Prawda

Sobota, 23 czerwca 2018 - 23:52

« Poprzedni Następny »


Perełki infantylizmu


Lucjan Ferus 2015-07-26

Sympozjum poświęcone rosalii Celakównej u jezuitów w 2009 roku. (Zrzut z ekranu z filmu)
Sympozjum poświęcone rosalii Celakównej u jezuitów w 2009 roku. (Zrzut z ekranu z filmu)

Idee religijne zazwyczaj nie grzeszą zdrowym rozsądkiem i logiką. Jednakże istnieją w nich takie „perełki absurdu”, w których rozum i wiara rozmijają się tak drastycznie, iż osobom myślącym nie sposób sobie nawet tego wyobrazić (o akceptacji nawet nie wspominając). Aby nie być gołosłownym posłużę się znamiennym przykładem, noszącym miano intronizacji. Według słownikowej definicji oznacza to „wyniesienie na tron; objęcie władzy przez dostojnika kościelnego”. I co istotne, nie ma tu mowy o wynoszeniu na tron jakichkolwiek jego narządów anatomicznych (np. mózg, płuca, serce, wątroba, nerki, żołądek, czy inne).


Motto: „Pan spogląda z nieba na synów ludzkich, badając czy jest wśród nich rozumny, który szukałby Boga” (Psalm XIV, 2).

 

Zacznijmy jednak od pewnego eksperymentu myślowego, umożliwiającego lepsze zrozumienie przedstawianego przeze mnie problemu „teologicznego”. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: załóżmy, iż jako jeden z nielicznych ludzi na Ziemi posiadam bezpośredni kontakt słuchowy (a czasami i wizualny) z Bogiem chrześcijaństwa Jezusem Chrystusem. Dość często zatem prowadzę z nim rozmowy, dotyczące zazwyczaj... intronizacji jego serca przez Polaków. Okazuje się bowiem, iż bardzo zależy mu na tym, abyśmy dokonali intronizacji jego serca, dzięki czemu będzie mógł nas bronić w potrzebie.

 

Wyobraźmy sobie dalej, że te nasze rozmowy prowadzone były w sierpniu 1939 r., a ja zapisałem je w swoim dzienniku i oprócz tych zapisków nie ma na nie żadnego innego dowodu. Tak, tak,.. dziś już wszystkim jest wiadomo, iż z początkiem wrześniu tamtego pamiętnego roku wybuchła II wojna światowa, a na Ziemi rozpętało się piekło i zginęły miliony ludzi. Nasuwa się w tej sytuacji oczywiste pytanie: czy w czasie tych naszych rozmów poruszany był temat nadchodzącej wielkimi krokami wojny, która pochłonie mnóstwo niewinnych ofiar i przysporzy ludzkości niewyobrażalnych cierpień i krzywd?

 

Przecież Jezus Chrystus jako Bóg, musiał zapewne wiedzieć o nadchodzących wydarzeniach i to z najdrobniejszymi szczegółami włącznie, prawda? Takie są logiczne konsekwencje idei tej religii, która w swojej doktrynie ma dogmat o Opatrzności Bożej, wyrażonej w dużym skrócie słowami z Biblii: „Żaden wróbelek nie spadnie z drzewa, jeśli On tego nie będzie chciał”, a sobór Wat. I orzekł m.in.: „Wszystko co stworzone, Bóg swoją Opatrznością strzeże i prowadzi, kierując od początku do końca mocno, rozrządzając wszystko w słodyczy”, oraz: „Jest przyjętą tezą przez wszystkich teologów kat., że Bóg współdziała nie tylko w utrzymaniu w istnieniu, ale w każdej czynności stworzeń”.

 

Tak, nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż Jezus musiał to wiedzieć, a mimo to w czasie naszych wielu rozmów, ani razu nie padła najmniejsza nawet wzmianka, która mogłaby świadczyć o zbliżającej się wojnie. Czy to nie dziwne?! I o ile można by w tej sytuacji usprawiedliwić człowieka, który mógł i miał prawo nie znać nadchodzącej przyszłości, to już w przypadku wszechwiedzącego Boga, sytuacja, w której stara się on za wszelką cenę załatwić z rozmówcą swój prywatny interes, nie zwracając wcale uwagi na nieuchronność i ogrom zbliżającego się zła – jest wręcz nie do pomyślenia i zaakceptowania ludzkim rozumem i wyobraźnią. Tym bardziej, iż jest on ponoć nieskończenie miłosierny.

 

Kto uważa, iż taki scenariusz przedstawionych powyżej wydarzeń może być tylko wytworem chorego umysłu, czy też chorej wyobraźni i nie można oczekiwać, że jakiekolwiek osoby wierzące potraktują  go poważnie, jako autentyczne wydarzenia z historii religii katolickiej, myli się bardzo, nie doceniając łatwowierności ludzkiej i bazującej na niej sile wiary. Oto znamienne fragmenty z posiedzenia polskiego Sejmu z dnia 23 października 2012 roku:

„Panie Marszałku! Szanowni Państwo! W dniu dzisiejszym pragnę wygłosić oświadczenie dotyczące jutrzejszej konferencji pt. „Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa wezwaniem dla polskich parlamentarzystów”, która została zorganizowana przez Parlamentarną Wspólnotę działającą przy sejmowej kaplicy. Na konferencję zaproszony został /../ redemptorysta, od lat zajmujący się tematyką intronizacji  Najświętszego Serca Jezusowego, dziełem i zarazem misją zleconą przez Chrystusa do przekazania  Polsce i szerzej, całemu światu, za przyczyną służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, zmarłej w opinii świętości w 1944 r. w Krakowie. /../

 

Tymczasem dzieło Boże przekazane Rozalii Celakównej przez samego Chrystusa w latach II Rzeczypospolitej zdaje się napotykać ciągle wiele przeszkód.  /../ Jako apostołka  Bożego Serca jest ściśle związana z Bazyliką Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie, gdzie przez całe lata życia modliła się za świat, szczególnie za Polskę. Tu zanosiła swoje wynagrodzenie za grzechy wyrażone ofiarną pracą wśród wenerycznie chorych, tu nieustannie rozmawiała z Bogiem.

 

Te jej rozmowy z Bogiem dojrzewały do głębokiej wewnętrznej, mistycznej więzi z Bogiem i prowadziły ją do coraz głębszego zrozumienia istoty grzechu, a zarazem potrzeby wynagrodzenia. W szpitalu św. Łazarza w pierwszym dniu pracy wśród chorych, podczas modlitwy usłyszała wewnętrzne zapewnienie, iż właśnie ta praca jest jej przeznaczona z woli Bożej.

 

Tutaj przez kolejne wydarzenia Pan Jezus przygotowywał ją do coraz głębszego oddania się Jego Sercu i umiłowania cierpienia, przez które dokonywało się w niej coraz doskonalsze zjednoczenie z Chrystusem. W ten sposób Pan Bóg przygotowywał Rozalię do wypełnienia powierzonej jej misji. Całkowicie powierzona Jego Najświętszemu Sercu stawała się Rozalia użytecznym narzędziem do wypełnienia Jego woli w dziele, które nazywamy intronizacją.

 

Przed wybuchem II wojny światowej w maju 1939 r. Rozalia zobaczyła Jezusa umęczonego w postaci ecce homo i usłyszała znamienne słowa: „Dziecko, św. Maria Małgorzata dała poznać światu moje serce, wy zaś kształtujecie dusze na modłę mojego serca. Intronizacja to nie tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą”.

 

W sierpniu 1939 r. Rozalia pisze w swoim dzienniku między innymi: „Pan Jezus chce być Królem, Panem i zarazem Ojcem bardzo kochającym. Tyle razy prosimy o przyjście Królestwa Chrystusowego do dusz, a przez to na cały świat. Ta sprawa była i jest dla mnie ogromnie droga. Od 15 lat proszę o to Pana Jezusa, aby rozszerzył na świecie w sercach ludzkich panowanie słodkiej swej miłości”. /../

 

„Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, on tego sobie życzy. Polska  musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację jego Boskiego Serca i wtedy Jezus będzie jej błogosławił i bronił od nieprzyjaciół. Choć w małej cząstce okażemy mu miłość i wdzięczność. Intronizacja to nie tylko forma aktu ofiarowania się, ale odrodzenie serc, poddania ich pod słodkie panowanie miłości”.

 

Rozmowy Rozalii z Jezusem zostały przez nią spisane w dzienniczku. Znajdujemy tam także opisy licznych objawień i wizji, przepowiednie jakie otrzymywała od Boga co do losu Polski. Tymczasem dzieło intronizacji Najświętszego Serca pana Jezusa powoli, lecz nieprzerwanie realizuje się wśród wiernych. Jak grzyby po deszczu powstają kolejne wspólnoty na rzecz intronizacji w całej Polsce.

 

Swoją wiedzą czym są te wspólnoty, jaką mają spełniać misję w dzisiejszych czasach w naszych parafiach, diecezjach, miastach, chcą się podzielić członkowie parlamentarnej wspólnoty na rzecz intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, jutro podczas konferencji ze wszystkimi, którzy zechcą na nią przybyć. Serdecznie zapraszam państwa /../ Dziękuję (oklaski)”. (wg tekstu z Racjonalisty Pastafarianie weszli do Sejmu, autor Mariusz Agnosiewicz).

Czy cokolwiek z powyższego tekstu przeinaczyłem w swoim „eksperymencie myślowym” lub niewłaściwie zrozumiałem? Ogólny paradoks tych „bożych rozmów” z Rozalią Celakówną  jest taki sam: mimo, że prowadzone były tuż przed wybuchem wojny, Jezus chcący być naszym kochającym ojcem, ani słowa się o niej nie zająknął, chociaż musiał znać  datę rozpoczęcia wojny o zasięgu światowym. I co?! Nic, ani jednego słowa na ten temat, oprócz nachalnego załatwiania własnej sprawy. Żadnego ostrzeżenia, żadnej próby zapobieżenia niewyobrażalnemu złu, które niebawem miało zawładnąć ludźmi. Jakby los całej ludzkości był dla niego mniej ważny niż załatwienie intronizacji swojego serca w Polsce. To się wręcz nie mieści w głowie!

 

A co do „bożych przepowiedni” dotyczących przyszłego losu Polski i ponoć zapisanych w owym sławnym dzienniczku. Ciekawe, czy gdyby w sierpniu 1939 r. załatwił Pan Jezus z Rozalią Celakówną intronizację swego serca w Polsce, to nie doszłoby do wybuchu II wojny światowej? Albo ominęłaby ona nasz katolicki kraj, błogosławiony i broniony osobiście przez Syna Bożego? A tak, bez obiecanej bożej opieki, tragiczne skutki najazdu wojsk hitlerowskich, a potem sowieckich na Polskę są wszystkim doskonale znane. Czy powinienem jeszcze przypominać o Holokauście? Zaiste, bardzo „słodkie” musi być to „boże panowanie miłości”, skoro w takiej dramatycznej sytuacji nie dało o sobie znać w żaden przekonujący sposób. Że też niektórzy ludzie bez krzty refleksji wierzą w takie niedorzeczności?

 

Pamiętajmy, iż to wszystko dzieje się w kraju, w którym religią dominującą i oficjalnie wyznawaną przez większość społeczeństwa jest katolicyzm. Jego najwyższy dostojnik urzędujący w Watykanie nie zaakceptował tego chorego pomysłu, o czym można się dowiedzieć z innego fragmentu tekstu, dotyczącego tej spornej kwestii:

„Kiedy trzy stulecia temu wielbiciele Serca Jezusa złożyli w Watykanie propozycję uznania tegoż organu Zbawiciela za przedmiot kultu, papież Benedykt XIV pomysł odrzucił. Jako członek Kongregacji Obrzędów w 1727 r. zablokował wprowadzenie nowego kultu „Najświętszego Serca”, wiedząc, że wywodzi się to z halucynacji paraseksualnych francuskiej zakonnicy, Małgorzaty Marii Alacoque (dziś już święta). Był to papież-sceptyk, który był pionierem naukowego badania cudów. Stwierdził, że jest już aż nadto świąt, a pomysłodawcom zarzucił prymitywny fizjologizm. Kilka lat po jego śmierci biskupi polscy przeforsowali zatwierdzenie kultu Serca. /../

Dlaczego parlamentarzyści chcą obecnie ukoronować organ anatomiczny? To jakaś nader wysublimowana alegoria religijna? Ksiądz Tadeusz Kiersztyn, były redaktor naczelny „Posłańca Serca Jezusowego” podaje, że jest to herezja: „Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa jest zatem poważnym błędem doktrynalnym, gdyż intronizując symbol Miłości, jakim jest Najświętsze Serce Jezusa, nadaje mu się cechy osobowe, a tym samym pomniejsza się rangę Intronizacji Jezusa Króla jako Osoby i zaciemnia się prawdę dogmatyczną o Nim”.

Reasumując: mamy zatem typową dla religijnych „prawd” (właściwie urojeń) sytuację. Oto Bóg – w tym przypadku Jezus Chrystus – objawia się prostej kobiecie i stara się poprzez nią załatwić intronizację swego serca. Skoro było to dla niego takie ważne (o czym Rozalia przekonuje w dzienniczku), dlaczego nie objawił się owemu papieżowi, który z racji na swój urząd miał nieograniczone możliwości pomyślnego załatwienia tej sprawy? Przecież takie rozwiązanie narzuca się każdemu racjonalnie myślącemu człowiekowi, czyżby dla tego Boga ów sposób rozumowania był obcy?

 

Następnie: dlaczego w ogóle Bóg zwraca się z tym problemem do ludzi, mając samemu nieskończone i niczym nie ograniczone możliwości? Przecież z racji na swe atrybuty ma nad wszystkimi stworzeniami władzę absolutną, czyli może na nich działać „od wewnątrz”. Oznacza to, iż nie musi ich o nic prosić, do niczego namawiać, ani czegokolwiek im nakazywać lub rozkazywać. Po prostu może uczynić tak, by człowiek wykonywał  jego wolę, będąc przekonanym, iż realizuje swoją. Dla bytu o nieskończonych możliwościach to żaden problem.

 

O czym najlepiej świadczą przykłady opisane w Biblii, kiedy to Bóg Jahwe pomógł Izraelitom złupić Egipcjan w ten sposób, iż sprawił, że okazali oni im życzliwość pozwalając się okraść z kosztowności i zabrać je ze sobą w drogę. (Wj 3,21,22). Albo wtedy, kiedy karał Egipcjan dziesięcioma plagami i za każdym razem utwardzał serce faraona, by ten nie wypuszczał Izraelitów z Egiptu, a potem 10x z rzędu karał go za to, iż nie chce wypuścić lud izraelski z jego niewoli. (Wj 4,21-14,31). Musiał się wtedy Bóg Jahwe świetnie bawić, jak przypuszczam. Inne przykłady pominę.

 

Dalej: dlaczego Jezus miałby wybrać chyba najgorszy z możliwych momentów w dziejach ludzkości, do załatwienia intronizacji swego serca? Czy w przeddzień wybuchu wojny światowej, w której zginą miliony istnień ludzkich, jest moralnie usprawiedliwione załatwianie prywatnego interesu przez Boga, pragnącego być naszym kochającym ojcem, a myślącym wyłącznie o sobie? Czy tak daleko posunięty egocentryzm jest godny Stwórcy Wszechświata? Wolne żarty! Myślę, iż takie naiwne historyjki jak ta, pokazują dobitnie w jaki prymitywny sposób niektórzy ludzie wyobrażają sobie Boga i jego relacje z wiernymi.

 

Następnie: jak to jest możliwe, że w demokratycznym kraju o ustroju nie wyznaniowym, w którym ustanowiony jest rozdział Kościoła od państwa, część parlamentu zajmuje się problemami stricte religijnymi, na które oprócz infantylnych zapisów w jakimś dzienniczku, nie ma żadnych innych dowodów, potwierdzających prawdziwość opisanych tam kontaktów z Bogiem? Czy taka religijna działalność parlamentarzystów (którzy uposażenia dostają z budżetu, czyli z podatków) jest czymś normalnym w europejskiej wspólnocie, czy tylko tak jest w naszej „pobożnej” Ojczyźnie ?

 

Powinienem jeszcze odnieść sie do słów z dzienniczka Rozalii Celakówny: „Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, on sobie tego życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy, uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez intronizację jego Boskiego Serca i wtedy Jezus będzie jej błogosławił i bronił od nieprzyjaciół”. Jednym z paradoksów w tej sprawie jest to, iż przedstawiony w Ewangeliach Jezus nigdy nie zamierzał być czyimkolwiek królem, o czym najlepiej świadczą te słowa:

 

„A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,25-28).

 

Konkluzja wynikająca z powyższego jest następująca: gdyby Bóg naprawdę istniał i był taki jakim go wymyślili wielcy teolodzy i kapłani tej religii (czyli Bóg Absolut), to i tak miałby absolutną władzę nad swymi stworzeniami. Zatem to nie jemu jest potrzebna ta ziemska zhierarchizowana władza, której symbolem jest ukoronowany król na tronie, lecz ludziom, którzy dążą do niej lub dzierżą ją w imieniu tegoż Boga i religii. I to oni właśnie dopominają się i domagają przeróżnych intronizacji swego bóstwa (albo chociaż niektórych jego narządów anatomicznych), aby sankcjonując „jego” władzę nad ludźmi, sami mogli w jego imieniu nad nimi panować.

 

A najlepszym przykładem wykorzystywania „duchowego” aspektu tych przeróżnych „intronizacji”, oddawania się w „opiekę” różnym Bogom, ich Synom i Matkom, jest poniższy przykład znany już chyba na całą Polskę. Wystarczy bowiem zapoznać się z innym artykułem, aby wyrobić sobie właściwe zdanie w tej „teologiczno-biznesowej” kwestii. W „Angorze” nr 37 z września 2013 r. znalazłem tekst pt. „Zarobić na Jezusie”, a w nim jakże istotne informacje:

 

„Przed posągiem Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie codziennie stoją autokary. 36-metrowy, najwyższy na świecie pomnik, w krótkim czasie może stać się maszynką do zarabiania pieniędzy – wyznał burmistrz miasta. Po nauki, jak rozkręcić sakralny biznes przyjeżdżają do niego sąsiedzi z Niemiec. W ubiegłym roku pojawiło się 150 przedstawicieli samorządów z Neuenhagen, Friesoythe i Herzbergu. Świebodzińscy sklepikarze zacierają ręce, bo zdarza się, że przybywa nawet 30 tysięcy turystów miesięcznie.

 

Pomysłodawca figury Chrystusa ks. prałat Sylwester Zawadzki mówi, że zapowiadają się egzotyczne wycieczki z Ameryki Południowej, Meksyku i Filipin. Powstają parkingi, restauracje i hotele oferujące pokoje z widokiem na Jezusa, a parafia buduje nowy Dom Pielgrzyma. 20-tysięczne miasteczko przyciąga duże sieci handlowe. Poza Tesco, są tu już trzy Biedronki, supermarket Mrówka, a w planach jest galeria handlowa. Mamy nie tylko największego Chrystusa, ale też największą na świecie 14-metrową figurę Jana Pawła II w Częstochowie oraz około 1000 innych pomników polskiego papieża, a w tym aż 20 w Wadowicach.

 

Pomału stajemy się potentatem w dziedzinie religijnej turystyki. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła katolickiego co roku 6 mln Polaków, czyli ok. 15% ogółu obywateli, wybiera się na pielgrzymki do rodzimych i zagranicznych miejsc kultu. To jedne z najwyższych tego typu statystyk na świecie. Do polskich „świętych” miejsc przybywają też obcokrajowcy. Częstochowę w 2012 r. odwiedziło około 3,3 mln osób z 74 krajów świata. Popularne jest sanktuarium św. Faustyny w Łagiewnikach pod Krakowem, gdzie nasi wierni zostawiają średnio 150 zł dziennie, a cudzoziemcy – 600 zł.

 

Turysta religijny to skarb; w przeciwieństwie do podróżnika rekreacyjnego, można na niego liczyć zawsze, bez względu na porę roku i pogodę. Nie jest też wybredny i nie żąda innych atrakcji. Przykładem dla polskiego rozwijającego się sakrobiznesu, mogą być Włochy, gdzie w celach religijnych podróżuje rocznie około 5,6 mln ludzi, z czego 60% to obcokrajowcy. Jeśli natomiast chodzi o handel pamiątkami z wizerunkami świętych, prym wiodą Stany Zjednoczone. Wg wyliczeń stowarzyszenia skupiającego sprzedawców dewocjonaliów, w USA co roku sprzedają towar wartości około 4,2 mld dolarów. Ten biznes w Polsce przynosi na razie skromne 200 – 300 mln złotych”. (na podst. Judyta Sierakowska Jezus Chrystus superskarbonka. Bloomberg. Businessweek nr 34/2013. Wybrała i oprac.: E.W.).  

 

W tym kontekście, rzeczywiście tacy ludzie, jak owa bogobojna Rozalia Celakówna, czy też ci nie mniej bogobojni posłowie działający przy sejmowej kaplicy, są „użytecznym narzędziem do wypełniania woli” – nie Boga bynajmniej – lecz tych wszystkich, którzy dzięki „niemu” pragną posiąść władzę i panować nad ludźmi. I oczywiście osiągać z tego tytułu wymierne korzyści. Jak ich trafnie scharakteryzował Karlheinz Deschner w książce Opus diaboli: „Ludzie /../ którzy ciągle i z taką pewnością siebie mylą Boga z własną korzyścią, a własną korzyść z Bogiem”. Otóż to!Nic dodać, nic ująć.

 

                                                                       ----- // -----

 

„Jest wiele głupoty w prawach Kościoła. Ale chce on panować i do tego musi mieć ograniczone masy, które się korzą i które się nadają, by nad nimi panować. Wysokie, bogato dotowane duchowieństwo nie boi się niczego bardziej, niż oświeconych dołów” (Goetche). Wg Książęta Kościoła Horsta Herrmanna.

 

 

Lipiec 2015 r.                                    

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
6. ludzie chcą być oszukiwani ? mieczysławski 2015-07-27
5. Markowi C (Negev) Lucjan Ferus 2015-07-27
4. Czytelnikowi ZM Lucjan Ferus 2015-07-27
3. i stworzył człowieka na podobieństwo swoje mieczysławski 2015-07-26
2. Autorowi , luźnych uwag kilka. Marek C (Negev) 2015-07-26
1. prawie z wadowic M 2015-07-26








Przyjaźń
Hili: Czy dobrze mnie widać?
Ja: Nie bardzo.
Hili: No tak, czasem najlepszy przyjaciel może wszystko popsuć.

Więcej

To może być toczeń, czyli
o wilku, który pożarł serce
Paulina Łopatniuk

Zmiany skórne twarzy w przebiegu tocznia; domena publiczna, Atlas der Hautkrankheiten. Farblithographie von Anton Elfinger, 1856, za wikipedią.

Jeśli pamiętacie jeszcze serial “Dr House”, nie możecie nie pamiętać tocznia. To stały element historii, nieustannie rozważany jako przyczyna dolegliwości coraz to kolejnych chorych, nieustannie też ostatecznie odrzucany. It’s never lupus. To jedno możecie przyjąć za pewnik. W serialowym uniwersum to nigdy nie był i nigdy nie będzie lupus, czyli toczeń. W prawdziwej medycynie toczeń jednak zdarza się i to wcale nie jakoś niezwykle rzadko (mówi się o 2-7 przypadkach na 10 000 osób), a choć większość chorych wiedzie życie mimo utrudnień w miarę zwyczajne, konsekwencje choroby bywają tragiczne.

Więcej

Dlaczego
nie bronimy się?
Vic Rosenthal


Olbrzymie połacie ziemi na pustyni Negew w pobliżu Strefy Gazy, ziemia uprawna i rezerwaty przyrody, poprzednio miejsce życia wielu zagrożonych gatunków roślin i zwierząt, zostały w ostatnich kilku tygodniach zredukowane do popiołów przez palestyńskie ogniowe latawce i urządzenia zapalające, przenoszone przez balony. Cały obszar jest ciemny od dymu z powodu pożarów wzniecanych częściej niż izraelskim strażakom udaje się je ugasić. Izraelska armia waha się, nieustannie dążąc do celu takiej walki w wojnie, by nikogo nie zranić. Dzisiaj zniszczono „uderzeniem z powietrza” samochód należący do jednego z przywódców tej kampanii, przypuszczalnie pociskiem wystrzelonym z drona. Samochód był zaparkowany i pusty. To mu da nauczkę.  Izraelscy oficjele boją się konsekwencji prawnych działań przeciwko tym, którzy wypuszczają latawce i balony. Boją się, że jeśli armia zabije „cywilów”, którzy palą nasz kraj, zostaną zaciągnięci przed Międzynarodowy Trybunał Karny. Ci, którzy mają poniżej 18 lat, są klasyfikowani jako „dzieci”, a jak wiecie, jednym z tematów propagandy przeciwko IDF jest fałszywe twierdzenie, że umyślnie atakujemy dzieci.

Więcej
Blue line

Kreacjonizm i nagonka
na Coyne’a w „Daily Caller”
Jerry A. Coyne


Dla poważnej konserwatywnej witryny internetowej nie jest mądre zgadzanie się z kreacjonistami. Ewolucja jest tak dobrze udowodniona (a moja książka dostarcza tylko małej części dowodów), że kwestionując ją wydajesz się tylko ignorantem; chyba że masz poważną wiedzę naukową i pytania. A nawet wtedy nie umiem wyobrazić sobie dowodu, który obaliłby cały gmach ewolucji: który równocześnie obaliłby pojęcia zmiany ewolucyjnej, doboru naturalnego, gradualizmu, wspólnego pochodzenia i rozdzielania się linii rodowych, które wszystkie podparte są masą dowodów.

Więcej

W przyszłym roku
w Jerozolimie
Bassem Eid

7 czerwca 1967 roku, izraelscy żołnierze po wkroczeniu do żydowskiej dzielnicy Jerozolimy podczas wojny sześciodniowej (Zdjęcie: Micha Bar-Am/Defense Ministry's IDF Archive)

Urodziłem się w Żydowskiej Dzielnicy na Starym Mieście w Jerozolimie pod okupacją jordańską. W czerwcu 1966 r. rząd jordański postanowił ewakuować 500 palestyńskich rodzin, włącznie z moją rodziną, z Żydowskiej Dzielnicy i przenieść je do obozu uchodźców Szuafat, nie podając powodu tego przeniesienia.

Pewnego dnia tuż przed rozpoczęciem „wojny sześciodniowej” w 1967 r. poszedłem z Szuafat na Stare Miasto Jerozolimy, żeby odwiedzić moją ciotkę. Następnego dnia wybuchła wojna. Miałem 9 lat i  utknąłem w domu ciotki. 

Więcej
Blue line

Moje trzy grosze
do reformy Gowina
Andrzej Koraszewski


Ponieważ poproszono mnie, żebym podpisał protest w sprawie reformy Gowina, musiałem się zastanowić, co na temat tej reformy wiem i jakie mam w tej sprawie zdanie. Do Jarosława Gowina jestem uprzedzony, do popierającej tę reformę rządzącej partii również, więc istnieje niebezpieczeństwo posiadania zdecydowanego stanowiska bez wnikania w szczegóły. Na domiar złego moja wiedza o problematyce reform szkolnictwa wyższego jest pobieżna, więc tym łatwiej o mocne opinie. To co wiem, o dzisiejszych wyższych uczelniach w Polsce pochodzi głównie od studentów z małego miasteczka i ze wsi studiujących już to na uczelniach w Warszawie lub w Toruniu, już to studiujących w szkołach wyższych w takich miastach jak Włocławek, Płock czy Białystok. Słyszę głównie narzekania i nie zawsze jestem pewien, czy są one w pełni uzasadnione, bo jak wiadomo studenci od zawsze narzekali i czasem mieli rację, a czasem nie. Czytam również narzekania kadry uniwersyteckiej na studentów, i domyślam się, że czasem te narzekania są uzasadnione, a czasem mam wrażenie, że kiepskiej tanecznicy przeszkadza rąbek spódnicy.

Więcej

Marsz na rzecz terroryzmu
w Londynie
Judith Bergman

Marsz w Dzień Al Kuds w 2014 r. w Londynie. Flaga Hezbollahu jest widoczna po prawej stronie. (Zdjęcie: Dan Kitwood/Getty Images)

Dziesiątego  czerwca w Londynie odbędzie się [tekst pisany 9 czerwca. przyp. tłum.] coroczny tak zwany Marsz Al-Kuds – Al-Kuds to arabska nazwa zarówno Jerozolimy, jak i tego dnia, wymyślonego przez ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, który przewodził irańskiej rewolucji 1979 r., w wyniku której obalono szacha. Marsz jest zasadniczo wezwaniem do zniszczenia Izraela, ale również wszystkich Żydów. W wielu innych miastach, wśród nich w Toronto, Berlinie i Teheranie, ten dzień będzie w podobny sposób „świętowany”.
W zeszłym roku w Londynie około tysiąc ludzi powiewało niezliczonymi flagami Hezbollahu na cześć terrorystycznej organizacji, która działa w imieniu Iranu, skandując hasła takie jak „Syjoniści/ISIS są tym samym, różnią się tylko nazwą” i „Od rzeki do morza – Palestyna będzie wolna”. Nieśli także transparenty z napisem „Wszyscy jesteśmy Hezbollahem”.
W niedzielne popołudnie Londyńczyków czeka rasizm, ale dopóki nienawiść kierują muzułmanie przeciwko Żydom władze brytyjskie najwyraźniej nie mają z tym żadnego problemu.

Więcej
wwi_book

Zbrodnicze kłamstwa
anty-GMO
Stevewn Novella


Witryna internetowa zwalczająca GMO, Independent Science News, oznajmia w tytule z 3 czerwca: “Złoty ryż GMO nie daje żadnych korzyści odżywczych, mówi FDA*”. Problem z tym tytułem polega na tym, że jest to kłamstwo. FDA czuła się zmuszona do napisania odpowiedzi, stwierdzającej, że to twierdzenie „wprowadza w błąd”. Tak – świadomie wprowadza w błąd przez wypaczenie faktów i wyrwanie ich z kontekstu, żeby prowadziły do nieprawdziwego wniosku. To jest forma kłamstwa.

Więcej

Żołnierz o przeżyciach
podczas obrony granicy
Matan Barad


Gaza


Miejsce tyle znaczące.


Nie da się słowami opisać sytuacji, w jakich znajdowaliśmy się ja i moi towarzysze.


Kiedy pierwszy raz podeszliśmy do granicy, nie mogliśmy sobie wyobrazić, jak będą wyglądały następne 4 miesiące.


Pierwszą rzeczą, jaką powiedział nam oficer, kiedy rozpoczęliśmy służbę, było, że „płot jest metaforą… tylko tam, gdzie jest IDF, jest granica”.

Więcej

Czy małe dzieci
kochają naukę?
Andrzej Koraszewski


Źle się dzieje w państwie duńskim, hamletyzować jednak nie warto, bo to nic nie daje. Z wielu krajów od dłuższego czasu docierają odgłosy, że nauczyciele masowo uciekają z państwowych szkół. Dziwaczne reformy, zmuszanie do indoktrynowania dzieci, zanikająca autonomia, dramat z dyscypliną i terror, a czasem wręcz bandytyzm, ze strony najbardziej rozwydrzonych uczniów.

Więcej

Wyznania turecko-cypryjskiego
masowego mordercy
Uzay Bulut

Płot rozdzielający „strefę buforową”, obsadzoną żołnierzami ONZ na „Zielonej Linii” w Nikozji na Cyprze. (Zdjecie: Marco Fieber/Flickr)

Czy turecki prezydent Tayyip Erdogan, który nie przestaje mówić o Cyprze jako zagrożeniu bezpieczeństwa Morza Śródziemnego, próbuje przekazać jakiś komunikat? Erdogan od dawna ostrzega cypryjskie i międzynarodowe firmy badające zasoby w regionie, by nie „ufali greckiej stronie Cypru”.

Więcej
Blue line

O chorobie psychicznej
i wspomaganym samobójstwie
Jerry A. Coyne


Samobójstwa Kate Spade i Anthony’ego Bourdaina raz jeszcze pokazały mi, jak media i społeczeństwo traktują każde samobójstwo jako w pewnym sensie porażkę: porażkę samobójcy w uzyskaniu pomocy, porażkę opiekunów w udzieleniu pomocy lub porażkę przyjaciół i rodziny w zauważeniu problemu. Ogólnie rzecz biorąc, zgadzam się – ale nie zawsze. Z pewnością ci z nas, którzy mają widoczne skłonności samobójcze lub ci, którzy mają poważną depresję, powinni otrzymać informację o możliwościach pomocy i należy zrobić wszystko, by dostarczyć tej pomocy.

Więcej

NGO finansowane
z zagranicy
Gerald M. Steinberg 

Izraelczycy protestują przeciwko prawu o NGO przed domem minister sprawiedliwości, Ayelet Shaked (Zdjęcie: Motti Kimchi)

Zacząłem badania nad władzą polityczną organizacji pozarządowych (NGO), szczególnie tych, które są aktywne w dziedzinie praw człowieka i prawa międzynarodowego, w 2001 r. po niesławnym Forum NGO na konferencji ONZ w Durbanie, które rozpoczęło kampanię BDS i demonizacji Izraela. Jako akademika zaskoczyło mnie, że właściwie nie było krytycznych badań lub analiz tego problemu. Dyskusje tych grup w przeważającej mierze akceptowały własne samodefiniowanie się jako politycznie neutralnych orędowników liberalnych norm demokratycznych, robiących wyłącznie dobre rzeczy.

Więcej
Blue line

Bogowie jak ludzie:
bogowie na niby (II)
Lucjan Ferus


Niniejszy tekst jest kontynuacją pierwszej części o tym samym tytule, którą zakończyłem zapowiedzią przeanalizowania dziwnego (z pozycji rozumu) „zachowania” Boga opisanego w Biblii, czyli w Starym jak i Nowym Testamencie. Zacznijmy więc dawnym zwyczajem od początku. Religijnego czy religioznawczego? (bo to duża różnica). Np. religioznawcze początki Boga Jahwe przedstawiają się tak:
„Mały, wojowniczy, plemienny bóg Jahwe długo nie mógł się równać z bogami Syrii, z wpływami Ela, Baala pod różnymi imionami, czy z Panią Baalat z Byblos." 

Więcej

Palestyna: Oblanie
egzaminu historii
Martin Sherman

Zdjęcie Times of Israel

Po ćwierćwieczu wszystko, co Palestyńczycy potrafili ustanowić, to skorumpowaną kleptokrację pod rządami Fatahu i tyrańską teokrację pod rządami Hamasu.

Zasługa nie jest kwalifikacją do wolności… Wolnością można się cieszyć, kiedy jesteście tak dobrze uzbrojeni, albo tak wzburzeni, albo zamieszkujecie kraj tak  ciernisty, że koszt okupowania go jest dla waszych sąsiadów wyższy niż zysk.

listu T.E. Lawrence’a (znanego jako ”Lawrence z Arabii”) opublikowanego 22 lipca 1920 r. w „Times of London”, przedstawiający sprawę politycznej niepodległości Arabów na Bliskim Wschodzie.

Więcej

Protezy kończyn
- kolejny postęp
Steven Novella


Śledzę rozwój interfejsów mózg-maszyna oraz ich zastosowań do protez kończyn. Niedawny artykuł, dokumentujący kolejny stopniowy, ale znaczący postęp – łączy nową chirurgiczną technikę amputacji z projektowaniem protez tak, by to wykorzystać.


Celem jest zamknięcie pętli między dowolną kontrolą mięśni a czuciową reakcją, co jest krytyczne dla kontroli. Sposób, w jaki nasz mózg normalnie pracuje, to nieustanne monitorowanie rozmaitych strumieni czuciowych w celu tworzenia podświadomych i świadomych odczuć, że zajmujemy, jesteśmy właścicielami i kontrolujemy różne części naszego ciała. 

Więcej

Nowa akcja na rzecz
praw o bluźnierstwie?
Judith Bergman

Pałac Westminsterski w Londynie, miejsce spotkań parlamentu w Zjednoczonym Królestwie. (Zdjęcie: Mike Gimelfarb/Wikimedia Commons)

All-Party Parliamentary Group (APPG) on British Muslims rozpoczęła formalnie pracę nad ustaleniem "roboczej definicji islamofobii, którą będą mogli szeroko zaakceptować muzułmanie, partie polityczne i rząd”.  


Ta komisja powstała w wyniku spotkania w Izbie Gmin w marcu 2010 r. zorganizowanego przez, między innymi, Muslim Council of Britain (MCB) – największej muzułmańskiej organizacji w Wielkiej Brytanii, która twierdzi, że reprezentuje brytyjskich muzułmanów – a która jest związana z Bractwem Muzułmańskim.

Więcej

Sport, czyli szlachetna
rywalizacja
Andrzej Koraszewski

foto: FABRICE COFFRINI/AFP/EAST NEWS

Podobno Rosja przekazała Izraelowi prośbę, by nie atakował Syrii podczas mundialu. Nie wiem jakimi kanałami przekazano prośbę, nie mam możliwości sprawdzenia tego intrygującego doniesienia, odnotowuję je tylko jako fakt możliwy, ale nie potwierdzony, ciekawy z punktu widzenia historii sportu.

Więcej

Gangi gwałcicieli
w zielonym Oxfordzie
Douglas Murray


Już po aresztowaniy Tommy Robinsona 25 maja w mediach ponownie pojawiły się informacje o przestępcach ogólnie  – i błędnie – nazywanych „gangami azjatyckich uwodzicieli”. Rozpaliło to debatę o tym, czy ofiarom oddana jest sprawiedliwość i czy wymierzana jest sprawcom.

Więcej
Biblioteka

Cała Polska
myśli o pięcie
Marcin Kruk


Rano żona poprosiła mnie, żebym wracając z pracy wstąpił do sklepu i kupił jej krem do pięt. Nic dziwnego, że kiedy w drodze do klasy zgromadzenie dorastających zaatakowało mnie pytaniem co myślę o pięcie, jedyna myśl, która mi przyszła do głowy, to krótki wykład o pielęgnacji pięt od zaniedbanej pięty Achillesa do kremu do pięt. Tłum Piętaszków, widząc moją niepewną minę doprecyzował swoje pytanie, informując, że chodzi im o posła Pietę i panią Joannę. Poleciłem im książkę Bronisława Malinowskiego o życiu seksualnym dzikich, co uznali za pod każdym względem zabawną propozycję i zachętę do odwracania uwagi od tego, co było dla mnie pierwszoplanowe. Symbolicznie tupnąłem nogą, mówiąc stanowczo, że o piętach możemy porozmawiać na przerwie, a w klasie zajmiemy się anatomią.

Więcej

Egipski Al-Azhar upiera się
przy antysemityzmie
A. Z. Mohamed

Uniwersytet Al Azhar w Kairze w Egipcie. (Zdjęcie: Sailko/Wikimedia Commons)

Niedawno Al-Azhar potępił list otwarty napisany przez współzałożyciela francuskiego magazynu satyrycznego „Charlie Hebdo”, Philippe Vala i podpisany przez 250 francuskich polityków i postaci publicznych, takich jak były prezydent, Nicolas Sarkozy, trzech byłych premierów, intelektualistów i artystów, wzywający do ponownego rozważenia przestarzałych wersetów Koranu, które prowokują nienawiść i zabijanie Żydów oraz propagują antysemityzm.
Czy nam się to podoba, czy nie, obraz Żydów przedstawiony przez Koran pokazuje, że są oni z natury źli i są wrogami islamu, wrogami „religii prawdy” i wszystkich muzułmanów. Kiedy ktoś, taki jak umiarkowany muzułmanin zwraca uwagę na ten przerażający fakt i na jego bezpośredni związek z indoktrynowaniem nienawiści do „wszystkich” Żydów, oraz kiedy ktoś wzywa do rewizji lub reformy tych poglądów, natychmiast staje przed oskarżeniem o "islamofobię".

Więcej
Blue line

Dziwne zawiłości procesu
dziedziczenia
Jerry A. Coyne


Dlaczego dzieci wyglądają jak ich rodzice i rodzeństwo, ale nadal różnią się od siebie? Ten problem, siedzący u samego sedna biologii, rozwiązał częściowo Gregor Mendel i jego dziedzice z początku XX wieku. Niemniej musieliśmy czekać na umiejętność sekwencjonowania DNA w latach 1970., zanim mogliśmy zgłębić tę tajemnicę w szczegółowy, mechanistyczny sposób.

Więcej

O tym nie słyszeliście
na Zachodzie
Bassam Tawil

Dzieci Samah Abu Ghajjath apelują o jej zwolnienie w telewizji. (Zrzut z ekranu Wattan)

Samah Abu Ghajjath nadal nie została formalnie oskarżona o popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa. Hamas nie mówi, dlaczego na 23 dni internował tę matkę pięciorga dzieci.

Palestyńska matka pięciorga dzieci właśnie spędziła 23 dni w więzieniu. Trzymano ją w okropnych warunkach i zabroniono odwiedzin rodzinie. Nie wolno jej było także skontaktować się z prawnikiem.

Nikt na Zachodzie o tym nie słyszał.

Więcej

Homeopatia, wibracje
i oszustwo
Orac


Wibracje. Toujours des vibrations. Zapytajcie tylko dra Williama Edwin Graya III. Tak, jeśli chodzi o pewne rodzaje szarlatanerii, to zawsze są wibracje. Tym razem nie jest inaczej. Dość to zabawna forma szarlatanerii, której jakoś nie zauważyłem, kiedy pojawiła się w wiadomościach w zeszłym tygodniu.
Uznałem, że po głębokim zanurzeniu się w ważną próbę kliniczną wczoraj, omówienie dziwacznego wibracyjnego znachorstwa może być sympatyczną przerwą, zanim znowu zabiorę się za coś trudnego. 

Więcej

Pokojowo demnstrujący
piromani z Gazy
Judith Bergman

Strażacy gaszą pożar na polu pszenicy spowodowany płonącymi latawcami wypuszczonymi przez Palestyńczyków ze Strefy Gazy na Izrael.  30 maja 2018. (Zdjęcie – Yonatan Sindel, Flash 90)

Arabowie z Gazy wywołali ponad 250 pożarów, paląc ponad 1000 hektarów*, ponad połowę tego w rezerwatach przyrody, w tym, co okazało się najnowszą innowacją arabskich terrorystów: terroryzm środowiskowy przez puszczanie zapalających latawców – ozdobionych swastykami – i balonów z helem i ładunkiem zapalającym. Stało się to znane jako „terror latawców”. Pożary, szczególnie te w rezerwatach przyrody, sieją spustoszenie flory i fauny, a więc nie tylko ludzie płacą cenę z nieustającą wściekłość Arabów z Gazy, ale także zwierzęta.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

Wyników Séraliniego
nie daje się powtórzyć
Steven Novella

Odrażający
antysemityzm w ONZ
Anne Bayefsky

Bogowie jak ludzie:
bogowie na niby
Lucjan Ferus

Palestyńscy podpalacze
z latawcami
Vic Rosenthal

Helen Lawson
i czarna maść
Orac

Unijne i palestyńskie
nielegalne „fakty w terenie”
Bassam Tawil

Ptaki roznoszą
jaja patyczaków 
Jerry A. Coyne

Odrastające głowy
hydry nazizmu
Andrzej Koraszewski 

Iran odpłaca Izraelowi
palestyńską krwią
Mordechai Kedar

Czy teoria Darwina zmieniła
nasz pogląd na miejsce ludzkości
Daniel C. Dennett

Kobiety są ofiarami
islamskich ekstremistów
Henda Ayari

Islam nie jest
do pogodzenia z wolnością
Amil Imani

Kosmici-głowonogi
i panspermia
Steven Novella

Palestyńska „zdrada” przez 
rozmawianie z Izraelczykami
Bassam Tawil 

Marność dowodów
„epigenetycznych” zmian w DNA
Jerry A. Coyne

Blue line
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk