Prawda

Piątek, 20 października 2017 - 23:47

« Poprzedni Następny »


Azyl ignorancji. Część IV.


Lucjan Ferus 2016-12-04

Biblia interakcyjna dla najmłodszych.
Biblia interakcyjna dla najmłodszych.

W poprzedniej części przedstawiłem kilka dość charakterystycznych komentarzy, jakie zostały napisane do tekstu „Credo sceptyka” opublikowanego kilkanaście lat temu w Racjonaliście. Wybrałem je z wielu różnych wpisów o podobnej wymowie, gdyż najlepiej oddawały styl i klimat ówczesnych polemik.

A wybór był duży: od stosunkowo krótkich ale dobitnych, jak na przykład ten:

„Dzień dobry wszystkim racjonalnym wieśniakom. Wydaje Ci się, że jesteś niezmiernie inteligentny i racjonalny. Taplasz się w samozachwycie i z góry odrzucasz istnienie kogoś doskonalszego. Wynika to już z samych założeń. Wygodniej jest i o wiele łatwiej znaleźć tok rozumowania do na początku już ustalonego wniosku, niż poszukiwać uczciwie prawdy. Każdą głupotę w odpowiednim świetle można przedstawić jako mądrość, jeśli się chce” (odpowiedzi nie będę cytował, nie była aż taka odkrywcza).

Aż po długie, wielostronicowe elaboraty, w których ich autorzy przytaczali przeróżne argumenty, posługując się w tym celu wieloma dziedzinami nauki (niestety, oprócz religioznawstwa), uzasadniając nimi swoje racje. Te obszerne i drobiazgowe komentarze były wtedy normą, która za jakiś czas miała odejść do lamusa i zmienić zasadniczo sposób wyrażania opinii przez czytelników tamtego portalu.

 

Następny mój tekst, do którego przyszło wiele równie ciekawych wpisów, to  „List otwarty do kreacjonistów”. Zacznę od krótkiego komentarza, dość charakterystycznego dla tego specyficznego sposobu argumentowania (duże liternictwo w oryginale):

„Sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna. Człowiek zgrzeszył i nawet musiał UMRZEĆ. Karą za grzech jest ŚMIERĆ. Tylko, że właśnie Boże miłosierdzie sprawia, że w Jezusie mamy wybawienie. Drogi autorze, odebrałem ten list jako rozpaczliwe wołanie o pomoc. Odpowiedzią niech będzie 1Tes 4,14: „Jeżeli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wprowadzi wraz z Nim” (BT). Jest to droga do wybawienia. Zachęcam do pójścia nią – nie znam nikogo, kto by się zawiódł, już teraz”.

Odpowiedziałem w następujący sposób (dziś zrobiłbym to chyba inaczej):

„Dziękuję za szczere chęci nawrócenia mnie. Więc mówi Pan, iż wystarczy tylko uwierzyć? Musiałbym wpierw uwierzyć, że Bóg – mimo swojej wszechmocy i wszechwiedzy – nie był w stanie zapobiec upadkowi człowieka i że – mimo nieskończonego miłosierdzia – musiał go ukarać. Problem jest tylko w tym, iż ja z natury jestem niedowiarkiem i nie wykluczone, iż nie ze swojej winy: /../ (Rz 9,18). Być może jest to wołanie o pomoc,.. ale o pomoc w zrozumieniu. Myślę, że Pan mi jej nie udzieli mimo wszystko. Pozdrawiam”.

Niektóre komentarze przeradzały się w długie i czasochłonne polemiki, które na ogół (poza nielicznymi przypadkami) kończyły się swoistym „patem”, czyli komentujący czytelnicy i ja (jako autor) pozostawaliśmy przy dotychczasowych poglądach. Tym niemniej te dyskusje były na tyle ciekawe i inspirujące, że niniejszym  pozwolę sobie przytoczyć pewien znamienny przypadek. Jeden z czytelników w ten sposób zaczął przedstawiać swoje wrażenia z lektury mojego artykułu:     

„Czemu to ma służyć?! Co chce Pan osiągnąć tym tekstem? Ośmieszyć? Zastraszyć? Obnażyć „prawdę”? /../ Jeżeli zarzuca Pan, że człowiek nie ma wolnej woli, bo Bóg wszystkim steruje, to jak to możliwe, że ma Pan odmienne zdanie od innych? Bóg miałby święty spokój gdyby wszystkim posterował i zaprogramował. Osądzanie i karanie ludzi jest odpowiedzią na wolną wolę człowieka właśnie – a co by Pan sobie wyobrażał? Jak pana pies ugryzie, to go Pan nie lubi raczej, a tego który Pana liże z miłością – mam nadzieję – jest Pan w stanie pokochać?! /../

 

Zastanawiające jest, jak to ludzie myślący starają się za wszelką cenę obarczyć Boga odpowiedzialnością sprawczą za wszystkie rzeczy tego świata i jednocześnie widzą go ułomnego, bo tylko i wyłącznie jako dobrego. No to, albo jest wszechmocny, albo kaleka? Albo karzący, sprawiedliwy, litościwy, itd., oraz dobry, albo tylko dobry. /../ Bóg dopuścił do upadku pierwszych ludzi, bo ich kochał i dał im wolną wolę.

 

Ma Pan dzieci? Jeżeli je Pan kocha, to chce Pan dla nich jak najlepiej, ale też oczekuje Pan od nich samodzielności, zdarza się, że nabroją podczas bycia samodzielnymi. Tak samo w raju. A Pan nie karałby dzieci za to, iż wbrew wyraźnemu Pana ostrzeżeniu – zaczęliby czytać Pana pocztę elektroniczną, Pana pamiętniki, szperać w portfelu i wyciągać pieniądze z konta? Bóg względem A&E wiedział jak się zachowają, ale nie chciał się im przeciwstawiać, niech się sami przekonają. /../

 

Acha, bardzo ważna zasada wynikająca z Biblii: Bóg współdziała tylko w tym, co ma się ku dobremu. Bóg palca nie przykłada do złych rzeczy, robi to kto inny… /../ ja nie znam tego cytowanego Hymnu Wielkosobotniego i chyba nie potrzebuję go znać – nie jest mi do poznania Boga potrzebny, bo to napisał jakiś człowiek. Biblia mi wystarcza!  /../ Zatem jeżeli przyjąć, że świat da się podzielić na Dobro i Zło, to jeżeli ludzie wierzący świadomie /../ przynależą do Dobrego i stamtąd czerpią swoje przekonania i wiedzę, to niestety ludzie świadomie niewierzący przynależą do Złego i stamtąd czerpią swoje przekonania i wiedzę. /../

 

Ale faktycznie ma Pan problem. Proponuję na początek odrzucić wszelkie pisma, autorytety ludzkie i pozostać na bazie Biblii. Każdy inny dokument, pismo, edykt, bulla itp., są dziełem człowieka, a człowiek, instytucje, kościoły – cokolwiek by nie mówiły o sobie samych – błądzą. Pozdrawiam. Jest nadzieja”.

Oto moja skrócona odpowiedź do powyższych fragmentów komentarza:

„Czemu to ma służyć, pyta Pan na wstępie? A do czego służy ludziom wiedza o religiach? Czy nie dzięki niej nie mamy już „świętych” krucjat mordujących i ograbiających innowierców, „świętej” Inkwizycji torturującej w bestialski sposób swe ofiary nim zadano im śmierć, płonących stosów na rynkach miast, pogromów religijnych, a ludzie przestali zapisywać księżom na łożu śmierci swoje majątki, by się wkupić do nieba, itp.

 

Zostały nam „tylko” różnego rodzaju odpusty, kult relikwii i świętych, religijne zabobony, obrzędowość i religianckość zamiast przemiany duchowej, bałwochwalstwo usankcjonowane mianem świętej Tradycji, nietolerancja dla odmiennie myślących i wierzących. Ale myślę, iż dzięki uświadamianiu ludziom czym jest religia /../ i to kiedyś minie, jak tamte wytwory religijnej władzy nad ludźmi. Jednym słowem: chciałbym aby moi potomkowie żyli w coraz mądrzejszym i lepszym świecie, bo ten mnie jeszcze nie satysfakcjonuje. Temu w zamyśle ma to służyć i to bym chciał osiągnąć, oczywiście na miarę swoich skromnych możliwości.

 

A co do konsekwencji: „Osądzanie i karanie ludzi – jest odpowiedzią na wolną wolę człowieka właśnie” i „Bóg dopuścił do upadku pierwszych ludzi, bo ich kochał i dał im wolną wolę”. Proszę przeczytać uważnie te dwa swoje zdania i zastanowić się nad ich sensem, bo mnie już czasem ręce opadają od powtarzania tych argumentów. Zastanawiające jest jak sami ludzie wierzący starają się za wszelką cenę obarczyć siebie i innych (szczególnie innych) odpowiedzialnością za decyzje Stwórcy, biorąc na siebie winę za zło istniejące w jego dziele.  

 

Przecież Bóg to nie człowiek o nieco większych możliwościach sprawczych. Mówimy o istocie posiadającej nieskończone możliwości i wszechwiedzę na dodatek. Oznacza to, iż Bóg nie musi karać swych stworzeń, bo w jego mocy jest zapobieżenie każdemu możliwemu złu, z racji swej wszechwiedzy właśnie. A jeśli to robi, jest bytem ułomnym jak i jego stworzenia, ergo: nie jest Bogiem.

 

Dzieci mam, a jakże i ciekaw jestem, co by Pan sądził o mnie jako o ojcu, gdyby doszło do następującej sytuacji: zabroniłem im bawić się zapałkami w stodole pełnej suchej słomy i siana wiedząc jakie konsekwencje może mieć ta zabawa. Widząc, że nie posłuchawszy mnie podążają z paczką zapałek ku stodole, nie robię nic, aby im przeszkodzić. Potem kiedy już zostały z niej zgliszcza, a ogień trwale okaleczył dzieci na resztę życia (fizycznie i psychicznie), mogłem powiedzieć z mściwą satysfakcją:

 

- A nie mówiłem?! Trzeba było mnie posłuchać, a nie cierpielibyście teraz i nie cierpiałoby wasze potomstwo, które będzie równie okaleczone jak wy. Ostrzegałem przecież wyraźnie! Nie posłuchaliście mnie – sami sobie jesteście winni. Może was to pocieszy, że zachowałem się tak z wielkiej miłości do was, moje kochane dzieci. Chyba nie wątpicie w to, prawda? (tyle, że skazałbym na cierpienia stosunkowo niewielką ilość ludzi, podczas gdy Bóg skazał ich miliardy). /../

 

Gratuluję Panu tego „trafnego” podziału świata na Dobro i Zło i ludzi przynależnych tym stanom. To się naprawdę Panu udało: jakbym czytał średniowieczny podręcznik dominikanów Kramera i Sprengera, albo innego Loyoli. Nie wiem tylko czy jest Pan  świadomy, iż (wg religii) to, czy człowiek jest wierzący czy ateista nie zależy od niego lecz od samego Boga. W Biblii, którą Pan tak ceni, są takie oto słowa: Bóg „komu chce okazuje miłosierdzie, a kogo chce czyni zatwardziałym” (Rz 9,18). Wiec jak Pan widzi, to sam Bóg powoduje u ludzi ową „zatwardziałość” czyli niewiarę, a co za tym idzie przynależność do Złego. Przykro mi to mówić, ale ten cytat nie pozostawia żadnych wątpliwości w tej kwestii”.

Niezależnie od powyższej wymiany argumentów, dyskutowaliśmy jeszcze nad jednym  aspektem dzieła bożego dotyczącym potopu i arki Noego. Czytelnik ów starał się mnie przekonać, iż moja ocena tej masowej zagłady prawie wszystkich żywych istot, zgotowanej przez ich Stwórcę jest zbyt surowa, gdyż nie zrozumiałem jej konieczności. Według niego, Bóg zrobił to, co zrobiłby każdy założyciel dużej firmy, zatrudniającej miliony pracowników i „uważających, iż jest on głupi i można go okradać zamiast pracować”: zlikwidował firmę, zatrudniając w nowej tylko tych najbardziej zaufanych. „To proste jest i łatwo to zrozumieć”, tak brzmiało podsumowanie tej argumentacji przez czytelnika.

 

Starałem się go przekonać, iż nie ma racji i popełnia ten sam błąd, co wielu ludzi wierzących, wyobrażając sobie Boga na podobieństwo doskonalszego (ale ograniczonego) człowieka, nieświadomie przenosząc zachowania ludzkie (i ludzką hierarchię wartości) na zachowania boże. Tłumaczyłem mu dokładnie na czym ta niewyobrażalna różnica polega i jakie byłyby jej konsekwencje w tym konkretnym przypadku. Bez skutku. A właściwie jedynym skutkiem była odpowiedź, że się mylę także w tej kwestii, napisana dużymi literami. I dołączone argumenty, dotyczące innych wątków naszej polemiki:     

„Nie wiem co jest w książkach jakiś ludzi – nie obchodzi mnie to, tak jak Pana; proponuję skupić się na Biblii /../ Skoro zadowala Pana kwestia Boga, który sam wybiera, to co z tymi ludźmi, których Bóg wybiera, a oni są głusi i nieposłuszni… jak nie przyrównując Pan osobiście? Stara się Pan zgłębić istotę Boga i wiary, a wychodzi Panu jakiś obłęd! /../ że to WSZYSTKO to wina Boga?! Ależ to naiwne strasznie… że niby ci wszyscy ludzie mogą robić cokolwiek im się podoba, bo to i tak Bóg ponosi odpowiedzialność?! To dlaczego ludzie z taką lubością czynią zło? Bo Bóg im tak nakazuje?! /../ Bez sensu…

 

Muszę to Panu powiedzieć dosyć jasno, mam nadzieję, że to nie będzie szokiem: kara jest nieuchronna! Karą za grzechy jest śmierć! Straszne? No cóż, Bóg jest dobry, łaskawy, mądry, kochający i wszechmocny, ale także sprawiedliwy i karzący. Czy się komuś podoba czy nie! Ale żeby nie było smutno – jest też ratunek. Jezus Chrystus. Ale do tego trzeba uwierzyć, przyjąć na początku, że Biblia jest przygotowaną przez Boga najlepszą instrukcją do świata i ludzi. Napisana przez producenta tego wszystkiego. /../

 

Ja powiem Panu i czytelnikom prawdę: Człowiek jest z natury zły, jeżeli ktoś traktuje swoje istnienie na ziemi jako coś więcej niż metabolizm /../ to może mieć świadomość życia po śmierci w wieczności: albo wieczność w radości z Bogiem, albo w piekle, gdzie nie będzie wcale wesoło i imprezowo. Jest ustanowiona kara za grzech – to śmierć – jest też jedna ofiara przebłagalna za ten grzech – śmierć Jezusa syna Bożego i jest też nadzieja i zapowiedź życia wiecznego – zmartwychwstanie Jego i życie wieczne. Bóg robi swoje; wybiera kogo chce i przemienia serce człowieka, aby było mieszkaniem Boga żywego… Ja będę się o Pana modlił. Niech Pana Bóg prowadzi!”.        

Zastanawiające jest  jak często i z jaką mściwą satysfakcją przytaczana i powtarzana jest owa „prawda” religijna: „Karą za grzech jest śmierć!” Wyraźnie po tym widać, jak religie doskonale poznały wszystkie słabe punkty natury ludzkiej i jak umiejętnie potrafiły je wykorzystać do panowania nad umysłami ludzi. Taki „głęboko wierzący” człowiek, który kieruje te słowa pod adresem swego bliźniego nie pomyśli, że to również dotyczy jego samego. Nie! On zapewne jest przekonany, iż z racji swych prawych i słusznych poglądów religijnych nie ma się czego bać, bo dla takich jak on, Bóg przygotował mieszkanie w niebie. Natomiast piekło jest dla takich jak ja i tacy ludzie powinni się bać na dźwięk tych słów.

 

W dość długiej odpowiedzi starałem się wytłumaczyć owemu czytelnikowi w czym się myli i dlaczego (również w kwestii związanej z potopem), a zakończyłem ją tak:

„Nie zastanawiał się Pan kiedyś, dlaczego ta dobra i radosna wiadomość, którą Pan i Panu podobni ludzie głoszą od 2 tysiącleci, zaowocowała w historii tak niesamowicie wielką ilością zła, okrucieństwa, przemocy i niezawinionego cierpienia? Myślał Pan kiedyś o tym? Natomiast czy świat bez religii byłby smutny i pusty? Tak może myśleć tylko ten, kto nie zna krwawej historii religii. Swoją drogą warto byłoby doczekać tego i przekonać się osobiście, jak wyglądałaby ta areligijna „pustka”.

 

Pan będzie się o mnie modlił? Uważa Pan, iż to jest naprawdę konieczne? To może chociaż mi Pan zdradzi w jakiej intencji będą te modlitwy, bo nie wiem czy powinienem Panu dziękować, czy zacząć się już bać. Osobiście uważam, iż szkoda na to pańskiego czasu, ale skoro nie może się Pan od tego powstrzymać, to proszę bardzo, niechże się Pan modli. Już wolę to, niż gdyby miał Pan ochotę w jakiś bardziej restrykcyjny sposób nawrócić mnie na drogę cnoty i nauczyć „prawdziwej” bogobojności. Dziękuję za życzenie przewodnictwa boskiego. Myśli Pan, że stany natchnienia w których piszę swoje teksty, mogą mieć coś z tym wspólnego?”.

Odpowiedź przyszła po tygodniu i nie była raczej zaskakująca:

„Ja już rozumiem! Panu się wymieszały rzeczy: Bóg, Kościół, kapłani, religia, wiara itd. To, że ktoś  robi coś „w imieniu Jezusa i Boga” nie oznacza, że jest posłuszny Bogu. Dlaczego to tak trudno zrozumieć? Pan i ludzie oświeceni używają np. krucjat jako argumentu na to, że to okrutny Bóg popycha ludzi do takich strasznych rzeczy?! A dlaczego nie wpadnie Panu na myśl, że to Zło popycha ludzi do tego?

 

A już głoszenie na forum i szczycenie się poglądem, że BOGA PRAWDZIWEGO stworzyli kapłani,.. naprawdę w to Pan wierzy?! Kapłani owszem stworzyli ale bożki, idole, bałwany,.. ale to jest kolosalna różnica! Straszny z Pana czepialski, a ja miałem nadzieję na dyskusję merytoryczną. Szkoda! /../ Ma Pan rację, dalsza dyskusja nie ma sensu, bo nie można „racjonalnie” rozmawiać, łapiąc za słowa. To nie mój styl. Wybaczy Pan!

Modlił się będę o światło w mrocznym świecie, w którym Pan żyje… bo chyba szuka Pan oświecenia… A Pan się modli? Do kogo?”.

W taki mniej więcej sposób wyglądało wiele ówczesnych polemik, prowadzonych pomiędzy mną, a czytelnikami moich tekstów publikowanych w dawnym Racjonaliście. Wielu z nich  uważało, iż jedyną książką wartą przeczytania jest Biblia, a resztą nie warto się zajmować, gdyż są to pozycje pisane przez ludzi (w przeciwieństwie do Biblii oczywiście). Było też dużo pochlebnych ocen, skądinąd bardzo miłych dla autora, którymi jednak nie wypada mi się chwalić. Zdarzały się również i takie wpisy (duże liternictwo w oryginale):

„PAŃSTWO RACJONALIŚCI na tej witrynie ROZUMY SWOJE mają i są one tak wielkie, że mieszczą PEWNOŚĆ co do gatunków i rodzajów występowania zjawisk METAFIZYCZNYCH. /../ Mam wrażenie, że cały Państwa racjonalistyczny wysiłek służy jednemu celowi – walce z religią, a w moim mniemaniu jest to nielogiczne i nieracjonalne. Nie przekonujecie ani mnie, ani mojego środowiska w żadnym stopniu. Taki jednostronny i płaski racjonalizm to hochsztaplerstwo i półprawdy, przekonuje półinteligentów. Jeśli wynika z przekonań i ideologii jest zafałszowanym oszustwem. Jeśli zaś TO jest Wasza WIARA, to wstyd publikować takie PRAWDY (pół-prawdy- niedorobione) publicznie. Po ile wy macie lat?”.

Moja odpowiedź była zbyt długa, by ją tutaj przytaczać (broniłem w niej dobrego imienia także innych autorów, racjonalistów). Z tym, że takie wpisy jak powyższy, zawierające spory ładunek złośliwości, zdarzały się stosunkowo rzadko, a nawet i w tym konkretnym przypadku, po obustronnej wymianie argumentów doszliśmy przynajmniej do częściowego zrozumienia z jego autorem. Nie było natomiast wpisów wyraźnie obraźliwych, nasączonych nienawiścią i zawierających inwektywy. Można powiedzieć, iż powyższy przykład stanowił jedną z drastyczniejszych form komentarza z tamtego okresu. To było o formie owych komentarzy, a teraz parę słów o ich treści.

 

Z lektury owych wpisów i nie tylko tych zacytowanych, wyraźnie widać jakie teologiczne „prawdy” są niezrozumiałe dla czytelników moich tekstów (ograniczam się do swojej twórczości, bo inni Autorzy mogą mieć zupełnie inne problemy lub nie mieć ich wcale). Już chociażby z przedstawionych przykładów można wyciągnąć wniosek, który potwierdza się wielokrotnie w innych przypadkach: największą trudność komentującym sprawiało/sprawia  zrozumienie atrybutów Boga i wyobrażenie sobie ich konsekwencji, przejawiających się w dziele bożym, czy też w relacjach pomiędzy Bogiem, a wyznawcami.

 

Drugim problemem, równie częstym jeśli chodzi o błędne rozumienie, jest wolna wola człowieka rozumiana w kontekście religijnym, czyli wolnej woli Boga. O czym to może świadczyć? Moim zdaniem jest to wynikiem wewnętrznych sprzeczności (nie zamierzonych przez twórców religii, kapłanów),jakie zawierają w sobie te teologiczne „prawdy”. Ta niby „wolna wola” człowieka nie tylko musiałaby być zdeterminowana wolną wolą jego Stwórcy, ale też w kontekście bożych atrybutów – wszechmocy, wszechwiedzy i wszechobecności w swym dziele – musiałaby być całkowitą fikcją teologiczną.

 

Jednakże na tym i na paru innych podobnych mitach opiera się cały porządek tego religijnego systemu, którego fundamentem jest wina człowieka, korzystającego ze swej wolnej woli i sprzeciwiającego się Bogu, za co ten był „zmuszony” ukarać go śmiercią (a właściwie śmiertelnością całego gatunku, a przy okazji wszystkich żywych stworzeń). To nic, że w kontekście wolnej woli Boga – „wolna wola” człowieka jest żałosną fikcją. To nic, że w kontekście bożych atrybutów, nie może być mowy o winie i odpowiedzialności ludzi w raju za zło istniejące w dziele bożym. Także nie ma żadnego znaczenia opinia nauki w tej kwestii, która potwierdza fikcję tzw. „wolnej woli” człowieka. 

 

Tak to zostało wymyślone i tak już musi zostać. Religia nie może się przyznać do błędu, gdyż opiera się na „niezmiennych prawdach objawionych”. Problem jest tylko w tym, iż kiedyś z różnych powodów, ludzie  nie dostrzegali tych sprzeczności, a teraz – bardzo nieliczni, co prawda – ale dostrzegają i potrafią wyciągnąć z tego właściwe wnioski. Pozostali udają, że wszystko jest w porządku, że to nie ma żadnego wpływu na głębokość wiary, bo ona nie zwraca uwagi na takie mało istotne szczegóły, w których na dodatek wiadomo kto tkwi.

 

Kto to widział poza tym, aby religijne prawdy próbować zrozumieć, zamiast w nie wierzyć bez zbędnych, grzesznych wątpliwości? Jest to sprzeczność sama w sobie i nikt o zdrowych zmysłach nie może tego oczekiwać po wiernych, obojętnie jakiej religii i po wyznawcach obojętnie jakiego Boga, czyż nie tak?

 

 

Grudzień 2016 r.                                ------cdn.----- 

 

    

 

 

 

 

 

 


Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj



Nowy ateizm i krytyka religii

Znalezionych 414 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Chcecie zamknąć mi usta? Idźcie na koniec kolejki!   Raza   2017-10-16
Moja ambiwalentna krytyka religii II.   Ferus   2017-10-15
Moja ambiwalentna krytyka religii   Ferus   2017-10-08
Nie rydzykujmy Polski   Koraszewski   2017-10-06
Relikty religijnego myślenia, Część II.   Ferus   2017-10-01
Nigeria: dlaczego religie potrzebują państwowych pieniędzy na pielgrzymki?   Igwe   2017-09-30
Relikty religijnego myślenia   Ferus   2017-09-24
Niespójne koncepcje Boga, Część II   Ferus   2017-09-17
W poszukiwaniu definicji islamu i islamizmu   Ahmad   2017-09-17
Niespójne koncepcje Boga.   Ferus   2017-09-10
Trzy stulecia bałwochwalstwa   Ferus   2017-09-03
Kościół katolicki i jego cuda   Edamaruku   2017-08-28
Czyżby bunt aniołów stróżów?   Ferus   2017-08-27
Czy nauka czyni zbędną wiarę w Boga?   Stenger   2017-08-25
Imam, który wzywał do unicestwienia Żydów, robił to, co inni   Gabra   2017-08-19
Ostatnia gimnazjalna ciąża w Rzeczpospolitej   Kruk   2017-08-14
Dlaczego jestem ateistą?   Koraszewski   2017-08-13
Boże słowo głoszone z ambony     2017-08-10
Bohaterscy imamowie, o których nic nie słychać   Khan   2017-08-03
Poznacie ich po ich owocach   Grayling   2017-07-30
Krytyczne myślenie i aktywny humanizm w Afryce w epoce Internetu   Igwe   2017-07-14
Świadomość w oczach wierzących i niewierzących   Andrews   2017-07-06
Realizm, islamizm i islam: kiedy zaczną się trudne rozmowy?   Herf   2017-06-19
Czego naucza imam w Kopenhadze     2017-06-19
Nowoczesność, ponowoczesność i głódź wiedzy   Koraszewski   2017-06-18
Zaakceptować terror islamski jako nową normalność?   Darwish   2017-06-16
Śmierć mniejszości religijnej pod władzą radykalnego islamu   Rafizadeh   2017-06-14
Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?   Ferus   2017-06-11
Republika Ateistów odparła atak religijnych ekstremistów   Stone   2017-06-07
Ateiści nie pomagają, pewnie źle patrzyłeś   Koraszewski   2017-06-03
Wychowywanie dżihadystów: drabina radykalizacji i jej antidotum   Fares   2017-06-03
Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści   Carmon   2017-06-02
Francja: ideologia islamskiego cierpiętnictwa   Mamou   2017-05-30
Proca z celownikiem laserowym   Ferus   2017-05-21
Grzechy religii: koncepcja „chorego człowieczeństwa”.   Ferus   2017-05-14
Poświąteczna refleksja: wymuszanie wdzięczności   Ferus   2017-05-07
Azyl ignorancji. Część X.   Ferus   2017-04-30
Ściganie bluźnierstwa zasługuje na szyderstwo i pogardę   Igwe   2017-04-27
Poświąteczna refleksja: wymuszanie poczucia winy   Ferus   2017-04-23
Islamscy towarzysze podróży w drodze do bigoterii i masowych mordów   Fernandez   2017-04-23
Chłopiec kaznodzieja   Dawkins   2017-04-19
O jakości naszych bogówCzęść IV   Ferus   2017-04-16
Wrobieni w „wolną wolę”   Ferus   2017-04-09
Żyjemy w epoce drugiej kontrreformacji   Koraszewski   2017-04-03
Autor urojony i jego frustracje   Ferus   2017-04-02
Azyl ignorancji, Część IX.   Ferus   2017-03-26
O jakości naszych bogów.Część III.   Ferus   2017-03-19
O religii bez cienia szacunku   Koraszewski   2017-03-16
Azyl ignorancji. Część VIII.   Ferus   2017-03-12
Dyskryminacja jest wynikiem fanatyzmu w systemie edukacji   Al-Dachachni   2017-03-11
Pod sztandarem Niebios   Foster   2017-03-09
O jakości naszych bogów. Część II.   Ferus   2017-03-05
O jakości naszych bogów   Ferus   2017-02-26
Wierzący wszelkiej maści łączcie się   Koraszewski   2017-02-23
Azyl ignorancji. Część VII.   Ferus   2017-02-19
Otwarty umysł jest zaletą   Andreadis   2017-02-16
Czy krytyczne myślenie zmieni Afrykę?   Igwe   2017-02-13
Wolna wola - klucz do piekielnych bram (II).   Ferus   2017-02-12
Wolna wola - klucz do piekielnych bram   Ferus   2017-02-05
Osaczeni przez religię   Rushdie   2017-02-03
Azyl ignorancji. Część VI.   Ferus   2017-01-29
Rozum i Wiara. Część  XVII   Ferus   2017-01-22
Refleksje sprzed lat: „Spisek sykstyński”   Ferus   2017-01-15
Wystarczy zadawać pytania?   Ferus   2017-01-08
Niewierny Tomasz i krzew gorejący   Ferus   2017-01-01
Nie pożądaj żony bliźniego swego nadaremno   Koraszewski   2016-12-27
Rozum i Wiara. Część XVI   Ferus   2016-12-25
Czy mit o Świętym Mikołaju jest niemoralny?   Novella   2016-12-23
Dwie tezy dla „postępowców” o dżihadzie   Lumish   2016-12-23
Kolejne wyznanie ex-muzułmanki     2016-12-21
Azyl ignorancji. Część V.   Ferus   2016-12-18
"Nic wspólnego z islamem"?   Bergman   2016-12-11
Rozum i Wiara. Część XV.   Ferus   2016-12-11
Pierwsze pokolenie ex-muzułmanów     2016-12-07
Azyl ignorancji. Część IV.   Ferus   2016-12-04
Podporządkować prawo Bogu, czy bogów prawu?   Koraszewski   2016-11-30
Rozum i Wiara. Część XIV.   Ferus   2016-11-27
Azyl ignorancji. Część III.   Ferus   2016-11-20
Rozum i Wiara. Część XIII   Ferus   2016-11-13
Azyl ignorancji, Część II   Ferus   2016-11-06
Test na prawdziwość religijnej wiary   Ferus   2016-10-30
Azyl ignorancji.   Ferus   2016-10-23
Refleksje sprzed lat   Ferus   2016-10-16
Kościół, nauka i próby pogodzenia wiary z życiem   Koraszewski   2016-10-07
Uwagi o prawdziwych katolikach i prawdziwych muzułmanach   Koraszewski   2016-10-05
Dzisiejszy strajk i encyklika z 1968 roku   Koraszewski   2016-10-03
"Chrześcijańskie dziewczyny są przeznaczone tylko do jednego – do dawania przyjemności muzułmańskim mężczyznom”   Ibrahim   2016-10-03
Fiasko poszukiwań dobrego Boga   Ferus   2016-10-02
Podobno obrona ewolucji stała się właśnie trudniejsza. A juści.   Coyne   2016-09-30
Wywiad z Waleedem Al-Husseinim   Canlorbe   2016-09-29
Dobroć biblijnego Boga   Ferus   2016-09-25
Po wygnaniu 160 tysięcy demonów, główny egzorcysta Watykanu idzie do nieba   Coyne   2016-09-24
Szukając dobrego Boga w Biblii   Ferus   2016-09-18
Artykuł ateistki w “New York Times” zachwala prawdziwe cuda dokonane przez początkujących świętych   Coyne   2016-09-16
Szukając dobrego Boga w realnym świecie   Ferus   2016-09-11
Wierzę w Boga Ojca   Koraszewski   2016-09-09
Rozdzielenie religii i państwa – warunkiem demokracji     2016-09-08
Demony w afrykańskiej szkole?   Igwe   2016-09-05
Tłumaczenie rzeczywistości na religijną modłę   Ferus   2016-09-04
W poszukiwaniu drogi do świeckiego państwa   Koraszewski   2016-09-01

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc



Niedożywienie w Ugandzie



Ewolucja nieunikniona



Starty z powierzchni



Niewolnictwo seksualne



Miłość teoretycznie przyzwoitych



Psy nie idą do Nieba


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk