Uśmiech Mamdaniego to w rzeczywistości bardzo przerażająca maska
Uśmiech mówi ci, że nawet jeśli masz wszelkie powody, by się martwić — nie wolno ci. To, co wygląda jak ciepło i charyzma, jest w rzeczywistości narzędziem do rozbrojenia krytyki.
Zohran Mamdani, nowo wybrany burmistrz Nowego Jorku, prowadził kampanię wyborczą, obiecując wyborcom wszystko za darmo — z szerokim uśmiechem, który wieńczył każde puste zdanie.
A potem poprosił ich o 4 miliony dolarów na sfinansowanie zespołu przejściowego. W nagraniu fundraisingowym Mamdani twierdził, że ma zaledwie milion dolarów na dalsze opłacanie swojego „niesamowitego zespołu”. Podczas przemówienia zwycięskiego w zeszłym miesiącu ci, którzy ciężko na niego pracowali, spodziewali się darmowych drinków; za piwo musieli zapłacić 15 dolarów.
Pęknięcia już zaczynają być widoczne (jeśli nie były już wcześniej), ale jego uśmiech tylko się poszerza.
Mamdani powołał 400 osób do zespołu przejściowego, rozdzielonych między 17 komitetów — m.in. ds. organizowania społeczności, sprawiedliwości pracowniczej i sprawiedliwości imigracyjnej. Mimo twierdzeń, że potrzeba milionów, by przeanalizować dziesiątki tysięcy CV, zespół składa się głównie z jego politycznych sprzymierzeńców z Demokratycznych Socjalistów Ameryki, zakamuflowanych antysemitów i innych podejrzanych postaci, które już wcześniej były zaangażowane w jego kampanię.
Prowadził kampanię, w której notorycznie nazywał prezydenta Trumpa faszystą, a następnie utworzył zespół przejściowy z udziałem najbardziej radykalnych postaci nowojorskiej sceny politycznej. Na przykład w komitecie ds. „bezpieczeństwa publicznego” zasiada Alex Vitale, autor książki The End of Policing, w której opowiada się za likwidacją policji, legalizacją wielu przestępstw i zastąpieniem interwencji policyjnych pomocą społeczną. Vitale twierdził, że „policjanci to funkcjonariusze przemocy”, określał ich jako „naturalnych wrogów klasy pracującej” i przekonywał: „jeśli nie chcesz rasizmu i przemocy, nie wzywaj policji”.
Nie dziwi zatem, że w zespole polityka, którego znakiem rozpoznawczym jest legitymizowanie przemocy islamskiej i nienawiści wobec Żydów przez moralne odwrócenie znaczeń, roi się od osób jawnie nienawidzących Żydów. Wśród nich jest Hassaan Chaudhary, również muzułmanin pochodzenia indyjskiego, odpowiedzialny za kontakt ze społecznością muzułmańską w kampanii Mamdaniego, który wychwalał irańskiego dyktatora Mahmuda Ahmadineżada za wezwania do zniszczenia Izraela i używał słowa „Żyd” jako obelgi.
W zespole przejściowym znalazła się też Tamika Mallory, była liderka Women's March, która wychwalała skrajnego antysemitę Louisa Farrakhana i oskarżała Żydów o odpowiedzialność za niewolnictwo.
W komitecie prawnym zasiada Tahanie Aboushi — zwolenniczka BDS, bliska znajoma innej antysemitki Lindy Sarsour, „palestyńska” prawniczka zajmująca się „prawami obywatelskimi”, której ojciec został skazany na 22 lata więzienia. Jak zauważyło Middle East Forum, była ona powiązana z organizacją, do której finansowanie próbowała przekierować organizacja będąca przykrywką dla Hamasu.
Inny członek komitetu prawnego, Ramzi Kassem, twierdził, że zamachy z 11 września wynikały z „urazy, jaką ci terroryści czuli wobec Stanów Zjednoczonych” w odpowiedzi na „politykę naszego kraju” i że „dziedzictwo 11 września należy opowiadać przede wszystkim poprzez historie muzułmanów z całego świata, którzy w dużej mierze zapłacili za potęgę i dobrobyt Ameryki”. Wśród jego klientów znajdował się Ahmed al-Darbi — terrorysta Al-Kaidy i szwagier jednego z zamachowców, biorących udział w uderzeniu samolotem w Pentagon. Sam al-Darbi odegrał kluczową rolę w zamachu bombowym na tankowiec. „Terroryzm jest tylko jedną z wielu reakcji na ucisk i wywłaszczenie, a nie ich przyczyną” — argumentował Kassem.
Problem nie polega na tym, że to przypadek — bo to nie jest przypadek. Mamdani nie jest wyjątkiem. On jest wzorcowym przykładem: elementem szerszej, ideologicznie napędzanej strategii przejmowania lokalnych urzędów i wykorzystywania ich jako platform dla celów o zasięgu krajowym i międzynarodowym.
Demokratyczni Socjaliści Ameryki i sieci aktywistyczne wokół nich zrozumiały, że lokalne urzędy — pomijane, z niską frekwencją — to idealne punkty wejścia. Budują kampanie wokół emocjonalnych komunikatów tożsamościowych, krucjat polityki zagranicznej niemających nic wspólnego z lokalnym zarządzaniem oraz obietnic „wszystkiego za darmo”, które dobrze brzmią i dobrze wypadają w sondażach wśród politycznie biernych wyborców. Mamdani to po prostu najnowsza — i być może najbardziej teatralnie dopracowana — wersja tego modelu.
Jego dotychczasowa działalność to potwierdza. Choć przedstawiał się jako orędownik dostępnego transportu i mieszkań, znacznie więcej energii legislacyjnej poświęcił symbolicznym rezolucjom antyizraelskim, międzynarodowemu przekazowi i politycznemu teatrowi napędzanemu przez aktywistów. Więcej czasu spędził na atakowaniu zagranicznych rządów niż na usprawnianiu działania tego urzędu, na którego czele stanął. To nie jest niedopatrzenie — to światopogląd, według którego urząd lokalny to megafon, a nie praca.
Zespół przejściowy tylko ten schemat potwierdza. Takie zespoły ujawniają priorytety, nie osobowość. Mamdani nie szukał doświadczonych administratorów, urbanistów, ekspertów transportowych, ekonomistów ani osób, które sprawdziły się w zarządzaniu miastem liczącym 8,5 miliona mieszkańców. Zamiast tego dobrał tych samych aktywistów, ideologów i frakcyjnych sojuszników, którzy wcześniej napędzali jego kampanię. To nie jest „reprezentacja społeczna”. To konsolidacja – zamiana mechanizmów zarządzania w przedłużenie sztabu wyborczego.
Pytanie nie brzmi: dlaczego ten zespół wygląda tak, jak wygląda? Pytanie brzmi: dlaczego ktokolwiek spodziewał się czegoś innego?
I ponieważ mamy do czynienia z ruchem, a nie jednostką, widać już, co będzie dalej. Oczekuj działań mających na celu ograniczenie lub strukturalne osłabienie nowojorskiej policji poprzez „zmiany budżetowe”. Oczekuj symbolicznych rezolucji antyizraelskich, które mają wywoływać napięcia, ale niczego nie poprawią w życiu przeciętnego nowojorczyka.
Oczekuj, że środki publiczne będą przekierowywane do powiązanych z aktywistami organizacji pozarządowych pod hasłem „sprawiedliwości”. Oczekuj ambitnych, lecz nierealnych obietnic transportowych i mieszkaniowych, które po cichu znikną, gdy liczby przestaną się zgadzać. Oczekuj nieustannego teatru politycznego: nielegalnych protestów i demonstracji w całym mieście, projektów ustaw bez szans na uchwalenie oraz wykorzystywania urzędu burmistrza jako platformy do walki ideologicznej na szczeblu krajowym i międzynarodowym.
Przez cały ten czas media będą chwalić jego „ruch”, liderzy społeczności będą bali się go skrytykować, a nowojorczykom będzie się wmawiać, że wszelka troska o ekstremizm czy niekompetencję świadczy o uprzedzeniach lub złej wierze. Właśnie dlatego Mamdani się uśmiecha. Bo uśmiech mówi ci, że nawet jeśli masz racjonalne powody do niepokoju, nie wolno ci ich wyrazić. Uśmiech mówi ci, że wszystko będzie dobrze, choć wiesz, że wiele rzeczy się pogorszy – zwłaszcza dla żydowskich nowojorczyków. Uśmiech mówi ci, że jeśli cokolwiek zakwestionujesz, to ty jesteś problemem.
Im częściej się uśmiecha, tym bardziej manipuluje, wypacza, wprowadza w błąd i sprawia, że jakakolwiek krytyka ekstremizmu, niekompetencji czy podwójnych standardów jego zespołu staje się twoją moralną porażką — tylko dlatego, że to zauważyłeś.
To jak historia 60-letniej Brytyjki, urodzonej na Wyspach, która kilka tygodni temu powiedziała muzułmanom głośno odtwarzającym modlitwy na ulicach, że ma dość ich antybrytyjskich zachowań — i została natychmiast aresztowana za to, że powiedziała głośno to, co wielu rodowitych Brytyjczyków naprawdę myśli.
Ten mit, że Mamdani to jakaś nowa, błyszcząca nadzieja, której „należy dać szansę”, to bzdura. Ani on, ani jego wartości, ani jego polityka nie są nowe. Wiemy dokładnie, dokąd to wszystko prowadzi, bo historia socjalizmu, czerwono-zielonego sojuszu i quasi-postępowej polityki jest bogata i dobrze udokumentowana.
To, co zwodzi tak wielu ludzi, to właśnie uśmiech Mamdaniego. To maska, która sprawia, że katastrofalne ideologie wydają się atrakcyjne, to lakier ukrywający zgliszcza, przyjemna powłoka, która przekonuje rozsądnych ludzi, by ignorowali wszystkie czerwone flagi, które powinni znać na pamięć.
Ten uśmiech łagodzi radykalizm, sprawia, że ekstremizm staje się strawny, i oszukuje porządnych, dobrze myślących nowojorczyków, by uwierzyli, że tym razem będzie inaczej — bez żadnego racjonalnego powodu.
To polityczny środek znieczulający, który ogłupia opinię publiczną na tyle długo, by wyrządzić szkody, wdrożyć ideologiczny aparat i nazwać zniszczenie „postępem”.
To maska. Ale to nie Halloween, kiedy maska spada o północy. To maska, która żąda bezwarunkowego zaufania, ukrywając wszystkie powody, dla których nie zasługuje na żadne zaufanie.
Uśmiech Mamdaniego nigdy nie dotyczył darmowego transportu czy opieki nad dziećmi. To karta „wychodzisz z więzienia” pozwalająca kłamać nowojorczykom w twarz, obsadzić rząd ideologami i zamienić Nowy Jork w plac zabaw dla aktywistycznych fantazji, za które zapłacą zwykli mieszkańcy.
Link do oryginału: https://substack.com/home/post/p-180673521
Future of Jewish, 4 grudnia 2025