Prawda

Niedziela, 24 czerwca 2018 - 07:28

« Poprzedni Następny »


Przypowieść o dobrym muzułmaninie


Andrzej Koraszewski 2017-08-30

Lassana Bathily

Lassana Bathily



Słuchając opowieści o dobrym Samarytaninie jeszcze w dzieciństwie, zastanawiałem się nad pytaniem, dlaczego właściwie Samarytanie mieli tak paskudną opinię, że wieść o jednym z  ludzkimi odruchami powtarzana jest od dwóch tysięcy lat? Oczywiście mogli to być tylko innowiercy, a jak wiadomo wiara w innego Boga może sugerować paskudny charakter, a dobroć inaczej wierzącego człowieka może wręcz szokować, bo wszak to nasz Pan Bóg opatentował dobro i zdefiniował zło, a definiując zło powiedział wyraźnie, że bałwochwalcy to nie są dobrzy ludzie.

Może być jednak tak, że jakaś społeczność ma opinię paskudną z powodu czynów tej społeczności. W Londynie Szwedzi reklamowali Ikeę, zapewniając, że tym razem przybywają z przyjaznymi zamiarami. Wikingowie nie są najlepiej na Wyspach pamiętani. Współcześni Szwedzi nie poczuwają się do winy za zbrodnie Wikingów i chyba słusznie, pamiętają jednak, że ich przodkowie byli bandą morderczych rabusiów. (Uczciwie mówiąc wszyscy mamy przodków morderców i rabusiów, ale dokumentacja jest niepełna, więc czasem wszystko można schować za pięknymi mitami).

 

Niemcy do niedawna pamiętali, że w ich społeczeństwie zrodził się narodowy socjalizm, ale jak wykazują najnowsze badania, coraz większy procent niemieckiego społeczeństwa wykazuje skłonność do umniejszania i usprawiedliwiania zbrodni nazizmu. Bezpośrednio po wojnie, w czasach tzw. denazyfikacji trudno było znaleźć w Niemczech ludzi przyznających się do nazistowskiej przeszłości, po przegranej nagle wszyscy twierdzili, że byli przeciwnikami Hitlera (czyli wszyscy byli dobrymi Niemcami).

 

Narzucone przez władze okupacyjne prawa (a pamiętajmy, że była to osobliwa sytuacja, w której okupacja terenów leżących na zachód od Elby uważana była za zjawisko w najwyższym stopniu pozytywne i terapeutyczne) zakazywały bezwzględnie wszelkiej propagandy nazistowskiej. Ślady tych zakazów pozostały do dnia dzisiejszego w postaci m. in. paragrafu 86. niemieckiego kodeksu karnego, zakazującego publikacji i eksponowania symboli nazistowskich. Oczywiście zakaz nie obejmuje publikacji w pracach historycznych, w materiałach mających na celu uświadamianie społeczeństwu grozy nazizmu, w sztuce lub tekstach dziennikarskich poświęconych historii.

 

W miarę upływu czasu i po pojawieniu się mediów elektronicznych, interpretacja tego paragrafu stawała się coraz trudniejsza, a prace historyczne mniej jednoznaczne. Interesującym przypadkiem było skazanie (18 sierpnia 2017) przez sąd rejonowy w Monachium dziennikarza, Michaela Stürzenbergera, na sześć miesięcy więzienia i 100 godzin prac na rzecz organizacji dobroczynnej za opublikowanie na swojej stronie Facebooka zdjęcia, na którym wielki mufti Jerozolimy wita się z nazistowskim dygnitarzem, na którego ramieniu widnieje opaska ze swastyką. Jest to doskonale znane zdjęcie historyczne, a pod zdjęciem było streszczenie artykułu z „Süddeutsche Zeitung”, pod tytułem „Hakenkreuz und Halbmond” (Hakenkreuz i półksiężyc).



Dziennikarz oskarżony został o “podżeganie nienawiści do islamu” oraz o “oczernianie islamu”. Prokurator podkreślał, że niewprowadzony czytelnik, nie otrzymał wystarczającej informacji, iż zdjęcie jest historyczne. Stürzenberger został uznany winnym za “rozpowszechnianie propagandy antykonstytucyjnej organizacji”.      

 

Sprawa wywołała spore zainteresowanie (tak w Niemczech, jak i poza tym krajem) z przypomnieniem, że setki takich historycznych zdjęć było publikowanych i nie budziły ani zainteresowania prokuratury, ani tym bardziej tego rodzaju wyroków. Tu i ówdzie przypominano, że państwo prawa oznacza równe prawa dla wszystkich, a nie wykorzystywania prawa do prześladowania kogoś, do kogo mamy jakieś pretensje.

 

Prasa niemiecka szybko stwierdziła, że nie są to żadne szykany, że sąd orzekł, iż  patrząc na to zdjęcie nie można było od razu wiedzieć, że chodzi o historyczne opracowanie tematu, a połączenie tego faktu z bezkrytycznym powielaniem przez Stürzenbergera tezy o tym, że islam jest ideologią faszystowską, było zdaniem sądu znieważeniem grupy religijnej.

 

Wojciech Szymański, polski współpracownik, polskiego wydania Deutsche Welle

informuje, że:

Michael Stürzenberger nie po raz pierwszy ma kłopoty z prawem z powodu posługiwania się materiałami z czasów Trzeciej Rzeszy. W 2011 roku wywiesił on w Monachium plakat z wizerunkiem Heinricha Himmlera przytaczając jego cytat „Islam jest bardzo bliski naszemu światopoglądowi”. Stürzenbergerowi zarzucono już wówczas posługiwanie się treściami propagandowymi niekonstytucyjnych organizacji. Stürzenbergera jednak uniewinniono. Mężczyzna miał też problemy w 2015 roku, gdy podczas antymuzułmanskiej demonstracji powiedział, że lokalny polityk CSU Josef Schmid „liże tyłek islamowi”, a także używał nazistowskiego żargonu zarzucając „zdradę ojczyzny” wszystkim myślącym inaczej niż on sam. Stürzenberger od czterech lat jest zresztą pod obserwacją kontrwywiadowczą. Służby uważają, że jego agresywna kampania antyislamska ma na celu szerzenie strachu przed islamem.  Wszyscy muzułmanie przedstawiani są jako wrogowie państwa prawa, co narusza wolność religii i godność człowieka – tłumaczył minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann.

Ten dziennikarz nie przypomina, że tysiące analogicznych „przestępstw” jest ignorowanych przez niemiecki wymiar sprawiedliwości, wydaje się wierzyć, że nie czyn jest istotny a życiorys, a jakby tego usprawiedliwienia nadużycia prawa było mało, zapewnia nas, że nie ma o czym mówić, bo wyrok się jeszcze nie uprawomocnił.  


Moglibyśmy tu zadać kilka pytań o to, czy skazany dziennikarz „posługiwał się”, czy przypominał nazistowską propagandę (ta kwestia mogłaby być nazbyt subtelna dla polskiego współpracownika niemieckiej gazety), lub czy są prace historyków (w tym historyków z muzułmańskiego świata) pokazujące wpływ ideologii nazistowskiej na dzisiejszy islam oraz dlaczego tak wielu dysydentów w krajach islamskich używa określenia „islamofaszyzm”?


Cała ta sprawa jest interesująca zarówno z prawniczego, jak i socjologicznego punktu widzenia, bo jeśli to dość ewidentne nadużycie prawa ma na celu osłonę praworządnych obywateli wyznania muzułmańskiego, to prawdopodobnie wymiar sprawiedliwości, politycy i prasa wyrządzają owym praworządnym obywatelom niedźwiedzią przysługę traktując społeczeństwo jak bandę idiotów i wzbudzając tym antymuzułmańskie nastroje. 


To społeczeństwo zauważa, że w zapale chronienia praworządnych mieszkańców wyznania muzułmańskiego, wymiar sprawiedliwości, politycy i prasa nagminnie chronią tych niepraworządnych, przymykając oczy na przestępstwa, uniewinniając lub skazując na symboliczne kary, a wreszcie ukrywając informacje o przestępstwach i o rozmiarach  przestępczości motywowanej fanatyzmem religijnym. 


Pisząc o wzrastającej niechęci do Arabów na Zachodzie jordański dziennikarz Fahed Al-Khitan zauważał, że lewica stara się z nią walczyć:

„Liberałowie i ci, którzy są na lewicy na Zachodzie, walczą z tymi zjawiskami, ale z każdym dodatkowym zamachem terrorystycznym ich głosy stają się słabsze i oznaki rozpaczy i frustracji pokazują się wyraźniej.”

Nie wiem, czy ten arabski dziennikarz zdaje sobie sprawę z tego, że zwalczanie niechęci do jakiejś grupy przez wygłaszanie kazań i ukrywanie prawdy może być kontrproduktywne? On sam w tej konkretnej wypowiedzi koncentruje uwagę na własnej społeczności pisząc:

„Dominująca u nas narracja, że ci terroryści stanowią niereprezentatywną mniejszość, nie utrzyma się długo. Musimy dowieść światu, że większość pośród nas odrzuca terror. Jak dotąd nadal wahamy się. Po każdym zdaniu ostrożnego potępienia, pojawia się „ale”. Wielu wśród nas nadal szuka wymówek dla morderców i usprawiedliwienia dla ich zbrodni. Nadal uważamy za święte fatwy, z których terroryści czerpią aprobatę dla swoich czynów. Nie ma już dłużej miejsca na manewry i uniki.


Musimy podjąć stanowczą decyzję – bo jeśli tego nie zrobimy, pytanie, dlaczego nas nienawidzą, będzie niedorzeczne. Źródło naszej nienawiści jest bardziej niż wystarczające, byśmy stali się narodem odrzuconym przez cały świat.”

Oczywiście jest całkiem sporo muzułmanów, zarówno tych, mieszkających na Zachodzie, jak i tych w krajach muzułmańskich, którzy nie tylko słownie potępiają islamski terror, ale domagają się głębokich reform w nauczaniu religii, reform szkolnictwa oraz rozdzielenia meczetu i państwa. Jedną z takich postaci jest prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi, podobne głosy słyszymy dość często z ust polityków w Tunezji, za podobne wypowiedzi wielu dziennikarzy tureckich trafiło do więzienia, w całym świecie muzułmańskim są setki dziennikarzy, pisarzy domagających się odrzucenia islamofaszyzmu, ryzykujących swoje kariery zawodowe i wolność osobistą dla marzenia o wolności od morderczej religijnej dyktatury.                    


Teoretycznie lepiej powinniśmy znać tych muzułmanów i byłych muzułmanów, którzy mieszkają na Zachodzie i tu domagają się potępienia nieludzkich praw, podżegania do nienawiści i totalitarnej ideologii podboju świata przez islam. Jeśli ich nie znamy, to jest to głównie „zasługą” owych „życzliwych dla muzułmanów" liberałów, którzy wolą chronić swobodę  wyznania przez kłamstwa i zamiatanie pod dywan kłopotliwych problemów, a nie przez równość praw. Jeśli rośnie dziś na Zachodzie niechęć do wszystkich muzułmanów, to niemała część winy spoczywa na barkach „liberalnej” prasy i polityków. Mieszkający między nami muzułmanie autentycznie potępiający terroryzm i domagający się zmiany nauczania islamu, są nie tylko przemilczani ale oskarżani są islamofobię. Tarek Fatach, kanadyjski działacz muzułmański, w artykule pod tytułem Jestem islamofobem jak mnie ukarzecie?  opisując czego naucza się w meczetach, pisał co myśli o takim chronieniu religii.                                  


Pod notką o skazaniu niemieckiego dziennikarza za umieszczenie historycznego zdjęcia na Facebooku czytelniczka pisała: 

Panie Andrzeju mam pytanie

Ile razy brzydzi się Pan nienawiścią w stosunku do muzułmanów?!
Przyznam , że nie widziałam takich tekstów które tak samo broniłyby owych tak jak Żydów.

Obawiam się, że ta czytelniczka nie mogła widzieć, bo zagląda czasem na moją stronę, żeby obejrzeć zdjęcia kota. Nie pytałem zatem, czy czytała artykuły Qanty Ahmed, Tareka Fataha, Maajida Nawaza, czy tego dnia, w którym zadała swoje pytanie czytała tekst Mahera Gabry, amerykańskiego badacza pochodzącego z Egiptu, który właśnie podpisał petycję o usunięcie wzywającego do ludobójstwa imama. Ta czytelniczka mieszka w Niemczech i zapewne to właśnie skłoniło ją do przeczytania notki o dziennikarzu skazanym za pokazanie na Facebooku historycznego zdjęcia.

 

Tę czytelniczka poparła natychmiast inna, zadając wyniosłe pytanie, „czy są dobrzy muzułmanie?” Mógłbym odpowiedzieć, że publikujemy dziesiątki artykułów dobrych muzułmanów i o dobrych muzułmanach, że nawet wiemy, jaka jest różnica, między Koranem używanym przez duszpasterzy głównego nurtu tak w islamie sunnickim jak i szyickim, a jak zreformowany został Koran w muzułmańskiej sekcie Ahmadija (co może wyjaśniać, dlaczego kiedy widzimy modlących się muzułmanów na miejscu zbrodni popełnionych przez islamskich terrorystów, to najprawdopodobniej będą to muzułmanie Ahmadija lub sufici, ale mało prawdopodobne, aby to byli salafici lub wahabici).           


Przypowieść o dobrych muzułmanach byłaby zatem bardzo długa, zatrzymajmy się jednak przy świadectwie Kay Wilson. Ona sama urodziła się w Wielkiej Brytanii, jest Izraelką, ofiarą ataku terrorystycznego w 2010 roku, w którym zginęła jej chrześcijańska przyjaciółka, Kristine Luken. Kay Wilson o samym ataku pisze:   

Poniżona klęczałam, zakneblowana i związana i czekałam na obcięcie mi głowy. Pamiętam zlanie się zapachu sosen i smrodu żółci ze szmaty zawiązanej wokół moich ust. Pamiętam śpiew ptaków i przerażone jęki mojej przyjaciółki. Piękno i bestia, świętość i barbarzyństwo były niepojętym tłem tego przeżycia, wiecznie trwającą chwilą, która nie pozwala, by doznania bladły z upływem czasu jak to robią inne wspomnienia.

 

Nigdy nie rozważałam możliwości, że zostanę brutalnie zamordowana. W czterdziestym szóstym roku życia  nawet śmierć rzadko przychodziła mi na myśl. To było pół godziny szaleństwa tak koszmarnego, że nawet potrzeba niezbędnego przygotowania się na śmierć była zduszona przerażeniem sposobem mojej bliskiej egzekucji.


Nie bałam się dłużej śmierci, ale przerażało mnie, że mogę się poddać. Chciałam, żeby policja znalazła moje zwłoki, by ci synowie zła zostali schwytani. Chciałam wybrać własny grób i chciałam mieć tę ostatnią autonomię. W jakiś sposób udało mi się - zakneblowanej, związanej, bosej i wykrwawionej – wstać i przejść półtora kilometra przez las. Miałam trzynaście ran w płucach i  przeponie zadanych maczetą, sześć złamań żeber, trzydzieści dodatkowych złamań kości, wybite ze stawu ramię, zmiażdżony mostek i złamaną łopatkę. Nie znalazłam jednak grobu. Wbrew wszystkim przeciwnościom, znalazłam pomoc – dwie rodziny, które uratowały mi życie.

Od ponad szesnastu lat Kay Wilson występuje publicznie „odmawiając, by pochłonęła ją nienawiść”. W szpitalu jej życie uratował lekarz muzułmanin, co w Izraelu nie jest niczym nadzwyczajnym, bo tam dziesiątki razy ofiarom islamskiego terroru pomagają muzułmańscy lekarze, pielęgniarki, pracownicy pogotowia, ale również przypadkowi ludzie reagujący na ulicy, czy na szosach. Kay Wilson opowiada również o spotkaniu z pewnym muzułmaninem na międzynarodowej konferencji:

Rok po tym ataku zostałam zaproszona jako członek małej delegacji izraelskiej, na europejską konferencję, gdzie chciano dać forum ofiarom terroru, by mogły opowiedzieć swoją historię. Siedziałam obok indonezyjskiego muzułmanina, który przeżył zamach bombowy na Bali. Był jednym z tysięcy muzułmanów okaleczonych lub zabitych przez fanatyków w ich rządzonych przez islamistów krajach. Był cieniem człowieka. Jego głowa była jakimś dziwnym kształtem, który pod dziwacznym kątem wyłaniał się nad szyją. Kępki szorstkich włosów rosły nierówno za uszami. Płaty jasnej skóry wszczepione na ciemną twarz czyniły z niej makabryczny kalejdoskop człowieczeństwa. Porównując mój stan fizyczny do jego, czułam się wdzięczna. Nie mam ułomności fizycznej lub zewnętrznego okaleczenia, które służyłoby jako nieustanne źródło ciekawości dla otoczenia. Nic w moim wyglądzie nie nasuwa komukolwiek podejrzeń, że jestem ofiarą terroryzmu.

Przypowieść o dobrym muzułmaninie powinna zatrzymać się na jednym konkretnym człowieku, z tysięcy interesujących przykładów zatrzymajmy się przy postaci Maliana Lassany Bathily, paryskiego muzułmanina, który pracował w żydowskim sklepie z koszerną żywnością, w którym 9 stycznia 2015 roku islamscy terroryście przeprowadzili krwawy zamach.


Lassana kończył już tego dnia pracę w sklepie, kiedy usłyszał strzały. Natychmiast kazał zejść znajdującym się w pobliżu klientom do piwnicy, gdzie zamknął ich w chłodni. Ryzykując własne życie, uratował życie kilkunastu ludziom. Jak mówił później dziennikarzom, działał odruchowo, nie myśląc o żadnych nagrodach. Po schowaniu klientów, wymknął się bocznym wyjściem, żeby zawiadomić policję. Został natychmiast aresztowany i skuty kajdankami, ponieważ podejrzewano, że jest w zmowie z terrorystami, sprawa się wyjaśniła, dopiero kiedy rozpoznał go inny pracownik sklepu. Pytany, czy ma żal do policji, odpowiedział, że przecież nie mogli wiedzieć, iż w sklepie byli również czarni pracownicy.  


Kiedy później tego młodego imigranta z Mali nagrodzono natychmiastowym obywatelstwem, powiedział, że spełniło się marzenie jego życia, bo zawsze chciał żyć w społeczeństwie, w którym ludzie wzajemnie się szanują. Nie czuł się bohaterem, powtarzał, że jego działania były odruchem normalnego człowieka.


Nienawiść do muzułmanów nakręcają nie tylko islamofaszyści, nie tylko znacznie liczniejsi muzułmanie, którzy tak lub inaczej usprawiedliwiają zamachy terrorystyczne motywowane nauczaniem islamu, nie tylko ksenofobiczna prawica, ale również ckliwa lewica, gotowa zamazywać zło w imię bardzo źle pojętego humanitaryzmu.


O islamistycznym zamachu na żydowski sklep w Paryżu prezydent Obama powiedział z lekceważeniem, że była to strzelanina do przypadkowych ludzi, i że nie miało to nic wspólnego z islamem ani z antysemityzmem.  


Czytelniczka z Niemiec pyta, czy brzydzę się czasem nienawiścią w stosunku do muzułmanów. Nie zauważa i chyba nie może zauważać, że ona sama nie traktuje muzułmanów jak ludzi, których warto rozróżniać, ani że jest bardzo wielu muzułmanów marzących o życiu w świecie, w którym jest jedno prawo dla wszystkich. Zrozumienie tego marzenia okazało się jak dotąd zbyt trudne dla bardzo wielu intelektualistów, polityków, duchownych i innych inteligentów. Niezdolność zrozumienia tego marzenia już dziś okazuje się bardzo kosztowna.   


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. Lustro... Poltiser 2017-08-30


Notatki

Znalezionych 1070 artykuły.

Tytuł   Autor   Opublikowany

Dlaczego nie bronimy się?   Rosenthal   2018-06-23
Marsz na rzecz terroryzmu w Londynie? Żaden problem   Bergman   2018-06-21
Etniczna czystka północnego Cypru. Wyznania turecko-cypryjskiego masowego mordercy   Bulut   2018-06-19
O chorobie psychicznej i wspomaganym samobójstwie   Coyne   2018-06-18
NGO finansowane z zagranicy - władza polityczna i prawowita demokracja   Steinberg   2018-06-18
Palestyna: Oblanie egzaminu historii   Sherman   2018-06-17
Wielka Brytania: Nowa akcja na rzecz islamskich praw o bluźnierstwie?   Bergman   2018-06-16
Sport, czyli szlachetna rywalizacja   Koraszewski   2018-06-15
Gangi gwałcicieli: opowieść z zielonego Oxfordshire   Murray   2018-06-15
Odrażający antysemityzm w ONZ   Bayefsky   2018-06-11
Palestyńscy podpalacze z latawcami   Rosenthal   2018-06-10
Unijne i palestyńskie nielegalne „fakty w terenie”   Tawil   2018-06-09
Odrastające głowy hydry nazizmu   Koraszewski   2018-06-08
Iran odpłaca za ciosy Izraelowi palestyńską krwią   Kedar   2018-06-07
Kobiety są ofiarami islamskich ekstremistów   Ayari   2018-06-06
Palestyńska „zdrada”   Tawil   2018-06-05
Dobrzy Europejczycy marzą choćby o proporcjonalności   Koraszewski   2018-06-04
Jak multikulturowy, intersekcjonalny postkolonializm cofa nas do Średniowiecza   Rosenthal   2018-06-03
Kolonizowanie martwych Gazy dla teatru kadiszu   Frantzman   2018-06-01
Propalestyńskie organizacje praw człowieka gwiżdżą na Palestyńczyków i na prawa człowieka   Tawil   2018-05-31
Problem mediów z Izraelem   Rosenthal   2018-05-30
Kazania na górkach   Koraszewski   2018-05-29
Norweska NGO gubi drogę na granicy Gazy   Steinberg   2018-05-28
Samodzielnie stworzona Nakba Palestyńczyków   Yemini   2018-05-26
Pięć filarów palestynizmu   Rosenthal   2018-05-25
Pilny list otwarty do sekretarza generalnego ONZ António Gutteresa   Kalulu   2018-05-24
Palestyńczycy: prawdziwa blokada Gazy   Toameh   2018-05-23
Cywilizacja zderzeń narracji   Koraszewski   2018-05-22
Trump przestaje karmić krokodyla   Rosenthal   2018-05-22
Zachód zdradza Kurdów   Meotti   2018-05-21
Gaza, Daniel i toporna robota   Tsalic   2018-05-19
Czy media rzeczywiście rozumieją przemoc w Gazie?   Plosker   2018-05-17
Zasłona dymna: sześć tygodni przemocy na granicy Gazy   Kemp   2018-05-16
220 nalotów na Palestyńczyków; świat ziewa   Toameh   2018-05-14
Ku politycznemu wymarciu   Carmon   2018-05-11
Kiedy nawet ateiści wierzą w fatwy i zaklęcia   Koraszewski   2018-05-10
Czy Putin realizuje idee Sołżenicyna, jak sądzą niektórzy analitycy?   de Lazari   2018-05-10
Palestyńczycy: nowy zwrot w starym kłamstwie   Tawil   2018-05-09
Dlaczego jestem wdzięczny Mahmoudowi Abbasowi   Rosenthal   2018-05-08
Igrzysk, igrzysk, pal diabli chleb   Koraszewski   2018-05-07
Artykuł w “Guardianie” kwestionuje “sztywną ortodoksję” Jom Ha’atzmaut, że Izrael powinien istnieć   White   2018-05-06
Dlaczego nienawidzisz Izraela?   O'Neill   2018-05-01
Proces Tariqa Ramadana o gwałt: obwinianie  ofiar   Meotti   2018-04-27
Zabójcza broń Hamasu: kombinacja rasizmu i antysemityzmu   Maroun   2018-04-26
Europejska imigracja: zakonnice won, terrorystów zapraszamy   Murray   2018-04-25
Niebezpieczne ignorowanie islamskiego antysemityzmu   Bergman   2018-04-24
Dlaczego chrześcijanie potrzebują samostanowienia w Iraku   Bulut   2018-04-23
Wielka Brytania: finansowanie nauki wysadzania się w powietrze   Murray   2018-04-20
Kto jest “uchodźcą”? Żydzi z Maroka a Palestyńczycy z Izraela   Dershowitz   2018-04-19
Tajemny świat Autonomii Palestyńskiej   Tawil   2018-04-18
Bliskowschodnie dziennikarstwo stadne: wszyscy zgadzają się   Landes   2018-04-17
Wolność, rynek, innowacje i wstawanie z kolan   Koraszewski   2018-04-16
Antysemityzm szaleje w Turcji   Bulut   2018-04-16
Izraelski dylemat afrykańskich migrantów   i Daniel Pomerantz   2018-04-15
Nieograniczona tania energia zmieniłaby społeczeństwo   Ridley   2018-04-14
“Obowiązek nienawidzenia Brytanii”   Murray   2018-04-14
Gaza: To co jest ludobójczymi rozruchami dla jednego, jest pokojowymi demonstracjami dla innego   Ruda (Daled Amos)   2018-04-12
Szwedzka minister spraw zagranicznych nie jest antysemitką, ona jest demagogiem   Flatow   2018-04-10
Nieodwzajemniona miłość Erdogana do ArabówBurak Bekdil   Bekdil   2018-04-09
Spotkanie na szczycie Turcja-Iran-Rosja     2018-04-08
Co wspólnego mają Alt-Right i Regresywna Lewica   Anomaly   2018-04-07
Chrześcijanie Nigerii dzisiaj, chrześcijanie Europy jutro   Meotti   2018-04-07
Apartheid w Judei i Samarii narzucony przez AP, wspierany przez Oslo   Maroun   2018-04-06
Co naprawdę znaczy wizyta saudyjskiego księcia?   Charai   2018-04-04
Pseudonauka i pseudoinformacja   Koraszewski   2018-04-02
Mity i fakty: śmiertelne “protesty ” Gazy   Pomerantz   2018-04-02
Prawo powrotu: kłamstwo, które zabija   Maroun   2018-04-01
Intersekcjonalność, plemienność i Farrakhan   Greenfield   2018-03-29
“Washington Post” broni Funduszu Męczenników AP   Pomerantz   2018-03-29
Turecka dyplomacja: bierz zakładników   Bulut   2018-03-28
Pora, by Zachód poszedł w ślady Izraela   Kasheikal   2018-03-27
Masakra Jazydów w Afrin: zabite dzieci, zbombardowane wsie, zniszczone świątynie   Bulut   2018-03-25
Dlaczego Arabowie tak nienawidzą Palestyńczyków?   Kedar   2018-03-24
Stu francuskich intelektualistów ostrzega przed islamskim totalitaryzmem      Fitzgerald   2018-03-23
Prawo Izraela do samoobrony   Rosenthal   2018-03-21
Żydowskie curesy   Lewin   2018-03-19
Jak lewica stała się własnym najgorszym wrogiem – część II   MacEoin   2018-03-18
Jak lewica stała się własnym najgorszym wrogiem – Część I   MacEoin   2018-03-17
Czy zachodni "Zatroskani" rzeczywiście troszczą się o pomoc dla Syryjczyków i Palestyńczyków?   Meotti   2018-03-13
Amerykański syndrom i Katar   Carmon   2018-03-12
Zabobony w postkolonialnej Afryce   Igwe   2018-03-10
"Ohydne przestępstwo" szkolnego programu   Tawil   2018-03-09
Izrael – państwo antyimperialistyczne   Krygier   2018-03-08
Świat mówi „nie”, ale już nie cały świat   Koraszewski   2018-03-07
#MeToo w meczecie   Meotti   2018-03-06
Oxfam, NGO i efekt aureoli    Steinberg   2018-03-04
Poinformujmy Abbasa: Wieczną stolicą “Palestyny” nie jest Jerozolima, jest nią Damaszek     2018-03-03
Więź społeczna, dziedzictwo krwi i rządy jego kurewskiej mości   Koraszewski   2018-03-02
Lekcje historii z dziesiątków lat pod rządami islamizmu   Rafizadeh   2018-03-02
Łupki są prawdziwą rewolucją energetyczną   Ridley   2018-03-01
Jak Izrael, Diaspora i Polska mogą opanować debatę o Holocauście   Frantzman   2018-03-01
Cenzorscy millennialsi są nowymi wiktorianami   Ridley   2018-02-27
Kto spowodował kryzys zdrowotny w Gazie?   Pomerantz   2018-02-27
Przyzwolenie, czyli dziś wolno zabijać   Koraszewski   2018-02-26
Amnesty wie, że to konflikt wewnętrzny między Palestyńczykami spowodował kryzys w Gazie, ale i tak obwinia Izrael     2018-02-26
Śmierć demokracji?   MacEoin   2018-02-25
Zachodnie feministki: hipokryzja hidżabu   Khan   2018-02-24
Europejscy apologeci arabsko-islamskiego ucisku i terroryzmu   Meotti   2018-02-23
Religia i polityka w zwarciu między Arabią Saudyjską a Katarem   Kedar   2018-02-21
Każdy naród powinien uchwalić prawa przeciwko fatwom   Nasreen   2018-02-19

« Poprzednia strona  Następna strona »
Polecane
artykuły

Prawo powrotu



Mózg i kodowanie predyktywne



Nocna rozmowa



WSzyscy wiedza



Nieustający marsz



Oświecenie Pinker



Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk