Prawda

Środa, 28 czerwca 2017 - 12:30

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Szukając dobrego Boga w realnym świecie


Lucjan Ferus 2016-09-11

Raj Jana Bruegela (starszego)
Raj Jana Bruegela (starszego)

To nie będzie wędrówka po religiach człowieka i analiza pod kątem „dobroci” dotychczas wyznawanych bogów, czczonych przez ludzi w czasie 40-50 tysiącletniej historii religii. Nic z tych rzeczy; owego „dobrego Boga” mam zamiar poszukać tylko w dwóch miejscach: w naszej rzeczywistości i w Biblii. To, że w rzeczywistości, jest logiczne, wszak to dzieło Boże (wg wierzeń religijnych) i dzięki jego obserwacji można wiele powiedzieć o jego Stwórcy. Dlaczego jednak w Biblii, skoro są jeszcze inne religie i inne Pisma Święte?

Otóż dlatego, iż będę poruszał się tropem rozumowania pewnej Czytelniczki „Listów z naszego sadu”, która w jednym ze swoich komentarzy podała jako pewny następujący kierunek: „..w swoim życiu wybrałam Boga. Dobrego Boga opisanego w Biblii”, oraz: „W moim zrozumieniu /../ siłą, która reprezentuje to co dobre jest osobowy Bóg Biblii, który wybrał sobie naród i w tym narodzie błogosławi światu” i jeszcze to: „Wiara motywuje ludzi do postaw szlachetnych w nadziei na przychylność dobrego Boga”.Zatem kierunek poszukiwań został dokładnie określony i wystarczy tylko znaleźć konkretne potwierdzenia (oprócz tych subiektywnych, jakie daje wiara). Do rzeczy więc.

 

Istnieją pewne bardzo popularne i często używane zwroty, mające w założeniu odnosić się do naszej rzeczywistości (i tłumaczyć ją),a które tak naprawdę nie mają z nią żadnego związku i wręcz zaprzeczają jej w wielu aspektach. Czyli tak, jak to widział Jack London: „Niektóre rodzaje prawdy są kłamstwem i te właśnie cieszą się największym uznaniem”. Niewątpliwie do tych religijnych „prawd” (jeśli chodzi o chrześcijaństwo i jego odłamy) można zaliczyć określenie „dobry Bóg”, które w odróżnieniu od problemu „istnienia Boga” jest dość łatwe do zweryfikowania. Nie tylko na podstawie obserwacji jego dzieła (czyli rzeczywistości), ale też z uważnej lektury Pisma Świętego – Biblii.

 

Na wstępie zaznaczę, iż problem rzekomej „dobroci naszego Boga” poruszałem już w swoich  tekstach, publikowanych jeszcze na łamach dawnego Racjonalisty 8 do 13 lat temu. Były one pisane w formie opowiastek teologiczno-filozoficznych, co mi pozwoliło dość szczegółowo „przerobić” ów temat. Dlaczego zatem do niego wracam? Otóż pojawiające się ostatnio wpisy do niektórych tekstów publikowanych w „Listach z naszego sadu” utwierdziły mnie w przekonaniu, iż nie zaszkodzi przypomnieć niektórym nowym czytelnikom tego portalu, stare – a jednak nie znane im – argumenty, przemawiające za tym, że prawda dotycząca tej kwestii może „nieco” różnić się od tej, w którą wierzą.

 

Zacznę więc od uważnego przyjrzenia się naszej rzeczywistości. Nie muszę chyba dodawać, iż według teologów, apologetów i różnych obrońców religii, nasz świat jest najlepszym dowodem na istnienie Boga i za Gottfriedem Leibnizem powtarzana jest bezrefleksyjnie jego opinia o „najlepszym ze światów”, bo stworzonym przez doskonałego Stwórcę (czy jest ona zasadna pisałem już kiedyś w jednym z tekstów). Św.Ambroży tak to widział: „Świadectwem tego, że istnieje jeden Bóg, jest zwyczajna przyroda, gdyż istnieje tylko jeden świat”.

 

 A jeśli tak się sprawy mają, to powinien ów świat i cała przyroda na nim także świadczyć na korzyść tezy o „dobroci” Stwórcy, nieprawdaż? Przyjrzyjmy się zatem naszej rzeczywistości (oczywiście w dużym skrócie i wyrywkowo) i spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to wszystko może być lub jest dziełem dobrego Boga?  Z ogólnoludzkiego doświadczenia nabywanego przez wiele, wiele pokoleń i wielowiekowej wiedzy skrzętnie zbieranej i gromadzonej przez ludzi, wynika coś zupełnie przeciwnego; nasz świat jest wielce niedoskonały i to pod wieloma względami: zło, krzywda, śmierć, cierpienie, strach i ból są w nim tak immanentne, iż nie sposób tego nie zauważyć i nie wziąć pod uwagę.

 

W każdej sekundzie, na świecie giną miliony istnień, pożeranych ze smakiem przez polujących na nie i żywiących się nimi osobników. Czy ktoś kiedyś próbował wyobrazić sobie tę niesamowicie wielką ilość cierpienia, bólu i strachu wyzwalanych podczas tego ogólnoświatowego wielkiego żarcia i polowania na słabszego (albo mniej uważnego), trwającego nieprzerwanie od setek milionów lat ?!  

 

Każdego dnia i nocy, w każdej chwili – przez niezliczoną ilość zwierząt pożerających się wzajemnie; od mikroskopijnych jednokomórkowców aż po wielotonowe kolosy. Nad ziemią, na ziemi, pod ziemią, na wodzie, pod wodą i w jej głębinach, gdzie tylko możliwe, trwa polowanie na setki różnych sposobów. „Jeśli chcesz przetrwać, musisz zjadać innych, zanim sam nie zostaniesz zjedzony” – czy nie taka jest ogólna zasada naszej ziemskiej przyrody? Nazywane jest to eufemistycznie łańcuchem pokarmowym, któremu w zasadzie podlegają wszystkie żyjące stworzenia na Ziemi.

 

Dalej: złowieszcze żniwo jakie zbierają w każdym miejscu i w każdym czasie tysiące chorób i epidemii. Nękających wszystko co żyje i zabijających nie mniej ofiar niż to wielkie, nieustanne pożeranie się. Czy ktoś wie, jak długa jest lista chorób dręczących samych tylko ludzi? Gotów jestem się założyć, że będzie to kilkaset pozycji i nie tylko wciąż dochodzą nowe, nieznane dotąd, ale też powracają dawne choroby, z którymi ludzkość już miała nadzieję uporać się raz na zawsze.

 

Mark Twain w swych doskonałych „Listach z ziemi” tak ujął ten aspekt dzieła bożego: „Pomyślcie o chorobach, które zesłał! Są niepoliczalne, żadna książka ich nie wymieni. Każda jest pułapką zastawioną na niewinną ofiarę /.../ Choroba! To główna siła; pracowita i niszcząca siła. Atakuje niemowlę w momencie narodzin; zsyła jedną zarazę po drugiej /.../ ściga dziecko od wieku młodzieńczego, a i wtedy obdarza odpowiednimi dolegliwościami. Ściga młodość do dojrzałości, a tę do starości, a starość do grobu”. Dla uzupełnienia dodam choroby wrodzone (genetyczne), atakujące płód jeszcze przed narodzeniem, o których istnieniu Twain miał prawo nie wiedzieć.

 

Dodajmy jeszcze do powyższego największe pandemie, jakie spadły na ludzkość: Dżuma „Zaraza Justyniańska” 541-700 r. – 100 mln ofiar (w Europie populacja zmalała o 50%). Dżuma „Czarna Śmierć” 1347-1351 r. – 90 mln ofiar (w Europie zmarło 20% populacji). Cholera, pięć pandemii w latach 1816-1896, co najmniej 42 mln ofiar. Malaria, co roku uśmierca 1 mln ludzi, wywołuje gorączkę u 250 mln osób. Grypa „Hiszpanka” 1918-1920 r. – 50 mln ofiar (niezwykła odmiana zabijająca głównie młode osoby). Czarna ospa XX w. – 300-500 mln ofiar (dzięki masowym szczepionkom chorobę pokonano). Gruźlica, każdego roku uśmierca 2 mln ludzi, w XIX w. zabiła 25% populacji Europy. Aids 1981-2009 r. – ok. 25 mln ofiar, a ok. 40 mln choruje.     

 

Do nękających nas chorób należy dopisać głód, tę specyficzną „chorobę” ludzkości, który w samej tylko Afryce zabija rocznie około miliona dzieci. Na powyższy stan wpływ mają także przeróżne plagi nawiedzające tamte rejony ziemi, np. zmasowane ataki szarańczy, pożerające na swej drodze wszystko, co zielone, z rolnych upraw pozostawiając jedynie gołe badyle.

 

Następne krwawe żniwo jakie zbiera przyroda, to wszelkiego rodzaju naturalne kataklizmy; trzęsienia ziemi potrafiące zaledwie w kilka do kilkunastu sekund pogrzebać pod ruinami miast setki ludzi, huragany i trąby powietrzne równające z ziemią wszystko na swej drodze z niszczycielską siłą, nawałnice i gradobicia, burze z piorunami, pożary lasów niszczące całe skomplikowane ekosystemy, a przy okazji i ludzkie osiedla znajdujące się na drodze płomieni, przenoszonych błyskawicznie przez wiatr.

 

Wielkie powodzie (nazywane w przeszłości potopami), jak i te „normalne” powtarzające się regularnie każdego roku, powodujące ogromne szkody i straty idące w miliony złotych (lub innych walut), oraz najgroźniejsza odmiana żywiołu wodnego – tsunami, które potrafi w bardzo krótkim czasie zabić tysiące ludzi i zwierząt, dokonując jednocześnie wielkich zniszczeń w przyrodzie i w infrastrukturze zbudowanej przez ludzi.

 

Także erupcje wulkanów – stosunkowo rzadkie, ale czasem o tak niesamowitej sile i zasięgu oddziaływania, że ilość ich ofiar liczona jest w setkach tysięcy (jak np. podczas wybuchu wulkanu Krakatau, kiedy to zginęło ok. 180 tys. ludzi). Do tego dochodzą uderzenia w ziemię komet lub asteroidów, bardzo rzadkie, bo raz na parę milionów lat, ale za to  zmiatające z powierzchni planety 90 % żyjących wtedy gatunków stworzeń.

 

Jeśli ów ogólnikowy opis tych wszystkich nieszczęść, które od milionów lat nawiedzają naszą planetę, nie robi na Czytelnikach większego wrażenia, to może zaproponuję nieco bliższą perspektywę spojrzenia na naszą przyrodę, która wg religii także została zaprojektowana i stworzona przez „dobrego Boga”. Każdy kto oglądał doskonale zrealizowane (przez BBC) filmy przyrodnicze, pokazujące dziką, rządzącą się własnymi prawami przyrodę, zauroczony będzie zapewne jej bezsprzecznym pięknem, ale też przerażony jej okrucieństwem, bezwzględnością i brakiem litości dla słabszego.

 

Pamiętam taki znamienny fragment, kiedy antylopy masowo przeprawiają się przez rwącą rzekę, tratując się wzajemnie w szaleńczym pędzie, byle tylko znaleźć się na jej drugim brzegu, a krokodyle czekające na tę okazję od dłuższego czasu, zaczynają krwawe polowanie, wciągając pod wodę swoje ofiary. I oto jedna z nich jakimś cudem wyrywa się z potężnych krokodylich szczęk i z ogromnym trudem zaczyna wspinać się po stromym, błotnistym zboczu rzeki, wlokąc za sobą zwoje jelit, wydobywające się z rozprutego brzucha. I kiedy już wydawało się, że jest bezpieczna (?!), skacze na nią czyhająca tam lwica, zagryzając ją bez zbytnich ceregieli,... brr! Nie polecałbym małym dzieciom tego widoku przed snem.

 

A jeśli już mowa o lwach; kiedy samiec zdobywa samicę, która ma małe lwiątka – bynajmniej nie adoptuje ich wspaniałomyślnie, lecz bez skrupułów zagryza je wszystkie, nie zważając na uczucia matczyne partnerki. Inny przykład: pouczający film, pokazujący jak sprytnie i z odrażającą bezwzględnością, radzi sobie pisklę kukułki, wyrzucając z gniazda jaja złożone przez swoich przybranych rodziców, padających potem z wycieńczenia, by je wykarmić.

 

Lub starsze już pisklę bodajże orła bielika zadziobujące na śmierć swego słabszego braciszka i to w obecności obojętnie się temu przyglądającej matki. Nie wiadomo co w tym przypadku robi większe wrażenie; czy to Kainowe zachowanie tego ledwo opierzonego malca, czy ten całkowity brak reakcji i stoicki spokój jego rodzica. Albo matka małych łabędziątek (czy może innych wodnych ptaków, dokładnie już nie pamiętam) zadziobująca bez krzty litości jedno ze swoich bezbronnych dzieci i to na oczach pozostałych malców. Widać jak z każdym uderzeniem jej dzioba, główka małego ptaszka opada do wody, aż do momentu, kiedy już tam nieruchomo pozostaje.  

 

Następny przykład: gnieżdżące się na nadbrzeżnych skałach stado głuptaków bodajże i wysiadujących swoje potomstwo, a w pobliżu kręcące się lisy, czekające tylko okazji, by porwać pisklę nieuważnemu rodzicowi i pożreć je żywcem na jego oczach. Często zdarza się, że ofiara zostaje rozszarpana na strzępy przez dwóch zaciekle o nią walczących osobników. Albo orki ścigające przez wiele dni samicę walenia z jej małym, próbujące oddzielić go od matki i zatopić, przygniatając swymi masywnymi ciałami. A kiedy w końcu im się to udaje i wycieńczona do ostatnich granic wielodniowym polowaniem matka nie ma już siły, by obronić swego malca, pożerają one tylko jego maleńki fragment, a cała reszta ofiary opada na dno oceanu, stając się pokarmem dla żyjących w głębinach stworzeń.

 

Takich i podobnych im przykładów okrucieństwa natury, można by przedstawić setki i to z dziedziny życia każdego chyba gatunku zwierząt i roślin (choć w przypadku tych ostatnich uważa się, że one nie czują a więc nie cierpią). Może więc teraz coś z innej skali wielkości; ze świata owadów. Pierwszy z brzegu przykład: jak sobie radzi osa z zapewnieniem pożywienia dla swego wykluwającego się potomstwa? Otóż poluje ona na polnego konika, wstrzykuje mu precyzyjnie w układ nerwowy swój jad i sparaliżowanego – ale żywego – zaciąga do gniazda, gdzie złożone jest jajo, aby po wykluciu się potomka mógł on pożreć żywcem przygotowane mu przez zapobiegliwą matkę stworzenie, potraktowane jako ciągle świeże pożywienie. W podobny sposób pająki traktują swoje ofiary.

 

Albo modliszka pożerająca samca podczas kopulacji, który nawet po odgryzieniu mu głowy nie przerywa tej ostatniej w jego życiu czynności (ale chyba już bez odczuwania przyjemności?). Lub inny przypadek: potomstwo ochotki rozwija się w ciele matki. Aby móc rosnąć, pożera ją od wewnątrz, wypełniając w końcu całe jej ciało. W kilka dni później młode wyłaniają się na świat, pozostawiając chitynową pokrywę jako jedyną pozostałość swego rodzica. A w ciągu następnych dwóch dni ich własne, rozwijające się wewnątrz nich dzieci, zaczynają je – dosłownie – zjadać. Albo to: niektóre partenogenetyczne samiczki chrząszcza micromalthus debilis rodzą pojedynczego męskiego potomka. Larwa ta przyczepia się do naskórka matki na jakieś 4-5 dni, a potem wsadza głowę w jej otwór genitalny i pożera ją od wewnątrz. Itd. Itp.

 

To fakt, takich przykładów „dobroci” naszej przyrody można by przytaczać bez końca nieomal. Ciekawie ten problem przedstawił znany i ceniony pisarz SF John Wyndham:

„Natura jest odrażająca w swym okrucieństwie i bezwzględności, dlatego konieczne było wynalezienie cywilizacji. Mówimy, że dzikie zwierzęta są okrutne, ale najokrutniejsze z nich wydaje się być wcieleniem łagodności, gdy uświadomimy sobie, jak zbrodniczych cech potrzeba, aby przeżyć w morzu. A jeśli chodzi o owady, to ich życie jest skomplikowanym i fantastycznym horrorem /../ Znam tę starą opowieść, że jakoby Matka Natura wie najlepiej ... pomysł taki mógł się nasunąć tylko w bezpiecznym, sytym społeczeństwie, które dawno zapomniało, co to znaczy walczyć o życie. Natura wcale nie jest matką, ma skrwawione kły i pazury i nikt nie jest bliski jej sercu”.

Niektóre fragmenty (z małymi poprawkami) pozwoliłem sobie przytoczyć ze swoich dawnych tekstów. Do pełniejszego obrazu warto byłoby włączyć problematykę dziecięcą. Okazuje się, iż w tym „najlepszym ze światów” rodzi się stosunkowo dużo dzieci z nieuleczalnymi chorobami: (np. genetycznymi), różnego rodzaju nowotworami, czy wrodzonymi wadami serca, lub mózgu czy też innych wewnętrznych ważnych organów, jak i wieloma różnymi przypadłościami, powodującymi przedwczesny zgon, jakże często w bardzo młodym wieku.  

 

To tylko część tego problemu; dochodzi jeszcze kwestia przemocy w stosunku do dzieci ze strony dorosłych, ale też nierzadko ze strony najbliższej rodziny. O innych patologicznych zachowaniach społecznych, których ofiarą padają dzieci, nie będę szczegółowo pisał ze względu na obszerność tematu. Jako podsumowanie tego wątku niech posłużą te słowa: „Płacz każdego cierpiącego dziecka jest dowodem, że Pan Bóg nie jest wszechwładny” (Dorothea Solle – wybitny niemiecki teolog). Może niekoniecznie zaraz jest to dowód na brak wszechwładności u Boga, ale na pewno na brak litości, lub inaczej mówiąc na brak dobroci.

 

Czy powyższe przykłady (których można by przytoczyć dużo, dużo więcej) mogą świadczyć na korzyść tezy wysuwanej przez niektóre osoby wierzące, iż nasza rzeczywistość, nasz świat wraz z istniejącą na nim przyrodą, są dziełem dobrego Boga? Czy to możliwe, aby „dobry Bóg” zaprojektował i stworzył coś takiego jak łańcuch pokarmowy, w którym wszyscy dla wszystkich są pokarmem, i który polega na tym, że jeśli chcesz żyć, musisz pożerać inne żywe stworzenia lub samemu zostać zjedzonym?

 

Wiem oczywiście jak to jest tłumaczone przez religię i osoby wierzące: Bóg nie chciał takiego rozwoju wydarzeń i wcale nie stworzył mięsożerców, a wszystkie jego stworzenia miały być z założenia roślinożerne. To człowiek zawinił i to jego grzech skaził całe Boże dzieło, które od tego momentu przestało być doskonałe i dalekie od Bożego zamysłu w tym względzie. Tak przynajmniej wynika z Biblii. Jest to tłumaczenie z gruntu fałszywe, gdyż jest sprzeczne z atrybutami,  jakie przypisuje się Bogu i nie bierze się ich wcale pod uwagę.

 

Na razie jednak powstrzymam się od polemiki z tym poglądem, będzie na to czas później, kiedy w drugiej części zacznę poszukiwać w Biblii owego „dobrego Boga”, skoro w naszej rzeczywistości, w otaczającym nas świecie trudno znaleźć jakieś jednoznaczne przykłady jego wyjątkowej „dobroci”. Zobaczymy jak ten problem przedstawiony jest w Piśmie Świętym i czy zasadna jest wiara w  dobrego Boga opisanego w Biblii.   

 

Wrzesień 2016 r.                                ----- cdn.-----

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Przykład Jan 2016-09-12


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 392 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.