Zbrodnie w cieniu krzyża


Andrzej Koraszewski 2014-04-13

Zdjęcie ze strony Specjalnego Ośrodka Wychowawczego prowadzonego przez Siostry Boromeuszki
Zdjęcie ze strony Specjalnego Ośrodka Wychowawczego prowadzonego przez Siostry Boromeuszki


Kościół niesie pomoc dla ubogich, Kościół ochoczo organizuje sierocińce, zakłada szkoły z internatami, poucza o moralności z ambon i w klasach szkolnych. Kościół uczy moralności opartej na miłości bliźniego i miłosierdziu. 


Kolejna odsłona zbrodni w cieniu krzyża, kolejny ośrodek pedagogiczny i opiekuńczy sklepu monopolowego katolickiej miłości bliźniego.


Sprawę prowadzonego przez siostry zakonne sierocińca w Zabrzu znają dziś „wszyscy”. Burzę wywołał artykuł w „Gazecie Wyborczej”, z 11 kwietnia: Czy_Bog_wybaczy_siostrze_Bernadetcie.  


Złapano dwóch morderców ośmioletniego chłopca. Mordercy okazali się pedofilami, wychowankami sierocińca, w którym pod okiem i z wiedzą siostry przełożonej przez lata starsze dzieci gwałciły młodsze, dzieci były torturowane przez prowadzące zakład siostry, nauczyciele widzieli, lekarze podejrzewali, nikt nie uważał za stosowne, żeby podjąć jakieś  działania. W umysłach ludzi dominował szacunek dla instytucji niosącej pomoc i miłosierdzie dzieciom. 


Nieprawdopodobny skandal wieloletniego maltretowania dzieci przez zakonny personel sierocińca został ujawniony przez policję w 2006 roku. Jeszcze przed ukończeniem śledztwa przeciw dwóm mordercom, w 2007 roku, wpływa do prokuratury oskarżenie przeciwko prowadzącej sierociniec siostrze Bernadetcie. 


Jak wynika z artykułu w „GW” dochodzenie w 2007 roku wykazało, że jeden z morderców: „Tomasz opowiedział biegłemu psychologowi, jak w sierocińcu gwałcili go starsi wychowankowie. Nie miał wówczas nawet pięciu lat. Pamiętał, że to "było coś strasznego". Nie pamiętał, kiedy sam zaczął dotykać innych chłopców.”

 

Dzieci z sierocińca podczas śledztwa  informowały, że były bite i zamykane na noc w pokoju ze starszymi wychowankami. 


„W trakcie sprawy – czytamy w artykule GW - prokurator Joanna Smorczewska złożyła wniosek do Kongregacji Sióstr Miłosierdzia o odwołanie siostry Bernadetty ze stanowiska dyrektora ośrodka. Na tej podstawie Kongregacja powołała nową dyrektor. Siostra Bernadetta została przeniesiona do Seminarium Duchownego w Opolu.”


To musiał być rok 2007, Żaden wielki skandal wtedy nie wybuchł, najwyraźniej wszyscy bardzo starali się, żeby sprawa nie wyciekła do prasy, a jeśli cokolwiek dotarło do jakiegoś dziennikarza, to zapewne również do głęboko przekonanego, że nie wolno szkodzić Kościołowi. [1]

Autorka artykułu pisze, że jedna z zabrzańskich nauczycielek opowiada teraz, że kiedy sprawa była już głośna w szkole, do której chodziły dzieci z tego sierocińca, jedna z jej koleżanek z pokoju nauczycielskiego tak komentowała tę sprawę: "To konflikt wiary. Jestem katoliczką i nie będę donosić na siostry zakonne. Innym też odradzam".

Jest rok 2014, zdumiewa odstęp czasu. Nieprawdopodobny skandal, informacja o trwających przez lata zbrodniach w cieniu krzyża, o których od lat wiedziały dziesiątki, a może nawet setki ludzi, dociera do krajowej opinii publicznej po siedmiu latach. Czy wreszcie będziemy mieli do czynienia z syndromem irlandzkim? 


W dzień po publikacji artykułu w „GW” w Google hasło: „sierociniec, Zabrze, zakonnice” dawało 3 i pół tysiąca wskazań, w kolejnym dniu rano 290 tysięcy. 


Próbujemy się dowiadywać, czy mówi się o tym w pokojach nauczycielskich? Nie, chociaż wszyscy, których o to pytamy o tym już wiedzą. 


Jakie będą dalsze reakcje? Żyjemy w kraju, w którym pani prokurator zwraca się w sądzie do zbrodniarki per „Pani Agnieszko”, czym wywołuje, śmiertelne oburzenie oskarżonej i wrzask: „Proszę się do mnie zwracać siostro Bernadetto”. 

„Drewniany różaniec” Natalii Rolleczek był przez wielu uważany za komunistyczną propagandę, na wspomnienia autora polskiego hymnu, Józefa Wybickiego, o koszmarze polskich przedrozbiorowych szkól jezuickich współczesny polski intelektualista macha lekceważąco ręką, mówiąc „to dawna historia. (O tych szkołach jezuickich Józef Wybicki pisał: "...żywość dowcipu, ciekawość, łatwe pojęcie... były w ich oczach przywarą... Barbarzyńcy! chcieli mieć z młodzieży cienie i mary, z ludzi wolnych - bydlęta w jarzmie, z obywateli przeznaczonych do służenia ojczyźnie radą i orężem - nieczułe i ciemne stwory...".) 


Współczesne skandale w Polsce związane z przestępstwami seksualnymi i maltretowaniem dzieci w cieniu krzyża zaczynają się mnożyć od sprawy arcybiskupa Peatza. W lutym 2002 media ujawniły oskarżenia kierowane pod jego adresem o seksualne molestowanie poznańskich kleryków. O jego odsunięcie długo walczyli ówczesny rektor Seminarium Duchownego w Poznaniu ksiądz Węcławski (obecnie już nie ksiądz, a tylko profesor, Tomasz Polak)  i naczelny „Tygodnika Powszechnego”, ksiądz Adam Boniecki, walczyli przeciw całej hierarchii, włącznie z ówczesnym nuncjuszem apostolskim Józefem Kowalczykiem i (jak wszystko na to wskazuje) blokującym informację w Watykanie kardynałem Dziwiszem. 


Od tamtego czasu mieliśmy kilkanaście ujawnionych spraw o gwałty i wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży. Za każdym razem ta sama historia, słabe reakcje społeczne, niedowierzanie, obrona ze strony hierarchów, mówiących o złośliwych atakach na Kościół.

 

Zdawać by się mogło, że sprawa nuncjusza papieskiego w Dominikanie, arcybiskupa JózefaWesołowskiego, powinna wreszcie wstrząsnąć polskim społeczeństwem. Sprawa wypływa we wrześniu 2013 roku. Nuncjusz zostaje odwołany w listopadzie, do dziś ukrywa go przed sprawiedliwością Watykan. Przy okazji wypływa sprawa innego polskiego księdza Wojciecha Gila, który oskarżony przez dominikańską prokuraturę o gwałcenie dzieci, zbiegł do Polski.

 

Przeprowadzony z tym księdzem przez TVP wywiad jest niezwykle charakterystyczny. Pokazuje uniżoność mediów, pewność siebie i nieprawdopodobną arogancję przestępców w koloratkach.      

Mamy do czynienia z światowym zjawiskiem. Zmiany postaw społeczeństwa irlandzkiego to był początek. Warto je tu przypomnieć. W Irlandii w 2009 roku kolejny raport o wyczynach katolickiego kleru wywołał kolejny szok, ale rewolucyjna zmiany postaw społeczeństwa irlandzkiego wobec Kościoła katolickiego datuje się od 1993 roku. Wiosną 1993 roku londyński „Sunday Times" opublikował fragmenty książki wieloletniej kochanki i matki dziecka jednego z najbardziej znanych biskupów irlandzkich i to był początek. Do tego momentu Irlandia uważana była za najbardziej katolicki kraj Europy Zachodniej. Dziś, po dwudziestu latach, Irlandia jest krajem, w którym oblicze Kościoła katolickiego zostało w najbardziej dramatyczny sposób obnażone i krajem w którym obserwujemy lawinowy odwrót od wszelkiej religii.

 

W październiku 1995 roku ksiądz Brendan Smith skazany został na karę więzienia za szereg przestępstw o charakterze pedofilskim. Zwlekanie z postawieniem go przed sądem doprowadziło do upadku ówczesnej partii rządzącej. Prasa irlandzka zaczęła masowo publikować zeznania ofiar księży.

 

W kolejnych latach gwałtownie zaczęła spadać liczba powołań kapłańskich, a kościoły katolickie zaczęły pustoszeć.

 

W październiku 2005 opublikowano raport dokumentujący powszechne molestowanie seksualne dzieci i przypadki ukrywania tego procederu w południowo-wschodniej Irlandii. Przesłuchiwany w tej sprawie ksiądz Sean Fortune popełnił samobójstwo.

 

W 2005 roku, po dziesięciu latach od złożenia skarg przez 400 osób przeciwko 43 księżom z diecezji dublińskiej, powołana zostaje Komisja kierowana przez sędzinę Yvonne Murphy. Komisja opublikowała raport po czterech latach.

 

Maj 2009 — opublikowany zostaje Raport Ryana ukazujący nieprawdopodobne rozmiary okrucieństwa wobec dzieci w prowadzonych przez Kościół szkołach, sierocińcach i innych instytucjach. Krytyka koncentruje się w dużej mierze na Zakonie Braci Chrześcijańskich, który zajmował się prowadzeniem szkół. Raport przedstawia setki dowodów przestępstw seksualnych i brutalnego okrucieństwa wobec dzieci.

 

Listopad 2009 — opublikowano raport o molestowaniu dzieci przez księży w Dublinie od początku lat 70. do chwili opublikowania raportu. Raport oskarżał kościelną hierarchię o ukrywanie doniesień o przestępstwach i stwierdzał, że policja irlandzka pomagała przy ukrywaniu tych przestępstw.

 

W kilka dni po publikacji raportu podczas konferencji prasowej, w której uczestniczył prymas Irlandii i arcybiskup Dublina, Diarmuid Martin, obecna na tej konferencji Nell McCafferty zadała mu kilka pytań. Poniżej przedstawiamy wideo z jej pytaniami i reakcjami prymasa (tłumaczenia napisów Małgorzata Koraszewska).

 

Dziś podobny zestaw skandali można zrobić dla społeczeństwa niemieckiego, czy austriackiego (gdzie ponownie w takie skandale zamieszani byli księża z Polski).

 

Czy sprawa sierocińca w Zabrzu wstrząśnie wreszcie polskim społeczeństwem, czy doczekamy się rządowej komisji badającej działalność ośrodków pedagogicznych prowadzonych przez Kościół? Czy ludzie przestaną milczeć? Pytań jest wiele i są to pytania przede wszystkim do wierzących.       

Autorka artykułu w „GW” pisze:


„Kuratorzy tłumaczyli, że za kontrolę odpowiada tylko zakon. Po sprawdzeniu przepisów, także zapisów konkordatu, prokuratura w Gliwicach potwierdziła, że instytucje świeckie nie mogą ingerować w kontrolę sprawowaną przez zakon nad ośrodkiem.”

 

Jeśli konkordat utrudnia ściganie przestępstw, być może tak światły nowy papież wyrazi łaskawą zgodę na jego zmianę. Chwilowo ani polskie społeczeństwo, ani tym bardziej politycy reprezentujący nas w Sejmie, nie wydają się gotowi do tego, aby zażądać rewizji tego międzynarodowego dokumentu.     

[1] Przynajmniej w ogólnym zarysie widomo było co dzieje się w tym sierocincu po procesie w 2010 roku. Patrz Zakonnice z Zabrza skazane. Horror w sierocińcu .