Prawda

Niedziela, 8 grudnia 2019 - 07:36

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Akademia Sukcesu czyli szkoła, która uczy


Andrzej Koraszewski 2015-04-11

Kristin Jones, 23, uczy czwarte klasy w szkole Success Academy Harlem 4. Codziennie, Kristin Jones wsiada o 5:30 na prom w Staten Island, gdzie mieszka z siostrą i dwojgiem rodzeństwa i jedzie do Manhattanu. Od dziecka Kristin Jones zawsze wiedziała, że chce być nauczycielką. Przyklejała na lustrze kartki papieru, z których robiła prowizoryczną tablicę i udawała, że jej kuzyn i młodszy brat są jej uczniami.
Kristin Jones, 23, uczy czwarte klasy w szkole Success Academy Harlem 4. Codziennie, Kristin Jones wsiada o 5:30 na prom w Staten Island, gdzie mieszka z siostrą i dwojgiem rodzeństwa i jedzie do Manhattanu. Od dziecka Kristin Jones zawsze wiedziała, że chce być nauczycielką. Przyklejała na lustrze kartki papieru, z których robiła prowizoryczną tablicę i udawała, że jej kuzyn i młodszy brat są jej uczniami.

Bez zdjęć opis tych szkół mógłby sugerować, że jesteśmy w Singapurze albo w Japonii. Artykuł w New York Timesie nie pozostawiał jednak wątpliwości. Jesteśmy w Harlemie, dzielnicy Nowego Jorku. Harlem to od początku XX wieku skupisko ludności afro-amerykańskiej. W ostatnich latach skład mieszkańców Harlemu zaczął się gwałtownie zmieniać i dziś czarni stanowią nieco mniej niż połowę, na ulicach równie często słychać język hiszpański jak angielski. Wysoki poziom bezrobocia, duża przestępczość. Wyniki w szkołach gorsze niż w innych dzielnicach, młodzi ludzie mają tu większe szanse trafienia do więzienia niż na uniwersytet.

W 2005 roku Eva Moskowitz ubiegała się o stanowisko prezydenta Manhattanu. Głównym hasłem jej kampanii była radykalna zmiana polityki oświatowej. Twierdzi się, że o jej przegranej zadecydowała akcja negatywna federacji związków zawodowych nauczycieli spowodowana jej ostrą krytyką tych związków. Po przegranej prywatny biznes zaproponował jej założenie szkoły. Niebawem powstała pierwsza szkoła pod nazwą Akademia Sukcesu.


Sama Eva Moskowitz wychowała się w Harlemie, tam chodziła do szkoły, w której, jak później napisze, połowa nauczycieli była całkowicie niekompetentna. Kiedy dotarła na uniwersytet, była krytykowana za nieznajomość ortografii i poprawnego budowania zdań. Doktoryzowała się z historii Stanów Zjednoczonych, wykładała później historię ruchów feministycznych. Zajmowała się teorią komunikacji i kultury masowej, by na przełomie tysiącleci zostać dyrektorem programu ReadNet, zajmującego się analizą umiejętności czytania i pisania przez dzieci w szkołach podstawowych.


Eva Moskowitz stawia sprawę brutalnie: Ameryka przegrywa z innymi krajami na polu masowej oświaty. Bogaci rodzice oddają swoje dzieci do elitarnych prywatnych szkół, które ignorują durne nowoczesne teorie pedagogiczne. Rodzice z klasy średniej pakują ogromne pieniądze w korepetycje, żeby ich dzieci nauczyły się poza szkołą tego, czego nie uczy ich szkoła, dzieci z ubogich rodzin wydane są na pastwę złego systemu i złych nauczycieli. Dziecko, które nie nauczy się w szkole czytania i pisania, jest skazane w życiu na przegraną.       


Akademia Sukcesu ma po ośmiu latach sieć 43 szkół w Harlemie. Uczniowie są przyjmowani w drodze losowania, ponieważ jest wielokrotnie więcej chętnych niż miejsc. We wszystkich szkołach publicznych Nowego Jorku w ubiegłym roku tylko 29 procent uczniów zaliczyło test na czytanie, a 35 procent test z matematyki. W szkołach Akademii Sukcesu 64 procent uczniów zaliczyło test na czytanie i 94 test z matematyki. Akademia Sukcesu ma poparcie burmistrza Nowego Jorku, zbiera miliony dolarów dotacji i ściąga na siebie gromy. Dwa lata temu Eva Moskowitz opublikowała książkę pod tytułem „Ta misja jest możliwa” (Mission Possible), a krytycy pytają, za jaką cenę?


Pytanie jest zasadne, ani nauczyciele, ani dzieci nie mają w Akademii Sukcesu lekko. Zacznijmy od nauczycieli. Nie ma związków zawodowych, praca przeciętnie 11 godzin dziennie przy analogicznym wynagrodzeniu jak w innych szkołach. Nauczyciel jest oceniany za wyniki uczniów. Większość nauczycieli to ludzie młodzi, często bezpośrednio po studiach. Staż się nie liczy, dobry nauczyciel może zostać dyrektorem szkoły w wieku dwudziestu pięciu lat. Szkoły Akademii Sukcesu mają najwyższą rotację nauczycieli, którzy albo nie zgadzają się z metodami pedagogicznymi, albo nie wytrzymują presji.


Szkoła wymaga bezwzględnej dyscypliny. Uczniowie nie tylko są jednolicie ubrani, ale mają podczas lekcji siedzieć w ławkach w określony sposób, mają obowiązek śledzić nauczyciela. Porządek obowiązuje również na korytarzach. Drobne wykroczenia powodują natychmiastowe zawieszenie ucznia i wezwanie rodziców. Współpracę z rodzicami uważa się za sprawę fundamentalną. Również postępy w nauce są systematycznie omawiane z rodzicami, a kontakt elektroniczny jest niemal codzienny.     



Znacznie większą krytykę niż rygor dyscypliny budzi stała prezentacja rezultatów każdego ucznia. Nazwiska uczniów z niedostatecznymi ocenami pojawiają się na wywieszonych na korytarzach wykresach w czerwonym polu. Za dobre wyniki są nagrody, również materialne, złe wyniki powodują dostanie się do “akademii dodatkowego wysiłku” - zamiast zabaw w kółkach zainteresowań czy w hali sportowej, dodatkowe zajęcia i wkuwanie.


Stres?  Ogromny. Podczas testów zdarza się, że uczniowie się moczą. Te rezultaty nie są za darmo.


Kate Tylor, autorka artykułu w NYT jest rozdarta między podziwem i przerażeniem. Taktyka w której uczniowie są poddani surowej dyscyplinie, narażeni na stres i upokorzenia, a równocześnie otoczeni opieką, nagradzani za każdy sukces, mający zawsze dostęp do nauczycieli, gdzie szkoła i dom stanowią jedność, najwyraźniej działa. Jeśli są to koszty wygrzebania się z dna i zdobycia szans w dorosłym życiu, to być może warto dzieci na te koszty narażać. Rodzice walczący o miejsca dla swoich dzieci w tych szkołach wydają się nie mieć wątpliwości. Nie wszyscy, niektórzy przenoszą swoje dzieci do publicznych szkół. Zwolnione miejsca w klasach zajmują inni, ale tylko do czwartych klas. W starszych klasach nie uzupełnia się stanu klas, bo zdaniem dyrekcji większość dzieci nie miałaby już szans na wyrównanie poziomu.


Poszczególne klasy noszą nazwy uniwersytetów, które ukończyli ich wychowawcy plus roku, w którym uczniowie sami powinni ukończyć uniwersytet. Po kilku latach zazwyczaj tego pierwszego wychowawcy już dawno nie ma. Albo awansował, albo zmienił pracę.                      

Nieustanne współzawodnictwo wśród uczniów, nieustanne współzawodnictwo wśród nauczycieli. Każdy ma dostęp do komputerowego rankingu nauczycieli i do rankingu uczniów. 


Ten system ocen jest zdaniem dyrekcji konieczny, żeby śledzić, które metody są skuteczne.

“Nigdy nie mówię, jesteś 23 w rankingu – mówi 26-letnia Lisa Sun, dyrektorka Akademii Sukcesu  z północnego Harlemu, raczej dyskutuję z nauczycielką gdzie jej uczniowie mają braki, które ujawniają się w wynikach. To nie jest wina uczniów, to problem nauczycieli, więc musimy z nimi rozmawiać o tym, co musi być zrobione, żeby poprawić sytuację”.         


Nauczyciel, który ma słabe oceny, albo nie umie utrzymać dyscypliny, może być w środku roku przesunięty do innej pracy, na przykład jako asystent dający indywidualne korepetycje poza klasą szkolną.   


Na pytanie, czy ta drakońska dyscyplina nie jest przesadna, Eva Moskowitz odpowiada: „Na dobry uniwersytet nie idzie się ot tak – to wymaga ciężkiej pracy, dyscypliny i silnej etyki pracy oraz, tak, dobrych wyników na testach.


Być może, niektórzy ludzie preferują chaos – dodaje – My nie” 


W systemach edukacyjnych rezultaty tak naprawdę widzimy po latach, a i tak będą spory o interpretację danych. Pierwsi uczniowie Akademii Sukcesu są nadal w gimnazjach. Oceniający zwracają uwagę na fakt koncentracji uwagi na angielskim (nie zatrudnia się praktycznie rzecz biorąc nauczycieli, dla których angielski nie jest pierwszym językiem), na sprawność czytania i pisania, matematykę i nauki ścisłe. Inne przedmioty są często lekceważone.       


Niezależnie jak na to patrzeć, wyniki uczniów tych szkół są o niebo lepsze, niż w szkołach publicznych, na ile słuszne jest twierdzenie, że Akademia Sukcesu pozbywa się najgorszych uczniów? Ewa Moskowitz twierdzi, że czasem rodzice decydują się na przeniesienia dziecka również dlatego, że szkoła jest wymagająca wobec rodziców. Dla niektórych rodziców te stałe kontakty są zbyt uciążliwe. Mówi o kulturze największego wysiłku oczekiwanej od nauczycieli, od dzieci i od rodziców.


Jak można się spodziewać najbardziej krytyczne głosy padają ze strony byłych nauczycieli Akademii Sukcesu. Eva Moskowitz zgadza się, że większość odchodzących może mieć zadrę, „pewnie nie bardzo lubili swoją pracę i nie bawiło ich uczenie dzieci, a my naprawdę nie możemy mieć tu ludzi, którzy nie kochają tej pracy”.   


Eva Moskowitz w klasie szkolnej w 2008 roku. Zdjęcie James Estrin/The New York Times
Eva Moskowitz w klasie szkolnej w 2008 roku. Zdjęcie James Estrin/The New York Times

Młodzi ludzie, którzy decydują się na pracę w tych szkołach, nie oszczędzają się i chcą rzeczywiści sukcesu dla swoich uczniów.


Lektura tego artykułu przypomniała mi dyskusje  prowadzone jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku z szwedzkimi nauczycielami przerażonymi kierunkiem reform w oświacie pod wpływem pedagogiki pokolenia hippisów. Idea partnerskich relacji z uczniami, porzucenia dyscypliny na rzecz swobody, rozluźnienia relacji szkoły z rodzicami i porzucenia oczekiwań pod adresem uczniów, szła w parze z tyranią związków zawodowych, coraz skuteczniej chroniących nauczycieli nienadających się do pracy w szkole. Twierdzenia, że do partnerstwa dziecko trzeba przygotować, że szkoła ma przede wszystkim uczyć, że to po prostu nie działa i w efekcie robi się krzywdę dzieciom oraz państwu, które z taką oświatą przegra konkurencję z innymi o jakość gospodarki opartej na wiedzy, odrzucane były jako brak zrozumienia, czym jest prawdziwy postęp w oświacie.


W późniejszych latach byłem świadkiem prób naprawienia oświaty brytyjskiej. Jak powiadał jeden z brytyjskich polityków, gdyby brytyjskie szkolnictwo było poddane prawom biznesu, zbankrutowałoby natychmiast. Próby oparcia systemu oświaty na wynikach pracy nauczyciela zostały jednaki storpedowane przez związki zawodowe nauczycieli, o których niektórzy twierdzili, że są największymi wrogami dzieci, nauczycieli z prawdziwego zdarzenia i państwa.      


Czytając ten artykuł zastanawiałem się oczywiście, czy oddałbym swoje dziecko do takiej szkoły? Jestem pewien, że mając do wyboru szkołę publiczną ze złymi wynikami, brakiem dyscypliny i tłumem nauczycieli, którzy nigdy nie powinni trafić do oświaty, nie zastanawiałbym się ani przez moment. Nie znaczy to, że bym się nie bał i że lekceważyłbym głosy krytyki. Po prostu wolałbym dziecko narazić na stres walki niż na stres borykania się z mazią w instytucji, która ciągnie uczniów w dół, zamiast ich pchać w górę. 

“Synowie Shakeyi Matthew przed pójściem do Akademii Sukcesu Harlem 4 chodzili do Szkoły Publicznej nr 165 przy West 109th Street. Pani Matthew, (33-letnia matka dwóch chłopców), mówi, że jej młodszy syn w przedszkolu bardzo się starał, ale nauczyciel wydawał się być bezradny. Teraz, w pierwszej klasie Akademii Sukcesu czyta na poziomie  drugiej klasy. Shakeya Matthew mówi, że jest znacznie częściej w kontakcie z nauczycielami synów niż w szkole publicznej. Nauczyciele z Akademii dzwonią lub przysyłają wiadomość w ciągu dnia albo wieczorem z informacją jak jej synowie sobie poradzili na teście, czy w innych sprawach. Wydaje się, że oni naprawdę wkładają więcej wysiłku żeby zajść dalej.”         


Oczywiście jeden artykuł nie może być podstawą do sensownych wniosków. Przerzuciłem pół setki innych artykułów, z których znaczna część była krytyczna lub wręcz ziejąca jadem nienawiści. Jeden z nich zaczynał się od stanowczego stwierdzenia, że Eva Moskowitz wcale nie troszczy się o dzieci afro-amerykańskie i latynoskie, że jest tylko żądna władzy, a jej nauczyciele są przepłaceni, zbyt młodzi, przepracowani i niedoświadczeni. (Miałem wrażenie, że ten tekst czytałem juz pół wieku temu, więc go nie kontynuowałem.)  Są również dostępne analizy robione przez fachowców. W jednej z nich, zrobionej przez University of Pennsylvania w końcowym raporcie czytamy m.in. „Podsumowując stwierdzamy, że dane wykazują statystycznie znaczące i edukacyjnie istotne efekty związane z edukacyjnym programem Harlem Success Academy”.

 

Poniżej jest reklamowe wideo Akademii Sukcesu. Taka prezentacja z natury rzeczy pokazuje same pozytywy, a jednak warto ją obejrzeć (film jest bez polskich napisów):   


Success Academy - Harlem from Phillip Van on Vimeo.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj












Myśli
Hili: Czy myśli zmieniają świat?
Ja: Tak, ale nie zawsze po naszej myśli.

Więcej

Spisek przeciwko
szczelinowaniu
Matt Ridley


Pierwszą kawiarnię w Marsylii otwarto w 1671 roku, co skłoniło kupców wina w tym mieście do zaangażowaniu paru profesorów uniwersytetu w Aix, by oczernili reputację ich nowego konkurenta. Profesorzy zabrali się jak należy do dzieła i dali jednemu ze swoich studentów zadanie napisania pamfletu z twierdzeniami, że kawa jest obrzydliwą zagraniczną nowinką, zrobioną z owoców drzewa ulubionego przez kozy i wielbłądy. Pali krew, wysusza nerki i ściąga limfę, powodując porażenie i impotencję. “Z tego wszystkiego musimy wyciągnąć wniosek, że kawa jest szkodliwa dla wielkiej części mieszkańców Marsylii”.

W ten sposób nowość napotyka okopane interesy. Dzisiaj podobna pseudonauka służy do oczerniania reputacji niemal każdej innowacji. Zazwyczaj, jak to było z kawą, taka kampania nie udaje się. W dzisiejszych czasach jednak siły antyinnowacyjne mają grube portfele i niewiele skrupułów, i wygrały kilka wielkich bitew. Wiemy teraz, że sprzeciw wobec genetycznie modyfikowanych roślin spowodował większe zużycie pestycydów i szkody dla środowiska, niemniej ten sprzeciw był bardzo zyskowny dla wielkich zielonych grup nacisku.   

Więcej

Postępowi Demokraci
mylą się – raz jeszcze
Vic Rosenthal


Czasami mówię, zazwyczaj po tym, jak na targu żądają ode mnie absurdalnej ceny za avocado, że Izraelczycy myślą, iż wszyscy Amerykanie są głupi i bogaci. Zaczynam podejrzewać, że mają rację w sprawie głupoty, przynajmniej kiedy mówią o postępowych, Demokratycznych członkach Kongresu. W odpowiedzi na decyzję sekretarza stanu, Pompeo, by wreszcie oficjalnie zmienić stanowisko USA, że „izraelskie osiedla na Zachodnim Brzegu” – to jest, żydowskie społeczności w Judei i Samarii – nie są niezgodne z prawem międzynarodowym, 100 demokratycznych członków Kongresu wysłało mu list z wezwaniem, by zmienił tę decyzję.

Więcej
Blue line

Szkoliłam przyszłych lekarzy,
by pilnowali swoich zaimków
Anna Slatz


Zawsze uważałam się za zbieraczkę interesujących doświadczeń. Pewnie ze szkodą dla mnie, mój życiorys wygląda bardziej jak spis skeczy z Whose Line Is It Anyway niż ciąg powiązanych doświadczeń, które prowadzą do stabilnego życia zawodowego. Celem było ”nigdy chwili nudy” i większość moich chwil była satysfakcjonująco nienudna.  


Kiedy więc miejscowa akademia medyczna poprosiła mnie, bym odgrywała rolę pacjentki podczas ich sesji szkoleniowych, wskoczyłam w to natychmiast. Nie miałam absolutnie żadnego doświadczenia aktorskiego, a większość mojej wiedzy medycznej jest na poziomie Dr. Phil. Może jednak w ten sposób rodzą się gwiazdy. Jesteś Pacjentką z Kokluszem Nr 3 – aż zalany w trupa Bradley Cooper wkracza do szpitalnego oddziału ratunkowego i słyszy twój piękny napad kaszlu.

Więcej

Antysyjonizm widziany
oczyma syryjskiego uchodźcy
About Dandachi


Uchodźca z rozdartego wojną domową kraju jest przyzwyczajony do tego, że wszystkie części jego ojczyzny stają się polem bitwy. Ulice. Mieszkania. Boiska. Podczas syryjskiej wojny domowej walczono także o zamek Krak de Chaveliers w moim rodzinnym Homs. Przybywszy jednak do Kanady nie spodziewałem się, że uniwersytety w moim nowym kraju staną się areną ideologicznej tłuszczy zakrzykującej i potępiającej swoich oponentów.


Kiedy wieczorem 20 listopada wybrałem się na York University, byłem błogo nieświadomy tego, że uniwersytet miał status siedliska „antysyjonistycznego aktywizmu”. Przybyłem do Kanady dwa lata temu dzięki Refugee Resettlement Program i, nadal chcąc odkrywać wszystko, wybrałem się po raz pierwszy do York. Chciałem pójść na spotkanie organizowane przez Herut Canada z pięcioma członkami izraelskiej NGO “Reservists on Duty” [Rezerwiści na służbie].

Więcej
Blue line

Pies Pawłowa
wiecznie żywy
Andrzej Koraszewski

Wojciech Wilczyk

Kiedy Partia naciska guziczek „patriotyzm”, możesz być pewny, że zobaczysz fajerwerki, usłyszysz huk peterd i żarliwe modlitwy nawyższych kapłanów. Wielki Brat poległ, niech żyje Wielki Brat. Sercu Narodu potrzebny bypass. Gdzie jest pies pogrzebany? W odwiecznym sporze między kolektywistycznym porządkiem a wolnością, między narodem będącym zbiorem ludzi wolnych, a narodem będącym hordą wpatrzoną w wodza i oczekującą na sygnał. Naciśnięcie guziczka z napisem „patriotyzm” ma gwarantowany skutek. Naród zmieniony w hordę jest religijny, funkcjonuje na prostych symbolach, gniewa go każda złożona myśl. Kocha historyczne malowidła, glorię przebierańców. Śmietnik ozdobiony piastowskim orłem jest bardziej ujutny.

Więcej

Iran strzela do protestujących,
Europa spiskuje
Jonathan S. Tobin


Przemoc Teheranu wobec demonstrantów jest największa od 40 lat. Europejczycy wybrali ten właśnie tydzień, by podwoić starania o ominięcie sankcji nałożonych przez USA na Iran.


Wiadomości z Iranu powinny wstrząsnąć sumieniem świata. Kiedy Irańczycy próbowali protestować przeciwko arbitralnej decyzji swojego rządu o drastycznej podwyżce cen benzyny, reżim odpowiedział z bezprecedensową siłą. W całym kraju siły bezpieczeństwa, włącznie z jednostkami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, otworzyły ogień do nieuzbrojonych obywateli. Według „New York Times” w pierwszych dwóch tygodniach protestów zabito między 180 a 450 osób, co najmniej 2 tysiące raniono i 7 tysięcy aresztowano. 

Więcej

Elizabeth Warren
gra kartą ”seksizmu”
Jeff Jacoby

Podczas kampanii Elizabeth Warren mówi dziewczynkom, że kandydowanie na prezydenta jest „tym, co robią dziewczynki” i zaczepia im mały palec na znak, że mają o tym pamiętać.

Kiedy Franklin Delano Roosevelt prowadził kampanię prezydencką w 1932 roku, robił to z wózka inwalidzkiego. Był paraplegikiem i stracił możliwość chodzenia w wyniku polio, a niektórzy z jego doradców niepokoili się, że oponenci mogą użyć jego kalectwa przeciwko niemu, wykorzystując ignorancję ludzi dla korzyści politycznych.  


Z pewnością Herbert Hoover, republikanin, któremu stawiał wyzwanie, krytykował FDR. W miarę zaogniania się kampanii Hoover ostro rozprawiał się z „nonsensem”, „tyradami, „ignorancją” i „szkalowaniem” ze strony Roosevelta i ostrzegał, że „trawa będzie rosnąć na ulicach setek miast”, jeśli FDR zostanie prezydentem i zrealizuje swoje propozycje. Nikt jednak nigdy nie twierdził, że ta krytyka była ukradkowymi aluzjami do fizycznego kalectwa Roosevelta. FDR nie skarżył się, że wymaga się od niego wyższych standardów niż od pełnosprawnego kandydata. Jego lojalni zwolennicy nie interpretowali każdego politycznego ciosu jako przykładu zawoalowanej bigoterii przeciwko niepełnosprawnym.

Więcej

Nieproporcjonalna
obrona cywilna Izraela
Paul Shindman

Izraelczycy biegną do schronu podczas palestyńskiego ataku rakietowego na Beer Szewę 23 marca 2011 r. Zdjęcie: Menahem Kahana/AFP via Getty Images.

To obrona cywilna Izraela jest nieproporcjonalna, nie zaś taktyki IDF.Za każdym razem, kiedy Hamas i Islamski Dżihad strzelają rakietami na izraelskie miasta, wiadomości pełne są zdjęć systemu Żelaznej Kopuły, który przechwytuje nadlatujące bomby, eksperci podają analizy, pokazują zdjęcia wyrządzonych szkód i informacje ze szpitali o rannych.

Od 2006 roku, kiedy Hamas przemocą przejął panowanie w Gazie, było kilka dużych starć, włącznie z operacjami IDF: Płynny Ołów, Filar Obrony i  Ochronny Brzeg wraz z wieloma konfliktami o mniejszym natężeniu. Podczas tych wybuchów Hamas i inne grupy terrorystyczne strzelały tysiącami rakiet na Izrael, a IDF odpowiadał uderzeniami wycelowanymi w terrorystów i ich infrastrukturę. W największych operacjach IDF: 2008-09, 2012 i 2014 roku Izrael wysłał także siły naziemne do Strefy Gazy.

Jak łatwo przewidzieć, zagraniczne media porównują liczby ofiar po obu stronach, ale zazwyczaj bez kontekstu lub wyjaśnienia. Aż nazbyt często redaktorzy rzucają modne słowo: nieproporcjonalnie.

Więcej

Wirtualna edukacja
w szkole
Steven Novella


Kiedy w latach 1970. byłem w liceum, komputery dopiero wchodziły w szkolne środowisko. Mieliśmy mały gabinet komputerowy z – według dzisiejszych standardów - okropnie prymitywnymi komputerami, ale na owe czasy były super. Pamiętam używanie bardzo prostego, opartego na DOS programu, który uczył jak używać chemicznej nomenklatury. Była to prosta gra, gdzie proszono cię o rozwiązanie problemu i dostawało się natychmiastową reakcję na twoją odpowiedź. Zrobiło na mnie wrażenie szybkie tempo, w jakim uczyłem się przy pomocy tego prostego, zindywidualizowanego mechanizmu interakcji. Zasadniczo była to gra wideo zaprojektowana do nauczenia jednej rzeczy i działało to naprawdę dobrze.

Więcej

Inwersja antysemityzmu
czyli lewicowa prawicowość
Elder of Ziyon


Popieranie Żydów jest antysemityzmem, a popieranie wrogów Żydów jest walką z antysemityzmem w nowomowie antysyjonistycznej bandy.
Dawniej było tak, że żydożercy twierdzili, że nie są antysemitami, ponieważ „Arabowie są semitami” – to była wczesna forma inwersji antysemityzmu.
Nowa wersja jest jednak bardziej wyrafinowana.
Jeden nurt, popularny w Electronic Intifada, twierdzi, że antysemityzm jest rodzajem rasizmu, syjonizm jest rodzajem rasizmu, a więc antysyjoniści są bojownikami przeciwko antysemityzmowi.
Wyciągają również starszy argument, że syjoniści współpracowali z nazistami (powołując się na umowę Haavara z nazistowskimi Niemcami w celu uratowania życia Żydów) jako na dowód „kolaboracji” syjonistów z antysemitami.

Więcej
Blue line

Teoria Thorsteina Veblena
– uaktualnienie statusu
Rob Henderson


Byłem oszołomiony, kiedy w Yale spotkałem nową klasę społeczną: klasę posiadaczy  luksusowych poglądów. Mój mętlik w głowie nie był dziwny przy mojej dość niezwykłej historii. Kiedy miałem dwa lata, moja matka była narkomanką, a mój ojciec porzucił nas. Dorastałem w wielu domach zastępczych, byłem adoptowany przez kolejne rozbite rodziny, a potem doświadczyłem serię tragedii rodzinnych. Później, po kilku latach w wojsku, poszedłem do Yale. Na kampusie zrozumiałem, że luksusowe poglądy stały się modnym symbolem statusu.

Więcej

Chrześcijaństwo, Zagłada
i syjonizm
Andrzej Koraszewski 

Plaskorzeźba wisząca w Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu przy ulicy Żydowskiej. 

Ksiądz profesor Tadusz Guz otrzymał zakaz wypowiadania się na temat Lutra i Reformacji, nikt jednak nie zabronił mu wypowiedzi  jadowicie antysemickich. Ksiądz profesor Leszek Wilczyński, kustosz Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu opublikował niedawno książkę pod tytułem Z hostii wytrysnęła krew, książkę podtrzymującą stare antyjudaistyczne kłamstwo. „Gazeta Wyborcza” cytuje obszerne fragmenty tego dzieła. Dowiadujemy się m. in. że w 1399 roku poznańscy Żydzi skradli trzy hostie, które zabrali do pomieszczenia…

Więcej
Blue line

Bajka-nie bajka
o powstaniu religii
Lucjan Ferus


Dawno, dawno temu,.. no, właśnie! Kiedy zaczęło się to wszystko? Zapewne wiele tysięcy lat temu, kiedy zaczęli pojawiać się na Ziemi różni dziwni ludzie, którzy z przekonaniem twierdzili, że mają wyjątkowe możliwości nawiązywania kontaktu z  niewidzialnymi istotami spoza naszego świata. Potrafili ponoć nie tylko je słyszeć, ale też porozumiewać się z nimi w ludzkim języku, który te istoty opanowały do perfekcji. Początkowo musieli być rzadkością w społecznościach plemiennych, potem coraz częściej można było o nich usłyszeć, bo jak już człowiek raz wpadnie na jakiś genialny pomysł, to z niego tak łatwo nie zrezygnuje.

Więcej

Izrael:
Podzielony ekran
Caroline B. Glick


Okoliczności dostarczają Izraelowi okazji do wykorzystania chaosu w Iranie. Nasz rząd jednak jest niezdolny do wykonywania swoich normalnych obowiązków, ponieważ prokurator generalny, Avichai Mendelblit, zdecydował, że niemal każde działanie wymaga jego uprzedniej aprobaty.


Obserwowanie wydarzeń w Izraelu jest doświadczaniem poliekranu na żywo. Po prawej stronie ekranu jest chaos poza naszymi bramami, w sąsiednich krajach. A po lewej stronie ekranu jest chaos wewnątrz.  

Więcej

Punkt szczytowy
inteligencji
Steven Novella


W ”The Conversation” jest ciekawy artykuł, w którym pada pytanie – czy ludzie osiągnęli punkt szczytowy inteligencji? To jest coś, co dyskutowaliśmy już w SGU i ciekawy byłem, jakie jest zdanie filozofów w tej sprawie. Podstawowym pytaniem jest: czy są jakieś ostateczne granice ludzkiej zdolności do myślenia, zrozumienia i stawiania hipotez? Jeśli tak, to czy zbliżamy się teraz do tej granicy? Jest także aspekt, którego ten artykuł nie porusza bezpośrednio – czy istnieją granice naszej zdolności do opanowania złożoności (w odróżnieniu od samego rozumienia rzeczywistości)?

Więcej

Dlaczego świat milczy,
kiedy nasz rząd nas morduje?
Uzay Bulut


Od kiedy 15 listopada w całym Iranie wybuchły demonstracje z powodu wysokich cen, zginęło co najmniej 140 demonstrantów. Amnesty International donosi, że irańskie siły bezpieczeństwa „strzelały do nieuzbrojonych ludzi na ulicach z dachów budynków i z helikoptera”. Podobno aresztowano tysiące ludzi. Rząd irański na tydzień zablokował Internet, żeby świat nie zobaczył nadużyć władzy. A wiele organizacji praw człowieka sądzi, że liczba ofiar jest znacząco wyższa

Irańskie władze przenoszą rannych protestujących ze szpitali do ośrodków internowania, narażając ich życie przez odmowę potencjalnie ratującej życie opieki medycznej.

Więcej

Zakończyć prześladowania
ludzi przez radykałów
Lawrence A. Franklin

W  Pakistanie powszechne jest porywanie dziewcząt i młodych kobiet, żeby zmusić je do nawrócenia się. Ofiarami porwań są głównie chrześcijanki i hinduski. Katolicki arcybiskup Lahore, Sebastian Shaw (na zdjęciu), wyraził niedawno wielki niepokój z powodu nasilenia porwań i przymusowych nawróceń. Na zdjęciu: Arcybiskup Sebastian Shaw. (Zdjęcie: UK Foreign & Commonwealth Office/Flickr)

26 września nigeryjscy żołnierze wyzwolili ponad 300 mężczyzn i chłopców – w tym dzieci zaledwie pięcioletnie – z tego, co można nazwać więzieniem, podającym się za islamską szkołę w mieście Kaduna w północnozachodniej Nigerii.

"Większość uwolnionych, których widział reporter Reutersa w mieście Kaduna, to były dzieci w wieku do osiemnastu lat. Niektórzy powłóczyli skutymi w kostkach nogami, inni byli przykuci łańcuchami do wielkich metalowych kół, by zapobiec ucieczkom…  

Lokalne media informowały, że byli oni torturowani, głodzeni, seksualnie wykorzystywani…


Jeden młody człowiek, Hassan Jusuf, powiedział, że wysłano go do tej szkoły z powodu niepokoju o jego sposób życia po kilku latach nauki za granicą.

Więcej

Czterdzieści lat,
od kiedy uciekła Victoria
Lyn Julius

Ajatollah Chomeini, architekt Islamskiej Rewolucji w Iranie

Nigdy nie poświęciłam zbyt wiele myśli lukrecji do czasu, kiedy spotkałam Victorię. Victoria, obecnie po osiemdziesiątce, żyła w Iranie do 1979 roku. Zajęciem jej nieżyjącego już męża było zbieranie korzeni rośliny lukrecji, która pleni się dziko w pobliżu miasta Kermanszah, i sprzedawanie tych korzeni lukrecji do przetwórni na żywność i naturalne leki.

Więcej
Biblioteka

Zerwana zasłona
zniewolenia
Andrzej Koraszewski

Yasmine Mohammed

Yasmine urodziła się w Kanadzie, jako sześciolatka, była przywiązywana do łóżka i bita w stopy przez dochodzącego „ojczyma” ponieważ niedokładnie nauczyła się modlitw (jej matka była tajną drugą żoną tego potwora). Kiedy miała trzynaście lat ten sam człowiek ją gwałcił, bił ją również za najmniejsze przewinienie. Kiedy napisała swoje imię zmieniając pisownię na angielską, związał ją i powiesił głową w dół w garażu, bijąc pasem tak długo, aż zemdlała. Kiedy w szkole opowiedziała nauczycielowi o tym, czego doświadcza w domu, pokazując blizny i siniaki, sprawa została skierowana do policji, która przeprowadziła dochodzenie. Oskarżony wyparł się gwałcenia, a jego wersja została poparta przez obydwie żony i pozostałe dzieci, bicie uznane zostało za „dyscyplinowanie” zgodne z islamską religią i kulturą. Kanadyjski sędzia orzekł, że dziewczynka powinna wrócić do rodziny. Yasmine zniknęła ze szkoły, nauczyciel, który skierował sprawę do policji miał się dowiedzieć o jej dalszych losach dopiero po trzydziestu latach.

Więcej

Socjalizm stał się
antysemityzmem oświeconych
Jonathan Tobin

Bernie Sanders, kandydat na stanowisko prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej, z członkinią Izby Reprezentantów Alexandrią Ocasio-Cortez na wiecu w Iowa 10 listopada 2019.

To, co jest stare, czasami staje się znowu nowe. W ostatnich latach socjalizm – ideologia, która zrodziła niektóre z najgorszych horrorów XX i najbardziej krwawego wieku naszej ery – powrócił. Tylko 30 lat po tym, jak został złożony do nieopłakiwanego grobu wraz z upadkiem Muru Berlińskiego, uczynił polityczny powrót.

Część tego przypływu sympatii do socjalizmu w Ameryce wynika z zainteresowania  prezydencką kandydaturą Berniego Sandersa, jak również z rozgłosu zdobytego przez jedną z jego największych zwolenniczek: reprezentantkę Alexandrię Ocasio-Cortez (Demokraci, Nowy Jork), która, podobnie jak senator z Vermontu, jest zaprzysięgłą socjalistką. Ich negatywne poglądy na Izrael nie przeszkodziły żydowskim Demokratom w oklaskiwaniu ich. 


Sondaż Gallupa sprzed kilku miesięcy pokazał, że czterech z dziesięciu Amerykanów popiera jakąś formę socjalizmu. Podczas gdy większość respondentów - 51 procent - powiedziała, że socjalizm byłby złą rzeczą dla kraju, zdumiewające 43 procent powiedziało, że byłby dobrą.  

Więcej
Blue line

Likwidowanie przeziębienia
miedzią
Steven Novella


Czy możesz zapobiec przeziębieniu lub wyleczyć go tylko miedzią? Zazwyczaj, kiedy takie pytanie pada w artykule, odpowiedź brzmi „nie”. W tym wypadku odpowiedź brzmi: być może, no cóż, to jest skomplikowane. Sprzedawcy CopperZap chcieliby jednak, żebyście bez zastrzeżeń myśleli, że odpowiedź brzmi „tak”. Ogłaszają na swojej stronie internetowej: „Nowe badanie wskazuje, że możesz naturalnie powstrzymać przeziębienie, zanim się rozwinie”. Jest tam również wiele anegdot, takich jak: „Siedem lat bez przeziębienia” – wynalazca, dr Doug Cornell, PhD. Co wynalazł dr Doug? Kawałek miedzi. Ma kształt dogodnej pałeczki, która z łatwością wsuwa się do nosa, a to jest jej zamierzoną funkcją. Za tę wygodę każe sobie płacić 69,95 dolara za coś, co wygląda jak miedź warta 1 dolara (obecnie płaci się 5,83 dolarów za kilogram).

Więcej

Polityczna poprawność
w sprawie antysemityzmu
Raheel Raza

(Photo: Flickr/Marc Nozell/CC2.0)

Nieustraszona Raheel Raza pisze o nowym antysemityzmie stwierdzając: Po Holocauście świat powiedział ”Nigdy więcej”.

A jednak tylko w ostatnich dniach, pobieżny przegląd wiadomości pokazuje, że jest inaczej:

  • W Brooklinie, ataki na Żydów stały się codziennością.
  • W Omaha, 75 nagrobków na żydowskim cmentarzy zostało przewróconych, a szkody ocenia się na około 50 tysięcy dolarów.
  • W Wielkiej Brytanii w 81 rocznicę Kristallnacht, masowych pogromów przeciwko Żydom w Niemczech, drzwi do synagogi zostały zachlapane czerwoną farbą.

Więcej

Wskrzeszenie
Józefy K.
Andrzej Koraszewski


Józefę K. wezwano przed Sąd Najwyższy w święto państwowe, w święto niepodległości. Uczciwie mówiąc, nie spodziewała się tego wezwania. Jechała na Bielany, kiedy poczuła ból w piersiach, który początkowo próbowała zignorować, koncentrując uwagę na afiszach, wreszcie zachwiała się, co skłoniło jakąś kobietę do ustąpienie jej miejsca. Musiała wysiąść z tramwaju, bo pamiętała pochylone nad sobą twarze na przystanku i głos jakiegoś mężczyzny krzyczącego coś do komórki i ten ból, paskudny ból w piersiach.

Więcej

List
do Goldy Meir
Izabella Tabarovsky

Premier Izraela, Icchak Rabin odsłania tablicę na placu Szabtaja Elaszwili podczas ceremonii w Jerozolimie, 31 marca 1975 (Z Elashvili Family Passover Hagaddah)

Pięćdziesiąt lat temu grupa odważnych Żydów gruzińskich otwarcie zażądała wolności. Ich ”List Osiemnastu” pozostaje jednym z najbardziej ważkich momentów historii europejskiego żydostwa, torując drogę do exodusu 1,5 miliona sowieckich Żydów.  

 

Pięćdziesiąt lat temu ruch radzieckich syjonistów – którzy w Ameryce znani są jako ruch “refuseników” – wywołał odrodzenie tożsamości, odmienne od wszystkiego, co widziano w niedawnej historii Żydów.
Zamiast pozwolić sobie na ciche zniknięcie przez asymilację – los, jaki dla Żydów planowały radzieckie władze – mała, ale prężna grupa działaczy odkryła na nowo 
związek z żydostwem i pociągnęła za sobą resztę radzieckich Żydów.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Biały przywilej nie wszystko
wyjaśnia 
Vincent Harinam i Rob Henderson

Warren i Sanders popierają
palestyńskich terrorystów
Daniel Greenield

Refleksje sprzed lat:
Wartości chrześcijańskie
Lucjan Ferus

Dyplomatyczne deklaracje
i fakty w terenie
Liat Collins

Dokąd zmierzają powstania
na Bliskim Wschodzie?
Alberto M. Fernandez

Trzydziestu wspaniałych
i inni
Andrzej Koraszewski

Panpsychizm jako rozwiązanie
problemu świadomości?
Jerry A. Coyne

4006 Palestyńczyków, o których
Europejczycy nie słyszeli
Bassam Tawil

Diabeł hasa
po Księżych Górkach
Marcin Kruk

Uniwersyteckie przyzwolenie
dla szerzenia nienawiści
Jonathan S. Tobin

Socjalizm?
Nie, dziękuję.
Andrzej Koraszewski 

Prawdziwa twarz
sprawy palestyńskiej
David Collier

Jak walczyć
z firehosing
Steven Novella

Hańba antysemickiej
Unii Europejskiej
Jerusalem Post

Nie cała władza w rękach
postprawdziwków
Andrzej Koraszewski

Blue line
Polecane
artykuły

Schadenfreude



Pseudonaukowa histeria...


Panstwo etc



Biły się dwa bogi


 Forma przejściowa


Wstęga Möbiusa


Przemysł produkcji kłamstw


Jesteś tym, co czytasz,



Radykalne poglądy polityczne


Einstein



Socjologia



Allah stworzyl



Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk