Gaza tonie we krwi: krwawa czystka Hamasu


Jose Lev Alvarez Gomez 2025-10-26

Zamaskowani bojownicy Hamasu rozstrzelali ośmiu ludzi na ruchliwej ulicy w mieście Gaza, zaledwie dzień po wejściu w życie zawieszenia broni.<br />(Źródło zdjęcia: Telegram, konto powiązane z Hamasem / New York Post)
Zamaskowani bojownicy Hamasu rozstrzelali ośmiu ludzi na ruchliwej ulicy w mieście Gaza, zaledwie dzień po wejściu w życie zawieszenia broni.
(Źródło zdjęcia: Telegram, konto powiązane z Hamasem / New York Post)


Seria egzekucji obnaża doktrynę Hamasu: nigdy się nie rozbroi, nie podzieli władzą, nie odda kontroli.

W dusznym powietrzu po ogłoszeniu najnowszego zawieszenia broni Gaza zamieniła się w publiczne miejsce egzekucji. Zamaskowani bojownicy Hamasu wyciągają zakapturzonych Palestyńczyków na miejskie place, zmuszają ich do klęknięcia i strzelają im w głowę – bez cienia litości. Hamas stał się zarazem sędzią, ławą przysięgłych i katem – likwidując każdego, kto zostanie uznany za zdrajcę, informatora czy kolaboranta, z przerażającą bezkarnością.

Jedno z przerażających nagrań, które udało się zlokalizować w dzielnicy Sabra w mieście Gaza i które zostało zweryfikowane przez ABC News, pokazuje zakneblowanych mężczyzn zmuszonych do klęczenia, a następnie rozstrzeliwanych z bliska – na oczach zgromadzonego tłumu. Materiał ten rozpowszechniano na kanałach Telegramu powiązanych z Hamasem, opatrzony bezczelnymi podpisami: „wyroki śmierci dla kolaborantów i przestępców”. Egzekutorzy mieli na sobie charakterystyczne zielone opaski Brygad Izz ad-Din al-Qassama. Liczni świadkowie i analizy geolokalizacyjne potwierdzają, że do zabójstwa doszło w dzielnicy Sabra.


Od jednego krańca Gazy po drugi trwa czystka. Jak podaje Reuters, od czasu ogłoszenia zawieszenia broni w egzekucjach zginęły co najmniej 33 osoby. Hamas oficjalnie określa je jako część wewnętrznego „oczyszczenia” z gangów, rywali i kolaborantów. Na publicznych placach zamaskowani bojownicy rozstrzeliwują po ośmiu mężczyzn naraz – klęczących, z opaskami na oczach – przy okrzykach tłumu „Allahu akbar”.


Przed szpitalem Al-Shifa trzech mężczyzn zostało zastrzelonych i pozostawionych na ulicy – oskarżeni (bez jakiegokolwiek postępowania sądowego) o działalność anty-hamasowską. Inni, powiązani z klanem Doghmush lub tzw. „milicjami klanowymi” (z których niektóre miały wcześniejsze związki z izraelskim wywiadem), są ścigani jeden po drugim, gdy Hamas ponownie umacnia swoją władzę.


Te egzekucje przeprowadza Siła Odstraszania Hamasu – paramilitarne szwadrony śmierci, których jedynym zadaniem jest wymuszanie lojalności. To nie jest sprawiedliwość. To brutalna dominacja przez terror – mechanizm mający sparaliżować ludność Gazy i zmusić ją do milczenia i posłuszeństwa.


Kiedy Izrael wycofał się z niektórych sektorów w ramach operacji ratowania zakładników, pozostawił za sobą kruchą sieć zwolenników pokoju: członków klanu Doghmush, byłych funkcjonariuszy Sił Bezpieczeństwa Prewencyjnego oraz bojowników z frakcji takich jak al-Amour czy Abu Rish. Wielu z nich potajemnie współpracowało z izraelskim wywiadem, przekazując informacje o pozycjach Hamasu. Gdy IDF się wycofała, ci pośrednicy zostali porzuceni – odsłonięci i bezbronni. Teraz Hamas eliminuje ich metodycznie, jeden po drugim.


Z czysto taktycznego punktu widzenia wycofanie mogło mieć sens. Moralnie to tragedia. Ci, którzy współpracowali zostali poświęceni. Stali się ofiarami „konieczności” w tej szachownicy śmierci.


A jednak – gdzie jest lewicowy chór moralny? Te same głosy, które domagają się „sprawiedliwości dla Gazy” za każdym razem, gdy Izrael wystrzeliwuje rakiety w kierunku infrastruktury terrorystycznej, milczą, gdy Hamas sam sięga po broń. Bronienie „praw Palestyńczyków” tylko wtedy, gdy Izrael pełni rolę rzekomego „oprawcy”, a jednoczesne milczenie wobec egzekucji dokonywanych przez Hamas, nie jest neutralnością. To moralne zepsucie. Hipokryzja wyryta w mózgu.


Ta fala egzekucji obnaża prawdziwą doktrynę Hamasu: nigdy się nie rozbroi, nigdy nie zgodzi się na podział władzy, nigdy nie odda kontroli. Jego rządy to nasza przepaść. Te publiczne zabójstwa nie są oznaką upadku reżimu – to jego otwarte oświadczenie: podporządkuj się albo zgiń. Lojalność będzie egzekwowana. Sprzeciw zostanie wymazany.


A jednak to dopiero początek.


Wycieki dokumentów i liczne dziennikarskie śledztwa ujawniają, że Hamas torturował i zabijał własnych członków – oskarżając ich o homoseksualizm, „moralne dewiacje” czy flirtowanie w mediach społecznościowych. Z akt wynika, że w latach 2012–2019 aż 94 rekrutów Hamasu zostało objętych tzw. reżimem „kontroli moralnej” – za „homoseksualne rozmowy”, „flirtowanie bez legalnego związku” czy „sodomię”, wśród innych niejasno sformułowanych zarzutów.


Jeden przypadek jest niepodważalny: Mahmoud Ishtiwi, niegdyś prominentny dowódca Hamasu, został w 2016 roku stracony po oskarżeniach o homoseksualne zachowania i inne „moralne wykroczenia”. Jego śmierć opisana została w tajnych dokumentach Hamasu przejętych przez armię izraelską.


Wyobraź sobie: reżim, gloryfikowany przez zachodnich postępowców jako „ruch wyzwoleńczy”, torturuje i morduje gejów – podczas gdy ci sami postępowcy piętnują Izrael jako oprawcę. Tęczowe flagi i wymyślne hashtagi wznoszone są w milczącym przyzwoleniu na ludobójstwo – w imię solidarności. To milczenie wobec brutalnych czystek wewnętrznych nie jest empatią – to współudział.


Lewica krzyczy, gdy działa Izrael; gdy Hamas morduje swoich, zapada cisza. To milczenie nie jest neutralnością – to kapitulacja wobec żądzy krwi.


Nie jest to jednak nic nowego. W 2006 roku Hamas zrzucał rywali z Fatahu z dachów podczas wewnętrznego konfliktu w Gazie. W latach 2012 i 2014 paradowano z ciałami po ulicach, przyczepiając tabliczki z napisem „szpieg”. Doniesienia o egzekucjach bez procesu w 2014 roku mówią o co najmniej 21 ofiarach w samej Gazie, zabitych pod zarzutem kolaboracji.


Obecna fala egzekucji nie jest anomalią. To naga istota Hamasu. Każda propozycja „pokoju” czy „zawieszenia broni”, która pomija ten wewnętrzny terror, to kłamstwo przebrane za dyplomację.


Prawdziwa sprawiedliwość dla Palestyńczyków zaczyna się od zakończenia dyktatury śmierci Hamasu – bo gdy ruch morduje własnych ludzi, by utrzymać władzę, przestaje być walką o wyzwolenie, a staje się kultem terroru.


Link do oryginału: https://blogs.timesofisrael.com/gaza-runs-red-hamass-bloody-purge/

Times of Israel, 17 października 2025.  


Jose Lev Alvarez Gomez
- amerykańsko-izraelski badacz specjalizujący się w studiach nad Izraelem. Neurobiolog, ukończył kurs bioetyki na Uniwersytecie Harvarda oraz ma tytuł lekarza. Ma również trzy tytuły magisterskie: z geostrategii międzynarodowej i terroryzmu dżihadystycznego.