Erdogan chwali papieża za jego stanowisko wobec „Palestyńczyków”
Erdogan, w końcu, jest otwarcie wrogo nastawiony do państwa żydowskiego. Kilka lat temu sugerował utworzenie panislamskiej armii, której celem miałby być atak i zniszczenie Izraela. Erdogan nie pozostawił wątpliwości co do tego, że to właśnie on uważa się za najbardziej odpowiedniego przywódcę takiej armii.
Więcej na temat entuzjazmu Erdogana wobec „stanowiska papieża w sprawie Palestyńczyków” można znaleźć tutaj: „Erdogan praises pope’s ‘astute stance’ on Palestinian issue”, Reuters, 27 listopada 2025:
Prezydent Turcji Tayyip Erdogan pochwalił stanowisko papieża Leona w sprawie Palestyny po spotkaniu z nim w Ankarze w czwartek i wyraził nadzieję, że jego pierwsza zagraniczna wizyta jako zwierzchnika Kościoła katolickiego przyniesie korzyść ludzkości w czasach napięcia i niepewności.
— Doceniamy przenikliwość (papieża Leona), jeśli chodzi o kwestię palestyńską — powiedział Erdogan w przemówieniu do papieża oraz przywódców politycznych i religijnych w prezydenckiej bibliotece w stolicy Turcji, Ankarze.
— Naszym zobowiązaniem wobec narodu palestyńskiego jest sprawiedliwość, a jej podstawą jest natychmiastowe wdrożenie wizji rozwiązania dwupaństwowego w oparciu o granice z 1967 roku. Równie istotne jest zachowanie historycznego statusu Jerozolimy — podkreślił Erdogan.
Jak dodał, wezwania papieża Leona do pokoju i dyplomacji w sprawie wojny na Ukrainie również są bardzo istotne.
Papież Leon wierzy w „rozwiązanie dwupaństwowe”, którego tak wielu domaga się bezrefleksyjnie. Ale owo „rozwiązanie dwupaństwowe” wcale nie jest rozwiązaniem problemu dżihadu prowadzonego przeciwko Izraelowi. Właśnie dlatego 80% Izraelczyków sprzeciwia się obecnie utworzeniu państwa palestyńskiego. Takie „państwo palestyńskie” obejmowałoby całą Judeę i Samarię, a także wschodnią Jerozolimę. Izrael stałby się beznadziejnie bezbronny. Wystarczy spojrzeć na mapę, by zobaczyć, jak bardzo to niewielkie państwo, ledwo widoczne na mapie świata, zostałoby jeszcze bardziej pomniejszone przez oddzielenie od niego całej Judei i Samarii. Takie państwo Palestyna służyłoby jako baza wypadowa do ataków na Izrael — dokładnie tak, jak Strefa Gazy po wycofaniu się Izraelczyków z tego terytorium w 2005 roku.
Nowa podatność Izraela na atak tylko zaostrzyłaby, a nie zaspokoiła, apetyt Arabów na wojnę, której celem zawsze było zniszczenie państwa żydowskiego i wypędzenie lub zabicie wszystkich jego żydowskich mieszkańców.
Pokój między Żydami a Arabami na Bliskim Wschodzie jest możliwy. Ale nie zostanie osiągnięty poprzez kolejne ustępstwa terytorialne ze strony Izraela. To tylko zachęciłoby Arabów do przygotowania kolejnego ataku na państwo żydowskie. Izrael nie może też ufać żadnym traktatom zawieranym z Palestyńczykami. Jako muzułmanie, wzorują się oni bowiem na traktacie Al-Hudajbijja, który Mahomet zawarł z Mekkańczykami w 628 roku. Traktat ten miał obowiązywać przez 10 lat, ale już po osiemnastu miesiącach, gdy Mahomet uznał, że jego siły są wystarczająco silne, złamał go, zaatakował Mekkańczyków i ich pokonał. Od tego czasu muzułmanie chwalą Mahometa za jego strategię zawierania — i zrywania — traktatów. W świecie rzymskim i zachodnim obowiązuje zasada pacta sunt servanda — umów należy dotrzymywać. W świecie muzułmańskim traktaty zawarte z niewiernymi można zrywać w każdej chwili, jeśli tylko leży to w interesie muzułmanów. Spójrzmy choćby na to, jak Autonomia Palestyńska złamała swoje uroczyste zobowiązanie z porozumień z Oslo do walki z terroryzmem — wypełniając je w sposób całkowicie pozorowany, a co gorsza, wprowadzając politykę „płacy za mord”, czyli system wysokich zasiłków dla uwięzionych terrorystów i rodzin tych, którzy zginęli w trakcie ataków, co nie tylko nagradza dokonane zbrodnie, ale też zachęca do kolejnych.
Ale pokój może być utrzymany w inny sposób — poprzez odstraszanie. To właśnie ta strategia utrzymywała pokój między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim w czasie zimnej wojny. Jeśli Izrael będzie postrzegany jako znacznie potężniejszy od Palestyńczyków i innych arabskich przeciwników, ci nie odważą się na atak na państwo żydowskie. Nadal będą występować sporadyczne akty terroryzmu, ale nie powtórzy się już zaskakujący atak, taki jak ten przeprowadzony przez Hamas 7 października 2023 roku — Izrael wyciągnął już wnioski z błędów, które umożliwiły ten zamach. Dziś posiada także rozległą flotę dronów, której nie miał w październiku 2023 roku, a która obecnie prowadzi stały nadzór nad wszystkimi granicami Izraela.
Jeśli chodzi o Palestyńczyków w Judei i Samarii, premier Izraela Benjamin Netanjahu wielokrotnie powtarzał tę jednoznaczną formułę: „Uważam, że Palestyńczycy powinni mieć wszystkie uprawnienia do samodzielnego zarządzania, ale żadnych uprawnień do zagrażania nam.” Oznacza to, że będą mieć własny samorząd lokalny, własne systemy podatkowe i wydatki. Sprawy takie jak dostawy wody i prądu, drogi, szkoły, szpitale — pozostaną pod ich kontrolą. Ale nie będą mieć armii, nie będą mogli posiadać broni cięższej niż karabiny i nie będą prowadzić niezależnej polityki zagranicznej.
Co może sprawić, by papież Leon XIV zrozumiał zagrożenie, jakie niesie dżihad, który na zawsze będzie zagrażał Izraelowi, a przez demograficzną ekspansję — coraz bardziej także narodom Europy Zachodniej? Czy można go przekonać, że zmuszanie Izraela do stanu maksymalnego zagrożenia, tylko po to, by stworzyć dwudziestetrzecie państwo arabskie, jest głęboko niesprawiedliwe? Czy też stanowisko papieża Leona w sprawie Palestyńczyków nadal będzie sprzyjać Arabom toczącym obecnie wojnę z państwem żydowskim, podczas gdy złowrogi padyszach zasiadający w swoim 1150-pokojowym Ak Saray, czyli Białym Pałacu, będzie z zadowoleniem kiwać głową?
Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/11/erdogan-praises-pope-for-his-stance-on-palestinians
Jihad Watch, 28 litopada 2025