Prawda

Piątek, 21 wrzesnia 2018 - 13:50

« Poprzedni Następny »


Perełki infantylizmu


Lucjan Ferus 2015-07-26

Sympozjum poświęcone rosalii Celakównej u jezuitów w 2009 roku. (Zrzut z ekranu z filmu)
Sympozjum poświęcone rosalii Celakównej u jezuitów w 2009 roku. (Zrzut z ekranu z filmu)

Idee religijne zazwyczaj nie grzeszą zdrowym rozsądkiem i logiką. Jednakże istnieją w nich takie „perełki absurdu”, w których rozum i wiara rozmijają się tak drastycznie, iż osobom myślącym nie sposób sobie nawet tego wyobrazić (o akceptacji nawet nie wspominając). Aby nie być gołosłownym posłużę się znamiennym przykładem, noszącym miano intronizacji. Według słownikowej definicji oznacza to „wyniesienie na tron; objęcie władzy przez dostojnika kościelnego”. I co istotne, nie ma tu mowy o wynoszeniu na tron jakichkolwiek jego narządów anatomicznych (np. mózg, płuca, serce, wątroba, nerki, żołądek, czy inne).


Motto: „Pan spogląda z nieba na synów ludzkich, badając czy jest wśród nich rozumny, który szukałby Boga” (Psalm XIV, 2).

 

Zacznijmy jednak od pewnego eksperymentu myślowego, umożliwiającego lepsze zrozumienie przedstawianego przeze mnie problemu „teologicznego”. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: załóżmy, iż jako jeden z nielicznych ludzi na Ziemi posiadam bezpośredni kontakt słuchowy (a czasami i wizualny) z Bogiem chrześcijaństwa Jezusem Chrystusem. Dość często zatem prowadzę z nim rozmowy, dotyczące zazwyczaj... intronizacji jego serca przez Polaków. Okazuje się bowiem, iż bardzo zależy mu na tym, abyśmy dokonali intronizacji jego serca, dzięki czemu będzie mógł nas bronić w potrzebie.

 

Wyobraźmy sobie dalej, że te nasze rozmowy prowadzone były w sierpniu 1939 r., a ja zapisałem je w swoim dzienniku i oprócz tych zapisków nie ma na nie żadnego innego dowodu. Tak, tak,.. dziś już wszystkim jest wiadomo, iż z początkiem wrześniu tamtego pamiętnego roku wybuchła II wojna światowa, a na Ziemi rozpętało się piekło i zginęły miliony ludzi. Nasuwa się w tej sytuacji oczywiste pytanie: czy w czasie tych naszych rozmów poruszany był temat nadchodzącej wielkimi krokami wojny, która pochłonie mnóstwo niewinnych ofiar i przysporzy ludzkości niewyobrażalnych cierpień i krzywd?

 

Przecież Jezus Chrystus jako Bóg, musiał zapewne wiedzieć o nadchodzących wydarzeniach i to z najdrobniejszymi szczegółami włącznie, prawda? Takie są logiczne konsekwencje idei tej religii, która w swojej doktrynie ma dogmat o Opatrzności Bożej, wyrażonej w dużym skrócie słowami z Biblii: „Żaden wróbelek nie spadnie z drzewa, jeśli On tego nie będzie chciał”, a sobór Wat. I orzekł m.in.: „Wszystko co stworzone, Bóg swoją Opatrznością strzeże i prowadzi, kierując od początku do końca mocno, rozrządzając wszystko w słodyczy”, oraz: „Jest przyjętą tezą przez wszystkich teologów kat., że Bóg współdziała nie tylko w utrzymaniu w istnieniu, ale w każdej czynności stworzeń”.

 

Tak, nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż Jezus musiał to wiedzieć, a mimo to w czasie naszych wielu rozmów, ani razu nie padła najmniejsza nawet wzmianka, która mogłaby świadczyć o zbliżającej się wojnie. Czy to nie dziwne?! I o ile można by w tej sytuacji usprawiedliwić człowieka, który mógł i miał prawo nie znać nadchodzącej przyszłości, to już w przypadku wszechwiedzącego Boga, sytuacja, w której stara się on za wszelką cenę załatwić z rozmówcą swój prywatny interes, nie zwracając wcale uwagi na nieuchronność i ogrom zbliżającego się zła – jest wręcz nie do pomyślenia i zaakceptowania ludzkim rozumem i wyobraźnią. Tym bardziej, iż jest on ponoć nieskończenie miłosierny.

 

Kto uważa, iż taki scenariusz przedstawionych powyżej wydarzeń może być tylko wytworem chorego umysłu, czy też chorej wyobraźni i nie można oczekiwać, że jakiekolwiek osoby wierzące potraktują  go poważnie, jako autentyczne wydarzenia z historii religii katolickiej, myli się bardzo, nie doceniając łatwowierności ludzkiej i bazującej na niej sile wiary. Oto znamienne fragmenty z posiedzenia polskiego Sejmu z dnia 23 października 2012 roku:

„Panie Marszałku! Szanowni Państwo! W dniu dzisiejszym pragnę wygłosić oświadczenie dotyczące jutrzejszej konferencji pt. „Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa wezwaniem dla polskich parlamentarzystów”, która została zorganizowana przez Parlamentarną Wspólnotę działającą przy sejmowej kaplicy. Na konferencję zaproszony został /../ redemptorysta, od lat zajmujący się tematyką intronizacji  Najświętszego Serca Jezusowego, dziełem i zarazem misją zleconą przez Chrystusa do przekazania  Polsce i szerzej, całemu światu, za przyczyną służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, zmarłej w opinii świętości w 1944 r. w Krakowie. /../

 

Tymczasem dzieło Boże przekazane Rozalii Celakównej przez samego Chrystusa w latach II Rzeczypospolitej zdaje się napotykać ciągle wiele przeszkód.  /../ Jako apostołka  Bożego Serca jest ściśle związana z Bazyliką Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie przez całe lata życia modliła się za świat, szczególnie za Polskę. Tu zanosiła swoje wynagrodzenie za grzechy wyrażone ofiarną pracą wśród wenerycznie chorych, tu nieustannie rozmawiała z Bogiem.

 

Te jej rozmowy z Bogiem dojrzewały do głębokiej wewnętrznej, mistycznej więzi z Bogiem i prowadziły ją do coraz głębszego zrozumienia istoty grzechu, a zarazem potrzeby wynagrodzenia. W szpitalu św. Łazarza w pierwszym dniu pracy wśród chorych, podczas modlitwy usłyszała wewnętrzne zapewnienie, iż właśnie ta praca jest jej przeznaczona z woli Bożej.

 

Tutaj przez kolejne wydarzenia Pan Jezus przygotowywał ją do coraz głębszego oddania się Jego Sercu i umiłowania cierpienia, przez które dokonywało się w niej coraz doskonalsze zjednoczenie z Chrystusem. W ten sposób Pan Bóg przygotowywał Rozalię do wypełnienia powierzonej jej misji. Całkowicie powierzona Jego Najświętszemu Sercu stawała się Rozalia użytecznym narzędziem do wypełnienia Jego woli w dziele, które nazywamy intronizacją.

 

Przed wybuchem II wojny światowej w maju 1939 r. Rozalia zobaczyła Jezusa umęczonego w postaci ecce homo i usłyszała znamienne słowa: „Dziecko, św. Maria Małgorzata dała poznać światu moje serce, wy zaś kształtujecie dusze na modłę mojego serca. Intronizacja to nie tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą”.

 

W sierpniu 1939 r. Rozalia pisze w swoim dzienniku między innymi: „Pan Jezus chce być Królem, Panem i zarazem Ojcem bardzo kochającym. Tyle razy prosimy o przyjście Królestwa Chrystusowego do dusz, a przez to na cały świat. Ta sprawa była i jest dla mnie ogromnie droga. Od 15 lat proszę o to Pana Jezusa, aby rozszerzył na świecie w sercach ludzkich panowanie słodkiej swej miłości”. /../

 

„Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, on tego sobie życzy. Polska  musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację jego Boskiego Serca i wtedy Jezus będzie jej błogosławił i bronił od nieprzyjaciół. Choć w małej cząstce okażemy mu miłość i wdzięczność. Intronizacja to nie tylko forma aktu ofiarowania się, ale odrodzenie serc, poddania ich pod słodkie panowanie miłości”.

 

Rozmowy Rozalii z Jezusem zostały przez nią spisane w dzienniczku. Znajdujemy tam także opisy licznych objawień i wizji, przepowiednie jakie otrzymywała od Boga co do losu Polski. Tymczasem dzieło intronizacji Najświętszego Serca pana Jezusa powoli, lecz nieprzerwanie realizuje się wśród wiernych. Jak grzyby po deszczu powstają kolejne wspólnoty na rzecz intronizacji w całej Polsce.

 

Swoją wiedzą czym są te wspólnoty, jaką mają spełniać misję w dzisiejszych czasach w naszych parafiach, diecezjach, miastach, chcą się podzielić członkowie parlamentarnej wspólnoty na rzecz intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, jutro podczas konferencji ze wszystkimi, którzy zechcą na nią przybyć. Serdecznie zapraszam państwa /../ Dziękuję (oklaski)”. (wg tekstu z Racjonalisty Pastafarianie weszli do Sejmu, autor Mariusz Agnosiewicz).

Czy cokolwiek z powyższego tekstu przeinaczyłem w swoim „eksperymencie myślowym” lub niewłaściwie zrozumiałem? Ogólny paradoks tych „bożych rozmów” z Rozalią Celakówną  jest taki sam: mimo, że prowadzone były tuż przed wybuchem wojny, Jezus chcący być naszym kochającym ojcem, ani słowa się o niej nie zająknął, chociaż musiał znać  datę rozpoczęcia wojny o zasięgu światowym. I co?! Nic, ani jednego słowa na ten temat, oprócz nachalnego załatwiania własnej sprawy. Żadnego ostrzeżenia, żadnej próby zapobieżenia niewyobrażalnemu złu, które niebawem miało zawładnąć ludźmi. Jakby los całej ludzkości był dla niego mniej ważny niż załatwienie intronizacji swojego serca w Polsce. To się wręcz nie mieści w głowie!

 

A co do „bożych przepowiedni” dotyczących przyszłego losu Polski i ponoć zapisanych w owym sławnym dzienniczku. Ciekawe, czy gdyby w sierpniu 1939 r. załatwił Pan Jezus z Rozalią Celakówną intronizację swego serca w Polsce, to nie doszłoby do wybuchu II wojny światowej? Albo ominęłaby ona nasz katolicki kraj, błogosławiony i broniony osobiście przez Syna Bożego? A tak, bez obiecanej bożej opieki, tragiczne skutki najazdu wojsk hitlerowskich, a potem sowieckich na Polskę są wszystkim doskonale znane. Czy powinienem jeszcze przypominać o Holokauście? Zaiste, bardzo „słodkie” musi być to „boże panowanie miłości”, skoro w takiej dramatycznej sytuacji nie dało o sobie znać w żaden przekonujący sposób. Że też niektórzy ludzie bez krzty refleksji wierzą w takie niedorzeczności?

 

Pamiętajmy, iż to wszystko dzieje się w kraju, w którym religią dominującą i oficjalnie wyznawaną przez większość społeczeństwa jest katolicyzm. Jego najwyższy dostojnik urzędujący w Watykanie nie zaakceptował tego chorego pomysłu, o czym można się dowiedzieć z innego fragmentu tekstu, dotyczącego tej spornej kwestii:

„Kiedy trzy stulecia temu wielbiciele Serca Jezusa złożyli w Watykanie propozycję uznania tegoż organu Zbawiciela za przedmiot kultu, papież Benedykt XIV pomysł odrzucił. Jako członek Kongregacji Obrzędów w 1727 r. zablokował wprowadzenie nowego kultu „Najświętszego Serca”, wiedząc, że wywodzi się to z halucynacji paraseksualnych francuskiej zakonnicy, Małgorzaty Marii Alacoque (dziś już święta). Był to papież-sceptyk, który był pionierem naukowego badania cudów. Stwierdził, że jest już aż nadto świąt, a pomysłodawcom zarzucił prymitywny fizjologizm. Kilka lat po jego śmierci biskupi polscy przeforsowali zatwierdzenie kultu Serca. /../

Dlaczego parlamentarzyści chcą obecnie ukoronować organ anatomiczny? To jakaś nader wysublimowana alegoria religijna? Ksiądz Tadeusz Kiersztyn, były redaktor naczelny „Posłańca Serca Jezusowego” podaje, że jest to herezja: „Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa jest zatem poważnym błędem doktrynalnym, gdyż intronizując symbol Miłości, jakim jest Najświętsze Serce Jezusa, nadaje mu się cechy osobowe, a tym samym pomniejsza się rangę Intronizacji Jezusa Króla jako Osoby i zaciemnia się prawdę dogmatyczną o Nim”.

Reasumując: mamy zatem typową dla religijnych „prawd” (właściwie urojeń) sytuację. Oto Bóg – w tym przypadku Jezus Chrystus – objawia się prostej kobiecie i stara się poprzez nią załatwić intronizację swego serca. Skoro było to dla niego takie ważne (o czym Rozalia przekonuje w dzienniczku), dlaczego nie objawił się owemu papieżowi, który z racji na swój urząd miał nieograniczone możliwości pomyślnego załatwienia tej sprawy? Przecież takie rozwiązanie narzuca się każdemu racjonalnie myślącemu człowiekowi, czyżby dla tego Boga ów sposób rozumowania był obcy?

 

Następnie: dlaczego w ogóle Bóg zwraca się z tym problemem do ludzi, mając samemu nieskończone i niczym nie ograniczone możliwości? Przecież z racji na swe atrybuty ma nad wszystkimi stworzeniami władzę absolutną, czyli może na nich działać „od wewnątrz”. Oznacza to, iż nie musi ich o nic prosić, do niczego namawiać, ani czegokolwiek im nakazywać lub rozkazywać. Po prostu może uczynić tak, by człowiek wykonywał  jego wolę, będąc przekonanym, iż realizuje swoją. Dla bytu o nieskończonych możliwościach to żaden problem.

 

O czym najlepiej świadczą przykłady opisane w Biblii, kiedy to Bóg Jahwe pomógł Izraelitom złupić Egipcjan w ten sposób, iż sprawił, że okazali oni im życzliwość pozwalając się okraść z kosztowności i zabrać je ze sobą w drogę. (Wj 3,21,22). Albo wtedy, kiedy karał Egipcjan dziesięcioma plagami i za każdym razem utwardzał serce faraona, by ten nie wypuszczał Izraelitów z Egiptu, a potem 10x z rzędu karał go za to, iż nie chce wypuścić lud izraelski z jego niewoli. (Wj 4,21-14,31). Musiał się wtedy Bóg Jahwe świetnie bawić, jak przypuszczam. Inne przykłady pominę.

 

Dalej: dlaczego Jezus miałby wybrać chyba najgorszy z możliwych momentów w dziejach ludzkości, do załatwienia intronizacji swego serca? Czy w przeddzień wybuchu wojny światowej, w której zginą miliony istnień ludzkich, jest moralnie usprawiedliwione załatwianie prywatnego interesu przez Boga, pragnącego być naszym kochającym ojcem, a myślącym wyłącznie o sobie? Czy tak daleko posunięty egocentryzm jest godny Stwórcy Wszechświata? Wolne żarty! Myślę, iż takie naiwne historyjki jak ta, pokazują dobitnie w jaki prymitywny sposób niektórzy ludzie wyobrażają sobie Boga i jego relacje z wiernymi.

 

Następnie: jak to jest możliwe, że w demokratycznym kraju o ustroju nie wyznaniowym, w którym ustanowiony jest rozdział Kościoła od państwa, część parlamentu zajmuje się problemami stricte religijnymi, na które oprócz infantylnych zapisów w jakimś dzienniczku, nie ma żadnych innych dowodów, potwierdzających prawdziwość opisanych tam kontaktów z Bogiem? Czy taka religijna działalność parlamentarzystów (którzy uposażenia dostają z budżetu, czyli z podatków) jest czymś normalnym w europejskiej wspólnocie, czy tylko tak jest w naszej „pobożnej” Ojczyźnie ?

 

Powinienem jeszcze odnieść sie do słów z dzienniczka Rozalii Celakówny: „Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, on sobie tego życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację jego Boskiego Serca i wtedy Jezus będzie jej błogosławił i bronił od nieprzyjaciół”. Jednym z paradoksów w tej sprawie jest to, iż przedstawiony w Ewangeliach Jezus nigdy nie zamierzał być czyimkolwiek królem, o czym najlepiej świadczą te słowa:

 

„A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,25-28).

 

Konkluzja wynikająca z powyższego jest następująca: gdyby Bóg naprawdę istniał i był taki jakim go wymyślili wielcy teolodzy i kapłani tej religii (czyli Bóg Absolut), to i tak miałby absolutną władzę nad swymi stworzeniami. Zatem to nie jemu jest potrzebna ta ziemska zhierarchizowana władza, której symbolem jest ukoronowany król na tronie, lecz ludziom, którzy dążą do niej lub dzierżą ją w imieniu tegoż Boga i religii. I to oni właśnie dopominają się i domagają przeróżnych intronizacji swego bóstwa (albo chociaż niektórych jego narządów anatomicznych), aby sankcjonując „jego” władzę nad ludźmi, sami mogli w jego imieniu nad nimi panować.

 

A najlepszym przykładem wykorzystywania „duchowego” aspektu tych przeróżnych „intronizacji”, oddawania się w „opiekę” różnym Bogom, ich Synom i Matkom, jest poniższy przykład znany już chyba na całą Polskę. Wystarczy bowiem zapoznać się z innym artykułem, aby wyrobić sobie właściwe zdanie w tej „teologiczno-biznesowej” kwestii. W „Angorze” nr 37 z września 2013 r. znalazłem tekst pt. „Zarobić na Jezusie”, a w nim jakże istotne informacje:

 

„Przed posągiem Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie codziennie stoją autokary. 36-metrowy, najwyższy na świecie pomnik, w krótkim czasie może stać się maszynką do zarabiania pieniędzy – wyznał burmistrz miasta. Po nauki, jak rozkręcić sakralny biznes przyjeżdżają do niego sąsiedzi z Niemiec. W ubiegłym roku pojawiło się 150 przedstawicieli samorządów z Neuenhagen, Friesoythe i Herzbergu. Świebodzińscy sklepikarze zacierają ręce, bo zdarza się, że przybywa nawet 30 tysięcy turystów miesięcznie.

 

Pomysłodawca figury Chrystusa ks. prałat Sylwester Zawadzki mówi, że zapowiadają się egzotyczne wycieczki z Ameryki Południowej, Meksyku i Filipin. Powstają parkingi, restauracje i hotele oferujące pokoje z widokiem na Jezusa, a parafia buduje nowy Dom Pielgrzyma. 20-tysięczne miasteczko przyciąga duże sieci handlowe. Poza Tesco, są tu już trzy Biedronki, supermarket Mrówka, a w planach jest galeria handlowa. Mamy nie tylko największego Chrystusa, ale też największą na świecie 14-metrową figurę Jana Pawła II w Częstochowie oraz około 1000 innych pomników polskiego papieża, a w tym aż 20 w Wadowicach.

 

Pomału stajemy się potentatem w dziedzinie religijnej turystyki. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła katolickiego co roku 6 mln Polaków, czyli ok. 15% ogółu obywateli, wybiera się na pielgrzymki do rodzimych i zagranicznych miejsc kultu. To jedne z najwyższych tego typu statystyk na świecie. Do polskich „świętych” miejsc przybywają też obcokrajowcy. Częstochowę w 2012 r. odwiedziło około 3,3 mln osób z 74 krajów świata. Popularne jest sanktuarium św. Faustyny w Łagiewnikach pod Krakowem, gdzie nasi wierni zostawiają średnio 150 zł dziennie, a cudzoziemcy – 600 zł.

 

Turysta religijny to skarb; w przeciwieństwie do podróżnika rekreacyjnego, można na niego liczyć zawsze, bez względu na porę roku i pogodę. Nie jest też wybredny i nie żąda innych atrakcji. Przykładem dla polskiego rozwijającego się sakrobiznesu, mogą być Włochy, gdzie w celach religijnych podróżuje rocznie około 5,6 mln ludzi, z czego 60% to obcokrajowcy. Jeśli natomiast chodzi o handel pamiątkami z wizerunkami świętych, prym wiodą Stany Zjednoczone. Wg wyliczeń stowarzyszenia skupiającego sprzedawców dewocjonaliów, w USA co roku sprzedają towar wartości około 4,2 mld dolarów. Ten biznes w Polsce przynosi na razie skromne 200 – 300 mln złotych”. (na podst. Judyta Sierakowska Jezus Chrystus superskarbonka. Bloomberg. Businessweek nr 34/2013. Wybrała i oprac.: E.W.).  

 

W tym kontekście, rzeczywiście tacy ludzie, jak owa bogobojna Rozalia Celakówna, czy też ci nie mniej bogobojni posłowie działający przy sejmowej kaplicy, są „użytecznym narzędziem do wypełniania woli” – nie Boga bynajmniej – lecz tych wszystkich, którzy dzięki „niemu” pragną posiąść władzę i panować nad ludźmi. I oczywiście osiągać z tego tytułu wymierne korzyści. Jak ich trafnie scharakteryzował Karlheinz Deschner w książce Opus diaboli: „Ludzie /../ którzy ciągle i z taką pewnością siebie mylą Boga z własną korzyścią, a własną korzyść z Bogiem”. Otóż to!Nic dodać, nic ująć.

 

                                                                       ----- // -----

 

„Jest wiele głupoty w prawach Kościoła. Ale chce on panować i do tego musi mieć ograniczone masy, które się korzą i które się nadają, by nad nimi panować. Wysokie, bogato dotowane duchowieństwo nie boi się niczego bardziej, niż oświeconych dołów” (Goetche). Wg Książęta Kościoła Horsta Herrmanna.

 

 

Lipiec 2015 r.                                    

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
6. ludzie chcą być oszukiwani ? mieczysławski 2015-07-27
5. Markowi C (Negev) Lucjan Ferus 2015-07-27
4. Czytelnikowi ZM Lucjan Ferus 2015-07-27
3. i stworzył człowieka na podobieństwo swoje mieczysławski 2015-07-26
2. Autorowi , luźnych uwag kilka. Marek C (Negev) 2015-07-26
1. prawie z wadowic M 2015-07-26








Powrót na ziemię
Hili: Wracam na ziemię i czekam na oklaski.
Ja: Za co?
Hili: Za ogólną sprawność i grację.

Więcej

Stereotypy są często szkodliwe
a zarazem poprawne
Noam Shpancer


Stereotypy mają złą reputację i to z dobrych powodów. Dziesięciolecia badań pokazują, że stereotypy mogą torować drogę wrogości między grupami i powodować powstawanie toksycznych uprzedzeń wokół płci, rasy, wieku i wielu innych różnic społecznych. Stereotypów używa się często do usprawiedliwiania niesprawiedliwości, uzasadniania ucisku, umożliwiania wykorzystywania, racjonalizowania przemocy i chronienia skorumpowanych struktur władzy. Oparte na stereotypach oczekiwania i interpretacje rutynowo wykolejają bliskie związki, skażają prawa (i jego egzekwowanie), zatruwają wymianę społeczną i  hamują indywidualne osiągnięcia.

Więcej

Co myślą palestyńscy
Arabowie?
Frimet i Arnold Roth

<span>Porozumienia z Oslo podpisano w Białym Domu dokładnie 25 lat temu, 13 września 1993 r. | Szimon Peres, minister spraw zagranicznych Izraela, podpisuje, a premier Izraela Icchak Rabin, prezydent Bill Clinton i Jasser Arafat oraz Mahmoud Abbas z OWP przyglądają się. [</span>Zdjęcie: J David AKE/AFP<span>]</span>

Jedną z najbardziej interesujących rzeczy, jakie robimy tutaj (na naszym blogu), jest patrzenie na to, co myślą palestyńscy Arabowie. Jak wyjaśnialiśmy w naszej niedawnej próbie robienia tego ["16-Jul-18: What do the Palestinian Arabs want? What do they believe? What do they think?"], przyglądanie się dokładnym, dobrze zebranym i inteligentnie zanalizowanym danym sondaży opinii publicznej jest nieodmiennie znacznie cenniejsze niż spekulacje mediów o tym, co palestyńscy Arabowie myślą i czego chcą. Często i swobodnie wypowiada się twierdzenia o aspiracjach palestyńskich Arabów. Bardzo często jednak dane mówią coś, co jest całkowicie sprzeczne z tymi twierdzeniami.

Krótko mówiąc: wiele z tego, co twierdzą media głównego nurtu o opinii publicznej wśród palestyńskich Arabów jest zwyczajnie błędne.

Więcej
Blue line

Atak na rodziców chłopca,
który zmarł na koklusz
Orac


Kiedy przeglądałem moją teczkę z bełkotem (to jest, miejsce, gdzie trzymam linki do artykułów o pseudonauce), natknąłem się na jedną z najsmutniejszych spraw, jakie widziałem kiedykolwiek. Jest z zeszłego miesiąca i jest napisana przez ojca chłopca, który zmarł na koklusz. Dziecko nazywało się Riley Hughes i miało zaledwie 32 dni w chwili śmierci, a jego ojcem jest Greg Hughes z zachodniej Australii. Napisał ten list trzy lata temu, kiedy zmarł jego syn, i odczytał go na pogrzebie.


Ten fragment wywołał moje łzy: "Podobnie jak ja, jadłeś, spałeś, stękałeś i znowu jadłeś. Podczas gdy inne niemowlęta budzą swoich rodziców płaczem i krzykiem, ty spokojnie posapywałeś i byłeś całkowicie zadowolony, i uwielbiałeś poklepywanie po pleckach, kiedy błogo zasypiałeś...."

Więcej

To ”oni”, a nie ”on”
zabili Ari Fulda
Orli Peter


Właśnie go zabili. Oni zabili mojego przyjaciela, Ari Fulda, kiedy robił zakupy w Kenjon Harim, centrum handlowym w Gusz Ecjon, tuż koło Jerozolimy. W sobotę wieczorem słuchałam jego nagranego programu radiowego w moim domu w Los Angeles. Nie wiedziałam, że tam, w Izraelu, właśnie był mordowany. Widziałam go zaledwie kilka tygodni temu. Jego sąsiad zabrał mnie na wycieczkę do tego właśnie centrum handlowego, żeby pokazać mi, jak może wyglądać pokojowe współistnienie między Izraelczykami i Palestyńczykami. “Spójrz na te wszystkie samochody z palestyńską rejestracją zaparkowane obok samochodów z izraelską rejestracją. Zrób zdjęcie, żeby pokazać twoim amerykańskim przyjaciołom, że możemy się dogadać”. Miejsce na tym parkingu koło wejścia do centrum jest dokładnie tym miejscem, w którym zamordowano Ariego. Nie lubię takiej ironii.

Więcej
Blue line

Prawoznawstwo
- broń się
Jerzy Zajadło


Tytuł tego artykułu powinien właściwie brzmieć nieco inaczej, ale byłby zbyt długi – polskie prawoznawstwo, broń się, ponieważ jesteś w wielkim niebezpieczeństwie, grozi ci albo marginalizacja, albo ideologizacja. Obecna władza nie lubi bowiem prawników, ponieważ patrzą jej na ręce i wytykają punkt po punkcie przypadki łamania konstytucji.
Władza odpowiada więc w charakterystyczny dla siebie sposób defamacją całej tej grupy zawodowej.

Więcej

Krytyka czy patologiczna
nienawiść?
Vic Rosenthal 


Nienawiść do Żydów jest znów wielkim tematem. Mówią o tym w Wielkiej Brytanii, gdzie Jeremy Corbyn nie może zrozumieć, dlaczego tak wielu robi tak wielką sprawę z tego, co on uważa jedynie za zasadę swojej proponowanej polityki zagranicznej. I mówią o tym w USA, gdzie 21% amerykańskich wyborców powiedziało, że mają co najmniej „dość pozytywne” opinie o Louisie Farrakhanie (to było w marcu i nie zdziwiłbym się, gdyby ten procent był jeszcze wyższy dzisiaj).

Więcej
wwi_book

Lewicowy nacjonalizm
i bolszewicka prawica
Andrzej Koraszewski 


Byt określa świadomość, napisała z dumą młoda dama związana z opiniotwórczym tygodnikiem, który w poprzednim życiu reklamował się hasłem „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”. Zgodziłem się poniekąd, dodając, że Bóg określa świadomość (ten wciskany od kołyski), bat określa świadomość, bit określa świadomość (przynajmniej od czasu rewolucji elektronicznej). Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które określają świadomość, o czym możemy się dowiedzieć śledząc postępy neuronauki, psychologii ewolucyjnej, a nawet filozofii, ale wtedy warto szukać filozofów, takich jak Daniel Dennett, czyli tych którzy nie stronią od nauki. Niektórzy twierdzą, że dominujący wpływ na nasze poglądy ma grupa rówieśnicza i najbliższe środowisko. Więc wracamy do bytu, chociaż może się okazać, że czasem jest to byt kawiarniany.

Więcej

Jak „New York Times” wybiela
radykalny islam
Steven Emerson

Meczet Siraja Wahhaja na Brooklynie13 września 2018| Brak komentarzy| ISLAMIZACJA</a>

Od wielu lat „The New York Times” wybiela radykalne grupy islamistyczne, wojowniczych islamskich liderów, a nawet islamskie ataki terrorystyczne. Gazeta celowo pomija kluczowe szczegóły, które dyskredytowałyby ugrupowania islamistyczne.

Na przykład, „NYT” rutynowo opisuje Council on American Islamic Relations (CAIR) albo jako ugrupowanie zajmujące się prawami człowieka, albo jako rzecznika muzułmanów. W rzeczywistości CAIR został stworzony jako przykrywka dla Hamasu i dalej temu służy. Tym niemniej, przez ponad dwie dekady „NYT” nigdy nie wspomniał o żadnym z wielu rządowych dokumentów i oficjalnych raportów dowodzących tego, że CAIR pełni taką rolę.  A w doniesieniach o wielu islamistycznych atakach terrorystycznych, które miały miejsce w Europie w ostatnich latach, „NYT” często pomijał kluczowy fakt, że islamistyczni agresorzy krzyczeli „Allahu Akbar” przed popełnieniem terrorystycznej zbrodni, chociaż europejskie media nie wahały się o tym informować.

Więcej

Awaria w Zakładach Produkcji
Wody Święconej
Marcin Kruk


Czym się święci wodę święconą – zapytał szatan z ósmej klasy i to pytanie świadczyło o tym, iż rok szkolny zaczął się na dobre. Szatan nie był jeszcze w pełni rozwinięty, ale już niemal pełnowymiarowy. Nie chcąc popełnić życiowego błędu, postanowiłem go zignorować, chociaż niektóre błędy życiowe powodowane są przez próby zignorowania pozornie drobnych i mało znaczących zdarzeń. Błędy życiowe popełniam od poczęcia i sam nie wiem, kiedy to się skończy. Pytanie padło na marginesie skażenia wody miejskiej i surowego zakazu picia wody z kranów, który to zakaz mieliśmy mocno utrwalić w głowach młodego pokolenia.

Więcej

Gideon Levy
jest pijany siłą
Fred Maroun


Publicysta „Haaretz”, Gideon Levy oskarża Izrael o “upojenie siłą”, które podsyca to, co nazywa „jego zbrodniami i kaprysami”. Twierdzi, że gdyby Izrael „nie był tak silny – zbyt silny”, „jego zachowanie byłoby bardziej moralne i bardziej taktowne”. Jeśli jednak ktokolwiek w Izraelu jest upojony siłą, to jest nim sam Levy. Artykuł Levy’ego jest zestawem łatwo dających się obalić kłamstw i półprawd, najwyraźniej w celu zadowolenia tych, którzy nienawidzą Izraela.

Levy pisze, “Gdyby Izrael był słabszy, starałby się usilniej by zaakceptowano go w regionie”. Jest dosłownie niemożliwe, by Izrael starał się usilniej o akceptację w regionie, poza popełnieniem samobójstwa, czego praktycznie żądają wszyscy jego sąsiedzi od 70 lat. 

Więcej
Blue line

Rozum uskrzydlony
wiarą
Lucjan Ferus


            Motto: „Wiara przypina rozumowi skrzydła” (ks. Józef Tischner).

 

Niniejszy tekst jest pokłosiem niedawnego mini-cyklu „Na skrzydłach Nauki i Wiary”, który odnosił się do powiedzenia papieża Jana Pawła II: „Poznanie naukowe i religijne są dwoma skrzydłami, pozwalającymi ludzkości poznawać świat”. Drugą złotą myślą, jaką zawierały motta w tymże cyklu, było właśnie powyższe stwierdzenie księdza Tischnera. Jednakże w żadnym z odcinków nie odniosłem się do niego, pomyślałem więc, iż napiszę dodatkowy tekst poświęcony temu problemowi.

Więcej

Czas zakończyć fałszywą
i krzywdzącą narrację
Vic Rosenthal


Czy chcesz wiedzieć, co myślą twoi wrogowie?
Słuchaj tego, co mówią. Zazwyczaj nie powiedzą ci, gdzie i kiedy będzie kolejny zamach terrorystyczny, ale powiedzą o swoich zamiarach i o swojej strategii.

Także kiedy kłamią w żywe oczy (co Jaser Arafat miał zwyczaj robić, kiedy mówił po angielsku), daje się odkryć prawdę. Trzeba tylko zamknąć ośrodek pobożnych życzeń w mózgu i słuchać wypowiadanych słów.

Więcej
Blue line

Ojczym Narodu
i preambułka
Andrzej Koraszewski


Preambułeczki nam trzeba do konstytucyjki ozdobnej dla narodku, iżby nikt nie mówił, że ojczym narodu coś lekceważy. Zaczynać się będzie oryginalnie: „My, narodzik…", albo i lepiej zgoła, zaczniemy od „Jezus Maria na pomoc…" bo tak będzie zdecydowanie lepiej.

Więcej

Dlaczego Clintonowie
dzielili scenę z Farrakhanem?
Alan M. Dershowitz

Przywódca Narodu Islamu, Louis Farrakhan. Pastor, z którym Clintonowie wystąpili na tej samej scenie na ceremonii żałobnej Arethy Franklin, jest co najmniej równym bigotem i antysemitą jak zwolennik białej supremacji, David Duke. Zdjęcie: Wikipedia.

Wyobraźmy sobie, że prezydent Trump zostaje zaproszony, by przemawiał na pogrzebie białego piosenkarza, którego podziwiał (powiedzmy, Teda Nugenta) i widzi, że na honorowym miejscu na scenie już jest David Duke. No cóż, prezydent Clinton wygłosił mowę w obecności Louisa Farrakhana. 

Więcej

Czy Facebook
wspomaga radykalizm?
Vic Rosenthal


Ludzkość to 7,6 miliarda ludzi. W drugim kwartale 2018 r. 2,23 miliardy z nich  było zalogowanych do Facebooka (policzeni są „miesięcznie aktywni użytkownicy). Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie jest to zdumiewające, zważywszy fakt, że Facebooka nie było do 2004 roku, a jest dostępny dla szerokiej publiczności od 2006 roku. Ta ”platforma” ma prawdopodobnie większy wpływ na nasze społeczne i polityczne zachowania niż cokolwiek innego, co pojawiło się od czasu radia i telewizji. Zapewne wpłynęła na społeczny porządek w podobny sposób jak rozpowszechnienie się ruchomych czcionek w XV wieku.

Więcej

Abbas popełnia te
same błędy, co Arafat
A. Z. Mohamed

Na zdjęciu: &Oacute;wczesny przywódca Autonomii Palestyńskiej (AP) Jaser Arafat (po lewej) z ówczesnym premierem AP Mahmoudem Abbasem (po prawej) 29 kwietnia 2003 r. (Zdjęcie David Silverman/Getty Images)

Dlaczego prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas odrzucił niedawno ofertę spotkania z doradcami Białego Domu, Jaredem Kushnerem i Jasonem Greenblattem?


Według informacji wychodzącej w Londynie, arabskojęzycznej gazety „Al-Hayat”, Abbas uważał tę ofertę za próbę Amerykanów zmuszania Palestyńczyków, by zgodzili się na proces pokojowy korzystny dla Izraela. 

Więcej

Probiotyki
– to skomplikowane
Steven Novella


Nowe, szczegółowe badanie wpływu probiotyków na mikrobiom układu pokarmowego pokazuje, jak bardzo jest to złożony temat. Niestety, informacje podawane o tym w mediach bardzo upraszczają wyniki. 

Więcej

Nienawiść Corbyna do Izraela
nie jest żadną niespodzianką
Judith Bergman

Jeremy Corbyn (r) in a nutshell. (Photo - Flickr, public domain)

Socjaliści na Zachodzie przez lata papugowali sowiecki dogmat. Jeremy Corbyn jest po prostu dobrze zindoktrynowanym produktem sowieckiej nienawiści do Izraela.


Być może największą niespodzianką w aferze o antysemityzm Jeremy’ego Corbyna jest to, że ludzie – szczególnie Żydzi – byli zaskoczeni odkryciem, że socjalista Corbyn wyznaje popularne socjalistyczne poglądy na Izrael i lubi spotkania z arabskimi terrorystami, do których się przymila. Przecież socjalistyczni i komunistyczni przywódcy okrzyknęli arabskich terrorystów ”bojownikami o wolność” od pierwszej chwili, kiedy ci terroryści pojawili się na scenie.  

Więcej
Biblioteka

Raport
z oblężonego miasta
Andrzej Koraszewski


Chwilami trudno powiedzieć, czy to, co słyszymy, to oklaski ludu w cyrkowym namiocie, czy to awangarda proletariatu pierze się po pyskach. Tak czy inaczej Rita miała rację, rzeczywistość nie nadaje się do użytku. Verkligheten är oandvändbar – pisała, patrząc na świat z perspektywy dzieciństwa w okupowanej Warszawie, młodości w Johannesburgu i wieku dojrzałego w Sztokholmie. Andrej Amalrik był już na Zachodzie. Wcześniej w zapiskach z zesłania pisał o świecie, w którym człowiek dotarł na Księżyc, a ludzie w Rosji mozolnie wybierali ziemniaki z ziemi rękoma. Postęp nie znaczy, że nie będzie regresu. 

Więcej

Żydowskie prawa
do Izraela
Forest Rain


Kiedyś żydowskie prawa do Izraela były oczywiste. Także ci, którzy nie mieli żadnego związku ani sympatii do syjonizmu, wiedzieli, skąd pochodzą Żydzi i wiedzieli o żydowskich związkach z Ziemią Świętą. Co więcej, nienawidzący Żydów często żądali, by Żydzi „wynosili się do Palestyny”. Wówczas wszyscy wiedzieli, że Palestyna była po prostu inną nazwą Syjonu.

 

Teraz, w jakiś sposób, żydowskie prawa do Izraela nie są tak oczywiste. Co ciekawe, zarówno antysemici, jak nowocześni, liberalni Żydzi zadają te same pytania (choć z różnych powodów): Czy jest uprawnione założenie i utrzymywanie państwa specjalnie dla narodu żydowskiego?

Więcej
Blue line

Przesądy i złudzenie
kontroli
Steven Novella


Ludzie są na ogół przesądnymi stworzeniami, co znaczy, że czasami wierzymy w magiczną  przyczynowość – jeśli nałożę mój szczęśliwy sweter, to wygra moja ulubiona drużyna. Psycholodzy od dziesięcioleci badają to dziwne zjawisko i mają pewne ciekawe wyniki.  


Niedawne badanie dodaje jeszcze trochę informacji do wyłaniającego się obrazu tego, co powoduje przesądne przekonania i zachowania, ale najpierw popatrzmy trochę na tło.

Więcej

Antysyjonizm nie jest
antysemityzmem
Fred Maroun

Zdjęcie zrobione w maju 2018 r. na ulicy w muzułmańskiej dzielnicy Starego Miasta Jerozolimy pokazuję ubranko dziecinne, które kojarzy Che Guevarę, kubańskiego przywódcę partyzantów, zabitego w 1967 r. w Boliwii, z walką o „wolną Palestynę”.  

Kiedy w zeszłym roku francuski prezydent Emmanuel Macron powiedział, że antysyjonizm jest antysemityzmem, chwaliłem go za to. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że nie miałem racji.
Powodem mówienia, że antysyjonizm jest antysemityzmem, jest to, że nienawiść do jedynego państwa żydowskiego i sprzeciwianie się prawu Żydów do samostanowienia jest praktycznie antysemityzmem. Argumentem na rzecz takiego rozumowania jest to, że nienawiść do państwa żydowskiego zastąpiła nienawiść Żydów. 

Więcej

Antyszczepionkowcy nie powinni
opiekować się dziećmi w szpitalu
Orac


Antyszczepionkowcy w Teksasie przedstawiają obowiązek szczepień jako przykład działań, kiedy rząd mówi ludziom, co mają robić. Wystawiają także swoich kandydatów do legislatury stanowej. Przy tym wszystkim liczba zwolnień od szczepień z powodu osobistych przekonań wzrastała w ciągu ostatnich 15 lat w zawrotnym tempie. Jeśli to się utrzyma, wybuch epidemii jest tylko kwestią czasu. Z pewnością nie pomagają pielęgniarki szerzące antyszczepionkowe poglądy, takie jak ta w Houston.

Więcej

Mosad w Paryżu, czyli Żydzi 
w francuskiej prasie 
Ludwik Lewin


Wielce szacowny paryski dziennik „le Monde” pragnąc urozmaicić swym czytelnikom sezon ogórkowy, zamieszcza cykl artykułów o miastach i szpiegach. Jeden z nich, pióra Jacques’a Follorou, opowiada o Paryżu, nad którym „zawisł cień Mosadu”.


Rzecz, niby powieść kryminalna, czyli tu szpiegowska, zaczyna się opisem widoku z hotelowego okna, wychodzącego na wiadukt, po którym toczy się „napowietrzne”, jak je nazywają w stolicy Francji, metro.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Zbrodnie Boga czy zbrodnie
ludzi w imieniu Boga?
Lucjan Ferus

Ku czemu zmierza
antysyjonizm?
Andrzej Koraszewski 

Francuski uniwersytet
wyrzuca homeopatię
Steven Novella

Ankara oskarża dziennikarza
z okupowanego Cypru
Uzay Bulut

Plastry uśmierzające ból
z Luminas
Orac

Jordańsko-palestyńska
konfederacja – dlaczego nie?
Ben-Dror Yemini

Odkryto nowy rodzaj
neuronów u ludzi
Steven Novella

UNRWA, uchodźcy
i Żydzi
Lyn Julius

Epigenetyka:
powrót Lamarcka?
Jerry A. Coyne 

Świat nie chroni
słabych
Seth J. Frantzman

Jaki ślad zostawiają
słowa?
Andrzej Koraszewski

Przywódcy palestyńscy
mówią ”nie głosujcie”
Bassam Tawil

Przejściowe formy
przodków żółwia
Steven Novella

Za co nienawidzą
Żydów
Raisa Lewinskaja

Kiedy stworzenie czuje się
lepsze od Stwórcy
Lucjan Ferus

Blue line
Polecane
artykuły

Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk