Niespodziewana erekcja impotenta na placu elekcyjnym

Jan Matejko Potęga Rzeczpospolitej u zenitu (wikipedia).
Jeszcze nie wiadomo, czy to już jesień  patriarchy, czy ciągle wiosna somnabulika, który wdrapuje się po trumnach, żeby ukraść księżyc? Kukiełka w pałacu udała się nadspodziewanie, więc naczelnik nie wyklucza, że spółkowanie z kozłem ofiarnym przyniesie pożytki. Chwilowo dziękuje bogu za łaskawe wsparcie, ale nadmienia w modlitwie, że jest kilka problemów. W sprawie usadowienia na dłużej kukiełki w pałacu słowo się rzekło, kobyłka jednak uciekła, bo się płot przewrócił.

Niektórzy zastanawiają się, co ma unieważnić SN, podobno ma unieważnić wybory, ale wyborów nie będzie, więc może ma unieważnić decyzję o dacie? Mniejsza o większość, mruczy somnabulik, byle coś unieważnił, ze względu na to, co ważne. Ludzie czepiają się słów, a ważne są czyny. Proszę załatwić czyn sądu, może być społeczny. Tak uzgodniliśmy z kozłem ofiarnym, który nota bene był sprawcą przewrócenia płotu (tę sprawę rozliczy się później), chwilowo kozioł potrzebny dla spełnienia. Teraz trzeba go podtuczyć, wykorzystując przy okazji do zadań specjalnych. Nie da się ukryć, że nawet się przydał. Przewrócił płot, kobyłka uciekła, nie nasza wina, my byliśmy niezłomni. Oni złamali, na szczęście, w ostatniej chwili, bo uczciwie mówiąc nie wyglądało to dobrze.


Niezłomność impotenta jest ważna, to sprawa pryncypiów. Co znaczy niemożliwe? My siły na zamiary, a oni odwrotnie. Koziołek ratuje honor, a honor wiadomo. Jest Bóg, jest honor, ojczyznę się jakoś załatwi odmownie. Ważny jest korespondencyjny stosunk do służby ojczyźnie. Łatwiej wtedy liczyć, żeby się zgadzało.                


A zgadzać się musi, bo kukiełka jest niezbywalna.


Na placu elekcyjnym impotent czuje, że wszystko będzie dobrze. Miał już takie odczucia. Szukał potem winnego i stał w blasku chwały pogromcy kozłów ofiarnych. Teraz wraca namiętność, na placu elekcyjnym czuje wolę mocy. Teraz, kiedy to zrobił z koziołkiem ofiarnym, wie, że znów zawołają: wodzu prowadź.


Mówcie co chcecie, imponująca to była erekcja, teraz tylko czyn społeczny sądu, kilka nocnych ustaw i ustawka gotowa. A potem ludzie listy będą pisać, że chcą tego, czego wódz pragnie. I o to chodzi, o to się modli, teraz i zawsze.


Listy protestacyjne pisać na Berdyczów. Poczta jest teraz zajęta organizacją komitetów wyborczych w sortowniach pod czujnym nadzorem służących ojczyźnie.


Impotent jest przy nadziei.


Jakież to romantyczne.    


Kiedyś już tak było, elekcja miała być wolna, głosowano kupą, gorzałki było pod dostatkiem, wynik był zgodny z planem.  

(0)
Listy z naszego sadu
Chief editor: Hili
Webmaster:: Andrzej Koraszewski
Collaborators: Jacek Chudziński, Hili, Malgorzata Koraszewska, Andrzej Koraszewski, Marcin Kruk, Henryk Rubinstein
Go to web version