Prawda

Poniedziałek, 27 marca 2017 - 20:19

« Poprzedni Następny »


Youtube

Najnowsze filmy
Najczęściej oglądane
youtube - ikona

Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku


Andrzej Koraszewski 2016-10-03


Dziś w całym kraju odbędą się strajki i manifestacje przeciwko zmianie prawa o dopuszczalności aborcji. W apelu wzywającym na spotkanie czytamy:

 

„Wzorem kobiet z Islandii, które 41 lat temu sparaliżowały swój kraj, robimy jednodniowy protest ostrzegawczy przeciwko ustawie o zaostrzeniu PRAWA ABORCYJNEGO.
Tu chodzi o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Dziewuchy ruszamy!

3 października nie idziemy do pracy/uczelni/szkoły. Ubrane na czarno wychodzimy na ulice naszego miasta walczyć o nasze prawa do godnego życia!”

 

Być może warto przypomnieć jak Kościół katolicki wkroczył na drogę mobilizowania wszystkich sił przeciwko nowoczesnej medycynie, przeciwko kobietom, przeciwko rodzinie. Przypominam dziś fragmenty rozdziału z wydanej 20 lat temu książki na temat wiary i seksu we współczesnym świecie. Ten rozdział dotyczy encykliki, która wyznaczyła stanowisko Kościoła wobec środków antykoncepcyjnych i wobec aborcji. Konsekwencje przyjęcia tego stanowiska widzimy dzisiaj.    


W lipcu 1968 roku papież Paweł VI ogłosił encyklikę Humanae vitae. Jak dowiadujemy się z podtytułu, dokument ten traktuje „o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego”. We wstępie do tej encykliki Ojciec Święty o obowiązku przekazywania życia ludzkiego pisał:

„Jeżeli w każdej epoce pełnienie tego obowiązku stawiało przed sumieniem małżonków trudne problemy, to współczesny rozwój społeczeństwa ludzkiego spowodował takie przemiany, że powstały nowe zagadnienia, których Kościołowi nie wolno pominąć milczeniem, ponieważ odnoszą się one do spraw tak ściśle związanych z życiem i szczęściem ludzi”.

Papież przypominał, że istnieją obawy aby „ludność świata nie powiększała się szybciej, aniżeli pozwalają na to stojące do dyspozycji zasoby (...)”. W punkcie trzecim encykliki Humanae vitae pojawia się znamienne pytanie: „(...) czy, biorąc pod uwagę zarówno warunki współczesnego życia, jak i znaczenie stosunków małżeńskich dla harmonii i wzajemnej wierności między małżonkami nie należałoby poddać rewizji obowiązujących dotąd zasad moralnych, szczególnie jeżeli się zważy, że można je zachować tylko za cenę wielkich, niekiedy heroicznych poświęceń?”.


Paweł VI przypominał również, że jego poprzednik, Jan XXIII, w marcu 1963 roku powołał specjalną Komisję, która miała na celu przedłożenie opinii i postulatów dotyczących zagadnień życia małżeńskiego. Wnioski tej Komisji zostały jednak odrzucone. Główną przyczyną ich odrzucenia - czytamy w encyklice - był fakt, że „(...) przedłożono pewne środki i metody rozwiązania zagadnienia, niezgodne z moralną nauką o małżeństwie, głoszoną z niezmienną [podkreślenie moje - A.K.] stanowczością przez Nauczycielski Urząd Kościoła”.


Zdaniem niektórych obserwatorów debaty na temat dopuszczenia środków antykoncepcyjnych przez Kościół katolicki istnieje głęboki rozdźwięk między konstytucją pastoralną Drugiego Soboru Watykańskiego Gaudium et spes a encykliką Humanae vitae. W samej encyklice natomiast odnajdujemy stwierdzenia, że mamy tu do czynienia z procesem kontynuacji. Również profesor John Noonan, doradca wspomnianej wcześniej komisji Drugiego Soboru Watykańskiego i gorący zwolennik dopuszczenia przez Kościół katolicki środków antykoncepcyjnych twierdzi, że był to proces kontynuacji, uznając najwyraźniej, że wielkim osiągnięciem encykliki Humanae vitae jest uznanie „odpowiedzialnego rodzicielstwa”, a więc samej idei planowania rodziny.


Przyjęcie idei „odpowiedzialnego rodzicielstwa” jest swego rodzaju rewolucją w katolickim podejściu do małżeństwa. Definicja owego „odpowiedzialnego rodzicielstwa” ukryta jest w stwierdzeniu, że „(...) małżonkowie (...) kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka”.


Z tego sformułowania można odczytać, że lepsze jest posiadanie licznego potomstwa, ale Kościół wyraża zrozumienie dla tych, którzy z ważnych powodów decydują się na planowanie rodziny.


Definicji tej towarzyszy ostrzeżenie stwierdzające, że „w pełnieniu obowiązku przekazywania życia nie mogą oni [małżonkowie] postępować dowolnie tak, jak gdyby wolno im było na własną rękę i w sposób niezależny określać poprawne moralnie metody postępowania, przeciwnie, są oni zobowiązani dostosowywać swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy, wyrażonego z jednej strony w samej naturze małżeństwa oraz w jego aktach, a z drugiej - określonego w stałym [podkr. moje - A.K.] nauczaniu Kościoła”.


W encyklice Humanae vitae napotykamy ustawicznie podkreślanie ciągłości i niezmienności. Odnosi się wrażenie, że owa ciągłość i niezmienność stanowiska Kościoła jest wartością samą w sobie, a jej naruszenie niesie za sobą zagrożenie dla autorytetu Kościoła.


Przez stulecia Kościół katolicki stał na stanowisku, że akt seksualny służyć ma przede wszystkim prokreacji, zaś towarzyszące mu doznania są grzeszne. Przez stulecia kochające się małżeństwa mogły albo lekceważyć tę doktrynę, albo żyć w nieustannym poczuciu winy, gdy fizyczna miłość była dla nich źródłem radości, wzajemnego szacunku i przywiązania.


Encyklika  Humanae vitae przypomina, że sobór określił stosunki seksualne w małżeństwie jako „uczciwe i godne”. Co więcej, w nowym rozumieniu Kościoła, pozostają one „czyste i godne”, nawet jeśli można podejrzewać, że nie prowadzą do zapoczątkowania nowego życia.


Dokonała się rewolucja - wolno odczuwać radość z fizycznego zbliżenia, ale jak czytamy dalej, człowiekowi nie wolno samodzielnie zrywać związku między „oznaczeniem jedności i oznaczeniem rodzicielstwa”. Tak więc, nie wolno – mówiąc językiem tej encykliki - „obezpładniać” aktu seksualnego, czyli nie wolno stosować żadnych środków prewencyjnych.


Czy jest to apel do wiernych i najbardziej światłych katolików, czy też instrukcja nakazująca organizacji kościelnej podejmowanie prób uczynienia religijnej filozofii prawem, skłonienia wszystkich wiernych do jej bezwzględnego przestrzegania i skłonienia ustawodawców do podjęcia odpowiednich kroków, aby utrudnić jej naruszanie również ludziom spoza wspólnoty wiernych?


Jesteśmy świadkami licznych zabiegów zmierzających do tego, aby to, co jest grzechem w rozumieniu kościelnej hierarchii, uczynić przestępstwem w rozumieniu prawa.


Encyklika ustanawia bezwzględną nadrzędność życia poczętego nad życiem urodzonych:

„(...) należy bezwarunkowo odrzucić - czytamy w tym dokumencie - jako moralnie niedopuszczalny sposób ograniczania ilości potomstwa - bezpośrednie naruszanie rozpoczętego już procesu życia, a zwłaszcza bezpośrednie przerywanie ciąży, choćby dokonywane ze względów leczniczych” (podkreślenie moje – A.K.).

Wykładnia tej instrukcji nie pozostawia żadnej wątpliwości. Lekarz stojący przed wyborem ratowania płodu lub ratowania życia matki, otrzymuje tu moralną instrukcję ratowania życia płodu, kosztem życia matki. Ta instrukcja była inspiracją ustanowienia w Polsce w roku 1992, kodeksu etyki lekarskiej, jawnie sprzecznego z istniejącym w Polsce prawem. Ta instrukcja była również inspiracją szeregu nacisków pozaprawnych na środowiska lekarskie i na ustawodawców. Wzór moralnej doskonałości w rozumieniu Kościoła wskazany został przez stosunkowo niedawną beatyfikację matki czworga dzieci, która zmarła odmawiając zgody na aborcję niezbędną z medycznego punktu widzenia. Wiele kontrowersji wywołał również apel papieża do kobiet zgwałconych w Bośni, aby nie decydowały się na aborcję. Wkrótce po tym apelu prasa włoska cytowała wypowiedź katolickiego księdza, który twierdził, że Kościół po cichu zezwala zgwałconym zakonnicom na dokonywanie zabiegów aborcji. (Tego rodzaju pogłoski powtarzały się wcześniej wielokrotnie.) Niezwykle trudno byłoby uzyskać potwierdzenie tych faktów, natomiast interesujące były rewelacje prasy włoskiej, która 3 marca 1993, cytowała anonimowego teologa z Watykanu, który twierdził, iż Kościół zezwolił zakonnicom, narażonym na ryzyko gwałtu, na stosowanie profilaktycznie środków antykoncepcyjnych. Zastępca rzecznika prasowego Watykanu, monsignore Piero Pennachini, w osobliwy sposób zdementował tę informację, stwierdzając, że Stolica Apostolska nie ogłosiła żadnego dokumentu w tej sprawie. (Cytuję za Agencją Reutera z 4.03.1993.)


Absolutnie bezwzględnemu potępieniu aborcji towarzyszy równie bezwzględny stosunek do środków antykoncepcyjnych. Kościół stoi na stanowisku bezwzględnego potępienia środków antykoncepcyjnych i tekst encykliki Pawła VI nie pozostawia tu wątpliwości:

„Podobnie - jak to już Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył - odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie czy to stałe, czy czasowe, zarówno mężczyzny, jak i kobiety”.

Wykroczeniem przeciw nauce Kościoła jest nie tylko stosowanie środków antykoncepcyjnych, ale i ich popularyzacja i udostępnianie innym. Kościół mobilizuje wiernych do aktywnej walki, do krucjaty przeciw nowoczesnemu planowaniu rodziny. Odrzuca możliwość wszelkiej dyskusji i reaguje represją w stosunku do własnych teologów wyrażających podejrzenia, że podjęte w tej kwestii postanowienia mogły być moralnie błędne.


Podczas Drugiego Soboru Watykańskiego większość Papieskiej Komisji do spraw Kontroli Urodzin opowiedziała się za dopuszczeniem środków antykoncepcyjnych. Paweł VI przychylił się do tak zwanego raportu mniejszości. Mimo manipulacyjnych zabiegów, zmierzających do zmiany układu sił w Komisji, większość uznała, że dopuszczenie środków antykoncepcyjnych jest moralne i konieczne. Ślady owych manipulacji znajdujemy w samej encyklice, w której po stwierdzeniu, że Nauczycielski Urząd Kościoła ma obowiązek interpretować naturalne prawo moralne, czytamy, że: „Świadomość tego właśnie obowiązku kazała Nam zatwierdzić i poszerzyć Komisję powołaną w marcu 1963 r. przez Naszego Poprzednika, śp. Jana XXIII. (...) Jednakże wnioski, do których doszła Komisja, nie mogły być uznane przez Nas za pewne i definitywne, ani też nie mogły zwolnić Nas z osobistego obowiązku rozważenia tego doniosłego problemu”.


Te osobiste rozważania Pawła VI zdominowane były przez lęk przed naruszeniem zasady niezmienności. Słowa „niezmienność” i „stałość” pojawiają się na każdej stronie tej encykliki. Poglądy Kościoła we wszystkich sprawach zawsze były prezentowane jako niezmienne i stałe. Sama encyklika Humanae vitae przynosi w kwestii planowania rodziny i poglądów na współżycie seksualne w małżeństwie rewolucyjne zmiany. Jak podkreśla John Noonan w drugim wydaniu swojej Antykoncepcji, na ironię zakrawa fakt, że jedyna dopuszczalna dziś i propagowana przez Kościół metoda planowania rodziny, jest właśnie tą metodą, którą najostrzej potępiał św. Augustyn i na której przez stulecia ciążyło brzemię śmiertelnego grzechu. Jest to jednak rewolucja, która ma zachować pozory ciągłości, jest próbą powiedzenia, że Ziemia jest okrągła, ale to w niczym nie przeczy naszym poprzednim stwierdzeniom, że jest płaska.

„Kościół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy - czytamy w tym dokumencie - gdy uznaje za dozwolone uwzględnianie przez małżonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze zabronione, stosowanie środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni sposób postępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby wydawać się uczciwe i poważne”.

Nie ma chyba metody obronienia logicznej spójności zawartego w tym zdaniu stwierdzenia o ciągłości poglądów Kościoła, chociaż wyczuwa się tu obecność ducha i stylistyki największego ze scholastyków - Tomasza z Akwinu.


Oponując przeciw dopuszczalności środków antykoncepcyjnych Paweł VI obawiał się nie tylko tego, że może to zachwiać autorytetem Kościoła, ale również tego, że otwiera to drogę dla niewierności małżeńskiej i ogólnego upadku obyczajów. Wydaje się, iż w wyobrażeniach zwolenników tej argumentacji wierność małżeńska nie płynie z miłości, wzajemnej lojalności i szacunku, a z lęku przed spłodzeniem nieślubnego dziecka. Papież przyzwyczajony do szafowania piekielnymi karami, prezentuje tu wizję moralności społecznej opartej raczej na strachu, niż na odpowiedzialności. Równocześnie jednak w dziedzinie dopuszczalnych metod planowania rodziny Kościół proponuje metody, które w sferze zachowań wymagają niebywałej wprost odpowiedzialności obojga małżonków, zaś w sferze skuteczności pozwalają niektórym na osiągnięcie pewnej wprawy, ale nie dają nigdy pewności. Są to metody określane przez niektórych krytyków jako „watykańska ruletka”, która przekształca pożycie małżeńskie w źródło nerwic.


W tym kontekście, jak i w kontekście całej historii Kościoła, ze zdumieniem odczytujemy kolejny argument przeciw środkom antykoncepcyjnym, w którym stwierdza się, że: „(...) mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek do kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia, służącego zaspakajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną uważać je za godne szacunku i miłości towarzyszki życia”.


Pierwsze słowa tej encykliki brzmią: „Czcigodni Bracia i drodzy Synowie”. Jest to najwyraźniej głos tradycji, która nigdy nie uznawała kobiety jako prawdziwej partnerki, głos ludzi, którzy wybrali celibat i wypowiadają się na temat sfery życia, w której brak im osobistych doświadczeń.


Kolejnym argumentem przeciw dopuszczeniu środków antykoncepcyjnych jest obawa przed totalitarną pokusą władz świeckich. „Któż zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne - czytamy - jeśli uznaliby je za skuteczniejsze; co więcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uważaliby to za konieczne?”.


Obawy przed pokusą totalitarną władz świeckich są w pełni uzasadnione. Wielu krytyków stwierdza jednak, że encyklika Humanae vitae, ostrzegając przed możliwością ingerowania przez władze państwowe „w najbardziej osobiste i intymne sprawy małżonków”, dokonuje sama takiej ingerencji i to w stopniu, który jest nie do przyjęcia, nawet dla wielu wiernych.


W encyklice stwierdza się, że Kościół nie jest twórcą, tylko strażnikiem głoszonych przez siebie praw moralnych. To stwierdzenie budzi poważne wątpliwości. Mowa tu bowiem jest o „poszanowaniu praw boskich w małżeństwie” oraz o prawach natury. Nie tylko laicy, ale i teologowie mają poważne trudności w odróżnieniu praw boskich od praw naturalnych oraz z definicją owych praw „naturalnych”, opartych przecież na naszych ciągle doskonalonych, ale zawsze niedoskonałych obserwacjach.


W artykule 10 encykliki znajdujemy stwierdzenie, że małżonkowie „są zobowiązani dostosować swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy, wyrażonego z jednej strony w samej naturze małżeństwa oraz w jego aktach, a z drugiej - określanego w stałym nauczaniu Kościoła”. W kolejnym artykule uzasadnia się nową w nauce Kościoła zasadę dopuszczalności „naturalnego” planowania rodziny stwierdzając, że „Bóg bowiem tak mądrze ustalił naturalne prawa płodności i jej okresy, że już same przez się wprowadzają one przerwy między kolejnymi poczęciami”. Bóg jednak nie ujawnił człowiekowi owego rytmu, każąc mu odkrywać prawa natury. Na szczęście człowiek nie tylko nieustannie odkrywa, ale i zmienia ową naturę.


Prawa naturalne zostały uznane za podstawę etyki chrześcijańskiej przez św. Tomasza z Akwinu, który żył w XIII wieku, a opierał swoją wiedzę o naturze na znacznie starszych odkryciach Arystotelesa. Tomasz z Akwinu podzielił prawa na boskie, czyli objawione i ludzkie, które winny wspierać się na prawie naturalnym.


W eseju pod tytułem „Prawa naturalne a kontrola urodzin” angielski ksiądz katolicki, Lionel Keane, podkreśla, iż w rozumowaniu św. Tomasza boskie pochodzenie praw naturalnych wynika z faktu, że odkrywamy owe prawa w samej naturze stworzonej przez Boga istoty ludzkiej. Jednak system scholastyczny, zauważa autor tego eseju, nie dostarczał św. Tomaszowi narzędzi pozwalających na obserwację natury. Widzimy więc w jego dziełach przesunięcie znaczenia pojęcia „praw naturalnych”, które z praw danych przez Boga i znajdujących swe odbicie w ludzkiej naturze, stały się zbiorem pozornych oczywistości i popularnych interpretacji owych „praw naturalnych”. Ksiądz Lionel Keane podkreśla, że były to interpretacje opierające się często na ułomnej wiedzy. „Owe powszechne obserwacje i oczywiste zasady, które św. Tomasz włączył do nauki chrześcijańskiej pod nazwą praw naturalnych i którym nadał status praw pochodzących od Boga, nie są jednak prawami, które Bóg wpisał w istotę ludzką, a tylko ludzkimi interpretacjami tego prawa, opartymi na bazie wiedzy z trzynastego stulecia” (Lionel Keane, „On Humań Life. An Examination of  Humanae Vitae", London 1968, s. 29.)


Autor tego eseju kwestionuje zasadność uprawnień Kościoła w dziedzinie formułowania „praw naturalnych”. Wskazuje na groźbę sytuacji, w której wiedza o naturze jest domeną władz kościelnych, zaś wyroki o słuszności odkryć w tej dziedzinie znalazłyby się w gestii papieskiego autorytatywnego orzecznictwa. Ksiądz Keane twierdzi, że Kościół nie otrzymał takiego mandatu. Co więcej, twierdzi on, że szkoła teologiczna, na której wzorach myślowych wspiera się rozumowanie w encyklice Humanae vitae, zgodna z myślą św. Tomasza, w sprawach seksu przypisuje Bogu wyłącznie biologiczne intencje, umniejszając inne, specyficznie ludzkie aspekty współżycia seksualnego.


W centrum kontrowersji znajduje się podział na to, co jest sztuczne i co jest naturalne. Wielu autorów podkreśla, że wprowadzenie tego rozróżnienia ma charakter emocjonalny i samo w sobie jest sztuczne. Na każdej plebanii znajdujemy całą apteczkę sztucznych środków na przeziębienie i inne dolegliwości.


Sztuczne środki medyczne traktujemy jako rzecz naturalną (również w profilaktyce) dopóty, dopóki nie dochodzi do kwestii planowania rodziny, w obrębie której owa „naturalność” została podniesiona do rangi fundamentalnej kwestii etycznej. To rozróżnienie kwestionują nie tylko ludzie spoza Kościoła, ale i bardzo wielu katolików, w tym niemała część kleru.


Kościół argumentuje, że cnotą jest opanowanie, umiejętność powstrzymania żądzy. Niezależnie od tego, jak to nazwiemy, czy będziemy mówili, że zdolność opanowania żądzy jest cnotą, czy że opanowanie wskazuje na kulturę, jest to pewien typ zachowań, bez którego trudno sobie wyobrazić wzajemny szacunek i minimalny choćby ład społeczny, który nie jest oparty na gwałcie. Pochwale opanowania towarzyszy jednak semantyczny bałagan. Tam gdzie podporządkowujemy naturę kulturze, Kościół odwołuje się do „praw naturalnych”, dopuszczając mało skuteczne techniki planowania rodziny, wyraża obawy, że środki antykoncepcyjne mogą stać się przyczyną rozwiązłości, tak jakby stosunki pozamałżeńskie nie mogły być planowane zgodnie z „naturalną” techniką kontroli urodzin. Chyba że będziemy rozróżniali naturalne stosunki pozamałżeńskie i nienaturalne stosunki pozamałżeńskie. Jeśli „naturalne” metody kontroli są tak skuteczne, jak zapewnia Kościół, to przecież grzesznik może podarować kochance na imieniny termometr, a grzesznica może wyznaczać schadzki w czasie dogodnym do tego celu. Opanowanie nie jest przypisane wyłącznie do małżeńskiej łożnicy. Dopuszczalność środków antykoncepcyjnych nie stoi w żadnej kolizji z troską o trwałość rodziny i z gloryfikacją małżeńskiej wierności. Nie jest tak, że zwolennicy dopuszczenia środków antykoncepcyjnych opowiadają się równocześnie za seksualną rozwiązłością.


Negatywny stosunek Kościoła do środków antykoncepcyjnych jest o tyle problematyczny, że Kościół nie sprzeciwia się już dziś planowaniu rodziny w ogóle, nie sprzeciwia się również korzystaniu z pomocy lekarskiej, nie oponuje wobec transplantacji ludzkich organów. Stosowanie środków antykoncepcyjnych nie koliduje z przykazaniem „nie zabijaj”, gdyż chociaż nauka Kościoła dość karkołomnie określa, że początek ludzkiego życia następuje w chwili poczęcia, jednak godzi się z „naturalnymi” formami planowania rodziny, dlaczego zatem protestuje przeciwko znacznie bardziej pewnym środkom medycznym?


Można by było w tym miejscu powiedzieć, że ludzie spoza wspólnoty wierzących nie powinni się wtrącać do dyskusji na temat wiary. Kłopot polega jednak na tym, że Kościół nie tylko propaguje te zasady z ambon, ale dąży do ich narzucenia społeczeństwu jako całości. Wyłania się tu nie tylko pytanie o to, czy w kwestii aborcji i środków antykoncepcyjnych rację ma poseł X czy posłanka Y, ale również pytanie o to, czy katoliccy posłowie reprezentujący jakiś elektorat w ciałach ustawodawczych, mają obowiązek pytania go o zdanie w kwestii stanowionych praw, czy też wolno im ograniczać się do tego tylko, co im nakazuje Kościół?


Niemała część ludzi określających się jako wierni Kościoła katolickiego opowiada się za dopuszczalnością aborcji. Wydaje się, że jeszcze większa jest rozbieżność między oficjalnym stanowiskiem Kościoła, a poglądami wiernych w kwestii antykoncepcji czy zapłodnienia in vitro.


Kiedy w roku 1990 brytyjski parlament debatował na temat zapłodnienia in vitro, stojący na czele brytyjskiego Kościoła katolickiego kardynał Basil Hume pisał: „Nic tak nie ukazuje dramatycznego wzrostu rozbieżności poglądów na kwestie moralne w brytyjskim społeczeństwie, jak ciągnąca się od dłuższego czasu dyskusja nad sprawami miłości i życia. Małżeństwo i życie rodzinne to kwestie o fundamentalnym znaczeniu w każdym społeczeństwie. Szczególnie ważne są również rozważania etyczne wokół kwestii początku życia, statusu ludzkiego embriona, dopuszczalności eksperymentowania na nim i jego zniszczenia, dopuszczalności zniszczenia ludzkiego życia w pierwszych czternastu dniach jego istnienia”. (The Times, 23 . 03 . 1990 .)


Nie po raz pierwszy człowiek dociera w swoich eksperymentach do obszarów szczególnie żywo poruszających naszą wyobraźnię. Lęk, byśmy w sposób nazbyt pochopny nie przekroczyli granic niezbędnego poważania dla ludzkiego życia, wzbudza głęboki szacunek. Zacietrzewienie, fanatyzm, powoduje przekształcanie się dyskusji w starcie ideologii, postawy (obserwowane po obu stronach barykady) budzą przerażenie.


Zarówno w trakcie soboru jak i na początku naszej transformacji do polskiej publiczności docierały tylko słabe echa trwającej na Zachodzie zażartej debaty na temat encykliki Humanae vitae. Obecnie jesteśmy świadkami konsekwencji przyjęcia tej encykliki za credo Watykanu w kwestii rodziny, stosunku do kobiet, do nowoczesnej medycyny.


Będziemy dziś świadkami społecznego protestu przeciwko podporządkowaniu państwa samozwańczym i w najwyższym stopniu niekompetentnym strażnikom wartości moralnych. Kiedy kobiety wychodzę na demonstrację z hasłem „Oprócz macic mamy mózgi”, protestują przeciwko papieskiej encyklice sprzed bez mała pół wieku, przeciw encyklice, która stała się dziś programem politycznym Prawa i Sprawiedliwości.

Książka W grzechu poczęci, wiara i seks we współczesnym świecie jest w całości dostępna on line: http://biblioteka.netgenes.pl/files/by_hand/W_grzechu_poczeci.pdf    


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 369 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01
Bóg ześle naukę i technikę     2016-08-30
Czy wolno śmiać się z religii?   Koraszewski   2016-08-29
Rozum i Wiara. Część XII   Ferus   2016-08-28
Bańki, medycyna, islam i sport     2016-08-27
Jak odpowiadać na argumenty teisty   Stenger   2016-08-25
Niebiański haczyk i portfele wiernych   Ferus   2016-08-21
Tajemnicza logika Boga   Ferus   2016-08-14
Papież i Święta Wojna   MacEoin   2016-08-09
Homo sapiens i owoc z drzewa wiadomości   Kruk   2016-08-07
Religia zdrowego rozsądku   Dennett   2016-08-01
Trzystu wybitnych i Biblia   Ferus   2016-07-24
Młode pokolenie i imperatyw humanizmu w Afryce   Igwe   2016-07-18
Zaprzeczanie - ISIS zwycięża, kiedy milczysz   Frantzman   2016-07-17
Bandycki ramadan   Bekdil   2016-07-15
Misterium telefonicznych objawień   Kruk   2016-07-13
Powrót ofiary całopalnej   Ferus   2016-07-10
Ateizm w Etiopii   Igwe   2016-07-06
Hejże dzieci (boże), hejże ha   Ferus   2016-07-03
Zwrot, który zmienił świat   Koraszewski   2016-07-01
Dławienie wolnej myśli w Kenii   Igwe   2016-06-28
Niezastąpieni szafarze łask bożych   Ferus   2016-06-26
Humanizm jako alternatywa   Grayling   2016-06-12
Brat Tayler o Reza Aslanie   Coyne   2016-06-06
Czy to jest nauka, czy teologia?   Hoodbhoy   2016-06-05
O religiach z twarzą ludzką i nieludzką   Koraszewski   2016-05-31
Zachód musi powiedzieć "Je Suis Asia Bibi"   Meotti   2016-05-30
Matka jest tylko jedna?Czyli quasi teologiczna refleksja o Dniu Matki.   Ferus   2016-05-26
W obronie Sama Harrisa   Coyne   2016-05-09
Infantylizm marzeń o życiu wiecznym   Koraszewski   2016-05-08
Wezwanie do reformy islamu     2016-05-05
Religia to piekło kobiet     2016-05-04
Zakwefić kobiety: najpotężniejsza broń islamistów   Meotti   2016-05-04
Karta islamofobii pozostaje w grze   Coyne   2016-05-02
Rozum i Wiara. Część XI   Ferus   2016-05-01
Cuda, cuda ogłaszają   Ferus   2016-04-24
Nie wiedzieliście? Bóg jest pytaniem, nie zaś odpowiedzią!   Coyne   2016-04-23
Rozum i Wiara. Część X   Ferus   2016-04-10
Rozum i Wiara. Część IX   Ferus   2016-04-03
Tako rzecze rzecznik Nycza   Koraszewski   2016-03-28
Grzechy religii: dziecinna wyobraźnia   Ferus   2016-03-27
Dławienie krytyki przez państwo     2016-03-24
Potęga mitów. Zakończenie.   Ferus   2016-03-20
Skarga ewolucyjnie poszkodowanego?   Koraszewski   2016-03-16
Kolejny wierny twierdzi, że nauka oparta jest na wierze   Coyne   2016-03-15
Rozum i Wiara. Część VIII   Ferus   2016-03-13

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba



Problem zielonych strachów



Antysemiccy Żydzi



Nowy gatunek homininów na czołówkach gazet.



Moc Chrystusa zmusza cię


Technika, konsumeryzm i papież


W obronie pesymizmu



Tracąc moją religię?



Ewolucja pomogła im...



Konstytucyjni demokraci