Ich czas minął


Phyllis Chesler 2025-11-03


Anulowałam subskrypcję papierowego wydania The New York Times, w końcu to zrobiłam. Nie wpłynie to w żaden sposób na ich wyniki finansowe, ale przynajmniej nie będę już musiała czytać tej gazety od deski do deski siedem dni w tygodniu, tylko po to, by móc komentować jej układ graficzny czy rozmiar zdjęć.


I niech tak będzie.


Odsiedziałam już swoje; moja cela jest teraz otwarta dla każdego, kto chciałby odbyć podobną karę – dokumentując amerykańską wersję Al-Dżaziry.


Nie, to nie była jedna rzecz. Nie było tej przysłowiowej „kropli, która przelała czarę”. Były ich tysiące. Były wszystkie te okładki magazynów, które niemal wyłącznie skupiały się na cierpieniu niewinnych mieszkańców Gazy, używały sfabrykowanych zdjęć Hamasu i sfabrykowanych danych Hamasu. A ostatnio opublikowali okładkowy artykuł w niedzielnym magazynie, który z wielkim entuzjazmem przedstawiał zalety nowojorskiego kandydata Demokratów na burmistrza, Zohrana Mamdaniego, a już następnego dnia opublikowali kolejny długi tekst, jeszcze bardziej go wychwalający.


Choć może jednak była jedna rzecz: kilka dni temu w NYT pojawił się nagłówek dotyczący uwolnionego izraelskiego zakładnika, który ujął opis „okrucieństw” jego niewoli w cudzysłów – jakby te „okrucieństwa” były tylko jego subiektywną opinią, niekoniecznie czymś realnym i prawdziwym.


Wczoraj obejrzałam kilka podcastów, w których dobrze poinformowani, opierający się na faktach rozmówcy przepytywali osoby całkowicie i dogłębnie zindoktrynowane przeciwko Żydom i przeciwko Izraelowi. W jednym z nich prowadzący zgodził się, by rozmówczyni – Arabka w hidżabie – pozostała poza kadrem. Niezależnie od tego, co prowadzący mówił czy pokazywał, kobieta odrzucała wszystko jako „izraelską propagandę”, jako kłamstwa. Według niej 7 października nie zamordowano żadnych izraelskich niemowląt, Hamas nie dokonał masakry ani nikogo nie porwał. Skupiała się wyłącznie na rzekomo porwanych Palestyńczykach, przetrzymywanych w izraelskich więzieniach tylko dlatego, że „stawiali opór” „okupacji”.


Od dawna zastanawiam się, jak można przeprowadzić proces odwrotnego prania mózgu – „odprogramowania”. Nie da się tego zrobić, jeśli osoba zindoktrynowana nadal przebywa na swoim terytorium, żyje pośród swojego plemienia, wciąż słucha islamskich kazań i ogląda islamistyczne media.


Ale jak można usunąć każdego arabskiego muzułmańskiego mieszkańca Judei i Samarii oraz Gazy (na dobry początek) i odizolować każdego z nich od reszty – i to na wiele lat? Jak przeprowadzić tak masowy proces reedukacji bez całkowitego militarnego zwycięstwa Izraela? A co z muzułmańskimi państwami, które mają teraz utrzymywać pokój w Gazie – Egiptem, Turcją, Katarem (!!!) – które same zostały poddane tej samej toksycznej propagandzie, a w przypadku Kataru i Turcji – ją finansowały?


Po pełnym zwycięstwie militarnym: Jak wysoki mur musi wznieść Izrael, by odgrodzić się od tego, co byłoby największym i najlepiej strzeżonym gettem w żydowskiej historii?


Psychologicznie rzecz biorąc, islamiści muzułmańscy drwią z żydowskiej historii, naśladując ją i zawłaszczając jej symbole, by przedstawiać swoją całkowicie fałszywą narrację: z ich punktu widzenia mieszkańcy Gazy przeszli „holokaust”; muzułmanie z Gazy i krajów arabskich byli gwałceni, głodzeni i bici; w izraelskich więzieniach Arabowie są „okupowani” i zmuszani do życia pod „apartheidem”.


W jednym z podcastów Arabka w hidżabie, która pozostawała poza kadrem, żaliła się na „punkty kontrolne”, które wydłużają jej czas podróży na izraelski uniwersytet. Prowadzący, Izraelczyk, próbował jej przypomnieć, co doprowadziło do powstania tych „checkpointów”: niezliczone zamachy bombowe w autobusach, ataki nożowników itd., dokonywane przez Arabów pochodzących z Ramallah, Dżeninu itd. Ona tego nie wiedziała. I nie chciała się tego dowiedzieć. Według niej te mordercze akty były jedynie „czynami oporu”.


Nie przyszło jej do głowy, by zauważyć, że ona – Arabka – bez żadnego problemu uczęszcza na izraelski uniwersytet.


Zawsze z przyjemnością oglądam: Yishaia Fleischera i Douglasa Murraya, szczególnie podczas debat w Oxford Union, oraz Moaba Hassana Youssefa, Zielonego Księcia.


P.S. Nadal będę otrzymywać wersję cyfrową NYT – jest w jakiś sposób automatycznie powiązana z innymi mediami, na które mam subskrypcję. I dobrze. Muszę czytać nekrologi; przeglądam też recenzje książek – choćby po to, by porównać je z wyborami Wall Street Journal, London Review of Books i Jewish Review of Books; no i tak, ogłoszenia ślubne też.


Link do oryginału: https://phyllischesler.substack.com/p/their-time-is-up

Phyllis Chesler substack, 22 padziernika 2025


Od tłumacza

Mam dokładnie ten sam problem z polskimi gazetami, a szczególnie z „Gazetą Wyborczą”, którą jest plugawą kopią, wszystkiego co najgorsze w mediach zachodnich, włącznie z „The New York Times” - A.K.