„Standard Goldy, który nigdy nie istniał: izraelska odpowiedzialność po traumie narodowej”


Sheri Oz 2025-12-26


Co naprawdę wydarzyło się w 1974 roku i dlaczego ma to znaczenie dla analizy 7 października

Kiedy premier Benjamin Netanjahu podejmuje działania zmierzające do powołania rządowej komisji śledczej w sprawie porażek z 7 października, w debacie publicznej dominuje znajomy zarzut. Słyszymy, że Netanjahu w sposób wyjątkowy blokuje rozliczenie odpowiedzialności. W przeciwieństwie do przywódców z przeszłości ma on rzekomo odmawiać uczciwego rozrachunku, jakiego wymaga izraelska demokracja.

Aby poprzeć tę tezę, krytycy nieustannie przywołują postać Goldy Meir po wojnie Jom Kipur, przedstawiając ją jako wzór odpowiedzialności i przejrzystości. To zestawienie jest sugestywne. I jest fałszywe.


Problemem nie jest samo żądanie odpowiedzialności. Problemem jest swobodne przepisywanie historii w celu jego uzasadnienia.


Co naprawdę zrobiła Golda Meir


Po szoku października 1973 roku Golda Meir zatwierdziła powołanie Komisji Agranata. Fakt ten jest bez końca przytaczany jako dowód jej moralnej klarowności. Jednak struktura i mandat tej komisji opowiadają inną historię.


Komisja Agranata była celowo wąska. Miała charakter sądowy i profesjonalny, lecz niemal wyłącznie koncentrowała się na błędach wojskowych i wywiadowczych. Całkowicie unikała badania decyzji politycznych podejmowanych na szczeblu gabinetu. Golda Meir nie poddała własnych osądów — ani osądów swojego rządu — pod ocenę komisji. Pozostała premierem po opublikowaniu raportu tymczasowego w kwietniu 1974 roku, który oczyścił ją oraz ministra obrony Moszego Dajana z bezpośredniej odpowiedzialności. Zrezygnowała dopiero kilka dni później, pod wpływem protestów i nacisków wewnątrzpartyjnych, a nie dlatego, że dochodzenie tego wymagało.


Innymi słowy, Golda nie poddała się natychmiastowej odpowiedzialności politycznej za pośrednictwem komisji. Najpierw zatwierdziła ograniczone, operacyjne dochodzenie, a konsekwencje polityczne poniosła później — poza ramami komisji.


To rozróżnienie zostało w dużej mierze wymazane z dzisiejszej debaty.


Dlaczego ten wybór miał wówczas sens


Podejście Goldy odzwierciedlało głęboko zakorzenioną izraelską logikę reagowania na traumę narodową: najpierw zrozumieć, co zawiodło operacyjnie, a dopiero potem rozliczać odpowiedzialność polityczną poprzez wybory i grę koalicyjną.


W 1973 roku Izrael musiał wiedzieć, jak załamały się oceny wywiadowcze, dlaczego zignorowano sygnały ostrzegawcze i w jaki sposób zawiodły struktury dowodzenia. Kraj był nadal zmobilizowany, poraniony i podatny na zagrożenia. Szeroko zakrojony trybunał polityczny w tamtym momencie zamieniłby samo dochodzenie w pole bitwy.


Decyzję Goldy można krytykować, ale nie można jej uczciwie przedstawiać jako moralnej kapitulacji czy zdrady demokracji. Był to wybór sekwencji: najpierw się dowiedzieć. Potem osądzić.


Dlaczego istnieje podwójny standard


Dlaczego więc Golda zapamiętana jest jako uosobienie odpowiedzialności, podczas gdy Netanjahu przedstawiany jest jako jej przeciwieństwo, mimo że podąża podobną początkową ścieżką?


Odpowiedź tkwi w tym, że Golda ostatecznie zrezygnowała, a Bibi nie daje żadnych sygnałów, że kiedykolwiek to zrobi.


Ponadto Golda mierzyła się ze zjednoczoną opozycją, zdolną realnie utworzyć alternatywny rząd. Netanjahu mierzy się z opozycją rozbitą, która tego nie potrafi. Nad jej kadencją nie wisiały zarzuty korupcyjne — nad jego wiszą. I być może najistotniejsze: rządziła ona przed erą całodobowych mediów i mediów społecznościowych, gdy pamięć polityczna była krótsza, a mitotwórstwo łatwiejsze.


Dzisiejszy kontekst różni się także pod innymi względami: większą kontrolą społeczną, trwającymi zagrożeniami bezpieczeństwa i innymi oczekiwaniami instytucjonalnymi. Są to jednak ewoluujące normy, a nie zdrada ponadczasowego precedensu.


Różnice te wyjaśniają, dlaczego spuścizna Goldy odbiega od jej faktycznego postępowania. Nie stanowią jednak amunicji do fałszowania jej działań w celu zdobycia punktów przeciwko Netanjahu.


Jeśli argument brzmi, że Netanjahu powinien ustąpić niezależnie od ustaleń jakiejkolwiek komisji — należy to powiedzieć wprost. Jeśli twierdzi się, że jego osobiste problemy prawne dyskwalifikują go z nadzorowania dochodzenia — również należy to jasno wyrazić.


Nie udawajmy jednak, że izraelski precedens wymaga czegoś, czego nigdy nie wymagał.


Jaki standard powinniśmy naprawdę stosować


Na tym etapie preferencja Netanjahu dla profesjonalnego, skoncentrowanego na bezpieczeństwie dochodzenia nie jest historycznym wyjątkiem. Jest bliższa modelowi Agranata, niż jego krytycy chcą przyznać. Spór o to, czy komisja powinna być wybierana przez sądownictwo czy powoływana przez rząd, jest uzasadnioną debatą o konstrukcji instytucjonalnej — nie dowodem moralnej degeneracji.


Aby wyjaśnić, o co naprawdę toczy się gra, warto spojrzeć na różnice strukturalne.


Komisja Agranata pokazuje kluczowe rozróżnienie: komisja państwowa może być niezależna pod względem składu, a jednocześnie wąska, ponieważ to rząd ustala jej mandat. Model Netanjahu reklamuje szeroki zakres („także ja”), ale zawiera wbudowany konflikt interesów, ponieważ nominacje są efektem targów politycznych. Nawet jeśli komisja wykona rzetelną pracę, jej konstrukcja dostarcza krytykom łatwego argumentu: śledczy zostali wybrani przez tych, których badają, a deklarowana parytetowość znika, jeśli opozycja odmówi udziału — co już zapowiada.


Biorąc pod uwagę ten oczywisty problem, przyjrzyjmy się kosztom i korzyściom obu modeli.


Bilans jest jasny. Słabością Agranata był wąski mandat w ramach prawomocnie powołanej komisji. Słabością modelu Netanjahu jest coś przeciwnego: komisja reklamowana jako szeroka, ale powoływana politycznie, przez co jej wnioski mogą być od początku atakowane jako efekt targów, a nie osądu. Jedno ryzykuje niepełną prawdę obdarzoną autorytetem. Drugie — pełne dochodzenie, którego autorytet będzie kwestionowany od pierwszego dnia.


Dlatego komisja rządowa nie jest z definicji nielegalna, a komisja wybierana przez sądownictwo nie jest z definicji wystarczająca. Liczą się kolejność działań, zakres, przejrzystość i to, co nastąpi po ustaleniu faktów.


Najważniejsze pytanie nie brzmi, czy Netanjahu jest moralnie gorszy od Goldy Meir. Brzmi ono: czy Izraelczycy są gotowi domagać się odpowiedzialności, nie fałszując własnej przeszłości.


Wniosek, który powinniśmy wyciągnąć


Golda Meir rozumiała, że porażki operacyjne muszą zostać zbadane, zanim uczciwie przypisze się winę polityczną. Jej dzisiejsi krytycy wolą o tym zapomnieć.


Jeśli Izrael chce rozliczenia, które wzmocni, a nie rozbije jego demokrację, musi oprzeć się pokusie używania historii jako broni do rozgrywania bieżących sporów. W przeciwnym razie żadna komisja — jakakolwiek — nie wykona pracy, której potrzebujemy.


Link do oryginału: https://substack.com/home/post/p-182393114

Israel Diaries, 23 grudnia 2025