Siła słowa i strach przed prawdą
Ten sam konflikt – pomiędzy prawdą a tyranią – trwa także w świecie współczesnym, zwłaszcza tam, gdzie religia i władza państwowa łączą siły, by kontrolować myślenie. W Pakistanie ta walka przybrała dla mnie bardzo osobisty wymiar w 2017 roku – kiedy rząd wydał pierwszy w historii kraju nakaz ścigania na podstawie przepisów o bluźnierstwie i ustaw antyterrorystycznych. To moje nazwisko widniało na tym dokumencie.
W obronie chrześcijan w Pakistanie
Od 2014 roku ja, Faraz Pervaiz, zabieram głos przeciwko niesprawiedliwościom, jakich doświadcza chrześcijańska społeczność w Pakistanie. Korzystałem z mediów społecznościowych, rysunków satyrycznych i materiałów wideo, by ujawniać nadużycia drakońskich przepisów o bluźnierstwie, przymusowe konwersje, zamachy bombowe na kościoły i przemoc motłochu. Krytykowałem też radykalnych duchownych i dżihadystów, takich jak Maulana Abdul Aziz z Czerwonego Meczetu (Lal Masjid), który gloryfikował talibów, promował przemoc w imię islamu i dążył do wprowadzenia prawa szariatu w Pakistanie.
Istniało kilka stron na Facebooku – jedna z nich nosiła nazwę „Maulvi Burqa”. Nazwa ta nawiązywała do akcji w Czerwonym Meczecie, kiedy Maulana Abdul Aziz został przyłapany na próbie ucieczki w przebraniu kobiety w burce. Wiele moich filmów o islamie, Mahomecie i Maulanie Abdul Azizie (Maulvi Burqa) było publikowanych właśnie na tej stronie – te same nagrania zamieszczałem również na moim prywatnym profilu. W kilka sekund po ich opublikowaniu zaczynały się one rozchodzić na tej i innych popularnych stronach, gdzie wzywałem m.in. do aresztowania Maulany Abdul Aziza i krytykowałem islamistów.
Moje działania wynikały z wiary, a nie z nienawiści. Domagałem się równych praw dla chrześcijan i pociągnięcia terrorystów do odpowiedzialności. Wzywałem rząd do podjęcia działań przeciwko kaznodziejom szerzącym nienawiść i do ochrony niewinnych obywateli. Ale w Pakistanie podważanie islamu czy krytyka Mahometa to narażanie się na niebezpieczeństwo.
Protokół, który zmienił wszystko
19 marca 2017 roku pakistańska Federalna Agencja Śledcza (FIA), oddział ds. cyberprzestępczości w Islamabadzie, zarejestrowała sprawę nr 07/2017 na podstawie najbardziej surowych przepisów prawnych – artykułów 295-A, 295-B, 295-C, 298-A, 298-B pakistańskiego kodeksu karnego, artykułu 11 Ustawy o Zapobieganiu Przestępstwom Elektronicznym (PECA) z 2016 r., oraz artykułów 6(F), 7(B) i 9 Ustawy Antyterrorystycznej (ATA).
Skargę złożył Hafiz Ehtesham Ahmed Jihadi – przedstawiciel Fundacji Lal Masjid, organizacji powiązanej z działalnością ekstremistyczną. Oskarżył mnie i mojego ojca, Pervaiza Roshana, o „bluźnierstwo” z powodu postów w mediach społecznościowych, które krytykowały nadużywanie islamu i milczenie rządu wobec prześladowań chrześcijan.
Zgodnie z tymi przepisami kara za bluźnierstwo to dożywocie lub kara śmierci.
Pierwszy taki nakaz ścigania w historii Pakistanu
14 listopada 2017 roku rząd Pakistanu poszedł o krok dalej. Wydał bezprecedensowy Nakaz Ścigania, ogłaszając mnie osobą poszukiwaną – była to pierwsza taka decyzja w historii kraju w sprawie związanej z bluźnierstwem.
Nakaz został opublikowany w czołowych ogólnokrajowych gazetach – „Dawn”, „Jang” i „Express” – oraz umieszczony na oficjalnej stronie internetowej FIA.
Nie był to jedynie akt biurokratyczny. To było publiczne potępienie – deklaracja, że jesteśmy wrogami państwa i islamu. Konsekwencje były natychmiastowe i druzgocące.
Życie na uchodźstwie i nieustanne zagrożenie
Po wydaniu nakazu nasze życie legło w gruzach z dnia na dzień. Zaczęły napływać groźby ze strony islamistycznych grup. Duchowni i organizacje islamskie publicznie wzywały do mordu.
W różnych miastach Pakistanu odbywały się demonstracje przeciwko mnie i mojej rodzinie. Niemal wszystkie ugrupowania religijne, w tym zakazane organizacje dżihadystyczne, ogłosiły nagrody za moją głowę. Nawet w Indiach organizowano protesty, domagając się mojego aresztowania lub zabicia.
W Karaczi Jamaat Ahle Sunnat – odłam sunnickiego nurtu Barelvi – publicznie ogłosił nagrodę w wysokości 10 milionów rupii za moją śmierć.
Znajomi się od nas odsunęli. Nasza własność została zaatakowana. Moja rodzina musiała uciekać dla własnego bezpieczeństwa, zostawiając wszystko. Od tego czasu żyjemy na uchodźstwie – jako bezpaństwowi, ścigani, pozbawieni możliwości powrotu do domu. Nakaz ścigania nie tylko uczynił z moich słów przestępstwo – wymazał moje miejsce w kraju, który niegdyś był moim domem.
Szerszy kontekst: religia, władza i wolność słowa
W całej historii istniał zawsze sojusz między władzą świecką a mullahami – urzędnikami, którzy żądają posłuszeństwa, i muzułmańskimi duchownymi, którzy boją się pytań. Wspólnie uciszają każdy głos, który szuka prawdy.
Liderzy religijni często sprzeciwiają się ograniczeniom, gdy sami padają ich ofiarą – ale narzucają je, gdy zyskują władzę. Ta hipokryzja wciąż zatruwa społeczeństwa, w których wiara służy jako tarcza dla opresji.
Jeśli islam rzeczywiście pochodzi od Boga, nie powinien obawiać się pytań. Prawda potrafi przetrwać konfrontację. To fałsz potrzebuje ochrony przed słowem. Strach przed słowami ujawnia słabość – niepewność tych, którzy twierdzą, że mówią w imieniu Boga, a nie potrafią znieść sprzeciwu.
Ludzki koszt tłumienia sprzeciwu
Moja historia to nie tylko pojedynczy przypadek. Jest odbiciem szerszej tragedii wolności słowa w Pakistanie. Drakońskie przepisy o bluźnierstwie, niegdyś uzasadniane jako ochrona islamu, dziś służą jako broń do załatwiania osobistych porachunków, uciszania chrześcijan i utrzymywania władzy poprzez strach.
Chrześcijanie, hinduiści, a nawet muzułmanie wyznający inne odłamy islamu, żyją pod ciągłym zagrożeniem. Nakaz ścigania przeciwko mnie był momentem przełomowym – pokazał, że państwo, zamiast bronić wolności, stanęło po stronie dżihadystów, by zniszczyć pokojowy głos domagający się sprawiedliwości.
Słów nie da się zabić
Nakaz ścigania z 2017 roku pozostaje wydarzeniem bez precedensu – pierwszy raz Pakistan formalnie uznał obywatela za osobę ściganą z powodu wypowiedzi w Internecie na podstawie drakońskich przepisów o bluźnierstwie. To wydarzenie na zawsze odmieniło moje życie, zmuszając mnie do życia na uchodźstwie i w nieustannym zagrożeniu.
Ale wciąż wierzę w to, co powiedziałem lata temu: mowa to istota człowieczeństwa. Jej uciszenie to zaprzeczenie ludzkiej naturze.
Mój głos – podobnie jak głosy wielu innych przede mną – nie może zostać wymazany. Nadal przemawia w imieniu tych, którzy go nie mają, tych, którzy są prześladowani w imię religii, i dla Pakistanu, w którym prawda kiedyś będzie mogła być wypowiadana bez strachu.
Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/11/pakistans-first-ever-blasphemy-proclamation-order-how-one-christian-familys-voice-changed-their-lives-forever
Jihad Watch, 13 listopada 2025