Prawda

Środa, 21 listopada 2018 - 15:39

« Poprzedni Następny »


Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno


Andrzej Koraszewski 2016-12-27


Czy człowiek, który żarty sobie robi z Dekalogu jest nihilistą? Interesujące pytanie. Bo jeśli ten dekalog jest faktycznie słowem bożym, to Jezus Maryja, strach umierać. Autor zaznacza, że jest bogiem zawistnym i karzącym do czwartego pokolenia. Niby nadmienia, że tylko tych, którzy go nienawidzą, ale kto wie jak może potraktować, takich co to go lekceważą i jakieś kpinki sobie robią?

Odnoszę wrażenie, że dyskusje o moralności są bez szans na porozumienie. Wszyscy czynimy sądy moralne, nieodmiennie są to sądy zabarwione emocjonalnie, problem w tym, że nasze sądy moralne oparte są na tradycji, na opiniach przodków, sąsiadów i przyjaciół, a nasze oburzenie moralne może być głęboko amoralne.


O źródła moralności spieramy się znacznie dłużej niż istnieje świat, przynajmniej ten świat, którego wiek próbowano obliczyć studiując Biblię, a który zdaniem uczonych mężów, który ją studiowali, liczy sobie około sześciu tysięcy lat, co zdaniem innych uczonych jest kiepskim żartem. Ci drudzy uczeni zasadnie twierdzą, że kiedy Mojżesz rzekomo otrzymywał od boga jakieś tablice z dekalogiem, istniały znacznie starsze prawa zapisane w kamieniu.  Kodeks Hammurabiego jest dobrze zachowany , ma ponad trzy tysiące lat i oczywiście również pochodził od boga (ale od innego). Są również kodeksy starsze, ale wiemy o nich mniej, chociaż łączy je potępienie zabójstwa i rabunku oraz usilne próby nadania im sankcji silniejszej niż tylko królewski edykt. Wiadomo było, że trzeba towarzystwo solidnie postraszyć, bo się ludzie pomordują, co może spowodować niedobór robotników i żołnierza.


Panowie zabijali się częściej niż panie, a panie były częściej przyczyną sporów ze skutkiem śmiertelnym niż cokolwiek innego, chociaż prawdę powiedziawszy każdy powód był dobry. Jednak kończące się uszkodzeniem ciała spory o panie były bardziej zgodne z prawami natury, niż bójki o świecidełka, ale dla odmiany świecidełka, jeśli przydawały statusu, pozwalały mówić „nie pożądaj żony bliźniego twego nadaremno”.


W wojnie trojańskiej poszło o Helkę, jednak opis tej wojny był okazją do głębokiej refleksji moralnej.


Twierdzenie, jakoby religie oddziaływały na społeczeństwa łagodząco, nie jest pozbawione podstaw, gdyż prawo nie tylko mówiło, że za rozwalenie łba facetowi, który poszedł w krzaki z dziewczyną, z którą ty chciałeś iść w krzaki, możesz wylądować na drzewie, ale straszyły jeszcze karami piekielnymi oraz sugerowały nieustanny nadzór przez niewidzialne istoty. Magicznemu podsłuchowi i podglądowi towarzyszyły również magiczne kary, co działało łagodząco na obyczaje, ale wymagało wzmacniania magii okazjonalnymi torturami  (co nie dawało pełnej skuteczności, ale jednak troszkę te obyczaje łagodziło).   


Do niedawna mówiło się, że kto ma telewizję, ten ma władzę. Oczywiście chodzi o panowanie nad umysłami. Zarówno w zamierzchłej przeszłości, jak i dziś, panowanie nad umysłami pozwala na sterowanie oburzeniem moralnym, czyli na wpływanie na to, przeciwko komu obróci się gniew ludu.                                    


Tu pojawia się pytanie o porządek prawny oparty na priorytetach widocznych w dekalogu. Oczywiście  propozycja, aby przykazanie „nie zabijaj” było pierwsze, musiałaby przepaść w pierwszym czytaniu, bo taka koncepcja niszczyłaby porządek społeczny.  Najpierw leci „Jam jest bóg twój”, a potem zakaz zerkania na innych bogów, bo się źle skończy.  Krótko mówiąc, moralność tak, ale lojalność przede wszystkim.


Religia (oraz pośrednio władza świecka) staje się źródłem autorytetu moralnego, a więc kreatorem sumień, inspiratorem oburzenia moralnego i szafarzem odpustów, mówiącym kogo i kiedy można zabijać (rabować, gwałcić), kiedy jest to grzechem wybaczalnym, a kiedy dziełem na chwałę bożą, świadczącym o cnocie pobożności i bohaterstwa.


Sam Harris napisał kilka lat temu List do chrześcijańskiego narodu, w którym zwraca się do chrześcijan w swoim ojczystym kraju, próbując ich przekonać, że łączenie religii i moralności jest ogromnym nieporozumieniem.

„Jednym z najbardziej zgubnych efektów religii – pisze Harris – jest jej tendencja do oddzielenia moralności od rzeczywistego ludzkiego i zwierzęcego cierpienia. Religia pozwala ludziom na wyobrażanie sobie,  że ich zaniepokojenie ma moralny charakter, kiedy wcale tak nie jest, to znaczy, kiedy nie ma nic wspólnego z cierpieniem lub jego łagodzeniem. W rzeczywistości, religie pozwalają na to, aby ludzie wyobrażali sobie, że ich niepokoje są moralne, kiedy są w najwyższym stopniu niemoralne. To znaczy, kiedy działanie pod wpływem tych niepokojów  prowadzi do zadawania niepotrzebnego i potwornego cierpienia niewinnym ludzkim istotom.”

Żyjemy w czasach, w których mamy namacalny dowód tego rozdźwięku między moralnością i religią, kiedy głęboka wiara motywuje do najbardziej barbarzyńskich czynów w postaci masowych mordów, gwałtów i rabunków w imię pierwszego przykazania i z nadzieją na niebiańską nagrodę. Reagujemy głównie, kiedy ten religijny terror jest w pobliżu, i bardzo słabo, kiedy tysiąckrotnie większa religijnie motywowana przemoc ma miejsce gdzieś dalej. Ataki na modlących się w świątyniach, napady na wioski, porwania, atakowanie autobusów. Walki o narzucenie własnej wersji islamu i bezwzględny terror wobec mniejszości religijnych. Motywacja do tych aktów przemocy oparta jest na „normach moralnych” przekazywanych przez przywódców religijnych.


Moralne oburzenie na obrazę Mahometa, fałszywe oskarżenia o zbezczeszczenie Koranu, o sprzyjanie niewiernym, wszystko to bez większego moralnego oporu sprawnie wywołuje zbiorową chęć mordu. 


Sam Harris zwraca uwagę na efekty jakie ma odcięcie moralności od cierpienia. W chrześcijańskich społeczeństwach „moralna” energia kieruje się na walkę z aborcją przy obojętności na ludobójstwa. „Cierpienia” ludzkiego zarodka wywołują współczucie, ale realna obietnica zapobiegania ludzkiemu cierpieniu przez badania nad komórkami macierzystymi wywołuje oburzenie moralne, miliony umierają na AIDS, ale udostępnianie prezerwatyw (które mogą ograniczyć liczbę zakażeń) spotyka się z moralnym potępieniem i kampaniami motywowanymi religijną moralnością. 


Religie, w tym religia chrześcijańska, mają wściekłą obsesję na temat seksu. Nieustanne wezwania do seksualnej wstrzemięźliwości nie tylko są niezmiennie jałowe, ale prowadzą do zwiększenia zbędnego ludzkiego cierpienia. Redukowanie ludzkiego cierpienia nie jest jednak priorytetem. Przeciwnie często słyszymy dumne głupstwo, że cierpienie uszlachetnia. Kościoły chrześcijańskie wielokrotnie protestowały nie tylko przeciwko prezerwatywom, ale również przeciwko lekom zapobiegającym lub leczącym choroby weneryczne. Argument przeciw tym lekom pojawiał się nieodmiennie ten sam – zmniejszenie ryzyka  będzie zachęcało do seksualnej rozwiązłości.


Chrześcijańska opozycja wobec badań nad komórkami macierzystymi – pisze Sam Harris - jest interesującym przypadkiem przedkładania ślepego dogmatu nad moralnością opartą na współczuciu i dążeniu do minimalizacji ludzkiego cierpienia. Badania nad komórkami macierzystymi niosą rewolucję w medycynie. Kiedy Harris pisał swoją książkę ludzkie komórki macierzyste badano głównie na kilkudniowych embrionach. Trzydniowy ludzki embrion, nazywany blastocystą, ma 150 komórek, porównajmy to z mózgiem muchy, który ma około 100 000 komórek. Ludzki embrion zniszczony w procesie badań nie  ma ani mózgu, ani neuronów. Nie mamy żadnych podstaw, aby sądzić, że cierpi. Dodajmy - zauważa Harris – że kiedy mózg umiera, uznajemy za akceptowalne pobieranie narządów. Tu naczelne jest kryterium cierpienia – człowiek, którego mózg przestał funkcjonować, nie może już cierpieć, wcześniej wyrażając zgodę na wykorzystanie jego organów postanowił, że jego śmierć może być okazją do zmniejszenia cierpienia innych.


Gdyby wierzący myśleli o zmniejszeniu globalnej sumy cierpienia we wszechświecie, to zabicie muchy byłoby znacznie poważniejszym złem moralnym niż destrukcja trzydniowego ludzkiego embriona.                                   


Oczywiście argumentacja oparta jest na potencjale. Blastocysta mogłaby być człowiekiem.  Może być również parą bliźniaków, ale może być również zaśniadem. Cudem potencjału komórek macierzystych jest fakt, że są to komórki pluripotencjalne,  czyli mogą się rozwinąć w dowolny organ, co jest najbardziej fascynujące z naukowego punktu widzenia. Wierzący przeciwnicy badań nad komórkami macierzystymi nie mają na myśli tego potencjału. Za ich osobliwą koncepcją „potencjału” kryje się przekonanie, że w każdej blastocyście siedzi dusza. A wtedy destrukcja blastocysty, czy jest to spowodowane przez przyjęcie środka wczesnoporonnego, czy chodzi o zapłodnienie pozaustrojowe i zarodek jest na szalce Petriego, jest definiowany jako mord i docieramy do absurdalnej idei cywilizacji śmierci i Holocaustu nienarodzonych.

„Pora przyznać – pisze Sam Harris – że ta arytmetyka dusz jest bez sensu. Naiwna idea o duszyczkach na szalce Petriego nie da się z intelektualnego punktu widzenia obronić. Nie da się jej również obronić z moralnego punktu widzenia, kiedy uświadomimy sobie, że jest przeszkodą na drodze  do bodaj najbardziej obiecujących badań w historii medycyny.  Wasza wiara w ludzkie dusze  staje się w tym momencie czymś, co przedłuża straszliwe nieszczęścia dziesiątków milionów ludzkich istot.”

Jest to wiara w to, że interes jednej duszy na szalce Petriego przeważa interesy wszystkich możliwych do uratowania istnień ludzkich. Jest to wyraźny powrót do średniowiecznego scholastycznego myślenia, kiedy spierano się o liczbę diabłów mieszczących się na czubku szpilki. Jest to akceptowanie norm moralnych, które są głęboko amoralne.


Nikt oczywiście nie przeczy, że religia skłania miliony ludzi do czynów altruistycznych i skierowanych na faktycznie żyjących, a nie wirtualnych bliźnich. Analizując ten fenomen Harris zauważa, że często spotykamy tu wręcz heroiczne poświęcenie. Jednak wierzący nie mają monopolu na współczucie i analogiczne poświęcenie z gotowością ryzykowania własnego życia dla innych spotykamy wśród ludzi niewierzących, których motywacją jest tylko chęć pomocy innym. Co więcej, religijnie motywowane pomaganie innym, jest niezwykle często połączone z misją nawracania, która nierzadko przeważa nad chęcią przyniesienia ulgi w cierpieniu. Prozelityzm łączy się niestety z mniejszym naciskiem na kompetencje zawodowe, a często również z dezinformacją czy to na tematy medyczne, czy (w oświacie) na temat nauki. W takich sytuacjach dobre intencje nie sprzyjają skuteczności. Jak pisze Harris, podczas gdy religijni misjonarze z narażeniem życia robią wiele rzeczy szlachetnych, ich przywiązanie do dogmatów nadal jest źródłem szerzenia ignorancji i często powoduje cierpienia i przedwczesną śmierć. Pobożność bywa ludobójcza i ta prawda dotyczy nie tylko islamistycznych fanatyków. Słowo „bywa” nie oznacza, że jest zawsze i wszędzie, bywa, kiedy religijny zapał jest ważniejszy niż dostrzeganie cierpienia bliźniego.


Sam Haris przywołuje tu cytat z eseju Christophera Hitchensa:

„[Matka Teresa] nie była przyjaciółką biednych, była przyjaciółką biedy. Mówiła, że cierpienie jest darem Boga. Przez całe życie przeciwstawiała się jedynemu znanemu lekarstwu na biedę, jakim jest wzmocnienie statusu kobiet i ich emancypacja od podobnego do bydła losu przymusowych reproduktorek.”

Oczywiście, że Matka Teresa współczuła i może być zrozumiałe, że stała się dla wielu wzorem człowieka przejętego ideą miłości bliźniego, ale również prawdą jest, że przedkładała modlitwę nad środki antybólowe, a zebrane środki finansowe częściej przeznaczała na budowę nowych domów opieki i kaplic, czyli na rozbudowę swojego imperium, niż na zatrudnianie kompetentnych lekarzy i zakupy skutecznych leków.


Przypominając słowa Matki Teresy wypowiedziane podczas ceremonii przyznawania nagrody Nobla, kiedy powiedziała, że aborcje są dziś największym niszczycielem pokoju, Sam Harris uznaje to za koronny przykład zagubienia moralnego spowodowanego przez religię. Jeśli zniszczenie płodu, który nie ma jeszcze mózgu, jest poważniejszym złem moralnym niż wszelkie okrucieństwa spowodowane przez wojny, choroby i nędzę, to oznacza, że religia zamyka oczy na ludzkie cierpienia.


Spór o moralność nie jest tylko sporem o wiarę, być może w jeszcze większym stopniu jest sporem o rozumienie wiary. Ewolucja moralności była w znaczniej mierze ewolucją wymuszoną przez wierzących. To wierzący odrzucili niewolnictwo, wierzący sprzeciwiali się paleniu na stosach i zabijaniu heretyków, to wierzący opowiedzieli się w końcu za rozłączeniem państwa i kościoła.


Możni tego świata przez stulecia mogli bezkarnie mówić „nie pożądaj żony bliźniego twego nadaremno” nie tylko kusząc bogactwem, ale szantażując i odwołując się do przemocy, dziś prezydenci i ministrowie mogą z powodu molestowania podwładnych kobiet utracić pracę, a nawet trafić do więzienia. Równocześnie to, co robią zwykli dorośli ludzie za obopólną zgodą jest ich prywatną sprawą.


Przez tysiąclecia w wielu religiach obowiązywał moralny zakaz kształcenia dziewcząt. Jedną z piękniejszych ilustracji przełamywania tych amoralnych norm moralnych płynących z nakazów i zakazów religijnych znajdujemy w filmie „Yentl” według powieści Isaaka Baszewisa Singera. W filmie ojciec uczy córkę czytać, zaciąga jednak firany, co dziwi córkę, która pyta dlaczego to robi, przecież Bóg widzi wszystko. Ojciec odpowiada, że Bóg widzi wszystko i wszystko rozumie, gorzej z sąsiadami, a moralne sądy sąsiadów są nieodmiennie kształtowane przez duchowych przywódców.


Kiedy powraca religijny fanatyzm, płynące z religii amoralne normy moralne popychają wiernych do czynów nieludzkich. Kiedy religia jest częścią tradycji, okazją do świątecznych rodzinnych spotkań, ale również do niefrasobliwych żartów z własnej wiary, jest szansa, że zapobieganie ludzkiemu cierpieniu będzie ważniejsze niż religijny dogmat. Kiedy kapłan pojawia sie przy ołtarzu z siekierą i mówi dzieciom, że niedowiarków trzeba wyrąbać, nie mamy do czynienia z wezwaniem do przestrzegania piątego przykazania, ale do bandytyzmu w imię drugiego.                         


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. nie pożądaj żony blizniego swego nadaremno Leszek Waszkiewicz 2016-12-27


Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 500 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Człowiek musi w coś wierzyć. Schizma arcybiskupa Lefebvre'a   Ferus   2018-11-18
Człowiek musi w coś wierzyć. Mariawici.   Ferus   2018-11-11
Boski niebyt, nauka i patriotyzm   Koraszewski   2018-11-07
Człowiek musi w coś wierzyć. Raskolnicy, Swedenborg.   Ferus   2018-11-04
Człowiek musi w coś wierzyć. Savonarola, Luter i inni   Ferus   2018-10-28
Allah stworzył kobiety, żeby były w domach     2018-10-25
Prawdziwy opór przeciw fanatyzmowi   Chesler   2018-10-24
Człowiek musi w coś wierzyć. Kontynuacja.   Ferus   2018-10-21
List Einsteina kwestionujący religię, biblię i ideę Boga jest znowu na sprzedaż   Coyne   2018-10-19
Jak ekstremistyczny rząd traktuje dziewczynki i kobiety   Bulut   2018-10-19
Szatan pierwszej klasy   Kruk   2018-10-15
Przemyślana odmowa przymusowej relokacji uchodźców   Ferus   2018-10-14
Kiedy rzeczywistość zaprzecza religijnej fikcji. Czyli refleksje nad listem papieża Franciszka do ludu Bożego.   Ferus   2018-10-07
Rozum uskrzydlony wiarą (III)   Ferus   2018-09-30
Rozum uskrzydlony wiarą (II)   Ferus   2018-09-23
Rozum uskrzydlony wiarą   Ferus   2018-09-16
Zbrodnie Boga czy zbrodnie ludzi w imieniu Boga?   Ferus   2018-09-09
Kiedy stworzenie czuje się lepsze od Stwórcy.   Ferus   2018-09-02
Na skrzydłach Nauki i Wiary (III)   Ferus   2018-08-26
Na skrzydłach Nauki i Wiary (II)   Ferus   2018-08-19
Na skrzydłach Nauki i Wiary   Ferus   2018-08-12
Religia i strach, historia hidżabu   Rafizadeh   2018-08-10
Dziecko, grzech i kochający Ojciec w niebie   Ferus   2018-08-05
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary II.   Ferus   2018-07-29
Refleksje sprzed lat: Na skrzydłach Nauki i Wiary.   Ferus   2018-07-22
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (VI)   Ferus   2018-07-15
Czy panie zaorzą Kościół?   Koraszewski   2018-07-09
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (V)   Ferus   2018-07-08
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (IV)   Ferus   2018-07-01
Wolna myśl, religianctwo i nasze uniwersytety   Igwe   2018-06-29
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (III)   Ferus   2018-06-24
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby (II)   Ferus   2018-06-17
Bogowie jak ludzie: bogowie na niby   Ferus   2018-06-10
Islam jest nie do pogodzenia z wolnością   Imani   2018-06-06
Człowiek musi w coś wierzyć. Nestorianizm.   Ferus   2018-06-03
Wielkie urojenie świętych pism   Mohamed   2018-06-01
Niech przemówią tureccy uczeni: zobaczymy czym jest islamizm   Bekdil   2018-05-30
Człowiek musi w coś wierzyć. Arianizm.   Ferus   2018-05-27
Seks w Kościele Powszechnym   Koraszewski   2018-05-25
Człowiek musi w coś wierzyć. Spadkobiercy manicheizmu.   Ferus   2018-05-20
Ateizm w Nigerii Północnej   Igwe   2018-05-15
Człowiek musi w coś wierzyć. Manicheizm.   Ferus   2018-05-13
Paradoksy cudu Słońca w Fatimie   Ferus   2018-05-06
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement II.   Ferus   2018-04-29
Człowiek w labiryncie iluzji. Suplement.   Ferus   2018-04-22
Człowiek w labiryncie iluzji. Część VI.   Ferus   2018-04-15
Australijski arcybiskup odmawia informowania o pedofilii księży i ich ofiarach   Coyne   2018-04-12
Nocna rozmowa z biskupem o sensie życia   Koraszewski   2018-04-09
Człowiek w labiryncie iluzji (Część V)   Ferus   2018-04-08
Człowiek w labiryncie iluzji  (Część IV)   Ferus   2018-04-02
Czy Bóg kocha małpi patriotyzm?   Koraszewski   2018-03-26
Człowiek w labiryncie iluzji (III)   Ferus   2018-03-25
O przebudzenie sceptycyzmu w Mozambiku   Igwe   2018-03-21
Człowiek w labiryncie iluzji (II)   Ferus   2018-03-18
Ateizm i religijna nienawiść w Zambii   Igwe   2018-03-15
Człowiek w labiryncie iluzji   Ferus   2018-03-11
Refleksje sprzed lat: „Czy pewność to prawda?”   Ferus   2018-03-04
Tęsknota za bezpiecznym miejscem III.     2018-02-25
Czy Pan Bóg lubi kiszone ogórki?   Koraszewski   2018-02-21
Tęsknota za bezpiecznym miejscem (II)Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-18
Tęsknota za bezpiecznym miejscem. Czyli Królestwo Niebieskie na Ziemi.   Ferus   2018-02-11
Archipelag islam, czy mamy się bać?   Koraszewski   2018-02-08
#PrayForGaza #PrayForPalestina.   Koraszewski   2018-02-07
Religijna troska o wspólny dom - Ziemię   Ferus   2018-02-04
Niebo naprawdę istnieje? To i piekło też?   Ferus   2018-01-28
Czas pociągnąć do odpowiedzialności “kapłanów-cudotwórców”   Igwe   2018-01-27
Nie ma konfliktu między nauką i religią, jest konflikt między religią i nauką   Koraszewski   2018-01-24
Fałszywi prorocy. Zakończenie.   Ferus   2018-01-21
Fałszywi prorocy. Podsumowanie.   Ferus   2018-01-14
Fałszywi prorocy. Część X.   Ferus   2018-01-07
Śmierć w kościele proroka Mboro?   Igwe   2018-01-04
Fałszywi prorocy. Część IX.   Ferus   2017-12-31
Fałszywi prorocy. Cześć VIII.   Ferus   2017-12-24
Bóg się rodzi i inne troski   Koraszewski   2017-12-24
Fałszywi prorocy. Część VII.   Ferus   2017-12-17
Fałszywi prorocy, Część VI.   Ferus   2017-12-10
Senator fatalista i jego wyznania   Koraszewski   2017-12-05
Fałszywi prorocy. Część V   Ferus   2017-12-03
Turcja islamizuje Danię budując meczety   Bergman   2017-12-02
Meczety: piasek w trybach integracji   Frank   2017-11-30
Fałszywi prorocy. Część  IV. Suplement.   Ferus   2017-11-26
Fałszywi prorocy. Część IV   Ferus   2017-11-19
Fałszywi prorocy, Część III.   Ferus   2017-11-12
Fałszywi prorocy, Część II.   Feus   2017-11-05
Fałszywi prorocy   Ferus   2017-10-29
Moja ambiwalentna krytyka religii III.   Ferus   2017-10-22
Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Uprzednie doświadczenie



Żydowski exodus



PRL Chrystusem narodów



Odrastające głowy hydry nazizmu



Homeopatia, wibracje i oszustwo


Żołnierz IDF



Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk