W erze AI zobaczyć nie znaczy uwierzyć


Liat Collins 2025-09-27


Niech nowy rok 5786 przyniesie nam prawdziwie inspirujące historie i dobre wiadomości – i uchroni nas przed światem sztucznej inteligencji, który wciąga nas w bylejakość.


Jeśli coś wydaje się zbyt piękne, żeby było prawdziwe – prawdopodobnie takie nie jest. To samo dotyczy rzeczy, które wydają się zbyt smutne lub zbyt złe. Tak właśnie działa wirtualna rzeczywistość w cyberprzestrzeni epoki sztucznej inteligencji (AI). Jest manipulacyjna.


Zapomnijmy o spamie w skrzynce mailowej – nadszedł czas „bylejakich” postów w mediach społecznościowych. Większość z nas już je widziała, a wielu dało się na nie choć raz nabrać. „Slop” oznacza niskiej jakości treści generowane przez AI – zwykle są to emocjonalne obrazy i nieprawdopodobne historie, które mają przyciągać uwagę.


Często sprawiają wrażenie prawdziwych – pies ratujący kota, para młoda pokonująca tragedie i przeciwności losu, historie sukcesu wbrew wszelkim szansom, a także opowieści historyczne – jakoś „dziwnym trafem” ilustrowane zdjęciami sprzed epoki fotografii.


Nic nie jest niemożliwe? Algorytm pomoże.


Do tego dochodzą filmy generowane przez AI – wtedy już naprawdę nie ma ograniczeń. Ostatnio widziałam nagranie, które rzekomo przedstawia orła wlatującego do zatłoczonego pociągu i wynoszącego walizkę z bombą. Kpina – a mimo to komentarze sugerowały, że niektórzy w to uwierzyli. Chyba że i same komentarze też zostały wygenerowane przez boty, a nie ludzi.


Jeśli kiedykolwiek oglądałeś nagranie niedźwiedzi skaczących na trampolinie w ogrodzie, czy zadałeś sobie pytanie: Jak dziecięca trampolina wytrzymała ciężar niedźwiedzi? Dlaczego kamera monitoringu była skierowana akurat na trampolinę? I co sprawiło, że uwierzyłeś w coś równie wiarygodnego jak bajka o Złotowłosej?


Proces bylejakości


Jest na to trafne określenie: „enshittification”. Australijski słownik Macquarie wybrał je na słowo roku 2024 – i to z dobrego powodu.


Termin został ukuty przez brytyjsko-kanadyjskiego dziennikarza Cory’ego Doctorowa w 2022 roku. Słownik definiuje go jako „stopniowe pogarszanie się jakości usługi lub produktu, wynikające z pogoni za zyskiem – zwłaszcza na platformach internetowych”.


Priya Bharadia w „The Guardian” napisała niedawno tekst pod chwytliwym tytułem: „Kocie telenowele i dzieci uwięzione w kosmosie: ‘AI slop’ zalewa YouTube”. Cytuje w nim dr. Akhila Bhardwaja z Uniwersytetu w Bath, który mówi:

„AI zalewa Internet treściami, które są w zasadzie śmieciowe... Ten proces bylejakości niszczy społeczności online na Pinterest, konkuruje z artystami na Spotify i zalewa YouTube materiałami o fatalnej jakości. Jednym ze sposobów, by firmy zarządzające   mediami społecznościowymi regulowały ten proceder, byłoby uniemożliwienie monetyzacji takich treści – odebrałoby to motywację do ich tworzenia.”


Śluby z AI, koty z pięcioma łapami i czerwone berety


Dałeś się wciągnąć w filmiki z kotami w zawodach skoków do wody? A co z małżeństwami zawartymi w niebie – lub piekle – AI? Jedno z ostatnich wiralowych zdjęć przedstawia pana młodego w mundurze, stojącego na dwóch protezach. Ma czerwony beret spadochroniarza, ale nie nosi spadochroniarskiej bluzy, za to ma szelki i – co najbardziej zastanawiające – czarne buty na protezach. Uwierz mi: żaden spadochroniarz nie założyłby czarnych butów zamiast czerwonych wojskowych – tym bardziej na własnym ślubie.


Inne zdjęcie pokazuje kobietę w sukni ślubnej, pochyloną nad nieprzytomnym narzeczonym w szpitalnym łóżku – rzekomo obiecuje, że nigdy się nie podda. Tylko AI ubrałaby żołnierza w czysty, wyprasowany mundur, z beretem – na oddziale intensywnej terapii.


Jest też łzawa historia kobiety po amputacji w mundurze wojskowym, która siedzi na wózku inwalidzkim i mówi, że nie tak wyobrażała sobie swoje 30. urodziny. Ta sama kobieta pojawia się w innym miejscu tej samej strony – śmiejąc się radośnie w ramionach chłopaka.


Nie zawsze wiadomo, czy te historie mają inspirować, czy przygnębiać. Tak czy inaczej – nic dobrego z tego nie wyniknie. Trzeba się zatrzymać i pomyśleć, zanim zareagujemy emocjonalnie.


Utrata znaczenia prawdy


Socjolog dr Yuval Dror, występując niedawno w programie radiowym „Rina i Akiva” na antenie Reshet Bet, zauważył, że takie obrazy „tworzą zaangażowanie”. Jeśli napiszesz komentarz lub klikniesz „lubię to”, algorytm zapamięta to i przywróci stronę do twojego feedu.


Treści te są tanie w produkcji i na pierwszy rzut oka wyglądają wiarygodnie. Coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu – powiedział Dror.

„Obawiam się, że w momencie, gdy nie można już odróżnić tego, co prawdziwe, od tego, co fałszywe – i wszystko zaczynamy zbywać machnięciem ręki – prawda traci znaczenie. A to ma konsekwencje – dla demokracji, dla dialogu...”


„Za tym stoją różne interesy – od najprostszej chęci sprzedania ci czegoś, po celowe próby odwracania uwagi od istotnych tematów. Kłamstw jest tak wiele, że ludzie zaczynają mówić: 'To wszystko kłamstwa.'”

Roi Shoshan z organizacji FakeReporter ostrzegał w tym samym programie, że grupy zdominowane przez „slop”, liczące dziesiątki tysięcy obserwujących, mogą realnie wpływać na wybory poprzez rozpowszechnianie fake newsów.


Chaos jako broń


Weźmy choćby filmik typu deep fake, który w lipcu obiegł Internet – rzekomo przedstawia aresztowanie Baracka Obamy w Gabinecie Owalnym, gdy siedzi tam z Donaldem Trumpem. Dla jednych to było zabawne, dla innych obraźliwe – ale dla wszystkich powinno być niepokojące. Kiedy nie można odróżnić prawdy od fałszu, rodzi się chaos.


W artykule w „The Conversation” wskazano kolejny obszar ataku: „Słuchasz Spotify? Zachowaj sceptycyzm wobec nowego zespołu The Velvet Sundown, który właśnie pojawił się na platformie z kreatywną historią i wtórnymi utworami. To wytwór AI.”


Ilustracją do artykułu było zdjęcie zapłakanej dziewczynki przytulającej szczeniaka w łódce. Podpis głosił: „To zdjęcie wygenerowane przez AI rozprzestrzeniło się po huraganie Helene w 2024 r.” Huragan był prawdziwy – zdjęcie nie.


W tekście zauważono, że „nawet Wikipedia boryka się z zalewem niskiej jakości treści generowanych przez AI, co przeciąża jej system moderacji. Jeśli nie uda się ich usunąć, zagrożone zostanie jedno z kluczowych źródeł informacji, na których polegają ludzie”.


Fałszywe efekty wyszukiwania, prawdziwe skutki


Wyszukiwarki AI są jeszcze gorsze. Z czystej próżności – żaden felietonista nie jest jej pozbawiony – wpisałam swoje nazwisko do wyszukiwarki Gemini, żeby zobaczyć, co AI ma o mnie do powiedzenia. Na początku pojawiły się informacje z moich profili społecznościowych i strony „The Jerusalem Post”. A potem coś szokującego: „Artykuł z New York Timesa stwierdza, że jest również edukatorką Holocaustu i była zakładniczką.”


To bardzo niepokojące – być opisywaną jako była zakładniczka, podczas gdy wciąż około 48 prawdziwych zakładników przetrzymywanych jest przez Hamas i inne ugrupowania dżihadystyczne w Gazie. Po czasie zorientowałam się, że program pomylił mnie z Liat Atzili, która była więziona w Gazie po porwaniu podczas inwazji 7 października 2023 roku.


Pomyślcie, jak działają te wyszukiwania. Izrael znajduje się na straconej pozycji, gdy ogromne środki finansowe są inwestowane w celowe tworzenie fałszywych informacji, oszczerstw i kłamstw. Obrazy „slop” rzekomo pochodzące z Gazy to element palestyńskiej wojny propagandowej, tzw. „Pallywood”.


Niektóre mają przedstawiać żołnierzy IDF popełniających zbrodnie wojenne – szybka analiza ujawnia, że nie mają na sobie mundurów IDF, a tło nie przypomina Gazy ani żadnego rzeczywistego miejsca. Wiele zdjęć „głodujących dzieci” zostało wygenerowanych przez AI.


Jest mnóstwo obrazków słodkich dzieci trzymających kotki pośród ruin. Na początku wojny dr Rafi Kishon udostępnił jedno ze zdjęć, które go wzruszyło, pisząc:


„Jako weterynarz szczególnie wzruszyłem się widokiem kota z pięcioma łapami.”


Nie wszystko, co AI mówi, ma sens


Spośród wszystkich informacji generowanych przez takie programy jak Gemini czy ChatGPT, czasem najwiarygodniejsze okazuje się zastrzeżenie: „Ta informacja może być nieprawdziwa.”


Piszę te słowa przed żydowskim Nowym Rokiem, nie wiedząc, jakie wiadomości przyniesie ten czas. Cenię sobie 25-godzinną przerwę od wiadomości i mediów społecznościowych w każdy szabat – i jeśli szukasz noworocznego postanowienia, polecam cotygodniową przerwę, by doładować ludzkie baterie.


Niech nowy rok 5786 przyniesie nam naprawdę inspirujące historie i prawdziwe dobre wiadomości – i uchroni nas przed światem AI, który tonie w bylejakości.


Link do oryginału: https://www.jpost.com/opinion/article-868618?fbclid=IwY2xjawNDNEVleHRuA2FlbQIxMQBicmlkETFiTFFISk5Qc2ttamFoRDVhAR60zvnr3qRpBefWSi0SaHr2qxHJ0_K0vaulmJz21W93F5KZCK0MaJsW7TIFAQ_aem_26PZCHtpA7e1qnyeMm8f2g

Jerusalem Post, 26 września 2025


Liat Collins

Urodzona w Wielkiej Brytanii, osiadła w Izraelu w 1979 roku i hebrajskiego uczyła się już w mundurze IDF, studiowała sinologię i stosunki międzynarodowe. Pracowała w redakcji “Jerusalem Post” od 1988 roku. Przez wiele lat kierowała The International Jerusalem Post. Obecnie na emeryturze.