-09-26
Poranne refleksje mieszkańca Polski   Koraszewski   2023-09-22
Dlaczego film Holland jest zły   Wójcik   2023-09-20
Śmierć byłego nauczyciela historii   Kruk   2023-09-18
Jeśli mam zacząć od nowa…   Koraszewski   2023-09-12
Osiem gwiazdek na grobie, Richard Dawkins i moje miasteczko   Koraszewski   2023-09-09
Elekcja posłów polskich   Koraszewski   2023-09-07
Powróćmy jak za dawnych lat w zaczarowanych bajek świat   Koraszewski   2023-08-29
Głosuj 4 razy NIE, czyli jak Jarosław Kaczyński poszedł śladami Bolesława Bieruta   Koraszewski   2023-08-15
Przedwyborcza kampania prania mózgów   Koraszewski   2023-07-19
Poemat o oszczędnym posługiwaniu się prawdą   Koraszewski   2023-07-06
Smutek plemiennego humanizmu   Koraszewski   2023-06-19
“Ewa” i Pola. Głos kobiet żydowskich   Walter   2023-06-14
Ordo Juris, ludzkie dramaty i złe dziennikarstwo   Koraszewski   2023-05-12
Papierowym okrętem po ojczystych kałużach   Koraszewski   2023-04-24
Wobbly hypothesis i życie współczesne   Koraszewski   2023-04-21
Powrót konfederatów polskich   Koraszewski   2023-04-18
Człowieku, zbliża się Dzień Darwina   Koraszewski   2023-02-04
Śmierć prezydenta i dylemat sędziego   Koraszewski   2022-12-17
Nacjonalistyczna patoekonomia wiecznie żywa   Łukaszewski   2022-12-16
Kogo i w jaki sposób chciałby zniszczyć ob. Kaczyński?   Koraszewski   2022-12-10
Listopadowe powstanie i sprawa dla niektórych niekoszerna   Łukaszewski   2022-11-30
Polityka jest sztuką realizowania tego co jest  możliwe   Koraszewski   2022-11-28
Państwo, religia, dzieci i Żydzi   Koraszewski   2022-11-17
W poszukiwaniu katolickich konstytucyjnych demokratów   Koraszewski   2022-11-15
Polityka, czyli taniec świętego Wita   Koraszewski   2022-10-20
Czy przywódcy organizacji rolniczych są największymi wrogami rolników?   Koraszewski   2022-10-15
Oświecony lud tego nie kupi   Zbierski   2022-10-10
Potforny ftorek i ojczyzna w potszebie   Kruk   2022-10-08
Do przyjaciół Moskali   Łukaszewski   2022-09-29
List otwarty do pewnego typa   Koraszewski   2022-09-28
Hic Rhodus, hic salta!   Koraszewski   2022-09-21
Głupota zawsze dziewica   Koraszewski   2022-09-19
Jesień oświecenia i owoc poznania   Koraszewski   2022-09-13
Od sierpnia 1980 do sierpnia 2022   Koraszewski   2022-08-30
Gdybym ja był Panem Bogiem   Kruk   2022-08-11
Przemilczana pielgrzymka posłów polskich do grobu Arafata   Koraszewski   2022-08-04
Kaczyński w Kórniku i powrót towarzysza Szmaciaka   Koraszewski   2022-07-26
Polska demokracja wyznaniowa   Koraszewski   2022-05-30
Ból głowy po święcie pracy   Kruk   2022-05-02
Świat się zmienia na lepsze   Kruk   2022-04-22
Pisowska wojna z rozumem   Koraszewski   2022-04-14
Oni się nie wstydzą, państwo nie reaguje   Koraszewski   2022-03-23
Kto dostrzeże grozę wzrostu cen żywności?   Koraszewski   2022-03-18
Cicho płynie solidarność   Koraszewski   2022-03-09
Pokaż figę sykofantom   Koraszewski   2022-02-19
Nie oskarżam, tylko przypominam   Koraszewski   2022-02-10
List otwarty do wice-ministra zdrowia Piotra Bombera, nadzorującego Departament Dialogu Społecznego   Koraszewski   2022-02-03
Pierwsza poprawka do, że tak powiem   Koraszewski   2021-12-08
Dzyndzyk patriotyczny i kwestie prawne   Kruk   2021-11-19
Głupota oparta na wiedzy   Koraszewski   2021-11-15
Jezus, Mahomet i cała reszta   Koraszewski   2021-11-11
 Byłem z Romanem na ty   Koraszewski   2021-11-09
Jarosław Kaczyński i historia polskiego analfabetyzmu   Koraszewski   2021-10-28
Czy można zrozumieć pamięć i tożsamość?   Koraszewski   2021-10-25
My naród i klops   Koraszewski   2021-10-15
Saga rodu Fedorowiczów, powiatowa walka z zaborcą i proces Katarzyny Mrówczyny   Koraszewski   2021-10-04
Historia pewnego teatru   Łukaszewski   2021-09-25
Niech żywi nie tracą nadziei   Kruk   2021-09-15
Dyskurs nasz powszedni pozwól zmienić Panie   Koraszewski   2021-09-11
Zawieszony w prawach członka   Kruk   2021-07-21
Codzienne obowiązki sołtysa honoris causa   Koraszewski   2021-06-26
Czy warto być Polakiem – wyjaśniamy   Koraszewski   2021-06-18
Polityczna kamasutra i umysł człowieka podnieconego   Koraszewski   2021-06-12
Dławiący wiatr historii   Koraszewski   2021-06-07
Piasek dla kota i inne troski   Koraszewski   2021-06-02
Nowy ład, Polski ład, czyli Nowa Ekonomiczna Polityka   Koraszewski   2021-05-29
Sen nocy wiosennej   Koraszewski   2021-05-14
Owszem żyję, ale trudno to potwierdzić   Koraszewski   2021-05-08
Święto flagi i inne święta   Kruk   2021-05-05
Demokracja umarła, niech żyje demokracja   Koraszewski   2021-04-30
Uczucia patriotyczne w promocji   Koraszewski   2021-04-28
Chuć w narodzie, czerep nadal rubaszny, dusza anielska trzepocze sztucznymi rzęsami   Kruk   2021-04-20
Czy wicepremier zarządzi wcześniejsze wybory?   Koraszewski   2021-04-14
Nie marszcz czoła, stawiaj go wyzwaniom   Kruk   2021-04-12
Bliźni gorszego sortu i problem moralności   Koraszewski   2021-04-10
Prawda, sumienie, zgoda   Koraszewski   2021-04-07
Rewolucja w NBP, nominały jawne i poufne   Koraszewski   2021-04-01
Mural w mieście Dobrzyniu   Koraszewski   2021-03-19
Groza reedukacji narodowej   Koraszewski   2021-02-27
Państwo mi nie służy   Koraszewski   2021-02-24
Prymas częściowo nieświeży   Koraszewski   2021-02-19
Teologia zniewolenia kontra społeczeństwo obywatelskie   Koraszewski   2021-02-01
Zostałem zaszczepiony przeciw wrednemu wirusowi   Koraszewski   2021-01-27
Opowieść o Polaku, który się prawdzie nie kłaniał   Koraszewski   2021-01-06
Rok parasola i parasolki?   Koraszewski   2021-01-04
Wypas środowiskowych prawd   Koraszewski   2020-12-28
„Uwaga, tu obywatelki i obywatele, to jest legalne zgromadzenie!”. Powolne budowanie mostów ponad podziałami.   Górska   2020-12-19
Doktor Dolittle i zielony kanarek    Garczyński-Gąssowski   2020-12-12
Seks bez seksizmu, kapłaństwo bez pedofilii   Koraszewski   2020-12-08
Opowieść o nocnym stróżu, kucharce i wartościach   Koraszewski   2020-12-06
Cyrkowe fikołki, teatralne gesty i realne działania opozycji   Górska   2020-11-30
Lekcja zdalna i pytanie dodatkowe   Kruk   2020-11-26
Przez okno wszedł Ziobro, a spod łóżka wylazł biskup, czyli jak Jarosław Kaczyński rozpętał wojnę domową   Górska   2020-11-24
Mowa pozasejmowa do obywatela Kaczyńskiego   Koraszewski   2020-11-21
Przekleństwo naszych czasów i wszystkich wcześniejszych   Kruk   2020-11-16
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!   Koraszewski   2020-11-11

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk