Nowy Jork, 3 maja – Przez lata wielu myślicieli i organizacji próbowało podać precyzyjną, użyteczną definicję terminu „antysemityzm”. Dwie ostatnie inicjatywy, które trafiły na pierwsze strony gazet, to inicjatywa Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście oraz Deklaracja Jerozolimska, z których ta ostatnia, co z dumą muszę przyznać, pojawiła się jako część inicjatywy, w której uczestniczyłam. Jej najważniejszy wkład w dyskurs odróżnia ją od formuły IHRA, problematycznej definicji, która ucisza krytyków Izraela, którzy z jakiegokolwiek powodu muszą wyrażać swoją krytykę w takich kategoriach jak naziści, ludobójstwa, zbrodnie wojenne i mordy rytualne. Pomogłam w napisaniu Deklaracji Jerozolimskiej właśnie dlatego, że w naszych progresywnych działaniach potrzebujemy uczestnictwa tych osobistości i instytucji, które nie są w stanie oddzielić swojej nienawiści do Żydów od naszych wspólnych celów, podczas gdy jednym ze skutków ubocznych definicji IHRA, wraz z poprzednimi sformułowaniami, jest wykluczenie tych cennych antysemickich głosów z postępowego dyskursu politycznego.