Ajatollah Chamenei traci kontakt z rzeczywistością
Iran w końcu powiedział to otwarcie: pięć miesięcy po czerwcowej wojnie z Izraelem jego flota 20 000 wirówek – w tym kilkaset zaawansowanych modeli – nadal leży w gruzach.
W tej chwili nie prowadzi się w Iranie żadnego wzbogacania uranu – potwierdził w poniedziałek urzędnik irański.
Jeśli ktoś uznałby to oświadczenie za próbę tuszowania sytuacji, to nie ma racji – to nie jest żadna zasłona dymna.
Izraelski wywiad – który w czerwcu w sposób wręcz niewiarygodnie skuteczny rozmontował każdy element irańskiego programu nuklearnego – potwierdził te informacje.
Iran podejmuje co prawda zakrojone na szeroką skalę działania mające na celu budowę nowych obiektów nuklearnych i umieszczanie ich jeszcze głębiej pod ziemią, tak aby w przyszłości możliwe było wznowienie programu nuklearnego. Dlatego Izrael nie może ani na chwilę spuścić oka z tej sprawy.
Iran buduje obecnie – ale ukończenie tego obiektu zajmie jeszcze lata – nowy kompleks nuklearny na Górze Kilof (ang. Pickaxe Mountain). Izrael posiada zdolności monitorowania postępów budowy, a gdy obiekt będzie bliski ukończenia, Siły Powietrzne Izraela, bez większego wysiłku zredukują Górę Kilof do takiej same ruiny, w jakiej znalazły się obiekty w Natanz, Fordow i Isfahanie. Iran nie posiada bowiem skutecznych systemów obrony przed izraelskimi atakami powietrznymi, co stało się oczywiste podczas 12-dniowej wojny.
Ale obecna sytuacja jest taka, że Islamska Republika nie poczyniła żadnych postępów w odbudowie swoich zdolności do wzbogacania uranu. Dlaczego?
Częściowo dlatego, że Izrael i USA zniszczyły irańskie instalacje nuklearne tak dokładnie – zasypując je ogromnymi ilościami gruzu, przy czym wiele z nich znajdowało się częściowo lub całkowicie pod ziemią – więc irańscy decydenci doszli do wniosku, iż odgruzowywanie i odbudowa nie mają sensu i zajęłyby to zbyt dużo czasu.
Uznano, że lepiej zbudować nowe obiekty – nawet jeśli nie będą one operacyjne przez kilka kolejnych lat…
Iran potrzebuje nowych instalacji, aby podnieść poziom wzbogacenia posiadanego obecnie uranu z 60% do poziomu 90% – wymaganego do produkcji broni. W tej chwili jego niewielkie zapasy uranu wzbogaconego do 60% po prostu leżą bezużyteczne, podczas gdy kraj próbuje zbudować nową instalację do wzbogacania. Szacuje się, że projekt ten zajmie kilka lat.
Na dzień przed czerwcową wojną Iran dysponował 2 500 rakietami balistycznymi. Wywiad izraelski szacował, że liczba ta miała wzrosnąć ponad dwukrotnie – do 6 000 – w roku 2026, a do początku 2028 mogła przekroczyć 10 000.
Były to liczby, które – zdaniem izraelskiego wywiadu – mogłyby przeciążyć izraelski system obrony przeciwrakietowej...
Dlatego izraelskie siły powietrzne uderzyły w irańskie magazyny rakiet balistycznych oraz zniszczyły fabryki, w których były one produkowane. Odbudowa tych zakładów zajmie lata i pochłonie dziesiątki miliardów dolarów – pieniędzy, których Iran obecnie nie posiada. 90% swojej ropy kraj ten sprzedaje Chinom ze znacznymi zniżkami względem cen rynkowych. Wartość riala spadła do rekordowego poziomu: 1 060 000 riali za dolara. 40% Irańczyków żyje poniżej granicy ubóstwa. A historyczna susza, jak twierdzi prezydent Masud Pezeshkian, jest tak poważna, że cała ludność Teheranu może zostać zmuszona do ewakuacji. Skąd Iran weźmie pieniądze na odbudowę fabryk rakiet?
Chamenei widzi, jak bardzo Izrael zniszczył zagrożenie ze strony wszystkich trzech irańskich proxy – Hezbollahu w Libanie, Hamasu w Gazie i Huti w Jemenie – a także spustoszył magazyny broni, bazy lotnicze i samoloty należące niegdyś do syryjskiego sojusznika Iranu, Baszara al-Asada. To wszystko sprawiło, że Chamenei odwrócił swoją uwagę od Izraela – obecnie Iran koncentruje się na rywalizacji z sunnickimi państwami arabskimi o wpływy w regionie. Izrael zszedł na dalszy plan.
Irańskie systemy radarowe, w tym rosyjski system obrony przeciwrakietowej S-400, który miał chronić Teheran, nie były w stanie sprostać izraelskim myśliwcom, dronom i rakietom, które już w pierwszych godzinach czerwcowej wojny zdobyły całkowitą dominację w powietrzu nad Iranem. Mimo że te systemy obrony okazały się nieskuteczne, Chamenei próbuje je odbudować. Pracuje także nad odbudową zniszczonych zakładów produkcji rakiet balistycznych – bez jakiejkolwiek poprawy w zakresie obrony. A Izrael jest gotów ponownie zniszczyć te radary i rakiety, nie musząc przy tym poświęcać sił na ataki na instalacje nuklearne, które już zostały unicestwione i przez wiele lat nie zostaną odbudowane.
Siły Obronne Izraela (IDF) na razie nie przejmują się wieloletnim projektem budowy nowej instalacji do wzbogacania uranu na Górze Kilof i innych powiązanych obiektów nuklearnych. Wiedzą, że ich powstanie zajmie lata. A jeśli Iran będzie bliski ich ukończenia, IDF ponownie zamieni je w gruz. Obecnie armia izraelska koncentruje się na przygotowaniach do ataków na magazyny rakiet balistycznych oraz fabryki, w których są one produkowane.
Iran staje się coraz słabszy. Utracił wszystkie swoje proxy – Hamas, Hezbollah, Huti, Syrię Asada – które mogłyby mu pomóc w starciu z Izraelem. Gdyby Teheran próbował przeprowadzić atak rakietowy na Izrael, reakcja byłaby znacznie silniejsza niż ta z czerwca – kiedy to, jak twierdzą niektórzy w Izraelu, wojna została przerwana zbyt wcześnie na skutek ogłoszenia zawieszenia broni przez prezydenta Trumpa 24 czerwca.
Dzięki zawieszeniu broni w Gazie (z Hamasem), w Libanie (z Hezbollahem), dzięki zakończeniu ataków Huti na izraelską żeglugę w Morzu Czerwonym, a także zniszczeniu syryjskiego arsenału, lotnictwa i baz – oraz fakcie, że Syria nie jest już sojusznikiem Iranu – Izrael może skoncentrować swoją siłę militarną na irańskich zapasach rakiet balistycznych i zakładach ich produkcji. Zagrożenie nuklearne ze strony Iranu na razie przestało istnieć – budowa nowych instalacji do wzbogacania uranu zajmie lata. A mimo to Chamenei ponownie inwestuje w budowę rakiet balistycznych, które miałyby zostać użyte przeciw Izraelowi. To czyste szaleństwo wojskowe. Ale Chamenei żyje w kulturze honoru i wstydu – a jego honor, podobnie jak honor kraju, zależy od gotowości do ponownego zmierzenia się z państwem żydowskim – nawet jeśli oznacza to pewną klęskę. W tej kulturze honor zachowuje się poprzez samą próbę, a nie przez rezultat.
Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/11/ayatollah-khamenei-goes-off-the-deep-end
Jihad Watch, 19 listopada 2025