Ahmed al-Sharaa – ostrożnie z entuzjazmem


Hugh Fitzgerald 2025-10-11


Ahmed al-Sharaa jest śliski, dwulicowy, mówi jak żmija z rozdwojonym językiem i wie, że – jak sam Mahomet powiedział – „wojna to oszustwo”. Dlatego właśnie al-Sharaa wymaga uważnego obserwowania, zwłaszcza gdy próbuje uwieść administrację Trumpa gładkimi słowami – administrację, która zdaje się brać jego deklaracje za dobrą monetę. Oficjalny Waszyngton najwyraźniej wierzy w zapewnienia al-Sharaa, że się zmienił. Choć jeszcze do niedawna amerykański rząd obiecywał za jego głowę nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów z powodu jego działalności w al-Kaidzie, dziś al-Sharaa zamienił mundur na garnitur, mówi łagodnym tonem i zapewnia świat, że stał się „umiarkowanym” politykiem. Twierdzi, że gotów jest bronić praw mniejszości zamieszkujących Syrię – Alawitów, Druzów i Kurdów – a nawet deklaruje chęć zawarcia pokoju z Izraelem.

Tymczasem jego dawni towarzysze zamordowali 1 500 cywilnych Alawitów w Latakii, zabili setki Druzów w Suwejdzie, a obecnie próbują przekonać kurdyjskie milicje do włączenia się w szeregi Syryjskiej Armii Narodowej – propozycja, którą Kurdowie słusznie podejrzewają o chęć ich rozbrojenia i wystawienia na łup arabskich napaści, bez własnych sił zdolnych do obrony. Choć początkowo zapewniał świat, że chce „żyć w pokoju ze wszystkimi sąsiadami Syrii”, obecnie przyjął znacznie ostrzejszą postawę wobec państwa żydowskiego.


Więcej o Ahmedzie al-Sharaa można przeczytać tutaj:


"Czy nowy prezydent Syrii spełni nadzieje świata? Znaki są niepokojące" – pisał Hussain Abdul-Hussain, Algemeiner, 3 października 2025:


W zeszłym tygodniu Ahmad Sharaa został pierwszym od 60 lat prezydentem Syrii, który odwiedził Nowy Jork podczas dorocznego Zgromadzenia Ogólnego ONZ.


Wzmocniony rosnącym uznaniem na arenie międzynarodowej i nowo nabytą pewnością siebie, Sharaa odszedł od przygotowanego wcześniej przemówienia, dając szczery wgląd w swoje prawdziwe poglądy. Jeśli ktoś wierzy, że dąży do pokoju z Izraelem lub że Syria pod jego rządami stanie się inkluzywną, stabilną demokracją – jak optymistycznie sugerowała senator Jeanne Shaheen (Demokratka z New Hampshire) – powinien pomyśleć jeszcze raz. Rzeczywistość jest znacznie mniej obiecująca.


Od momentu objęcia władzy w grudniu, Sharaa ostrożnie omijał drażliwy temat Izraela. Przez wiele miesięcy unikał dołączenia do innych rządów arabskich w publicznym potępianiu państwa żydowskiego czy wyrażaniu poparcia dla sprawy palestyńskiej. Twierdził, że Syria nie będzie zagrożeniem dla żadnego kraju, co sugerowało jego niechęć do wszczynania konfliktu z Izraelem. Takie wstrzemięźliwość wywołała spekulacje, że Sharaa może być gotów podjąć próbę zawarcia pokoju – może na wzór bilateralnych „gorących związków” Abrahama, które stawiają na bezpośrednią normalizację stosunków, a nie na multilateralny „zimny pokój”, uzależniony od rozwiązania kwestii palestyńskiej poprzez utworzenie państwa.


Na początku al-Sharaa wydawał się zaskakująco przychylnie nastawiony do Izraela. Nie przyłączył się do innych krajów arabskich w potępieniu działań IDF w Gazie, ani nie wypowiedział się na korzyść Palestyńczyków. Powiedział, że Syria pragnie „pokoju” ze „wszystkimi swoimi sąsiadami”. To oświadczenie wzbudziło nadzieję, że al-Sharaa chce zakończyć konflikt syryjsko-izraelski.


Jednak jego stanowisko wobec Gazy zaczęło zmieniać ten obraz. Podczas szczytu Organizacji Współpracy Islamskiej, który odbył się w Dosze 14 września, Sharaa potępił izraelski atak na przywódców Hamasu przebywających w Katarze, porównując go do „podobnej agresji”, jakiej – jego zdaniem – Syria doświadczała przez ostatnie dziewięć miesięcy…


Odkąd Assad uciekł z Syrii do Moskwy, a rebelianci pod wodzą al-Sharaa przejęli władzę w Damaszku, Izraelczycy bez przeszkód bombardują setki miejsc, w których armia Assada składowała broń. IDF nie chciało ryzykować – dążyło do zniszczenia tych zasobów, w tym kilku baz lotniczych i samolotów, wykorzystując moment, gdy al-Sharaa był zajęty formowaniem nowego rządu i – co istotne – nie miał żadnych środków obrony przeciw izraelskim nalotom.


Al-Sharaa nie próbował uspokoić wstrząśniętej społeczności Alawitów w Latakii, nadal żyjącej w strachu po atakach sunnickich Arabów i śmierci wielu jej członków. Druzowie w Syrii – atakowani zarówno przez lokalne plemiona Beduinów, jak i wojska związane z nowym rządem – zaczęli szukać ochrony w Izraelu. Kilka miesięcy temu IDF wkroczyło do akcji, by przepędzić napastników z terenów zamieszkanych przez Druzów. Teraz niektórzy syryjscy Druzowie chcą, aby ich enklawa w Suwejdzie oraz obszar między Suwejdą a granicą izraelską stały się częścią państwa żydowskiego.


W miarę jak al-Sharaa coraz częściej potępia izraelskie działania w Gazie, nie zapewniając przy tym syryjskim mniejszościom – Alawitów, chrześcijan i Druzów – bezpieczeństwa (mimo że to wojska powiązane z jego rządem atakowały wszystkie trzy grupy), a także forsując plan włączenia kurdyjskich milicji do armii narodowej (co Kurdowie słusznie odczytują jako próbę ich rozbrojenia), obnaża zarówno swój arabski supremacjonizm, jak i głęboko zakorzenioną wrogość wobec Izraela.


Amerykański rząd musi w końcu porzucić naiwną wiarę w to, że al-Sharaa zerwał ze swoją przeszłością związaną z al-Kaidą i radykalnym islamem. Nie zapomniał o dżihadystycznym imperatywie – a jego maskarada „umiarkowanego” polityka wystarczyła, by tego lata USA zniosły sankcje wobec Syrii. Przesłanie dla Waszyngtonu: gdy chodzi o gładko mówiącego al-Sharaa, patrzcie na to, co robi wobec mniejszości w Syrii i co mówi o relacjach Izraela ze światem arabskim – i ostudźcie swój entuzjazm.


Link do oryginału: https://jihadwatch.org/2025/10/about-ahmed-al-sharaa-curb-your-enthusiasm

Jihad Watch, 8 października 2025