Prawda

Wtorek, 20 lutego 2018 - 00:22

« Poprzedni Następny »


Dlaczego jestem ateistą?


Andrzej Koraszewski 2017-08-13


Prosta odpowiedź, iż dlatego, że nie znalazłem Boga, może zabrzmieć nieco dwuznacznie i wyglądać na kpinę zgoła, że gdzieś musieliśmy się minąć.  Porzuciłem szukanie Boga jako nastolatek na rzecz stwierdzenia, że ta hipoteza nie jest mi potrzebna. Nie jest potrzebna dla wyjaśnienia praw fizyki, ani kosmologii, ani tajemnicy życia i zjawisk przyrodniczych. W czasach przednaukowych idea Boga okazała się hipotezą zwodniczą, hamującą rozwój nauki, rozwój krytycznego myślenia, ideą wzmacniającą skłonność do zabobonów i teorii spiskowych. Jesteśmy ignorantami, ale religia dostarcza błędnych odpowiedzi o naturze świata, zmieniając naszą ignorancję z czynnika stymulującego, skłaniającego do szukania odpowiedzi, w umysłowe lenistwo i zadawalanie się wyjaśnieniami, które przy bliższym oglądzie okazują się nieodmiennie fałszywe.

W krajach rozwiniętych rzadko spotykamy dziś ludzi wierzących, dających wiarę w religijne opisy stworzenia świata, porzucono teorię geocentryczną, Bóg przestał ciskać piorunami, karać za grzechy suszami, powodziami, zarazami i trzęsieniami ziemi, ale jego słudzy nie przestali straszyć i nadal są znakomitymi producentami nerwic.


Jestem ignorantem, ale ta ignorancja jest motorem ciekawości, skłania do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Nie boję się już odpowiedzi „nie wiem” i odmawiam doszukiwania się przyczyn złych i dobrych zdarzeń w tajemniczych mocach. 


Jestem ateistą, bo żaden Bóg nie jest mi potrzebny do rozumienia świata. Podobno religia nadaje życiu jakiś sens, ale ten sens życia prezentowany przez ludzi religijnych pozostaje dla mnie niezrozumiały. Jeden (zapewne główny) filar tego religijnego sensu życia to nadzieja na życie wieczne, obietnica, że wraz z śmiercią nie zakończy się nasza świadomość. Być może cierpię na jakąś dziwną przypadłość, ale nie odczuwam lęku śmierci, chociaż spotykam i czytam o ateistach dręczących się perspektywą, że pewnego dnia umrą. Ateizm nie leczy lęku przed śmiercią. Religia również tego lęku nie eliminuje, obiecuje zaledwie środek łagodzący o wątpliwej skuteczności. Jeśli będę posłuszny nakazom mojej religii, religia obiecuje mi, że śmierć będzie bramą do życia w znacznie lepszym wydaniu. Ludzie  religijni zazwyczaj dodają w tym miejscu, że gdyby życie miało się kończyć wraz ze śmiercią, to nie miało by ono sensu. Ponieważ nie mam łaski wiary, więc nie rozumiem tej koncepcji sensu życia czerpanej z wiary w życie pozagrobowe. Mogę jednak dostać informację, jak można na to życie pozagrobowe zasłużyć.


Tu docieramy do punktu, który wielu ludzi inteligentnych i rozsądnych powstrzymuje przed porzuceniem religii – religia jest źródłem moralności. Obietnica zbawienia związana jest z życiem zgodnym z normami mojej religii. Dobro jest boskim wynalazkiem, jest opatentowane i człowiek dobry to wyznawca tego, a nie innego Boga.


Twierdzi się, że dobro pochodzi od Boga, a jeśli idzie o zło, to tu pojawiają się pokrętne wyjaśnienia w postaci już to boskiej kary, już to wrednego szatana, a na bardziej wysublimowanych poziomach dopuszcza się nawet koncepcję, że złe rzeczy po prostu się zdarzają, a wtedy Bóg płacze razem z nami.


Związek religii z moralnością jest jednak równie wątpliwy jak wyjaśnienia o nadnaturalnym stworzeniu świata. Niektóre normy moralne tworzone przez różne religie wydają się być uniwersalne, inne wydają się mieć charakter lokalny. (Zakaz jedzenia wieprzowiny w jednym miejscu, zakaz spożywania wołowiny w innym.) Uniwersalne normy wydają się być związane ze współczuciem i wezwaniami do uczciwości. Nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, nie oszukuj. Te normy mogły wyewoluować z naszych biologicznych instynktów takich jak instynkt rodzicielski i instynkt stadny. Zwierzęta mające duże mózgi przetwarzają informację, są zdolne do współczucia i przyjaźni, udzielania pomocy. Kultura mogła te skłonności wzmacniać, osłabiać, kierować na pewne grupy i wyłączać ze współczucia inne.


Religia jest częścią kultury służącą do manipulowania zachowaniami w stadzie. Ateista nie może powiedzieć, że jest człowiekiem bardziej moralnym niż chrześcijanin, muzułmanin, buddysta czy hindus. Może być równie wredny lub równie dobry, nie może również powiedzieć, że ateizm nadaje sens jego życiu, ateizm tylko uwalnia od religii i pozwala na szukanie sensu życia w czymś innym niż nadzieja na życie pozagrobowe. Gdzie szukać tego sensu? Pewną podpowiedzią są owe wartości uniwersalne (obecne również w religiach), które każą czerpać przyjemność z życzliwości wobec innych. Religie formułują to inaczej, nakazują (okazjonalną)  życzliwość wobec innych na polecenie jakieś istoty wyższej. W zasadzie efekt końcowy może być podobny, poważne traktowanie owych wartości uniwersalnych prowadzi do stwierdzenia, że warto być przyzwoitym, a to nie wymaga wiary w istotę wyższą. Możemy uzyskać kawałek sensu życia bez tej wiary (co nie znaczy, że ateista nie może się uczyć, jak być przyzwoitym, również od pięknie wierzących).           


Goła życzliwość może prowadzić do tego typu dobra, w którym więcej dobrych chęci niż skuteczności, a o takich dobrych chęciach nawet wierzący powiadają, że jest nimi piekło wybrukowane. Ważnym uzupełnieniem niezależnego (od religii) sensu życia jest ciekawość i pasja, która może prowadzić do fachowości, a ta może zmieniać życzliwość i dobre chęci w działanie skuteczne. Używam tu trybu warunkowego, bo ateizm nie gwarantuje ani mądrości, ani moralności. Ateiści to ludzie, a ludzie są różni (również wśród ateistów spotykamy durni i łajdaków). Ateizm gwarantuje wolność od religii (nie gwarantując wolności od jej namiastek), czy jest to jednak istotne i warte grzechu? Uwalnia od pasterzy w rodzaju Rydzyka, Hosera i im podobnych, ale nawet nie ostrzega przed ludźmi w rodzaju Sartre’a czy Chomsky’ego, którzy nie tylko w życiu nie przepuścili okazji, żeby zakochać w takim czy innym tyranie, ale zrobili wiele, żeby zachęcić do tego innych.


Zatrzymałem się przy artykule  Jeffa Moore’a z „Atheist Republic” Pod tytułem „Pięć powodów by zostać ateistą”. Zaczyna ów autor od przypomnienia, że ateiści nie cieszą się sympatią, że w wielu krajach lepiej się do ateizmu nie przyznawać, że są miejsca, gdzie uważa się ateizm za przestępstwo, często zagrożone karą śmierci. Ateizm – pisze Moore - wyzwala od religijnych zakazów, które uważamy za absurdalne, a często również niemoralne. Oczywiście nadal masz ograniczenia wynikające z praw świeckiego państwa, ale z tymi prawami łatwiej się pogodzić. Możesz te prawa otwarcie krytykować, nie są święte. W tej odzyskanej wolności wolność słowa jest szczególne cenna.   


Od starożytności słyszymy, że ateizm jest zagrożeniem dla moralności. Nieprawda, pisze autor z „Atheist Republic”,  moralność nie wywodzi się z religii, jest produktem ewolucji ludzkiego mózgu, inteligencji, kultury. Religie konserwują wcześniejsze barbarzyńskie normy moralne, takie jak niewolnictwo, karę śmierci, obcinanie kończyn jako karę za przestępstwo, małżeństwa z nieletnimi, system kastowy. Tę listę możemy ciągnąć w nieskończoność i raz za razem okazuje się, że religia z barbarzyństwem przodków dobrowolnie się nie rozstaje, że musi być do tego zmuszona. Kiedy religia zostaje podporządkowana świeckiemu prawu, okazuje się, że moralności jest więcej, a nie mniej. 


Oczywiście autor zdaje się zapominać, że idea świeckiego państwa nie powstała w głowach ateistów (bo ateistów wtedy nie było, a ci, którzy byli, woleli o tym głośno nie mówić), ale w głowach heretyków, których idee porwały ludzi znużonych religijnymi wojnami. Prawdą jest jednak, że bez trudu można udowodnić tezę, że ateizm jako taki nie jest zagrożeniem dla moralności, a co więcej, że w krajach, w których ludzie mogą być otwarcie ateistami, jest więcej prawa i sprawiedliwości (pisanych z małych liter).


Jeff Moore twierdzi w swoim artykule, że porzucenie religii rozwija inteligencję. No cóż, inteligencja jest w dużym stopniu dziedziczna, ale mamy tysiące przykładów na to jak porzucenie religii usuwa bariery utrudniające zdobywanie wiedzy, rozwój talentu i własnej osobowości. Twierdzenie, że większość ateistów to ludzie bardziej inteligentni niż osoby religijne, jest oczywiście nieprawdziwe. Ateizm zdarza się częściej wśród osób z lepszym wykształceniem. Porzucając religię nie stajemy się bardziej inteligentni, ale, faktycznie, otwierają się dodatkowe furtki umożliwiające rozwój intelektualny. Przez stulecia marnowano potencjał intelektualny niewolników, chłopów, kobiet. Religia nie jest jednak jedynym czynnikiem blokującym rozwój potencjału intelektualnego, ale ma na tym polu niezaprzeczalnie ogromne osiągnięcia.   


Trzecim powodem, dla którego według Moore’a warto być ateistą jest troska o naszą planetę. Autor zwraca uwagę na korelację między porzuceniem religii a szacunkiem dla nauki, a w ostateczności to właśnie nauka pomaga nam chronić naszą planetę. Istotnie taka korelacja istnieje, ale nie jest to aż tak proste, jakby się mogło wydawać. Tak, nauka pomaga nam chronić naszą planetę, ale sam ateizm nie uczy nas automatycznie rozumienia nauki i naukowych sporów. Wśród przeciwników GMO i innych form nowoczesnego rolnictwa jest mnóstwo ateistów, masowe ruchy ekologiczne (w dużym stopniu zdominowane przez ateistów) są bardzo często na bakier z nauką. Dyskusja o klimacie zmienia się często w ideologiczną bójkę. Uwolnienie się od religijnych przesądów nie gwarantuje nam, że będziemy od teraz racjonalni. Troska o planetę jest dobrym argumentem, by porzucić religię, ale wymaga wielu ostrzeżeń przed innymi zagrożeniami ze strony naszych skłonności do irracjonalizmu.


Czwarty powód Jeffa Moore’a jest istotny, chociaż pewnie też sformułowałbym go inaczej – ateistom nie grozi piekło. Religie uwielbiają terroryzowanie własnych grzeszników, heretyków, innowierców i ateistów piekielnymi karami. Religia jest kulturą strachu, wpędza w nerwice. Oczywiście nie jest osamotniona na tym polu, a wielu ludzi religijnych radzi sobie z tym zagrożeniem stroniąc od fanatycznych kapłanów, ignorując nieustanne straszenie i nieżyciowe nakazy. Osobiście mam wrażenie, że na tym polu przede wszystkim należy chronić dzieci, których  żywa wyobraźnia w reakcji na serwowane przez katechetów strachy może spowodować trwałe i głębokie szkody psychiczne.


Kilka dni temu pewien amerykański ksiądz katolicki oskarżył Richarda Dawkinsa na łamach „Huffington Post” o wszystkie możliwe grzechy przeciw religii. Ksiądz Kerry Walters pisał:

„Dawkins jest również mistrzem oburzająco niesprawiedliwych twierdzeń o religii; mówi, że religijna edukacja jest krzywdzeniem dzieci, że religia jest odpowiedzialna za większość terroryzmu na świecie (nawiasem mówiąc stwierdzenie, które jak wielokrotnie pokazano wcale nie jest tak oczywiste) i że wiara czyni ludzi ignorantami, głupcami, psychicznie chorymi i nikczemnymi”.

Odpowiadając na te zarzuty Richard Dawkins przypomina, iż wielokrotnie powtarzał, że religijna edukacja jest konieczna, bo bez niej nie rozumielibyśmy historii, literatury i sztuki, że przeciwny jest indoktrynacji religijnej, a to są dwie różne rzeczy, gdyż indoktrynacja religijna faktycznie wyrządza dzieciom krzywdę, w szczególności groźne jest straszenie dzieci piekłem. Zgadza się oczywiście, że nie jest oczywiste, że religia odpowiada za większość terroryzmu na świecie. Tego nigdy nie twierdził. Mówił znacznie ostrożniej, że nie można tego wykluczyć i wiele za tym przemawia. (Czytając ten  zarzut sformułowany przez księdza miałem wrażenie, że słyszę dramatyczną samoobronę ucznia, który co prawda pobił koleżankę, ale Jasiu ją też kopnął i jeszcze opluł.) Trzeci zarzut zirytował Dawkinsa najbardziej. Jak większość ateistów Dawkins ma wielu wierzących przyjaciół i znajomych, których darzy szacunkiem, więc nie twierdzi, że wierzący to ignoranci i głupcy. Bez trudu jednak może wskazać swoją wypowiedź, którą katolicki ksiądz odrobinę wypaczył. Był to cytat z wypowiedzi na łamach „New York Timesa”, w której stwierdzał, że można bez obawy popełnienia błędu powiedzieć, że „jeśli spotykasz kogoś, kto twierdzi, że nie wierzy w ewolucję, to osoba ta jest ignorantem, głupcem, umysłowo chorym (lub człowiekiem nikczemnym, ale tego raczej nie biorę pod uwagę)”. Podkreślał wówczas, że ignorancja jest najczęstszym powodem odrzucenia ewolucji, zaś ignorantami w większości spraw jesteśmy wszyscy.        


Tak czy inaczej uwolnienie się od religijnych irracjonalnych strachów jest dobrym, powodem rozstania z religią.


Piąty powód zostania ateistą przedłożony przez Jeffa Moore’a związany jest z terroryzmem. Moore również nie formułuje tego tak jak ksiądz Kerry sugerował, że formułuje to Dawkins. Moore pisze, że kiedy religia staje się narzędziem w rękach ekstremistycznych władców i polityków, przestaje posługiwać się wyłącznie wirtualnymi straszydłami i wtedy pojawiają się takie rzeczy jak dżihad, krucjaty, święte wojny. Święte pisma zachęcają i usprawiedliwiają te mordercze działania.


A ilu ludzi zostało zabitych w imię ateizmu? – pyta Jeff Moore - Ani jeden.


Oczywiście wielu ludzi przywoła w tym momencie ścinanie głów biskupom podczas rewolucji francuskiej i meksykańskiej, mordowanie popów podczas rewolucji październikowej, zabijanie księży podczas wojny domowej w Hiszpanii, czy wreszcie wysyłanie do obozów i zabijanie księży i pastorów przez nazistów.


Z konieczności musimy dzielić włos na czworo i rozważyć, czy było to w imię ateizmu, czy antyklerykalizmu i na czym polega różnica, czy prześladowano religię w imię ateizmu czy  obłąkanych idei? Na przykład w Niemczech naziści czasem podpierali się religią, prześladując i mordując tylko tych kapłanów, którzy przeciwstawiali się nazistowskiemu barbarzyństwu i hołubiąc tych, którzy bili pokłony wodzowi.


W komunizmie sprawa przedstawiała się inaczej, bowiem komunizm faktycznie uczynił ateizm częścią swojej ideologii. I tu jednak nie w imię ateizmu zabijano kapłanów, a w imię marksistowskiej idei.


Listę powodów, dla których warto być ateistą, można rozszerzać, mnie jednak wystarcza jeden, hipoteza Boga jest żałośnie słaba i zupełnie zbędna. Niczego nie wyjaśnia, zgoła przeciwnie, nie prowadzi do postaw bardziej moralnych, chociaż nie zawsze musi im przeszkadzać, bo jak większość z nas dobrze wie, jest wielu cudownych wierzących ludzi, którzy mogą być i są wzorami również dla ateistów. Ważniejsze jest pytanie dlaczego nie jestem chrześcijaninem, muzułmaninem, buddystą czy hindusem. Na te pytania odpowiadano już wielokrotnie. Do wspaniałego eseju Bertranda Russella Dlaczego nie jestem chrześcijaninem warto powracać, a w dzisiejszych czasach szczególnie warta polecenia jest pięknie napisana książka wychowanego w Wielkiej Brytanii i mieszkającego w Stanach Zjednoczonych zbyt mało znanego wielkiego humanisty pochodzenia pakistańskiego Ibn Warraqa Dlaczego nie  jestem muzułmaninem. Ateizm jest tylko odrzuceniem Boga, a to prowadzi do wielu pytań.


Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
2. Ateizm jest odrzuceniem Boga Irracja 2018-01-01
1. Ja Agnostyk Zbigniew M Dawid 2017-08-15









Smakołyki od przyjaciół
Cyrus: Moje jest wspaniałe, a twoje?
Hili: Moje jeszcze lepsze.

Więcej

Potrzebne są prawa
przeciwko fatwom
Taslima Nasreen

Taslima Nasreen w księgarni. (z: Twitter.com/TaslimaNasreen).

Znana na całym świecie pisarka z Bangladeszu, Taslima Nasreen, w niedawnym artykule  napisała, że fatwy, choć niewiążące dla muzułmanów, doprowadziły do śmierci wielu liberalnych pisarzy i działaczy. Taslima Nasreen otrzymuje groźby śmierci od islamskich duchownych w Indiach. Jej artykuł został pierwotnie napisany w języku bengalskim i przetłumaczyła go na angielski dziennikarka Neera Majumdar. Artykuł opublikowano na ThePrint.in, indyjskiej witrynie internetowej. Poniżej podajemy fragmenty tego artykułu za ThePrint.in:

Więcej

Potworności,
o których nikt nie mówi
Khaled Abu Toameh

Palestyński obóz uchodźców Jarmuk jest pod oblężeniem armii syryjskiej od ponad 1660 dni. Na zdjęciu: Mieszkańcy Jarmuk czekają w kolejce na dostawę żywności.

Palestyński obóz uchodźców był pod oblężeniem przez ponad 1660 dni. Setki mieszkańców zabito, a dziesiątki tysięcy musiały uciekać ze swoich domów.


Ci, którzy pozostali w obozie – głównie starcy, kobiety i dzieci – żyją w nieopisanych warunkach sanitarnych i piją zanieczyszczoną wodę.  

Ponad 200 Palestyńczyków z tego obozu, który jest pod oblężeniem od 2013 r., umarło w wyniku braku żywności lub lekarstw. Warunki w obozie, według wszystkich standardów, są straszliwe.

Więcej
Blue line

Królestwo Niebieskie
na Ziemi (II)
Lucjan Ferus

'Maciejowski Bible', Paris ca. 1240 (NY, Morgan Library & Museum, MS M.638, fol. 36v)

Przypomnę tylko, iż niniejszy tekst poświęcony jest odwiecznemu ludzkiemu pragnieniu nastania królestwa bożegona Ziemi. 

Więcej

Kryzys humanitarny
w Gazie
Smadar Bat Adam


Ekspert Banku Światowego Adnan Ghosheh, powiedział w wywiadzie dla „Haaretz”,  że Gaza do roku 2020 ze względu na brak wody stanie się obszarem nie nadającym się dla ludzi.


Ta ponura przepowiednia opiera się na raporcie Institute for National Security Studies zatytułowanym „Kryzys wodny i energetyczny w Gazie. Obraz 2017”.

Więcej
Blue line

“Partenogenetyczny” rak
rozmnaża się bez seksu
Jerry A. Coyne 


Chyba ponad dziesięciu czytelników przysłało mi link do artykułu Carla Zimmera w “New York Times” o rakach marmurkowych. Ten „gatunek” jeśli można go tak nazwać (więcej o tym poniżej) jest partenogenetyczny – to jest, rozmnaża się bez seksu. Znaczy to, że wszystkie osobniki są samicami, a samców, którzy normalnie dostarczają plemników u przodków raków, nie ma wcale. Populacja raków marmurkowych nie potrzebuje samców i całe jezioro może zostać zaludnione przez jednego osobnika. Myślę, że Zimmer trochę przesadza, kiedy mówi, że ten nowy mutant „przejmuje Europę”, ale poza tym to jest dobry artykuł.

Więcej

Irańska “Opowieść podręcznej”
i etnocentryzm #MeToo
Seth J. Frantzman


Co dzieje się, kiedy pokazanie włosów jest czynem rewolucyjnym? Nic. Przynajmniej poza Iranem widzieliśmy kolektywne wzruszenie ramionami na informację, że dziesiątki irańskich kobiet protestuje przeciwko szowinistycznej teokracji przez pokazywanie swoich włosów. Aresztowano dwadzieścia dziewięć kobiet za korzystanie z podstawowych praw człowieka do wolności myśli, sumienia i religii po prostu przez pokazanie włosów.
Irański reżim jest wersją serialu telewizyjnego Opowieść podręcznej, ale w realnym życiu. W książce z 1985 r., na której oparty jest serial, Margaret Atwood wyobraża sobie przyszłą teokratyczną republikę w Stanach Zjednoczonych. 

Więcej
wwi_book

Długi spacer
z cudzymi myślami
Andrzej Koraszewski


Idę sobie z psem nad Wisłą, widoki piękne, a mnie się rzygać chce. Właściwie powinienem być zadowolony. Steven Pinker na prośbę o pozwolenie na tłumaczenie i publikację fragmentu jego nowej książki odpowiedział w ciągu kilku minut, więc można to było wrzucić z zaledwie dwudniowym poślizgiem. Niesamowity facet. Podobnie jak Matt Ridley, dostrzega grozę, nie tracąc z oczu tego, co pozytywne. Wygląda na to, że lektura Enlightenment Now będzie odpoczynkiem. Studiowanie bieżących doniesień odpoczynkiem nie jest.

Więcej

Afrykańscy migranci
w Izraelu
Vic Rosenthal


Temat nielegalnych migrantów afrykańskich w Izraelu stał się gorący z wszystkimi możliwymi grupami, od organizacji praw człowieka do rabinów ruchu konserwatywnego w Ameryce, wtrącającymi się z radami, jak Izrael powinien sobie z nimi poradzić.


Wybrałem słowo “migranci” jako najbardziej neutralne. Nazywa się ich rozmaicie, od „infiltratorów” do „starających się o azyl” i „uchodźców”, zależnie od tego, jakie stanowisko wobec nich zajmuje mówiący.

Więcej

Oświecenie:
Rozum jest niezbywalny
Steven Pinker

Obraz Immanuela Kanta i jego współczesnych, których praca, wiara i wartości leżą u podstaw oświeceniowego myślenia. Zdjęcie: Science History Images / Alamy S/Alamy Stock Photo

We wtorek, 13 lutego rozpoczęła się sprzedaż nowej książki Stevena Pinkera, Enlightenment Now. Poniżej za pozwoleniem Autora publikujemy jej fragment.   


Czym jest oświecenie? W eseju z 1784 r. z tym właśnie pytaniem jako tytułem, Immanuel Kant odpowiedział, że jest to “wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy”, jego “leniwego i tchórzliwego” poddania się “dogmatom i formułkom” władzy religijnej lub politycznej. Proklamowanym przez niego hasłem Oświecenia jest: „Odważ się myśleć!” a podstawowymi wymogami jest wolność myśli i słowa.

Więcej

Życie w Pakistanie jest
piekłem dla nie-muzułmanów
Rahat John Austin

Asia Bibi i dwoje z jej pięciorga dzieci, na zdjęciu sprzed jej uwięzieniem w celi śmierci w 2010 r. za „bluźnierstwo”.

Według oficjalnych wyników spisu powszechnego z 2017 r. w Pakistanie z 25 sierpnia 2017 r. populacja Islamskiej Republiki Pakistanu wynosi 207,74 milionów. Kraj podzielony jest na przytłaczającą muzułmańską większość 96,28% i pozostałą, nie-muzułmańską mniejszość 3,72%, na którą składają się chrześcijanie, bahajowie, buddyści, hindusi, Ahmadi, Kalaszowie, Parsowie i Sikhowie. Religijne mniejszości na terytorium dzisiejszego Pakistanu stanowiły w momencie oddzielenia się od Indii w 1947 r. niemal 23% pakistańskiej populacji. Zamiast jednak wzrosnąć liczebnie, zmalały do obecnych 3,72%. Jeśli wzrosła populacja muzułmańska, dlaczego nie wzrosły nie-muzułmańskie?

Więcej
Blue line

Naturopatia zdrowy -
styl życia plus szamaństwo
Orac

Rysunek dodany przez redakcję „Listów” z artykułu, w którym polska pani „doktór” wyjaśnia „czym jest neuropatia obwodowa”.

Kiedy piszę o naturopatach, często podkreślam, że ich literki “ND”, o których twierdzą, że oznaczają “naturopatycznego doktora”, w rzeczywistości należy odczytywać jako “nie-doktor”. Powodem jest to, że u sedna naturopatii leży czysta pseudonauka  i szamaństwo, nie wspominając już o antyszczepionkowej pseudonauce. Zasadniczo naturopatia obejmuje cały róg obfitości znachorstwa i szamaństwa, włącznie z wiarą antyszczepionkową i homeopatią. Wydaje się, że naturopaci zaakceptują niemal każdą terapię, niezależnie od tego, jak absurdalną pojęciowo, niepopartą nauką i bez dowodów klinicznej skuteczności. (Jeśli mi nie wierzycie, spytajcie Britt Hermes, byłej naturopatki, która zrozumiała, że stała się znachorem i wróciła do medycyny, a teraz stała się celem ataku swoich byłych kolegów.) 

Więcej

Arab z urodzenia,
syjonista z wyboru
Fred Maroun


Urodziłem się jako Arab, częściowo Libańczyk, częściowo Syryjczyk i częściowo Egipcjanin. Moim przeznaczeniem była nieufność do Izraela i, bądźmy szczerzy, stanie się antysemitą, który wierzy, że Izrael istnieje wyłącznie z powodu poczucia winy Europejczyków w następstwie Holocaustu oraz że Żydzi kontrolują światowe banki i rząd USA.

Tak się jednak złożyło, że wybrałem inną drogę. Postanowiłem stanąć po stronie ludu (Żydów), którzy wbrew wszelkim przeciwnościom stali się jedyną starożytną cywilizacją, która odzyskała swoją ziemię rodzinną od imperialistycznych najeźdźców (Arabów, moich przodków).


Postanowiłem popierać państwo, które potrafiło przetrwać w 1947/49 r. przeciwko znacznie liczniejszym najeźdźcom i mimo obojętności czy wręcz wrogości większości świata.

Więcej
Blue line

Nieustający marsz
niesłusznie dumnych
Andrzej Koraszewski 


Polityka tożsamości jest w Ameryce modnym terminem, tak modnym, że niektórym ludziom wydaje się zmieniać tożsamość. Jedni wpisują sobie ten termin na sztandary, a inni reagują na niego jak byk na czerwoną płachtę. Dawno, dawno temu był sobie niemiecki socjolog, który wymyślił „klasową teorię poznania”, współczesna nam Judith Butler wydaje się optować za kobiecą teorią poznania (co mogłoby mieć swój urok, gdyby nie Judith Butler), inni wybierają kolorową teorią poznania, radykalnie różniącą się od fałszywej teorii poznania białego człowieka (na szczęście daleko nie wszyscy kolorowi dają się porwać tej rasowej teorii poznania, ale wystarczająco wielu uczonych ich do tego zachęca, żeby niektóre dyskusje o tożsamości i świecie przypominały kompletny dom wariatów).

Więcej

Mroczny sekret
dwulicowych akademików
Giulio Meotti

Prezydent Donald Trump podpisuje 6 marca 2017 r. dekret prezydencki 13780, który ogranicza wjazd do USA z pewnych krajów oraz przez wszystkich uchodźców, którzy nie posiadają albo wizy, albo ważnego dokumentu podróży. (Zdjęcie: The White House)

Restrykcje Stanów Zjednoczonych na wjazd podróżnych z sześciu krajów o muzułmańskiej większości (wybranych przez byłego prezydenta, Obamę) – chyba że, jak powiedział prezydent Donald J. Trump, będzie można ich sprawdzić – wywołały gniew zachodniej społeczności akademickiej. Ich niepokój wydaje się koncentrować wokół sprawy wykluczenia ze Stanów Zjednoczonych badaczy i uczonych z krajów islamskich obłożonych sankcjami przez administrację amerykańską.

Harvard, Yale i Stanford poszły do sądu przeciwko Białemu Domowi. 171 stowarzyszeń naukowych i organizacji akademickich protestowało przeciwko temu, co błędnie zatytułowali “muzułmańskim zakazem” Trumpa. "Wśród ludzi dotkniętych tym dekretem są akademicy i studenci, którzy nie mogą uczestniczyć w konferencjach i w swobodnej wymianie myśli” – głosi apel podpisany przez 6 tysięcy naukowców, akademików i badaczy z całego świata.


Niestety, wielu z tych, którzy podpisywali te apele, walnie przyczyniło się do szerzenia rasistowskich apeli wzywających do bojkotowania ich izraelskich kolegów.

Więcej

Bezwstydne organiczne
sianie strachu
Steven Novella


Zarówno ja, jak i inni od dawna wskazujemy na to, że sianie strachu przed GMO w znacznej mierze jest robotą lobby żywności organicznej jako sposób oczernienia konkurentów. Strategia jest prosta – odstrasz ludzi od genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO) i oferuj organiczne produkty jako nie zawierającą GMO alternatywę. To nic nowego w reklamie: wywoływanie strachu, a potem oferowanie własnego produktu jako bezpiecznego schronienia.

Więcej

Libańczycy zapłacą
za grzech pierworodny Arabów
Fred Maroun

Jednostki Hezbollahu w Libanie. 

Dwudziestego ósmego stycznia Izraelska Armia Obronna (IDF) ostrzegła naród libański, że Iran zamienia ich kraj w fabrykę pocisków. Wielu Libańczyków już to wie. Wiedzą także, że Hezbollah, pod kierunkiem irańskiego reżimu, prawdopodobnie rozpocznie wojnę z Izraelem, która zdewastuje Liban bardziej niż cokolwiek, co Libańczycy widzieli w przeszłości. Jednak, mimo że wiedzą o tym, nie mogą zrobić niczego. Hezbollah ma pistolet przyłożony do głowy każdego libańskiego polityka.

Więcej

Tęsknota czyli Królestwo
Niebieskie na Ziemi
Lucjan Ferus


Pisząc niedawno cykl o Świadkach Jehowy, korzystałem m.in. z książki Gunthera Pape Byłem Świadkiem Jehowy. Wiele lat temu, podczas pierwszej jej lektury nie zwróciłem dostatecznej uwagi na to, co jest podstawą religii milenarystycznych: na ideę „królestwa bożego na Ziemi”. Teraz, kiedy po tak długim czasie przeczytałem ją powtórnie dostrzegłem paradoksy tej idei, a odkrywanie sprzeczności w religijnych doktrynach od wielu lat jest moją pasją, bowiem potwierdzają one wyznawany przeze mnie pogląd, że wszystkie religie i wszystkich naszych bogów stworzyli sami ludzie własnym rozumem i własną wyobraźnią.

Więcej

Polska, Izrael
i Holocaust
Noru Tsalic


Dziecko dziesięcioletnie w 1943 r. ma dziś 85 lat. Coraz mniej ocalonych z Holocaustu jest nadal wśród żywych; pozostała garstka starych ludzi, których świadectwo ma niezastąpiony charakter osobistego doświadczenia. I już choćby z tego powodu coraz łatwiej zaprzeczać, trywializować, wypaczać – lub zwyczajnie zapomnieć. 

Ale najniebezpieczniejszy zapewne rodzaj rewizjonizmu Holocaustu po cichu odbywa się w Europie – już od dziesięcioleci – z dala od spojrzeń badaczy.

Więcej
Biblioteka

Powrót antysemickiego
potwora
Andrzej Koraszewski


Dziennikarka „Polityki”, Agnieszka Zagner, opublikowała na swoim blogu felieton pod znamiennym tytułem „Idzie Marzec?” Mamy ostatnio wysyp autorów zauważających podobieństwo atmosfery marca 68 i lutego 2018. Bodaj najciekawszy tekst napisał Piotr Osęka, pokazując wypowiedzi polityków, publicystów i ludu sprzed pół wieku i dziś. Uderzające podobieństwo, te same wątki, ten sam sposób rozumowania. Nawet Osęka pomija jednak międzynarodowy kontekst, narastanie od lat brunatnej fali w polityce europejskiej i amerykańskiej, zwycięstwo antysemityzmu przebranego za antysyjonizm na zachodnich uniwersytetach, w mediach i w wielkiej polityce.

Więcej

Arabowie niosą sztandar
nazistowskiego antysemityzmu
Lyn Julius

Wielki Mufti Jerozolimy Hadż Amin al-Husseini (po lewej) spotyka się z Adolfem Hitlerem w 1941 r. Zdjęcie: German Federal Archives.

Wirus nazistowskiego antysemityzmu dotarł do świata arabskiego i muzułmańskiego już w latach 1930. Dał ideologiczną inspirację arabskim partiom nacjonalistycznym, takim jak baasiści w Syrii i Iraku oraz paramilitarne grupy, takie jak Młody Egipt, założony w 1933 r. Antyżydowskie teorie spiskowe są podstawą totalitarnej ideologii Bractwa Muzułmańskiego, założonego w Egipcie w 1928 r. i jego ideologicznych kuzynów, Państwa Islamskiego, które stara się narzucić królestwo Allaha na Ziemi przez dżihad i przymusowe nawracanie nie-muzułmanów.
Zachód z nadęciem moralnym potępia stary europejski antysemityzm “skrajnej prawicy” i nie chce widzieć tego, który otwarcie kontynuuje nazizm.

Więcej
Blue line

Fałszywe nadzieje
i niewidzialni wrogowie
Jonny Anomaly 


Ludzie są poszukiwaczami wzorów. Kiedy widzimy wzory w przyrodzie, często szukamy dla nich jakiegoś głębszego wyjaśnienia. Przykładem wzoru, który ściągnął uwagę akademików jest dysproporcja między mężczyznami i kobietami w takich dziedzinach jak budowa maszyn i pediatria.   

Kultura jest oczywistym wyjaśnieniem dla niektórych różnic: jeśli fala irlandzkich imigrantów w Bostonie wstępuje do straży pożarnej, a włoskich imigrantów otwiera restauracje, to możemy oczekiwać, że w następnym pokoleniu Bostończyków będzie nieproporcjonalna liczba irlandzkich strażaków i włoskich właścicieli restauracji. Podobnie, jeśli nisko wykwalifikowani imigranci na ogół pracują na budowach i w rolnictwie, możemy oczekiwać, że znajdziemy wielu nisko wykwalifikowanych robotników, którzy przybyli z Ameryki Środkowej do Stanów Zjednoczonych, pracujących na budowach i farmach truskawek.

Więcej

Jak nie upamiętniać
Holocaustu
Vic Rosenthal


Niedawno obchodzono Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Sądzę, że dobrze jest, że istnieje taki dzień, choćby po to, by przeciwdziałać rosnącej popularności negacji Holocaustu. Pewne aspekty tych obchodów są jednak niepokojące. 

Widzimy Amerykanów i Europejczyków, którzy są poruszeni do łez, kiedy myślą o koszmarnym mordowaniu Żydów 75 lat temu, a równocześnie wspierają prawdziwych spadkobierców nazistowskiej ideologii – palestyńskich Arabów i irański reżim (nie wspominając krokodylich łez polityków takich jak Barack Obama, wróg narodu żydowskiego, który niedawno miał hucpę określenia się jako „liberalny Żyd”).

Więcej

Archipelag islam,
czy mamy się bać?
Andrzej Koraszewski


Kolejna książka o islamie, kolejna próba wyjaśnienia fenomenu, będącego coraz częściej przedmiotem gorących sporów, w których z jednej strony pojawia się argument, że barbarzyńcy stoją u bram, lub że dawno temu wdarli się do naszej twierdzy, a z drugiej, że nie ma najmniejszych powodów do obaw, że islamski polityczny ekstremizm jest zaledwie marginesem, a strach zmienia nas w ksenofobicznych islamofobów albo zgoła rasistów.

Więcej

Wracając z wystawy
albo antysemityzm lewicy
Ludwik Lewin


Paryskie muzeum-centrum dokumentacji Memorial de la Shoah (pomnik szoa) do 29 kwietnia ma wystawę zatytułowaną „Beate i Serge Klarsfeld – Bitwy o Pamięć”. To małżeństwo, znane przede wszystkim z tropienia zbrodniarzy, którzy podczas II wojny światowej uczestniczyli w unicestwieniu żydów, ma zasługi wychodzące daleko poza postawieniem pod sąd niemieckich i francuskich morderców.
Beate i Serge Klarsfeld, jak nikt inny zapewne, przyczynili się do zachowania pamięci o eksterminacji Żydów i do tego, że problemy II wojny światowej odczytuje się na Zachodzie przede wszystkim poprzez szoa. Ich jest też zasługą zrozumienie, że winę za eksterminację Żydów europejskich ponoszą nie tylko Niemcy, bo hitlerowskie przedsięwzięcie wspomagały, czynnie lub biernie, inne państwa i narody.

Więcej
Dorastać we wszechświecie

#PrayForGaza
#PrayForPalestina
Andrzej Koraszewski

Holenderscy łowcy Żydów,
którzy pomagali nazistom
Manfred Gerstenfeld

Pierwszy exodus
Homo sapiens z Afryki?
Jerry A. Coyne

Aby Turcja znowu
czuła się imperialna
Burak Bekdil

Niebezpieczeństwa
kultury celebrytów
Steven Novella

Powrót Gnoma,
czyli „Wiesław śmiało”
Andrzej Koraszewski

Religijna troska
o wspólny dom - Ziemię
Lucjan Ferus

Niedobrze mi się robi
na widok hidżabu
Majid Rafizadeh

Białko, które nie jest
młotem na raka
Paulina Łopatniuk

Co trzeba wiedzieć o obecnym
trudnym położeniu Izraela
Stephen Flatow

Z życia łysek amerykańskich.
Część VI
Bruce Lyon

Konflikt arabsko-izraelski
– dlaczego nie ma pokoju?
Richard Kemp

Zapomniani
więźniowie sumienia
Andrzej Koraszewski

Prawa człowieka są uniwersalne
Także prawa Żydów
Maajid Nawaz

List otwarty
do Charlotte Allen
Jerry A. Coyne

Blue line
Polecane
artykuły

Alternatywna medycyna zabija



Kobiety ofiarami



Prometeusz



modyfikowana pszenica



Arabowie



Roboty będą uprawiać ziemię



Sumienie, czyli moralność bez smyczy



Skomplikowana ewolucja



Argument neuroróżnorodności



Nowe badanie pamięci długotrwałej



Ściganie bluźnierstwa



Ryby jaskiniowe



Autyzm



Od niepamiętnych czasów



Tunezyjczycy przeciw złemu prawu



Drugie prawo termodynamiki



Pochwała ignorancj



Mistyfikacja Sokala



Intronizacja Chrystusa



Obama chrzescijanie



Szelest liści



Czego wam nie pokazują?



Rozdzielenie religii i państwa



Trwa ewolucyjne upokorzenie archeopteryksa



Trucizna, kamuflaż i tęcza ewolucji



Religia zdrowego rozsądku



Kto się boi czarnego luda?



Land of the pure



świecące ryby



Lewica klania sie



Nis zgubic



Religia pieklo



Nienawisc


Listy z naszego sadu
Redaktor naczelny:   Hili
Webmaster:   Andrzej Koraszewski
Współpracownicy:   Jacek, , Malgorzata, Andrzej, Marcin, Henryk