Prawda

Czwartek, 28 marca 2024 - 15:55

« Poprzedni Następny »


Wyjście ze stalinowskiego zimna


Robin Ashenden 2022-11-29


Sześćdziesiąt lat temu, w sobotę 17 listopada 1962 roku, w Związku Radzieckim opublikowano książkę, która niemal z pewnością zmieniła świat. Był to pierwszy krok w ujawnianiu przez pisarza całego systemu politycznego i został podjęty z wielkim osobistym ryzykiem. Niemal z dnia na dzień rozsławił tego autora na całym świecie, a dziesiątki lat później historycy i krytycy nadal opisywali go jako jednego z „najważniejszych pisarzy XX wieku” i podkreślali, że pomógł „obalić największą tyranię, jaką świat znał”. Książka, o której mowa, to Jeden dzień Iwana Denisowicza, a pisarzem, który później otrzymał Nagrodę Nobla i sprzedał 30 milionów egzemplarzy swoich dzieł, był Aleksander Sołżenicyn.

Książka została opublikowana niecałe 10 lat po śmierci Józefa Stalina, dyktatora, który przez prawie trzy dekady trzymał kraj w szponach terroru, stosując masowe deportacje, więzienie i śmierć. Jego następca Nikita Chruszczow — człowiek, który, jak przyznał, miał sam ręce „po łokcie zabrudzone krwią” — rozpoczął misję odwilży. Otwarto gułagi i uwolniono wielu więźniów; Chruszczow publicznie potępił Stalina jako tyrana i zbrodniarza, a na XXII zjeździe partii w październiku 1961 roku ogłoszono pełny program destalinizacji. Zmieniała się również sztuka, wykastrowana wcześniej przez kremlowską politykę „socrealizmu” – w której wartości komunizmu musiały być nieustannie wychwalane. Teraz zwolennicy Chruszczowa domagali się nowej otwartości i innego realizmu: książki muszą mówić prawdę, nawet tę niewygodną prawdę o komunistycznej rzeczywistości… do pewnego stopnia. To, że ten punkt przesuwał się nieco dalej lub cofał wraz z słabnięciem władzy Chruszczowa, było czymś, czego żaden pisarz ani wydawca nie mógł przegapić.


Książka Sołżenicyna opowiadała historię jednego dnia z 10-letniego wyroku więźnia Gułagu  Iwana Denisowicza Szuchowa. Po dziesięcioleciach milczenia na temat stalinowskiego systemu obozów pracy i gnijących w nim niewinnych obywateli, pojawienie się tej książki było trzęsieniem ziemi. „Łzy zalewały mi twarz — napisała jedna z czytelniczek do autora. - Nie wycierałam ich ani nie czułem wstydu, ponieważ to wszystko, opisane na tak niewielu stronach… było moje, intymnie moje, opisywało każdy mój dzień z piętnastu lat spędzonych w obozach”. Inny czytelnik porównał tę książkę do „bomby atomowej”. Jak na tak niewielką objętość książki – około 180 stron – wywołana przez nią fala sejsmiczna była niezwykła.


Historia Sołżenicyna jest podobna do historii bohatera jego książki. Do tej publikacji życie nie oszczędziło mu żadnej traumy. Autor, 44-letni wówczas nauczyciel matematyki pracujący w prowincjonalnym mieście Riazań, po młodości spędzonej w Rostowie, podczas wielkiego terroru w latach trzydziestych, służył potem w Armii Czerwonej, walcząc w ostatniej fazie na terenie Prus Wschodnich. Katastrofa nastąpiła w lutym 1945 roku. Aresztowany za lekkomyślnie napisane w liście do przyjaciela słowa o Stalinie, został skazany na osiem lat Gułagu. W 1953 roku został wysłany na wygnanie do Azji Środkowej, gdzie zdiagnozowano u niego raka i lekarze orzekli, że zostało mu trzy tygodnie życia. Po cudownym wyzdrowieniu poprzysiągł poświęcić swoje „drugie życie” jednemu celowi. Jego pisarstwo, szlifowane w obozach, przybrało teraz bezwzględny charakter świętej misji. Wzmacniała go w tym wiara religijna, którą odkrył ponownie podczas pobytu w łagrach i która zastąpiła jego wcześniejszą głęboką wiarę w komunizm. 


Sołżenicyn od młodości chciał zostać pisarzem. W Gułagu układał w głowie wiersze, których uczył się na pamięć za pomocą zapałek i różańca. Podczas wygnania w Uzbekistanie po całym dniu pracy spędzał godziny na nocnym pisaniu o mroczniejszych realiach sowieckiego życia, zakopując ciasno zwinięte rękopisy w butelce w ogrodzie. Później, po ponownym spotkaniu z żoną, którą poślubił przed wojną, ostrzegł ją, by nie spodziewała się więcej niż godziny jego towarzystwa dziennie: „Nie wolno mi zbaczać z celu”. Unikał przyjaźni – zwłaszcza bliskich z innymi nauczycielami z Riazania, by nie zabierali cennego czasu na pisanie i nie odkryli jego niebezpiecznej obsesji lub nie zdemaskowali jego przykrywki. Podstęp stał się jego drugą naturą. Jednak przez cały ten okres wątpił w to, że jego książki będą dostępne dla czytelników. „Publikację za życia muszę wybić sobie z głowy” - mówił.


Jednak po XXII kongresie KPZR Sołżenicyn zrozumiał, że okoliczności są co najmniej obiecujące, choć nadal niepewne. “Czytałem wielokrotnie te przemówienia – pisał później – i ściany mojego tajnego świata rozsuwały się, jak kurtyna w teatrze … czy nareszcie przybył ten długo oczekiwany moment niesłychanej radości, moment, kiedy moja głowa musi wynurzyć się spod wody?” Wydawało się, że ten moment istotnie nadszedł. Wykopał jeden ze swoich dziwacznie wyglądających manuskryptów – plik kartek zapisanych po obu stronach, bez marginesów i z widocznymi śladami długiego przechowywania – i wysłał do wybranego przez siebie pisma literackiego. Było to bardzo poczytne, przełomowe pismo “Nowyj Mir”, którego żyjący odwilżą zespół miał nadzieję na odejście społeczeństwa od stalinizmu. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych manewrowali pod rządami Chruszczowa, mając świadomość, że każdy numer może być ostatni.


Aleksander Twardowski był legendarnym redaktorem tego miesięcznika i sam był znakomitym poetą ze smoleńskiej chłopskiej rodziny. Zdobył sławę podczas II wojny światowej poematem  o zwykłym żołnierzu, który zdobył dużą popularność. Oczywiście, Twardowski był wówczas również przekonanym stalinowcem. „Co by się ze mną stało bez Rewolucji?” – rozważał, zaś jego oddanie komunistycznej idei było tak głębokie, że doniósł władzom na własnego ojca. (Czy w późniejszych latach próbował to odpokutować swoją odwagą antystalinowskiego redaktora?)


Zanim w jego ręce wpadł rękopis książki Sołżenicyna, Twardowski, podobnie jak wielu innych, przeszedł ogromną przemianę. Po rewelacjach Chruszczowa na temat Stalina Twardowski zwrócił się przeciwko swojemu idolowi. W końcu był w stanie przyznać przed samym sobą, że jego zauroczenie było w rzeczywistości skrywaną nienawiścią. Jednak nawet już w epoce Chruszczowa potępił Borysa Pasternaka za jego genialną powieść Doktor Żywago, która wywołała wściekłość władz. Twardowski obwiniał się za to potępienie i próbował zalać wyrzuty sumienia alkoholem.


Jednak, jak opowiadał jego redakcyjny kolega Władimir Lakszin, Twardowski nawet po pijanemu, nigdy nie mówił słów, które mogłoby zranić kogoś, „z kim czuł szczere pokrewieństwo”, ani nie chwalił czegoś, czego „nie pochwaliłby na trzeźwo”. Miał zdaniem  Lakszina, „szczególną godność i siłę moralną”, „prostotę i delikatne poczucie humoru”, był uwielbiany przez tych, którzy z nim pracowali. Tym, co czyniło Twardowskiego „znakomitym wydawcą i redaktorem”, powiedział później Sołżenicyn, było to, że „szukał  nowych autorów z taką samą gorączkową pasją, z jaką pracują poszukiwacze złota”. Ale ze wszystkich jego odkryć, najlepszym, a w końcu najbardziej buntowniczym i niewdzięcznym, był Aleksander Sołżenicyn, którego rękopis właśnie wylądował na jego biurku.


To, że w ogóle do niego dotarł, było kwestią szczęścia. Redaktorka działu prozy, Anna Berzer, przeczytała okropnie wyglądający rękopis i zdając sobie sprawę z jego literackiej jakości, kazała go przepisać i przekazać bezpośrednio Twardowskiemu. Redaktor naczelny zabrał go do domu i przed snem rzucił na niego okiem. Po kilku stronach zdecydował — a przynajmniej tak głosi historia — że to zbyt piękne, by czytać w piżamie. Założył garnitur i krawat, spędził  noc w gabinecie, czytając go kilkakrotnie z rosnącym podnieceniem. „Ma wspaniały, czysty i wielki talent — oświadczył następnego dnia. — Nie ma w tym ani kropli fałszu. ... Mówią, że literatura rosyjska została zabita. … Nie! Jest tutaj! W tej teczce…”


Aby zrozumieć radość, jaką wywołała ta niewielka książka, przypomnijmy sobie, że mówiła otwarcie i uczciwie o zakazanych tematach sowieckiego życia. Truizm głosił, że na Zachodzie wszystko jest dozwolone i nic się nie liczy. W sowieckim świecie prawdą była całkowita odwrotność tego zdania. Pisarze Pilniak i Babel w czasach stalinowskich zostali straceni za swoje książki; poeta Osip Mandelsztam został zamęczony; wielka poetka Anna Achmatowa była prześladowana do granic bliskich szaleństwa i śmierci głodowej. Nawet Chruszczow w 1957 roku groził śmiercią pisarzom radzieckim, jeśli będą się wyłamywać: „Ręka mi nie drgnie” — wrzeszczał na posiedzeniu związku pisarzy. Rosja ma taki respekt dla swoich pisarzy, jak powtarzano z goryczą, że prawi im komplementy, zabijając ich.


Twardowski na opublikowanie książki Sołżenicyna potrzebował zgody samego Chruszczowa - który już nawoływał do większej otwartości. Ze strategiczną i polityczną przebiegłością Twardowski powoli budował koalicję wsparcia dla publikacji książki, naciski przez kremlowskie kanały, z którymi się kontaktował jako członek Rady Najwyższej, w końcu zaowocowały. Sowiecki przywódca, który nienawidził czytania książek, był wstrząśnięty prostym opisem jednego dnia z życia Iwana Denisowicza w obozie, a następnie wymusił na KC zgodę na publikację. Kiedy Twardowski i jego magazyn wreszcie otrzymali zielone światło do publikacji, miał poczucie nieprawdopodobnego zwycięstwa. „Ptak jest wolny, ptak jest wolny!” — powtarzał biegając po redakcji.


Sołżenicyn był do głębi poruszony, kiedy w końcu ujrzał swoją opowieść wydrukowaną w słynnym literackim miesięczniku. Jak później pisał: „Wyobrażałem sobie tę prawdę o tym jak żyliśmy w obozach, jako jakiegoś wychodzącego na światło dzienne okrutnego potwora. Miliony źle poinformowanych ludzi mogą go teraz zobaczyć. W luksusie hotelowego pokoju, czytałem to opowiadanie i po raz pierwszy płakałem”.


Początkowy nakład 100 tysięcy egzemplarzy „Nowego Mira” został natychmiast wyprzedany. Kolejne 750 tysięcy egzemplarzy zostało błyskawicznie rozchwytane przez czytelników, jak również kolejne 100 tysięcy w wydaniu specjalnym. Potem jednak twardogłowi z otoczenia Chruszczowa zahamowali ten proces. Ale dżin wydostał się z butelki. Krytyk i pisarz Kornei Czukowski nazwał to „cudem literackim”. Powieściopisarz Grigorij Bakłanow oświadczył, że obecnie „nie można już pisać, jak dawniej”. W 1963 roku książka została przetłumaczona na zachodnie języki osiągając niebywałe nakłady.

 

Dziś, bez historycznego kontekstu może być trudno czytać Iwana Denisowicza i zrozumieć, o co tyle szumu. Obok późniejszych książek Sołżenicyna – mistycznej mocy Pierwszego kręgu z 1968 roku (którą faktycznie napisał jako pierwszą); ciepła i gniewu Oddziału chorych na raka (1968); przejmującego, niepohamowanego potoku palącej lawy Archipelagu Gułag — Iwan Denisowicz wydaje się dziełem drugorzędnym. Poza tym rosyjscy pisarze, tacy jak Eugenia Ginzburg lub Warłam Szałamow, opisali (zdaniem wielu) swoje doświadczenia obozowe bardziej dramatycznie niż Sołżenicyn w tej akurat książce.


Jednak to prawdopodobnie chłodny, reporterski język Sołżenicyna – tak różny od grzmiących potępień w jego późniejszych książkach – nadal czyni tę książkę godną umieszczenia  obok  takich pozycji jak wspomnienia o Holocauście Primo Leviego, Czy to jest człowiek(1947). Dramaturg Ronald Harwood, który napisał scenariusz filmowej adaptacji Iwana Denisowicza z 1970 roku, zwrócił uwagę, że nowela Sołżenicyna rygorystycznie unika sensacji i po prostu opisuje jeden dzień w innym świecie. „Tak żyliśmy my, miliony. Tak cierpieliśmy. W ten sposób — być może — przeżyliśmy”. Część jej siły bierze się z pokazania punktu transformacji – nowego typu człowieka, który stworzyła brutalność obozowego życia. Bowiem zek jest uwikłany w nieustanną, codzienną walkę, która pochłania go od rana do nocy, od chwili, gdy rano budzi go walący w ścianę strażnik, aż do wieczornego zaśnięcia w stanie wyczerpania i kompletnej beznadziei.


Jednym z głównych wrogów więźniów jest zimno. Wkrada się przez okna, przenika przez bieliznę, pali, karze i umartwia swoje ofiary. Zamienia ziemię w żelazo, od którego odbijają się kilofy brygad roboczych, zagrażając wykonaniu normy i grożąc horrorem „racji karnych”. Mokre buty to katastrofa. Buty nadpalone od prób ogrzania się przy ognisku są jeszcze gorsze, pojawiają się pęknięcia i dziury, które mogą torturować cię odmrożeniami. Szmata, którą naciągasz na twarz dla ochrony, wkrótce zamarza i staje się twarda jak dykta. Sołżenicyn był genialny w przekazywaniu takich szczegółów, ale znał swoje ograniczenia. Czy człowiek, któremu jest ciepło, może zrozumieć człowieka, który marznie – pytał.


Kadr z filmu One Day in the Life of Ivan, reżyseria: Caspar Wrede (1970)
Kadr z filmu One Day in the Life of Ivan, reżyseria: Caspar Wrede (1970)

Inną nieustającą bitwą więźniów jest walka o jedzenie. Jednymi z najbardziej wyrazistych fragmentów książki są opisy Iwana wysysającego starą ość lub ukrywającego swoją dzienną porcję chleba w zaszytych dziurach w materacu lub roboczej kurtce, cały czas martwiąc się, że ją ktoś odkryje. To jedzenie jest jako paliwo, a mężczyźni walczą jak psy o porzucone pół miski kleiku lub o wylizywanie brudnych talerzy. Niewiele jest książek z takimi opisami głodu: „Z powrotem w obozie po całym dniu wichury, przenikliwego zimna i pustego brzucha, zek tęskni za chochlą gorącej, wodnistej wieczornej zupy jak za deszczem na pustyni. … W tej chwili ta chochla znaczy dla niego więcej niż wolność, więcej niż całe poprzednie życie, więcej niż życie, jakie mu jeszcze zostało”.


Jednym z nielicznych obszarów łączących ludzi jest praca. Musi, bo całe grupy robocze mogą zostać ukarane za opieszałość jednego członka. Choć zapędzają cię do niej jak bydło, praca cię pochłania, rozgrzewa, łączy z innymi i może być jedynym miejscem, w którym twój idealizm może znaleźć wyraz. Szuchow niezmiennie pracuje do ostatniej chwili, aby nie zmarnować materiałów i ignoruje polecenia brygadzisty, by wyrzucić zaprawę, nawet jeśli oznacza to oszczędność energii. Wie, że „konie umierają z przepracowania”, ale „był tego rodzaju głupcem, który nie mógł pozwolić, by praca nad czymkolwiek lub kogokolwiek zmarnowała się, i nikt nigdy nie nauczyłby go niczego innego”. Autor pokazuje jaką  katastrofą może być dla zeka pchającego taczkę zasypana śniegiem rampa, lub dla murującego powoli zamarzające wiadro cementu, albo strach, że inny zek może ukraść ci odłożone na chwilę narzędzie.


Podobno w całym ZSRR istniało 30 tysięcy obozów pracy, ta liczba przekracza nasze możliwości pojmowania. Ta książka to fotografia jednego dnia, który przeżył jeden z milionów więźniów, tylko w jednym z nich. Jesteśmy zszokowani, gdy na końcu tego obrazu piekła stwierdzamy, że dla Iwana Denisowicza Szuchowa był to „tak dobry dzień, że tak naprawdę nie miał ochoty spać”. Nie dać się wpakować do szopy, nie zostać przyłapanym z kontrabandą w kieszeni, zdobyć tytoń, dostać dodatkową miskę kleiku do obiadu: to były małe zwycięstwa, które w obozie składały się na poczucie szczęścia.


O tej ukrytej rzeczywistości w mrocznym sercu Związku Radzieckiego prawie nie mówiono, nawet jeśli przydarzyło się to rodzinie, przyjaciołom lub sąsiadom. Nawet gdy powoli znoszono obowiązek milczenia, ludziom często po prostu brakowało słów, by to wyrazić. Jak mógłbyś opisać doświadczenie tak ogromne, że na zawsze zmieniło sposób, w jaki poruszasz ciałem, wyraz twarzy, język, którego używasz, emocje, którymi dysponujesz? Jak mogłeś sprawić, by – jak pytał Sołżenicyn – człowiek, któremu jest ciepło wyobrażał sobie zimno?


Nagle czytelnicy mogli sobie teraz to wszystko wyobrazić dzięki krótkiej opowieści Sołżenicyna. Stało się to w szczególnym momencie historii, trwającym zaledwie kilka  miesięcy. Publikacja książki Sołżenicyna była możliwa dzięki zaangażowaniu Twardowskiego i Chruszczowa. Był to jednak cud, który nie mógł trwać. W ciągu kilku tygodni twardogłowi w Komitecie Centralnym, wykorzystując polityczne i gospodarcze niepowodzenia Chruszczowa, rozpoczęli ostry kontratak. Zaledwie dwa lata później Chruszczow został obalony i zaczęła się częściowa restalinizacja. Sołżenicyn był szeroko potępiany, a dalszą publikację jego powieści w ZSRR zablokowano na ponad 20 lat. W 1963 roku był nominowany do prestiżowej Nagrody Lenina w dziedzinie literatury, cicha  kampania przeciwko niemu doprowadziła do przyznania nagrody stosunkowo nieznanemu pisarzowi ukraińskiemu O. Honczarowi. Twardowski zarzucał Sołżenicynowi nielojalność. Sam Twardowski, został zwolniony ze stanowiska redaktora naczelnego i zmarł w grudniu 1971 roku. Oficjalny nekrolog opublikowany w ZSRR w ogóle nie wspominał o jego pracy w „Nowym Mirze” .


Po przyznaniu literackiej Nagrody Nobla w 1970 roku KGB podjęło próbę zamachu na życie Sołżenicyna. Zamach nie udał się i ostatecznie Sołżenicyn został wydalony ze Związku Radzieckiego w 1974 r. Po ukończeniu trzytomowego Archipelagu Gułag (1973–75) — dzieła, które było jak potężna bomba niszcząca reputację ZSRR poza jego granicami, Sołżenicyn już nigdy nie napisał książki, która trafiłaby do tak szerokiego grona zagranicznych odbiorców. Kiedy ukazał się jego cykl książek Czerwone koło (1971–1991), pisarz został oskarżony o grafomanię i gorączkowe publikowanie (niestrawnych) książek dla stale kurczącej się publiczności. To, czy ta krytyka jest słuszna, czy nie, pozostaje kwestią otwartą: praktycznie nikt tych książek nie czytał. Od tamtej pory jego największym sukcesem po Archipelagu Gułag był traktat Jak odbudować Rosję (1990), który w ZSRR miał nakład ponad 20 milionów egzemplarzy. Z niepokojącym uporem wzywał do utworzenia unii pansłowiańskiej, która wraz Ukrainą obejmowałaby również Białoruś i Kazachstan.


Pod rządami Putina miał miejsce dziwny proces. W osobowości Sołżenicyna, prawosławny rosyjski nacjonalista, zaczął dominować nad powieściopisarzem i dysydentem z lat 90., od śmierci jest celebrowany i wykorzystywany przez reżim. W ostatnich latach swojego życia Sołżenicyn otwarcie, właściwie bezkrytycznie, wspierał reżim, chwaląc Putina za „wskrzeszenie Rosji”, grzmiąc przeciwko „okrążeniu” jego kraju przez NATO i mówiąc o „rozsądnej” polityce zagranicznej Kremla.


W 2007 roku przyjął z rąk Putina prestiżową Nagrodę Państwową, odrzucając podobne zaszczyty od jego poprzedników Gorbaczowa i Jelcyna, którzy byli postaciami znacznie bardziej liberalnymi. Jeszcze tego samego dnia przyjął w swoim domu prezydenta Rosji. Krytycy zastanawiali się, gdzie podział się wcześniejszy Sołżenicyn, który protestowałby wobec mordów w 2006 roku krytyków Putina, Anny Politkowskiej w Petersburgu i Aleksandra Litwinienki w Londynie, potępiłby ścisłą kontrolę Putina nad wszystkimi głównymi stacjami telewizyjnymi w kraju? Wydawało się, że pisarz krok po kroku demontuje własny autorytet moralny lub, jak to ujęli Rosjanie, „rujnuje autopsję”.


W jego ojczyźnie powieści takie jak Pierwszy krąg czy Oddział chorych na raka są teraz prawie nieczytane, podobnie jak Jeden dzień Iwana Denisowicza. Często za swoją antyradziecką działalność i dziesięciolecia, w których nieustannie demaskował zbrodnie totalitaryzmu jest określany jako „zdrajca swojego kraju” . Ci, którzy go pomijają, beztrosko mówią o „kłamstwach” w jego książkach, ale rzadko podejmują próby przedstawienia jakichkolwiek dowodów. Szeroko nagłośnione przez rząd wprowadzenie Archipelagu Gułagdo szkolnych programów nauczania okazało się niewypałem, ponieważ uczniowie mają zapoznać się z tą mającą ponad 2500 stron książką zaledwie na jednej lub dwóch lekcjach w ostatnim roku przed maturą. Ponieważ represje z czasów stalinowskich bagatelizuje się w podręcznikach historii, uczniowie nie znają kontekstu, pozwalającego to wszystko zrozumieć. Gdy pośmiertna reputacja Stalina odrodziła się w Rosji, wspomagana przez autorytarne państwo, które usprawiedliwiało własne despotyczne nadużycia, reputacja Sołżenicyna jako dysydenta  zaczęła zanikać. Nawet w Rostowie nad Donem, mieście jego dzieciństwa i młodości, gdzie jest bez wątpienia najbardziej znanym byłym mieszkańcem, nie jest niczym niezwykłym, że młodzi ludzie, nawet ci bardziej wykształceni, nigdy nie słyszeli jego nazwiska.


Był jednak chwalebny okres kilkudziesięciu lat, kiedy okrzyknięto go literackim prorokiem o prawie niezrównanej odwadze; kiedy pojawienie się nowej książki Sołżenicyna było autentycznym wydarzeniem nie tylko w literaturze, ale i w samej historii. W dniu swoich 50. urodzin w 1968 roku, podczas chwilowej odwilży, Sołżenicyn (mimo ich chłodnych stosunków), otrzymał telegram od Twardowskiego, swojego byłego mentora. „Obyś żył jeszcze pięćdziesiąt lat i niech twój talent nie traci nic ze swojej wspaniałej siły. Wszystko inne mija; pozostanie tylko prawda”. Twardowski byłby rozczarowany z dwóch powodów – Sołżenicyn zmarł w 2008 roku w wieku 89 lat, a jego talent wysechł. Czy można jednak mieć nadzieję, że ostatnie słowa tego telegramu okażą się trafne, jeśli chodzi o długoterminowe przetrwanie wczesnych i najcenniejszych dzieł Sołżenicyna?


Jeden dzień Iwana Denisowicza,
 pierwsze z nich, zachowuje nieupiększoną autentyczność i powściągliwość, a przede wszystkim determinację, by mówić prawdę w imperium rządzonym i wspieranym przez kłamstwo. Doprowadziło to do publikacji trzech kolejnych książek — Pierwszy krągOddział chorych na rakaArchipelag Gułag — które dają poczucie wszechmocnej wrażliwości i głębi opisu doświadczenia, wściekłości, by je przekazać, i niemal krwawej determinacji, jak w tytule jednego z jego najbardziej znanych esejów, by „nie żyć w kłamstwie”. Biorąc pod uwagę wydarzenia tego roku w Rosji i poza nią, czas zakończyć wygnanie Sołżenicyna-dysydenta, rozpocząć rehabilitację tej części jego życiorysu, pisarza i jego książek, które budziły bunt i pozwalały wyjść z przenikliwego zimna stalinowskiego terroru.


In From the Cold

Quillette, 25 listopada 2022

Tłumaczenie: Małgorzata i Andrzej Koraszewscy


*Robin Ashenden - założyciel i były redaktor naczelny “Central and East European London Review”. Pracuje obecnie nad książką o Chruszczowie, Sołżenicynie i powstaniu węgierskim w 1956 roku.


Skomentuj Tipsa en vn Wydrukuj






Notatki

Znalezionych 2574 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Dlaczego Palestyńczycy nie chcą rządzić Gazą?   Abdul-Hussain   2023-11-18
Gaza, islam i Zachód   Smith   2023-11-17
Pora, żeby Biden publicznie przyznał, że jest to wojna irańskich mułłów przeciwko Izraelowi i Stanom Zjednoczonym   Rafizadeh   2023-11-15
Amerykański front   Rosenthal   2023-11-07
Antonio Guterres nie jest najgorszym sekretarzem generalnym w historii ONZ, ale jest w czołówce   Fitzgerald   2023-11-04
Normalizacja barbarzyństwa. Społeczeństwa, które rezygnują z wolności, wkrótce zobaczą, że zastąpiła ją przemoc.   O'Neill   2023-11-03
Zamknięcie granicy przez Egipt stanowi naruszenie prawa międzynarodowego   Kontorovich   2023-11-01
Po masakrze Żydów przeprowadzonej przez Hamas „GUARDIAN” nienawidzi Żydów jeszcze bardziej   Levick   2023-10-30
Egipt i Jordania odmawiają ratowania palestyńskiego życia     2023-10-28
Wielki Zderzacz Andronów   Koraszewski   2023-10-26
Lepsze pytanie: czego prawo międzynarodowe wymaga od reszty świata w sprawie Hamasu?   Amos   2023-10-25
Właśnie przeczytałem Idź i wróć człowiekiem   Kalwas   2023-10-24
Piekło wojen miejskich nie jest unikalne dla Gazy   Brincka   2023-10-23
Kto i jak współczuje Palestyńczykom?   Koraszewski   2023-10-21
Czy powinniśmy pomagać Palestyńczykom w Gazie?   Destexhe   2023-10-18
Przyzwoici liberałowie mogą wyrządzić więcej szkody niż demonstranci popierający Hamas   Tobin   2023-10-15
List otwarty do redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Jarosława Kurskiego   Koraszewski   2023-10-15
Najważniejsza zmiana w świecie arabskim od końca kolonializmu     2023-10-06
ONZ musi zakończyć wykluczanie Tajwanu — zanim będzie za późno   Jacoby   2023-10-05
Zakrzykiwanie cywilizowanego dialogu   Chesler   2023-10-04
Lekcje z Karabachu dla ofiar i  prześladowców   Fernandez   2023-10-04
Afryka: dzielenie kury, która znosi złote jaja   Taheri   2023-09-30
Dlaczego Palestyńczycy uciekają ze Strefy Gazy?   Tawil   2023-09-28
Nieuniknione dysproporcje   Gal   2023-09-28
Problem imigracji   Lloyd   2023-09-27
Arabscy Izraelczycy przeprowadzają się do Strefy C i rozwalają kłamstwo o „apartheidzie”     2023-09-22
Jerycho NIE jest miejscem palestyńskiego dziedzictwa   Williams   2023-09-21
Donald Tusk, „człowiek Euroislamu” w Unii Europejskiej   Lindenberg   2023-09-21
Pierwszy Sekretarz Wszystkich Narodów Świata przemówił   Koraszewski   2023-09-18
Erdoğan: ochoczy zakładnik antyzachodniej doktryny Putina   Bekdil   2023-09-16
Abbas musi ponieść realne konsekwencje swoich antysemickich uwag   Flatow   2023-09-14
Dziennikarka BBC po raz kolejny zakłada pelerynę aktywistki   Sela   2023-09-11
Kłopot z filmami idealizującymi amerykańskich komunistów   Tobin   2023-09-11
Najnowszy antyizraelski dokument prawny ONZ opiera się na kłamstwach     2023-09-07
Niewolnictwo: ostentacyjna hipokryzja BRICS wobec Czarnych Afrykanów   Trewhela   2023-09-06
Oskarżenie o islamofobię   Dawkins   2023-09-05
Kiedy Stany Zjednoczone odmawiają powiedzenia słowa „palestyński”?   Flatow   2023-09-05
Kiedy Havel spotkał Bidena   Clarke   2023-09-04
Przepływy migracyjne i prawo niezamierzonych konsekwencji   Fernandez   2023-09-02
Do dziś UNRWA nie otrzymała od Stanów Zjednoczonych 75 milionów dolarów. Zobaczymy, czy złowieszcze przewidywania się spełnią.     2023-09-02
Świat staje się wielobiegunowy   Mahjar-Barducci   2023-08-28
Sprawiedliwość wymaga uczciwych procedur   Dershowitz   2023-08-26
Krytyka porozumienia między USA a Iranem o wymianie więźniów w prasie saudyjskiej     2023-08-23
Reporter przewidział pogrom Farhud w 1939 roku     2023-08-22
Nanoracjonalizm wojen religijnych w epoce nuklearnej   Koraszewski   2023-08-21
Syndrom „Musimy coś zrobić”   Taheri   2023-08-18
Izraelskie osiedla nie są nielegalneOdpowiedź Nathanielowi Bermanowi   Kontorovich   2023-08-18
Kto rozpoczął II wojnę światową?   Jacoby   2023-08-17
Co się stało z eskalacją izraelskiej dominacji?   Pandavar   2023-08-16
List do przyjaciela i kilku innych osób   Koraszewski   2023-08-09
Barwna historia Palestyny na Twitterze   Collier   2023-08-08
Byli pracownicy Departamentu Stanu przyznają, że się myliliDlaczego więc Izrael miałby ich teraz słuchać?   Flatow   2023-08-06
„Nasz najmniej odrażający wybór”Od premiery filmu „Oppenheimer” odżyła debata na temat użycia bomby atomowej w Japonii   Jacoby   2023-08-04
Nieznośny irracjonalizm racjonalizmu   Koraszewski   2023-08-03
Robert Malley i zew Trzeciego Świata   Mansour   2023-08-01
Eskalacja agresji irańskich mułłów w Ameryce Łacińskiej i na Bliskim Wschodzie   Rafizadeh   2023-07-27
Administracja Bidena zostawia sojusznika USA na lodzie   Bryen   2023-07-27
Przywoływanie do porządku   Collins   2023-07-25
Dlaczego Palestyńczycy zawsze ogłaszają zwycięstwo, kiedy przegrywają?     2023-07-24
Każda umowa z Iranem wymaga zgody Kongresu   Kemp   2023-07-22
Administracja Bidena na nowo definiuje antysemityzm. I wyklucza najbardziej zgubną obecnie formę nienawiści do Żydów   Kontorovich   2023-07-22
Wizyta irańskiego prezydenta w Ameryce Łacińskiej     2023-07-21
Recenzja książki Andrzeja Koraszewskiego   Eyal-Fajtlowicz   2023-07-20
Czy kłamią, że nie wiedzą?   Koraszewski   2023-07-17
Czy ci się to podoba, czy nie, tożsamość ma znaczenie – ale która tożsamość?   Fernandez   2023-07-14
Biden podaje rękę antysemitomBojkot izraelskich instytucji akademickich jest tylko najnowszym przykładem tego, jak Departament Stanu USA niemal wypowiedział wojnę Izraelowi.   Bard   2023-07-13
Najwyższy czas przyjąć Ukrainę do NATO   Jacoby   2023-07-12
Czy Departament Stanu przestrzega prawa USA na terytoriach spornych?     2023-07-11
Co naprawdę powiedział Frederick Douglass w swoim wspaniałym przemówieniu z okazji Dnia Niepodległości   Jacoby   2023-07-11
Dziennikarstwo z użyciem płynów ustrojowych   Koraszewski   2023-07-10
Świat wysyła komunikat: Izrael powinien po prostu zaakceptować mordowanie Żydów     2023-07-08
Podczas gdy Stany Zjednoczone wzywają Izrael do „powściągliwości”, codziennie bombardują cele terrorystyczne na całym świecie     2023-07-05
Saudyjski publicysta niechętnie chwali Izrael i omawia „zjawisko Edy Cohena”     2023-07-04
Pochwała krytyków gender     2023-07-04
Wyburzenia domów przez Izrael i Egipt   Fitzgerald   2023-07-03
Ostatni upust żółci   Koraszewski   2023-07-03
Co arabscy darczyńcy dla amerykańskich uniwersytetów kupują za 10 miliardów dolarów?   Bard   2023-07-02
Krew, ropa i golf: Zachodnia hipokryzja wobec COP-28   Fernandez   2023-07-01
Misterium historycznego zakrętu   Koraszewski   2023-06-28
Chiny, Pakistan i Turcja sięgają po Kaszmir   Bulut   2023-06-27
Kto chce apartheidu? Palestyńczycy!     2023-06-25
Jak USA starają się związać ręce Izraela przed ogłoszeniem nowej umowy z Iranem   Doran   2023-06-24
ONZ i WHO obwiniają Izrael bardziej niż kogokolwiek innego   Bryen   2023-06-22
Problem z definicją antysemityzmu IHRA polega na tym, że nie pozostawia miejsca dla  antysemitów     2023-06-21
Groźba decywilizacji   Lloyd   2023-06-21
„To nie dowcip”: zaskakujące milczenie administracji Bidena, ONZ i UE w sprawie łamania praw człowieka w Iranie   Rafizadeh   2023-06-20
UNRWA dostarcza darmowych świadczeń 775 tysiącom osób, które nie są uchodźcami nawet według jej własnej definicji     2023-06-19
Polityka w czasach romantycznej zarazy   Koraszewski   2023-06-17
Antyzachodni klub nuklearny: Korea Północna, Chiny, Rosja i Iran niebezpiecznie atakują Zachód   Rafizadeh   2023-06-08
Polemika z izraelskimi migawkami   Koraszewski   2023-06-08
Amerykanin w Moskwie   Bawer   2023-06-07
Saudyjczycy wyłaniają się jako nowe mocarstwo Bliskiego Wschodu     2023-06-06
Czy modne bzdury przestaną być modne?   Koraszewski   2023-06-05
Amerykańska Narodowa Strategia Przeciwdziałania Antysemityzmowi jest porażką, zanim rozpoczęła działalność     2023-06-03
Głupota i podłość w służbie walki o władzę   Koraszewski   2023-06-02
Nowe media i stare problemy z dialogiem   Koraszewski   2023-05-30
Turcja: Co powiedziałby ojciec?   Taheri   2023-05-30
Wybory w Turcji: nacjonalistyczna polityka tożsamości wygrywa mimo nędzy   Bekdil   2023-05-27
Ekstremiści już planują wykorzystanie AI   Stalinsky   2023-05-23
Wywiad rzeka o seksie   Koraszewski   2023-05-22

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Lekarze bez Granic


Wojna w Ukrainie


Krytycy Izraela


Walka z malarią


Przedwyborcza kampania


Nowy ateizm


Rzeczywiste łamanie


Jest lepiej


Aburd


Rasy - konstrukt


Zielone energie


Zmiana klimatu


Pogrzebać złudzenia Oslo


Kilka poważnych...


Przeciwko autentyczności


Nowy ateizm


Lomborg


„Choroba” przywrócona przez Putina


„Przebudzeni”


Pod sztandarem


Wielki przekret


Łamanie praw człowieka


Jason Hill


Dlaczego BIden


Korzenie kryzysu energetycznego



Obietnica



Pytanie bez odpowiedzi



Bohaterzy chińskiego narodu



Naukowcy Unii Europejskiej



Teoria Rasy



Przekupieni



Heretycki impuls



Nie klanial



Cervantes



Wojaki Chrystusa


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Małgorzata, Andrzej, Henryk