Handlarze biedą: komu naprawdę służy obraz głodu w Gazie?


Anna Grabowska 2025-11-20


Ahmed Fouad Alkhatib, człowiek, który zna Gazę jak własną kieszeń, napisał ostatnio rzecz oczywistą, lecz nadal w świecie tabu: przez dwadzieścia lat "sprawa palestyńska" była jednym z najbardziej dochodowych interesów w świecie arabskim. Nie dla zwykłych Palestyńczyków, lecz dla tych, którzy mówili w ich imieniu. Kwoty liczone w miliardach przechodziły przez prywatne ręce, znikały w fundacjach, przepadały w sieciach Bractwa Muzułmańskiego, były przejmowane przez Hamas i Fatah jak łup wojenny. A kiedy Alkhatib pisze o "pół miliarda dolarów skradzionych datków", choć liczba ta pochodzi z wewnętrznych arabskich przepychanek, to opisany mechanizm kradzieży jest w stu procentach prawdziwy - tak samo prawdziwy jak ruiny Gazy, w których nie wybudowano niczego, co nie służyłoby Hamasowi. Świat przez dwie dekady finansował szkoły, szpitale i infrastrukturę. Hamas przez dwie dekady finansował siebie. Zamiast kanalizacji - tunele. Zamiast inwestycji - prywatne konta. A zamiast instytucji - milicja. I nikt nie udawał, że tego nie widzi. Bank Światowy mówił o "niezidentyfikowanych przepływach finansowych". Unia Europejska o "całkowitym braku przejrzystości". ONZ o "utrudnionym monitoringu". W dosłownym tłumaczeniu: środki znikały jak piasek przez palce. Nic dziwnego, że dziś, gdy Hamas oskarża Bractwo o kradzież pieniędzy dla Gazy, wygląda to jak bójka kieszonkowców, w której jeden nagle odkrył, że drugi ma bardziej sprawne ręce.

I właśnie w tej chwili, w tej operetce cynizmu, rusza najstarsza propaganda świata - propaganda, która zawsze wraca jak zacinająca się płyta: "Izrael blokuje pomoc humanitarną".


To zdanie nie ma nic wspólnego z faktami, ale ma wszystko wspólnego z wygodą. Fakty natomiast - te najbardziej uparte z ludzkich wynalazków, których nikt nie lubi - mówią zupełnie co innego. USAID po kilkunastu miesiącach żmudnego audytu stwierdziło jasno: "Nie znaleziono dowodów, że Izrael systemowo blokował pomoc humanitarną."


Departament Stanu USA: to samo. Unia Europejska: to samo. ONZ: kilkukrotnie potwierdziła, że największą przeszkodą w dostawach był Hamas.


UNRWA, instytucja, która publicznie rzadko zgadza się z Izraelem w jakiejkolwiek kwestii, została zmuszona do przyznania, że Hamas przejmował paliwo, generatory, żywność i namioty. Są zdjęcia ONZ - nie izraelskie, ONZ-owskie - na których uzbrojeni mężczyźni zatrzymują konwoje i rozkradają pomoc w biały dzień. Ciężarówki czekają na parkingach nie dlatego, że Izrael je blokuje, lecz dlatego, że ONZ nie ma kierowców, nie ma paliwa, nie ma logistyki, a Hamas wykorzystuje każdą minutę zwłoki. A Egipt? Egipt zamknął Rafah i nadal kontroluje przejazdy w sposób uznaniowy. To oficjalne stanowisko Kairu. Ale świat woli nie słyszeć, bo przecież łatwiej oskarżyć Izrael niż kraj, który ma klucz do bramy, a bramy nie otwiera. I w ten sposób powtarza się stary rytuał: ci, którzy przez lata rozkradali pomoc, krzyczą o blokadzie. Ci, którzy budowali tunele zamiast mieszkań, płaczą nad ruinami. Ci, którzy żyli z cierpienia, grają ofiary. A Izrael, jedyne państwo, które faktycznie przepuszcza ciężarówki, zostaje oskarżone, bo jest najłatwiejszym celem dla tych, którzy nie zadają sobie trudu sprawdzenia źródeł.


Dlatego trzeba powtarzać - głośno, natarczywie, bez litości - to, co powiedział Alkhatib: "Sprawa palestyńska wzbogaciła niewyobrażalną liczbę ludzi - poza Palestyńczykami." I dlatego każda próba odbudowy Gazy z Hamasem u steru jest jak wlewanie wody do przeciekającego wiadra: można wlewać w nieskończoność, ale efekt będzie zawsze ten sam. Pomoc zniknie, pieniądze rozpłyną się w powietrzu, a ludzie zostaną w tych samych ruinach, z których nie pozwolono im wyjść.


Mit o "blokadzie Izraela" to ostatnia deska ratunku dla tych, którzy nie chcą, by ktokolwiek zapytał, gdzie są miliardy, które miały zbudować Gazańczykom przyszłość. A odpowiedź na to pytanie jest znana od dawna - ukryta w willach, kontach i tunelach tych, którzy potrafią krzyczeć najgłośniej.


Źródła:

https://www.reuters.com/.../usaid-analysis-found-no.../

https://www.unocha.org/.../humanitarian-situation-update...

https://www.ochaopt.org/.../humanitarian-situation-update...


Anna Grabowska –
urodzona i mieszkająca we Francji wspaniała syjonistka z solidnymi polskimi i żydowskimi korzeniami. Autorka udzieliła pozwolenia na publikację niektórych wpisów z jej Facebooka w „Listach z naszego sadu”.