Zemsta Aiszy
„Aisza” coraz częściej staje się pseudonimem używanym do ukrycia tożsamości bezbronnej muzułmańskiej kobiety, która oskarża wpływowego, manipulującego muzułmanina o gwałt.
Ikram Hawramani, w swojej recenzji książki Tariqa Ramadana In the Footsteps of the Prophet (2007), pisze:
„Nie przedstawiono wystarczających dowodów na to, dlaczego relacja między Aiszą a Prorokiem miała być wyjątkowa i godna naśladowania – a taka teza pojawia się w książce wielokrotnie. Nie poruszono też kwestii wieku Aiszy.”
Podtytuł książki Ramadana brzmi Lekcje z życia Mahometa – i to właśnie w tym kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego „kwestia wieku Aiszy nie została poruszona”. Mahomet jest uznawany za Stanowiącego Prawo, a według prawa, które ten Stanowiący Prawo nadał, każdy kto znieważa, obraża lub poniża Mahometa – muzułmanin czy niewierny – powinien zostać stracony. Jak podaje Al-Hanbali w streszczeniu dzieła Ibn Tajmijji Nagi miecz (As-Sarim al-Maslul):
„Ktokolwiek znieważa Proroka, winien być zabity, czy to muzułmanin, czy niewierny. Nie wolno go więzić, darzyć łaską ani wykupić; nie oczekuje się od niego skruchy.”
Z kolei we „Wstępie tłumacza” do Nagiego miecza, autorstwa Abu Salih Eesy Gibbsa, czytamy:
„Celem tej książki nie jest wyjaśnianie doskonałości i niezrównanej pozycji Proroka, ani obalanie zniekształceń i fałszerstw głoszonych przez wrogów islamu na jego temat.”
A zaraz po tym następuje liczący ponad 500 słów przypis:
Weźmy jednak pod uwagę, że nawet nie-muzułmańscy uczeni wypowiadali się o Mahomecie z najwyższym uznaniem. Na przykład, Alphonse de Lamartine pisał w 1854 roku:
„Jeśli wielkość celu, skromność środków i zdumiewające rezultaty są trzema kryteriami ludzkiego geniuszu, któż odważyłby się porównać jakiegokolwiek wielkiego człowieka nowożytnej historii z Mahometem? Najsławniejsi ludzie tworzyli jedynie armie, prawa i imperia. Zakładali – jeśli w ogóle coś zakładali – jedynie potęgi materialne, które często rozpadały się na ich oczach. Ten człowiek poruszył nie tylko armie, prawa, imperia, ludy i dynastie, lecz miliony ludzi – jedną trzecią ówczesnej ludzkości; co więcej, poruszył ołtarze, bogów, religie, idee, przekonania i dusze... jego powściągliwość w zwycięstwie, jego ambicja, całkowicie poświęcona jednej idei i w żadnym stopniu nieukierunkowana na władzę świecką; jego modlitwy, mistyczne rozmowy z Bogiem, jego śmierć i triumf po śmierci – wszystko to świadczy nie o oszustwie, lecz o głębokim przekonaniu, które dało mu siłę do odnowienia doktryny. Ta doktryna była podwójna: jedność Boga i niematerialność Boga; pierwsza mówiła, kim Bóg jest, druga – kim Bóg nie jest; jedna obalała fałszywych bogów mieczem, druga rozpoczynała ideę za pomocą słów. Filozof, mówca, apostoł, prawodawca, wojownik, zdobywca idei, odnowiciel racjonalnych doktryn, wyznania bez obrazów – założyciel dwudziestu imperiów ziemskich i jednego imperium duchowego – to Mahomet. Jeśli chodzi o wszelkie kryteria, według których mierzymy wielkość człowieka, możemy zapytać: czy istnieje człowiek większy od niego?”
(Lamartine, Histoire de la Turquie, Paryż 1854, tom II, s. 276–277)
Wielebny Bosworth Smith powiedział w 1874 roku:
„Był Cezarem i papieżem w jednym; lecz papieżem bez papieskich roszczeń, Cezarem bez legionów Cezara: bez stałej armii, bez ochrony, bez pałacu, bez ustalonych dochodów; jeśli kiedykolwiek jakiś człowiek miał prawo powiedzieć, że rządził z boskiego nadania, był to Mahomet – posiadał bowiem całą władzę, nie mając jej narzędzi ani oparcia.”
(Mohammed and Mohammadanism, Londyn 1874, s. 92)
George Bernard Shaw powiedział:
„Wierzę, że gdyby człowiek taki jak on objął władzę dyktatorską we współczesnym świecie, udałoby mu się rozwiązać problemy w sposób, który przyniósłby upragniony pokój i szczęście. Europa zaczyna fascynować się doktryną Mahometa. W nadchodzącym stuleciu może posunąć się jeszcze dalej, uznając przydatność tej doktryny w rozwiązywaniu własnych problemów.”
(A Collection of Writings of Some of the Eminent Scholars, 1935)
Montgomery Watt pisał w 1953 roku:
„Jego gotowość do znoszenia prześladowań dla swoich przekonań, wysoki poziom moralny ludzi, którzy w niego wierzyli i uznawali go za przywódcę, oraz wielkość jego ostatecznego osiągnięcia – wszystko to świadczy o jego zasadniczej uczciwości. Uznanie Mahometa za oszusta rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Co więcej, żaden z wielkich postaci historycznych nie jest na Zachodzie tak słabo doceniany jak Mahomet.”
(Mohammad at Mecca, Oxford, 1953, s. 52)
W ten sposób autor – nie obrażając Mahometa – spełnia inne prawa Stanowiącego Prawo: kłamstwo (tu: obietnica, że czegoś nie zrobi, a jednak to robi), pochwałę Mahometa, podporządkowanie się autorytetowi i bezkrytyczność. Dobry, muzułmański początek.
Dlaczego więc Tariq Ramadan zachęca czytelników do „podążania śladami Mahometa”, jednocześnie pomijając to, co hadisy głoszą z taką dumą – wiek jego żony, Aiszy? Przez wieki dla muzułmanów na całym świecie było to wyrazem silnej męskości: ich prorok, wzór do naśladowania, poślubił sześcioletnią dziewczynkę (która nadal „bawiła się lalkami”) i odbył z nią stosunek, gdy miała dziewięć lat. By udowodnić, że to nie przechwałki, istnieje wiele autentycznych hadisów potwierdzających tę historię – niektóre z nich opowiedziane przez samą Aiszę. To solidne źródło, ważne po wsze czasy.
A jednak muzułmanie, kierując się innym prawem Stanowiącego Prawo – dżihadem – nieustannie atakowali cywilizację zachodnią, nawet po tym, jak ta rozwinęła oświecone normy moralne. Mimo wysiłków ich uczonych, owe wartości przenikały do serc coraz większej liczby muzułmanów, zwłaszcza tych, którzy „najechali” Zachód pod pretekstem imigracji lub uchodźstwa, a także tych, którzy z krajów islamskich mają dostęp do Internetu. Nawet jeśli ich nie przyjmują, wystarcza, że nie odrzucają ich z pogardą – jak powinni. Nawet sam Tariq Ramadan potrafił jedynie wezwać do moratorium na kamienowanie kobiet, unikając jawnej obrony tej praktyki. Seks z dzieckiem – całkowicie legalny według szariatu – z dumnego powodu do chwały przekształcił się w temat, o którym muzułmanie na Zachodzie, tacy jak Ramadan, wolą milczeć. Wspomnienie o tym grozi bowiem bluźnierstwem wobec proroka i całej rzeszy muzułmanów, którzy nadal współżyją z dziećmi.
Nie powstrzymało to jednak Ramadana – wnuka założyciela Bractwa Muzułmańskiego Hassana al-Banny – od naśladowania „doskonałego przykładu” Mahometa. Nadużył swojej pozycji, by zgwałcić Hendę Ayari oraz kilka innych kobiet będących w jego zasięgu. Jego seksualne drapieżnictwo na wzór Mahometa wcale nie jest wyjątkiem – od czasu do czasu na jaw wychodzą skandale z udziałem wpływowych muzułmańskich mężczyzn, którzy manipulują, grożą i gwałcą bezbronne muzułmańskie kobiety.
To sam Tariq Ramadan w 2021 roku powiedział we francuskiej telewizji:
„Musimy zaakceptować, że dziś we Francji imiona takie jak Aisza, Mahomet i Abbas to imiona francuskie. Dlaczego? Bo islam to francuska religia.”
Nie dlatego, że Arabowie mieszkają we Francji, lecz dlatego, że islam to religia francuska. Pechowy argument dla zadowolonego z siebie profesora z Oksfordu. Imiona Aisza i Mahomet, islamskie, nie arabskie, zaczęły bowiem w zachodniej świadomości symbolizować religijnie usankcjonowaną pedofilię i skrajną mizoginię. To dlatego Ramadan już w 2007 roku, w swojej pochwalnej książce o Mahomecie, unikał wspominania o wieku Aiszy. Ten prorok bił swoją żonę, oszukiwał ją i zabronił jej wyjść za mąż po jego śmierci, mimo że miała zaledwie osiemnaście lat – według tych samych, do niedawna nienaruszalnych hadisów, które dziś muzułmanie naginają, by uznać je za niewiarygodne.
Tymczasem w zachodnej kulturze, obok słynnych par takich jak Abelard i Heloiza, Romeo i Julia czy Tristan i Izolda, pojawiają się dziś także Aisza i Mahomet. Pierwsze trzy to historie o potędze miłości; ostatnia – o miłości do władzy. Coraz częściej Aisza i Mahomet – jako muzułmańska para – stają się symbolem i ucieleśnieniem zepsucia miłości pod panowaniem islamu oraz ilustracją wadliwego typu muzułmańskiej męskości, jaki rozwija się pod rządami szariatu.
Ofiara Ramadana, Henda Ayari, która ujawniła skandal we Francji, ukryła swoją tożsamość pod pseudonimem „Nathalie”, a media to uszanowały. W kolejnych głośnych skandalach, takich jak ten wokół znanego londyńskiego da’i Mohameda Hijaba czy obecnie rozwijający się skandal wokół prokuratora MTK Karima Ahmada Khana, media chronią tożsamość (domniemanej) ofiary, używając imienia Aisza. „Hotelowa żona” Mohameda Hijaba – tak, szariat zawsze znajdzie sposób – została zmuszona do seksu dzięki wysokiej pozycji Hijaba i jej własnej bezbronności jako samotnej matki. Świat zna ją tylko jako „Aiszę”. Kobieta związana z rozwijającym się skandalem Karima Khana – nowa w swojej wymarzonej pracy na szczycie piramidy praw człowieka, jednocześnie zmuszona do utrzymywania chorej matki – opowiada, jak jej szef wykorzystywał swoją władzę, by ją sobie podporządkować. W mediach występuje jako „Aisza”.
Tak oto los dziecięcej żony Mahometa, którą muzułmanie uwielbiają wychwalać jako „matkę wiernych”, zaczyna symbolizować całe zło zakorzenione w ich złowrogiej religii. Imię Aisza staje się tarczą dla kobiet, które podejmują walkę z wpływowymi muzułmańskimi mężczyznami wykorzystującymi brutalny system szariatu do nadużyć wobec słabszych kobiet będących pod ich władzą.
Tragedią jest to, że muzułmanie zawsze będą bronić Mahometa i zawsze znajdą wymówkę dla mężczyzn, którzy postępują jak on. Jeśli nie będą w stanie ich usprawiedliwić, zaprzeczą, że Mahomet tak postępował. A jeśli nie będą już w stanie bronić Mahometa, odejdą z islamu. Po prostu nie będą już wystarczająco źli albo ślepi, by zasługiwać na miano muzułmanów. Jeszcze głębszą tragedią jest to, że muzułmańskie kobiety nadal będą stawały w obronie takich mężczyzn, oczerniając ofiary za „przynoszenie wstydu rodzinie”, „stawianie muzułmanów w złym świetle”, „niedostateczne strzeżenie się” albo za „wynoszenie sprawy poza wspólnotę”. Nie ma osoby bardziej samotnej i opuszczonej niż muzułmańska kobieta wyklęta przez swoich. Nie sposób mieć pewność, że gdy takie kobiety są kamienowane, to nie przyjmują tego losu jako mniejszego zła. Oby imię Aisza stało się w końcu tarczą, za którą muzułmańskie kobiety uciekną przed horrorem, jakim jest szariat.
Link do oryginału: https://www.murtaddtohuman.org/aishas-revenge/
Murtadd to Human, 3 listopada 2025
Anjul Pandavar, urodzona w Południowej Afryce w muzułmańskiej rodzinie, zna czarne karty islamu tak, jak niektórzy z nas znają czarne karty Kościoła katolickiego. Islam broniący się przed współczesnością coraz głębszym fundamentalizmem, islam który sprzymierzył się z nazizmem, islam gloryfikujący nienawiść i barbarzyństwo, dotarł jej zdaniem do punktu zwrotnego. Wielu mieszkańców muzułmańskiego świata zaczyna dostrzegać, że ich religia nie tylko cofa ich do średniowiecza, uniemożliwia współżycie z innymi, ale również niszczy ich życie codzienne.
Autorka książki Islam, Wiara a człowieczeństwo wydanej w przekładzie Małgorzaty Koraszewskiej na język polski nakładem wydawnictwa Stapis.