Bezpieczeństwo Izraela a kwestia kurdyjska


Hugh Fitzgerald 2025-12-13

<span>Generał Mazloum Abdi</span>
Generał Mazloum Abdi

Szukam informacji na temat tzw. kwestii kurdyjskiej — czy, jak i gdzie mogłoby powstać niepodległe państwo kurdyjskie — oraz roli Izraela w realizacji tego celu, trochę znalezłem tutaj: „Why Israel’s security interests now depend on supporting the Kurds” autorstwa Suzan Quitaz, Jerusalem Post, 30 listopada 2025 r.

Dwa istotne rezultaty Forum Pokojowego i Bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie (MEPS), które odbyło się w kurdyjskim mieście Duhok w Irackim Kurdystanie: po pierwsze, demonstracja jedności Kurdów z Iraku i Syrii; po drugie, konkluzja, że „Syria nie powróci już do scentralizowanego modelu państwa”.


Masoud Barzani, były prezydent Rządu Regionalnego Kurdystanu (KRG), wezwał do „niewyciągania znowu błędnych wniosków z przeszłości”, które doprowadziły do kurdyjskich podziałów i fragmentacji. To wyraźny sygnał dla Damaszku: era odmawiania Kurdom w Syrii ich praw się skończyła.


Trzydniowy szczyt zgromadził wybitnych światowych przywódców, decydentów, akademików i ekspertów w kluczowym momencie dla regionu – po ataku terrorystycznym Hamasu na Izrael z 7 października.


Gościem honorowym, który wywołał „burzę w mediach społecznościowych”, był dowódca syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), wspieranych przez USA – generał Mazloum Abdi, zaproszony przez premiera KRG Masroura Barzaniego.


Wystąpienie Abdiego na forum MEPS i jego zdjęcie u boku Barzaniego, z widoczną w tle flagą kurdyjską, były wielokrotnie udostępniane w mediach społecznościowych.


Pokazało to zaangażowanie KRG w przetrwanie kurdyjskiego regionu Rojava w północno-wschodniej Syrii, kontrolowanego przez SDF. Reżim w Damaszku zareagował wściekłością. Minister informacji Hamza al-Mustafa — były kolega autorki cytowanego artykułu z katarskiej stacji Alaraby TV — oświadczył: „Zachodnie kraje nadal ingerują w sprawy Syrii poprzez wsparcie dla sił SDF, a Forum w Duhoku jest tego dowodem”. Paradoksalnie, al-Mustafa oskarża Zachód o ingerencję, jednocześnie pomijając fakt turkizacji Syrii po Asadzie.

Amerykanie wspierają SDF, ponieważ Kurdowie odegrali kluczową rolę w walce z ISIS w Syrii i wciąż zwalczają pozostałości tej organizacji na południowym wschodzie kraju. Dla sunnity Hamzy al-Mustafy amerykańska pomoc dla Kurdów to „ingerencja” w sprawy Syrii. Innymi słowy: „Pozwólcie nam, dżihadystom rządzącym w Damaszku, rozprawić się z Kurdami tak brutalnie, jak uznamy za stosowne”.

Prezydent Barzani podkreślił, że kwestia kurdyjska w Syrii musi zostać rozwiązana demokratycznie i pokojowo. Zwrócił także uwagę na wagę jedności, spójności i współpracy między kurdyjskimi siłami zbrojnymi i politycznymi oraz zaznaczył, że prawa narodu kurdyjskiego nie mogą być łamane.

Jak jednak Kurdowie mogą oczekiwać demokratycznego uzyskania autonomii w Syrii, skoro stanowią zaledwie 10% ludności? I jak ma się to dokonać pokojowo, skoro dżihadystyczny reżim Ahmeda al-Sharaa już wcześniej pokazał — masakrując Alawitów w Latakii i Druzów w Swajdzie — że gotów jest użyć skrajnej przemocy nawet wobec mniejszości, które nie stanowią dla niego zagrożenia?


Gdy Barzani apeluje o jedność i współdziałanie, to coś, czego chcą wszyscy Kurdowie. Ale zamiast wierzyć, jak on, że można osiągnąć niepodległość „pokojowo”, większość Kurdów zdaje sobie sprawę, że uzyskanie państwowości będzie możliwe tylko poprzez walkę zbrojną.


Dla wielu syryjskich Kurdów, którzy przez lata cieszyli się autonomią w regionie Rojava, jej dalsze utrzymanie nie jest już wystarczające. Zamiast federalizmu domagają się pełnej niepodległości — a to oznacza wojnę z dżihadystycznym reżimem w Damaszku.

Ahmed al-Sharaa obsadził wszystkie kluczowe stanowiska rządowe swoimi dawnymi towarzyszami z dżihadystycznych ugrupowań. Na przykład resort obrony objął Murhaf Abu Qasra, wcześniej znany jako Abu Hassan al-Hamawi, jeden z liderów militarnego skrzydła HTS.

Zamiast wyciągać rękę do innych grup, al-Sharaa powierzył dwa najważniejsze resorty członkom swojej rebelianckiej organizacji. Szefem MSZ został Assad al-Shaibani — były bojownik dżihadystycznych milicji, działający pod licznymi pseudonimami: Abu Aisha, Abu Ammar al-Shami czy Zayd al-Attar.


Tymczasem, według tego samego Shaibaniego, masakry Alawitów w Latakii i Druzów w Swajdzie nie są dziełem sił bezpieczeństwa czy weteranów jego ugrupowania Hayat Tahrir al-Sham, lecz — jak twierdzi — „diabolicznych syjonistów”. Oczywiście to kompletne bzdury.


Druzowie nie wierzą, że za masakrą w Swajdzie stoi Izrael. Wiedzą, że sprawcami byli sunnici, wysłani przez rząd w Damaszku, by zdławić ich opór. Co więcej, Druzowie prosili IDF o pomoc. Każde zdanie Shaibaniego to odwrócenie prawdy.


Shaibani dąży do „reintegracji” Kurdów i Druzów — dwóch mniejszości, które podczas wojny domowej zyskały znaczną autonomię — w ramach państwa syryjskiego. Oznacza to likwidację ich niezależnych milicji i podporządkowanie ich syryjskiej armii. Pozbawieni własnych sił zbrojnych, staliby się bezbronni wobec represji ze strony rządu.


Turcy utworzyli własne placówki wojskowe na terenie Syrii — głównie w celu monitorowania działań SDF — ale w praktyce służy to również rozszerzaniu tureckiej strefy wpływów. Turcja, najbliższe terytorialnie sunnickie państwo wobec Syrii, znów staje się regionalnym rozgrywającym.


Arabowie, którzy twierdzą, że „nie istnieje coś takiego jak naród kurdyjski”, ignorują fakt, że Kurdowie mają własny język, folklor, pieśni, poezję i kulturę — są etnicznie odrębni od Arabów, Persów czy Turków. Tymczasem to Palestyńczycy nie wyróżniają się w żaden sposób — językowo i kulturowo są identyczni z sunnitami z Jordanii, Libanu, Syrii i Iraku.


Arabowie domagają się „wolnej Palestyny od rzeki do morza”, czyli zniszczenia Izraela i utworzenia 23. państwa arabskiego. Jednocześnie, choć sami roszczą sobie prawo do suwerenności, odmawiają tego prawa Kurdom — największemu narodowi na świecie bez własnego państwa.


Nieoficjalnie i po cichu Izrael najprawdopodobniej już wspiera SDF — zarówno poprzez naciski w Waszyngtonie na rzecz sprawy kurdyjskiej, jak i dzieląc się z nimi informacjami wywiadowczymi na temat syryjskiej armii. Żydowsko-kurdyjski sojusz — naturalne pokrewieństwo — może się tylko umacniać, gdy Kurdowie w całym regionie będą walczyć o własne państwo, tak jak kiedyś Żydzi — mimo sprzeciwu Arabów i Irańczyków.


Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/12/israels-security-interests-and-a-kurdish-state

Jihad Watch, 2 grudnia 2025