Prawda

Sobota, 21 października 2017 - 07:07

« Poprzedni Następny »


Azyl ignorancji. Część V.


Lucjan Ferus 2016-12-18


W niniejszej części cyklu miałem zamiar przedstawić późniejsze komentarze do moich tekstów publikowanych w Racjonaliście, które były zamieszczane w końcowym okresie mojej współpracy z tym portalem i znacznie różniły się od prezentowanych przeze mnie wpisów. Jednak biorąc pod uwagę ich „wyjątkowość” (w porównaniu do wpisów z lat 2012-13), postanowiłem poświęcić im jeszcze ten odcinek. Później próżno by szukać takiej samej lub podobnej formy komentowania moich tekstów. Zacznę od wpisu, który jest charakterystyczny  dla sporej grupy odbiorców widzących w podobny sposób religijne „prawdy”.   

„Nie możemy wszystkiego pojąć hej, tego wszystkiego nie wymyślił człowiek!! Przecież my ludzie, jesteśmy zbyt tępymi stworzeniami żeby zrozumieć rozumowanie Boga, /../ Jesteśmy zbyt głupi, żeby to zrozumieć, a tak naprawdę odpowiedzi na wszystkie tego typu pytania dostaniemy dopiero wtedy, jak będziemy żyli wiecznie w Raju, tam będziemy mieli bezpośredni kontakt z Bogiem, i On obdarzy nas inteligencją i mądrością, jakiej nie posiada żaden człowiek, tak, że będziemy potrafili wszystko zrozumieć, każdą odpowiedź na takie pytanie”.

Moja przydługa odpowiedź (cytowana w niewielkim skrócie), była następująca:

„Niektórzy jak widzę mają dziwną skłonność do wypowiadania się w imieniu wszystkich ludzi. To poważny błąd! /../ Pisząc: „My ludzie jesteśmy zbyt tępymi stworzeniami /../ jesteśmy zbyt głupi żeby to zrozumieć”, obraża Pan ludzi mądrych, wykraczających poza ten krzywdzący człowieka rozumnego schemat myślenia. Już lepiej było użyć tych określeń w pierwszej osobie liczby pojedynczej, wtedy nikt nie mógłby mieć do Pana pretensji.

 

Wydawało mi się, iż ten sposób myślenia już odszedł w przeszłość wraz ze średniowieczem, a jednak nie! Potrafi Pan sobie wyobrazić na jakim etapie rozwoju byłby teraz gatunek ludzki, gdybyśmy przyjęli założenie, iż odpowiedzi na wszystkie pytania zostaną nam udzielone w życiu pośmiertnym? /../ Nie, drogi Panie! Ja (i myślę, że wielu innych ludzi) nie mam zamiaru czekać z odpowiedziami na zadawane pytania do życia pośmiertnego. Zadaję je teraz i teraz oczekuję na nie odpowiedzi. Wolę zaufać wiedzy i inteligencji, którą mam, niż liczyć na tę obiecaną w zaświatach.

 

A co do Boga; bardziej bliski jest mi taki jego wizerunek, jaki przedstawił E. Daniken w książce Objawienia, w której ten jego Bóg zwraca się do ludzi: „Moje dzieci, dałem wam rozum po to, żebyście robili z niego użytek. Uczyniłem was mądrzejszymi od zwierząt po to, żebyście myśleli i pytali. Kto z was nie miał odwagi myśleć, ten nie wejdzie do mojego królestwa, kto nie zrobił użytku z rozumu, będzie potępiony”. I tego właśnie bym się trzymał gdybym był człowiekiem wierzącym.

 

Na szczęście wiem, iż to wszystko jednak wymyślił człowiek, którego przebogata wyobraźnia i ciekawość świata jest jednym z wyróżników od reszty zwierząt. Tym, którzy nie posiadają tych cech rozwiniętych w dostatecznym stopniu trudno jest pojąć, iż człowiek chce wszystko zrozumieć własnym umysłem, burząc przy okazji uznawane przez ogół autorytety i dogmaty, nie oglądając się na piękne wizje eschatologicznych obietnic.

 

A więc nie wszyscy są głupi jak Pan sugeruje; bardzo wielu ludzi ma odwagę myśleć samodzielnie, choć faktem jest też, iż wielu pozostawia tę niewdzięczną czynność swoim duszpasterzom. Ja osobiście wolę być samodzielny w tym względzie, chociaż nikogo, kto się nie czuje na siłach do tego nie namawiam. /../ PS. Czy to nie dziwne, że kapłanom we wszystkich czasach i religiach nigdy nie przyszło do głowy, iż są zbyt głupi aby zrozumieć swego Boga? Dlaczego tak jest, skoro oni także są tymi „tępymi stworzeniami” nie potrafiącymi go pojąć? Ciekawe, prawda?”.

Skąd się ludziom biorą pomysły, jak ten zaprezentowany przez owego czytelnika, iż w życiu pozagrobowym otrzymamy wszystkie odpowiedzi na jakiekolwiek pytania, które za życia przyjdą nam do głowy? Może kształtują się one w naszej świadomości na podstawie takich przykładów jak ten z tzw. „żydowskiego humoru”?: „Jahwe do Chama: „Dlaczego ty zawsze pytasz „dlaczego”? Jeżeli ci odpowiem na wszystkie pytania tu na ziemi, to co będę miał ci do powiedzenia w raju?”.

 

W swoim zeszycie z 1992 r. zapisałem sobie pod tym dowcipem: „Dobre, ale głupie! Typowo ludzki punkt widzenia i to jeszcze człowieka ograniczonego. Czy może być coś takiego jak „wszystkie pytania”? Przecież ilość pytań jakie zadajemy światu, rośnie wraz z sumą zdobywanej wiedzy o tymże świecie: im więcej się wie, tym więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi (taki poznawczy paradoks, na który już Stanisław Lem zwrócił uwagę).

 

A poza tym, Bóg powinien się cieszyć, iż znalazł się człowiek który zadaje pytania, chcąc wiedzieć wszystko, co tylko jest możliwe, i którego nie zadowala przystosowanie się do zastanej rzeczywistości i urządzenie w niej, możliwie w najlepszy sposób. A tutaj widać, że Boga irytuje ta zbytnia dociekliwość człowieka,.. dziwne! Temu, kto to pisał nie chciało się zbytnio wysilać rozumu i znalazł dobre wyjście, by opędzić się przed zbytnią ciekawością: powołał się na rzekome zdanie najwyższego autorytetu”. Tyle z zapisków.

 

Jako następny przykład bardzo ciekawego komentarza, a zarazem mądrego w swej wymowie, chciałbym przedstawić wpis jednego z czytelników, do tekstu  Bogu nic nie jesteśmy winni, który został opublikowany w Racjonaliście w połowie 2005 r.:

„Z całej tej przypowieści biblijnej wynika tylko jedna rzecz: pierwotni ludzie złamali zakaz uczyniony przez boga, obojętnie czego on dotyczył, czyli wykazali się tym, czego bóg u nich nie zakładał, a mianowicie nieposłuszeństwem. Biblijne jabłko było testem na wolną wolę człowieka, czy jest on zdolny sprzeniewierzyć się swojemu stwórcy. Bóg chciał się widocznie przekonać, czy tworząc człowieka nie przedobrzył. I okazało się, że istotnie! Człowiek może swoją wolną wolę wyrażać nie wtedy, gdy poddaje się autorytetowi, lecz wtedy, gdy mu się sprzeciwia i bierze na siebie konsekwencje tego aktu! A skoro tak wygląda wolna wola u ludzi, to bóg powiedział:

 

„Skoroście tacy, śmacy i owacy, to ja was przestaję hodować jak te pelargonie w doniczce i radźcie sobie sami; zobaczymy, jak wam to będzie wychodzić!”. Jak rozumiem intencje twórców tej bajki, chodziło im o to, aby człowiek z własnej woli, na drodze głębokich przemyśleń wysnuł wniosek, że sprzeciwianie się autorytetowi stwórcy jest po prostu nietaktowne, bezczelne wręcz, i że w interesie człowieka jest podporządkowanie się temu autorytetowi. Że każdemu człowiekowi, czy wierzy on w boga, czy nie, należy wszczepić jakiś hamulec moralny, który w jakimś-tam momencie zadziała jak zawór bezpieczeństwa, bo uczynki człowieka postrzega ktoś "z góry" i nie może ich sprawca liczyć na całkowitą bezkarność.

 

Dostrzegalna przez ludzi nieuchronność mozołu życia i śmiertelność zostały wytłumaczone jako SPOWODOWANE przez boga, ale ZAWINIONE przez człowieka. Jednocześnie, dla przypudrowania trochę wizerunku boga, który zacząłby się jawić jako bezlitosny satrapa, dołożono koncepcję przejściowego bytu człowieka w postaci cielesnej. Być może ta bajka była jedyną koncepcją boskiej dominacji przez tysiące lat a całą resztę Biblii różni, "z bożej łaski" interpretatorzy i filozofowie wymyślili sobie później gmatwając pierwotne intencje w jakieś karkołomne zależności, tak, że przestało cokolwiek prosto z tego wynikać.

 

Dołożyli swoje przepisywacze i tłumacze, i otrzymaliśmy pasztet, nad którym świry się zmużdżają od lasa do NASA. Jak mawiał rabin Hilel, w całej Biblii najważniejsze jest jedno: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, a cała reszta, to już tylko interpretacja. Najgorsze, co można było z tym zrobić, zrobił jednak św. Paweł. Otóż wypieprzył on na śmietnik całe moralne przesłanie tej pierwotnej bajki i głosząc teorię predestynacji dał przyzwolenie wszelkiemu łajdactwu o ile jego sprawca gorąco w Jezusa Chrystusa wierzy.

 

Gdzieś się Pawłowi zapodział bóg i dziesięć przykazań, ostała się ino koncepcja ( bo nie fakt historyczny, na który by się Paweł powoływał) krzyża z przybitym doń Jezusem. „Módlta się do tego faceta, a róbta, co chceta!” Oto pawłowe motto chrześcijaństwa. To nie Paweł był sprawcą włączenia Biblii do świętych ksiąg chrystianizmu. Ten ruch religijny po jakimś czasie sam po nie sięgnął, bo mu dramatycznie świętych ksiąg brakowało. A to, że Pawłowe chrześcijaństwo pasuje do Biblii jak garbaty do ściany jest przedmiotem teologicznych rozważań od samego zarania chrześcijaństwa właśnie. /../

 

Ma Pan generalnie rację wyłuszczając wszelkie sprzeczności, nielogiczności i niekonsekwencje widoczne w książce pt. Biblia a sprowadzające się do jawnej dysharmonii pomiędzy koncepcją wszechmocnego, wszechwiedzącego i dobrego boga a karykaturalnymi dziełami jego, albowiem są to prawdy oczywiste i gołym okiem widoczne nie tylko dla człowieka myślącego, ale sądzę, że nawet matoły się nad tym niejednokrotnie zastanawiają. Tyle, że jest to jedynie siodło, a nie koń, na którym ta (i wszelka inna) religia jedzie. Koń jest pod spodem i nie jest to koń, którego każdy widzi, lecz koncepcja konia.

 

Dla stworzenia religii bóg nie jest konieczny, wystarczy jego koncepcja. Zamiary i intencje boga są NIEJAWNE. Pasmo udręki, mozołu, cierpienia, jakim jest życie człowieka, niesprawiedliwe zdaniem żyjących nagłe wypadki i kataklizmy czy śmierć w męczarniach są wedle tej koncepcji niejawnym planem boga, który doczesne życie człowieka rozlicza i karze lub nagradza po śmierci. Rozstrzygnięcie następuje w akcie drugim, a w akcie pierwszym, czyli w doczesnym życiu, człowiek nie wie nic, co go wtedy spotka. Ma mieć nadzieję, że akt drugi nastąpi, aby mu było lżej żyć, i lęk, aby sobie tego drugiego aktu nie spaprać już w pierwszym”.

Jest to chyba jeden z ciekawszych komentarzy jakie zostały napisane do moich ówczesnych tekstów. Interesująca jest perspektywa, z której autor komentarza patrzy na religię i tłumaczy ją sobie: nie są to poglądy charakterystyczne dla osób wierzących, ani tym bardziej tych niby „głęboko” wierzących. Nie są to poglądy stricte religioznawcze, a mimo to znamionują duży ładunek wiedzy, dotyczącej wewnętrznych mechanizmów działania religii, oraz  jej wpływu na wiernych. No i ten ciekawy, pełen humoru język narracji, niby nie pasujący do poruszanej tematyki, a jednak doskonale oddający sens opisywanych problemów. Choć nie do końca i nie we wszystkim się zgadzałem z owym czytelnikiem, to ogólnie rzecz biorąc, przyznałem mu rację i odpisałem wtedy m.in. tak (choć dziś prawdopodobnie odpisałbym zupełnie inaczej):

„Wymowę tego biblijnego mitu zrozumiemy dopiero wtedy, kiedy czytając go, będziemy widzieli poprzez niego, jego prawdziwych twórców – kapłanów i uświadomimy sobie ich prawdziwe intencje twórcze. Takie spojrzenie pozwala znaleźć właściwy klucz do interpretacji tego mitu,.. i wszystko staje się jasne /../ Ma Pan całkowitą rację (w paru innych sprawach także) pisząc, iż do stworzenia religii Bóg nie jest potrzebny, wystarczy jego KONCEPCJA.

 

Na to właśnie w swoich tekstach staram się zwrócić uwagę ewentualnych czytelników. Kiedy się studiuje (choćby amatorsko) historię religii, widać wyraźnie jak koncepcja Boga zmienia się wraz z jej twórcą – człowiekiem. Reszta to tylko kulturowa otoczka, zaciemniająca jej prawdziwy sens. W powyższym więc kontekście bardziej właściwe będzie stwierdzenie: zamiary i intencje twórców tejże koncepcji Boga są NIEJAWNE, choć wtajemniczeni wiedzą, iż jest nimi WŁADZA i PANOWANIE nad umysłami ludzi. Dziękuję za wyczerpujący komentarz i pozdrawiam.”  

Na koniec tej części jeszcze jeden „ciekawy” przykład, tym razem w sensie pejoratywnym. Jest to przykład nie tylko całkowitego niezrozumienia komentowanego tekstu, ale też niezrozumiałego uporu, iż doskonale się pojęło zamysł autora i „pogłębiło” we właściwym kierunku. W skrócie wygląda to tak: latem 2005 r. przyszedł komentarz do jednego z moich tekstów, w którym jego autor m.in. pisał:

„Bardzo sobie cenię Pana teksty, zwłaszcza „Kuszenie Jezusa”. Jest niesamowity, choć zmyślony, to tak bardzo prawdziwy, do głębi poruszający wszystkie zakamarki umysłu. Choć jestem katolikiem, od dawna myślałem, że czas już z tym coś zrobić. Tyko co? Jak tu wyprzeć się swojej wiary? Mam 52 lata i dopiero teraz? Ale myślę sobie, że lepiej teraz niż wcale! /../ Pozostaje mi tylko jeszcze się z tego obmyć czystą nieświęconą wodą, a zrobię to występując z tzw. świętego Kościoła kat. i niech mnie rozum broni przed jakąś inną głupotą religijną. Dzięki takim jak Pan czuję się jakbym się na nowo narodził”.

Odpisałem, iż ucieszył mnie ten komentarz, bo nie ma chyba milszej wiadomości dla autora, niż ta, że jego teksty pomagają innym ludziom doskonalić się wewnętrznie i stawać się wolnymi. Dodałem, iż nigdy nie jest za późno na przebudzenie umysłu i poleciłem mu Przebudzenie Anthony’ego de Mello, które wydało mi się idealną lekturą w tej sytuacji. Na koniec dodałem: „To świadomość czyni człowieka wolnym, a nie zapis lub jego brak w dokumentacji kościelnej. To nie papierek świadczy o przynależności człowieka do czegoś, lecz zapis w jego umyśle. To się naprawdę liczy i to jedynie warto zmieniać. Decyzję jednak każdy musi podjąć sam”.

 

Pół roku później, do mojego innego tekstu przyszedł komentarz od tego samego czytelnika, przy lekturze którego przecierałem oczy ze zdumienia: nie mogłem uwierzyć, iż pisała to, ta sama osoba! Z racji na znaczną długość tego wpisu, scharakteryzuję tylko jego wymowę. Otóż dotyczył on,.. Żydów i w mniejszym stopniu ich Boga Jahwe. Nie zetknąłem się do tamtego momentu z taką ilością antysemityzmu, antypatii i uprzedzenia do tej nacji, jakie zawarte były w tym wpisie, tym bardziej dla mnie niezrozumiałych w kontekście owego znamiennego zapewnienia: „i niech mnie rozum broni przed jakąś inną głupotą religijną”. Klimat tego dziwnego i napastliwego „komentarza” najlepiej oddaje jego zakończenie (pisownia jak w oryginale):

„Narody obudźcie się! Przetrzyjcie oczy! Przeczytajcie jeszcze raz żydowskie piśmidła: biblię, torę, talmud itp. Napisali sobie jeden wielki akt oskarżenia. Czy zrobili to świadomie czy nie, ale taka jest prawda. Są winni wszelkiemu zepsuciu obecnego świata, należy ich oskarżyć, osądzić i wydać wyrok. Prokuratorzy wszystkich krajów łączcie się! Oskarżajcie! Na sędziego polecam ich boga Jahwe. Adwokata niech mają w Jezusie!”.

Nie wiedząc jak zareagować na ten infantylny wpis, odpisałem krótko: „Abstrahując od treści Pańskiego „komentarza”, pozostaje dla mnie zagadką, jaki on ma związek z moim tekstem?”. Po miesiącu nadeszła odpowiedź, w której ów czytelnik pisał :

 

„Komentarz mój, choć w istocie prostacki w stylu, pozornie tylko nie ma nic wspólnego z Pańskim tekstem. W rzeczywistości jest uzupełnieniem wątków brakujących w Pańskiej pracy. Proszę przeczytać go jeszcze raz i zastanowić się: czyż działania Boga i Żydów nie koncentrują się w jednym i tym samym celu? Ależ owszem, ogniskują się! Temu chyba Pan nie zaprzeczy. Ciekawy jestem co tak Pana zdziwiło w moim komentarzu? /../ Otóż dzięki Panu, jak również i wielu innym /../ przeszedłem w życiu kolejną metamorfozę.

 

Porzuciłem kościół katolicki wraz z jego fałszywymi dogmatami /../ Zachowałem jednak Biblię jak największy skarb. Początkowo bowiem nosiłem się z zamiarem umieszczenia jej w śmietniku, za co przeprosiłem Boga Ojca Matkę – Praprzyczynę wszystkiego. Tak, dobrze się Pan domyśla. Stałem się własno-wiercą. /../ wszedłem jeszcze głębiej w zagadnienia Boga i religii. Koleją rzeczy natrafiłem na piątą ewangelię. Wstrząsnęła mną, ponieważ treść jak i przekaz w niej zawarty, absolutnie zgodny był z moją koncepcją Boga z przed 10-15 lat /../

 

Życie to walka o byt, o przetrwanie narodów. Właśnie Żydzi prowadzą tę walkę o hegemonię panowania nad całym światem. /../ Oczywiście Pan będzie temu zaprzeczał i ja to zrozumiem. /../ Jak Pan sądzi, czy biblia zasługuje na zaufanie? Czy jest ponadczasowa? Jak się ma do całości biblii, piąta ewangelia, która jak sądzę nie jest Panu obca? /../ Paradoks Panie Lucjanie polega na tym, że Żydów u władzy w Polsce usunąłbym, a w to miejsce postawiłbym jednego Jezusa z piątej ewangelii, bo ten jest Żyd prawdziwy. TEN jest MISTRZ Mój” (słownictwo i styl zgodny z oryginałem).

Ponieważ moja odpowiedź była także dość długa (starałem się wyjaśnić błędy w rzekomym „uzupełnieniu brakujących wątków” mojego tekstu), zacytuję z niej tylko niektóre fragmenty. Dodam, iż czytelnikowi chodziło o „Ewangelię Życia Doskonałego”, którą dawno temu czytałem i uznałem, że nic wartościowego nie wniosła do moich poglądów. Napisałem tak:

„Nie przypuszczałem, iż wolność od jednej religii popchnie Pana w zniewolenie przez nienawiść do innej. Wygląda na to, iż Pan nadal jest niewolnikiem religijnego myślenia i wartościowania świata (ta pańska spiskowa teoria dziejów, mówiąca, iż wszelkiemu złu na ziemi winni są Żydzi). Może mimo swych lat, nie dorósł Pan jeszcze do życia bez jakiegoś PANA? Odnoszę wrażenie, iż nie bardzo umie Pan odnaleźć się w nowej sytuacji: raz Pan chce wyrzucić Biblię na śmietnik, by potem traktować ją jak największy skarb. Jak Pan to pogodzi z wymową swoich wpisów?

           

            Zapewniam Pana, iż my (katolicy) nie jesteśmy wcale lepsi od nacji uważającej się za naród wybrany przez Boga. Historia naszej religii jest nie mniej krwawa, pełna przemocy i okrucieństwa, niż ich. Także przelaliśmy morze krwi i wyrządziliśmy niesamowitą ilość cierpień i krzywd w imię Boga miłosiernego, który nauczał, by nie przeciwstawiać się złu i kochać swoich nieprzyjaciół. Wybijaliśmy całe kultury i narody pod sztandarami „ewangelizacji” i nie było chyba takiej podłości i zbrodni, których nie dopuściliby się papieże w walce o władzę i przywileje.

 

Jakie więc mamy moralne prawo do osądzania innego narodu i innej religii? Myślę, że zanim zacznie się osądzać inną religię, dobrze byłoby poznać historię swojej własnej (szczególnie jej ciemnych stron). Jest to bardzo pouczająca nauka, jeśli tylko chce się z niej skorzystać. Moje teksty z założenia mają służyć tym, którzy aby być dobrymi ludźmi nie potrzebują religii z ich przebogatym arsenałem kar i nagród. Traktując je jako dziedzictwo kulturowe ludzkości, bez nienawiści do którejkolwiek z nich i bez wyróżniania jakiejkolwiek, stają się WOLNI przynajmniej w tym aspekcie człowieczeństwa. /../

 

A co do pańskich pytań; zaiste dziwnie one brzmią w kontekście pańskich komentarzy odpowiem więc jak ja to widzę: otóż Biblia zasługuje na zaufanie w takim samym stopniu jak Talmud, Koran, Mahabharata, Awesta, Szahpuhrakan, Wedy, Kalewala czy inne święte (dla wyznawców) księgi. Jest ani mniej, ani bardziej od nich wyjątkowa. Czy jest ponadczasowa? Jeśli uda się Panu przeprowadzić udany eksperyment, jak ten opisany w historii o owcach Labana (Rdz 30,37-42), to sam Pan odpowie sobie na to pytanie.

 

Poza tym, jeśli zapozna się Pan z 613 zakazami i nakazami jakie Żydzi dostali od swego Boga w „uzupełnieniu” Dekalogu /../ i uzna Pan, że chce żyć według nich, to właściwa odpowiedź nie nastręczy Panu trudności. /../ Czy chcę Pana o coś spytać? Owszem, proszę mi wyjaśnić jak ludzie potrafią godzić miłość i uwielbienie do jednego Żyda i do jednej Żydówki (jego matki) z nienawiścią i pogardą do narodu, z którego oni pochodzili? Wyjątkowa paradoksalność tej sytuacji jest dla mnie całkowicie niepojęta. I na koniec gorąca prośba: proszę się upewnić następnym razem – zanim cokolwiek Pan „uzupełni” – czy aby właściwie zrozumiał intencje autora”.      

Tak to mniej więcej wtedy wyglądało. Wyjaśnię jeszcze, iż z tą „świętą księgą” Kalewalą, to był taki mój niewinny żart, na który pozwoliłem sobie będąc przekonany, że zostanę zaraz poprawiony przez jakiegoś spostrzegawczego czytelnika. Niestety nikt mnie nie poprawił, więc przyznaję się: „Kalewala, to fińska epopeja narodowa ułożona w 1 połowie XIX w. przez poetę i uczonego fińskiego Eliasza Lonnrota” (wg Słownika mitów i tradycji Władysława Kopalińskiego). Kiedy to pisałem pasjonowałem się historią jej powstania.

 

Na tym zakończę ten odcinek, na podstawie którego mam nadzieję, można sobie wyobrazić sposób w jaki były komentowane ówczesne teksty mojego autorstwa publikowane w dawnym Racjonaliście. Myślę, że warto było to przypomnieć, ponieważ późniejsze wpisy mają się nijak do tych wcześniejszych, sprzed ograniczenia komentarzy do 1300 znaków. Jednak o tym postaram się napisać w następnej części.

 

Grudzień 2016 r.                                -----cdn.-----

 

 

 

 


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 414 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk