Pokój widziany od kuchni
Jak informuje setki milionów swoich słuchaczy bezgranicznie oddane Hamasowi BBC:
Przywódcy europejscy i bliskowschodni z zadowoleniem przyjęli propozycję.
Autonomia Palestyńska (AP), która sprawuje władzę nad częścią Zachodniego Brzegu Jordanu okupowanego przez Izrael, określiła działania prezydenta USA jako „szczere i zdecydowane”.
Trump zapowiedział, że jeśli Hamas nie zaakceptuje planu, Izrael otrzyma amerykańskie wsparcie, by „dokończyć dzieła zniszczenia zagrożenia ze strony Hamasu”.
Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, również oświadczył, że Izrael „dokończy dzieła”, jeśli Hamas odrzuci plan lub nie wywiąże się z jego postanowień.
Redakcja BBC dodaje natychmiast, że „według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy, kontrolowanego przez Hamas, od tego czasu w izraelskich atakach zginęło co najmniej 66 288 osób, że w ciągu 24 godzin poprzedzających południe w piątek izraelskie działania zbrojne spowodowały śmierć 63 osób.”
BBC lamentuje, że „setki tysięcy mieszkańców Gazy zostały zmuszone do ucieczki po tym, jak izraelskie wojsko wydało nakaz ewakuacji do wyznaczonego ‘obszaru humanitarnego’ na południu, jednak uważa się, że kolejne setki tysięcy nadal pozostają w mieście.”
Ociekające fałszem „informacje” BBC powinny być dla każdego przejrzyste. Jak zawsze, zero doniesień na temat konszachtów Hamasu z Abbasem i prób zachowania zarówno władzy w Gazie, jak i broni poprzez pozorowane, symboliczne przekazanie czegoś Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Ten model widzimy obecnie w Libanie, gdzie Hezbollah nadal ma praktycznie całą broń, której Izrael nie zniszczył, a rząd udaje, że ma zamiar dotrzymać słowa w kwestii rozbrojenia tej terrorystycznej organizacji. Oczywiście, w doniesieniach o denazyfikacji społeczeństwa w Gazie — cisza.
To jednak nadal zaledwie pierwsze rozdanie kart, więc obserwujemy tylko twarze graczy. Gra premiera Netanjahu jest przejrzysta i zgodna z całą tradycją. Warunki zostały przedstawione, Izrael zgadza się, tak jak zgadzał się w 1947 roku i dziesiątki razy później. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, po której stronie siedzą szulerzy, ani gdzie są sympatie obserwatorów takich jak BBC i cała reszta głównego ścieku amerykańskich i europejskich mediów.
Świat jest dziś po stronie ludobójczego islamonazizmu, a twarzą tego świata jest Francesca Albanese, która o planie zakończenia wojny w Gazie (nie mylić z całą wojną z Żydami), powiedziała:
„Pułapka stulecia, [ten plan] powinien zostać odrzucony. Bez względu na to, ile rąk bije brawo, ten plan narusza prawo międzynarodowe. Po prostu kolejna forma kolonialnego ucisku i bezkarności Izraela, gwarantowana przez współwinne USA.”
Ta karykatura człowieka oczywiście nie jest osamotniona, śpiewa w potężnym chórze opłacanych przez nas wszystkich łajdaków z Organizacji Narodów Osobliwie Zjednoczonych, a z boku wtórują statyści z gatunku Homo sovieticus-catholicus.
„Nie możemy legitymizować tej farsy” – wrzeszczy wicepremierka Hiszpanii, Yolanda Díaz, twierdząc, że propozycja „utrwala okupację” i „umacnia bezkarność Izraela”.
„Plan Trumpa i Netanjahu dla Gazy to okrutny szantaż” – pisze francuska polityk Rima Hassan – „Ten plan nie dąży do pokoju. Instytucjonalizuje kolonialne zarządzanie Gazą i sankcjonuje podporządkowanie się państw wspierających USA.”
„‘Deradykalizacja’ to zdezynfekowany termin na kastrowanie Palestyńczyków i zmuszanie ich do zaakceptowania poddaństwa” – martwi się były redaktor Al-Dżaziry i Reutersa, Barry Malone, w jednej z ponad tuzina wściekłych wypowiedzi krytykujących plan i jego poszczególne elementy. „To nie radykalizm – to walka o wolność.”
Możemy tę listę sympatyków nazizmu ciągnąć bez końca i możemy być pewni, że nadal szlachetna większość czytelników mediów głównego ścieku z gatunku naszych Hanek Grupińskich będzie głęboko przekonana, że jest po właściwej stronie historii, że chce pokoju, a nawet, że jest uczciwymi ludźmi.
Czy plan Trumpa może przynieść pokój Palestyńczykom z Gazy? Jeśli ceną ma być rezygnacja z zabijania Żydów, to na to zgody nie ma — ani ze strony Hamasu, ani ze strony Organizacji Wyzwolenia Palestyny, ani ze strony Kataru i całej reszty Bractwa Muzułmańskiego, ani ze strony Iranu, Chin czy Rosji, ani wreszcie ze strony „demokratów” z Paryża, Oslo, Madrytu i innych stolic z długą tradycją.
Perspektywa jakiegokolwiek pokoju z państwem żydowskim jest dla nich koszmarem.
Nie oszukujmy się flotylla sympatyków nazizmu, zatrzymana przez izraelską marynarkę, to tylko teatralne zabawy światowej armady blokującej jakiekolwiek szanse na pokój dla żydowskiego państwa.